Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sykat Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sykat Joanna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 sierpnia 2025

Płatki pąsowych róż - antologia

 

Tytuł: Płatki pąsowych róż 
Praca zbiorowa: Ewa Formella, Renala L. Górska, Katarzyna Grabowska, Magdalena Kołosowska, Katarzyna Maludy, Grażyna Mączkowska, Agata Suchocka, Joanna Sykat, Edyta Świętek 
Wydawnictwo: Replika 
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10

Dojrzała kobieta jest jak rozkwitający kwiat. Świadoma swojej siły może i chce więcej!
Czuje się dojrzalsza i pewniejsza siebie. Nie boi się życiowych zmian, bo wie, że one kształtują jej siłę. Jest to wielki zaszczyt i przywilej poznać samą siebie i przeistoczyć się w kobietę silną i mądrą. Wiele kobiet postrzega menopauzę jako błogosławieństwo. Cieszą się z niej i nie chciałyby znów być młode. Po latach skupiania się na potrzebach innych mają w końcu czas, aby odkryć siebie na nowo. Ile siły muszą mieć w sobie, by to przetrwać, wiedzą tylko one same.

Nie jest to już okres przekwitania. Menopauza to nie pauza – to początek, nowy start.

Autorki antologii pochylają się nad tym etapem życia. Świadome swojej wartości, szukają recepty na oswojenie menopauzy oraz zmian, które w tym trudnym okresie zachodzą w ciele. Zachęcają, by ten czas wykorzystać na odkrywanie w sobie nowej kobiecości.

Opowiadania niczym sama menopauza – bawią do łez, wzruszają, niekiedy wkurzają.

"Płatki pąsowych róż" to zbiór dziewięciu opowiadań polskich autorek, których twórczość miałam okazję poznać za sprawą ich pełnowymiarowych powieści lub opowiadań. Jedynie twórczość Katarzyny Maludy była dla mnie nieznana. To doskonały wybór dla wielbicieli krótkiej formy literackiej.

Autorki sięgnęły po temat menopauzy. Problem, który przez lata bagatelizowany był przez społeczeństwo i środowisko lekarskie. Postanowiły, by wyszedł z ukrycia. Intymność, dyskrecja? Z pewnością tak można go definiować. Ale pisarki piszą odważnie, bez tabu, bardzo przystępnie, obalając stereotypy. Tworzą własne historie, które splatają się w jedną spójną całość. 

Zatem czy dojrzała kobieta to przywiędły kwiat? Otóż nie. Autorki udowadniają, że każda z nas może rozkwitać jak kwiat, odkrywać w sobie kobiecość, dokonywać życiowych zmian, wyznaczać sobie cele i wyzwania, spełniać marzenia. Wszak w tytule książki mamy pąsowe róże, prawda?

"Bo chyba nie ma nic gorszego niż szufladkowanie i stereotypowe narzucanie tego, co wolno, a czego już nie wypada."

Każda z nas jest lub będzie w... słusznym wieku i każda z nas będzie musiała zmierzyć się z tym problemem. To zdecydowanie niełatwy moment w życiu kobiety. Statystycznie dotyka kobiety między 45 a 55 rokiem życia i może trwać latami. Jakże to musi być męczące... Zmienia się ciało (można nawet odnieść wrażenie, że staje się naszym wrogiem) i samopoczucie. Wahania nastrojów, uderzenia gorąca czy nocne poty to część objawów. Te krótkie historie pokazują, jak zrozumieć ten nowy etap życia oraz poczuć się lepiej i swobodniej. Czasem potrzebne będzie leczenie farmakologiczne, ale nie mniej ważna jest wyrozumiałość, zrozumienie i troska ze strony bliskich. 

"Bo chodzi o pokazanie kobietom, które przez to przechodzą, że nie są same. A tym młodszym, że czeka je jazda na rollercoasterze emocjonalnym, że ciało będzie płatało różne figle, ale że jest to stan przejściowy, który kiedyś dobiegnie końca."

Bohaterki to panie w kwiecie wieku. Bardzo realne, gdyż są takimi zwykłymi kobietami jak my. I tak poznajemy:
- Ewę, która jest pisarką i postanawia poprowadzić pamiętnik: "Dziennik menopauzy - dzień 3650".
- Melanię, której monopauza daje tak w kość, że musi wspomóc się farmakologicznie.
- Patrycję budzącą się do życia w okresie menopauzalnym.
- Ewę i Szymona (mężczyznę, o jakim chyba śni każda kobieta), dzięki któremu kobieta zaprzyjaźniła się z menopauzą.
- Alicję, która omal nie wpadła w macki depresji.
- Gabrielę i jej męża Pawła, których jednocześnie dopada trudny życiowy czas.
- Irenę, która postanawia wyrzucić z przeszłości pewnego niechcianego grzeba.
- Izę, którą zaskakuje zbyt wczesna menopauza.
- Ritę, dla której etap menopauzy do jednocześnie nowy początek.

Każde z opowiadań dostarcza niezapomnianych emocji, przeżyć, smutku, wzruszenia, wkurzenia, uśmiechu, nadziei, zaskakujących zwrotów akcji, refleksji i ciekawych wniosków. Z pewnością w niektórych z nich odnajdziecie siebie, swoje matki, córki, siostry, własne lęki, obawy i rozterki. Warto przeczytać tę książkę choćby dla tych gorących małp. Czym są? Nie zdradzę...

"Płatki pąsowych róż" to antologia z pozytywnym wydźwiękiem, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Mówię tu także o mężczyznach, których gorąco zachęcam do lektury. Ja muszę przyznać, iż takiej książki jeszcze nie czytałam. To opowiadania traktujące o kobiecości, zmianach, dojrzewaniu i sile. Potraktujmy menopauzę jak nowy start w życie! Nie siedźmy na ławce rezerwowych, bo to, co najlepsze przejdzie nam koło nosa! 



We współpracy z Wydawnictwem Replika 




niedziela, 18 listopada 2018

Facet do poprawki - Joanna Sykat


Tytuł: Facet do poprawki
Autor: Joanna Sykat
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 280
Premiera: 16 października
Ocena: 9/10

Z Gundą lepiej nie zadzierać. Wiedzą coś o tym „obiekty” wystawione jej przez zdradzane, wykorzystywane i porzucane żony. Filigranowa sylwetka, niebieskie oczęta, a w główce mnóstwo pomysłów na pognębienie wrednego rodzaju męskiego. Czy tak już będzie zawsze? Czy poza Kune, przedstawicielem nietypowego gatunku pupilów, znajdzie się jakiś samiec zdolny spiłować nieco pazurki ostrej facetki?

Twój mąż puszcza się z torbami? Sezonowo zamienia Cię na coraz nowsze modele? Albo grozi, że zabierze dom, samochód i co tylko się da w ramach zadośćuczynienia za zmarnowane w małżeństwie lata? Jeśli tak, pisz: wykalaczka@mojapoczta.pl, a ja wyrównam z nim rachunki, przemówię do rozumu tak ciepło i serdecznie, że zmieni zdanie. I jeszcze ładnie Cię przeprosi.

Pióro Joanny Sykat bardzo lubię, którą poznałam od strony lirycznych, nastrojowych powieści. Jednak tym razem przyszło mi zmierzyć się ze zgoła inną gatunkowo jej książką. Bowiem "Facet do poprawki" jest komediową odsłoną jej twórczości. I to, co spotkałam na kartach tej lektury, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. 

Gunda - jakże oryginalne, mocne i chwytliwe imię. Od razu je zapamiętałam, gdy tylko pojawiło się w opisie książki (a tak na marginesie poznajcie Gundę ze zdjęcia z książką, którą spotkałam na spacerze). Bezkompromisową Gundę pokochałam od pierwszych stron. Inaczej się po prostu nie da. To kobieta o wielu twarzach, a jednocześnie kobieta, która wie czego chce i w jaki sposób to osiągnąć. Jej zadziorny charakterek budzi nie tylko u płci przeciwnej zdumienie, pewien rodzaj strachu, ale i u samego czytelnika, który zaczyna ją podziwiać. Jej determinacja i wytrwałość w dążeniu do tego, co sobie założy można brać za przykład.

"Musiała przyznać, że jeszcze żadna misja nie sprawiła jej tyle frajdy. Zawsze wykonywała swoje obowiązki z nałożoną na twarz maską, choć w środku aż ją trzepało, gdy musiała dać się uwodzić wszelkim lepkim łapom i spojrzeniem. Tutaj ta robota była czysta, absolutnie czysta. A że zaprawiona długo nieoddawanym moczem? To już było zdecydowanie mniejsze zło."

Cała ta historia jest nieziemsko przezabawna, tryskająca humorem na każdej stronie. Bardzo dawno czegoś takiego nie czytałam i aż tak się nie ubawiłem. Gwarantuję Wam, że już nigdy nie popatrzycie normalnie na wierzbową witkę. O co chodzi? Nic więcej Wam nie zdradzę. Takich zabawnych wątków jest cała masa, jak chociażby liczne akcje z kotem. Jednak pod całym tym płaszczykiem humoru skrywa się ważne przesłanie dla kobiet, a zwłaszcza dla tych, którym nie układa się w związkach - aby walczyły o swoje szczęście, marzenia, siebie. Każda z nas posiada pokłady siły, które po prostu trzeba znaleźć i coś zrobić. Nie można biernie iść przez życie, bo mamy je tylko jedno.

"Tak, tak. Taka już moja karma. Polowanie na facetów."

"Facet do poprawki" to niebanalna, spójna, skrząca dosadnym językiem, zabawna powieść, skrywająca drugie, mądre dno. To książka, która jest lekcją dla kobiet, by uniknęły podobnych sytuacji, jakie są udziałem bohaterek lub zawalczyły o lepsze życie, a przede wszystkim o siebie. Dla męskiego gatunku to również przestroga. Panowie, miejcie się na baczności, bo Gunda się z Wami rozprawi! W skrócie - tej książki się nie czyta. Ją się pochłania!

A już na sam koniec powiem Wam w sekrecie, iż pewien męski osobnik mieszkający ze mną, wziął do ręki "Faceta do poprawki" i na chybił-trafił przeczytał fragment. Gdy zauważył, że patrzę stwierdził, że to nie dla niego, nie podoba mu się. Czyżby? A może jego oko zawiesiło się na czymś dla niego niewygodnym? W każdym razie, gdy czytał minę miał bezcenną... 😜 Mówię Wam dziewczyny, kobiety, podrzućcie Waszym mężczyznom tę lekturę. Już sam tytuł sprawi, że nie będą mogli powstrzymać rąk przed zajrzeniem za okładkę. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


sobota, 2 grudnia 2017

Niebo pod Śnieżką - Joanna Sykat


Niebo pod Śnieżką
Joanna Sykat
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Kinga to niespełna 40-letnia rozwiedziona kobieta, która poza przyjaciółką tak naprawdę nie ma wielu wokół siebie bratnich dusz. Jej matka przebywa na leczeniu psychiatrycznym. Pewnego dnia odnajduje bluzkę z fiołkami i starą fotografię. Kobieta chce wyjaśnić rodzinną tajemnice i w tym celu wyjeżdża do Kowar - karkonoskiego miasteczka, które słynęło z fabryki dywanów. Jak to wszystko się potoczy? 

"Coś czego nauczyła się sercem, a nie głową, nie miało prawa zniknąć."

Z kart niniejszej książki bije delikatność, subtelność i pewne przeciwieństwa. Tacy właśnie są jej bohaterowie. Cierpliwi, ale i intrygujący. Silni, ale i tak krusi wewnątrz, co szczególnie widać u głównej bohaterki, która pragnie miłości, czułości i zrozumienia. Z całą pewnością wszyscy są wyraziści i każdy z nich wnosi coś do fabuły. Moją szczególną sympatię wzbudziła Ocia - staruszka, dawna opiekunka Kingi. Jej energia i poczucie humoru sprawiły, że nie potrafiłam czytać wątków z jej udziałem bez uśmiechu na twarzy.   

Bardzo intrygował mnie wątek z fiołkami i to dlaczego matka Kingi tak alergicznie na nie reagowała. Na ich widok jak najszybciej oddalała się. Wraz z upływem stron wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce i  zarazem wprawiając mnie w niemałe zaskoczenie, a nawet szok.  

"Przeszłość, która jeszcze kilka dni temu wydawała się zupełnie abstrakcyjna, teraz wynurzyła się z niepamięci coraz to nowszymi elementami, które Kinga układała sobie w głowie, wzbogacając didaskaliami spotkań czy rekwizytami."  

Autorka sporo miejsca poświęciła barwnym, sugestywnym opisom Kowar. Niemal miałam wrażenie, że przechadzam się po tych okolicach, poznaję zabytki i ich historię, a siedząc na ławeczce podziwiam to wszystko, o czym opowiada autorka. 

Opowiedziana historia pokazuje, jak wielki wpływ na naszą przyszłość mają wydarzenia z przeszłości. Podczas lektury nasuwa się mnóstwo pytań, na które próbowałam sobie odpowiedzieć. Czy dążenie do odkrycia prawdy za wszelką cenę zawsze jest tym najwłaściwszym posunięciem? Czy poznanie prawdy przyniesie spokój? A może czasem lepiej nie wiedzieć?   

Już od pierwszych stron Joanna Sykat zauroczyła mnie pięknem języka. Zadbała o wszystkie szczegóły i detale opisywanych osób, miejsc i wydarzeń, choć momentami przytłaczała mnie zbyt duża ilość niezrozumiałych słów i określeń. Książka ta to taki kobierzec, w którym kolory grają główną rolę. Autorka maluje nimi na kartach niniejszej powieści. Dokłada ciekawe zwroty akcji, wciągające dialogi i odpowiednią dozę humoru, zgrabnie wszystko łącząc w całość. Natomiast przedstawione wydarzenia sprawiają wrażenie prawdziwych, które mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. Jeśli zaś chodzi o zakończenie, to byłam naprawdę zaskoczona rozwojem wypadków. 

"Niebo pod Śnieżką" to lekka, ciepła, wzruszająca i jednocześnie optymistyczna, intrygująca, niepozbawiona ironii powieść. I tak jak czasem w splocie dywanu trafiają się wybrakowane włókna, tak tu lektura miejscami poprzetykana jest smutkiem. To subtelna, nastrojowa, nostalgiczna książka o przyjaźni, tajemnicach, trudnych wyborach i wspomnieniach pachnącymi fiołkami. Polecam! 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce

poniedziałek, 6 marca 2017

Cztery strony miłości - Joanna Sykat


Cztery strony miłości
Joanna Sykat
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 288
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:

Ile stron ma miłość? Czy ktoś się nad tym zastanawiał?  Pewnie tyle, ilu ludzi i ich historii miłosnych.

"Miłość ma wiele stron. Nie dwie, nie trzy i nie cztery. Tych miłości, tych jej twarzy jest tyle, ilu ludzi na świecie." 

Poznajemy 42-letnią Łucję - nauczycielkę muzyki i mężatkę. Jej małżeństwo przechodzi kryzys. Mąż z dnia na dzień wyprowadza się ze wspólnej sypialni i dzieli resztę mieszkania na pół. Łucja nie ma wyboru, godzi się na zaistniałą sytuację ze względu na zaciągnięty kredyt na budowę wymarzonego domu. Co jest przyczyną tego, że mąż się od niej odsunął? Co będzie ze wspólnie budowanym domem? Poza tym Łucja wciąż wraca wspomnieniami do tajemniczego Szymona. Kim on dla niej jest? 

"Ja - pewna bezpiecznej granicy swojego wieku i niebojąca się dotyku tyle lat młodszego od siebie mężczyzny. Szymon - spokojny i nieuciekający wzrokiem - sprawiał wrażenie przyjaciela, do którego mogłam zawsze pójść z każdym problemem."

Łucja poznaje młodszego od siebie mężczyznę. Rodzi się między nimi uczucie. Ale czy związek z dużo młodszym mężczyzną w dzisiejszych czasach może przetrwać? Co na to rodzina, znajomi? Mówi się, że miłość nie zna granic, różnic wieku itp., ale czy na pewno? 

To niezwykle smutna historia. Dwoje ludzi, do niedawna szczęśliwe małżeństwo, a nie umieją ze sobą rozmawiać. Brak rozmowy, rutyna i marazm potrafią zabić nawet najlepszy związek. Ale kiedy nie potrafimy ze sobą szczerze rozmawiać, nie powinniśmy tworzyć związku.

W bohaterach nie jeden z nas może się przejrzeć, utożsamić. Są z krwi i kości, są jakby wyjęci z naszego życia. Polubiłam Łucję, choć czasami zachowywała się dość dziwnie. Brak pewności? Nieumiejętność zawalczenia o swoje? Natomiast brutalność i brak wyczucia Tomka sprawiło, że momentami go wręcz nienawidziłam. 

Książka wzbudziła we mnie spore emocje, nie nudziłam się nawet przez chwilę. Jest napisana lekkim, przyjemnym stylem, nieskomplikowanym językiem. Autorka pięknie i w prosty sposób opisuje uczucia słowami. Skomplikowane relacje międzyludzkie grają tu pierwsze skrzypce. Widać, że Joanna Sykat jest świetną obserwatorką otaczającego ją świata, bo bardzo trafnie wyciąga wnioski. Sama fabuła zaś jest niezwykle interesująca i nieprzewidywalna - teraźniejszość zgrabnie łączy się z przeszłością. Nic nie jest napisane na siłę.   

"Jestem obita słowami. Wysmagana prawdą, o którą sama się prosiłam i z którą nie wiem, co powinnam teraz zrobić."

"Cztery strony miłości" jest lekturą niezwykle prawdziwą, a przy tym wzruszającą i nieprzewidywalną. To powieść o miłości, marzeniach i niedomówieniach. Smutna, ale dająca nadzieję. Autorka przypomina, że o miłość trzeba i warto walczyć każdego dnia, a nie tylko od święta. Inaczej codzienność i rutyna nas zniszczą. Starajmy się. Joanna Sykat zagrała na moich uczuciach niczym na instrumencie. Przeczytajcie, na pewno nie pożałujecie.

"Szymon nauczył mnie brać życie za twarz. Nie upominać się o całusy, o pochwały, nie wyczekiwać, ale właśnie brać. Brać pełną garścią."