Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Banach Iwona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Banach Iwona. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 października 2023

Białe święta, zimny trup - Iwona Banach

 

Tytuł: Białe święta, zimny trup 
Cykl: Seria z trupem (tom 5)
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Emilię Gałązkę ogarnia szał świątecznych przygotowań. Dzielna prepperka za pomocą spawarki i lutownicy usiłuje wykonać niezniszczalną choinkę z… ostrzy pił i gwoździ.

Magda, która właśnie została mamą, postanowiła przenieść rodzinną imprezę do domu, z daleka od zabójczej choinki. Tam mieszka Paweł z Simoną i… znalezione zostają zwłoki. Na domiar złego okazuje się, że w okolicy grasuje wilkołak. Nikt (poza Emilią) nie spodziewa się kataklizmu, jednak natura bywa nieprzewidywalna, tak jak świąteczne nastroje…

Dziwna kobieta z lasu szuka dawno zaginionej siostry, a jamniczka Luna szaleje z Rafaelem – psem Emilii, którego też musieli zabrać na święta.

Czy metalowa choinka okaże się zabójczą? Kto kryje się pod postacią wilkołaka? I czy w wigilię oprócz padającego śniegu, może padać coś jeszcze? Jedno jest pewne: te święta, nie będą takie jak zawsze. Będą katastrofalnie prawdziwe!

Emilię Gałązkę ogarnia szał świątecznych przygotowań. Dzielna prepperka za pomocą spawarki i lutownicy usiłuje wykonać niezniszczalną choinkę z… ostrzy pił i gwoździ. Magda, która właśnie została mamą, postanowiła przenieść rodzinną imprezę do domu, z daleka od zabójczej choinki. Tam mieszka Paweł z Simoną i… znalezione zostają zwłoki.

Na domiar złego okazuje się, że w okolicy grasuje wilkołak. Nikt (poza Emilią) nie spodziewa się kataklizmu, jednak natura bywa nieprzewidywalna, tak jak świąteczne nastroje…
Dziwna kobieta z lasu szuka dawno zaginionej siostry, a jamniczka Luna szaleje z Rafaelem – psem Emilii, którego też musieli zabrać na święta.

Czy metalowa choinka okaże się zabójczą? Kto kryje się pod postacią wilkołaka? I czy w wigilię oprócz padającego śniegu, może padać coś jeszcze?

Jedno jest pewne: te święta, nie będą takie jak zawsze. Będą katastrofalnie prawdziwe!

"Białe święta, zimny trup" jest piątym tomem Serii z trupem. Tym razem Iwona Banach stworzyła komedię kryminalną w zimowo-świątecznej scenerii. Choć trzeba przyznać, że tak radośnie jak przystało na święta, to nie będzie. Oczywiście nie zabraknie ironicznego, sarkastycznego, czarnego humoru, ale to zupełnie inna wesołkowatość aniżeli w przypadku świątecznych przygotowań. Uprzedzając Wasze wątpliwości, tak każdą z części można czytać bez znajomości poprzedniej.

Autorka ponownie upchnęła w swoją powieść ogrom zabawnych, przekomicznych wątków i zaskakujących zwrotów akcji. Zgrabnie udaje się jej lawirować faktami, poszlakami, mylnymi tropami i całą masą mniej lub bardziej absurdalnymi sytuacjami i wydarzeniami. Tu naprawdę trzeba być dobrym obserwatorem rzeczywistości, tego co się wokół nas dzieje. Ciekawa zagadka, intryga, nieprzewidywalność zdarzeń, im dalej w fabułę, tym więcej niewiadomych i tajemnic, do tego świetne dialogi oraz wszędobylski humor.

"Coś się zaczaiło i zaczęło go kłuć jak psychopatyczna pielęgniarka, która usiłuje po pijaku trafić w żyłę dwunastoma igłami naraz, po czym dochodzi do wniosku, że najłatwiej uda jej się pobrać krew z oka."

Czego jeszcze możecie się spodziewać? Tym razem Emilia Gałązka postanowi zrobić tradycyjną choinkę. Ale czy tradycyjna choinka jest metalowa? Będziecie zaskoczeni, co na niej znajdziecie... Pojawi się też wilkołak, kukły, katastroficzne teorie, mnóstwo dziwnych ludzi i rzeczy. Natomiast walka Pawła z dzieckiem i zmianą pieluchy rozwaliła mnie po całości! Ale to nie wszystko co nam jeszcze on pokaże. Dzieje się dużo, a wydarzenia przyprawiają o  prawdziwy zawrót głowy.

"- Dziecko potrzebuje czegoś trwałego, tradycyjnego, czegoś, na czym będzie mogło oprzeć swój świat, a nie durnych teorii katastroficznych.
- Trwałe i tradycyjne? - wymruczała Emilia, jakby się nad czymś zastanawiając.
- Co jest trwałe? Metal. Choinka. Święty Mikołaj... 
- Nie zrobisz jej Mikołaja z metalu, do cholery!"

Autorka stworzyła sporą ilość bohaterów. Spotkamy postaci, z poprzednich części, jak i całkiem nowych. Dużo tu przekoloryzowania, a jednak to wszystko wydaje się nam tak bardzo znajome. Jest Emilia Gałązka - specjalista od końców świata (którego nie widać...), jej siostrzenica Magda, policjant Mikołaj, Paweł. Z taką ekipą z pewnością nuda nikomu nie grozi. A przy okazji można wychwycić nasze przywary czy stereotypowe podejście do niektórych spraw. Ten element zawsze daje do myślenia, skłania do refleksji.

"Białe święta, zimny trup" to zapowiedź lektury z ostrymi świętami w tle, na które tylko Emilia Gałązka jest w stanie się porwać. Przygotujcie się na szaloną jazdę! Ja kolejny raz bawiłam się przednio! Polecam tę książkę Waszej uwadze.


We współpracy z Wydawnictwem Dragon



niedziela, 18 czerwca 2023

Tango z rożnem - Iwona Banach

 

Tytuł: Tango z rożnem
Cykl: Seria z papugą (tom 3)
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 320
Ocena: 8/10

Starsza aspirant Lidia Czubajko nie żyje! Tajemnicę jej śmierci próbuje rozwikłać Andrzej, były podwładny denatki oraz Bartek, jej narzeczony. Wspólnie ruszają do miejscowości Otchłaniec, gdzie znaleziono zwłoki policjantki. Razem z nimi wyrusza matka Andrzeja, jego narzeczona Sabina i gadająca papuga Pinda.

Ekipa zostaje ulokowana w zoologicznym biurze matrymonialnym o wdzięcznej nazwie Amorex. Gadający znajduje sobie kolejną ofiarę – tym razem zamierza pastwić się nad przydzielonym do sprawy policjantem, Żelisławem. Tymczasem mieszkańcy Otchłańca wykazują niezdrowe zainteresowanie miejscem, w którym znaleziono zwłoki – wierzą, że w pobliskim szybie pokopalnym zamieszkał diabeł…Po co Lidia Czubajko przyjechała do Otchłańca? Komu zależało na jej śmierci? I kto w końcu odważył się zabić osobliwą policjantkę?

"Tango z rożnem" jest trzecim tomem, w iście kryminalnym stylu Serii z papugą. To, jakie zakończenie  zafundowała nam autorka w poprzedniej części mocno mnie zaintrygowało i jednocześnie sprawiło, że chciałam wiedzieć, co może wydarzyć się dalej. A powiem Wam, że dzieje się. Oj, dzieje! Pełno w jej książce zaskakujących zwrotów akcji, więc nuda z pewnością Wam nie grozi. Ale najważniejsze pytanie: co tym razem zmalowała gadająca i nadal klnąca papuga Pinda? A może znów pomogła w śledztwie? Tego nie mogę zdradzić.

"Był typowym przykładem zakochanego mężczyzny. Oskubany, obdziobany, osrany i wpatrzony w Pindę, jakby była najpiękniejszą papugą na świecie."

Jak zwykle autorka stworzyła prawdziwy galimatias barwnych, nieco przerysowanych, ale tak bardzo potrzebnych w tym gatunku postaci i wydarzeń. Możemy przejrzeć się w nich jak w lustrze, odnajdując część siebie. Swoimi trafnymi spostrzeżeniami na temat naszego życia, a zwłaszcza tego na wsi dodaje tej historii realności. 

"Ludzie oczywiście obmawiali się za plecami, obrabiali sobie dupy i z uwagą śledzili wszystko, co śledzić się dało, tak więc, odosobnienie odosobnieniem, a plotki latały aż huczało."

Iwona Banach miała świetny pomysł na zagadkę kryminalną, która sprawi bohaterom, a i samemu czytelnikowi nie lada zagwozdkę. Zadbała przy tym o każdy najdrobniejszy element. A na kuchenkę mikrofalową już nigdy nie spojrzycie tak samo...

Pełno tu absurdów, przerysowania, omyłek, sarkazmu, ironii, pecha, wiary w diabła i duchy oraz gry słów, którą po prostu ubóstwiam. W tym całym galimatiasie jest metoda. Śmiech towarzyszy nam na każdym kroku, ale i gorzka refleksja, że są wśród nas ludzie, którzy aby zdobyć to, czego pragną, są zdolni posunąć się do wszystkiego.

"Tango z rożnem" to komedia kryminalna, która bawi, dziwi, wzrusza, zaskakuje. Zgrabne lawirowanie faktami, poszlakami, mylnymi tropami i całą masą mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i wydarzeń z czarnym humorem na czele - wchodzicie w to? Pinda czeka. Pióra się posypią! A czyje? Sprawdźcie koniecznie! 




We współpracy z Wydawnictwem Dragon



sobota, 4 czerwca 2022

Lokator do wynajęcia - Iwona Banach

 

Tytuł: Lokator do wynajęcia 
Autor: Iwona Banach 
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron:  352
Ocena: 8/10

Miśka zarabia na życie jako lokatorka do wynajęcia. Wraz ze swoim współpracownikiem, Noldim jedzie do Zakopanego, aby zająć się góralskim domkiem, którego właściciel od lat mieszka za granicą. Ona jest rozsądną kobietą, która dokładnie wie, czego chce od życia, on ‒ osiłkiem o duszy romantyka, który boi się pająków i duchów. Na miejscu okazuje się, że dom ma numer 666, a obok stoi bliźniacza chałupa, w której mieszkają dwie staruszki ‒ Bella i Nina.
Pewnego dnia Miśka i Noldi znajdują na swojej posesji zwłoki… misia z Krupówek, a później zwłoki kobiety w krzakach. Jakby tego było mało, na strychu nocą pojawia się nieznajoma dziewczyna, a dom zaczyna rzucać nożami i innymi metalowymi przedmiotami...
Czy ulubieniec turystów i kobieta zostali zamordowani przez tę samą osobę? Kim jest dziewczyna ze strychu, dlaczego dom rzuca nożami i co mają z tym wszystkim wspólnego dwie starsze panie?

"Lokator do wynajęcia" jest wznowieniem wydania powieści z 2014 roku. Jest to połączenie kryminału, komedii i wątku romansowego. Przyznam, że autorce wyszło to udanie. 

To, co wybija się na pierwszy plan, to przewaga błyskotliwych dialogów nad opisami, co uwielbiam w książkach. Dzięki temu książkę się wręcz połyka. Poza tym odnosi się wrażenie, iż jest się bliżej rozgrywających się wydarzeń, jak i samych bohaterów, których kreacja jest świetna. Może i za specjalnie nie błyszczą inteligencją, ale zarówno ci pozytywni, jak i czarne charaktery mają w sobie coś takiego, że nie sposób nie poczuć do nich sympatii. 

Bardzo spodobała mi się intryga, jaką zgotowały Bella i Nela. Czytałam z rosnącym zaciekawieniem jak to się wszystko potoczy. 

"Teraz wiedział, że to niebezpieczne harpie. Zdał sobie sprawę, że górale w swojej zaciekłości wyprodukowali prawdopodobnie zupełnie odrębny, góralski gatunek staruszki, bardziej zabójczy niż większość niebezpiecznych stworzeń. Góralskie staruszki pod płaszczykiem słabości i nieporadności skrywały zaciętość, mordercze instynkty i paskudną złośliwość."

Jak zwykle Iwona Banach nie zawodzi jeśli chodzi o dostarczenie czytelnikowi dobrego humoru. W tym wypadku wisielczego, ironicznego, pełnego komizmu słownego i sytuacyjnego. Co chwilę pojawia się coś, co sprawia, że uśmiech nie schodzi nam z twarzy, ale i momenty zdziwienia. Sporo tu wręcz absurdalnych zdarzeń i rzeczy, jak chociażby: wisielec, dom rzucający nożami podczas burzy (no ale jego nr 666 zobowiązuje, prawda?), parzące kwiaty czy góralska herbatka z prądem. Góralska gwara też robi swoje. Autorka posiada naprawdę wybujałą wyobraźnię, oczywiście z korzyścią dla nas. Myślałam, że w tym galimatiasie dziwności, trudno będzie to wszystko spiąć, ale finał leży jak ulał.

"Słyszałam, że jak wieje halny, to wszyscy wariują, a ja jestem normalna i chcę pozostać normalna! Nie zniosę jeszcze jednych zwłok!"

Pod tą całą prześmiewczą otoczką można odczytać, że ludziom niekiedy brakuje dystansu do siebie, świata i ludzi. Dlatego warto czasem po prostu wrzucić na luz. 

"Lokator do wynajęcia" to zakręcona komedia kryminalna i doskonały wybór na poprawę humoru. Tylko teraz nie wiem, czy tak ochoczo wybrałabym się do Zakopanego... Pewnie ciągle przewijałyby mi się przed oczami obrazy z książki i ciotka wariatka. 😁


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dragon



środa, 23 marca 2022

Do zakopania jeden trup - Iwona Banach [Premierowo]

 

Tytuł: Do zakopania jeden trup 
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 352
Ocena: 8/10

Emilia Gałązka otrzymuje dokumenty uprawniające ją do spadku po zamordowanej Amerykance. Cierpiąca na depresję z powodu braku końca świata kobieta nie jest zainteresowana pieniędzmi. Magda jest w ciąży i nadal planuje otworzyć swoją agencję detektywistyczną. Emilia postanawia więc pomóc siostrzenicy, podejmując spadek. W tym celu musi jednak spełnić wymagania spadkodawczyni. Wyjeżdża na trzy tygodnie do ośrodka "Jesienny Płomień", aktywizującego bogate seniorki. Jak się okazuje, można tam znaleźć nie tylko zamożne panie, którym płatni podrywacze zapewniają porywy serc, ale także... zwłoki.
Co z całą sprawą ma wspólnego ekscentryczny zwolennik teorii płaskiej Ziemi?
Ile prawdy jest w krążącej po okolicy legendzie o duchu wisielca?

"Do zakopania jeden trup" jest czwartym tomem serii komedii kryminalnej z trupem. Jak ja uwielbiam te tytuły - przewrotne, zwracające uwagę, zdecydowanie nie sposób przejść obok nich obojętnie. Jeśli zastanawiacie się, czy każdą z części można czytać bez znajomości poprzedniej, to jak najbardziej tak.  

Iwona Banach ponownie upchnęła w swoją powieść mnóstwo zabawnych, przekomicznych wątków i zaskakujących zwrotów akcji. Zgrabnie udaje się jej lawirować faktami, poszlakami, mylnymi tropami i całą masą mniej lub bardziej absurdalnymi sytuacjami i wydarzeniami. Tu naprawdę trzeba być dobrym obserwatorem rzeczywistości, tego co się wokół nas dzieje. Ciekawa zagadka, intryga, nieprzewidywalność zdarzeń, im dalej w fabułę, tym więcej niewiadomych i tajemnic, do tego świetne dialogi oraz wszędobylski ociekający sarkazmem i ironią humor.

Czego jeszcze możecie się spodziewać? Tym razem spotkamy liczne teorie spiskowe, płaskoziemców, zombie, czyścicieli, seniorów, jamniki, odcięty penis... Dzieje się dużo, a wydarzenia przyprawią o prawdziwy zawrót głowy.

"Świat jest zazwyczaj wredny i okrutny, ale o wiele łatwiej go znieść we własnym domu, na starych śmieciach, pośród bunkrów, grzybowi, starych konserw niż pośród obcych ludzi w przybytku."

Autorka stworzyła sporą ilość bohaterów. Spotkamy postaci, z poprzednich części, jak i całkiem nowych. Dużo tu przekoloryzowania, a jednak to wszystko wydaje się nam tak bardzo znajome. Jest Emilia Gałązka - specjalista od końców świata (którego nie widać...), jej siostrzenica Magda, policjant Mikołaj, Paweł. Z taką ekipą z pewnością nuda nikomu nie grozi. A przy okazji można wychwycić nasze przywary czy stereotypowe podejście do niektórych spraw. 

"Ludzie często tak mają, że widzą wiele rzeczy, które się nie zdarzyły, tylko dlatego że to, co widzą, podkładają pod swoje wyobrażenia."

"Do zakopania jeden trup" to mocno zaplątana komedia kryminalna, która pozwala skierować nasze myśli na inne, bardziej pozytywne tory. Polecam tę książkę Waszej uwadze!


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dragon




sobota, 17 lipca 2021

Morderstwo na śniadanie - Iwona Banach

 

Tytuł: Morderstwo na śniadanie 
Cykl: Seria z papugą (tom 2)
Autor: Iwona Banach 
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 352
Ocena: 8/10

Papuga Pinda przestała przeklinać – teraz szczeka. Początkowo wszyscy przyjmują ten fakt z ulgą, wkrótce jednak okazuje się on źródłem samych problemów. Policjanci z Głuszyna zostają oskarżeni o prowadzenie na posterunku nielegalnej hodowli psów.
Do tego w pechowym pałacyku powstaje Instytut Kosmitologiczny, a miejscowy listonosz zostaje znaleziony martwy pośrodku kręgu w zbożu. Na miejscu policja odkrywa nietypowe narzędzie zbrodni. Brakuje tylko motywu.
Aspirant Andrzej Balicki ma pełne ręce roboty. Stare i nowe zbrodnie domagają się wyjaśnienia…

"Morderstwo na śniadanie" jest drugim tomem zabawnej, w iście kryminalnym stylu Serii z papugą. Co tym razem zmalowało to ptaszysko? Otóż Pinda porzuciła przeklinanie na rzecz równie niecodziennego zachowania, a mianowicie... szczekania. Tak tak, dobrze widzicie. Coś takiego to tylko Iwona Banach mogła wymyślić. Ale jak to bywa u autorki, znajdziemy tu również sporo dziwnych nazw, imion, nazwisk, jak chociażby Instytut Kosmitologiczny.

"(...) o ile klnąca dotychczas po ludzku papuga używała tylko jednego uroczystego słowa, o tyle, kiedy przekwalifikowała się na język psi, nie zamierzała się ograniczać. Niestety. Szczekała namiętnie i bardzo umiejętnie. Bez przerwy. Dniami i nocami."

Ostatnio nerwów napsuł mi pewien kurier, dlatego aż mnie ponosiło, abym potrafiła takiego ukatrupić, chociażby na kartach książki. Ale ja się na tym nie znam, pozostawiam to chociażby Iwonie Banach, która za cel obrała sobie listonosza. Tak więc będzie trup, a dodatkowego mocno angażujace śledztwo. Podejrzanych co nie miara, a do tego pączek w czekoladzie z wiśniowym nadzieniem mmm... Czy to ma coś wspólnego ze śmiercią? Musicie koniecznie to sprawdzić!


Autorka swoimi trafnymi spostrzeżeniami na temat naszego życia dodaje tej historii realności. Czytelnik może przejrzeć się jak w lustrze, znajdując w niej część siebie. Głuszyńska rzeczywistość wcale, ale to wcale nie jest tak odległa, jakby mogło się wydawać.

Pełno tu absurdów, przerysowania, omyłek, sarkazmu, ironii, pecha, wiary w cuda, kosmitów i gry słów, którą po prostu ubóstwiam. W tym całym galimatiasie jest metoda. Śmiech towarzyszy nam na każdym kroku, ale i gorzka refleksja, że są wśród nas ludzie, którym ciężko coś przetłumaczyć. Od jakiegoś czasu bowiem obserwujemy zjawisko, w którym ludzie wiedzę o świecie czerpią z mediów społecznościowych. Dla mnie to mało wiarygodne źródło wiedzy, ale są także osoby, które każdy taki fake news biorą na serio i nic nie jest im w stanie przemówić do rozumu.


"Mówi się, że dostatecznie zaawansowana technologia w oczach nieznających jej ludzi wygląda jak magia, ale jeżeli trafić na podatny grunt, to wszystko jednak są kosmici."

To, jakie zakończenie tym razem zafundowała nam autorka... Tego zupełnie się nie spodziewałam. Moja ciekawość została rozbudzona na maksa.

"Morderstwo na śniadanie" bawi, dziwi, wzrusza, zaskakuje. Czy uda się opanować szaleństwa Pindy? Nie wiem kiedy zaserwujecie sobie tę lekturę. Ja polecam nie tylko na śniadanie, ale i o każdej porze dnia i nocy! 😉




Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dragon 
 


niedziela, 11 kwietnia 2021

Gdzie diabeł nie może, tam trupa pośle - Iwona Banach

 

Tytuł: Gdzie diabeł nie może, tam trupa pośle 
Autor: Iwona Banach 
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 352
Ocena: 8/10

Regina odkrywa, że w jej telewizorze zamieszkał szatan. Ponieważ obawia się, że mogła zwariować, wzywa na pomoc Emilię Gałązkę – swoją dobrą znajomą, a przy okazji specjalistkę od końców świata.
W tym czasie Paweł, obiecujący młody dziennikarz, zostaje poturbowany i uwięziony w ciemnej piwnicy. Na szczęście pomoc nadchodzi w porę, ale okazuje się, że chłopak spędził noc z… trupem. Denat to znany wszystkim w okolicy kurier.
Zaangażowani w śledztwo Mikołaj i Magda szybko orientują się, że zamordowany kurier miał na sumieniu o wiele więcej niż tylko notoryczne gubienie przesyłek.
Czy morderstwa dokonano w akcie zemsty za utraconą paczkę?
Czy Emilia poradzi sobie z diabelskimi mocami?
I co ma z tym wszystkim wspólnego jamniczka Luna?

"Gdzie diabeł nie może, tam trupa pośle" jest wprawdzie odrębną historią, ale polecam Wam sięgnąć po wcześniejsze dwa tytuły, gdyż łączy je pewna grupa bohaterów. Można poznać też ich wzajemne korelacje, animozje, a przede wszystkim to, w jakie kłopoty zostali przez autorkę uwikłani.

Czytając książki Iwony Banach za każdym razem zastanawiam się, jak można w jedną powieść upchnąć tyle zabawnych, przekomicznych wątków, absurdów, zwrotów, wydarzeń i sytuacji. Tu naprawdę trzeba być dobrym obserwatorem rzeczywistości, tego co się wokół nas dzieje. Ja nie potrafiłabym ująć tego tak w słowa, jak robi to autorka. Ciekawa zagadka, intryga, nieprzewidywalność zdarzeń, im dalej w fabułę, tym więcej niewiadomych i tajemnic, do tego świetne dialogi oraz wszędobylski ociekający sarkazmem i ironią humor.

Czego jeszcze możecie się spodziewać? Niemało tego będzie. Kurier złodziej, trup w piwnicy, szatan ukryty w telewizorze, nocne seanse terapeutyczne, sztuczna noga, maści z kalafiora, pies kradnący solary, betonowy penis, siekiera, więzi uwięzi - i to tylko zalążek tego, co jeszcze napotkacie. Poza tym gęsto tu od wszelkiej maści dziwności. No i ten wysunięty na pierwszy plan telewizor. Czy można prowadzić dialog z własnym telewizorem? Absurd? Skądże znowu. Znam kilka osób, które wręcz kłócą się z nim. Ale czy to już szaleństwo? Po odpowiedzi zapraszam do książki. Ja kolejny raz bawiłam się przednio! 

"- No, w telewizorze. Tak o, zjawia się czasami. Wie pan, jak to jest. Siądzie człowiek po pracy przy tiwiku, obejrzy coś, a tu szatan."

Autorka stworzyła dużą ilość bohaterów, których ubrała w cechy sterotypowych postaw. Przyglądamy się małomiasteczkowej społeczności, która jest niezwykle prawdziwa w swoim zachowaniu i myśleniu. Bo niby to wszystko jest tak mocno przekoloryzowane, a jednak tak bardzo znajome. Jest Emilia Gałązka - specjalistka od końców świata, jej siostrzenica Magda, policjant Mikołaj, żądny zemsty Pawełek i nie mniej interesująca Regina oraz korowód innych postaci. Z taką ekipą na pewno nie można się nudzić.

"Miał naturę psuja. Wierzył, że miłość jest w porządku, ale zemsta też dobrze smakuje."

"Gdzie diabeł nie może, tam trupa pośle" to mocno zaplątana komedia kryminalna, która złapie Was w codzienność i niecodzienność dziwności. Kto i dlaczego zabił kuriera? Sprawdźcie!




Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dragon



 

poniedziałek, 16 listopada 2020

Stara zbrodnia nie rdzewieje - Iwona Banach


 Tytuł: Stara zbrodnia nie rdzewieje 
Autor: Iwona Banach 
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 352
Ocena: 9/10
 
Gdyby Agatha Christie pisała komedie kryminalne, wyglądałyby właśnie tak!
Do eleganckiego hotelu w niewielkiej wsi przyjeżdżają laureaci konkursu literackiego – ambitni pisarze przed debiutem. Niecierpliwie wyczekując ogłoszenia zwycięzcy, odkrywają, że zarówno sam konkurs, jak i miejsce, w którym się znaleźli, są dość podejrzane… i bardzo pechowe.
Niebawem jeden z jurorów zostaje zamordowany. Sprawę prowadzi aspirant Andrzej Balicki, stary kawaler ze słabością do krwawych kryminałów i brutalnych thrillerów. Problem w tym, że w feralną noc przez pokój ofiary przewinęli się wszyscy goście, a na dodatek jest wśród nich dawna ukochana Balickiego… Nikt nie może opuścić pensjonatu – każdy jest podejrzany.
Tylko kto mógł mieć powód, by popełnić morderstwo? Czy rzeczywiście był to ktoś z gości? I co wspólnego z tym wszystkim ma papuga, która zna tylko jedno (brzydkie) słowo?


"Swoje przeszła. Na miłość ochoty nie miała, tylko ta nierdzewna, stara miłość trochę jej przeszkadzała, bo przez te wszystkie lata o Andrzeju jednak myślała."

Z racji tego, że miałam już kilka razy do czynienia z komedią kryminalną, postanowiłam podejść do zagadki kryminalnej od trochę innej strony. Mianowicie od tego, jak dany bohater został osadzony w fabule, ile na jego temat autorka postanowiła uchylić mi rąbka tajemnicy... I o dziwo to poskutkowało. Gdzieś w połowie książki zaczęłam mieć pewne podejrzenia co do sprawcy. I słusznie. Jednak nic więcej Wam nie zdradzę. Czytajcie, jestem ciekawa, czy i Wy wykażecie się skuteczną dedukcją. Dodam tylko, że w żadnym razie nie jestem rozczarowana moim trafnym wyborem, a raczej usatysfakcjonowana podjętą grą.

Bohaterowie stanowią bardzo ciekawy i osobliwy przekrój osobowości. To skrajnie różne charaktery, a jednocześnie duża część z postaci nie jest tym, za kogo się podaje. Ich zachowanie i zainteresowania szokują, intrygują, ale i skłaniają do osądów czy refleksji. Poza tym bez wątpienia nadano im oryginalne imiona i nazwiska. Uważam że w tym całym szaleństwie jest metoda.

"W takich miejscach trzeba chwytać życie za gardło, bo tylko adaptując się do otoczenia, sytuacji albo choć grupy, ma się szansę, by przeżyć coś ciekawego. W ogóle cokolwiek przeżyć. Mimozy usychają w kącie, a książęta są nudni."

Autorka kreśli obraz wsi tej raczej przypominającej lata 80-te i 90-te ubiegłego wieku, gdzie społeczeństwo nie miało zbyt wielkich ambicji, jeśli chodzi o wykształcenie. To samo dotyczy języka, jakim się posługują. Przygotujcie się zatem na liczne bluzgi, bynajmniej nie ze strony ludzi, a jednego kolorowego ptaszyska.

"Papuga Pinda nadleciała jak bombowiec i zrzuciła na korytarz cały ładunek przekleństw, które wystrzeliwała z dzioba niczym z karabinu maszynowego albo z granatnika."

Znalazło się także miejsce na wątek tego, jak w Polsce wygląda rynek wydawniczy. Pojawiają się też różnego rodzaju ciekawostki dotyczące blogerów i pisarzy.

Zaskoczeniem może być nieco młodzieżowy styl pisania autorki. Jednakże doskonale pasuje on do stworzonej historii, jej bohaterów i wydarzeń. Humor sytuacyjny i słowny sprawia, że nie ma mowy o nudzie. Z kolei celne spostrzeżenia na temat naszego życia dodają tej historii, bądź co bądź wiarygodności.

W tym trudnym czasie taka książka jak "Stara zbrodnia nie rdzewieje" jest nam wszystkim bardzo potrzebna. Jak zwykle prawdziwy galimatias barwnych postaci i wydarzeń w wykonaniu Iwony Banach. Czy da się ucywilizować zdeprawowaną papugę Pindę nadlatującą jak bombowiec? Sprawdźcie koniecznie!


Za doskonałą rozrywkę w iście komediowo-kryminalnym stylu dziękuję Wydawnictwu Dragon
 


środa, 17 czerwca 2020

Głodnemu trup na myśli - Iwona Banach


Tytuł: Głodnemu trup na myśli
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 352
Ocena: 9/10

Do drogiego ośrodka leczenia zaburzeń odżywiania przyjeżdżają dwie „polskie Amerykanki”. Kiedy zwłoki jednej z nich zostają znalezione na klatce schodowej pobliskiego bloku, marząca o karierze prywatnego detektywa Magda postanawia rozpocząć śledztwo. Niebawem okazuje się, że zmarła kobieta była milionerką, że pochodziła właśnie z tych okolic i że… zobaczyła ducha.
Magda zakłada agencję detektywistyczną, licząc na pomoc ze strony swojego chłopaka policjanta, ale Mikołaj od początku był przeciwny temu pomysłowi i nie zamierza jej wspierać. Magda nie poddaje się i zaczyna działać na własną rękę. Sytuację wykorzystuje Paweł, który nadal chce odzyskać byłą dziewczynę. Tymczasem Emilia Gałązka jest już gotowa na kolejny koniec świata.

"Głodnemu trup na myśli" jest kontynuacją powieści "Niedaleko pada trup od denata". Jednakże obie te książki bez problemu można czytać niezależnie od siebie.

Iwona Banach doskonale łączy kryminał z komedią. Znając pióro autorki, wiem że mogę liczyć na dobrą zagadkę kryminalną, którą ciężko będzie mi rozwikłać. Choć i tym razem bardzo się starałam, jakoś wydedukować, kto jest mordercą... koniec końców nie wpadłam na rozwiązanie. Za to właśnie cenię sobie autorkę i jej zgrabne lawirowanie faktami, poszlakami, mylnymi tropami i całą masą mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i wydarzeń.

Komedia kryminalna to wbrew pozorom bardzo wymagający gatunek, bowiem trzeba nie lada manewru, aby trafić w poczucie humoru czytelnika. A Iwona Banach z pewnością tę sztukę opanowała do perfekcji, gdyż humor zawarty na jej kartach powieści bez wątpienia jest nietuzinkowy. Autorka kolejny raz tworzy fabułę, w której absurd goni absurd, kuriozalność sytuacji oraz liczne teorie spiskowe. Dla przykładu wątek z rozbijaniem kotletów... granatem czy pewne kulinarne łowy pacjentek szpitala.

"Żona. To słowo odrobinę spędzało mu sen z powiek, bo mając żonę, ma się też teściową. Do której powiedział "leżeć" jak do psa... Tylko co i jak miał powiedzieć? "Niech się łaskawa pani zechce położyć, bo zaraz nam łby pourywa"?"

Każdy z bohaterów został dopracowany w najdrobniejszym szczególe, a nawet w pewien sposób przerysowany. To nie tylko nakreślenie jego wyglądu, ale i charakteru, toku myślenia, pokazanie jego emocji. Magda to silna i odważna kobieta, która dąży do spełnienia swoich marzeń, aby zostać detektywem. Mikołaja jak lubiłam, tak lubię. Z kolei Paweł to tym razem taka chorągiewka - leci tam, gdzie może osiągnąć dla siebie jakieś korzyści. I jest jeszcze moja ulubiona postać - Emilia Gałązka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi wszystko naprawić, zrobić i przerobić, a poza tym szykuje się na kolejny koniec świata! Z pewnością więc na nudę nie można narzekać, bo dzieje się sporo.

"Bo jak można zrozumieć wariatkę, która szykuje konserwy na koniec świata, hoduje mackowate grzyby, na widok których robi się słabo, i z zachwytem patrzy w niebo, wyczekując piekielnej asteroidy?"

To powieść dla tych, którzy mają do siebie dystans, którzy potrafią porzucić wszelkie uprzedzenia i spojrzeć na wszystko z boku. Autorka bowiem kreśli polską mentalność, ukazując nasze przywary, słabości, stereotypowe myślenie, ocenianie ludzi po pozorach. Krótko mówiąc "Głodnemu trup na myśli" to pokazanie otaczającego nas świata w krzywym zwierciadle.

To już wiecie, kiedy zamierzacie skosztować tego "trupka"? Na śniadanie, obiad, kolację, a może i na głodnego...? Smacznego! 😋





Za możliwość schrupania trupa 😁 dziękuję Wydawnictwu Dragon


poniedziałek, 28 października 2019

Niedaleko pada trup od denata - Iwona Banach [Patronat medialny]


Tytuł: Niedaleko pada trup od denata
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Dragon
Ilość stron: 320
Premiera: 16.09.2019 r.
Ocena: 9/10
Patronat: Sza! Teraz czytam 

W bibliotece w małym miasteczku dochodzi do incydentu. Pewien mężczyzna, wściekły na żonę za to, że zamiast podać mu obiad, czyta romanse, próbuje udusić twórcę powieści zagrażających małżeńskiemu szczęściu. Kilka dni później w domu Emilii, czekającej na koniec świata prepperki, zostają odnalezione zwłoki kolejnego pisarza, który – tak się składa – był też kiedyś jej mężem. Następna autorka ginie w miejscowym pensjonacie tuż przed spotkaniem z czytelnikami.
Prywatne śledztwo w sprawie rozpoczynają Magda, żywo zainteresowana pewnym młodym policjantem, jej były chłopak Paweł, początkujący dziennikarz, a także grupa starszych pań, które pod wpływem filmików z YouTube’a zaczynają wierzyć w demona mordującego pisarzy...

Zwykle "siedzę" w powieściach obyczajowych czy romansach, a książki Iwony Banach przypominają mi o tym, że mamy jeszcze inne interesujące gatunki literackie, na które warto zwrócić uwagę. Poza tym jej książki dostarczają nie lada rozrywki oraz zmuszają do logicznego myślenia. Jednak mój tok myślenia podążał nie tam gdzie trzeba i koniec końców, pani Iwonie ponownie udało się wywieść mnie w pole. Doskonale skroiła wątek kryminalny i trudno było mi wpaść na trop zabójcy oraz domyślić się jego motywów działania.

"Niedaleko pada trup od denata" uważam za najbardziej intrygującą z powieści Iwony Banach, jakie do tej pory miałam okazję czytać. Znajdziecie tu niezwykłe zwroty akcji, serię tajemniczych morderstw pisarzy, ciekawie poprowadzone śledztwo, polowanie na demona, zombifikację, zapasy konserw i książek, grzybki halucynki i inne "zioła" oraz oczywiście mniej lub bardziej zwariowanych bohaterów. Wyraźnie widać zmysł obserwacyjny autorki. Całość zaś została zgrabnie okraszona czarnym humorem. Tu jest wszystko to, czego oczekiwałam od dobrej komedii kryminalnej. 

"Wie pan, co ona robi całymi dniami? Całymi dniami czyta książki! Calusieńkimi dniami! Jedną kończy, zaczyna drugą, to od tego jest taka porąbana!"

Autorka stworzyła barwnych bohaterów, może lekko przerysowanych, ale dzięki temu dużo lepiej widzimy ich i niejako nasze przywary. Jak nadmieniłam wcześniej, niektórzy naprawdę "mają w czubie". Uwielbiam takie charakterystyczne kreacje osobowości. Najwięcej zamętu robi ciotka Magdy Emilia Gałązka, zwana przez lokalne społeczeństwo dziwaczką lub wariatką. Kobieta przygotowuje się na koniec świata. Wierzy w przeróżne teorie na temat tego zjawiska, co przysporzy jej i innym nie lada problemów.

"- Kupuję mnóstwo książek. Na zapas, żeby potem mieć co czytać, przecież jak dojdzie do końca świata, to nikt nie będzie srał się z wydawaniem książek, a ja uwielbiam czytać! Zwyczajnie robię zapasy. Mam sól, kaszę, konserwy, dlaczego nie miałabym mieć książek? 
- Nie czytałaś ich?
Emilia wzniosła oczy do nieba i zrobiła krzywą minę. 
- Oczywiście, że nie! Przecież to zapasy! Nie wolno wyjadać zapasów, bo nic by nie zostało!"

Interesującą postacią jest także Paweł, były chłopak Magdy, który nie może pogodzić się z jej odrzuceniem, a raczej z urażonym ego. Robi wszystko, by odzyskać dziewczynę. Ale z jakim skutkiem... tego nie mogę Wam zdradzić. Powiem tylko tyle, że i on doprowadza czytelnika swoim zachowaniem do salw śmiechu. Mrówki i pewien płonący konar - ten wątek totalnie mnie powalił! 😂

"Nawet w tej smutnej chwili nie umiał pogodzić się ze złym gustem Magdy. Bo jak? Jakim cudem zdecydowała się zamienić jego, przystojnego i inteligentnego króla salonów, na to babrzące się w zwłokach chłopiszcze?!"

W książce dodatkowo pojawia się nawet nazwisko jednej ze znanych pisarek i dwóch pisarzy. Ciekawa jestem, czy podejrzewacie kogo takiego autorka mogła umieścić na kartach swojej powieści?

"Niedaleko pada trup od denata" to przezabawna komedia kryminalna podczas, której spędziłam kilka miłych chwil. Jestem pewna, że Wam również przypadnie do gustu. To co, jesteście ciekawi, czy rzeczywiście niedaleko pada trup od denata? 




Za egzemplarz do recenzji i możliwość patronowania dziękuję Wydawnictwu Dragon


poniedziałek, 13 maja 2019

Pewnej zimy nad morzem - Iwona Banach [Patronat medialny]


Tytuł: Pewnej zimy nad morzem 
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 320
Ocena: 9/10


Senne nadmorskie miasteczko tuż przed Bożym Narodzeniem staje się areną niepokojących wydarzeń. Dwa ciała, które mogą należeć do tej samej ofiary, to dopiero początek… Przystojny policjant Marek rozpoczyna skomplikowane śledztwo. Dzielnie wspiera go w tym urocza Majka. Czy wspólnie uda im się wyjaśnić zagadkę? I czy wśród całego tego zamieszania znajdzie się miejsce na rodzące się uczucie? 

Autorka niewątpliwie posiada zmysł obserwacyjny otaczającego ją świata i ludzi. Świat, jaki kreśli przed czytelnikiem, choć podszyty jest humorem, jest żywcem wyjęty z naszej codzienności. Iwona Banach posiada ciekawe podejście do kryminału. Jej proza nacechowana jest ironią, oryginalnym, a jednocześnie trafnym spojrzeniem na wiele spraw, które mogą być również i naszym udziałem. A przy okazji przyglądamy się różnym absurdom ludzkich zachowań. Jestem pewna, że będziecie zaskoczeni tym, w jakim stopniu okażą się one dla Was znajome... 

"Wiedza to ważna rzecz, ważna, dobra i przydatna, czasami jednak nie bardzo wiadomo, co z nią zrobić."

Mamy tu do czynienia z komedią kryminalną, więc nie zabraknie mniej lub bardziej absurdalnych momentów, które niemal wyrwą nas z butów. Ale oprócz tego znalazło się miejsce na nutę romansu między bohaterami, a raczej płatnej miłości. Wątek ten skłania czytelnika do refleksji nad istotą miłości. Bo czy miłością można nazwać uczucie, za które trzeba płacić? Ciekawie została również przedstawiona manipulacja silniejszych osobowości względem tych słabszych, którzy chcą przynależeć do grupy, chcą w jakiś sposób się liczyć. I tu nie chodzi tylko o znajomości wirtualne, ale i w prawdziwym życiu.

Bohaterowie są bardzo charakterystyczni, wyraziści i może nieco przerysowani. Żadnego z nich nie pomylimy. Dziubowa, która wierzy w kosmitów, zatrute szczepionki i uzdrawiające piramidy, dla mnie wymiata. Z kolei Stasia niejednokrotnie miałam ochotę ustawić do pionu, ale jest taki prawdziwy w swoim zachowaniu... A poza tym takiego pana Stanisława mam w swoim sąsiedztwie, któremu przeszkadza dosłownie wszystko. Dlatego też było to dla mnie w pewnym sensie dodatkową atrakcją i rozrywką. Niemniej śmiałam się jak wariatka. 😂 A i jeszcze są przecudne koty. To znaczy kot pornograficzny i koty antykoncepcyjne! Coś takiego to tylko Pani Iwona mogła wymyślić. 😂 Humor sytuacyjny i słowny są pierwszorzędne. Dawno się tak nie ubawiłam!

"Miał szczęście po raz pierwszy w życiu. To były cycki. Martwe, ale jednak cycki."

Autorka miała świetny pomysł na zagadkę kryminalną, która sprawi bohaterom, a i samemu czytelnikowi nie lada zagwozdkę. Zadbała przy tym o każdy najdrobniejszy element. Pełno w jej książce zaskakujących zwrotów akcji, więc nuda z pewnością Wam nie grozi. 

"Pewnej zimy nad morzem" to zabawna, ale i mądra powieść o sprawiedliwości, manipulacji, demonach, które tkwią w każdym z nas. To rewelacyjna rozrywka na wysokim poziomie. Bawiłam się wyśmienicie! Gwarantuję Wam poprawę humoru! 





Za egzemplarz do recenzji i możliwość patronowania dziękuje Wydawnictwu Lucky 


piątek, 7 października 2016

Chwast - Iwona Banach


Chwast
Iwona Banach

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 223
Ocena: 8/10













Nota wydawcy:

"Chwast" to mocny, wyrazisty tekst debiutującej pisarki, Iwony Banach.

W wykreowanym w powieści świecie nie ma łatwych rozwiązań, nie ma miejsca na banalne sprawy. To książka prawdziwa do bólu, gryząca. A jednak w tym świecie jest także miejsce dla nadziei na lepsze jutro, na lepsze "potem".



Moja opinia:

To moje pierwsze spotkanie z prozą Iwony Banach. Biorąc do ręki "Chwast" tak naprawdę nie miałam pojęcia z czym będę miała do czynienia. Przyznam, że trochę się tej książki obawiałam. Ale czy słusznie? O tym dalej.

Otrzymałam książkę, która wzbudza wiele emocji i stawia szereg pytań. Kim jesteśmy? Ile warte jest nasze życie? Czym jest nadzieja? Jak zachowujemy się, gdy napotkamy na przeciwności losu? Czy zawsze  potrafimy docenić drugiego człowieka niezależnie od przeszkód? Zmusiło mnie to niejednokrotnie do zastanowienia się nad powyższymi aspektami życia.

W książce dzieje się naprawdę sporo, nie ma czasu na nudę. Mamy tu poruszony problem zniechęcenia, depresji, myśli samobójczych, znieczulicy społecznej, wyobcowania, molestowania seksualnego, aborcji, choroby. To ciężkie i trudne, ale interesujące tematy. Autorka pokazuje jak różne są ludzkie zachowania w obliczu tak poważnych spraw.

"Bo człowiek boi się niewiadomego, nawet jeżeli żyje w piekle, woli znane piekło od nieznanego raju."

Książka jest bardzo klimatyczna. Na początku nie wiedziałam dlaczego tytuł nosi nazwę akurat "chwast", ale wszystko się wyjaśnia, kiedy zostaje ujawniona okrutna prawda. Tym chwastem jest dziewczynka nazwana "ludzkim chwastem" tylko dlatego, że jest inna, upośledzona. Ale dla mnie tym chwastem powinien być Michał i jego mamuśka. Ale o tym za chwilę.

Duże wrażenie zrobiła na mnie historia Hanny, która miała trudne dzieciństwo i młodość, a na domiar złego jest poniewierana, zaszczuta, poniżana, odarta z poczucia własnej wartości, z prawa do bycia człowiekiem, z prawa do własnego zdania, myśli i uczuć. A to wszystko za sprawą tyrana jakim jest jej mąż Michał. I jakby tego było mało, jest jeszcze teściowa z piekła rodem, która również swoje dokłada. Ukojenie swojej zbolałej duszy znajduje w upośledzonej córce, której bezgranicznie się oddaje. Wszystko się zmienia, cała ta jej gehenna, gdy bohaterka dowiaduje się, że zostało jej zaledwie niecałe trzy miesiące życia.  

"Nagle dowiadując się, że umieram, przestałam bać się żyć."

Wreszcie postanawia coś zrobić, zmienić w swoim życiu, ale to, co zaplanowała... zdradzę, że będzie naprawdę mocne. To co spotkało Hannę i cały ten ogrom jej cierpienia jest dla mnie niewyobrażalny. Nie mieści mi się w głowie, że można być aż tak podłym, okrutnym, nieczułym.    

"Życie to nie jest rozbita szklanka. Tego się nie da kupić."

Jeśli miałabym wskazać jakieś minusy to to, że autorka wielokrotnie stosuje powtórzenia tych samych zdań wypowiadanych przez Hannę - może to lekko irytować, ale nie na tyle, aby zaniechać do lektury. Drugą rzeczą jest to, że pod koniec fabuła zwalnia tempo - tu przydałoby się trochę podkręcić akcję.

A co do okładki, jest nijaka, ale dekadę temu takie właśnie one były. Chociaż z drugiej strony... może mniej znaczy więcej? Ale jak to mówią: "nie oceniajmy książki po okładce" w tym przypadku sprawdza się w stu procentach. Zawartość zrekompensuje nam to z nawiązką. 

Po lekturze "Chwastu" odnoszę wrażenie, że autorka chciała obudzić w nas jakby czujność, abyśmy dostrzegali wołanie o pomoc, bo być może gdzieś obok nas dzieje się zło. Nie bądźmy obojętni i nie przymykajmy oczu na ludzką krzywdę.

Powieść mądra, ważna, dosadna, prawdziwa, przepełniona bólem i cierpieniem, ale gdzieś tam głęboko dająca nadzieję. Bardziej wrażliwe osoby mogą mieć z nią pewne problemy, bo wręcz aż wprowadza w stan melancholii, przygnębienia, smutku, wzruszenia. Męczy duszę i sumienie. Niemniej jednak polecam.  



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.