Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kowalczuk Halina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kowalczuk Halina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 sierpnia 2019

Dom na sosnowym wzgórzu - Halina Kowalczuk [Patronat medialny]


Tytuł: Dom na sosnowym wzgórzu
Autor: Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 304
Ocena: 8/10
Patronat: Sza! Teraz czytam

Elżbieta żyje skromnie w niewielkiej Sosnówce, ale ma jedno bogactwo – dom z najpiękniejszym widokiem na góry i dolinę. Choć boryka się z kłopotami finansowymi, nie oddałaby go za żadne skarby świata. Dlatego gdy pojawia się firma, która zamierza na jej działce wybudować nowoczesny kompleks hotelowy, kobieta rozpoczyna walkę o swój majątek.
Podobnie jak w podhalańskich legendach nic nie jest jednak takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Czy bezwzględny biznesmen okaże się kimś zupełnie innym? W jaki zaskakujący sposób do Elżbiety powróci przeszłość, o której przez większość życia starała się zapomnieć? Czy jej wyboista droga doprowadzi ją do szczęśliwego zakończenia?


"Dom na sosnowym wzgórzu" to już trzecia powieść Haliny Kowalczuk z domem w tytule. Za każdym razem jestem ciekawa co jeszcze wymyśli autorka, jaką stworzy historię. Jednak nie obawiajcie się, to są oddzielne książki, niewymagające znajomości wcześniejszych.

Autorka w swojej najnowszej powieści porusza szereg istotnych tematów i problemów, z którymi również i my na co dzień się stykamy i mierzymy. Przeczytamy o  pielęgnacji korzeni, dbaniu o dziedzictwo rodzinne czy szacunku do Matki Natury. Pojawi się także pewna tajemnica rodzinna, ale nie mogę Wam zbyt wiele zdradzić, by nie psuć przyjemności z czytania. 

Pani Halina niewątpliwie posiada dar kreacji autentycznych bohaterów z interesującymi charakterami, mającymi wady i zalety, popełniającymi błędy. Każdego z nich z łatwością możemy sobie wyobrazić i wczuć się w ich położenie. Głównej bohaterki, Eli po prostu nie sposób nie polubić. Jej prostolinijność, empatia i hart ducha budzą podziw. Ilu jest wśród nas takich ludzi? Nie oszukujmy się, w dzisiejszym świecie liczy się pieniądz. Ile jest dla nas ważna spuścizna rodzinna, pamiątki, wspomnienia zamknięte w czterech ścianach? Wydaje się, że tak łatwo przychodzi mam rezygnowanie z tego wszystkiego. Jednak nie w przypadku Eli. Czy kobieta ocali swój ukochany dom i sosnowe wzgórze?

"Zdawała sobie sprawę, że nie wygra, nie wiedziała, czym ani kiedy ją zaatakują. Czy można mieć szansę z tak wielką i znaną na świecie firmą? Jak ona jedna ma temu dać radę?"

Interesującą postacią okazał się być Leszek. Początkowo wzbudza w czytelniku negatywne uczucia, później zaskakuje swoją osobą. Kim okaże się dla Eli? Z kolei wujt Sosnówki, Bożena Kuraś... co za wredna, podstępna kobieta! Oj napsuła krwi, napsuła.

Cała historia przyprawiona została szczyptą magii. Pojawiające się wątki podhalańskich legend intrygują i wprowadzają klimat tajemnicy. Ale bez obaw, ten element jest odpowiednio wyważony. Zresztą sama nie przepadam za zbyt dużą ilością fantastyki, więc gdyby był jej tu nadmiar nie jestem pewna czy decydowałabym się na kolejne książki autorki. Szczególnie spodobała mi się ta o Dobrosławie oraz o Diabelskim Jarze.

"Czasami są rzeczy, wydarzenia, które nam ludziom trudno racjonalnie wytłumaczyć, ale są, dzieją się wokół nas. Czasami żeby je dostrzec, wystarczy na chwilę przystanąć i rozejrzeć się wokół siebie. Niestety wy, obecne pokolenie, pędzicie przed siebie na oślep, nie zważacie na nikogo ani na nic. Wiele, kochanie, tracicie przez to. Trzeba spojrzeć na życie inaczej, ono szybko mija..."

Książkę cechuje jednostajny rytm, gdzieniegdzie poprzetykany mocniejszymi tąpnięciami i emocjami, jakie budzą w nas bohaterowie i sytuacje z ich udziałem. Nie znajdziemy tu większych przestojów, dłużyzn, ogólnie czyta się bardzo płynnie.

"Dom na sosnowym wzgórzu" urzeka tajemniczą aurą, baśniowością, wzrusza i zmusza do refleksji. To książka o wpływie przeszłości na przyszłość, o tym, że nic nie jest takim, jakim wydaje się na początku. Z mojej strony polecam!





Za egzemplarz do recenzji i możliwość objęcia patronatem dziękuje Wydawnictwu Lucky


czwartek, 27 grudnia 2018

Dom w malinowym chruśniaku - Halina Kowalczuk


Tytuł: Dom w malinowym chruśniaku
Autor: Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 336
Ocena: 8/10

Przeszłość może o sobie przypomnieć i nieźle namieszać w życiu w najbardziej niespodziewanym momencie.

Przekonuje się o tym Alicja, odnosząca sukcesy prawniczka, która przed laty straciła miłość swojego życia i została sama z córeczką. Teraz, gdy wreszcie w malowniczej Malinówce znajduje swoje miejsce, a także nowego mężczyznę, nagle jej świat zostaje wywrócony do góry nogami. Czy Alicja zdecyduje się wrócić do tego, co dawno minęło? Czy na nowo pozna smak szczęścia i miłości?

"Dom w malinowym chruśniaku" to moje drugie spotkanie z twórczością Haliny Kowalczuk i mam nadzieję, że nie ostatnie, gdyż odpowiada mi styl, pióro i historie, jakie przenosi na papier autorka.

Już w przypadku poprzedniej powieści autorki pisałam Wam, że nie przepadam za bardzo za legendami, ale i w tym elemencie nic mi tu nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, pisarka potrafi w taki sposób wpleść baśniowość do fabuły, że otrzymujemy naprawdę ciekawy efekt w postaci odrobiny tajemniczości i magii. Najbardziej przypadła mi do gustu legenda o Mili. 

Bohaterowie wypadają bardzo autentycznie, z łatwością każdego z nich mogłam sobie wyobrazić. Ma to w dużej mierze związek z tym, że są charakterystyczni, różni, z wadami i zaletami.

Autorka porusza szereg istotnych tematów i problemów, z którymi również zwykły czytelnik na co dzień ma do czynienia. Przeczytamy o maltretowaniu zwierząt, trudnościach z jakimi mierzą się niepełnosprawni czy przyjaźni, której szczerość poznajemy w takich kryzysowych sytuacjach.

"Czasami los jest pokrętny, musimy doświadczyć czegoś, aby docenić coś drugiego."

Autorce kolejny raz udało się urzec mnie klimatem, jaki odmalowała na kartach swojej powieści. Bardzo chciałabym znaleźć się w Malinówce i poznać te wszystkie miejsca.

Dzieje się sporo, stopniowo odkrywamy prawdę, jaką ukryła przed bohaterami autorka. Nie ma większych przestojów, dłużyzn, czyta się bardzo płynnie i nie wiadomo kiedy, a już dochodzimy do finału.

"Dom w malinowym chruśniaku" to książka, w której wyraźnie widać wpływ przeszłości na teraźniejszość. To bardzo klimatyczna, wzruszająca, zmuszająca do refleksji, momentami zabawna powieść o walce z przeciwnościami losu. Lektura idealna na wyciszenie w naszym w zabieganym życiu.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lucky


wtorek, 31 lipca 2018

Dom na wrzosowej polanie - Halina Kowalczuk


Tytuł: Dom na wrzosowej polanie
Autor: Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 320
Ocena: 8/10

Zdrada męża i utrata pracy to wydarzenia, które mogą przewrócić życie do góry nogami. Tak właśnie dzieje się w przypadku Aliny. Jej nowe życie rozpoczyna się w malowniczej wiosce u podnóża Tatr, gdzie ma szansę zacząć wszystko od nowa. Nieświadomie wkracza do krainy legend i niezwykłych historii z przeszłości, stając się ich częścią. Spotyka też niezwykłego mężczyznę. Marcin ukrywa jednak przed nią tajemnicę, która może zaważyć na ich wspólnej przyszłości…
Czy kolejny mężczyzna ją zdradził i okłamał?
Czy grozi jej niebezpieczeństwo?
Czy stara legenda znajdzie swoje zakończenie?

"Czasami bywa tak, że musimy doznać przykrości, szoku, niepowodzeń, aby potem doświadczyć czegoś odwrotnego. Ból duszy powoduje, że zaczynamy doceniać to, co mamy..."

Autorka stworzyła bohaterów z ciekawymi charakterami, mającymi wady i zalety, popełniającymi błędy. Od początku zaintrygowała mnie postać Marcina, który ma dziwny sposób bycia i życia. Jest tajemniczy i przez większą część książki zastanawiamy się dlaczego zachowuje się w ten, a nie inny sposób. Sporo emocji wyzwoliła we mnie również postać Aliny. Czasami miałam ochotę wytargać ją za włosy! Początkowo za naiwność względem męża (a jak się okazuje, mąż ma nie jedną, a dwie kochanki, a może i więcej, kto wie?), a potem za brak zaufania do Marcina. Jest jeszcze Alicja, ale to już zupełnie inna para kaloszy... Krętaczka, oszustka, no po prostu kobieta bez honoru i jakichkolwiek zasad!

"Ale paranoja: żona podwozi narzeczoną męża, kiedy ten zabawia się z kochanką. Hahaha - zaśmiała się, ale gorycz, która w tym śmiechu rozbrzmiewała, była bardzo wyrazista, tak samo jak łzy, które wypełniły jej oczy."

Halinie Kowalczuk udanie wyszło wplecenie w fabułę podhalańskich legend. Zanim zabrałam się za czytanie myślałam, że nie za bardzo te wątki mogą mnie zaciekawić, gdyż raczej wystrzegam się książek z takimi elementami, ale bardzo pozytywnie zostałam zaskoczona. Magia nie przytłacza, w żaden sposób nie przysłania pozostałych istotnych wydarzeń. Najbardziej zaaferowała mnie legenda o Klotyldzie znad Wilczej Polany. 

"Zawsze do jakiegoś przedmiotu dopasowuje się opowieść, baśń. Lubię to, uważam, że to bardzo wzbogaca każdą kulturę."

Książka napisana została prostym językiem, akcja mknie wartko, strony wręcz się pochłania. Tym bardziej, że wyczuwalny jest niepowtarzalny, niemal magiczny, osnuty tajemniczą, nieco mroczną nicią legend, podań i duchów. W zachwycający sposób zostało nakreślone piękno gór, Tatr i Bystrego Potoku oraz gościnność lokalnej społeczności. Nie zabrakło odrobiny humoru, jak chociażby ucieczka Aliny przed baranem Tadziem. Pojawiło się również kilka intymnych scen opisanych naprawdę z dużym wyczuciem i smakiem.

Zakończenie jest niejako baśniowe i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Dla mnie jest do przyjęcia, gdyż jest w pewien sposób inne niż większość ze względu na niecodzienny udział w nim wilków. Ale nie będę Wam za dużo zdradzać... 

"Dom na wrzosowej polanie" to powieść o zazdrości, ludzkiej pazerności na dobra materialne, nadziei na nową, szczerą miłość i lepsze jutro. To książka, która odziera z pozorów, pokazując jak różne oblicza może mieć jedna osoba. I wreszcie to lektura, która przypomina, że nic nie jest nam dane raz na zawsze oraz że dobro zawsze zwycięża. Polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lucky