Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Greń Hanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Greń Hanna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 kwietnia 2019

Chodzi lisek koło drogi - Hanna Greń


Tytuł: Chodzi lisek koło drogi
Cykl: Śmiertelne wyliczanki (tom 2)
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 397
Premiera: 26.03.2019 r.
Ocena: 9/10 

W okolicach Bielska-Białej ktoś w niezwykle brutalny sposób morduje prostytutki. Narzędziem zbrodni okazuje się skórzany pas z ciężką klamrą, jednak tym, co szczególnie zwraca uwagę podkomisarz Marioli Koniecznej, jest mała figurka lisa, zostawiana przy zwłokach jako swego rodzaju „podpis” sprawcy.
Podczas śledztwa Mariola odkrywa, że pierwsza z ofiar uczestniczyła krótko przed śmiercią w imprezie urodzinowej odbywającej się niedaleko miejsca zbrodni. Policjantka bierze na cel pozostałych gości tej imprezy, jednak sytuacja komplikuje się, kiedy wychodzi na jaw, że jest wśród nich dwoje policjantów. Konieczna przy pomocy komisarza Sokołowskiego wpada na trop, który prowadzi ją do trudnego wyboru pomiędzy przyjaźnią a obowiązkiem.

Pierwszy tom serii "Śmiertelne wyliczanki" pochłonął mnie tak bardzo, że byłam niezmiernie ciekawa czy i czym uda się Hannie Greń mnie zaskoczyć oraz z jaką wyliczanką będę tym razem miała do czynienia. Pewnie znacie poniższą wyliczankę? Mnie kojarzy się z dzieciństwem i podwórkowymi zabawami.

"Chodzi lisek koło drogi,
nie ma ręki ani nogi,
kogo kitą przyodzieje 
ten się nawet nie spodzieje"

Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości sposobu prowadzenia fabuły przez pisarkę. Lubię w kryminałach, gdy autor dopuszcza do głosu mordercę, więc tu moje oczekiwania zostały zaspokojone. Mamy ukazaną jego psychikę i motywy, jakie nim kierowały. Podobało mi się to, że autorka stopniowo prowadziła mnie na sznurku do rozwiązania zagadki, wyśmienicie budując napięcie, co sprawiło, że z niecierpliwością podążałam do finału, który zaskakuje rozwiązaniem. Szczerze muszę przyznać, iż do końca nie wiedziałam kto stoi za tytułowym Liskiem.

"Kurki i liski, ulubiona planszówka mojego dzieciństwa."

Pani Hania doskonale zrównoważyła wątki kryminalne z obyczajowymi. Oba gatunki potraktowała z należytą uwagą tworząc interesującą całość. Autorka niczego nie przerysowuje, nie nagina, postawiła na realizm. Mamy możliwość śledzenia życia osobistego bohaterów, które staje się coraz bardziej frapujące. Mają tak jak i my swoje problemy, dlatego łatwo wejść w ich skórę.  Co ciekawe, postaci odgrywające drugoplanową rolę w pierwszej części cyklu, tu wychodzą na pierwszy plan. Uważam że to bardzo dobry zabieg, dający nam szersze spojrzenie na każdego z bohaterów. Nie zabrakło również dobrego humoru. 

Poza tym autorka w interesujący sposób pokazała jaką rolę odgrywa kobieta w hierarchii policyjnej, ogólne relacje panujące wśród stróżów prawa oraz stereotypy związane z ich pracą. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda prowadzenie sprawy kryminalnej, myślę że wątki, które to opisują będą dla Was nie lada gratką. 

"Chodzi lisek koło drogi" to zaskakujący kryminał z ciekawą intrygą o frustracji z dzieciństwa, akceptacji przeszłości, godzeniu się z losem, walce o lepsze jutro. Jak najbardziej polecam!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


sobota, 29 grudnia 2018

Mam chusteczkę haftowaną - Hanna Greń


Tytuł: Mam chusteczkę haftowaną
Cykl: Śmiertelne wyliczanki (tom 1)
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 464
Ocena: 9/10

Aspirant Konstanty Nakański prowadzi sprawę zabójstwa. Śledztwo przebiega opornie, gdyż policjant nie może znaleźć żadnego powodu, dla którego ktoś miałby pozbawić życia pewnego młodego mężczyznę. Jedyny ślad stanowi znaleziona na miejscu zbrodni chusteczka z ozdobnym haftowanym monogramem.

Po śmierci rodziców Eliza Rogowska odnosi wrażenie, że całkiem straciła kontrolę nad swoim życiem. Okazuje się, że matka i ojciec ukrywali przed nią wiele tajemnic, także związanych z przeszłością dziewczyny. Eliza postanawia odkryć te tajemnice, w czym wydatnie przeszkadza jej fakt, że człowiek, z którym zamierzała związać swoją przyszłość, po śmierci jej rodziców uznaje, że nie musi już odgrywać roli czułego, opiekuńczego mężczyzny. Pewny, że ma Elizę w swojej władzy, ukazuje prawdziwe oblicze.

Przypadek sprawia, że drogi Kostka i Elizy się krzyżują, a wówczas okazuje się, że odpowiedzi, których poszukują, są częścią tej samej układanki.

"Mam chusteczkę haftowaną" to pierwszy tom nowego cyklu kryminalnego Hanny Greń pt. "Śmiertelne wyliczanki".

To, co zwróciło moją uwagę to to, że autorce świetnie udało się połączyć trzy wątki - kryminalny, obyczajowy i finansowy. Zazwyczaj w kryminalne szukam innych gatunków i jestem niezmiernie usatysfakcjonowany, że tu to otrzymałam. Poza tym wszystkie szczegóły, elementy zgrabnie się ze sobą łączą tworzyć spójną całość.

Dodatkowym plusem jest to, iż autorka nie skupia się jedynie na wątku kryminalnym lecz w interesujący sposób pokazała jak wygląda codzienność stróżów prawa. Chodzi tu głównie o to, że jeden kryje drugiego, gdzie często nie ma miejsca na uczciwość i wyższe wartości. Pewnie niejeden z Was słyszał o takich tzw. "układach". W każdym razie możecie być naprawdę zaskoczeni z jakim rezultatem to wszystko wyszło, ale nic więcej Wam nie będę zdradzać. Przeczytajcie!

"Najlepiej spłacić dług cudzym kosztem - zauważyła z ironią. - Bo cudza krzywda nie boli i niedrogo wychodzi."

Choć jest to dopiero pierwszy tom cyklu i mamy tu niejako zapoznanie się z bohaterami i wprowadzenie do dalszych przygód, to przedstawione wydarzenia mocno absorbują czytelnika. Podczas czytania stale towarzyszy nam napięcie, gdyż pisarka w wyważony sposób dawkuje nam informacje i co najważniejsze, wyprowadza niejednokrotnie na manowce podrzucając fałszywe tropy. Bardzo to lubię.

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, to zostali świetnie wykreowani, są z krwi i kości, posiadają wady i zalety, przez co w pewien sposób możemy lepiej ich zrozumieć, zbliżyć się do nich i przede wszystkim polubić. Aspirant Konstanty Nakański to bardzo ciekawa osobowość. Niezwykle intryguje mnie jego postać. Te jego tajemnice... Mam nadzieję, że w kolejnych tomach jeszcze niejednokrotnie mnie zaskoczy. Bohaterowie drugoplanowi również mają niebagatelny wpływ na fabułę, nie stanowią jedynie tła.

"Lepiej Naki. W sumie wszyscy tak do mnie mówią, bo ten Konstanty to takie imię trochę z dupy. Przynajmniej tyle dobrego, że mi na drugie Ildefons nie dali."

Autorka zadbała również o to, by dialogi wypadały żywo. Dołożyła także szczyptę inteligentnej ironii i humoru. To wszystko sprawia, że czyta się bardzo szybko i z wielką przyjemnością. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o okładce i tytule które idealnie odzwierciedlają to, co otrzymujemy w środku. 

"Mam chusteczkę haftowaną" to doskonałe rozpoczęcie nowego cyklu kryminalnego. Jestem bardzo ciekawa co też takiego Pani Hania wymyśli swoim bohaterom w kontynuacji. Z mojej strony mogę Was tylko zachęcić do lektury i spróbowania rozwiązania zagadki wraz z Nakańskim i jego ekipą.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika




czwartek, 11 października 2018

Popielate laleczki - Hanna Greń


Tytuł: Popielate laleczki
Cykl: W Trójkącie Beskidzkim (tom 5)
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 368
Premiera: 18 września
Ocena: 9/10

Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie – ma zamiar je nagrać i zastosować odwrotny szantaż – ona nie upubliczni nagrania, jeśli mężczyzna zostawi jej matkę w spokoju. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że siedzący tam mężczyzna jest martwy.

Po trzech latach sytuacja się powtarza. W poczcie Asty znowu pojawia się wiadomość z żądaniem pieniędzy i znowu Tula przejmuje kontrolę, lecz i tym razem w umówionym miejscu zastaje leżące na ulicy zwłoki.

Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się za rozwiązywanie swojej pierwszej samodzielnie prowadzonej sprawy. Wspólnie z komendantem Konradem Procnerem znajdują kolejne powiązania pomiędzy zamordowanymi mężczyznami. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu” szantażystów. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że Asta zachowuje się coraz dziwniej…

"On zdaje sobie sprawę, 
że nie jestem ani czarna, 
ani biała, 
tylko zwyczajnie popielata."

"Popielate laleczki" to piąty i zarazem ostatni tom cyklu "W Trójkącie Beskidzkim". Miałam ogromne wątpliwości co do tej książki, gdyż nie znałam wcześniejszych części i w jakimś sensie trudno było mi przez dłuższy czas odnaleźć się w fabule, zwłaszcza w warstwie obyczajowej. Miało to związek z mnogością postaci, szczególnie tych pobocznych. Trochę mnie dezorientowało, momentami trudno było mi połapać się kto jest kim. Nie zmienia to jednak faktu, iż bohaterowie, jakich stworzyła autorka są tacy jak my, z wadami i zaletami, sprawiający wrażenie realnych. Najbardziej jednak spodobały mi się oryginalne imiona postaci i ich zdrobnienia. Za to już na wstępie ocena wyżej.

"Szanse są zawsze. To od ludzi zależy, czy je wykorzystają."

Oprócz wiodącego i interesującego wątku kryminalnego mamy szeroko rozwinięte tło obyczajowe. Pojawia się interesujący motyw miłosny, rodzinne tajemnice i sekrety. Niezwykle ciekawe okazały się relacje, jakie panowały między bohaterami. Wyraźnie widzimy, jak niedopowiedzenia pomiędzy matką a córką wynikające ze wzajemnych podejrzeń i krycia domniemanego sprawcy, mogą zniszczyć łączącą je więź. Podobnie ma się sytuacja w małżeństwie, gdzie bezpodstawne oskarżenia mogą ranić i nadszarpnąć zaufanie, które później trudno będzie ponownie odbudować. Wszystko to stanowi ciekawe połączenie, zazębia się, można powiedzieć, że tam, gdzie kończy się jedno, zaczyna drugie.

"- Musiało minąć wiele lat, żeby do mnie dotarło, że cierpień nie można dzielić na mniej czy bardziej ważne, bo każde z nich w jakimś stopniu okalecza."

Hanna Greń podsuwa mylne tropy, kluczy, wprowadza niejednokrotnie w błąd, zaskakuje nieoczekiwanymi wydarzeniami. W rezultacie fabuła trzyma w napięciu aż do finału. Muszę przyznać, że do końca nie udało mi się rozwiązać zagadki kryminalnej. Wielki plus dla pani Hani, bo tego właśnie oczekuję po dobrym kryminale.

Autorka posiada lekkie pióro, umiejętnie wplata humor w fabułę, sarkastyczne, cięte riposty, przez co książka nie tylko zmusza czytelnika do myślenia, ale i bawi. Została zachowana równowaga pomiędzy dialogami a opisami.

"Popielate laleczki" to trzymający w odpowiednim napięciu kryminał z bogatym tłem obyczajowym. To powieść, w której nie brak zagadek, tajemnic, sekretów i zmiennych relacji międzyludzkich. To lektura, w której bohaterowie staną w obliczu widma wydarzeń z przeszłości i walki o rodzinę. Polecam!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


piątek, 12 maja 2017

Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę - Hanna Greń


Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę (tom 1)
Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 304
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Nie znam żadnej z poprzednich książek autorki, ale po tej lekturze mogę śmiało powiedzieć, że pani Hania jest moim tegorocznym odkryciem, bo niniejsza powieść przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Ale o tym dalej.

"Tylko ode mnie zależy twój los. W środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną."

Kornelię Pliszkę poznajemy jako 19-letnią dziewczynę, która zgłosiła na policję próbę gwałtu. Nikt nie daje wiary słowom młodej kobiety, bo ta żyje w niezbyt przyjaznych stosunkach z rodzicami, nie ma przyjaciół, a poza tym ma opinię łatwej panienki, nie stroniącej od używek. Mało tego, oprawcą okazuje się być policjant. Nawet kolega po fachu staje w obronie przestępcy. Kornelia zostaje niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Doświadczenia z przeszłości doprowadzają do tego, że kobieta wybrała samotność i w pełni poświęciła się swojej pasji, czyli szyciu. Mija jedenaście lat i Kornelia zaczyna dostawać listy z anonimowymi pogróżkami. I tym razem także zmuszona będzie zgłosić to na policję. Traf chce, że przeszłość nie da o sobie tak łatwo zapomnieć, bo sprawę poprowadzi ten sam funkcjonariusz, który przed laty próbował bronić przyjaciela. Co wyniknie z takiego obrotu sprawy?

"Słyszysz ten dźwięk? To ja. Obserwuję cię nawet wtedy, gdy myślisz, że nikt cię nie widzi. Śledzę twój każdy krok, każdy ruch."

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Są realistyczni, z łatwością można się z nimi utożsamić. Bardzo polubiłam Kornelię, bo jakże można jej nie polubić, gdy tak dzielnie znosi szykany najpierw ze strony rówieśników, a później innych ludzi? Nawet w rodzicach nie ma wsparcia i zrozumienia. Oni od samego początku jej jakby nie zauważają. Bardzo współczułam jej, miałam ochotę ostro nimi potrząsnąć. Młoda dziewczyna pragnie być zauważona, doceniona, a była ciągle odtrącana. Natomiast policjant Gerard Skrzypczak początkowo najzwyczajniej w świecie wkurzał mnie, ale potem i jego polubiłam. Połączenie w tak oryginalny sposób losów tej dwójki wyszło rewelacyjnie. Ich relacja obfituje w liczne wzloty i upadki. Chemia między nimi jest niemal odczuwalna przez czytelnika. Namiętność niejednokrotnie mieszała się ze złością, co dało iście wybuchowy efekt. 

Bardzo lubię, gdy autor łączy wątek kryminalny z romansowym. A w tej książce wyszło to idealnie. Wszystko zostało odpowiednio wyważone. Wątek romansowy nie przyćmiewa reszty fabuły, a przy tym nie jest powielany z innych książek. To duży plus, bo należy pamiętać, że to wciąż kryminał. 

Czyta się bardzo przyjemnie. To zdecydowanie zasługa plastycznego i barwnego języka oraz dialogom, które w zależności od danej sytuacji są ironiczne lub ociekają humorem. Tak więc na brak emocji nie można narzekać, sporo się dzieje.   

Otwarte zakończenie książki jest wielką zachętą do tego, aby poznać jej kontynuację. Autorka zostawiła mnie w totalnym szoku i niedowierzaniu. Ciekawa jestem czym mnie jeszcze zaskoczy w kolejnej części. 

"Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę" to powieść kryminalno-romansowa w dużej mierze o pozorach i przeszłości, która wraca jak bumerang w najmniej spodziewanym momencie. Książka zaskakuje i wzrusza. Pełna jest zagadek, tajemnic, niedomówień, intryg. Czytałam z zapartym tchem.