Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Knedler Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Knedler Magdalena. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 maja 2021

Teraz cię rozumiem, mamo! - antologia

 

Tytuł: Teraz Cię rozumiem, mamo!
Praca zbiorowa: Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler, Magdalena Warda, Sabina Waszut
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 384
Ocena: 9/10

"Teraz cię rozumiem, mamo!" to zbiór opowiadań, w których znalazło się osiem wyjątkowych opowieści. Łączy je wątek relacji matek z córkami. Czy zawsze miałyście idealne stosunki ze swoimi mamami? Znacie je na wylot, rozumiecie bez słów? Czy choć raz się z czymś z nimi nie zgodziłyście, poróżniłyście? Córki niekiedy nie rozumieją zachowania swoich rodzicielek. Ale i w odwrotną stronę też tak bywa. Z tym, że dochodzi tu jeszcze ich nadopiekuńczość, próba uchronienia ich przed powielaniem błędów.

Relacje na linii matka-córka nie zawsze są łatwe. Bywają skomplikowane i zawiłe. Przekonają się o tym bohaterki tej antologii. To kobiety wywodzące się z różnych środowisk, z odmiennym doświadczeniem i spojrzeniem na życie oraz w różnym wieku. Autorki poszczególnych opowiadań udowodnią, że tylko dzięki szczerej rozmowie można naprawić i odbudować utracone więzi. Pokazują że skrywane rodzinne tajemnice, sekrety, niedomówienia, przemilczane kwestie, żale i pretensje kiedy tylko zaczną wychodzić na jaw, mogą zmienić nasz dotychczasowy uporządkowany świat, a przede wszystkim rzucić zupełnie inne światło na nasze mamy. Nasze wyobrażenie o nich zmieni się diametralnie.

Każde z opowiadań dostarcza niezapomnianych emocji, przeżyć, smutku, uśmiechu, nadziei, zaskakujących zwrotów akcji, refleksji i ciekawych wniosków. Z pewnością w niektórych z nich odnajdziecie siebie, swoje matki, córki, siostry, własne lęki, obawy i rozterki. A przede wszystkim przyznacie, iż tytuł zbioru idealnie oddaje jego przekaz.

🌹 "Nie wiesz wszystkiego" Magdalena Witkiewicz 
Ile razy przyłapałyście się na tym, że Wasze życiowe wybory wcale tak bardzo nie odbiegają od tych podjętych przez Wasze mamy? Ile razy powiedziałyście: "nigdy nie będę jak moja mama"? Opowiadanie to dobitnie podkreśla znaczenie tych słów i pokazuje, że wcale tak bardzo nie różnimy się od naszych mam. 

"(…) kiedyś myślałam, że z mamą jesteśmy zupełnie inne. Miałam wrażenie, że różni nas wszystko. Poglądy, gust. Wydawała mi się starej daty, byłam pewna, że nie zna życia. Jakże się myliłam. Na szczęście doszłam do tego, zanim było zbyt późno. Zanim weszłam w coś, z czego nie byłoby już wyjścia. Mama miała szósty zmysł. Ale chyba wszystkie matki go mają, gdy chodzi o ich dzieci."

🌹 "Kruchość" Agnieszka Krawczyk 
To opowieść o braku zrozumienia córki przez matkę. Z kolei córka nie może wybaczyć matce, ma wobec niej wiele pretensji za to jak wyglądało jej dzieciństwo. Brak ciepła, uwagi, akceptacji, wsparcia i bezwarunkowej miłości - czy jest jeszcze szansa, że kobiety złapią nić porozumienia i odnajdą do siebie drogę? 

"W domu zawsze czułam się, jakbym się dusiła, a nikt nie umiał mi przyjść z pomocą. Wykreślali mnie z rodziny i przez to nie zaznałam poczucia wspólnoty.  Nie chcę być taka sama, ale obawiam się, że stanę się podobna do nich i znowu kogoś skrzywdzę."

🌹"Twoja Emi" Agnieszka Lingas-Łoniewska 
Tekst ten daje nam, córkom pewne wskazówki i pozwala zrozumieć, że nasze mamy też kiedyś były młode, zakochane i popełniały błędy. Rodzicielstwo zaś to wyzwanie, które popycha nas do wyrzeczeń, poświeceń, ryzyka, kompromisów, odpowiedzialności oraz przedkładania dobra dziecka nad własne.

"Wiedziałam, że mama bardzo mnie kocha. Ja też ją kochałam. Jednak ta jej troska tak okropnie mnie przytłaczała, a ja, nie chcąc jej ranić, nie umiałam tego mamie powiedzieć. Dlaczego nie może zrozumieć, że jestem dorosła i potrzebuję odrobiny swobody? Nie robię przecież nic złego!"

🌹 "Sekret" Natasza Socha
Historia ta uświadamia, że nie mamy wpływu na to, jaki przebieg będzie miało nasze dzieciństwo i z czym przyjdzie się nam mierzyć. Ale za to już w dorosłym życiu to my decydujemy co zrobimy z tym, że ktoś nas oszukał lub po prostu zataił przed nami prawdę.

"Każdy z nas nosi w sobie jakiś sekret. Czasem jest on zupełnie niegroźny, błahy jak przepis na najlepsze tiramisu świata, czasem dramatyczny jak fakt popadnięcia w długi, popełnienia kradzieży czy prowadzenia podwójnego życia. Podobno skrywamy w sobie około trzynastu tajemnic, z których pięciu nie wyjawimy nigdy."

🌹 "Listy z przeszłości" Ilona Gołębiewska 
Opowieść ta przypomina, że nigdy nie powinniśmy zbyt długo zwlekać z rozmową z ważną dla nas osobą, bo może być za późno. Za późno na zrozumienie, wybaczenie, bliskość. Pokazuje też, jak napotkane na naszej drodze nieodpowiednie osoby mogą doprowadzić do tragedii nie tylko naszej, ale i bliskich.

"Matka, jedyna osoba, którą miała blisko siebie i która powinna być dla niej wsparciem... zawodziła na każdym kroku."

🌹 "Wstań, Jadźka" Magda Knedler 
W tym miejscu muszę przyznać, iż spodziewałam się tekstu osadzonego w czasach wojennych, i taki też otrzymałam. Mamy tu marzenie o zwyczajnym domu, życiu wyzbytego z tajemnic, sekretnych misji i obsesji. Czytając zastanawiałam się, gdzie ten wątek matki i córki, ale końcowe strony sprawiły, że wszystko stało się jasne.

"Chciałam, byśmy zrobiły razem coś normalnego, coś, co czasem robią matki i córki."

🌹 "Dom w lesie" Małgorzata Warda 
Mamy tu opowiadanie pełne mroku, tajemnic, a umiejscowienie akcji w lesie, w bieszczadzkich górach, jeszcze bardziej podbija tę atmosferę. To opowieść o miłości nieoczywistej. Matka nie zawsze może wychowywać dziecko w taki sposób, jaki by chciała. Co zrobi, by je chronić? Tylko czy aby w tym przypadku na pewno je chroni?

"Tak bardzo chciałam zobaczyć jej strach, by nauczyć się z nim walczyć."

🌹 "Kocyk w misie" Sabina Waszut 
Opowiadanie to nieco różni się od pozostałych, bo ukazuje rolę mamy z trochę innej perspektywy. To obraz straty i radzenia sobią z nią w sposób, jaki każdy potrafi. Przy tym tekście włączyłam sobie mojego ulubionego Pawła Domagałę. Gdy będziecie czytać, zrozumiecie.

"(...) czuła, że jest już za stara, zbyt dorosła, aby rozbić taflę szkła, którą przed sobą postawiła."

"Teraz cię rozumiem, mamo!" to życiowy, wzruszający, pełen emocji zbiór opowiadań o trudnych relacjach matka-córka, sile matczynej miłości, potrzebie bliskości, wsparcia i zrozumienia. Idealny prezent na Dzień Matki. Ale także dla córki i każdej kobiety.



Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza



piątek, 8 listopada 2019

Ludzie potrafią latać - zbiór pozytywnych opwiadań


Tytuł: Ludzie potrafią latać
Praca zbiorowa: Agnieszka Lingas-Łoniewska, Małgorzata Warda, Alicja Sinicka, Magdalena Knedler, Anna Szafrańska, Anna Kasiuk, Jolanta Kosowska, Daniel Koziarski, Daniel Radziejewski, Rafał Cichowski
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 332
Ocena: 8/10

Małe przyjemności mają wielką moc.
Spontaniczne wyjście do kina, pyszny obiad w gronie przyjaciół, długa wieczorna kąpiel czy kilka stron ulubionej książki potrafią wygłuszyć złe emocje i skutecznie poprawić nastrój. Jeżeli lubicie opowieści, które nie przytłaczają formą, inspirują optymistycznym przesłaniem i wywołują szczery uśmiech – sięgnijcie po tom „Ludzie potrafią latać”. 
Znajdziecie tu dziesięć historii, czasem nieprawdopodobnych i szalonych, czasem na pozór zupełnie zwyczajnych, które udowadniają, że życie bywa całkiem znośne, a każdą porażkę da się przekuć w początek czegoś pozytywnego. Może w tym pomóc znaleziony na plaży plecak, nieoczekiwane spotkanie w wirtualnym świecie, zaskakujący finał sportowej rywalizacji czy… różowy aligator, który ukazuje się tylko wybranym!

"Ludzie potrafią latać" to dziesięć z pozoru różnych historii, łączących w sobie radość, optymizm i pragnienie szczęścia. Zabawne, szalone, wzruszające, nieprawdopodobne, z przesłaniem, leciutkie... Jak widzicie, znajdziecie w nich dosłownie wszystko.

"Ludzie potrafią latać" - przyznajcie, że dość dziwny i intrygujący tytuł. Mi od razu skojarzył się z mitycznym Ikarem i jego nieudanym lotem. Ale potem, po głębszym zastanowieniu, pomyślałam, że może chodzić o motyle w brzuchu, które odczuwamy będąc szczęśliwymi, kochając... Czy właśnie o jaki lot i takie motyle chodzi w tej książce? Sprawdźcie koniecznie!

Ilu ludzi na świecie, tak i każdy z bohaterów pojawiających się w poszczególnych opowiadaniach posiada inną wizję szczęścia. Czytelnikowi zaś nasuwa się konkluzja, iż tak naprawdę nie potrzeba nam wiele, by być szczęśliwym. Jednak zdarza się, że nie dostrzegamy tego, co mamy lub możemy mieć choćby zaraz. Czasem wystarczy dosłownie jakiś drobiazg, miły gest czy dobre słowo. To w codzienności powinniśmy szukać szczęścia. Każde opowiadanie opatrzone zostało morałem i lekcją na życie. Chyba nie ma człowieka, który czegoś, by komuś nie zazdrościł, nie poczuł zawiści, choć raz nie powiedział: dlaczego on to ma, a ja nie? Ta antologia uczy nas, by przebaczać, cieszyć się ze szczęścia i sukcesu drugiej osoby. A przytrafiające się po drodze potknięcia warto przekuwać w coś pozytywnego, zaufać drugiemu człowiekowi, bo dobrzy ludzie naprawdę istnieją.

"(...) warto zaufać drugiemu człowiekowi, czerpać radość nawet z niepowodzeń i kochać całym sercem. W końcu jesteśmy tu ba chwilę, więc nie można zaprzepaścić szansy na szczęście. I nigdy nie można zapominać, jak to jest po prostu świetnie się bawić."

Tematyka poszczególnych opowiadań jest różnorodna i takowe wywołuje emocje oraz odczucia. Możecie spodziewać się zarówno poważniejszego wydźwięku, nuty refleksji, jak i komizmu czy humoru. 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o okładce. Motylki znajdziemy nie tylko na niej, ale i w środku rozpoczynają każde z opowiadań. Przepiękna oprawa!

Zbiór opowiadań "Ludzie potrafią latać" dostarczył mi mnóstwo pozytywnej energii, chwil z uśmiechem na twarzy i relaksu. I co najważniejsze, przypomniał, co w życiu jest najcenniejsze oraz gdzie tego szukać. Otóż to w małych przyjemnościach i gestach trzeba upatrywać swojego szczęścia. I nie przestawać marzyć... Zamierzam się tego trzymać!





Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res


sobota, 15 grudnia 2018

Pensjonat pod Świerkiem. Antologia - praca zbiorowa


Tytuł: Pensjonat pod Świerkiem
Praca zbiorowa: Agnieszka Lingas-Łoniewska, Magdalena Knedler, Adrian Bednarek, Jolanta Kosowska, Nina Reichter, Daniel Koziarski, Anna Kasiuk, Anna Szafrańska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 300
Ocena: 8/10

Do ukrytego w Tatrach, zasypanego śniegiem Pensjonatu pod Świerkiem przybywają na święta kolejni goście. Każdy z nich przywozi własną historię. Na miejscu wita ich para właścicieli, którzy – niczym anioły – przyjmują pod swoje skrzydła życiowych rozbitków. Czy ich dobroć i życzliwość wystarczy, by wydobyć z człowieka to, co w nim najlepsze, i jednocześnie uchronić od tego, co złe?

Pensjonat pod Świerkiem to zbiór nastrojowych opowiadań stworzonych przez lubianych autorów specjalnie na magiczny czas świąt Bożego Narodzenia. Do czytania nie tylko przy kominku, z kubkiem aromatycznej herbaty w dłoni, w towarzystwie bliskich osób i… pierniczków.

"- Musisz pamiętać, że w  życiu czasami dotykają nas cudowne, ale i tragiczne rzeczy. Jednak to miłość i wsparcie bliskich nam osób mogą być jedyną receptą na to, aby dać radę, aby pokonać przeciwności, żyć dalej."

W moje ręce ostatnimi czasy wpadła kolejne antologia. W przedświąteczny czas, gdzie jesteśmy zabiegani, mamy tyle do zrobienia i ogarnięcia, uważam iż to idealna lektura, gdyż krótka forma opowiadań pozwala na przeczytanie jednego, a w wolnej chwili następnego.

Każdy z autorów napisał po dwa utwory. Jedynie po jednym Nina Reichter i Daniel Koziarski. Spora część tych historii posiada otwarte zakończenie, więc czytelnik może sam dopowiedzieć sobie własne rozwiązanie. To, na co zwróciłam uwagę to spójność wszystkich opowiadań. Jednakże te w wykonaniu Adriana Bednarka odbiegają od reszty. W porównaniu z pozostałymi są mocniejsze, mroczne, przesiąknięte złem. Z drugiej zaś strony doskonale rozumiem zamysł autora, który myślę że chciał nam pokazać, że człowiek posiada dwie twarze. I nigdy nie wiadomo, która z nich i kiedy się ujawni. 

Autorzy barwnie i sugestywnie kreślą historie. Jak się okazało, każdy z nich inaczej postrzega święta. Jestem pod wrażeniem tego, jak udanie umieścili w jednym miejscu swoich bohaterów. Oczyma wyobraźni niemal widziałam ten zimowy, świąteczny pejzaż. Oczywiście znalazły się dwie drobniutkie nieścisłości, merytoryczne, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na odbiór przez mnie całości.

W sumie każde z opowiadań miało w sobie to coś, co przykuło moją uwagę. Coś, co sprawiło, że wywołało we mnie przeróżne emocje i uczucia. Z antologii płynie melancholia, nastrój, zaduma, spokój, wzruszenie, śmiech, niepokój, nadzieja. Momentami jest słodko-gorzko, ale w większości ciepło. Różnorodność historii pozwoliła mi na przemyślenie kilku spraw.

"Kiedy stracę nadzieję, powinnam patrzeć w niebo. Ono jest zwierciadłem, w którym mam się doszukiwać otuchy i wskazówek..."

Na uwagę zasługuje również przepiękne wydanie książki w twardej, solidnej oprawie. Środek również zaopatrzony jest w różnego rodzaju ozdobniki. Lektura więc nie tylko daje rozrywkę, zapełnia dobrze wolny czas, ale i cieszy oko. 

"Pensjonat pod Świerkiem" to opowiadania o życiu, naszej codzienności, poszukiwaniu miłości, szczęścia, bliskości i ciepła. To skłaniająca do refleksji powieść o rodzinie, przemijaniu, poszukiwaniu samego siebie, akceptacji, tolerancji, pozorach, sile przebaczenia. Polecam każdemu, zwłaszcza na okołoświąteczny czas!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res


niedziela, 15 stycznia 2017

Przedpremierowo "Dziewczyna z daleka" - Magdalena Knedler


Dziewczyna z daleka
Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 380
Ocena: 10/10
Premiera: 15.02.2017

Moje wrażenia:

"... człowieka najbardziej bolą wspomnienia. Zwłaszcza pamięć  o osobach, które się kochało i które odeszły na zawsze."

Tym razem Magdalena Knedler zabrała mnie w poruszającą podróż do przeszłości po przedwojennej Wileńszczyźnie i skutej lodem Syberii. W podróż, w której miłość, zdrada, dawne tajemnice i zbrodnie wojenne odegrają znaczącą rolę. A wyprawa ta szczególnie może być bliska naszym dziadkom, tym którzy na własnej skórze doświadczyli podobnego piekła, tak jak bohaterka "Dziewczyny z daleka".

Natasza Silsterwitz wiedzie spokojne życie, które wcześniej jej nie oszczędzało. Teraz pragnie jedynie już umrzeć, lecz będzie musiała jeszcze na koniec zmierzyć się z tajemnicą z przeszłości. Lena Rajska, jej wnuczka pisze reportaże o przestrzeniach wony. Po dziesięciu latach podróżowania po świecie przyjeżdża do babci, by odpocząć przed wyprawą na Syberię, do Workuty. Chce porozmawiać z tamtejszymi ludźmi i przygotować materiał do kolejnego reportażu. Spokój obu kobiet burzy pojawienie się młodego mężczyzny, którego znajdują nieprzytomnego pod krzakiem w ogrodzie. Tym mężczyzną okazuje się być Artur Adams - Anglik, którego celem jest rozwiązanie zagadki sprzed lat. 

"Dlaczego tu był i czego oczekiwał? Co wiedział? Dlaczego babcia pod jego wpływem zachowywała się tak dziwnie? Jaka tajemnica ich łączyła? Kim była para ze zdjęć? Jakie znaczenie miała stara piersiówka, na widok której Natasza prawie padła trupem?"

Natasza bardzo niechętnie wraca do tamtych wydarzeń, które jak się okazuje przepełnione są winą, bólem i samotnością. Czy wyjawienie tajemnic przyniesie jej ulgę? Wiadomo, że wspomnienia i rozliczenie z przeszłością nie zawsze są łatwe, ale mogą dać spokój ducha. 

"To wszystko było takie nowe, a jednocześnie tak dobrze znane. Strach, samotność, zimno. Dawno pogrzebane emocje, które teraz zdawały się intensywne, żywe i bolały jak świeżo odniesione rany. (...) Wszystko do niej wróciło. Wspomnienia, emocje, poczucie winy i wyrzuty sumienia. Ból, którego nie dało się uśmierzyć. Chciała umrzeć, teraz, zaraz."     

Trzeba przyznać, że Magdalena Knedler bardzo zgrabnie lawiruje pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Doskonale pokazała jak dramatyczna przeszłość wpływa na teraźniejszość. Ten dramatyzm jest namacalny, niemal czujemy, jakbyśmy sami byli w centrum tych wydarzeń. A przecież wojna wydaje się nam czymś tak odległym i nierealnym. Tajemnica w tej powieści towarzyszy nam już od pierwszych do ostatnich stron. Byłam niezwykle ciekawa, jaki sekret skrywa Natasza. Bo jak wiemy, okres II wojny światowej i ludzi, których to dotknęło, ma tak wiele niewyjaśnionych tajemnic, które jeszcze długo (o ile w ogóle) pozostaną przez nas nieodkryte. A stopniowe odkrywanie tajemnicy Nataszy było dla mnie niezwykle wciągające.

"Czy to, co wydarzyło się przed wieloma laty w innym świecie i dotyczyło tych, którzy umarli, mogło mieć jakieś znaczenie dla żyjących obecnie? Ona sama wierzyła przecież, że przeszłość determinuje teraźniejszość i przyszłość. A to, co się stało, już się nie odstanie i ma niszczącą moc. Wraca na każdym kroku, szarpie za żołądek i skuwa serce lodem." 

Autorka pokazuje, że na nasze życie mają wpływ wybory, jakie dokonujemy, a ich skutki możemy poznać dopiero po latach... Nie poprzestaje na tym, co było kilkadziesiąt lat temu, ale i nawiązuje do aktualnych problemów, które dzieją się tuż obok, jak chociażby do konfliktu w Syrii. Widzimy, że wojna niejedno ma oblicze, a jej skutki są trudne do wyobrażenia.

Zachwycona jestem kreacją postaci, zwłaszcza główną bohaterką - Nataszą. Jest charyzmatyczna, zimna, mało subtelna, taka "żelazna dama", ma mocny charakter, a jej cięty język niejednokrotnie wprawił mnie w zdumienie i rozbawienie. Towarzyszy jej miłość i zemsta - uczucia, które są równie silne. A miłość niekiedy może doprowadzić do tragedii. Wszak, jak to mówią: od miłości do nienawiści jeden krok. Ale więcej nie zdradzę. Natomiast Lena została przedstawiona jako kobieta niezdecydowana. Powiem tylko tyle, że koło niej będzie kręciło się dwóch mężczyzn. Tu pojawia się wątek miłosny, który jest świetnym dopełnieniem fabuły. 

"Zachowywała się irracjonalnie, miotała między jednym mężczyzną a drugim, przy czym żadnego z nich tak naprawdę nie znała."

Pojawienie się Artura, spowodowało przełom w relacjach Nataszy i Leny. Dały dojść swoim emocjom do głosu. A i w samym Arturze zaszyły zmiany osobowości, coś w nim pękło, wyszedł ze swojego bezpiecznego kokonu i pokazał, że i on ma emocje.     

W książce znajdziemy wiele odwołań do literatury i sztuki. Mimo tak trudnej tematyki, nie zabrakło humoru i komizmu sytuacyjnego. Dialogów jest niewiele, ale to zupełnie nie przeszkadza w szybkości i przyjemności czytania. Autorka zastosowała narrację zarówno pierwszoosobową, jak i trzecioosobową. To doskonały zabieg, dzięki któremu możemy lepiej wczuć się w bolesne przeżycia głównej bohaterki. Pani Magdalena jak zwykle zadbała o piękny, bogaty język. Warstwa psychologiczna, obyczajowa i historyczna jest wyważona. Wszystko zgrabnie łączy się w spójną całość. Widać, że pani Magda jest wielką pasjonatką historii oraz to, że rzetelnie podeszła do napisania niniejszej książki. 

To poruszająca, przejmująca i klimatyczna opowieść, która dla młodego czytelnika może być niezwykłą lekcją historii, a dla starszego powrotem do ciężkich, dramatycznych, brutalnych i bolesnych wspomnień. Mnie osobiście skłoniła do wielu refleksji. Pani Magda dostarczyła mi wielkich emocji, na które zupełnie nie byłam przygotowana. Emocji żywych, nieprzekłamanych i nienaciąganych. To jedna z lepszych, o ile nie najlepszych książek, jakie ostatnimi czasy miałam okazję czytać.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Nic oprócz milczenia - Magdalena Knedler


Nic oprócz milczenia
Cykl: Komisarz Anna Lindholm (tom 2)
Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 656
Ocena: 10/10

Nota wydawcy: 
Komisarz Anna Lindholm wyjeżdża do Włoch, porzucając bliskich. Chce skryć się przed światem wśród wąskich uliczek i kanałów Wenecji. Jednak nie tylko wspomnienia nie pozwalają jej odpocząć…

W dniu rozpoczęcia karnawału Anna znajduje ciało tajemniczego gondoliera. Jego strój i maska wyraźnie nie pasują do siebie… Czyżby morderca chciał w ten sposób coś przekazać? W Annie odzywa się policyjny instynkt, który wplątuje ją w śledztwo prowadzone przez pociągającego comissario, Antonia Vallego. Szybko okazuje się, że sprawa dotyczy więcej niż jednej zbrodni, a uwikłani są w nią członkowie potężnych i zamożnych weneckich rodzin….

Sięgnij po epicką trylogię Magdaleny Knedler i wybierz się w podróż przez Europę z kryminalnymi zagadkami komisarz Anny Lindholm.


Moje wrażenia:


Tym razem Magdalena Knedler z zimnej Szwecji zabrała mnie w podróż do ciepłych przepięknych i malowniczych Włoch, a ściślej mówiąc do karnawałowej Wenecji. Och, jak ja bym chciała naprawdę się tam znaleźć. Choć muszę przyznać, że dzięki barwnym, rozbudowanym opisom miałam wrażenie, że rzeczywiście przechadzam się tymi wąskimi uliczkami, czuję wilgoć kamieni, zapach ziół... To niesamowicie działa na wyobraźnię. Ale tu trzeba powiedzieć, że to miasto niszczeje, wiele kamieniczek popada w ruinę. Dodatkowo zdarzają się coraz częstsze powodzie, a samo miasto wyludnia się. A przecież to właśnie ludzie są jego kwintesencją. Wenecja widziana oczami autorki ma dwa oblicza - z jednej jest pełne klimatu, romantyzmu, a z drugiej, gdy zajrzymy od jego podwórza, jest świetnym miejscem do osadzenia akcji kryminalnej.    

Po tragicznych wydarzeniach jakie rozegrały się w "Nic oprócz strachu”, Anna Lindholm uciekła. Uciekła do Wenecji, od wspomnień, uczuć, przyjaciela, ukochanego, domu, pracy. Miasto to miało być dla niej miejscem, w którym się pozbiera, nabierze dystansu do wszystkiego co się wydarzyło oraz zrozumie własne uczucia. Czy wyjeżdżając postąpiła właściwie? Jak to często w życiu bywa, wszystkiego nie da się zaplanować. Zatrzymuje się u nowo poznanej antykwariuszki Lucrezii. W wyniku przypadkowego zbiegu okoliczności, Anna odkrywa ciało chłopaka przebranego za gondoliera i tym samym wplątuje się w poważną sprawę kryminalną. Mimo iż miała się od tego wszystkiego odciąć, nagle zapragnęła wziąć udział w śledztwie, szukać śladów i rozwikłać zagadkę morderstwa. Czy Lindholm zdążyła już stęsknić się za pracą w policji? A może sprawił to prowadzący śledztwo intrygujący comissario Antonio Vallego? Jedno jest pewne. Na nudę nie będzie narzekała, tak samo, jak i czytelnik.

"Kim była Anna? Dopiero tutaj właśnie uznała, że nie wie. Kiedy wyrwała się z kontekstu, odseparowała od przestrzeni, która ją definiowała, i od ludzi, z którymi łączyły ją bliskie relacje. Tutaj była nikim."

Z przyjemnością śledziłam rozwijającą się niespiesznie relację Anny i Antonia. W Annie zachodzi zmiana, co prawda nie radykalna, ale zawsze. Stanęła mocno na nogi, z większym dystansem spogląda na ludzi i przeszłość. Wydaje się być bardziej zadaniowa, mniej koncentrująca się na wewnętrznych rozterkach i roztrząsaniu swoich stanów emocjonalnych. To Valli ma w tym swoją zasługę. Ma on w sobie wiele fajnych cech, za które od razu zdobył moją sympatię. Tu w zasadzie każdy z bohaterów coś ukrywa, można by powiedzieć ze przywdziewa maski (niekoniecznie karnawałowe), za którymi skrywa prawdziwe oblicze, uczucia i intencje. W tym miejscu muszę wspomnieć o zachwycającym motywie „milczenia”, ściśle związanego z morettą. 

"Pozory niewinności mają niekiedy tyle wspólnego z rzeczywistym charakterem człowieka, co weneckie maski z jego prawdziwą twarzą."

Autorka kluczy, myli tropy, zwodzi nas na manowce. Dokłada mnóstwo wątków, bohaterów, że trzeba być uważnym podczas czytania, aby za tym wszystkim nadążyć i się nie pogubić. Ale ja to uwielbiam! Bardzo podobało mi się to, że ponownie otrzymałam zagmatwaną intrygę, której poszczególne elementy układanki wskakują dopiero na końcu. Ciekawym wątkiem było wyjście na jaw pewnych okoliczności, które powiążą morderstwa z wydarzeniami z czasów II wojny światowej. Sporym plusem powieści są subtelne literackie, muzyczne oraz filmowe odniesienia.

Wszystko w tej powieści jest wyważone. Zarówno wątek kryminalny, jak i tło obyczajowe są tak samo ważne. Dialogi wypadły dynamicznie, błyskotliwie, z przebijającym się gdzieniegdzie nieoczywistym humorem. Jestem bardzo ciekawa czym zaskoczy mnie autorka w finałowym tomie. 

"Nic oprócz milczenia" to kryminał, który można porównać do koronkowej roboty weneckiego jubilera. Mnóstwo detali, szczegółów i szczególików, które tylko czekają, aby je poskładać. Jest bardziej wymagającą lekturą niż jej poprzedniczka, ale i jeszcze lepszą. Podobno Wenecja wymiera, ale dzięki powieści pani Magdy - żyje. Jeśli jesteście ciekawi, co kryje się między uliczkami i kanałami Wenecji - sięgnijcie śmiało po tę książkę. 





Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorce i Wydawnictwu Czwarta Strona


sobota, 1 października 2016

Nic oprócz strachu - Magdalena Knedler


Nic oprócz strachu
Cykl: Komisarz Anna Lindholm (tom 1)
Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 563
Ocena: 10/10



Nota wydawcy:
Jeszcze nigdy strach nie był tak namacalny.

Szwecja. Miasto Ystad. To tutaj mieszka komisarz Anna Lindholm. Tu toczy się jej kariera policyjna oraz poukładane życie prywatne, u boku kochającego męża. Pewnego dnia jednak harmonia znika, bo dwie życiowe ścieżki Anny zaczynają się niebezpiecznie splatać…

Vidar – mąż Anny, ulega wypadkowi, w wyniku którego przestaje chodzić. Niedługo potem policjantka otrzymuje list z więzienia, z którego dowiaduje się, że zdarzeniu winny jest Narcyz – seryjny morderca, którego doprowadziła do skazania. Faktów jednak nie udaje się potwierdzić, bo Narcyz umiera otruty.

Anna natomiast zaczyna otrzymywać od tajemniczego nadawcy cytaty z utworów Oscara Wilde’a… Ból w odróżnieniu od przy­jem­ności nie no­si maski. 

Pierwsza część trylogii z komisarz Anną Lindholm to epicki kryminał z rozbudowaną warstwą obyczajową na miarę Camilli Läckberg.



Moja opinia:

To moje pierwsze spotkanie z prozą Magdaleny Knedler i od razu udane. Już duże wrażenie zrobiła na mnie sama okładka książki. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce, ale w tym przypadku - jaka okładka taka książka. 

Dużo miejsca autorka poświęciła psychice bohaterów, którzy analizują motywy postępowania przestępców, poznania powodów, dla których gotowi są zabić, doszukują się źródeł zła. Ogólnie wszystkie postaci zostali dobrze i ciekawie wykreowani. Knedler skupia się nad realizmem świata przedstawionego, co tym bardziej podoba się mi, bo nic nie jest sztuczne czy przesadzone. 


Wewnętrzne dramaty Anny Lindholm są wiarygodne, prawdziwe, bo przecież w trudnych chwilach chyba większość z nas, kobiet przeżywa takie wewnętrzne rozterki. W jej głowie wciąż obserwujemy gonitwę myśli - raz jest porządek, innym razem chaos; raz jest niezwykle szczegółowa, innym razem nie zauważa najprostszych rzeczy. Bardzo specyficzna postać, ciekawa jestem, jak rozwinie się jej osoba w dalszych częściach. 



"Wciąż czegoś żądał, a ona nie potrafiła odmówić. Zawsze znajdował mocne argumenty. Z początku jej uczucia były bardzo zróżnicowane, nawet sprzeczne. Teraz nie zostało nic oprócz strachu. Wiedział, co robił. Był w tym mistrzem."

Pojawiają się liczne zbrodnie, manipulacja, kłamstwa, intrygi, zaskakujące zwroty akcji. Mamy mocno rozbudowaną stronę obyczajową (co osobiście bardzo lubię w kryminałach), nutę romantyzmu, warstwę psychologiczną, trochę dobrego humoru (zwłaszcza za sprawą fińskiej gosposi Lempi, która mam nadzieję, jeszcze powróci w kolejnej części) i oczywiście dreszczowca.

Jest miłość, oddanie, zazdrość, nienawiść i najniższe ludzkie instynkty - czego więc chcieć więcej? Dobrze zarysowane postacie. To wszystko sprawia, że ciężko oderwać się od lektury. Bardzo podobało się mi też to, że jest sporo odniesień do literatury, w tym do twórczości Oscara Wilde’a. I muszę chyba nadrobić "Portret Doriana Graya", który w tej powieści dodał odrobinę tajemniczości. 


Wszystkie miejsca, jakie pojawiają się w książce wydały się mi niemal namacalne, czuć było ten klimat. Zarówno szwedzkie Ystad, jak i nasz Hel jawiły się mi jako zamknięte i chłodne miejscowości - autorka zadbała o to w surowych opisach. Natomiast Wenecja urzekła mnie swoimi pięknymi zakątkami i ciepłym klimatem. 


Z wielką przyjemnością czytało mi się tę książkę. Autorka wodziła mnie za nos, kusiła, intrygowała i na każdym kroku podrzucała mylne tropy. 


"Nic oprócz strachu" to lektura mądra, inteligentna, obowiązkowa dla każdego miłośnika kryminału.