piątek, 17 września 2021

The Postman. Miłosna przesyłka - Adriana Rak & Angelika Ślusarczyk [Patronat medialny]

 

Tytuł: The Postman. Miłosna przesyłka 
Autor: Adriana Rak i Angelika Ślusarczyk 
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 306
Ocena: 9/10

Czy zagubiony, skrzywdzony przez los mężczyzna jest odpowiednim kandydatem na partnera dla równie nieszczęśliwej kobiety?

Danka już od pierwszych chwil znajomości doskonale zdawała sobie sprawę z tego, w jak beznadziejnej sytuacji znaleźli się oboje.
Ze względu na swoją przeszłość, młoda kobieta nie jest w stanie zaufać żadnemu mężczyźnie - nawet tak wspaniałemu, jak Maciek.
Napełniona nadzieją daje jednak szansę tej niecodziennej relacji, jednakże z biegiem czasu uświadamia sobie, że nie jest w stanie stworzyć normalnego związku.

Maciej to miejscowy listonosz, który pewnego dnia poznaje JĄ - kobietę, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Pomimo złych doświadczeń jest gotowy na nową miłość. Jego pewność siebie burzy jednak zachowanie Danki, która pomimo wielu zapewnień, nie jest zdolna do okazania mu uczuć.
Mężczyzna ten jest na tyle zdeterminowany, że postanawia zawalczyć o tę miłość.
W końcu kobiet takich, jak ona nie spotyka się na co dzień...

W "The Postman. Miłosna przesyłka" mamy nakreśloną ciekawą sytuację, gdyż zarówno Danka, jak i Maciek mają za sobą ciężkie przeżycia. Ona zdradzona przez przyjaciółkę, on ze zranionym sercem po rozstaniu z partnerką. Jednakże wydaje się, że to dla dziewczyny jest o wiele trudniejsze wejść w związek i ponownie komuś zaufać. Autorki pokazują ile trzeba włożyć trudu i chęci, by zbudować nową, trwałą relację. A w tej kwestii w pewnym momencie Maciek zaimponował mi swoją wytrwałością. Widzimy, że zanim zaczniemy tworzyć coś nowego, najpierw należy rozliczyć się z przeszłością, pogodzić się z nią i wyciągnąć odpowiednie wnioski. 

"(...) wiedziałem, że nie potrzeba mi nic więcej do szczęścia. Nic ponad obecność tej jednej, dla której straciłem nie tylko głowę, ale i moje twarde jak skała serce..."

Bardzo podobało mi się oddanie głosu obojgu bohaterom. Autorki zdradziły, która jakie partie pisała. I powiem Wam, że to czuć, jeśli zna się pióro ich obu. Postaci z miejsca da się polubić (szczególnie Maćka), a nawet i utożsamić z nimi. Są tacy ludzcy, nie żadni bogacze, szefowie firm itp., z wadami, słabościami, tajemnicami, ale i wielkimi zaletami. Nie jest im obca empatia, troska, bezinteresowna pomoc drugiemu człowiekowi. 

"Czułem, jak moją duszę rozrywa ten ciężki do zniesienia ból, zwiastujący ogromną tęsknotę. Wiedziałem jednak, że nie ma już odwrotu, a jedyne, co mogłem zrobić, to czekać, czekać, czekać i jeszcze raz czekać. Zamierzałem to zrobić. Byłem w tym dobry..."

Warto zwrócić uwagę na stosunki, jakie panują w rodzinach obojga bohaterów. Adriana Rak i Angelika Ślusarczyk uwrażliwiają nas na to, co w życiu liczy się najbardziej - rodzina, szacunek, miłość, szczera przyjaźń - to wartości, które zawsze będą w cenie, a nie dla wszystkich jest to tak oczywiste.

To bardzo odważna książka ze scenami erotycznymi, ale rozpisanymi ze smakiem, do schrupania. Tam, gdzie to wymaga gorącymi, gdzie indziej delikatnymi. Porównując dotychczasowe powieści autorek, przyznaję że przypadł mi do gustu kierunek, w jakim podążyły w niniejszej. To zawsze coś nowego, świeżego.

Muszę jeszcze wspomnieć o tytule, który z racji tego, iż akcja osadzona została w polskich realiach, dużo lepiej wyglądałoby, gdyby "The Postman" zamienić na "listonosz". Ogólnie całość czyta się lekko, strony jakby same umykają spod palców.

"The Postman. Miłosna przesyłka" to pełen emocji niezobowiązujący romans o miłości i walce o nią. Miłości takiej, która jakby już została wyparta z książek. Za to brawa! To historia przypominająca o tym, co w życiu najważniejsze. Niezależnie od tego czy wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia czy też nie - sięgnijcie po tę powieść! To będzie mile spędzony czas.


Za możliwość patronowania książce dziękuję Autorkom i Wydawnictwu WasPos



środa, 15 września 2021

Obca kobieta - Magdalena Majcher [Premierowo]

 

Tytuł: Obca kobieta 
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 352
Ocena: 10/10

Weronika ma pewien mroczny sekret, który zdeterminował całe jej życie. Pod maską spokojnej bibliotekarki ukrywa błędy i grzechy młodości. Nie planowała dzieci. Uważała, że nie nadaje się na matkę, ale los zdecydował za nią, stawiając na jej drodze Huberta i jego córkę Oliwię.

Dziesięć lat później Hubert odchodzi. Weronika z dnia na dzień staje się dla Oliwii tym, kim właściwie zawsze była – obcą kobietą. A może jednak nie? Może nie trzeba urodzić, żeby zostać matką?

Obok książek Magdaleny Majcher nie można przejść obojętnie, co zresztą już pewnie zdążyliście u mnie zauważyć. W każdej z nich autorka podejmuje społecznie ważne, a nierzadko zamiatane pod dywan tematy lub wogóle nie poruszane. Nie inaczej było w przypadku "Obcej kobiety".

"Każdą pojedynczą komórką odczuwała ból. Bolało ją od środka i na zewnątrz. Kiedyś, dawno temu nauczyła się, jak zostawić przeszłość za sobą, nie mieć pragnień i po prostu żyć, nie oczekując niczego wyjątkowego, ale dziewięć spędzonych z Hubertem lat wiele zmieniło. Przy nim odzyskała wiarę, chciało jej się żyć, chciało jej się mieć nadzieję."

Tym razem autorka podjęła się problemu relacji matka-córka w kontekście braku więzów krwi. Stawia pytania o to, czy można pokochać obce dziecko równie mocno jakby chodziło o własne? Drugim wiążącym się z powyższą sytuacją jest brak przysposobienia dziecka czy też sformalizowania związku pomiędzy partnerami. Ilu z nas żyje na tzw. kocią łapę, nie zastanawia się nad ewentualnymi konsekwencjami dla dzieci, gdy dojdzie do rozpadu związku lub innego zdarzenia losowego? To wówczas one cierpią najbardziej, nawet jeśli nie są naszymi biologicznymi. Nie lubią zmian, są zdezorientowane, tęsknią, czują się porzucone, niekochane, choć prawda zwykle wygląda inaczej. Dlatego byłam wkurzona na zachowanie Huberta, że ot tak pozbawił Oliwię tego, co było dla niej najważniejsze - matki, a Weronikę prawa do macierzyństwa.

"Wydawało jej się, że żyje w poukładanym świecie, w którym nie ma miejsca na zwroty akcji. Czuła się bezpiecznie przy Hubercie. Uwierzyła, że mimo tego, co kiedyś zrobiła, może być szczęśliwa. Jakże złudne okazało się jej szczęście. Wczoraj jeszcze było, dziś już nie."

Wokół nas możemy zaobserwować coraz więcej rodzin patchworkowych. Autorka szczegółowo przedstawiła prawną stronę odnośnie osoby niespokrewnionej i nieskoligaconej z dzieckiem partnera. W tym zakresie ta historia dodaje nadziei, otuchy i motywacji do walki osobom, które być może znajdują się w podobnej sytuacji.

Lektura nie należy do łatwych ani lekkich. Ciężar wątków, z jakimi mamy do czynienia przygniata, prowokuje do złości na niesprawiedliwość czy łzy wzruszenia. Historię poznajemy dwupłaszczyznowo, dzięki czemu mamy doskonały wgląd w ich psychikę oraz zrozumienie ich postępowania. Weronika nosi w sobie pewien sekret z przeszłości, który wywołuje w niej wyrzuty sumienia i może mieć wpływ na teraźniejszość. Niezwykle ciekawy jest fragment dotyczący rodziców Huberta i ich spojrzenia na tę sprawę. Jednak nic nie mogę Wam tu więcej zdradzić.

"Obca kobieta" to poruszająca, życiowa powieść, która wyzwala w czytelniku ogrom emocji, przemyśleń i refleksji. To jedna z tych książek, których się nie zapomina. Gwarantuję Wam, że warto sprawdzić czy Weronice uda się wywalczyć prawo do kontaktu z córką, a przede wszystkim poznać łączącą je wyjątkową więź.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.



niedziela, 12 września 2021

Miłość na później - Mhairi McFarlane

 

Tytuł: Miłość na później 
Autor: Mhairi McFarlane
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 544
Ocena: 7/10

Jeśli udawanie miłości jest aż tak łatwe... skąd wiadomo, kiedy jest ta prawdziwa?

Gdy jej partner od ponad dekady nagle z nią zrywa, Laurie jest wstrząśnięta – nie tylko dlatego, że pracują w tej samej kancelarii prawniczej, więc musi codziennie go widywać. Jej dotychczas idealne życie rozsypuje się na kawałki, a myśl o powrocie do randkowania w epoce Tindera napawa Laurie autentycznym przerażeniem. Kiedy wiadomość o ciąży nowej partnerki jej byłego lotem błyskawicy rozchodzi się po kancelarii, dziewczyna stwierdza, że tego już za wiele; nie pozwoli się tak upokarzać. I wtedy przypadkowe spotkanie w zepsutej windzie ze słynnym na całą kancelarię playboyem otwiera przed nią nowe możliwości.

Jamie Carter nie wierzy w miłość, ale potrzebuje uczciwej, poważnej dziewczyny, żeby zrobić wrażenie na szefostwie. Laurie pragnie, by nowy seksowny mężczyzna dostarczył innego tematu do plotek w kancelarii. Propozycja idealna: rozgrywany w mediach społecznościowych romans na niby, ze strategicznie zaplanowanymi zdjęciami i ustaloną konkretną datą zakończenia.

Zemsta będzie słodka...

Dałam się i ja skusić na komedię romantyczną "Miłość na później". Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Mhairi McFarlane, z którego jestem bardzo zadowolona.

Po tym gatunku oczekuję dobrej zabawy, i to też otrzymałam. Ale oprócz tego książka nie pozbawiona jest innych istotnych treści i wartości, na które warto zwrócić uwagę, jak chociażby relacje rodzinne, akceptacja, choroba czy przyjaźń. Autorka podejmuje kwestię dyskryminacji rasowej, płciowej czy szowinizmu. Wskazuje również jak ważne jest zaakceptowanie samego siebie, nie przejmowanie się opinią innych czy uporanie się z trudną przeszłością, by móc w pełni czerpać garściami z życia. 

Ciekawa byłam tego jak wypadnie motyw udawanego związku. Wszak nasi bohaterowie nie są już młodzieniaszkami i obawiałam się, że nie wyjdzie to dość przekonująco, a wręcz prześmiewczo. Jednak wszelkie moje obawy szybko się rozwiały, gdyż relacja Laurie i Jamie'go zaczęła się od przyjaźni i bardzo stopniowo przeradzała się w miłość. A to, że mamy do czynienia z relacją pracownik-pracownik, a nie pracownica i szef jest dodatkowo na plus.

"To właśnie jest między nami takie niezwykłe. Ta więź, to podobieństwo..."

Autorka w interesujący sposób ukazała jak bohaterowie wraz z upływem stron dojrzewają do życiowych zmian, ról, jak ewaluowały wyznawane przez nich zasady i przyzwyczajenia, a przede wszystkim powoli rodzące się uczucie.

"Gdzieś po drodze to, co robiliśmy... przestało być dla mnie fikcją. Przestałem udawać."

Sporo tu różnorodnych emocji. Od śmiechu, wzruszenia, łzy, po złość. Wraz z bohaterami przeżywamy ich wzloty i upadki. A rozmowy jakie ze sobą prowadzą... po prostu dla mnie rewelacja! Nacechowane są dojrzałością, błyskotliwością, ale i jak trzeba, to i nie pozbawione mocniejszej wymiany poglądów.  

Autorka zadbała w tej historii o każdy najdrobniejszy szczegół. Dotyczy to opisów postaci, tego co czują, myślą (choć moim zdaniem można byłoby nieco skrócić przydługie rozmyślania i retrospekcje Laurie), jak wyglądają, tego co ich otacza, ale i tego, jak przedstawiają się realia pracy adwokackiej. I mimo opasłej lektury, czyta się naprawdę bardzo sprawnie. Przewidywalność historii też jakoś szczególnie nie przeszkadza.

"Miłość na później" to urzekający romans udowadniający, że na miłość nigdy nie jest za późno. To powieść o rewolucji życiowej, ale przede wszystkim tej wewnętrznej. Rozstanie, udawany związek, relacje międzyludzkie - wchodzicie w to? Ja polecam!


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza 



czwartek, 9 września 2021

Niebezpieczna transakcja - Lara Kos

 

Tytuł: Niebezpieczna transakcja 
Autor: Lara Kos
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 352
Ocena: 5/10

Sandra pojawia się na sesji zdjęciowej prezesa największej firmy farmaceutycznej w Polsce. Na miejscu daje się we znaki nerwowa atmosfera. Wszystko staje się jasne, gdy w drzwiach pojawia się on – stanowczy, nietolerujący sprzeciwu i... zabójczo przystojny!

W pewnej chwili nakazuje wszystkim opuścić salę. Wszystkim oprócz niej. Ten dzień odmieni życie Sandry już na zawsze. Ona i Tor stają się nierozłączni. I choć dziewczyna jest przekonana, że wreszcie spotkała ideał, miłość swojego życia, to świat tajemnic dookoła mężczyzny szybko zniszczy te marzenia...

Tor coraz częściej wychodzi na spotkania, o których nie chce jej opowiadać. Wpada w furię, gdy Sandra zbliża się do jego komputera. Czym naprawdę zajmuje się jej ukochany? Co przed nią ukrywa? I dlaczego z profili społecznościowych zniknęły konta Sandry? Kobieta z dnia na dzień budzi się w rzeczywistości, w której nie obowiązują znane jej dotąd reguły. Uczucia zostaną poddane najcięższej próbie, w której stawką będzie jej własne życie...

Słyszałam o tej książce, że rozczarowuje, ale gdy tylko gdzieś pojawiała się choćby o niej mała wzmianka, szybko zmykałam, aby na nic się nie nastawiać. Postanowiłam podejść do lektury z czystą kartą, bez jakichkolwiek uprzedzeń. Tym bardziej, że to debiut.

Według mnie najsłabszym ogniwem książki jest jej główna bohaterka. Dawno nie spotkałam się z tak nieogarniętą, naiwną, infantylną i wkurzającą kobiecą postacią, której życie kreci się głównie, a może tylko i wyłącznie wokół seksu. A mówią, że to faceci myślą tylko o jednym... Jej dziwne, nieprzemyślane zachowanie i decyzje wołają o pomstę do nieba. Dla przykładu: mówi, że pieniądze nie mają dla niej znaczenia, by za moment samej sobie zaprzeczyć oddając się luksusom. U mnie to numer jeden irytujących bohaterek książkowych. Podobnie ma się rzecz z jej przyjaciółkami. Jedna jakby głupsza od drugiej. Zamiast dać jej naprawdę dobrą radę, nakierować na właściwe tory, one chętnie same zamieniłyby się miejscami z Sandrą.

"A mama zawsze powtarzała: Mężczyźni przychodzą i odchodzą, a przyjaciół ma się na zawsze."

Z kolei Tor został wykreowany w sposób, który niewiele nam o nim zdradza. Prawie do samego finału stanowił dla mnie zagadkę. Widzimy jak jeden człowiek może krzywdzić drugiego, a jeszcze przy tym czerpać z tego radość. Manipulacje, kłamstwa, intrygi, zwodzenie... Trudno zapałać sympatią do którejkolwiek z postaci. Bywają takie momenty, kiedy już wydaje się, że ich polubimy, oni w sekundę czymś nas do siebie zrażają.

"Nie wszystko, co widzisz, jest takie, jak ci się wydaje. Piękno skrywa w sobie brzydotę. Dobro ma w sobie dużo zła. Nuda przynosi zbawienie i ukojenie. Pamiętaj o tym. Nie każda inwestycja jest warta ryzyka."

W zasadzie cała fabuła książki opiera się na wymyślnych scenach erotycznych. I niby nie jest to nic dziwnego, wszak to erotyk, prawda? Ale ja nawet po tym gatunku (co czesto podkreślam w recenzjach) oczekuję czegoś więcej, aniżeli tylko scen łóżkowych. Tu mi tego zabrakło. Co prawda interesujący okazał się wątek wirtualny (a ściślej rzecz biorąc darknetu) i to jak łatwo można paść ofiarą jego dobrodziejstwa, kiedy Internet zostanie wykorzystany do przestępstwa, jednak to wciąż mało. Najciekawsze okazały się ostatnie zaskakujące i dość szokujące rozdziały książki, które dają lekką nadzieję na to, że być może w kontynuacji jeszcze coś z tego będzie. 

Książkę czyta się szybko, a i sama historia pędzi w zastraszającym tempie. Gdyby nieco zwolnić ten rozpędzony wagonik, a bohaterów obdarzyć większą głębią psychologiczną, postawić na relację, poza erotyką dołożyć kilka ciekawych sytuacji i wydarzeń, z pewnością historia zyskałaby na atrakcyjności. Lara Kos posiada przystępny styl, choć wkradł się lekki chaos w prowadzeniu fabuły. Intrygi, tajemnice i kilka zwrotów akcji budują napięcie. Jednakże mało mi motywu darknetu, mroku, ciemnej strony pożądania...

"Niebezpieczna transakcja" to historia pokazująca, że niebezpieczeństwo może przyjść z najmniej spodziewanej strony. To książka, przy której być może spędzisz miły czas, ale na coś więcej raczej nie licz. Ja autorce dałabym szansę ponownie, by sprawdzić czy będzie w stanie mnie czymś zaskoczyć. Na koniec dodam, że okładka bardzo mi się podoba. No tak już mam, że moją uwagę przyciągają męskie twarze.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza 



wtorek, 7 września 2021

Bojąc się jutra - Sylvia Wyka

 

Tytuł: Bojąc się jutra
Cykl: Bracia Roszczenko (tom 1)
Autor: Sylvia Wyka
Wydawnictwo: Ridero
Ilość stron: 333
Ocena: 10/10

Dziedzictwo po dziadku to zalążek czystego zła, który na wszystkich odcisnął piętno. Młoda malarka z Polski i właściciel sieci hoteli na Słowacji. Za sprawą jego brata dziewczyna trafia w wir niespodziewanych i przerażających wydarzeń.

Czy traumatyczne przeżycia ich zniszczą? Czy będą w stanie znaleźć ten płomyk, który tlił się od początku tej znajomości?

Dawid — kat i obrońca w jednym. Jak wiele ukrywa w sobie sprzeczności?

Był przekleństwem i wybawieniem. Mrokiem, który najpierw kusił, a potem pochłonął doszczętnie. Czy uda jej się odrodzić na nowo?


"Bojąc się jutra" rozpoczyna sagę o braciach Roszczenko. Jest to zarazem debiut Sylvii Wyki.

W tej powieści na próżno szukać słodkich, cukierkowych scen. To mroczna i szokująca historia, którą nie każdy czytelnik gładko przełknie. Na wątki pełne brutalności, opisy i rozwiązania, jakie zastosowała autorka, trzeba być na pewno w pewnym stopniu przygotowanym.

"Ona mi nigdy nie zaufa, takiej traumy nie da się przepracować. W tych pięknych brązowych oczach wiecznie widziałem tylko strach."

Pierwszoosobowa narracja z perspektywy obojga głównych bohaterów pozwala na lepsze poznanie ich jako osoby oraz to, co myślą, czują, jakie mają sekrety i plany. Postaci nie są idealni, mają mnóstwo wad i słabości. Mia i Dawid są bardzo realni, tacy jak my. Nie wszystkie podejmowane przez nich decyzje były dla mnie zrozumiałe i akceptowalne. Uświadamiamy sobie jak różne traumatyczne sytuacje, wydarzenia oraz emocje mogą popchnąć nas do czynów, których pewnie w normalnych okolicznościach byśmy nie popełnili.

"Chciałem wymazać ból i upokorzenie. Wiedziałem, że w takim układzie to niemożliwe. Karaliśmy siebie nawzajem, obdzieraliśmy się z godności i zaprzeczaliśmy prawom logiki. Musimy to skończyć, inaczej będzie to katastrofalne dla nas w skutkach."

Da się odczuć, iż autorka miała wszystko doskonale przemyślane. Zarówno opisy, jak i dialogi są wyważone, niczego nie jest za dużo, czy za mało. Z kolei dosadny, obrazowy język podkreśla wydźwięk wydarzeń, a my sami wprost płyniemy z nurtem fabuły. 

To historia udowadniająca, że zarówno słowa, jak i czyny mają ogromną moc. Ranią, przysparzają cierpień i nie pozwalają na nowo zaufać. Widzimy jak w tym wszystkim ważne jest, by wysłuchać drugą osobę, dać jej szansę, by przedstawiła swoją wersję wydarzeń. 

"Czekałem, aż wypłacze wszystkie łzy. Gdyby krwawiła od ran zadawanych słowem, podłoga byłaby cała w lepkiej, rubinowej mazi. Byłem dla niej nożem, który wbijała sobie coraz głębiej."

"Bojąc się jutra" to mocny debiut, na który warto zwrócić uwagę. Sekrety, manipulacja, kontrola - to i wiele więcej czeka na kartach książki. Polecam fanom dark romans z motywem hate/love. 


 

niedziela, 5 września 2021

Obiecaj, że warto - Monika Kacprzyk

 

Tytuł: Obiecaj, że warto
Autor: Monika Kacprzyk
Ilość stron: 344
Ocena: 9/10

Połączyło ich coś wyjątkowego. Coś zupełnie innego niż zwykłe zauroczenie. Coś dużo bardziej intensywnego niż seks. Coś, co zdarza się tak naprawdę tylko raz w życiu.
On – prezes dużej firmy logistycznej i ona – ceniona na rynku przedstawicielka handlowa. Oboje z bagażem przykrych doświadczeń i ciągnących się za nimi przez lata dramatów. Czy zdołają zaufać sobie na tyle, żeby zbudować szczęśliwy związek? Kiedy Damian orientuje się, że Weronika znaczy dla niego o wiele więcej, niż mógł przypuszczać, ona ucieka nagle bez słowa i zostawia go, jak gdyby nigdy nie istniał. Młody biznesmen nie potrafi zrozumieć, dlaczego jego ukochana złamała daną mu obietnicę. Nie ma pojęcia, że Weronika była świadkiem czegoś, co całkowicie zmieniło okoliczności ich związku.
Czy Damianowi uda się odzyskać Weronikę? Kiedy wszystko wydaje się być na dobrej drodze do szczęścia – demony z przeszłości Damiana nieoczekiwanie upomną się o swoje.
Weronika i Damian nie mają pojęcia, jak wysoką cenę przyjdzie im wkrótce zapłacić.

Uwielbiam w książkach silne i odważne bohaterki. Taką bez wątpienia jest Weronika. To kobieta, która rozprawi się z każdym problemem, wie ile jest warta jako ona sama, ale i jako handlowiec. Z kolei Damian, choć początkowo na to nie wygląda, pragnie stabilizacji, kobiety u swojego boku. Zatrudniając Weronikę liczy nie tylko na to, że trafił mu się świetny pracownik, ale przede wszystkim czuje, że to kobieta dla niego. 

"Ciebie nie znam. Ale znam się na kobietach. Nie muszę cię dobrze znać, żeby od razu wiedzieć, że jesteś kobietą, o którą warto zabiegać."

Jednak nie będzie tak łatwo. Pojawią się tajemnice z przeszłości na tyle poważne, że mogą zadecydować o czyimś życiu. Oboje mają silne, władcze charaktery, więc ścierania się nie zabraknie. Trzeba zatem będzie pójść na pewne kompromisy. Ale czy to potrafią? Przekonujemy się jak ważna jest szczera rozmowa, otworzenie się na siebie, zaufanie, poznanie przeszłości drugiej osoby. Niedomówienia bowiem mogą zniszczyć życie. Autorka doskonale ukazała uczucia, jakie nimi targają. Czytelnik wchodzi niejako w ich buty, przeżywa wszystko to, co ich dotyczy. Radość, strach, ból, złość, bezsilność, pożądanie - to tylko namiastka tego, co tu spotkacie.

"Ta dziewczyna jest moją obsesją i cholernym pragnieniem, którego na razie nie potrafię w żaden sposób zaspokoić."

Bardzo zaangażowała mnie ta historia, trzymała w napięciu do samego końca. Nie wiedziałam czy bohaterom uda się wyjść z opresji obronną ręką oraz czy wzajemny pociąg będzie miał szczęśliwy finał. 

Monika Kacprzyk może pochwalić się lekkością stylu, dopracowaniem fabuły, subtelnymi acz gorącymi scenami miłosnymi oraz realnością przedstawionych wydarzeń i sytuacji. Jedynym mankamentem było dla mnie brak podziału na rozdziały itp. Cały tekst napisany jest jednym ciągiem i momentami nie wiedziałam, w którym miejscu kończy się wątek jednej postaci, a gdzie zaczyna drugiej.

"Obiecaj, że warto" to powieść nieszablonowa, wyróżniająca się na rynku książki. To ciekawe spektrum skrajnych emocji i uczuć. Chcesz poznać siłę prawdziwej miłości? Przeczytaj!



piątek, 3 września 2021

Każde twoje słowo - Marta Reich

 

Tytuł: Każde twoje słowo 
Autor: Marta Reich
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Ilość stron: 400
Ocena: 9/10

Rok 2017. Karolina ma wspaniałe życie… i przeszłość z najgorszych snów. Z pozoru silna i niezależna, mierzy się z sekretami i traumami, do których trudno przyznać się nawet najbliższym. Kiedy pewnego wrześniowego poranka spóźniona wpada na spotkanie z Jackiem Stowe, nowym londyńskim współwłaścicielem firmy, zamiera. Ma przed sobą mężczyznę, na widok którego ożywają emocje sprzed lat…

Rok 1999. Nelson i jego kumple żyją studiami, domówkami i marzeniami o wielkiej karierze w otwierającej się powoli Europie. Podczas jednej z imprez na warszawskiej Pradze dostrzega dziewczynę o szmaragdowych oczach… i wie, że nie spocznie, póki nie pozna jej bliżej.

Co wiąże obie historie? Kim jest Jack Stowe i co łączyło go w przeszłości z Karoliną? Czy niespodziewane spotkanie dwojga ludzi, którzy mieli się już nigdy nie zobaczyć, przyniesie im ukojenie?

Dorosłość mocno weryfikuje nasze marzenia, pasje i priorytety oraz cenę, jaką przychodzi nam za to zapłacić. Przekonać się o tym będą mogli bohaterowie powieści "Każde twoje słowo". Dzięki temu, iż autorka zastosowała zabieg czasoprzestrzeni, poznajemy to, co wydarzyło się 18 lat wcześniej w życiu bohaterów, ale i czasy obecne. Marta Reich przedstawia wszystko bardzo realistycznie, bez zbędnego lukrowania, naciągania, a przy tym z prostotą pozostawiającą ślad w duszy.

"Świat prze­stał być ma­gicz­ną kra­iną, szy­ku­ją­cą moc nie­spo­dzia­nek, ma­rze­nia oka­za­ły się gorz­ki­mi złu­dze­nia­mi."

Główna bohaterka Karolina bardzo szybko zjednuje sobie naszą sympatię. Z zewnątrz to silna i niezależna, a wewnątrz tak naprawdę krucha i skrzywdzona kobieta. Z pewnością wiele kobiet się z nią utożsami. Odkrywając to, co ją spotkało, z każdą kolejną stroną czytałam z coraz to większym zaangażowaniem i emocjami. Dawne tajemnice, wspomnienia, niedomówienia, trudne decyzje, a przede wszystkim słowa - te wypowiedziane, te wyszeptane i te przemilczane, te romantyczne i te bolesne, te budujące i te niszczące - tworzą głęboko zapadający w głowie i sercu obraz.

"Kiedy znasz kogoś całe życie i uważasz za przyjaciela, bardzo trudno ci uwierzyć, że tak naprawdę był twoim największym wrogiem."

Przyjaźń, miłość, chorobliwa zazdrość, niedomówienia, intryga, utracone szanse - z tym wszystkim zmierzą się bohaterowie. Jest to jedna z tych historii, która udowadnia, że prawdziwej miłości nic i nikt nie zniszczy. Czasem składamy ukochanej osobie obietnice, ale nie zawsze jesteśmy w stanie ich dotrzymać. Dlatego dobrze zastanówmy się, zanim coś komuś obiecamy. A jeśli to zrobimy, dotrzymujmy ich, bo nie ma nic gorszego, niż zawiedzione nadzieje.

"Najczęściej ranimy tych, którzy są nam najbliżsi."

Ile razy zdarza się nam skrywać głęboko w sobie emocje, uczucia, zadane rany przez osoby, na którym nam zależało? Ta historia pokazuje, że nie tędy droga, nie należy chować głowy w piasek, tłumić w sobie tego, co w nas siedzi. Trzeba rozmawiać, postawić na szczerość. Wymagać jej nie tylko od innych, ale i od siebie. Bo życie i miłość wymaga odwagi.

"Tylko pasja i miłość. Tylko o to warto się bić. Reszta nie ma tak naprawdę znaczenia."

Zwróciłem również uwagę na wątek pracy w korporacji. Autorka ukazuje jak kobieta odnajduje się w tym wyścigu szczurów, ogromu wymagań i obowiązków.

"Każde twoje słowo" to dojrzała, poruszająca, słodko-gorzka powieść ku przestrodze, by uświadomić sobie jak wielką siłę mają słowa i szczera rozmowa. To również książka ukazująca jak łatwo można popełnić błąd i skrzywdzić drugiego człowieka. I wreszcie to lektura ukazująca jak ważne są wybaczanie i dawanie drugiej szansy. Polecam! Być może i Wy znajdziecie w niej ukojenie.