sobota, 28 marca 2026

Pamiętnik z zapomnianego dworu - Izabela M. Krasińska

 

Tytuł: Pamiętnik z zapomnianego dworu 
Autor: Izabela M. Krasińska 
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 448
Ocena: 9/10

Mira ma 35 lat, mieszka z mamą i babcią, szefowa stosuje wobec niej mobbing, dodatkowo kobiety w jej rodzinie prześladuje fatum. Kiedy udaje jej się wybłagać kilka dni urlopu, nie wie jeszcze, że jej życie całkowicie się odmieni. Na prośbę babci, w drodze do Zakopanego zatrzymuje się w wiejskiej bibliotece, skąd ma odebrać ważne dla rodziny pamiątki. Cudem ocalony pamiętnik dziedziczki Elizy Wolskiej oraz kilka pożółkłych fotografii początkowo nie robią na Mirze większego wrażenia. Gdy poznaje Alberta, bibliotekarza i pasjonata lokalnej historii, w kobiecie stopniowo zachodzi przemiana. Mężczyzna pokazuje jej piękno swojej małej ojczyzny i uczy ją, jak czerpać radość z małych rzeczy. Między nimi nawiązuje się uczucie, jednak oboje wiedzą, że dzieli ich zbyt wiele, by mogli być razem… a może tak im się tylko wydaje?
Czy przeszłość zapisana w pamiętniku Elizy może zmienić przyszłość Miry?
Czy miłość zawsze wyraża się w czasie jej trwania, a może w… czynach?

Akcja powieści prowadzona jest dwutorowo. Izabela M. Krasińska przenosi nas do okresu sprzed II wojny światowej, samej wojny, jak i ukazuje czasy współczesne. To, co wydarzyło się kiedyś, poznajemy za sprawą tytułowego pamiętnika należącego niegdyś do Elizy Wolskiej. W tym miejscu czytamy o przemianie (zarówno fizycznej, jak i psychicznej), jaką przeszła młoda kobieta. Z naiwnej, wychuchanej panienki zmieniła się w zaradną panią dziedziczkę. Mimo iż jej mąż tyran źle ją traktował, potrafiła zawalczyć o siebie i dwór, który ponownie rozkwitł.

Z kolei czasy współczesne to losy Miry Dobrowolskiej, mieszkającej razem z mamą i babcią. To kobieta po przejściach, która w pracy doświadcza mobbingu. Gdy udaje jej się wyrwać kilka dni urlopu, jedzie do Zakopanego. Po drodze zatrzymuje się w wiejskiej bibliotece, gdzie odbiera rodzinne pamiątki, w tym ocalały pamiętnik. Poznaje też bibliotekarza i pasjonata lokalnej historii Alberta. Między nimi rodzi się uczucie, ale czy będą mogli być razem? Czy przekonanie Miry, że kobiety w jej rodzinie prześladuje fatum to prawda? 

"Ten mężczyzna stał się dla niej kimś niezmiernie ważnym, kimś, kto dał jej nadzieję, że jeszcze może być szczęśliwa. Dlaczego więc nie potrafiła zapanować nad potwornym lękiem, że historia zatoczy koło, a ona znowu zostanie sama?"

Mimo iż historia toczy się spokojnym rytmem, to nie można powiedzieć, żeby była w jakikolwiek sposób nudna. Wręcz przeciwnie, fabuła mocno angażuje w wydarzenia. Byłam bardzo zaintrygowana tym, jakie tajemnice skrywa pamiętnik Wolskiej. Podczas lektury pojawiało się sporo pytań. Czy zawsze dziedziczymy międzypokoleniowe traumy? Czy my sami, nasze doświadczenia i wybory wpływają na przyszłe pokolenia? Czy Mira zawalczy o siebie i własne szczęście? 

"Przez całe życie analizowała swoje postępowanie, upewniała się, czy nikt przez nią nie cierpi, usuwała się w cień, żeby inni mogli być szczęśliwi. Wieczne przepraszanie za cudze winy i błędy zaczynało ją uwierać."

Jedno jest pewne. Życiowe, wewnętrzne przemiany, jakie zaobserwujemy u bohaterów, są wiarygodne. Wszystko następuje w odpowiednim momencie. Każdy może zdobyć się na podjęcie odważnych, a przede wszystkim samodzielnych decyzji, tak potrzebnych do nowego początku i szczęścia.

"Czasami musi się wydarzyć wiele złego, żebyśmy potrafili dostrzec i docenić to, co dobre..."

Warto także zwrócić uwagę na szeroki przekrój osobowościowy bohaterów. Tu co postać to inny charakter. Spotkamy ludzi dobrych, złych, a nawet podłych. Autorka porusza trudne tematy, jak chociażby mobbing, zdradę, przemoc czy brak wiary w siebie.

Dodatkową wartością książki okazały się być barwne opisy codzienności w dworze ziemiańskim, dawnych zwyczajów, tradycji, przedmiotów i miejsc. Natomiast dzięki wątkom legend historia nabiera wyjątkowego klimatu.

"Pamiętnik z zapomnianego dworu" to ciepła, refleksyjna powieść o odnajdywaniu i akceptowaniu siebie, przeznaczeniu, miłości przywracającej wiarę w drugiego człowieka, o tym, że na szczęście nigdy nie jest za późno oraz wadze wspomnień. To książka, w której tajemnice z przeszłości i rodzinne sekrety tworzą intrygującą historię, którą bez wątpienia warto przeczytać. 



Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Lucky 


środa, 25 marca 2026

Światło w mroku - Magdalena Szweda

 

Tytuł: Światło w mroku 
Autor: Magdalena Szweda
Wydawnictwo: Magdalena Szweda
Liczba stron: 312
Ocena: 10/10

„Codziennie obiecuję sobie, że z tym skończę, ale każdego dnia zasypiam z kolejnym grzechem na sumieniu”.

Rosaline, żyjąca pod dyktando innych, dawno pogodziła się z tym, że jej zdanie nic nie znaczy. Uwięziona w świecie przemocy i strachu każdego dnia balansuje na granicy przetrwania, nie wiedząc, czy kolejny poranek przyniesie ulgę, czy nową ranę. Pozbawiona godności i resztek nadziei nie widzi już sensu w dalszej walce o lepszą przyszłość.

Nagle w jej życiu pojawia się on – tajemniczy mężczyzna, który patrzy na Rosaline inaczej niż wszyscy pozostali. Z czasem dziewczyna staje się jego obsesją, azylem i jedyną siłą zdolną powstrzymać go przed całkowitym zatraceniem się w złu.

Choć Liam może pomóc Rosaline, ona nie potrafi ocenić, czy nieznajomy okaże się jej wybawieniem, czy może kolejnym źródłem cierpienia.

„Światło w mroku” to opowieść o granicy między upadkiem a odkupieniem. To historia o nadziei, która pojawia się wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone.

Rosaline to dziewczyna, której odebrano godność, wybór, prawo do decydowania o sobie. A pragnęła jedynie wolności. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji. Natomiast Liamowi odebrano prawo do bycia słabym. Tu pojawia się pytanie, czy potworem się rodzimy, czy może potworów się tworzy? To skomplikowana postać. To, co robił i mrok, jaki go pochłonął... Czy będzie w stanie się zmienić? Czy Rosaline okaże się dla niego światłem?  

"Te godziny spędzone w jej towarzystwie pozwalały mu przetrwać kolejny dzień naznaczony krwią i krzykami ofiar. Już nie pamiętał, jak być dobrym człowiekiem. W lustrze widział tylko odbicie potwora, w którego oczach czaiło się zło."

Relacja pary głównych bohaterów jest trudna. Nie ma tu czułych, romantycznych gestów. To skrajności, a wręcz obsesja. To pragnienie bliskości i jednoczesny strach przed nią. Rosaline i Liam nie mają łatwo. Bardzo im współczułam. To dwoje złamanych, pogubionych ludzi. Żywią nadzieję, że będzie lepiej, ale nie wydaje się, żeby to miało nadejść...

"Codziennie obiecuję sobie, że z tym skończę, ale każdego dnia zasypiam z kolejnym grzechem na sumieniu."

Autorka doskonale kreśli również relacje rodzinne. Zwłaszcza te między Rosaline a jej okrutnym psychopatycznym bratem. W głowie się nie mieści, że można w ten sposób traktować siostrę, łamać psychicznie i fizycznie. Ten wątek wstrząsa do głębi. Świetnie zostało ujęte to, w jaki sposób dziewczyna walczy o siebie, żeby w końcu ona i jej bliscy mogli żyć w bezpiecznym świecie. 

Magdalena Szweda nie przebiera w środkach przekazu. Opisy są sugestywne, sceny przemocy, gwałtu czy handlu kobietami (w tym dziećmi) są brutalne, drastyczne. Autorka zabiera nas do świata, w którym liczy się tylko władza, pieniądz i interesy. Tu na pierwszym miejscu nie stoi człowiek, a cel i zlecenie, za które wypchamy kieszenie pieniędzmi. Ludzi tych charakteryzuje brak sumienia. Ogromne zyski sprawiają, że nie zawahają się przed niczym. Zło, jakie spotykamy na kartach książki, jest wszechogarniające. To ono rozdaje karty. Ta historia jest tak strasznie prawdziwa. Pokazuje, że za zamkniętymi drzwiami może rozgrywać się piekło, którego nikt z nas nie chce zobaczyć. 

"Światło w mroku" to historia z tych, które krzyczą, miażdżą ogromem bólu, cierpienia i bezsilności. Skrajne emocje są namacalnie, jesteśmy całym sobą z bohaterami. To mocny, przytłaczający, trudny i wart poznania dark romance! Oczywiście, jeśli nie straszne Wam tego typu książki.



Współpraca reklamowa z Autorką 


środa, 18 marca 2026

To był tylko żart... - Karolina Klimkiewicz

 

Tytuł: To był tylko żart...
Autor: Karolina Klimkiewicz 
Wydawnictwo: IBIS
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10

Jedno zdjęcie. Jeden post. Jeden „żart”.
A potem już tylko cisza, która boli bardziej niż krzyk.
W szkole, gdzie każdy ma coś do ukrycia, pojawia się Momotarō – anonimowy głos w sieci, mówiący w imieniu tych, którzy milczeli zbyt długo.
Laura, nowa uczennica, próbuje odkryć, kim naprawdę jest Momotarō. Z każdym krokiem coraz bardziej wikła się w sieć własnych lęków, kłamstw i wspomnień, od których miała uciec. Bo prawda nie zawsze przynosi ulgę – czasem rozrywa rany, które miały się zabliźnić.
To był tylko żart... to przejmujący thriller psychologiczny o przemocy, winie i potrzebie wybaczenia. O tym, jak łatwo zgubić siebie w świecie, który ocenia szybciej, niż zrozumie.
Bo niektóre głosy nigdy nie milkną.
„Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego… hejt!”

Laura wraca do swojej starej szkoły, liczac, że nikt jej nie pamięta. Uczennica próbuje odkryć, kim jest Momotarō. Powracają do niej lęki, kłamstwa i wspomnienia, od których chciała uciec. 

Karolina Klimkiewicz w tym jakże ważnym thrillerze psychologicznym porusza temat hejtu i nienawiści wśród szkolnej młodzieży. Na pewno wielu z nas mierzyło się z tym problemem, będąc nastolatkiem. Każdy był w jakiś sposób oceniany, a rzadko zrozumiany, prawda? 

Jak często chowamy się za maskami, filtrami, kłamstwami i ciszą? Dlaczego nie walczymy o prawdę? Słowa - to od nich najczęściej zaczyna się przemoc. Niewinny żart nakręca spiralę nienawiści. Czy możliwy jest jej koniec? Kto będzie na tyle odważny, by powiedzieć: dość!?

Nikt z nas nie jest jednowymiarowy, tylko dobry lub zły. Można być zarówno ofiarą, jak i sprawcą. Ale i też niemym obserwatorem. Czy ta ostatnia kwestia nie wydaje się najgorsza? Czy będąc świadkiem przemocy, który patrzy i nic z tym nie robi, nie jesteśmy w równym stopniu winni? Nie można milczeć, gdy ktoś cierpi. Ale w odpowiedzi na przemoc nie można również używać przemocy. 

"Ludzie muszą się obudzić i zrozumieć, że są odpowiedzialni za słowa, które wypowiadają, za gesty, które czynią i za decyzje, które podejmują. Również za swoją bierność."

Ta książka opowiada o granicach. Granicach między pamięcią a obsesją, między bólem a zemstą. Bardzo ważną rolę odgrywa tu wybaczenie. Trzeba zrozumieć, że aby wybaczyć innym, najpierw musimy wybaczyć samym sobie. Wybaczenie nie oznacza zapomnienia, lecz wolność. 

"Zemsta jest jak dym, wydaje się, że cię chroni, że możesz się za nią ukryć, a tak naprawdę powoli cię dusi."

"To był tylko żart..." to poruszająca historia o tym, do czego może doprowadzić przemoc, nienawiść i poczucie osamotnienia. To książka o potrzebie zauważenia, walce i sile, by być sobą. O tym, że czasem trzeba stracić wszystko, by zobaczyć, co jest prawdziwe. O bolesnych upadkach i podnoszeniu się po nich. O próbie naprawy tego, co zrobiliśmy źle i potrzebie wybaczenia. O tym, że zawsze można zacząć od nowa. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Rozmawiajmy! Reagujmy!



Współpraca reklamowa z Wydawnictwem IBIS


niedziela, 15 marca 2026

Szansa - Ilona Gołębiewska

 

Tytuł: Szansa
Cykl: Siostry ze Starego Młyna (tom 3)
Autor: Ilona Gołębiewska 
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Pasje, które pomagają odkryć siebie na nowo.
Szanse, które niosą lepszą wizję przyszłości.

Kobieta, która musi zbudować wszystko od zera.

Ilona Gołębiewska zabiera czytelników do Starego Młyna, w którym czas płynie wolniej. Jej bohaterka w tym, co znane i proste, odnajduje spokój, którego nie potrafiła znaleźć nigdzie indziej. Tam, gdzie wszystko się zaczęło, wraca nadzieja.

Po śmierci ukochanej przyjaciółki Tośka Złotowska ucieka w podróże, chce poskładać siebie na nowo. Gdy po dwóch miesiącach samotnej wyprawy wraca do Polski, nic nie jest takie jak dawniej: żałoba, niespłacone długi, zawieszona firma, widmo utraty mieszkania, przymus podejmowania trudnych decyzji. Jej świat rozpada się na kawałki.

Z odrobiną odwagi pakuje życie w kartony i przenosi się do rodzinnego domu w Młynarzówce. Między walką z urzędami, lokalnym protestem przeciw spalarni i próbami odbudowania firmy Tośka odkrywa, że powrót do korzeni może być dla niej odnalezieniem sensu życia. Na nowo zakochuje się w swojej słowiańskiej pasji. Pisze artykuły, robi warsztaty dla kobiet, odkrywa piękno natury. Pomagają jej w tym nowi przyjaciele oraz pewien mężczyzna, który potrafi rozbroić ją jednym uśmiechem. Czy Tośka da sobie szansę na nowy początek?

Pełna emocji opowieść dla wszystkich, którzy czasem czują, że zgubili siebie i szukają drogi z powrotem do domu.

"Szansa" jest trzecim tomem sagi o Siostrach ze Starego Młyna. Każdy tom dotyczy innej siostry, więc można czytać je niezależnie od siebie. Jednocześnie co nieco dowiadujemy się, co słychać u pozostałych sióstr. Z niezwykłą przyjemnością wróciłam do Młynarzówki. 

W dwóch poprzednich tomach poznaliśmy historię Hani i Marysi. Tu z kolei skupimy się na Tośce. Po śmierci przyjaciółki Tośka ucieka w podróże. Gdy wraca do Polski, musi zmierzyć się z niełatwą codziennością - żałoba, długi, rozkręcenie na nowo firmy, przeprowadzka, trudne decyzje.

"Wiedziała, że przeszłość nie zniknęła, tylko zmieniła kształt, stała się częścią niej samej."

Na jej drodze (i to dosłownie!) staje pewien mężczyzna o rozbrajającym uśmiechu... Tośka miota się między strachem przed miłością a tęsknotą. Tęsknotą, która ma tu również wydźwięk wielowymiarowy - za przyjaciółką, za tym, co daje ukojenie, za powrotem, za domem.

Historia pokazuje, że szczęścia wcale nie trzeba szukać na końcu świata. A ono może być naprawdę bliżej, niż myślimy. Spokój, zrozumienie, czułość, drobne gesty - miłość potrzebuje czasu, by dojrzeć. A szanse? Gdy je odpowiednio wykorzystamy, mogą otworzyć przed nami lepsze widoki na przyszłość. 

"- Wszystko w życiu jest szansą. Nawet to, co na pierwszy rzut oka wydaje się przeszkodą. Każdy dzień, spotkanie, rozmowa to możliwość odkrycia czegoś nowego o świecie i o sobie."

Widzimy też, że nie da się kontrolować życia. Ono zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie. Zarówno tymi dobrymi, jak i złymi wieściami. Pewne jest tylko to, że jedna chwila może zmienić wszystko. 

Barwne opisy Młynarzówki zachwycają. Na końcu książki tradycyjnie znajdziemy kilka przepisów Marty ze Starego Młyna.

"Szansa" to pełna ciepła powieść o kobiecie, która musi zbudować wszystko od zera, o drugich szansach, poszukiwaniu siebie i swojego miejsca w świecie, sile siostrzanej miłości, rodzinnych więzach, życiowych zmianach i pasji, która pozwala odkryć siebie na nowo. Ta książka aż pachnie świeżo upieczonym chlebem. 




Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Muza


piątek, 13 marca 2026

Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer - Sylwia Markiewicz

 

Tytuł: Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer 
Autor: Sylwia Markiewicz 
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 368
Ocena: 9/10

Ludwika Mayer to ikona dawnych lat, kobieta o burzliwym życiu uczuciowym i nieprzeciętnej biografii. Przez lata pożegnała siedmiu partnerów. Zbyt wielu, by uznać to za przypadek.
U schyłku życia kobieta zajmuje się dorosłą niepełnosprawną córką Emilią, która wymaga stałej opieki. Gdy Ludwika dowiaduje się, że jest chora i zostało jej niewiele czasu, postanawia zadbać o przyszłość córki i uporządkować swoje sprawy. Do jej domu zaczynają przyjeżdżać krewni, a dawne relacje i skrywane urazy powracają ze zdwojoną siłą.

W cieniu wydarzeń pozostaje Alojzy – prawnik, wieloletni przyjaciel i stały bywalec domu. Człowiek, który wie o Ludwice dużo. I który ma zbyt wiele do stracenia.
Co naprawdę stało się z kochankami Ludwiki?
Kto przez lata pociągał za sznurki?

Komu tak naprawdę można zaufać, gdy w grę wchodzi miłość, opieka i duży spadek?

Przysłuchujemy się wspomnieniom głównej bohaterki. Mimo tego, iż sporo w życiu przeszła, teraz dowiaduje się, że jest ciężko chora. W związku z tym postanawia uporządkować sprawy oraz zadbać o przyszłość i zabezpieczenie finansowe niepełnosprawnej córki (w tym miejscu porusza więź łącząca obie dorosłe kobiety). I jak to często w takich sytuacjach bywa, nagle zjawiają się krewni, licząc na to, że i sami coś uszczkną dla siebie z tego tortu. Odżywają również dawne spory, konflikty i urazy. Mamy tu tytułowych siedmiu mężczyzn. Co tak naprawdę się z nimi stało? 

Mamy tu jeszcze Alojzego - prawnika, wieloletniego przyjaciela domu, który wydaje się, że wie o Ludwice wszystko... Czy można mu ufać? Czy to, że nie darzył sympatią żadnego z mężczyzn Ludwiki, czyni go odpowiedzialnym za ich śmierć? We mnie wzbudzał nieufność. A czy słusznie? Musicie sami to sprawdzić!

Sylwii Markiewicz udało się przenieść mnie w klimat dawnych lat. Tu można nawet poczuć coś na kształt retro kryminału, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Oczywiście to na warstwę psychologiczną w głównej mierze kierowałam swoją uwagę. Widzimy, jak złożona i wielowymiarowa jest ludzka psychika, co bez wątpienia przekłada się na skomplikowane relacje międzyludzkie.

Interesująco została przedstawiona kwestia miłości. Ludwika ma swoje własne spojrzenie na miłość. Wszak w jej życiu było siedmiu mężczyzn, a co za tym idzie, od każdego z nich otrzymała coś innego. To odmienne emocje, wspomnienia czy bliskość. Spotkała różne oblicza miłości - od zauroczenia, przez rozczarowanie, po dojrzałość. Mamy tu pełno sekretów, przemilczeń, niedopowiedzeń i niepokoju.

To historia, która zmusza czytelnika do głębokich refleksji nad naturą ludzką, jego postępowaniem, przejawami chciwości czy fałszywą przyjaźnią. Podczas lektury zastanawiamy się, czy wszystkie czyny można usprawiedliwić? Tu nie ma prostych odpowiedzi, a autorka pozostawia nas w pewnej konsternacji, serwując rozwiązanie, jakiego nie bierzemy pod uwagę. Kto zostanie spadkobiercą?

"Bo tam, gdzie są pieniądze, trudno jest kierować się ideałami i dobrym sercem. Bogactwo potrafi rozum odebrać niejednemu dobremu człowiekowi."

Osobiście dla mnie ta książka ma jeszcze jeden ważny wymiar. Otóż aby nigdy nie żałować swoich decyzji, zawsze podążać za marzeniami, nie pozwolić, by ktoś mówił mi, co mam robić, co mi wolno, a co nie, i jak mam żyć. I najważniejsze: odpowiednio dobierać sobie ludzi, którymi się otaczam. Przepis na szczęście? Być może tak. 

"Pamiętajcie o tym, nie ma dubli! To, co robicie dzisiaj, już się nie powtórzy. Zastanówcie się, jak spędzacie codziennie czas. Gdyby jutro wasza historia miała się skończyć, bylibyście zadowoleni z tego, jak przeżyliście dzień dzisiejszy?"

"Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer" to ciepła, subtelna, utrzymana w refleksyjnym klimacie powieść o sile wspomnień, rozliczeniach z przeszłością, życiowych doświadczeniach, relacjach międzyludzkich, kobiecym spojrzeniu na miłość i związki, przemijaniu, trudnych i odważnych wyborach. To obraz podróży w głąb ludzkiej psychiki. Doskonała książka przy filiżance dobrej herbaty. 



Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Pascal


czwartek, 12 marca 2026

Nie obiecuj mi jutra - Gabriela Gargaś

 

Tytuł: Nie obiecuj mi jutra 
Autor: Gabriela Gargaś 
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 368
Ocena: 8/10

Miłość zawsze pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie.

Michał to wybitny neurochirurg, perfekcyjny na sali operacyjnej, lecz w życiu prywatnym zagubiony i samotny. Wie jednak, że nie wszystko można załatwić za pomocą precyzyjnego cięcia skalpela.

Maria, jego pacjentka, zmaga się z chorobą. Potrafi być ostra w słowach, ale w relacjach z innymi okazuje niezwykłą wrażliwość. Dla Michała staje się kimś więcej niż kolejnym przypadkiem medycznym – jest przypomnieniem, że za każdą diagnozą kryje się człowiek, jego historia i miłość, która nie chce odejść.

Wtedy w jego życiu pojawia się Arleta – kobieta pełna energii, z dystansem do świata i ironią wobec życia. Ich relacja rodzi się powoli, od zwykłej rozmowy po uczucia obciążone etyką zawodową i demonami przeszłości.

Równolegle toczy się historia Aleksa i Laury, których losy udowadniają, że serce rzadko wybiera odpowiedni czas na miłość.

Poznajemy Michała - wybitnego, perfekcyjnego na sali operacyjnej neurochirurga. Jednak w życiu prywatnym to zagubiony i samotny mężczyzna. Maria, jego pacjentka, zmaga się z chorobą. Potrafi być ostra w słowach, ale w relacjach z innymi okazuje się być wrażliwą kobietą. Dla Michała staje się kimś więcej niż kolejnym przypadkiem medycznym. W jego życiu pojawia się też Arleta - kobieta energiczna, z dystansem do świata i ironią wobec życia. Równolegle śledzimy historię Aleksa i Laury, których losy udowadniają, że serce rzadko wybiera odpowiedni czas na miłość.

Neurochirurg, pacjentka, starsza kobieta, pielęgniarka... z pozoru nic ich nie łączy. Ale każde z nich jest samotne, z problemami i bagażem doświadczeń. Żadne z nich nie wie, w którą stronę pójść, co wybrać i przede wszystkim boi się zrobić ten jeden najważniejszy krok. Bohaterowie zostali obdarzeni życiowymi dylematami, z którymi trudno jest im sobie poradzić. Nie są idealni, noszą w sobie tajemnice, popełniają błędy, podejmują nie zawsze właściwe decyzje i przez to są tak prawdziwi.

"Uczucia potrafią zrobić z człowieka wariata."

Obserwujemy tu historię o miłości, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Wybory, przed którymi staną postaci, zburzą wszystko to, co do tej pory było poukładane, a konsekwencji nie da się cofnąć. Zdarza się, że w trosce o drugą osobę, zapominamy o nas samych. Kosztem może być nasze szczęście. 

"Miłość to nie wielkie gesty ani deklaracje. To codzienna troska, wspólne śniadania, spacer w deszczu. To zwyczajność, którą dzielimy z ukochaną osobą."

Gabriela Gargaś oparła tę historię na psychologicznej głębi. Tytuł książki idealnie koreluje z tym, co na jej kartach. Nie wszystko bowiem w życiu da się zaplanować. Często składamy obietnice dotyczące przyszłości, ale bywa, że okazują się bardzo kruche. Doświadczamy straty, rozczarowania, złamanego serca i tęsknoty.

Interesująco wypadł motyw przeszłości. Ucieczka przed prawdą na dłuższą metę się nie sprawdza. Ma ona realny wpływ na teraźniejszość. W pewnym momencie przychodzi taki czas, kiedy trzeba stanąć z nią oko w oko. 

Nieco wytrącały mnie z rytmu pojawiające się w tekście liczne powtórzenia: Maria miała różowe pasemka i kolczyk w nosie; śmiech odbijał się echem w szpitalnym korytarzu; czy też to, że w maju pachniało bzem. Było tego trochę za dużo. 

"Nie obiecuj mi jutra" to ciepła, życiowa, dojrzała, nieco bolesna, ale dająca nadzieję powieść o różnych odcieniach miłości, odpowiedzialności za słowa oraz mocy i ciężarze obietnic. Czy warto obiecywać komuś jutro, skoro jest tak niepewne? Sprawdźcie!



Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Filia 


środa, 11 marca 2026

Byłem ofiarą doktora Mengele. W medycznym piekle Auschwitz - Tomsz Plaskota

 

Tytuł: Byłem ofiarą doktora Mengele. W medycznym piekle Auschwitz 
Autor: Tomasz Plaskota
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 368
Ocena: 9/10

Niewielu „pacjentom” poddanym nieludzkim eksperymentom doktora Josefa Mengele udało się przeżyć. Tym bardziej cenne są wspomnienia ich uczestnika, które uzupełniają obraz medycznych zbrodni nazistów popełnianych w imię pseudonauki.

Rozmowa z László Kissem to niezwykle ciekawe i cenne źródło historyczne. Należał on do nielicznego grona świadków badań prowadzonych przez „Anioła Śmierci” – jak nazywano doktora Mengele w Auschwitz. Kiss z całą brutalną bezpośredniością i wstrząsającą precyzją właściwą swojej profesji – długoletniego wykładowcy akademickiego nauk ścisłych chemii – opowiada o tym, co widział i czego doświadczył. Jego losy stały się udziałem wielu Żydów mieszkających na Węgrzech.

Ostatni świadkowie odchodzą i wielu poruszanych tu wątków nie da się już rozwinąć. Pozostaje jednak pamięć o losach rodziny Kissów i społeczności żydowskiej, którą trzeba podtrzymywać.

Chyba każdy słyszał o "Aniele Śmierci" - jak nazywano doktora Mengele Josefa z Auschwitz. Niewielu "pacjentom" poddanym nieludzkim eksperymentom Mengele udało się wówczas przeżyć.  

Książka podzielona jest jakby na trzy odrębne, ale to wciąż ta sama i jedna książka, której poszczególne części łączą się w spójną całość. Pierwsza część przedstawia dramatyczne dzieje Węgier w minionym stuleciu i tragiczne losy Żydów nad Dunajem. 

Druga część to rozmowa z węgierskim profesorem László Kissem - długoletnim wykładowcą akademickim nauk ścisłych chemii. Wywiad ten okazał się bardzo interesujący i cenny jako źródło historyczne. Jego wspomnienia uzupełniają to, co dotąd wiedzieliśmy o medycznych zbrodniach popełnianych w imię pseudonauki. Niezwykle uderza w czytelnika to, z jaką namacalną bezpośredniością Kiss opowiada o tym, co widział i czego doświadczył jako świadek badań prowadzonych na ludziach.

"Największym obozowym 'dziełem' Mengele były genetyczne eksperymenty medyczne nad bliźniakami. Chciał odkryć naukową metodę hodowli zdrowych, silnych niemieckich Aryjczyków o niebieskich oczach i jasnych włosach, i zwiększyć liczbę ciąż mnogich, by niemieckiej gospodarce szybciej przybywało rąk do pracy, a armii żołnierzy."

Z kolei trzecia część dotyczy tematu eksperymentów medycznych po II wojnie światowej. Słowa syna prof. Kissa, Andersa są klamrą spinającą losy Węgier, Żydów i rodziny Kissów.

"Mam nadzieję, że nasza rozmowa i pańska książka przysłuży się dobru, przyniesie światu więcej pokoju. Sądzę, że nie ma co rozróżniać ludzi na podstawie ich wiary. Nie ma znaczenia czy ktoś jest Żydem, muzułmaninem czy wyznaje inną religię, tylko trzeba spojrzeć na inne wartości, które łączą ludzi."

Tomasz Plaskota wykonał świetną pracę. Widać, że autor posiada szeroką wiedzę historyczną. Mimo ciężkiego tematu dobrze się czyta ten tytuł. Nie ma tu nadmiernego epatowania brutalnością. Książka została opatrzona sporą ilością fotografii. 

"Byłem ofiarą doktora Mengele. W medycznym piekle Auschwitz" to cenne świadectwo historyczne bestialstwa i bezduszności osoby, dla której człowiek znaczył tyle, co nic. Lektura, która nie ubarwia faktów. Koniecznie przeczytajcie ten reportaż!



Współpraca reklamowa z Wydawnictwom Replika