Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkiewicz Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkiewicz Magdalena. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2026

Na fali wspomnień - Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Na fali wspomnień 
Autor: Magdalena Witkiewicz 
Wydawnictwo: Chmury
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10

PEŁNA NOSTALGII NOWA POWIEŚĆ MAGDALENY WITKIEWICZ!

Powrót do miejsca, w którym trzy dekady wcześniej przeżyła najważniejsze lato swojego życia, może przynieść ukojenie lub otworzyć stare, niezagojone mimo upływu czasu rany.

Monika ma niecałe pięćdziesiąt lat, gdy sypiące się małżeństwo i wypalenie zawodowe sprawiają, że robi coś, na co nie pozwoliła sobie od bardzo dawna – pakuje się i jedzie nad morze. Wiedziona wspomnieniami, dociera do Brzozówki, w której w latach 90. jako nastolatka spędzała wakacje z rodziną: apodyktyczną matką, wycofanym ojcem i złośliwym młodszym bratem. Właśnie tam poznała Marcina. Tam też widziała go po raz ostatni.

Było to lato, które odmieniło los wszystkich, tylko Monika uległa i poszła drogą wyznaczoną przez matkę. Jej życie, mimo że pełne sukcesów i poukładane, wydaje się teraz niepełne. Czy spotkanie z miłością sprzed lat sprawi, że zacznie znowu żałować najważniejszych życiowych decyzji? Czy może wręcz przeciwnie – uświadomi sobie, że jest bardziej podobna do swojej matki, niż chciałaby przyznać? Czy można iść do przodu, gdy przypływ przynosi fale wspomnień i bardzo chcemy dać się im ponieść?

Czy zastanawialiście się, co by było, gdybyście kiedyś podjęli inne decyzje? Przed takim dokonanym faktem staje Monika - kobieta przed pięćdziesiątką, której małżeństwo zmierza ku końcowi, a wypalenie zawodowe daje impuls do spakowania się i wyjazdu nad morze. To w Brzozówce w latach 90-tych spędziła lato z rodziną: apodyktyczną matką, wycofanym ojcem i złośliwym młodszym bratem. Tam poznała Marcina. Jednak matka wybrała dla niej inną drogę. Czy po latach będzie żałować podjętych wówczas decyzji? 

Powrót do miejsca, które mocno zmieniło nasze życie, może dać nam ukojenie, przynieść ulgę, ale też otworzyć niezagojone rany. A wtedy będziemy znowu żałować życiowych decyzji. Czas bowiem nie zawsze zaciera to, co boli, za czym tęsknimy. 

Przyjrzymy się trudnej relacji matka-córka. Autorka przedstawiła obraz kobiety, która spełniała oczekiwania i marzenia matki. Większość matek wybierając dla (za) nas drogę, chce dla nas najlepiej albo wydaje się im, że tak będzie lepiej. I nagle po latach budzimy się jakby z letargu. "Buty", w które weszliśmy, już na nas nie pasują... Czy Monika, mając też córkę, nie powiela schematu swojej matki? Historia ta przypomina, że to nasze życie, nie naszych matek. Chociaż bardzo je kochamy, powinniśmy żyć po swojemu, podążając własną ścieżką.

"Patrzę na wodę i myślę, że przez lata pozwalałam innym decydować za mnie. Fale oczekiwań bliskich mi ludzi niosły mnie niekoniecznie tam, gdzie chciałam. Co zabierały, uznawałam za stracone. Co wyrzucały pod nogi, brałam i nie pytałam, czy naprawdę tego chcę. Dopiero zaczynam rozumieć, że największą odwagą wcale nie jest skakanie przez fale. Czasem największą odwagą jest nie wejść do wody. Szczególnie gdy ktoś nas do tego nakłania."

Jednak to miłość będzie odgrywać w tej książce pierwsze skrzypce - uczucie nastoletnie, jak i to po latach, z noszonymi w sercu żalami. Czy można iść do przodu, kiedy wspomnienia tak mocno nas trzymają i karzą skonfrontować się z nimi? Czy możliwe jest wybaczenie samemu sobie? 

Magdalena Witkiewicz oparła fabułę powieści na fundamentach sentymentu i nostalgii. Początkowo unoszeni jesteśmy łagodną falą, by w miarę rozwoju akcji zostać porwanymi w głębiny emocji. Wraz z bohaterami oddamy się  wspomnieniom, odkryjemy również sporo sekretów. Mimo trudnych tematów książka nie przytłacza, niesie sporo optymizmu i nadziei. 

"Na fali wspomnień" to ciepła, nostalgiczna powieść o powrotach do miejsca i tego co było, o walce i tworzeniu przyszłości na własnych zasadach. Czasem warto dać się ponieść fali wspomnień... I nawet jeśli lektura w tym momencie do Was nie trafi, dajcie jej szansę za jakiś czas, za kilka lat. Będziecie bogatsi o nowe doświadczenia, które staną się niejako łącznikiem z bohaterami tej historii. 



Współpraca z Wydawnictwem Chmury 



niedziela, 26 kwietnia 2026

Awaria małżeńska - Natasza Socha & Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Awaria małżeńska
Autor: Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 
Ilość stron: 336
Ocena: 9/10

Błyskotliwa, pełna poczucia humoru bestsellerowa powieść „Awaria małżeńska” od Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz.

Dwóch „słomianych wdowców” wystawionych na próbę. Mateusz i Sebastian przekonają się, jak wygląda dom bez żon. Czy dadzą radę sprostać wyzwaniom? Czy może nagle ich życie przerodzi się w pełną zwrotów akcji tragedię?

Wciągająca opowieść ukazująca realia zapracowanych polskich rodzin, ucząca, że wszystko jest do pogodzenia jeśli tylko pójdzie się na kompromisy i codziennie będzie okazywać się miłość.

My, kobiety często bierzemy sobie na głowę zbyt wiele obowiązków domowych, sądząc, że mężczyzna sobie z nimi nie poradzi. Gotowanie, pranie, sprzątanie, opieka nad dziećmi... myślimy, że jesteśmy niezastąpione. A to błąd, bo skoro kobieta jest w stanie to wszystko ogarniać, to dlaczego facet miałby temu nie sprostać? Uważam, że same tworzymy wizję takiego nieporadnego mężczyzny, albo przyzwyczajamy ich do tego, że wszystko mają zrobione, gotowe, podane na tacy. Nie uważacie, że od czasu do czasu warto, a nawet trzeba dać się im wykazać, tak jak właśnie zrobiły to bohaterki "Awarii małżeńskiej"?

Justyna i Ewelina zostają ranne w wypadku autobusowym, gdzie kierowca próbował wyminąć wbiegającego pod koła kota. W rezultacie kobiety na kilka tygodni trafiają na ten sam oddział chirurgii urazowej. Ich mężowie, Mateusz i Sebastian muszą zmierzyć się z domem, czego w sumie wcześniej nie robili. Czy będą w stanie zaopiekować się dziećmi, ugotować, uprać i sprzątnąć?      

"Życie to nie wyścig, w którym gonimy idealną wizję samych siebie. To również wpadki, błędy i drobne pomyłki. Warto pamiętać o jednym: nadmiar słodyczy potrafi w końcu zemdlić. Nadmiar doskonałości również." 

Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz stworzyły wręcz karykaturalny obraz mężczyzny w roli pani domu. W niektórych momentach może się wydawać, iż ich bezradność, postępowanie czy charaktery przerysowały aż za bardzo, ale dzięki takiemu mocnemu zabiegowi dużo lepiej trafia to do czytelnika. O wiele wyraźniej widać to, czego na co dzień często nie dostrzegamy.  

"Jednego bowiem nie można kobietom odmówić - potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, sam dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią. 

Autorki zaczerpnęły w swojej powieści mnóstwo sytuacji, które możemy zaobserwować w naszej zwykłej codzienności. Wiele razy słyszymy, iż mężczyzna nie wie, gdzie trzymamy to, czy tamto, czy jak chociażby uruchomić pralkę, na temat naszych pociech nie jest inaczej. Często nie wiedzą, co takiego lubią jeść ich dzieci, jakie bajki są ich ulubionymi, a nawet, do której klasy chodzą lub - co gorsza - do jakiego przedszkola. 

Zadziwiające jest to, iż książka napisana została przez dwie kobiety, to cechuje ją brak feminizmu. Tak więc nie tylko mężczyźni są tu krytykowani, ale i kobiety. Każdy z nas przecież nie jest pozbawiony wad. Brawa dla autorek za takie pokazanie obu stron.

"Kobieta jest jak otwarta książka. Wprawdzie o fizyce kwantowej i po chińsku, ale otwarta."

Książka naszpikowana jest sporą ilością zabawnych dialogów, które powodują, że podczas lektury pokładamy się ze śmiechu. Czyta się naprawdę przyjemnie, a co najważniejsze, można odnieść wrażenie, że czytamy o nas samych. Ta historia może zmotywować do wielu zmian. 

"Awaria małżeńska" to historia, która bawi, wzrusza, zmusza do wielu głębszych refleksji i przemyśleń na temat relacji i podziału ról w związku. Kompromis to słowo klucz. Polecam każdej zabieganej kobiecie, a przede wszystkim każdemu mężczyźnie. No to który odważy się, by choć na jakiś czas zamienić się ze swoją żoną rolami?



Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Skarpa Warszawska 




czwartek, 2 stycznia 2025

Jeszcze się kiedyś spotkamy - Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Jeszcze się kiedyś spotkamy
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Pracownia dobrych myśli
Liczba stron: 512
Ocena: 9/10 

Istnieją historie, które zapadają w nasze serca na zawsze.

W swoim życiu spotykamy ludzi, których nie jesteśmy w stanie zapomnieć...

Adela, Franciszek, Janek, Rachela, Joachim i Sabina… Ile razy zadawali sobie pytania, jak potoczyłyby się ich losy, gdyby nie wybuchła wojna? Mieli wielkie plany i marzenia, doświadczali pierwszych miłości i prawdziwych przyjaźni. Nikt nie zwracał uwagi na żydowskie, niemieckie czy polskie nazwisko – byli po prostu przyjaciółmi. Wojna zmieniła wszystko...

Wiele lat później, wnuczka Adeli, Justyna, przechodzi kryzys w małżeństwie. Odkrywa wówczas historię swojej babci i jej przyjaciół. Ta historia odmieni jej życie i pozwoli wiele zrozumieć.

To poruszająca opowieść o miłości zagarniętej przez wojnę, życiowych wyborach i rodzinnych tajemnicach, które mają na nas większy wpływ, niż nam się wydaje.

Bo to, kim jesteśmy, nie zależy wyłącznie od genów i wychowania, ale również od doświadczeń przodków. Od sekretów, które krążą w naszych rodzinach od pokoleń.

Poznajemy dwie historie - babci i wnuczki. Choć kobiety dzieli pół wieku, obie są bardzo do siebie podobne. I bynajmniej nie chodzi tu o wygląd, urodę, a o to, że obie czekają, tęsknią. Mąż babci poszedł na wojnę, z której nie wrócił, jednak ona nadal na niego czeka. Z kolei młodsza z kobiet czeka na narzeczonego, który w celu zarobkowym wyjechał do Ameryki. W tym miejscu lektura skłania nas do zastanowienia się nad związkami na odległość. Czy w nie wierzycie? Czy mają rację bytu? Widzimy, że mimo upływu lat, nic się nie zmieniło. Ludzie tak samo kochają i tęsknią. To wartości uniwersalne, a obie historie wydają się być autentyczne.

"Staram się nie myśleć, co by było gdyby, bo to niczego nie zmieni. Lepiej przeznaczyć czas na robienie dobrych rzeczy, niż na rozpamiętywanie i rozliczanie tych złych. Lepiej planować przyszłość, niż zastanawiać się, jak mogłaby wyglądać teraźniejszość, gdyby ktoś kiedyś podjął inne decyzje."

Jestem zaskoczona tematyką, jakiej podjęła się w swojej powieści Magdalena Witkiewicz. Wojna to niełatwy temat, ale i trudno jest nam ją zrozumieć, zaakceptować wszystko to, co odbiera. Strach, strata, śmierć, ból, poniżenie, głód, tułaczka - nie ma wytłumaczenia dla zła. Uważam, że autorka doskonale poradziła sobie z przedstawieniem wojennych czasów i realiów Grudziądza. Zachowała wszystkie istotne szczegóły tego miasta. Obserwujemy również wpływ wojny na psychikę człowieka.

"Życie odciska na człowieku jeszcze większe piętno niż czas na kruchej porcelanie. Każdego dnia trzeba dbać o drugiego, szczególnie bliskiego ci człowieka. Gdy go zranisz, to jego duszę pewnie da się posklejać, ale rysy, czasem bardzo głębokie, pozostaną na zawsze."

Niezwykle spodobały mi się piękne wzruszające przepełnione bólem i tęsknotą listy pisane przez jednego z bohaterów. Czasy się zmieniły i z kolei drugi bohater pisze maile. Tylko technologicznie się różnimy, a wszystko inne wydaje się takie samo.

Interesujące okazało się pojęcie psychologii transgeneracyjnej. Przyznam, że wcześniej nie słyszałam o tym zagadnieniu. Zakłada on, że na człowieka wpływają losy jego przodków do kilku pokoleń wstecz. Pewnie po części tak jest, ale ja uważam, że to wzorce zachowań determinują nasze życiowe wybory. Może i popełniamy czasem te same błędy, ale to my sami kreujemy swoją rzeczywistość.

"Czasami w życiu trzeba dokonywać wyborów. Nie jest problemem wybrać pomiędzy dobrem i złem. Największą trudnością jest wybrać między dobrem a dobrem. I to w taki sposób, by nikogo nie skrzywdzić." 

Książka zawiera mnóstwo zaskakujących sytuacji, wydarzeń, wątków. Emocji, refleksji i przemyśleń nie brakuje. Jednym z nich jest to, żebyśmy nie marnowali czasu, jaki otrzymaliśmy od losu. Należy żyć pełnią życia. Jednocześnie należy pamiętać o kruchości życia. Stąd też pojawiający się w książce motyw filiżanki.

"Jeszcze się kiedyś spotkamy" to mądra, życiowa, prawdziwa, niezwykle ciepła, pełna uroku i wzruszeń powieść, która w namacalny sposób łączy wojenny czas z teraźniejszością. To książka o dwóch kobietach z różnych epok tęskniących za miłością. To lektura o stracie, obietnicach, złudzeniach, przebaczeniu, trudnych wyborach i rodzinnych tajemnicach. 


We współpracy z Autorką 


niedziela, 23 stycznia 2022

Miłość w prezencie - antologia

 

Tytuł: Miłość w prezencie 
Praca zbiorowa: Małgorzata Falkowska, Katarzyna Grabowska, Magdalena Jarząbek, Joanna Jax, Ewelina Nawara, Roma Nowicz, Kennedy Walker, Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Zakrzewicz
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Ilość stron: 352
Ocena: 9/10

Kolacja we dwoje? Weekend w malowniczym zakątku? A może wieczór przy kominku? Miłość czuć w powietrzu nie tylko w walentynki, a gesty i pełne czułości spojrzenia każdego dnia dają pewność, że dwa serca biją wspólnym rytmem. Ale to także przypadkowe spotkania, namiętny taniec splecionych ciał, pożądanie i uczucie, które może wrócić po latach, by w monotonię życia wnieść nadzieję na spełnienie. Miłość nie pyta o metrykę, ona przychodzi niepostrzeżenie lub spada jak grom z jasnego nieba w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

"Miłość w prezencie" to zbiór dziewięciu opowiadań polskich autorek, których twórczość miałam okazję poznać za sprawą ich pełnowymiarowych powieści. Ale pojawiły się też takie, których twórczość była dla mnie dotąd nieznana. Przygoda ta wypadła udanie. 

Każda z nowelek jest inna, napisana w różnym stylu i poprowadzoną fabułą. Łączą je gorące uniesienia, pożądanie i skrywane pragnienia. Bohaterowie zdecydowanie dadzą się lubić. Przyglądamy się ich poczynaniom trochę z przymrużeniem oka, ale i też po części na serio. Każdy z nas bowiem ma podobne oczekiwania, marzenia, fantazje, mniejsze lub większe sekrety. Na pewno niejedna z Was odnajdzie tu cząstkę siebie. Autorki przemyciły tu  nutę humoru, czasem ostrego języka, ciętych ripost i ironii. Przypadli mi do gustu zróżnicowani pod względem wieku i doświadczenia życiowego bohaterowie, którzy przede wszystkim byli jacyś. Każdy charakterny, każdy czegoś pragnący, oczekujący. Autorki zadbały o to, by popchnąć swoich bohaterów, jak i nas samych do zamknięcia drzwi do bolesnej przeszłości i walki o to, na czym nam zależy.

"(...) nigdy nie można tracić nadziei i żyć przeszłością. Trzeba odważnie iść do przodu, bo kto to wie, czy za najbliższym rogiem nie czeka na nas szczęście."

Autorki kuszą krótką formą. Czarują czytelnika sposobem pokazania tematu wiodącego, jakim jest miłość. Widzimy ile ten wątek stwarza możliwości, by zainteresować czytelnika. Będzie pięknie, romantycznie, sentymentalnie, ale i smutno, z bólem i cierpieniem, a nawet niebezpiecznie. Jedne historie są bardziej, inne mniej przewidywalne. Jednak żadne nie rozczarowuje. Jestem pewna, że każdy znajdzie tu takie opowiadanie, które akurat wpasuje się w jego gusta. 

Na kartach tej publikacji znajdziemy całe spektrum ludzkich problemów, emocji, uczuć, rozterek i niepewności. Marzenia, nadzieje, tajemnice, niespodzianki, intrygi, zdrady, tarapaty... Opowiadania zawierają również gorące momenty, ale utrzymane w dobrym smaku.

"Miłość w prezencie" to antologia udowadniająca, że miłość w życiu człowieka jest równie ważna jak oddychanie czy sen. Będzie pikantnie, namiętnie, romantycznie, wesoło, wzruszająco, a nawet niebezpiecznie. Skrajnych uczuć i emocji nie zabraknie. Książka wprost idealna na Walentynki!


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Videograf S.A.
 

 

niedziela, 18 lipca 2021

Niegrzeczne last minute - antologia

 

Tytuł: Niegrzeczne last minute
Praca zbiorowa: Katarzyna Bester, Ewelina Dobosz, Gabriela Gargaś, Paulina Jurga, Paulina Klepacz, Anna Langner, Alek Rogoziński, Sonia Rosa, Emilia Szelest, Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 400
Ocena: 8/10 

"Niegrzeczne last minute" to zbiór dziesięciu opowiadań polskich autorów, których twórczość miałam okazję poznać w pełnowymiarowych powieściach lub opowiadaniach. Jednakże z niektórymi autorkami było to moje pierwsze spotkanie i chętnie poznałabym inne ich książki.

To antologia, w której każdy znajdzie coś dla siebie. To teksty pobudzające wyobraźnię, popychające do tego, byśmy stali się bardziej odważni, nie bali się mówić o naszych pragnieniach i fantazjach. Będzie pikantnie, zabawnie, gorąco, a przede wszystkim niegrzecznie.

Tematyka książki oscyluje wokół miłosnych uniesień, ale autorzy zadbali również o to, by wydobyć z historii coś więcej. Mamy tu problem zaufania, szczerości, przyjaźni, potrzebę bliskości oraz przesłanie, by czerpać z życia pełnymi garściami, nie przepuszczać okazji na miłość i szczęście.

"Nieważne, jak cierpisz, odpuść. Kochaj, szalej i nie pytaj, co dalej. Życie zawsze pisze dla ciebie nowy scenariusz, który może ci się spodobać. Warto w to wierzyć."

Jedne teksty przypadły mi do gustu bardziej, inne nieco mniej. U Anny Langner stale intrygował mnie pewien zawarty między bohaterami układ. Kto przegra zakład? Musicie to sprawdzić! 

Zachwycona jestem kreacją babci z opowiadania Alka Rogozinskiego. Fajnie byłoby być taką babcią za jakiś czas.

Nowelka Katarzyny Bester to głównie moc humoru, pożądania, szczerości i pozytywnego podejścia do życia. 

U Pauliny Jurgi powiało mistyczną tajemnicą, grozą, a wszystko zostało zrównoważone nutą namiętności.

Sonia Rosa postawiła na... rozpustę w czystej postaci. Brak tu jakichkolwiek zasad, liczy się tu i teraz. Zalicz faceta i zapomnij.

Opowiadanie Pauliny Klepacz jak dla mnie ma w sobie zbyt dużo pierwiastka feminizmu. Ale i dało mi do myślenia, by nie bać się wyrażać tego, co myślimy, co czujemy i czego pragniemy, gdyż łatwo można przespać życie. 

Emilia Szelest przekonuje, że nie warto rozpamiętywać tego, co było. Trzeba zapomnieć, bawić się i kochać do szaleństwa. Przepis niby prosty, prawda?

Kompletnie zaskoczył mnie tekst Gabrieli Gargaś, który jest smutny, a wręcz przygnębiający. Założeniem letnich antologii zdaje się być optymizm, ciepło, a tu takie przeciwieństwo. Nie zmienia to jednak faktu, że podobało mi się to opowiadanie, ale chyba nie bardzo wpasowuje się w klimat książki. 

Tekst Eweliny Dobosz pełen jest przyciągania, ale i wstrzemięźliwości między bohaterami. Nim do czegoś dojdzie, trzeba nastawić się na cierpliwość.

Magdalena Witkiewicz swoją historią sprawiła, że chciałabym udać się na takie wakacje i przeżyć to, co autorka wymyśliła dla bohaterów.

"Niegrzeczne last minute" to rozpalająca zmysły antologia, która zabierze Was w świat niegrzecznych doznań i fantazji. Polecam zapakować do walizki i spędzić z bohaterami swój urlop. Tylko nie zapomnijcie po lekturze się schłodzić. 😉
 
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym
 



piątek, 14 maja 2021

Teraz cię rozumiem, mamo! - antologia

 

Tytuł: Teraz Cię rozumiem, mamo!
Praca zbiorowa: Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler, Magdalena Warda, Sabina Waszut
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 384
Ocena: 9/10

"Teraz cię rozumiem, mamo!" to zbiór opowiadań, w których znalazło się osiem wyjątkowych opowieści. Łączy je wątek relacji matek z córkami. Czy zawsze miałyście idealne stosunki ze swoimi mamami? Znacie je na wylot, rozumiecie bez słów? Czy choć raz się z czymś z nimi nie zgodziłyście, poróżniłyście? Córki niekiedy nie rozumieją zachowania swoich rodzicielek. Ale i w odwrotną stronę też tak bywa. Z tym, że dochodzi tu jeszcze ich nadopiekuńczość, próba uchronienia ich przed powielaniem błędów.

Relacje na linii matka-córka nie zawsze są łatwe. Bywają skomplikowane i zawiłe. Przekonają się o tym bohaterki tej antologii. To kobiety wywodzące się z różnych środowisk, z odmiennym doświadczeniem i spojrzeniem na życie oraz w różnym wieku. Autorki poszczególnych opowiadań udowodnią, że tylko dzięki szczerej rozmowie można naprawić i odbudować utracone więzi. Pokazują że skrywane rodzinne tajemnice, sekrety, niedomówienia, przemilczane kwestie, żale i pretensje kiedy tylko zaczną wychodzić na jaw, mogą zmienić nasz dotychczasowy uporządkowany świat, a przede wszystkim rzucić zupełnie inne światło na nasze mamy. Nasze wyobrażenie o nich zmieni się diametralnie.

Każde z opowiadań dostarcza niezapomnianych emocji, przeżyć, smutku, uśmiechu, nadziei, zaskakujących zwrotów akcji, refleksji i ciekawych wniosków. Z pewnością w niektórych z nich odnajdziecie siebie, swoje matki, córki, siostry, własne lęki, obawy i rozterki. A przede wszystkim przyznacie, iż tytuł zbioru idealnie oddaje jego przekaz.

🌹 "Nie wiesz wszystkiego" Magdalena Witkiewicz 
Ile razy przyłapałyście się na tym, że Wasze życiowe wybory wcale tak bardzo nie odbiegają od tych podjętych przez Wasze mamy? Ile razy powiedziałyście: "nigdy nie będę jak moja mama"? Opowiadanie to dobitnie podkreśla znaczenie tych słów i pokazuje, że wcale tak bardzo nie różnimy się od naszych mam. 

"(…) kiedyś myślałam, że z mamą jesteśmy zupełnie inne. Miałam wrażenie, że różni nas wszystko. Poglądy, gust. Wydawała mi się starej daty, byłam pewna, że nie zna życia. Jakże się myliłam. Na szczęście doszłam do tego, zanim było zbyt późno. Zanim weszłam w coś, z czego nie byłoby już wyjścia. Mama miała szósty zmysł. Ale chyba wszystkie matki go mają, gdy chodzi o ich dzieci."

🌹 "Kruchość" Agnieszka Krawczyk 
To opowieść o braku zrozumienia córki przez matkę. Z kolei córka nie może wybaczyć matce, ma wobec niej wiele pretensji za to jak wyglądało jej dzieciństwo. Brak ciepła, uwagi, akceptacji, wsparcia i bezwarunkowej miłości - czy jest jeszcze szansa, że kobiety złapią nić porozumienia i odnajdą do siebie drogę? 

"W domu zawsze czułam się, jakbym się dusiła, a nikt nie umiał mi przyjść z pomocą. Wykreślali mnie z rodziny i przez to nie zaznałam poczucia wspólnoty.  Nie chcę być taka sama, ale obawiam się, że stanę się podobna do nich i znowu kogoś skrzywdzę."

🌹"Twoja Emi" Agnieszka Lingas-Łoniewska 
Tekst ten daje nam, córkom pewne wskazówki i pozwala zrozumieć, że nasze mamy też kiedyś były młode, zakochane i popełniały błędy. Rodzicielstwo zaś to wyzwanie, które popycha nas do wyrzeczeń, poświeceń, ryzyka, kompromisów, odpowiedzialności oraz przedkładania dobra dziecka nad własne.

"Wiedziałam, że mama bardzo mnie kocha. Ja też ją kochałam. Jednak ta jej troska tak okropnie mnie przytłaczała, a ja, nie chcąc jej ranić, nie umiałam tego mamie powiedzieć. Dlaczego nie może zrozumieć, że jestem dorosła i potrzebuję odrobiny swobody? Nie robię przecież nic złego!"

🌹 "Sekret" Natasza Socha
Historia ta uświadamia, że nie mamy wpływu na to, jaki przebieg będzie miało nasze dzieciństwo i z czym przyjdzie się nam mierzyć. Ale za to już w dorosłym życiu to my decydujemy co zrobimy z tym, że ktoś nas oszukał lub po prostu zataił przed nami prawdę.

"Każdy z nas nosi w sobie jakiś sekret. Czasem jest on zupełnie niegroźny, błahy jak przepis na najlepsze tiramisu świata, czasem dramatyczny jak fakt popadnięcia w długi, popełnienia kradzieży czy prowadzenia podwójnego życia. Podobno skrywamy w sobie około trzynastu tajemnic, z których pięciu nie wyjawimy nigdy."

🌹 "Listy z przeszłości" Ilona Gołębiewska 
Opowieść ta przypomina, że nigdy nie powinniśmy zbyt długo zwlekać z rozmową z ważną dla nas osobą, bo może być za późno. Za późno na zrozumienie, wybaczenie, bliskość. Pokazuje też, jak napotkane na naszej drodze nieodpowiednie osoby mogą doprowadzić do tragedii nie tylko naszej, ale i bliskich.

"Matka, jedyna osoba, którą miała blisko siebie i która powinna być dla niej wsparciem... zawodziła na każdym kroku."

🌹 "Wstań, Jadźka" Magda Knedler 
W tym miejscu muszę przyznać, iż spodziewałam się tekstu osadzonego w czasach wojennych, i taki też otrzymałam. Mamy tu marzenie o zwyczajnym domu, życiu wyzbytego z tajemnic, sekretnych misji i obsesji. Czytając zastanawiałam się, gdzie ten wątek matki i córki, ale końcowe strony sprawiły, że wszystko stało się jasne.

"Chciałam, byśmy zrobiły razem coś normalnego, coś, co czasem robią matki i córki."

🌹 "Dom w lesie" Małgorzata Warda 
Mamy tu opowiadanie pełne mroku, tajemnic, a umiejscowienie akcji w lesie, w bieszczadzkich górach, jeszcze bardziej podbija tę atmosferę. To opowieść o miłości nieoczywistej. Matka nie zawsze może wychowywać dziecko w taki sposób, jaki by chciała. Co zrobi, by je chronić? Tylko czy aby w tym przypadku na pewno je chroni?

"Tak bardzo chciałam zobaczyć jej strach, by nauczyć się z nim walczyć."

🌹 "Kocyk w misie" Sabina Waszut 
Opowiadanie to nieco różni się od pozostałych, bo ukazuje rolę mamy z trochę innej perspektywy. To obraz straty i radzenia sobią z nią w sposób, jaki każdy potrafi. Przy tym tekście włączyłam sobie mojego ulubionego Pawła Domagałę. Gdy będziecie czytać, zrozumiecie.

"(...) czuła, że jest już za stara, zbyt dorosła, aby rozbić taflę szkła, którą przed sobą postawiła."

"Teraz cię rozumiem, mamo!" to życiowy, wzruszający, pełen emocji zbiór opowiadań o trudnych relacjach matka-córka, sile matczynej miłości, potrzebie bliskości, wsparcia i zrozumienia. Idealny prezent na Dzień Matki. Ale także dla córki i każdej kobiety.



Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza



poniedziałek, 23 grudnia 2019

Uwierz w Mikołaja - Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Uwierz w Mikołaja
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 408
Ocena: 10/10

Agnieszka pragnie spędzić Wigilię z babcią, ale babcia ma zupełnie inne plany. Nie godząc się z tym Agnieszka jedzie do domu babci, położonego w samym środku lasu. Jednak jej tam nie zastaje. Jedna śnieżna noc powoduje, że droga do cywilizacji zostaje odcięta, na dodatek przez zaspy brnie do niej święty Mikołaj.
Pięcioletnia Zosia chciałaby mieć choinkę taką ogromną jak w centrum handlowym, a pod nią mnóstwo prezentów. Jednak tym razem jej wigilia zapowiada się zupełnie inaczej…
Robert, policjant, przyjmuje służbę w święta, bo przecież wszyscy mają rodziny, a on jest samotny. Więc może się poświęcić.
Sam w wigilijny wieczór jest też pewien starszy pan z długą siwą brodą, ale mu w ogóle to nie przeszkadza. Jest przekonany, że lubi samotność, a ludzi lubi tylko z daleka.
Jego żona natomiast ma aż nadto towarzystwa zwariowanych pensjonariuszy domu opieki "Happy End".

"Niby tak tęsknimy za wakacjami, za odpoczynkiem, za tym, żeby zwolnić, żeby wreszcie przestać wciąż tak pędzić przez ten świat, a jak mamy szansę na własnie takie nicnierobienie, to w ogóle nie wiemy, jak się zachować."

Magdalena Witkiewicz doskonale potrafi stworzyć wyjątkowy świąteczny klimat. Ciepło wręcz bije z każdej strony, a czytelnik ma ochotę pozostać w tej fabule na zawsze... Powieść wyzwala całe spektrum skrajnych emocji i uczuć. Oczywiście przoduje wszędobylski humor. Dom opieki Happy End okazał się prawdziwym sztosem! Ileż tam było przezabawnych sytuacji i wydarzeń... Bawiłam się wyśmienicie! Można się także wkurzyć, zasmucić, wzruszyć, ale pojawiają się również tak cenne refleksje i przemyślenia, których zawsze doszukuję się w książkach. 

Bohaterowie stanowią ciekawy przekrój osobowościowy. Każdy z nich jest inny, każdy posiada inne problemy i doświadczenie życiowe. Dlatego początkowo wydaje się, że nic ich nie łączy, jednak w odpowiednim momencie ich losy się ze sobą splatają. Muszę szczerze przyznać, że w niektórych widziałam jakby siebie samą. Dało mi to wiele do myślenia i jestem pewna, że ta książka pozostanie ze mną na dłużej.

Po tej lekturze jeszcze bardziej uwierzycie w ludzką dobroć, w to, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał spełnić Wasze marzenia. Utwierdzicie się w przekonaniu, że dobre uczynki, prędzej czy później zostaną nagrodzone. Uświadomicie sobie, że nic nie zastąpi rozmowy i bliskości z drugim człowiekiem. Że można czerpać radość z drobnych rzeczy i gestów.

"Zobacz, człowiek się tak przyzwyczaił do tego, że robi zdjęcia, kręci filmy, że przestaje sam zachwycać się tym co widzi. Coraz częściej nie patrzy się już na świat oczami, ale przez mały ekran smartfona. - Zamyślił się. - Dopiero tutaj zdałem sobie z tego sprawę. Tak często staramy się uchwycić ulotne chwile, że zamiast się nimi cieszyć tu i teraz, wyciągamy telefony i nagrywamy czy robimy zdjęcia."

Co prawda miałam pewne obawy, czy aby nie pogubię się w tak sporej ilości bohaterów i wątków. Ale na szczęście niepotrzebnie. Autorka wszystko odpowiednio nakreśliła i w żaden sposób nie czujemy przytłoczenia jakimkolwiek elementem fabuły.

"Uwierz w Mikołaja" to wielowątkowa opowieść ubrana w przepiękną magię świąt Bożego Narodzenia. To książka o wierze w drugiego człowieka, dążeniu do spełniania marzeń i pragnień. Trzeba tylko im na to pozwolić, nie bać się próbować tego, co nowe, nieznane. A Wy, czy wierzycie w Mikołaja? 🎅


niedziela, 20 stycznia 2019

Pudełko z marzeniami - Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński


Tytuł: Pudełko z marzeniami
Autor: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 336
Ocena: 7/10

Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że teraz w tym miejscu stoi restauracja. Prowadzi ją rówieśniczka Michała, Malwina. Ma ona problem ze swoim ukochanym, który "odszedł w siną dal", i babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki. 

Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.

"Marzenia jednak się spełniają. Czasem trzeba im pomóc, a czasem po prostu wystarczy chwilę poczekać."

Byłam bardzo ciekawa tego duetu pisarskiego Witkiewicz i Rogoziński. Każdego z autorów znam z nich samodzielnych powieści, więc nie mogłam się oprzeć, gdy w bibliotece książka w końcu wpadła w moje ręce.

To, co od razu rzuciło mi się w oczy, to wykreowana cała plejada barwnych postaci. Są tak różni, iż myślę że każdy z Was znajdzie swojego ulubieńca, a także takiego, do którego nie zapałacie sympatią. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły dwie starsze panie - pani Wiesia ze swoimi mądrościami życiowymi i babcia Janina. Oczywiście także dwoje dzieci, ich pomysły oraz fenomenalne dialogi, które sprawiły, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Martynka i członek z jej udziałem... Kto czytał, ten wie. A ci co nie, zróbcie to jak najprędzej. Nie zapomnijmy jeszcze o wiecznie bujającym w chmurach, medytującym, rozmyślającym o przyszłości, z czego nic nie wynika, no po prostu leniu jakich mało - Radziu. I jest jeszcze Malwina tak wyrozumiała i łatwowierna.

"Nigdy nie należy mówić nigdy. Każde rozczarowanie z czasem staje się kolejną lekcją, a ból, wyblakłym wspomnieniem."

Ale nie myślcie, że jest zbyt słodko. Co to, to nie. Autorzy wprowadzili do fabuły czarne charaktery - Cezarego i Rozalię. Ta dwójka naprawdę potrafi swoimi intrygami sporo namieszać w życiu pozostałych bohaterów, co będzie skutkowało delikatnym wątkiem sensacyjnym. Ale nic więcej Wam nie zdradzę...

Wyraźnie widać, że książka została napisana z dużym przymrużeniem oka. Ona ma przede wszystkim bawić czytelnika, co zresztą z radością uczyniłam. A że przy okazji znalazło po drodze kilka momentów, które zmusiły mnie do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami - tym lepiej. To zdecydowanie dodatkowy atut.

A jeśli miałabym wskazać jakąś słabszą stronę powieści, to może to, że wątek romantyczny mógłby zostać lepiej dopracowany. Można było pokusić się o więcej głębi i wyrazistości. Ale to tylko takie moje odczucia i z Wami może być inaczej. Za to ogromnym plusem jest fajnie pokazana siła przyjaźni.

"Pudełko z marzeniami" to ciepła, przepełniona humorem komedia romantyczna o marzeniach. Jeśli jesteście ciekawi czy warto brać sprawy w swoje ręce i spełniać marzenia, a może czekać aż ktoś nam w tym pomoże - sięgajcie śmiało po tę lekturę. Ja póki co ciekawa jestem kolejnych powieści duetu Witkiewicz i Rogoziński.




czwartek, 13 lipca 2017

"Szkoła żon" i "Pensjonat marzeń" Magdalena Witkiewicz


Szkoła żon 
&
Pensjonat marzeń
Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 500
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


 "Szkoła żon" 

Świeżo rozwiedziona Julia podczas opijania w klubie z przyjaciółkami rozwodu wygrywa trzytygodniowe zaproszenie do luksusowego SPA o nazwie "Szkoła Żon". Kobieta straciwszy wiarę w miłość, decyduje się na wyjazd. W mazurskiej głuszy poznaje kilka innych kobiet. Będzie to niezapomniana przygoda (a nawet coś więcej) życia dla każdej z nich. Po powrocie nic już nie będzie takie samo. A tytułowa Szkoła żon to idealne miejsce dla kobiet, które chcą złapać wiatr w żagle i poczuć się szczęśliwe. Znajdą tam wszystko, czego potrzebują i pragną. Szkoła nauczy je zdrowego egoizmu, dbania o siebie, o zaspokojenie swoich potrzeb, a dopiero potem partnera. Uczy by same ze sobą czuły się dobrze i zaczęły inaczej traktować swoją osobę. Kobieta, która trafi do tego miejsca nabierze pewności siebie i stanie się otwarta na to, co nowe. I do takiej szkoły trafiają Julia, Jadwiga, Michalina i Marta, gdzie między kobietami zawiązuje się przyjaźń. Ze szkoły wyjdą silniejsze, odmienione i wiedzące czego chcą od życia, a raczej czego już nie chcą.

"Wiesz moja mama mówiła mi, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli coś się dzieje, to tylko po to, by pociągnęło za sobą jakieś sznurki, które poruszą to, co musi i tak nas spotkać. I coś w tym chyba jest." 

Dużym plusem było dla mnie to, że bohaterkami nie są tylko młode dziewczyny (jak to zazwyczaj bywa w erotykach). Tu spotykamy bohaterki w każdym przedziale wiekowym. Różni je nie tylko wiek, ale i wygląd, doświadczenie życiowe czy plany na przyszłość. Ale jest coś, co je wszystkie łączy - każda pragnie szczęścia, a w dotychczasowym życiu doznała zdrady, braku miłości i zrozumienia. Bardzo łatwo można się z nimi utożsamić, znaleźć którąś podobną do siebie. 

W książce nie brak śmiałych opisów scen erotycznych, ale podanych ze smakiem. I mimo iż jest to powieść erotyczna, zawiera w sobie ważne przesłanie, które jeśli tylko będziemy chcieli, to je dostrzeżemy. My, kobiety mamy nie tylko obowiązki domowe, małżeńskie i rodzicielskie, ale i prawa, z których powinnyśmy śmiało korzystać. Potrzebujemy od życia chwili dla siebie, oddechu, egoizmu, przysłowiowych swoich pięciu minut, zwłaszcza teraz, w tak zabieganym świecie. Bo szczęśliwa kobieta to szczęśliwa żona i matka. Czytając to wszystko, aż chciałoby się znaleźć w takim miejscu. Życie jest tylko jedno, więc dlaczego by z niego nie korzystać?

Powieść zarówno odważna, jak i romantyczna, napisana lekkim, przystępnym językiem, więc czyta się bardzo przyjemnie i szybko.

Dostałam moc pozytywnej energii, bawiłam się świetnie. Lektura wzruszyła mnie i zmusiła do przewartościowania kilka rzeczy w swoim życiu. Książka motywuje do zmiany swojego życia na lepsze, do zawalczenia o szczęście. "Szkoła żon" to powieść dla każdej kobiety, żony i nie żony. Jestem pewna, że dzięki niej każda z Was dostrzeże swoją wartość i potrzeby. 
    

 "Pensjonat marzeń" 

Zaczynając czytać ten tom, najbardziej ucieszył mnie fakt, że nie czytałam oddzielnych części, a od razu za jednym razem obie. To świetny pomysł wydawnictwa. 

W "Pensjonacie marzeń" powracają znane nam bohaterki ze "Szkoły żon". Polubiłam je wszystkie, dlatego ciekawa byłam, jak potoczą się ich dalsze losy. Ale oprócz dobrze już nam znanych postaci, pojawią się nowe, więc na nudę nie można narzekać, bo dzieje się naprawdę dużo. Bohaterki już wiedzą, że ich los zależy tylko i wyłącznie od nich samych. Tym razem same stworzą szkołę na Kaszubach o nazwie "Pensjonat Marzeń". Nie obejdzie się przy tym bez problemów, przeszkód, ale jak to mawiają, w przyjaźni siła. Razem można wszystko osiągnąć. Autorka bardzo fajnie pokazała tę babską przyjaźń, solidarność i wzajemne wsparcie.  

"Jakie to dziwne, że na zewnątrz człowiek ma stare opakowanie, a w środku jest tą samą młodą, uśmiechniętą kobietą. Dziwne i trochę niesprawiedliwe..."

Erotyki w tym tomie jest zdecydowanie mniej, a ta, która się pojawia, utrzymana jest w tonie z poprzedniej części, bez niepotrzebnych dziwnych nazw czy zwrotów. 

Przedstawiona przez autorkę historia pokazuje, że mimo życiowych niepowodzeń, nie można się poddawać, trzeba walczyć o swoje szczęście. Trzeba pamiętać o tym, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany. Magdalena Witkiewicz utwierdziła mnie w przekonaniu, że co by nie napisała, potrafi zdobyć tym moje serce. 

"Pensjonat marzeń" to lektura niezwykle optymistyczna, lekka, zmysłowa, romantyczna, o marzeniach, miłości, przyjaźni, a przede wszystkim o kobietach. Moje wycieczki do "Szkoły żon" i "Pensjonatu marzeń" uważam za bardzo udane. Wam również je polecam! 

  

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Zamek z piasku - Magdalena Witkiewicz


Zamek z piasku
Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 284
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Poznajemy małżeństwo - Weronikę i Marka. Wszystko układa się im wspaniale, do momentu, kiedy postanawiają zostać rodzicami. Niestety ich starania są bezskuteczne. W wyniku niepowodzeń, stopniowo oddalają się od siebie, zarówno pod względem emocjonalnym, jak i fizycznym. Pewnego wieczoru, Weronika poznaje tajemniczego motocyklistę - Kubę. Jaką rolę w życiu Weroniki odegra mężczyzna? Czy jej małżeństwo ma szansę przetrwać? I co z wielkim marzeniem posiadania dziecka?

"- Czasem myślisz, że będąc z kimś połowę swojego życia doskonale zdołałeś go poznać... A tak naprawdę w ogóle go nie znasz. Zaskakuje cię po tylu latach. Nie zawsze pozytywnie..."

Wydawałoby się, że to kolejna banalna opowieść jakich wiele. Nic bardziej mylnego. Opisana historia jest bardzo realna, życiowa, nieprzesłodzona, mądra, z całych wachlarzem emocji. Autorka pokazała, że życie jest nie tylko czarno-białe, ale ma wiele innych barw. Miłość, przyjaźń, fascynacja seksualna, pragnienie dziecka, popełniane błędy, trudne wybory - to wszystko tworzy niezwykle interesującą powieść pod względem fabularnym. Czyta się z wielkim zainteresowaniem. Autorka porusza trudne i bolesne tematy w sposób delikatny, subtelny, a przy tym niezwykle interesujący. Trafia w sedno, wie jak dotrzeć do czytelnika i wydobyć z niego emocje. 

Otrzymujemy powieść, z którą może utożsamiać się wiele kobiet. Bo takich Weronik wokół nas jest znacznie więcej. Nawet tacy mężczyźni jak Marek czy Kuba są wśród nas. Wcale nie trzeba tak daleko szukać. Magdalena Witkiewicz doskonale przedstawiła naturę człowieka, jego zachowanie, wybory, myśli. Prawda aż bije po oczach. To spory atut książki. Nie ma tu żadnej sztuczności, naciągania. Sam finał zaś jest dużym zaskoczeniem. 

Małżeństwo jest jak zamek z piasku, w każdej chwili może runąć, jeśli nie będziemy odpowiednio dbać o jego fundamenty. Tak łatwo stracić to, co budowaliśmy przez wiele lat. Czy pogoń za marzeniami zawsze jest warta świeczki? Trzeba zastanowić się czy przyniesie to więcej strat czy zysków. Wiadomo, że marzenia są piękne, ale w tym pędzie trzeba pamiętać o tym, co najważniejsze. 

"Dzisiaj wiem jedno. Tworzenie wzajemnych relacji to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba dbać, by nie runął... I by nikt nie wszedł w niego butami. ..Nie można na chwilę spuścić go z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi bywa kruchy. Dokładnie tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, zaleje go morska fala. Pozostanie tylko słona woda albo słone łzy." 

Bohaterowie są bardzo realni, z krwi i kości, z wadami i zaletami. Z łatwością można się z nimi utożsamić. Trzymamy za nich kciuki, kibicujemy im, przeżywamy wraz z nimi niepowodzenia.  

"Zamek z piasku" to ciepła, mądra, wzruszająca powieść, która zmusza do wielu refleksji i wyciągania własnych wniosków. Namawiałabym męską część czytelników do sięgnięcia po tę powieść. Dzięki niej może choć trochę lepiej zrozumieliby co czuje kobieta, która tak bardzo pragnie poczuć drugie bijące serce.        



poniedziałek, 13 czerwca 2016

Cześć, co słychać? - Magdalena Witkiewicz


Cześć, co słychać?
Magdalena Witkiewicz

Wydawnictwo: Filia 
Liczba stron: 350
Ocena: 10/10










Nota wydawcy:

Nowa powieść bestsellerowej autorki!
Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.
Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.
Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.
Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.
Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…


Moja opinia:

Cześć, co słychać? - wydawałoby się, że to takie niewinne pytanie, które zadajemy bardzo często każdego dnia. Ale czy nie zastanawialiście się, że w zależności od odpowiedzi na nie, może przewrócić nasze życie do góry nogami? Czy warto żyć przeszłością? Czy kryzys wieku średniego dotyka tylko mężczyzn po 40-ce? Te pytania nieustannie towarzyszy mi podczas czytania "Cześć, co słychać".  

"Często zastanawiamy się „co by było gdyby”, ale zapominamy o tym, iż nie mamy już wpływu na przeszłość. Zamiast skupić się na przyszłości zastanawiamy się, jak cofnąć czas, by w przeszłości wybrać inną życiową ścieżkę. Zupełnie bez sensu!" 

To książka, która pokazuje, jak wielu rzeczy często nie dostrzegamy, a może nie chcemy ich widzieć, w tym wad drugiej osoby, gdy zaślepi nas miłość. Czasami potrzeba po prostu czasu, jakiejś iskry, które pozwolą nam przejrzeć na oczy. Autorka pokazuje, że czasem musimy coś stracić, abyśmy mogli zrozumieć, jak wiele posiadamy, ale nie potrafimy tego docenić. Pokazuje również to, że zdrada nie jest jedynie męską domeną, ale jednocześnie uświadamia nas, co je do tego popycha. Tak więc pani Magda skupia się na relacjach damsko-męskich, żona-mąż. Porusza problem samotności, zdrady i kryzysu w związku. Przy tym nie ocenia, nie poucza swoich bohaterek, pozwala podejmować im kontrowersyjne decyzje. Poruszyła też temat aborcji. Temat, który budzi skrajne emocje, dlatego każdy czytelnik odbierze go inaczej. Tu każdy musi sam stanąć twarzą w twarz ze swoim sumieniem i sprecyzować swoje poglądy w tej sprawie.  

"Szkoda, że człowiek dowiaduje się o pewnych sprawach dopiero po czasie. Szkoda, że do pewnych wniosków dochodzi dopiero, gdy nabierze doświadczenia, jak przeżyje trochę życia i zobaczy, czym jest samotność."

Mimo pojawiających się w książce dramatów i problemów jakie mają bohaterowie, jest to historia o marzeniach. Każdy z nas przecież marzy, by coś w swoim życiu zmienić i dać się ponieść chwili. Tylko, czy aby na pewno warto szukać fajerwerków w życiu, motyli w brzuchu? Z tej historii płynie przesłanie, że zawsze powinniśmy przemyśleć wszystkie za i przeciw zanim drugi raz wejdziemy do tej samej rzeki. Bo nie zawsze można zjeść ciasto i mieć ciastko.

To książka o ostrej walce serca z rozumem. Myślę że czytać ją mogą kobiety w każdym wieku. Bowiem dwudziestolatka uzyska podpowiedź, jakich sytuacji unikać i jakiś wyborów dokonywać, aby się nie pogubić. Czterdziestolatka natomiast może obudzić w sobie uśpione pragnienia, niekoniecznie dobre w skutkach.

To powieść, która zmusza do refleksji, porusza i zaskakuje. 




poniedziałek, 1 lutego 2016

Moralność pani Piontek - Magdalena Witkiewicz


Moralność pani Piontek
Magdalena Witkiewicz

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 296

Ocena: 10/10












Nota wydawcy:
Przezabawna, słodko gorzka historia lekarza ginekologa, Augustyna Poniatowskiego, jego upiornej mamuśki, pani Piontek oraz kobiet jego życia.

Gertruda Poniatowska. De domo Piontek. Ekscentryczna kobieta, harpia i pirania, od której chcą trzymać się z daleka ci, których chciałaby mieć blisko, a lgną do niej tacy, przed którymi zamyka drzwi. 

Kocha szpilki, drogie tkaniny i kawę w eleganckich filiżankach. A najbardziej swojego syna, nazwanego na cześć króla, Augustynem. Augustyn marzy jednak, by miłość matki nie oplatała go niczym macki. Wyprowadza się do wynajętego mieszkania i omyłkowo zamieszkuje tam z pewną Anulą. 

Romuald, mąż Gertrudy pozazdrości synowi. Sprytnie zrobi wszystko, by to Gertruda go porzuciła. Bo przecież takich kobiet jak ona się nie porzuca. . . 

W najgorszym życiowym momencie Gertrudy do sąsiedztwa wprowadza się na pozór spokojna rodzina. Rodzice są bardzo zajęci, ale. . . Przecież dom obok, a właściwie za ścianą bliźniaka mieszka Gertruda, urocza starsza pani, którą można przecież czasem zająć się dziećmi. . . 

Ciepła, romantyczna komedia pomyłek w najlepszym stylu Magdaleny Witkiewicz, specjalistki od szczęśliwych zakończeń.




Moja opinia:



Książka jest komedią pomyłek w najlepszym wydaniu. Książka mimo swojej lekkości, opowiada o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, o rzeczach ważnych, istotnych i zapomnianych.

Powieść niesie bardzo ważne przesłanie, by cieszyć się każdą chwilą i nie być nadopiekuńczym. Żeby nikogo nie próbować zagłaskać (choć mając najlepsze intencje). Tak właśnie postępuje Gertruda wobec swojego syna. Dorosły syn, a matka wyobraża sobie, że to wciąż mały chłopiec, potrzebujący asysty przy stawianiu pierwszych kroków.


"Doświadczenie z kobietami mówiło mu, że czasem nie trzeba o nic pytać, nie mówić, tylko należy przytulić."

Pełno tu rodzinnych sekretów, tajemnic, intryg, absurdalnych i groteskowych sytuacji i zdarzeń. Bohaterowie są ciekawie i nietuzinkowo skonstruowani, i może ciut przerysowani, ale myślę że to atut tej powieści. 

A do tego przewrotny tytuł - mnie od razu skojarzył się z Anielą Dulską, kobietą, która wie, czego chce i zawsze to dostaje, żyje na pokaz i wieczne zamartwia się, co inni powiedzą - i dość mocno sugestywna okładka. 



Szukałam komedii, która nie tylko byłaby śmieszna, ale i gorzka. I taką właśnie dostałam. Pani Magdo, bawiłam się świetnie!