Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majcher Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majcher Magdalena. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 stycznia 2024

Żony mundurowych. Historie policyjnych żon - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Żony mundurowych. Historie policyjnych żon 
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 272
Ocena: 9/10

Polscy policjanci

Jacy są, kiedy zdejmują mundur, czego się boją, o czym rozmawiają po pracy i jaką cenę płacą za codzienną służbę oni i ich rodziny? Czy kiedykolwiek odpoczywają, czy może tkwią głową w pracy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę? Czy przynoszą problemy do domu? Czy przemoc jest powszechnym zjawiskiem w ich formacji? I czy sami potrafiliby szczerze odpowiedzieć na te pytania?

Rzadko sięgam po reportaże, ale ten jest wyjątkowo interesujący. Lubię powieści Magdaleny Majcher, ale tym razem było to coś zgoła innego. Już na samym początku zaznaczę, iż podobało mi się to, że mając za męża policjanta, zachowała bezstronność, a głos oddała swoim rozmówcom.

"Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin" to zbiór 12 krótkich wywiadów z rodzinami, a żeby było ciekawiej to nawet z samymi policjantami. Zaskoczeniem był dla mnie wywiad z Hanną Greń - autorką kryminałów i żoną emerytowanego policjanta.

Autorka odkrywa przed nami to, jak wygląda życie policjanta, gdy ten ściągnie mundur i odłoży broń. Ale czy przestaje nim być? Czy może jego służba trwa 24h na dobę? 

W ostatnich latach mamy do czynienia z kryzysem wizerunkowym policji i, co za tym idzie, mocno spadło nasze zaufanie do policjanta, a odbudować je będzie bardzo trudno. Niektórzy sami sobie na to zapracowali, inni świadomie lub nie poddali się naciskom "z góry". Są tacy, którzy zasługują w oczach społeczeństwa na miano bohatera, ale i też tacy, którzy nigdy nie powinni wstępować w szeregi tej formacji. A co sami czują? Nie obcy jest im strach, hejt, kryzys psychiczny. Życie u boku takiego człowieka z pewnością nie jest łatwe. Co mogą czuć ich rodziny? Z czym mierzą się na co dzień? Trudno nie oprzeć się ocenie co poniektórych mundurowych. Ale z drugiej strony przecież błędy popełnia każdy z nas i nie ma to związku z wykonywanym zawodem. Nie można wszystkich zaszufladkować i, jak leci, wrzucić do jednego worka. 

"Gdybym nie miała ojca milicjanta, byłabym na pewno innym człowiekiem. Myślę, że miałabym więcej odwagi. Żyłabym prawdziwie, zamiast tylko prześlizgiwać się po powierzchni życia. Nie byłabym mistrzynią kompromisu, umiałabym walczyć o swoje. Moje dzieciństwo nacechowane było przemocą, więc starałam się pozostawać niezauważona."

Każde z opowiadań ma nam coś do przekazania, uzmysłowienia. Jedne wzruszają, inne wstrząsają, a jeszcze inne wywołują uśmiech, nie pozostawiając obojętnymi, dostarczając sporo emocji. 

"Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin" to reportaż otwierający oczy na wiele spraw, a przede wszystkim na to, że policjant to taki sam człowiek jak każdy z nas. Są źli, ale i ci dobrzy. Trzeba spojrzeć na nich wielowymiarowo. Wniosek? To książka pokazująca, że ilu policjantów, tyle twarzy policji.


We współpracy z Wydawnictwem Pascal


sobota, 8 lipca 2023

Po tamtej stronie lustra - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Po tamtej stronie lustra
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 320
Ocena: 10/10

Nic nie zapowiadało tragedii. Agata i Rafał tworzyli udany związek, doczekali się narodzin upragnionego dziecka. Nagła śmierć ich ukochanej córeczki zmienia wszystko. Agata z dnia na dzień wpada w coraz większy obłęd, Rafał początkowo próbuje wspierać żonę, ale w końcu ucieka w pracę. Małżonkowie coraz bardziej się od siebie oddalają.

Czy istnieje dla nich ratunek? Czy rodzina po ogromnej tragedii nadal może być całością?

Po tamtej stronie lustra to wiwisekcja rozpadającego się małżeństwa i próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy warto za wszelką cenę walczyć o związek? A może po prostu niektórych małżeństw nie da się uratować i najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie, które będzie początkiem nowego życia?

Czy zawsze warto za wszelką cenę walczyć o związek? Śmierć dziecka może doprowadzić do rozpadu małżeństwa, ale też może jeszcze bardziej je scalić. Wszystko zależy od tego, jak dany człowiek w obliczu takiej teagedii będzie potrafił się odnaleźć? Żałoba, niemożność pogodzenia się ze stratą, ciągłe przeżywanie bolesnych wydarzeń, ogromna tęsknota, trwanie w zawieszeniu, ale przecież życie toczy się nadal. Trzeba jakoś żyć dalej, poukładać sobie wszystko na nowo. 

"To prawda, że można się nauczyć żyć z bólem. Jest trudno, ale da się go udomowić. A tęsknota? Wkrada się podstępem do serca. Ludziom wydaje się, że tęsknota jest pozytywna. Bo jak tęsknisz to kochasz, a przecież miłość to cudowne uczucie. Tymczasem tęsknota matki w żałobie jest najgorsza torturą."

Magdalena Majcher w doskonały sposób kreśli portrety psychologiczne bohaterów. Ich emocje i uczucia są niemal namacalne. Wydarzenia obserwujemy w narracji trzecioosobowej oraz za pomocą dziennika Agaty. Z jednej strony zachowanie kobiety wyzwalało we mnie złość, że nie próbowała się podnieść, nie przyjmowała pomocy, była wręcz samolubna, a z drugiej nie mnie ją oceniać. Na swój sposób rozumiałam ją, gdyż strata dziecka to cios prosto w serce. Nic tak bardzo nie boli. Każdy ma prawo do przeżywania żałoby po swojemu. Jednak kiedy dochodzi do depresji, trzeba coś z tym zrobić.

"Żyję w zawieszeniu. Czasem staję przed lustrem i długo przyglądam się tej kobiecie, którą widzę w odbiciu. Podobno kiedyś byłam atrakcyjna, a przynajmniej tak postrzegali mnie mężczyźni. Miałam długie ciemne włosy, brązowe oczy otoczone gęstymi rzęsami i pełne usta dziś. Dziś cała jestem szara, choć w lustrze wciąż widzę tamtą kobietę. Nie mam pojęcia, jak to możliwe - przecież ja już nią nie jestem, a ona wciąż tam tkwi. Po tamtej stronie lustra wciąż jestem szczęśliwą, spełnioną mamą, żoną, prowadzę udane życie towarzyskie i zawodowe."

Z kolei Rafał od najmłodszych lat miał ciężko. I jego postawę również można zrozumieć. Nie można też zapominać, że nie tylko my cierpimy. Cierpi nasz partner, ojciec dziecka, rodzina. Zastanawiające jest to, dlaczego to matka stawiana jest na pierwszym miejscu w swoim bólu? Dlaczego to jej bardziej się współczuje? Czy ona ma większe prawo do cierpienia dlatego, że jest matką? A co z ojcem? Czy on nie ma prawa do słabości? Przecież także odczuwa pustkę i bezsilność, że nie mógł nic zrobić.

"Po tamtej stronie lustra" to powieść, która sięga do głębokich pokładów naszej wrażliwości, zmusza do refleksji nad trwałością związku, straty i żałoby. To książka o wyrzutach sumienia, depresji, zmianach. Skrajne, niełatwe emocje, jakie przetoczą się przez Waszą głowę, sprawią, że jeszcze długo będziecie myśleć nad tą historią. Polecam! 


We współpracy z Wydawnictwem Pascal



środa, 17 sierpnia 2022

Małe zbrodnie - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Małe zbrodnie
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 288
Ocena: 10/10

W małej miejscowości na Mazowszu policja znajduje szczątki noworodka. Wkrótce okazuje się, że poukrywanych dziecięcych szkieletów jest więcej, a Lidia Gładoch, domniemana matka dzieci, zapadła się pod ziemię. Śledztwo prowadzi doświadczony prokurator z Węgrowa Sławomir Rybus. Sprawą błyskawicznie interesują się dziennikarze. O makabrycznym znalezisku we Wrotnowie mówi już cała Polska, ale lokalna społeczność, a także rodzina Lidii, nabiera wody w usta. Czy prokuratorowi uda się przełamać zmowę milczenia?
A może prawda nie jest wcale taka oczywista…

"Małe zbrodnie" to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Zawsze podkreślam, że lubię w książkach taki zabieg, gdyż wszystko to, o czym czytam dużo bardziej do mnie trafia, mogę lepiej wczuć się w opisywaną historię.

Tym razem Magdalena Majcher napisała powieść mocną, brutalną, niezwykle autentyczną w przekazie. Najbardziej szokuje wiejska społeczność mazowieckiej wsi Wrotnów. Choć mentalność ludzka powinna już się zmienić, to wielu nadal woli udawać, że niczego nie widzi ani nie słyszy. Ale gdy coś złego się stanie, chętnych do wydawania wyroków nie brakuje. Z łatwością przychodzi im ocenianie drugiego człowieka, tak naprawdę go nie znając.

Temat przewodni, jakim jest dzieciobójstwo został przez autorkę potraktowany z należytą starannością. Wszystko wydaje się tu być od początku do końca przemyślane. Widzimy jak ogromny wpływ na osobę słabą psychicznie może mieć drugi człowiek. Jak przemocą psychiczną, zastraszeniem i groźbami potrafi sprowadzić taką osobę do poddania się, sprawiając że staje się bezwolną marionetką.

Trudno było miło udźwignąć to, co otrzymałam na kartach tej lektury. Nie wyobrażam sobie, aby móc spokojnie żyć samym ze sobą po wydarzeniach, jakie się tu rozegrały. Ale potworów wśród nas nie brak. Potworów, którzy za nic mają poczucie jakiejkolwiek sprawiedliwości, prawdy i zasad moralnych.

"Podejrzewano matkę, nie ojca, bo przecież ojcowie w takich zbrodniach nie uczestniczą. Oni nie widzą powiększającego się brzucha żony, nie słyszą jęków rodzącej i nie pytają, co się stało z dzieckiem. To nie ich sprawa, nie ich problem. Ciąża to przecież taka kobieca rzecz, mężczyźni w niej nie biorą udziału, tak jak i w późniejszej zbrodni."

Podoba mi się podejście autorki do danego tematu. Ona nigdy nie ocenia postępowania, zachowania czy podjętych przez bohaterów decyzji. To wszystko pozostawia czytelnikowi, który sam musi przemyśleć wiele spraw. Nic w tej książce nie jest oczywiste. Znajdziemy w niej wiele niedopowiedzeń i tajemnic.

"Wina wcale nie jest czymś oczywistym. To nie tak, że albo jest, albo jej nie ma. Wina i zbrodnia nigdy nie są czarno - białe."

"Małe zbrodnie" to trudna, szokująca, niepokojąca, pełna bólu i smutku powieść o wołaniu o pomoc i walce o sprawiedliwość. To lektura ukazująca do czego prowadzi bierność, brak zainteresowania i wsparcia. To książka z szeroko rozbudowaną analizą psychologiczną bohaterek. Polecam!



czwartek, 27 stycznia 2022

Stan nie!błogosławiony - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Stan nie!błogosławiony 
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 384
Ocena: 10/10

Pola jest szczęśliwa – właśnie skończyła 28 lat, realizuje się zawodowo, ma kochającego męża. Poukładane życie do góry nogami wywracają dwie kreski… na teście ciążowym. A przecież nie tak to sobie wyobrażała! W dodatku, lekarze podejrzewają, że dziecko może mieć wadę genetyczną.

Musi dokonać najbardziej dramatycznego wyboru w życiu kobiety. Wyboru, którego musi dokonać samodzielnie. Czy uda jej się pokochać rosnące w niej życie?

Wracając do tej powieści po czterech latach, gdy tak wiele zmieniło się w naszym kraju, gdy nas, kobiet pozbawiono wyboru, odebrałam ją jeszcze bardziej emocjonalnie i osobiście.

Ciąża. Dla jednych stan błogosławiony, radosny czas oczekiwania na nowe życie, dla innych już niekoniecznie. I z tym drugim przypadkiem będziemy mieli do czynienia w niniejszej książce.

Poznajemy początkującą pisarkę - Polę, która spełnia swoje marzenia. Gdy nieoczekiwanie kobieta zachodzi w ciążę, jej świat wywraca się do góry nogami. Jest podejrzenie, że dziecko będzie miało wadę genetyczną. Pola staje przed trudnym wyborem: urodzić czy nie? Ale czy tu każdy wybór będzie tym właściwym?

"Jakąkolwiek podejmą decyzję, będą musieli liczyć się z utratą bądź poważną chorobą dziecka. W takich sytuacjach nie istniały dobre rozwiązania."

A jakby tego było mało, całą tę sytuację podsycać będzie matka kobiety - Bożena, która nie potrafi zrozumieć ani uszanować odmiennego zdania i poglądów na pewne sprawy, docenić niczego, co robi i co osiągnęła jej córka. A przecież to właśnie matka powinna być tą osobą, która nas wspiera, docenia i mówi, że jest z nas dumna. Autorka poruszając problem relacji dorosłej córki z matką, pokazuje nam, jakie bezpośrednie przełożenie ma ona na całe życie Poli. Jej wybory są ściśle związane z rodzicielką, a nie tym, czego pragnie sama Pola. Nie potrafiłam zrozumieć ani polubić matki Poli.

"Kiedy tylko próbuję żyć z nią normalnie, w zgodzie, ona wyjeżdża z tymi mądrościami i stara się ułożyć moje życie wedle swojego scenariusza."

Jakub, mąż Poli to mężczyzna niemal idealny - odpowiedzialny, oddany, lojalny, czuły - nie sposób go nie polubić, a nawet pokochać. Podobnie jest z babcią Anielą, która również skradła moje serce. To kobieta ciepła, troskliwa, wyrozumiała, po prostu przemiła osoba, prawdziwy skarb. Oby w prawdziwym życiu więcej takich osób.

"... babcia dawała jej to, czego nigdy nie otrzymała od matki - wiarę i wsparcie."

Bohaterowie są wyraziści, wiarygodni, z którymi można się utożsamić (zwłaszcza jeśli posiada się własne dzieci). Myślę, że z główną bohaterką świetnie bym się dogadała, bo mamy podobne poglądy w wielu kwestiach. Oczarowała mnie także relacja Poli i Jakuba. Mianowicie to, w jaki sposób potrafili się wspierać, rozumieli się, wspólnie dążyli do wytyczonego celu. Widzimy jak w związku ważna jest rozmowa. Tak powinno właśnie wyglądać małżeństwo.

"Właśnie te drobne gesty decydowały o powodzeniu ich małżeństwa. Ukradkowe spojrzenia, komplementy oraz magiczna moc słowa "dziękuję", o której tak często zapominali ich przyjaciele i znajomi."

Magdalena Majcher nie ocenia bohaterów, nie umoralnia, ale gdzieś tam na boku, przemyca swoją receptę na udany, szczęśliwy związek. Położyła bardzo duży nacisk na psychologiczną stronę postaci. Dzięki temu możemy lepiej ich poznać, zrozumieć, przeżywać wszystko wraz z nimi.

"Cokolwiek się stanie, wy sobie poradzicie, bo patrzycie w tym samym kierunku."

Autorka zastosowała ciekawy zabieg "powieści w powieści". Główna bohaterka pisze książkę, która jest dla niej niejako formą autoterapii. Taki element jeszcze dobitniej obrazuje ogrom bólu i cierpienia, jaki od wielu lat nosi w sobie Pola.

Spodziewać by się można było, że książka będzie bardziej optymistyczna, natomiast otrzymujemy powieść, w której głównie towarzyszy smutek. Ale to nie jest wadą lektury, wręcz przeciwnie. Dzięki temu widzimy, że życie to nie tylko same radości, a opowiedziana historia wydaje się być autentyczna, bliższa, bo która z nas, kobiet nie przeżywa podobnych dylematów? Dylematów, których nikt z nas nie powinien nigdy w życiu podejmować. Mimo, iż poruszane są trudne tematy, to nie jest to przytłaczająca lektura. W książce nie ma niepotrzebnego lukru, zbędnych słów, wszystko jest po coś. Ta książka tak mnie pochłonęła, że zupełnie zapomniałam o otaczającym mnie świecie, wszystko inne zeszło na dalszy plan, zaczęłam żyć problemami bohaterów. Autorce udało się stworzyć historię prawdziwą, niebanalną, taką która pozostawia nas z wieloma pytaniami oraz próbą odpowiedzi na nie.

Wielu z nas w tej powieści odnajdzie cząstkę siebie. W wielkim napięciu śledziłam, to co zaraz się wydarzy, przeżywałam wszystko wraz z bohaterami, kibicując im w ich życiowych zmaganiach. Zachwycił mnie dopracowany warsztat pisarski autorki. Lekkość pióra, plastyczne opisy, naturalne dialogi, wyważona acz dynamiczna akcja i niezwykła dbałość o szczegóły - ciąża, badania prenatalne, choroby genetyczne. Zaowocowało to lekturą, od której nie sposób się oderwać. A jeśli dodam do tego podjęty wątek aborcji, o której ostatnio w naszym kraju jest dość głośno - może skłonić to do wielu dyskusji czy kontrowersji. Wspomnę jeszcze, iż zarówno tytuł, jak i przepiękna okładka celnie trafiają w treść książki.

"Stan nie! błogosławiony" Magdaleny Majcher jest słodko-gorzką opowieścią przepełnioną emocjami. To wielowątkowa, nieszablonowa, mądra, życiowa i trudna opowieść zmuszająca do wielu refleksji. Powieść o niespodziewanym macierzyństwie, o związanych z nim dylematach, strachu, niepewności, o niezaspokojonych potrzebach, empatii, ale przede wszystkim pięknej miłości. Dodaje otuchy i nadziei tym, którzy zmagają się z podobnymi problemami. Myślę, że jej prawdziwą wartość docenią dojrzalsi czytelnicy. A moralno-etyczne dylematy przepełnią Was emocjami, o których długo nie będziecie mogli zapomnieć. Ja z pewnością ponownie kiedyś do tej książki wrócę.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Pascal
 



sobota, 27 listopada 2021

Światło, które rozjaśnia mrok - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Światło, które rozjaśnia mrok 
Cykl: Światło, które nigdy nie gaśnie (tom 2)
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 352
Ocena: 10/10

Dalsze losy Alicji, bohaterki książki "Światło, które nigdy nie gaśnie".

Alicja próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Coraz więcej czasu spędza w rodzinnym domu. Początkowo wydaje się, że jedyną przyjazną jej osobą jest jej siostrzenica Agnieszka, ale z biegiem czasu Alicja nawiązuje nić porozumienia również z siostrą Agatą. Chciałaby znowu się z nią zaprzyjaźnić. Czy więzy krwi okażą się silniejsze od poczucia krzywdy i zdrady?

Niestety na jaw wychodzą kolejne rodzinne tajemnice. Alicja i Agata próbują odkryć, kim jest młoda kobieta, z którą spotyka się ich ojciec. Czy uda się wreszcie poznać całą historię rodziny?

Już pora zapomnieć o przeszłości, wybaczyć krzywdy i zacząć cieszyć się życiem!

"Światło, które rozjaśnia mrok" jest kontynuacją powieści "Światło, które nigdy nie gaśnie". Jednak od tamtej różni się osadzeniem fabuły w pięknej, zimowej scenerii. Idealnie więc wpasowuje się w zbliżający się okołoświąteczny czas.

Ponownie gościmy w Kołobrzegu. Wszystkie te opisy tego miasteczka i morza sprawiają, że będę w końcu musiała się tam wybrać, by zobaczyć to na własne oczy. Lubię pierwszoosobową narrację, z którą miałam tu do czynienia. Dzięki temu zawsze odczuwam silniejszą więź z bohaterami książki, mogę poznać ich myśli i rozterki, jakie im towarzyszą.

Magdalena Majcher kolejny raz zdecydowała się na motyw tajemnic. Stopniowo poznajemy wszystkie sekrety, kłamstwa i niedomówienia. Jak wiemy, każda rodzina ma swoje mniejsze lub większe tajemnice oraz problemy. A ta ma ich całkiem sporo. Widzimy do czego może doprowadzić brak szczerej rozmowy w relacji siostrzanej czy rodzic - dziecko. Można gniewać się na siebie, żywić pretensje i żale przez lata, a wystarczyłoby czasem porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić.

"Nie powinnam była wymagać od mojej rodziny niczego więcej. Właśnie od tego byli - od niszczenia."

Autorka najwięcej miejsca poświęciła relacjom rodzinnym, a przy okazji pokazuje różne oblicza miłości. Od pełnej jeszcze ufności i wiary, że będzie tą na zawsze, po tę, której mimo zranienia, dajemy sobie kolejną szansę. Bo czy kochać można tylko raz?

"W życiu kocha się więcej niż raz. To nie tak, że jeśli ktoś złamał nam serce, zdradził, porzucił czy po prostu odszedł, już nigdy nikogo nie pokochamy. Może ta miłość będzie inna, bo w końcu każda jest, ale w końcu się pojawi. Po pierwszej przyjdzie druga, może trzecia, a może i następna."

Podobał mi się kierunek, w jakim w tej części podążała Alicja. Obserwujemy jej przemianę. To już nie jest ta sama kobieta zdana jedynie na męża. Jest samotną matką, ale staje się silna. Pewnie też dlatego, że ma dla kogo walczyć. Postanawia zamknąć bolesne sprawy z przeszłości, by móc ruszyć dalej. I tu pojawia się aspekt wybaczenia. Czy to się uda? Czy wszystko można wybaczyć i na nowo odbudować?

"Światło, które rozjaśnia mrok" to powieść o rodzinnych tajemnicach, różnych odcieniach miłości, kobiecej sile, walce o lepsze jutro. Pokazuje wpływ jednej pochopnie podjętej decyzji na życie wielu bliskich sobie osób. To książka mądra, dojrzała, ciepła, wzruszająca, skłaniająca do refleksji oraz udowadniająca, że tylko prawda może rozjaśnić mrok. Polecam!




Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Pascal



środa, 15 września 2021

Obca kobieta - Magdalena Majcher [Premierowo]

 

Tytuł: Obca kobieta 
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 352
Ocena: 10/10

Weronika ma pewien mroczny sekret, który zdeterminował całe jej życie. Pod maską spokojnej bibliotekarki ukrywa błędy i grzechy młodości. Nie planowała dzieci. Uważała, że nie nadaje się na matkę, ale los zdecydował za nią, stawiając na jej drodze Huberta i jego córkę Oliwię.

Dziesięć lat później Hubert odchodzi. Weronika z dnia na dzień staje się dla Oliwii tym, kim właściwie zawsze była – obcą kobietą. A może jednak nie? Może nie trzeba urodzić, żeby zostać matką?

Obok książek Magdaleny Majcher nie można przejść obojętnie, co zresztą już pewnie zdążyliście u mnie zauważyć. W każdej z nich autorka podejmuje społecznie ważne, a nierzadko zamiatane pod dywan tematy lub wogóle nie poruszane. Nie inaczej było w przypadku "Obcej kobiety".

"Każdą pojedynczą komórką odczuwała ból. Bolało ją od środka i na zewnątrz. Kiedyś, dawno temu nauczyła się, jak zostawić przeszłość za sobą, nie mieć pragnień i po prostu żyć, nie oczekując niczego wyjątkowego, ale dziewięć spędzonych z Hubertem lat wiele zmieniło. Przy nim odzyskała wiarę, chciało jej się żyć, chciało jej się mieć nadzieję."

Tym razem autorka podjęła się problemu relacji matka-córka w kontekście braku więzów krwi. Stawia pytania o to, czy można pokochać obce dziecko równie mocno jakby chodziło o własne? Drugim wiążącym się z powyższą sytuacją jest brak przysposobienia dziecka czy też sformalizowania związku pomiędzy partnerami. Ilu z nas żyje na tzw. kocią łapę, nie zastanawia się nad ewentualnymi konsekwencjami dla dzieci, gdy dojdzie do rozpadu związku lub innego zdarzenia losowego? To wówczas one cierpią najbardziej, nawet jeśli nie są naszymi biologicznymi. Nie lubią zmian, są zdezorientowane, tęsknią, czują się porzucone, niekochane, choć prawda zwykle wygląda inaczej. Dlatego byłam wkurzona na zachowanie Huberta, że ot tak pozbawił Oliwię tego, co było dla niej najważniejsze - matki, a Weronikę prawa do macierzyństwa.

"Wydawało jej się, że żyje w poukładanym świecie, w którym nie ma miejsca na zwroty akcji. Czuła się bezpiecznie przy Hubercie. Uwierzyła, że mimo tego, co kiedyś zrobiła, może być szczęśliwa. Jakże złudne okazało się jej szczęście. Wczoraj jeszcze było, dziś już nie."

Wokół nas możemy zaobserwować coraz więcej rodzin patchworkowych. Autorka szczegółowo przedstawiła prawną stronę odnośnie osoby niespokrewnionej i nieskoligaconej z dzieckiem partnera. W tym zakresie ta historia dodaje nadziei, otuchy i motywacji do walki osobom, które być może znajdują się w podobnej sytuacji.

Lektura nie należy do łatwych ani lekkich. Ciężar wątków, z jakimi mamy do czynienia przygniata, prowokuje do złości na niesprawiedliwość czy łzy wzruszenia. Historię poznajemy dwupłaszczyznowo, dzięki czemu mamy doskonały wgląd w ich psychikę oraz zrozumienie ich postępowania. Weronika nosi w sobie pewien sekret z przeszłości, który wywołuje w niej wyrzuty sumienia i może mieć wpływ na teraźniejszość. Niezwykle ciekawy jest fragment dotyczący rodziców Huberta i ich spojrzenia na tę sprawę. Jednak nic nie mogę Wam tu więcej zdradzić.

"Obca kobieta" to poruszająca, życiowa powieść, która wyzwala w czytelniku ogrom emocji, przemyśleń i refleksji. To jedna z tych książek, których się nie zapomina. Gwarantuję Wam, że warto sprawdzić czy Weronice uda się wywalczyć prawo do kontaktu z córką, a przede wszystkim poznać łączącą je wyjątkową więź.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.



wtorek, 3 sierpnia 2021

Czułe podróże - antologia

 

Tytuł: Czułe podróże 
Praca zbiorowa: Liliana Fabisińska, Magdalena Majcher, Natasza Socha, Joanna Szarańska, Edyta Świętek, Magdalena Wala
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Ocena: 9/10

Wybierz się w romantyczną podróż po sześciu krajach Europy wraz z antologią opowiadań o miłości, namiętności, nieoczekiwanych spotkaniach i drugich szansach.

Gorący hiszpańskie wybrzeże, tajemnicze groty na greckiej wyspie, porośnięte gajami oliwnymi wzgórza Toskanii, drewniane wille w cichej Lanckoronie, barwna Wenecja i zamki Rumunii stają się tłem dla romantycznych historii. Czy wspólny wyjazd wystarczy, by uratować rozpadający się związek? Czy jedna podróż jest w stanie odmienić podejście do życia i nadać mu nowy kierunek? Czy wakacyjne romanse są jedynie odskocznią od codzienności, czy może jednak mają szanse przetrwać?

Z dala od domu i rutyny wszystko jest możliwe, a miłość czeka nieraz w najmniej oczekiwanym miejscu.


Jesienią zeszłego roku wydawnictwo Pascal wypuściło w świat powieść "Czułe spotkania" które miałam okazję recenzować. Tym razem są to "Czułe podróże". Skład autorek prawie że identyczny jak poprzednio. Jedynie zamiast Adriany Rak mamy Joannę Szarańską. Jest to zbiór sześciu opowiadań, które ponownie zostały przeze mnie ciepło przyjęte.

Każdy z tekstów jest inny, ale i są elementy, które je łączą. Jedne utrzymane są w klimacie melancholii, z gorzkim wydźwiękiem, inne w bardziej optymistycznej atmosferze. Wyraźnie da się wyczuć letni, wakacyjny klimat. Wszak mamy do czynienia z podróżami w tytule, prawda? Więc i tych wojaży nie zabraknie. Odnajdziemy tu sporo czułości i różnych odcieni miłości.

Bohaterki (bo to one grają tu pierwsze skrzypce) poszczególnych opowiadań to kobiety takie jak my, z wadami, słabościami i zaletami. Z łatwością można postawić się na ich miejscu. I mimo że dzieli je wiek, status społeczny czy doświadczenie życiowe, to łączy pragnienie kochania i bycia kochaną.

"(...) przecież tak nie można funkcjonować w nieskończoność. Muszę w końcu odkryć, czego chcę i wybrać - w prawo czy w lewo. Powrót czy rozstanie. Samotność w pojedynkę czy samotność we dwoje." 

Autorki podejmują się tematu miłości, zdrady, drugich szans, rutyny w związku, przyjaźni wystawionej na próbę, odmiennej orientacji seksualnej, stawiania siebie ponad innymi, próbowania czegoś nowego. Udowadniają tym samym, że miłość może się nam zdarzyć w najmniej spodziewanym momencie.

"Uderzyło mnie podobieństwo tej wycieczki do naszego małżeństwa. W nim także brnęliśmy ślepo przed siebie w nadziei, że spotka nas coś dobrego. Nie mieliśmy pojęcia, co wydarzy się dalej, za kolejnym wirażem."

Bardzo podobało mi się bogate, malownicze tło opisywanych wydarzeń. I choć nie ruszałam się z domu, to odbyłam niezapomniane podróże. Na mojej czytelniczej trasie znalazły się: Kreta, Hiszpania, Toskania, Lanckorona, Wenecja i Rumunia. Odnosiłam wręcz wrażenie, że jestem tam wraz z bohaterami.

"Czułe podróże" to powieść nie pozbawiona życiowej prawdy i emocji. Lektura idealna na letni czas, która doda Wam otuchy i nadziei na znalezienie tego, czego najbardziej pragniecie, za czym tęsknicie. Z mojej strony polecam! To co, oddacie się wakacyjnym podróżom?
 


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Pascal
 



niedziela, 11 lipca 2021

Światło. które nigdy nie gaśnie - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Światło, które nigdy nie gaśnie
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 352
Ocena: 9/10 
 
Alicja postanowiła nigdy nie wracać do rodzinnego Kołobrzegu. Złość i duma nie pozwalały jej wysłuchać najbliższych.

Ale los bywa przewrotny i Alicja musi wrócić, bo z dnia na dzień zostaje z niczym. Jej mąż jest oskarżony o przestępstwa skarbowe i tonie w długach. Alicja kolejny raz musi uciekać, tym razem z miejsca, w którym udało jej się zapomnieć o przeszłości. Ale czy na pewno zapomniała? Czy przeszłość można tak po prostu wymazać, udawać, że nigdy się nie wydarzyła?

Alicja będzie musiała stanąć twarzą w twarz z ludźmi, którzy mieli zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa i szczęście, a zdradzili ją w najdotkliwszy sposób. Będzie musiała też nauczyć się tego, czego nigdy nie potrafiła – być sama. 

Każdy z nas ma w sobie światło, dopóki ktoś lub coś go nie zgasi. Chcemy wierzyć i ufać ludziom, ale nic nie poradzimy, kiedy nasze zaufanie zostanie nadszarpnięte. Wówczas marzenia i cele, w których pokładamy nadzieje rozmywają się. Z tym przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce Alicji.

"Światło latarni morskiej wskazywało kierunek. To jedyne ze znanych mi świateł, które nigdy nie gaśnie. Tak wiele się zmieniło, odkąd byłam tu po raz ostatni, a światło w ciąż wyznaczało drogę."

Magdalena Majcher kolejny już raz tworzy powieść wielopłaszczyznową. Z doskonale już mi znaną finezją buduje szereg wątków, które spina spójną klamrą. Tu każde wydarzenie, sytuacja i wątek są ważne. Nie ma niepotrzebnych "zapychaczy". Historia jest żywa i równie żywi są jej bohaterowie.

Autorka zabiera nas w podróż do Kołobrzegu świetnie odmalowując tę miejscowość. Jednak jest to jedynie tło do dużo ważniejszych problemów. Najistotniejsze wydają się być tu szeroko rozumiane relacje międzyludzkie. Te w związku, z rodzicami, siostrzane i rodzinne. Obserwujemy związek oparty na kłamstwie, faworyzowanie jednego z dzieci czy zerwanie relacji rodzinnych oraz związanego z tym poczucia bezpieczeństwa i pomocnej dłoni.

"O wybaczeniu może być mowa tylko wówczas, gdy druga strona odniesie się do zarzutów, przedstawi swój punkt widzenia i wyjaśni, dlaczego tak postąpiła."

Historia ta udowadnia, że nie można tak łatwo odciąć się od bolesnych wspomnień, zamknąć drzwi do wydarzeń z przeszłości. Wszystko może do nas wrócić w najmniej spodziewanym momencie i zburzyć nasz poukładany dotąd świat. Pokazuje też, że ślepą pogonią za pieniędzmi i prowadzeniem życia opartego na kłamstwie niczego dobrego nie osiągniemy. Może początkowo się nam wydawać, że mamy to, co chcieliśmy, ale bardzo łatwo możemy stracić nie tylko rzeczy materialne, ale przede wszystkim te dużo cenniejsze. I wtedy, gdy coś pójdzie nie po naszej myśli, potrzebne będzie nam wsparcie bliskiej osoby. Warto mieć to na uwadze podejmując takie, a nie inne decyzje.

"Światło, które nigdy nie gaśnie" to powieść, która pokazuje czytelnikowi ścieżki, jakimi nie powinien podążyć. Daje nadzieję, że dla każdego z nas jest gdzieś światło, które pozwala wierzyć w pozytywne rozwiązanie pojawiających się problemów. Otwarte, zaskakujące zakończenie rozbudza ciekawość na to, co jeszcze czeka Alicję, Agatę, Józefa i Wojtka. Ja już bym chciała to wiedzieć. Polecam!
 
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Pascal
 

 
 
 

piątek, 9 kwietnia 2021

Małe wielkie sekrety - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Małe wielkie sekrety 
Cykl: Osiedle Pogodne (tom 4)
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Ocena: 10/10

Monika z dystansu obserwuje afery i skandale, które wstrząsają życiem osiedla. Nie ma czasu roztrząsać cudzych problemów, bo opiekuje się niepełnosprawną córką, pracuje zawodowo, a na dodatek prowadzi fundację.
Kiedy pewnego dnia Monika znika bez śladu, jej partner Marcin szaleje z niepokoju. Postanawia na własną rękę odnaleźć ukochaną. Trafia na pewien trop, prowadzący do przeszłości Moniki. Z przerażeniem odkrywa, że kobieta, którą uważał za wierną partnerkę i kochającą matkę, jest kimś zupełnie innym.
Dlaczego Monika zniknęła?

Czy każda kobieta ma instynkt macierzyński i jest stworzona do bycia matką?

"Małe wielkie sekrety" są czwartymi i zarazem ostatnimi już drzwiami luksusowego domu na Osiedlu Pogodnym, za które pozwoliła zajrzeć nam Magdalena Majcher. Niezwykle bogata była to w emocje przygoda.

Muszę przyznać, iż początkowo nie przypuszczałam, że główna bohaterka może aż tak mnie zaskoczyć. Z jednej strony jest matką niepełnosprawnej córki, a z drugiej angażuje się w działalność fundacji niosącej pomoc dzieciom i ich rodzicom, których nie stać na normalne funkcjonowanie i byt. Dla mnie był to ciekawy dysonans, gdyż Monika doskonale sprawdza się w roli społecznika, ale jako rodzic już niekoniecznie. Tu pojawia się mnóstwo pytań. Czy każda kobieta musi zostać matką? Bo takie są oczekiwania społeczne? Dlaczego nie chcemy posiadać dzieci? Praca, kariera, samorealizacja, podróże, wolność? Pewnie po części jest to prawda, ale na tę kwestię należy spojrzeć dużo szerzej. Macierzyństwo powinno być wyborem, a nie utartym schematem, wkładaniem potrzeb kobiety w konkretne ramy. 

"Miewała swoje wzloty i upadki. Jednego dnia potrafiła zarażać innych optymizmem, a drugiego popadała w zadumę i stwierdzała, że to wszystko nie ma sensu. Przerażała go wtedy."

Jak wspomniałam wyżej córka Moniki i Marcina porusza się na wózku inwalidzkim. Autorka ukazała jak wygląda codzienność z niepełnosprawnym dzieckiem, z jakimi przeszkodami musi się mierzyć, na ile wyrzeczeń zdobyć oraz jak łatwo zapomnieć o własnych potrzebach. Przyglądamy się, a zarazem analizujemy rolę matki i relację rodzic-dziecko. Zadziwiające, a może i nie, jest to, jak łatwo przychodzi nam osądzać tę bohaterkę. Ale czy takich kobiet jak Monika w naszym otoczeniu nie ma więcej? Czy tylko mężczyzna odchodzi, porzuca rodzinę? I czy każda kobieta stworzona jest do macierzyństwa. Z pewnością nie.

"Monika z ukochanej kobiety, partnerki, matki jego dziecka nagle stała się obcą osobą. Nigdy jej tak naprawdę nie znał. Zastanawiał się, jak to możliwe - spędzić z kimś piętnaście lat, mieszkać pod jednym dachem, dzielić smutki i radości życia codziennego - i nie przekonać się, jakim jest człowiekiem. Czuł się oszukany."

Co ważne, autorka nie ocenia postaw swoich bohaterów. To pozostawia nam. To czytelnik sam musi wyciągnąć odpowiednie wnioski. W tej powieści nie wszystko jest takim jak się wydaje. Wszelkie schematy i normy zostają obalone, napięcie rośnie, sekrety stopniowo zostają ujawnione, a my nie możemy doczekać się finału historii, który pozostawia nas z wypisanym na twarzy szokiem.

Podobało mi się ujęcie tej historii z męskiego punktu widzenia. Zawsze podkreślam, że lubię w książkach spojrzenie na dany problem z tej perspektywy. Urzekła mnie kreacja Marcina, jego wrażliwość, to jak próbował sprostać roli ojca dorastającej córki. Były momenty, kiedy rozczulało mnie jego zachowanie.

"Małe wielkie sekrety" to wielowymiarowy, przejmujący obraz kobiety, która nie odnalazła się w roli matki. To powieść o relacji w związku, instynkcie macierzyńskim, odrzuceniu, powielaniu schematów, samotności w rodzinie. Jeśli szukacie książki z szeroko rozbudowaną warstwą psychologiczną - nie możecie pominąć tej lektury.




Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Pascal 
 

 



środa, 2 grudnia 2020

Najważniejszy - Magdalena Majcher

 

Tytuł: Najważniejszy
Autor: Magdalena Majcher 
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Ocena: 10/10

Martyna jest młodą, samotną mamą czteroletniej dziewczynki. Jej kolejne związki z mężczyznami kończą się porażką. Kobieta nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Nie potrafi, a może nie chce?

Jest ktoś, kto bardzo chciałby zbliżyć się do Martyny i wytłumaczyć, dlaczego w przeszłości ją opuścił, ale Martyna ma w sobie za dużo żalu i nie umie wybaczyć. Powoli jednak zaczyna dopuszczać do siebie myśl, że może to właśnie w skomplikowanych relacjach z najważniejszym w jej życiu mężczyzną tkwi źródło wszystkich problemów i niepowodzeń.

Co wyniknie ze spotkania zagubionej kobiety, czteroletniego dziecka i mężczyzny, który wciąż nie potrafi zapomnieć o nieszczęśliwej miłości sprzed lat?

"Czasem wciąż za nim tęskniłam. Właśnie tak. Czasem. Nie cyklicznie, stale, ciągle. Ta tęsknota zdarzała mi się przypadkiem, jak wtedy, kiedy usłyszałam jego głos i wyobraziłam sobie, jak się przeciąga. Kiedyś budził się przy mnie. Naprawdę myślałam, że tak będzie już zawsze."

Książki Magdaleny Majcher charakteryzuje prawda. Nie tylko jeśli chodzi o wydarzenia, ale i bohaterów oraz to, co przeżywają. Tu nie ma miejsca na przesadzoną historię. Częściej jest boleśnie, ale przede wszystkim życiowo. 

Podczas lektury towarzyszyła mi cała gama emocji. Przyznaję iż pierwsze kilka stron sprawiły, iż myślałam, że nie polubiłę się z główną bohaterką, gdyż ta trochę dziwnie się zachowywała. Możliwe że i Wy odniesiecie podobne wrażenie. Jednak bardzo szybko Martyna zaskarbiła sobie moją sympatię. Autorka do samego końca trzyma nas w niepewności co do finału pewnej nowej relacji. Ale nic więcej nie mogę Wam zdradzić. Sami dprawdźcie, jak potoczą się sprawy.

"Moją największą słabością była nieumiejętność walki o swoje. Wycofywałam się. Potrafiłam walczyć jak lwica, kiedy krzywda działa się mojemu dziecku, ale kompletnie nie potrafiłam zadbać o siebie."

W książce znajdziemy motyw listu, dzięki czemu wracamy do tego, co miało miejsce lata wstecz. Odkrywamy tajemnice i kłamstwa, które zaważyły na życiu kilku bohaterów.

Historia ta uzmysławia, że człowiek zawsze potrzebuje obecności drugiej osoby obok. Zwłaszcza w tak wyjątkowym okresie jak święta. To także doskonały czas, by przebaczyć, zapomnieć o tym, co złe, dać sobie szansę na nowe życie. Ale najpierw trzeba wysłuchać, pozwolić mówić, nie snuć własnych domysłów.

"Jednocześnie bardzo chcę kochać i być kochana i boję się miłości, bo wielokrotnie przekonywałam się, że miłość oznacza rozczarowanie i odrzucenie. I właśnie dlatego powinnam wypełnić ten brak."

Otrzymałam opowieść, która zdecydowanie rozgrzewa i otula ciepłem. Niezwykle przyjemnie czytało się to wszystko, co chciała przekazać mi autorka. Te ośnieżone szczyty i te sanki sunące po białym puchu... Ach jak ja marzę o białych świętach. Ale to nie tylko zaspy mnie zachwyciły, ale również domowa kuchnia (niemal czułam te zapachy i smak potraw) oraz odrobina humoru i taka zwykła dziecięca, beztroska radość.

"Najważniejszy" to ciepła, wzruszająca, otulająca nadzieją powieść o rodzicielstwie, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, odrzuceniu, przebaczeniu, pragnieniu kochania i bycia kochanym, ale i strachu przed uczuciem, najgłębiej skrywanych lękach, obawach i rozczarowaniach. Książka dołączyła do jednych z moich ulubionych powieści autorki. Uwielbiam tę książkę, tę historię i pierwszoosobową narrację. A kim był ten najważniejszy? Sami musicie to sprawdzić, bo gdybym Wam to wyjawiła, to już nie byłoby tak intrygujące czytanie.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Pascal





poniedziałek, 2 listopada 2020

Czułe spotkania - antologia

 

Tytuł: Czułe spotkania 
Praca zbiorowa: Liliana Fabisińska, Magdalena Majcher, Adriana Rak, Natasza Socha, Edyta Świętek, Magdalena Wala
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Ocena: 9/10
 
W rutynie życia łatwo zapomnieć o swoich pragnieniach. Niektóre bohaterki oddają się namiętności po pierwszym spotkaniu, inne odkrywają ją na nowo po latach wspólnego życia. Wszystkie pragną miłości i spełnienia. Nieważne czy znalezionej w romantycznym hotelu, w podróży czy w blasku świec własnego domu. Ważne, że każda z nich ma odwagę, by przeżyć piękne chwile.

Do tej pory twórczość każdej z autorek (z wyjątkiem Lilianny Fabisińskiej) była mi znana z dłuższej formy, jaką jest powieść obyczajowa. Dlatego tym bardziej byłam ciekawa, jak wypadną w opowiadaniach.

Poszczególne teksty mają wiele wspólnego, ale i różnią się od siebie. Jedne utrzymane są w klimacie melancholii, inne są bardziej żywiołowe. Można również jedne przypisać do typowo obyczajowych, inne zaś do romansu przez wzgląd na śmiałe sceny erotyczne.

Każda z nowelek tchnie wyjątkową atmosferą, wybrzmiewa z nich czułość i miłość. Czyli to, na czym każdej z nas w prawdziwym życiu zależy, czego potrzebuje do pełni szczęścia. Wszystkie opowiadania łączy poczucie samotności, potrzeba bliskości drugiego człowieka, miłości i spełnienia.

Pisarki kreślą przed czytelnikiem różne odcienie miłości. Nie zawsze jest to uczucie nacechowane radością i sielskością (przynajmniej nie od razu). Będzie też taka pod wpływem chwili czy taka, którą trzeba "odkurzyć", by na nowo rozkwitła niczym piękny kwiat. Główne bohaterki to kobiety takie jak my, i co najważniejsze, możemy przejrzeć się w nich jak w lustrze. Dzieli je wiek, status społeczny, doświadczenie życiowe, ale łączy jedno: pragnienie kochania i bycia kochaną. Autorki w nieprzekłamany sposób pokazują, jak bohaterki popełniają błędy i jak mierzą się z ich konsekwencjami. Podejmują się tematu przyjaźni, zazdrości, nie zawsze łatwych rodzinnych relacji.

Pokrótce postaram się w kilku słowach przybliżyć Wam poszczególne teksty. Dodam iż najbardziej podobało mi się to, że żadne z opowiadań nie miało zawieszonego zakończenia. Jestem w pełni usatysfakcjonowana.

Liliana Fabisińska "Koncert" 
W tym opowiadaniu pojawił się tu wątek kryminalny, którego się nie spodziewałam oraz lekki akcent pandemii. Ta historia jest przestrogą przed zbytnią ufnością wobec osób poznanych na portalach randkowych. Byśmy na początku znajomości nie wyjawiali zbyt wiele informacji o sobie. 

"Szlag by trafił tego całego koronawirusa i wszechobecne maseczki! Zdjęli je dopiero przy stoliku. W kącie, w półmroku... Nie do wiary, jak ta pandemia ułatwiała życie przestępcom."

Magdalena Majcher "Daj mu szansę" 
Podobnie jak w przypadku opowiadania Fabisińskiej, tak i tu mamy wątek poszukiwania miłości na portalu randkowym. Jednakże został on zupełnie inaczej poprowadzony. Historia Aldony pokazuje, że szczęście często znajduje się na wyciągnięcie ręki, tylko my tego nie dostrzegamy. Szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania nie tam, gdzie trzeba. A wcale nie musimy kombinować, by dojść do odpowiednich wniosków.

"Owszem, brakowało jej bliskości drugiego człowieka, ale pamiętała, jak to się skończyło poprzednim razem. Miłość kojarzyła jej się wyłącznie z cierpieniem."

Adriana Rak "Moje marzenie to ty" 
Tu zostałam zaskoczona tym, iż tekst Adriany Rak okazał się romansem. Wyraźnie widać, że autorka coraz śmielej poczynia sobie w budowaniu wątku miłosnego. Poza tym naprawdę wkręciłam się w tę historię, mimo iż była nieco przewidywalna. Udowadnia ono, że zawsze warto dać sobie drugą szansę. Zaufać sercu i zaryzykować niż nie zrobić nic, a potem tego żałować. Trzeba dążyć do spełnienia marzeń. 

"Nie byłam w stanie zdobyć się na jakikolwiek miły gest skierowany w jego stronę. Ani tym bardziej na żadne miłe słowo. Po tym wszystkim, czego od niego doświadczyłam, nie zasługiwał na to. I choć moje ciało wysyłało mi jednoznaczne sygnały, nie mogłam tego zmienić. Nie mogłam mu ulec i pokazać już przy pierwszej rozmowie, że wciąż nie jest mi obojętny."

Natasza Socha "Gwiezdne wojny"
To opowiadanie przypomina, iż niczego nie możemy być w życiu ani w uczuciach pewni. Jest odkrywaniem kobiecości, pragnień i potrzeb. Zdanie najbliższych jest ważne, ale to, czego my chcemy powinno być najważniejsze, gdyż nikt za nas nie przeżyje życia. 

"W miłości nigdy nic nie jest pewne na sto procent i dane na zawsze."

Edyta Świętek "Żółte listki akacji"
Autorka podejmuje się problemu rutyny w małżeństwie, wygaśnięcia żaru namiętności, braku rozmowy. Pochłonięci codziennymi obowiązkami, pracą, dziećmi zapominamy, by pielęgnować miłość. Pięknie opisała także jesień. Przyznam że ja, podobnie jak Irena, też jestem "jesieniarą".

"(...) małżeństwo jest niezmiernie delikatną maszynerią. Trzeba o nią dbać. Co jakiś czas przeglądać trybiki, reperować, gdy zajdzie potrzeba, oliwić. Trybikami są wasze wspólne sprawy, reperacją rozmowy o bolączkach, a oliwą troska i czułość."

Magdalena Wala "Gra"
Autorka porusza temat związku na odległość, rutyny, braku rozmowy i troski o bliską osobę,  problemu ze znalezieniem zatrudnienia, czy wpływu pandemii na wiele aspektów naszego życia. Opowiadanie to pokazuje, jak łatwo wpaść w macki uzależnienia od gier internetowych, a jeszcze trudniej się z niego wydostać. 

"Podczas zamknięcia i odseparowania od ludzi gra stała się dla niej namiastką normalności. Nałogiem, któremu z radością się poddała."

"Czułe spotkania" okazały się dla mnie bardzo udanym spotkaniem. To doskonały wybór dla wielbicieli krótkiej formy literackiej. Całość tchnie nadzieją na znalezienie tego, czego najbardziej pragniemy. Wystarczy tylko dać sobie szansę. Tylko tyle, albo aż tyle. Z mojej strony polecam!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Pascal
 

 


środa, 2 września 2020

Nie czas na tajemnice - Magdalena Majcher [Premierowo]


Tytuł: Nie czas na tajemnice
Cykl: Osiedle Pogodne (tom 3)
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 384
Ocena: 9/10

Otwórz kolejne drzwi luksusowego domu! "Osiedle Pogodne" – poznaj nowe tajemnice mieszkańców.

Klara ma poukładane życie. Dyrektorskie stanowisko, ten sam od dwudziestu lat mąż, dorosła córka, która właśnie zaczęła studia na prestiżowej uczelni. Kiedy więc nagle w jej pracy zjawiają się policjanci i pytają o męża, Klara czuje, że traci grunt pod nogami. Zaczyna się polowanie. Dziennikarze, internauci, znajomi – oni wszyscy już wydali wyrok skazujący.
Co zrobi Klara?
Czy stanie po stronie męża, który jest sam przeciwko całemu światu?
Czy uwierzy w winę ukochanego mężczyzny?

"Tajemnice mają ogromną moc niszczenia. Kiedy wyjdą na jaw, powodują wybuch, który ściera w pył wszystko, co budowało się latami. Zostawiają po sobie tylko zgliszcza."

"Nie czas na tajemnice" jest trzecią odsłoną cyklu Osiedle Pogodne. Jednakże każdy tom stanowi odrębną historię, więc można czytać te książki niezależnie.

Tym razem autorka zaskoczyła mnie tym, iż dość długo musiałam czekać na rozwój właściwej akcji. Nim dobrniemy do sedna sprawy, dokładnie przyjrzymy się bohaterom oraz poznamy łączące ich relacje.

Magdalena Majcher podjęła się w swojej powieści kolejnego trudnego tematu, o którym w ostatnim czasie bardzo głośno. Mianowicie o ofiarach przemocy seksualnej i akcji #metoo. Szkopuł jednak w tym, iż autorka ujęła go jakby z drugiej strony, pokazując nadużycie wobec mężczyzny. I w tym momencie rodzi się mnóstwo pytań i wątpliwości. Nie tylko Klara nie wie, na ile może ufać mężowi, ale i sam czytelnik jest zbity z tropu. Mało tego. Przecież babska solidarność każe nam stanąć po stronie rzekomo pokrzywdzonej kobiety, prawda? Co ciekawe, autorka nie opowiada się po żadnej ze stron. I może dlatego ta historia jest tak angażująca i pełna niewiadomych.

"Dlaczego nie potrafi w pełni zaufać swojemu mężowi, uwierzyć, że jest niewinny? Serce powinno wiedzieć."

Mimo iż autorka oddała głos również Jackowi, to jego postać do samego finału była dla mnie jedną wielką niewiadomą. Bardzo przebiegle to wszystko zostało rozegrane. Ale nic nie zdradzę. Musicie sami poznać tę historię. Daję Wam słowo, iż otrzymacie lekturę pełną pytań, która skłoni Was do refleksji i przemyśleń.

"Cały świat może być przeciwko mnie, ale ty jedna... ty musisz mi uwierzyć! Bez twojej wiary we mnie nie uda mi się przez to przejść."

Powieściopisarka duży nacisk położyła także na wątek nadopiekuńczości wobec dorosłych już dzieci i "wypuszczania" ich w świat. Zapewne wielu czytelników (zwłaszcza matek) poczuje w tym elemencie więź z główną bohaterką, gdyż tak jak i ona, tak każda matka martwi o swoje dzieci. 

Historia ta pokazuje, jak jeden krok, błąd, sekret może zniszczyć człowiekowi życie. Równie silną i niszczącą moc mają słowa, internetowy hejt i osądzanie innych bez znajomości prawdy. A wierzcie mi, prawda wcale nie jest tak oczywista, jakby mogło się wydawać...

"Dlaczego wszyscy, absolutnie wszyscy, z jej siostrą na czele, rościli sobie prawo do oceniania tamtych wydarzeń, podczas gdy prawda wydawała się o wiele bardziej skomplikowana?"

"Nie czas na tajemnice" to dramat rodzinny o tym, jak łatwo można zniszczyć komuś życie oraz jak same tajemnice niszczą to, na czym nam najbardziej zależy. To powieść ukazująca znaczenie lojalności, zaufania i wsparcia w związku. Polecam miłośnikom powieści obyczajowych z szeroko rozbudowaną warstwą psychologiczną oraz wszystkim tym, którzy lubią odkrywać sekrety! To co? Zajrzycie do trzeciego z luksusowych domów?





Za wizytę w kolejnym luksusowym domu Osiedla Pogodnego dziękuję Wydawnictwu Pascal


wtorek, 7 lipca 2020

Port nad zatoką - Magdalena Majcher


Tytuł: Port nad zatoką
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Ocena: 9/10

Adrianna wierzy, że szczęście w końcu się do niej uśmiechnęło – po trwającej ponad rok separacji udaje jej się porozumieć z mężem i Radek wraca do domu. Niestety, idylla nie trwa długo, a los brutalnie odbiera kobiecie to, co jej podarował.
Gdy Adrianna znów zostaje sama, czuje, że musi zostawić swoje dawne życie, bo wszystko w nim przypomina jej o Radku. Spontanicznie podejmuje decyzję o zakupie podupadającego domu na Półwyspie Helskim. Szybko wsiąka w lokalną społeczność, zaprzyjaźnia się z małżeństwem z sąsiedztwa i starym rybakiem. Wydaje się jej, że w sercu nie ma już miejsca dla żadnego mężczyzny. Ale czy na pewno? Czy w życiu prawdziwie kocha się tylko raz?

"Wbrew pozorom śmierć wcale nie jest końcem. Jest początkiem reszty życia tych, którzy zostali."

Początkowo fabuła "Portu nad zatoką" może wydawać się dość schematyczna. Mamy tu bowiem kobietę, która po trudnych przeżyciach postanawia wyjechać. Kupuje podupadający dom, zadomawia się w nowym miejscu... brzmi znajomo, prawda? Jednak ta historia posiada coś więcej. Coś, co sprawia, że jest w jakiś sposób inna, ale i bliska każdej z nas.

Kolejny raz też Magdalena Majcher skierowała swoją uwagę na nadmorski klimat naszego Bałtyku, a ściślej rzecz ujmując Półwysep Helski. Osobiście poczułam jego atmosferę i chciałabym na jakiś czas tam zabawić.

Nie spodziewałam się, że tytułowy port okaże się w tej historii czymś więcej, aniżeli przystanią, w której cumują statki, kutry. To przede wszystkim miejsce, gdzie chcemy wracać. Najlepiej gdyby ktoś zawsze tam na nas czekał. Czy Adrianna znajdzie swój port? Zajrzyjcie do książki, a się przekonacie.

"Adrianna nie chciała jeszcze wracać do pustego domu. Bała się, że kiedy tylko przystąpi próg, rozpadnie się na miliony kawałków."

Autorka przyzwyczaiła mnie, że niczego w swoich powieściach nie ubarwia, pokazuje życie takim, jakim jest w rzeczywistości. To problemy, troski, rozterki, które mogą dotyczyć nas samych. Tu nie ma miejsca na fałszywą nutę. To, co jest udziałem bohaterów, bardzo szybko zyskuje naszą aprobatę i już od pierwszych stron wsiąkamy w tę opowieść. Jestem pełna podziwu dla głównej bohaterki, która gra tu pierwsze skrzypce. To kobieta, którą targają obawy, ale to również kobieta silna, odważna, impulsywna. Jej zmagania z rzucanymi jej przez życie kłodami i zachodząca w niej metamorfoza może być dla każdego z nas inspirująca.

"Każdy człowiek wnosi coś do naszego życia, 
nawet jeśli był w nim tylko przez chwilę."

Ta historia udowadnia, że we wszystkim musi być zachowana równowaga. Bynajmniej ja wyznaję takie podejście do życia. Gdy coś tracimy, w niedługim czasie coś nowego zyskujemy. Trzeba tylko potrafić otworzyć się na ludzi, na to, co szykuje dla nas los, poddać się temu, spróbować dostrzec to, co na pierwszy rzut oka niewidzialne. W tym kontekście warto zwrócić też uwagę na pięknie przedstawiony motyw przyjaźni.

Pamiętajmy, aby doceniać i wykorzystywać każdą chwilę spędzoną z bliskimi nam osobami. Nie trwońmy czasu i energii na mało istotne głupstwa, kłótnie i milczenie. Rozmawiajmy i po prostu ze sobą bądźmy.

"- Zapamiętaj sobie jedno: nigdy nie trać czasu, który mogłabyś spędzić z osobą, którą kochasz, bo potem może się okazać, że wam go zabrakło..."

Historia oscyluje wokół problemu młodzieńczego buntu, utraty zaufania do dziecka, kłamstw, rozstań i powrotów. Tym razem co prawda autorka nie podejmuje się żadnego z kontrowersyjnych, ważnych społecznie tematów, jednak absolutnie nie urąga to jej powieści. Przeciwnie, ja dostrzegłam i skupiłam się na czymś innym. Do książki wkradło się sporo wyjątkowego klimatu i romantyzmu, co też jest pewnym novum w wykonaniu Majcher. Jak widzicie można czytelnika zaskoczyć na szerokim polu pisarskim. To samo dotyczy się finału lektury, które wprawiło mnie w niemałą konsternację, gdzie z jednej strony poczułam pewien rodzaj zawiedzenia, a z drugiej satysfakcję, że jest ono wielce prawdopodobne. Myślę też, że mogłoby być idealnym wyjściem do kontynuacji. 

Nie wiem, czy zauważyliście, ale okładka książki idealnie komponuje się klimatem z Sagą nadmorską.

"Port nad zatoką" to prawdziwa, przejmująca, dająca nadzieję powieść o trudnych wyborach, przewrotnym losie, tęsknocie, potrzebie bliskości i przynależności, drugich szansach, o poszukiwaniu własnej drogi w życiu. Polecam gorąco zacumować w porcie nad zatoką!






Za możliwość bezpiecznego zacumowania do portu dziękuję Wydawnictwu Pascal i Autorce