Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majewska Beata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majewska Beata. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 listopada 2020

Niegrzeczne święta - antologia


Tytuł:
Niegrzeczne święta 
Praca zbiorowa: Beata Majewska, Emilia Szelest, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Ewelina Dobosz, Katarzyna Berenika Miszczuk, Justyna Chrobak, Meg Adams, Anna Langner, Kinga Litkowiec, Robert Ziębiński
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 432
Ocena: 8/10

"Niegrzeczne święta" są zbiorem dziesięciu opowiadań polskich autorek i jednego autora. Wśród nich znalazłam takie, których twórczość autorów była mi wcześniej znana, ale i takie, które dopiero odkryłam. W zasadzie każdy tekst w jakiś sposób mnie do siebie przyciągnął, czymś innym mnie zainteresował. Nie było takiego, który by mnie rozczarował czy sprawił, że nie chciałabym dobrnąć do końca.

Klimat świąt w mniejszym lub większym stopniu czuć w każdej nowelce, jednakże bardziej przebija się historia miłosna. Ale chyba o to chodziło, prawda? Wszak wystarczy spojrzeć na tytuł.

Każde opowiadanie jest inne, napisane w różnym stylu i poprowadzoną fabułą. Łączą je jednak gorące uniesienia, pożądanie i pikanteria. Autorzy przemycili w swoich opowiadaniach sporą dawką humoru. Myślę więc, że jest to idealna lektura na poprawę nastroju i relaks. Tu każdy znajdzie coś dla siebie.

"Świąteczna ucieczka" Meg Adams
Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, która swoim opowiadaniem mocno rozpoczyna ten zbiór. Jest pikantnie, erotycznie i sensacyjno-kryminalnie. 

"(...) - Pocałowałem ją mocno, zaborczo. Tak, żeby już nigdy nie chciała zwiedzać. Byłem za stary na gonienie jej z pantofelkiem po całym mieście."

"Śnieg we włosach" Robert Ziębiński
Moją uwagę w książkach zawsze zwraca męski punkt spojrzenia na uczucia, więc tekst Roberta Ziębińskiego sprawił, że zatrzymałam się przy nim nieco dłużej. I przyznaję (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) - rzeczywiście niesfornie to wyszło... ale ani joty nie było wzmianki o świętach.

"Wszystko dobrze wygląda z daleka. Gdy tylko się zbliżasz, czar pryska."

"Dziewczyna pod choinkę" Anna Langner
Przy tym opowiadaniu powiem tylko tyle, że... młot pneumatyczny rozbroił mnie całkowicie. Świetna historia udowadniająca, że w każdym z nas drzemie odwaga, by coś zmienić w swoim życiu.

"Nie chcę swojego poukładanego, monotonnego życia, nie chcę życia pod dyktando rodziców. Niech wleci tutaj jakiś tajfun i zrobi bałagan. Taki, żeby matka zbierała szczękę z podłogi."

"Nim skończy się rok" Emilia Szelest
To historia o chwytaniu szans, pokazująca by zbyt dużo nie myśleć, nie analizować, tylko działać. I jak najczęściej zdobywać się na spontaniczne zachowanie. Dla tych, co wierzą w przeznaczenie.

"W życiu trzeba w coś wierzyć, nawet jeżeli jest to tak idiotyczne jak magia nowego roku (...)"

"Nieproszony gość" Kinga Litkowiec
Tu również nie miałam jeszcze okazji poznać książek autorki. Mafia, włoski gang, niebezpieczeństwo - to opowiadanie rozpaliło we mnie ochotę na więcej...

"Czułam się przy nim bezpiecznie i jednocześnie bałam się przebywać obok niego."

"Wigilijny napad" Beata Majewska
Tu jawa i sen mieszały się ze sobą tworząc obraz, który sprawiał, że momentami nie byłam pewna, co jest prawdą, a co nie. Finalnie historia wlała w moje serce wiarę i nadzieję na to, że zawsze można zmienić swoje życie na lepsze. 

"Czasami tak cholernie nam na czymś zależy, że nie przyznalibyśmy się do tego za żadne skarby."

"Rozpakuj mnie na prezent" Agnieszka Lingas-Łoniewska 
Jak Agnieszka Lingas-Łoniewska to wiadomo, że mogę spodziewać się emocji. I to było, ale i też ta historia tchnęła refleksją, smutkiem. To, w jaki sposób autorka ją poprowadziła - rozczuliło mnie.

"W tym świecie, w którym się poruszałem, potrzebowałem odrobiny normalności, bo dzięki temu wciąż czułem, że jestem tu i teraz, żyję, a życie ma wciąż jakąś wartość."

"Sylwester w rytmie kizomby" Justyna Chrobak
Bardzo lubię spotykać w książkach wątki muzyczne i taneczne, więc tekst autorki sprawił mi wielką radość. Rytmy kizomby potrafią rozpalić zmysły...

"Nie wyrzeknie się tańca przez jakiegoś durnego faceta. Już za dużo razy rezygnowała z siebie w imię poturbowanego serca."

"Noworoczne wspomnienie" Ewelina Dobosz
I kolejna moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Czy stare porzekadło sprawdzi się, iż stara miłość nie rdzewieje, ma rację bytu i czasem warto wstąpić do tej samej rzeki, spróbować raz jeszcze?

"Jeżeli pozwolę mu na więcej, znowu skończę ze złamanym sercem. Nic dwa razy się nie zdarza." 

"Pocałunek pod jemiołą" Katarzyna Berenika Miszczuk 
Moja druga przygoda z tekstem autorki, i ponownie jest to opowiadanie. Pani Kasia stworzyła coś, co zaskakuje nietuzinkowością. Może nie do końca realna historia, ale bez wątpienia interesująca.

"Nie do końca była taka twarda, jaką chciała udawać. Pomyślał, że chyba nadszedł czas, żeby ze zwierzyny zamienić się w łowcę."

Podsumowując: "Niegrzeczne święta" to gorąca i zdecydowanie niegrzeczna antologia udowadniająca, że każdy z nas potrzebuje drugiej osoby, że pragnie kochać i być kochanym. Samotność, tęsknota, popełnione błędy, szansa zmiany - zajrzyjcie do bohaterów książki i sprawdźcie, jak sobie z tym wszystkim poradzą. A zapewniam, że będzie się działo!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiece



czwartek, 13 czerwca 2019

Zastępcza miłość - Beata Majewska


Tytuł: Zastępcza miłość 
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 416
Premiera: 5.06.2019 r.
Ocena: 10/10


Wielki świat, zakazane uczucie i kusząca propozycja… 
Julia, skromna studentka z Polski, przyjmuje nietypowe zlecenie od amerykańskiego milionera, które całkowicie odmienia jej życie. Przed Julią otwiera się inna rzeczywistość, w której luksus, wielkie pieniądze i zdradzieckie intrygi są na porządku dziennym. Pośrednikiem w transakcji jest czarnoskóry Diamond King. Jednocześnie między nim a Julią rodzi się uczucie. Jest to jednak miłość niemożliwa, która nie powinna się zdarzyć. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy w rodzinie milionera dochodzi do tragedii, co stawia pod znakiem zapytania powodzenie całego przedsięwzięcia…
Czy ta historia zakończy się jak bajka o Kopciuszku?

"- Wybaczenie wymaga siły, ciężkiej pracy i zapomnienia krzywd, a to ostatnie jest najtrudniejsze. Nie da się wypchnąć z serca jednego uczucia, tak samo jak nie da się usunąć z pamięci tylko złych chwil. Nasza wiara, że czas leczy rany, to zwykła iluzja. Czasami się zasklepią, ale nigdy nie znikną, a zmiany, które będą następować wraz z biegiem dni, nie muszą być dla nas dobre."

Trudno napisać jest mi coś na temat fabuły, by nie zdradzić Wam zbyt wiele. Może tylko enigmatycznie powiem, że chodzi o pewne zlecenie, jakie Julia otrzymuje od Diamonda. Stawkę będą wielkie pieniądze, które mogą rozwiązać jej wiele problemów. Osobiście chyba nie mogłabym przyjąć takiego zlecenia... no może jedynie wtedy, gdyby chodziło o ratowanie czyjegoś życia.

Beata Majewska zadbała o to, byśmy otrzymali lawinę emocji. I to emocji naprawdę skrajnych, bo z jednej strony rozumiemy decyzję Julii, a z drugiej to, co chce zrobić jest przecież nieetyczne i nielegalne. Wątek ten budzi w nas szereg pytań i wątpliwości, a jednocześnie jest czymś nowym, z czym raczej w prawdziwym życiu rzadko się spotykamy. 

Autorka podejmuje niełatwe tematy, jak chociażby uprzedzenia rasowe, przemoc domową, alkoholizm czy adopcję. Każdy z tych problemów jest istotny dla całości historii. 

Bohaterowie bez wątpienia stanowią ciekawe osobowości. Bez trudu można ich polubić. Stopniowo poznajemy ich przeszłość, trudne dzieciństwo i to, co sprawia, że podejmują takie, a nie inne decyzje. Niezwykle przykuło moją uwagę i podobało mi się imię głównego bohatera - Diamond. Oryginalne, z pewnością go nie zapomnę  A do tego jest to czarnoskóry mężczyzna, więc tu kolejne zaskoczenie i coś innego. Nie zabrakło również kilka scen miłosnych z wysmakowaną erotyką. 

"- Jeśli któreś z nas mogłoby się czegoś obawiać, to raczej ja, nie ty.
- Dlaczego? - wyjąkała cicho.
- Bo to nieprofesjonalne uwieść dziewczynę, która jest pod moją opieką. Ale... - spojrzał znacząco na swoje podbrzusze, a potem przeniósł wzrok na spłonioną po cebulki włosów Julię - ... czasami możemy zachować się nieprofesjonalnie. Jesteśmy tylko ludźmi." 

Autorka wyraźnie zaznaczyła różnice statusu społecznego bohaterów. Było to o tyle ciekawe, że nie tylko widzimy, jak wiele w naszym życiu ułatwiają pieniądze, ale do jakich czynów dla tych papierków może posunąć się człowiek.

Książka w żaden sposób nie jest jednostajna. Tu dostajemy zarówno humor, jak i momenty poważniejsze czy wzruszające. Powieść przepełniona jest wieloma zaskakującymi zwrotami akcji, czasami aż wręcz trudnymi do uwierzenia, ale dzięki temu książka w żaden sposób nie nudzi. Całość napisana jest lekkim, przyjemnym w odbiorze stylem. Możecie liczyć na łzy wzruszenia, chwile śmiechu, a nawet złości i niedowierzania. 

"Zastępcza miłość" to chwytająca za serce i zmuszająca do refleksji powieść o trudnych, a nawet kontrowersyjnych wyborach, pierwszej miłości, zdradzie, odpowiedzialności za drugiego człowieka, marzeniach, żądzy pieniądza, wyrachowaniu, zachłanności oraz o tym, co w życiu jest najważniejsze. Czy możliwe jest zakończenie iście w stylu "Kopciuszka"? O tym już musicie przekonać się sami. Ja książkę oczywiście gorąco polecam!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce i Wydawnictwu Lira



sobota, 10 listopada 2018

Zapisane w chmurze - Beata Majewska


Tytuł: Zapisane w chmurze
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 344
Premiera: 19 września
Ocena: 9/10


Magda ma przedsiębiorczego męża, który przyzwyczaił się, że gra pierwsze skrzypce w związku, a zarabiająca grosze na nauczycielskiej posadzie żona ma mu być posłuszna. W Magdzie rośnie sprzeciw, który znajduje ujście w czasie wakacji: Magda wyrusza na samotną wyprawę. Znajduje przez internet Julię – Rumunkę, która zgadza się zostać jej przewodniczką. Na miejscu jednak Julia okazuje się Julianem – młodym chłopakiem. Magda jest wściekła, ale postanawia dać chłopakowi szansę i tak wyruszają w podróż, podczas której Magda poznaje Rumunię, a Julian – Magdę...

"Strach zabija. Strach przed czymś potrafi zabić szybciej niż to, czego tak panicznie się boimy. Zabija nas za życia, odbiera oddech, miesza w głowie. Nie wolno się bać. Nigdy niczego."

Zacznę od tego, że autorka stworzyła bohaterów, z którymi nie można się nudzić. Ale jednocześnie są to postaci, które wielokrotnie zmusiły mnie do zastanowienia się na temat związków, zaufania, a także odkrywania swojego "ja" jakby na nowo. Człowiekowi wydaje się, że doskonale zna siebie samego, a jedno wydarzenie potrafi wszystko zmienić. Tak też dzieje się w przypadku tej historii. Natomiast Iuliana przez dłuższy czas postrzegałam jako bardzo tajemniczego mężczyznę. Jego spokój, ale z drugiej strony i odwaga, bardzo mnie intrygowały. Zresztą nie tylko mnie. Magdę również. Jeśli zaś chodzi właśnie o Magdę, to w pełni ją rozumiałam. Kobieta czuje się w małżeństwie z Łukaszem samotna i niekochana, a przy Iulianie odkrywa, że otrzymuje wszystko to, czego tak bardzo jej brakowało. Choć boi się samej siebie, swoich pragnień, potrzeb i słabości, to w pewnym momencie zaczyna rozumieć czego chce od życia. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o fajnie poprowadzonym przez Beatę Majewską wątku uczuciowym, który rozwija się stopniowo. Autorka bowiem pozwoliła naszym bohaterom, aby najpierw się poznali, a nie jak to najczęściej dzieje się w książkach,  rzucali się na siebie w szale namiętności.

"Nasze życie składa się z miliona ważnych rzeczy, które choć na pozór mogą wydawać się błahe i nieistotne, razem tworzą pełny obraz. Jak puzzle, gdy brakuje jednego, cała układanka traci sens."

Największą wartością powieści jest to, iż przypomina czytelnikowi, aby dbał o uczucie, miłość, bo jeden błąd, niedopowiedzenie, może sprawić, że stracimy coś naprawdę cennego. Ta historia pokazuje również, że nie należy bać się ryzykownych decyzji, bo tylko od nas samych zależy czy spróbujemy być szczęśliwi.

"Miłość nie musi trwać długo, nie musi być pierwsza albo ostatnia, żeby wszystkie poprzednie i kolejne przy niej bladły. Gdy trwa, nie ma znaczenia to, co było przedtem. Tak samo nieważne jest to, co będzie później. Wystarczy CI, wystarczy NAM, tu i teraz. Ta noc, ten dzień, ta chwila."

Choć cała ta historia wydawać by się mogła dość przewidywalna, znalazło się kilka momentów, które bardzo mnie zaskoczyły, zwłaszcza druga połowa przyniosła mi więcej emocji. Oczywiście nie zabrakło na kartach książki chwil, kiedy się uśmiechniemy z poczynań bohaterów (jak chociażby z wątku mamusi i synusia), ale i tych, które wycisną z naszych oczu łzy wzruszenia. Tym razem ogromnie zaskoczona jestem zakończeniem. To, co wydarzyło się w finale... nie lubię Pani, Pani Beato. No dobra, żartowałam. Chętnie będę widywać takie zakończenia. W ten sposób może mnie Pani katować.

Chyba najbardziej w tej powieści podobało mi się barwne przedstawienie Rumunii. Nie pamiętam, abym czytała książkę, gdzie tak bogato opisany byłby ten kraj. Całości dopełniają zdjęcia na skrzydełkach okładki, które wykonała sama autorka w czasie podróży do tego kraju, co tym bardziej potęguje ten efekt. Chętnie zobaczyłabym na żywo te wszystkie malownicze zakątki. Ale oprócz tej barwnej otoczki autorka zwraca również uwagę na problem bezpańskich zwierząt oraz to, że aby go rozwiązać nic z tym w Rumunii się nie robi.    

"Zapisane w chmurze" to życiowa, dojrzała i nieprzesłodzona powieść o różnych obliczach miłości, o naszych potrzebach, o popełnianiu błędów, trudnych wyborach, stracie, nadziei. To książka o tym, że nigdy nie jest z późno na zmiany. Ta lektura ogrzeje niczym czerwone wino. Zaryzykujcie i udajcie się wraz z Magdą i Iulianem w podróż do Rumunii. 



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce i Wydawnictwu Książnica




piątek, 29 czerwca 2018

Moja twoja wina - Beata Majewska


Tytuł: Moja twoja wina
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 352
Ocena: 10/10

Urszula przyłapuje męża na zdradzie. Decyduje się odejść od niego i zamieszkać w zrujnowanym wiejskim domu odziedziczonym po przyszywanej ciotce. Zdruzgotanej kobiecie nie jest łatwo w nowej sytuacji, ale wspierają ją wieloletnia przyjaciółka oraz rezolutna sąsiadka. Niebawem były mąż zaczyna wykorzystywać Ulę finansowo. Wtedy w życiu Urszuli pojawia się Michał Żuk – początkowo konkurencja biznesowa, potem opiekuńczy mężczyzna ratujący ją z opresji. Niestety Michał skrywa tajemnice, które mogą zniszczyć rozkwitający związek.

"(...) gdy się kogoś kocha, to się od niego nie odchodzi. Po prostu."

Pewnie znaczna część czytelników będzie wątpić czy jedną osobę może spotkać tyle nieszczęść i zbiegów okoliczności co bohaterów "Moja twoja wina"? Kiedyś może i sama bym w to nie uwierzyła, ale miałem już okazję przekonać się, że jest to możliwe. Jak coś się wali, to wali się wszystko. Jak kostka domina - popchniesz jeden element, a ten pociąga za sobą inne. Dzięki takiej mnogości wydarzeń książka przyciąga i nie sposób odłożyć jej choćby na chwilę.


 "Jakie to dziwne, że w ciągu zaledwie pięciu minut można przeżyć więcej emocji w związku niż przez pięć lat jego trwania..."

Bohaterowie, jakich stworzyła autorka są interesujący i z pewnością można się z nimi utożsamiać. Budzą skrajne, prawdziwe emocje. Początkowo naiwność Uśki może denerwować, ale to kobieta o niezwykle dobrym sercu i taką miarą traktuje i postrzega innych. Jesteśmy świadkiem ich tajemnic i niedomówień, które z czasem wychodzą na światło dzienne. Pisarka rzuciła im mnóstwo kłód pod nogi, życiowych problemów, z którymi przyjdzie się im mierzyć. Ich losy łamią serce, by za chwilę na nowo je posklejać. Jestem zachwycona!



Często odkładamy wiele spraw na później. Tylko że czasem na wszystko może być po prostu za późno. Trzeba załatwiać ważne rzeczy tu i teraz. O tym wszystkim boleśnie przekonują się bohaterowie tej książki. W obliczu dramatów, przed jakimi staną postaci, wyraźnie zaznaczone zostało to, jak w takich momentach ważne jest wsparcie bliskich osób. Wówczas nawet najmniejszy gest czy zwykłe słowo znaczą bardzo dużo i dają siłę do walki.


"(...) - Odkładamy zbyt wiele rzeczy na później. I to jest złe, bo możemy nie zdążyć, a to magiczne "później" czasami się nie zdarza. A ja nie chcę nie zdążyć być z tobą. Chcę być tak najmocniej i najbardziej."

Historia ta uświadamia, że wina zawsze leży gdzieś pośrodku, a wybaczając pozwalamy innym, ale przede wszystkim sobie na spokojnie budowanie przyszłości.

Doskonale znając styl pani Beaty, mogę powiedzieć, że ponownie nie zawodzi i jak ma w zwyczaju, pisze wprost, bez zbędnych udziwnień. Jednocześnie wprowadza mnóstwo zaskakujących wątków i wydarzeń sprawiając tym samym, że trudno oderwać się od lektury. Autorka świetnie łączy humor i tragedię. Wprowadziła elementy kryminału, czym totalnie mnie zaskoczyła. Wie, kiedy rozjaśnić fabułę żartem, a kiedy stać się śmiertelnie poważna. Jednocześnie ma wyczucie w tym, ile czytelnik potrafi znieść dramatu.

"Moja twoja wina" to wzruszająca, życiowa, miejscami zabawna opowieść o sile miłości i wybaczenia nie tylko innym, ale i sobie. To także książka o cierpieniu, bólu, winie i nadziei na lepsze jutro. Jestem pewna, że opatrzy każde zranione serce. Chyba już wiecie jak bardzo lubię pióro pani Beatki, dlatego polecam Wam gorąco tę powieść!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Książnica


niedziela, 28 stycznia 2018

Baśnik - Beata Majewska (przedpremierowo)


Tytuł: Baśnik
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 344
Moja ocena: 10/10
Premiera: 31 stycznia


Trzydziestokilkuletnia Barbara po rozwodzie, zajmuje się zarządzaniem klubem fitness, który pozostawił jej były mąż, Jerzy. Jednym z nowo zatrudnionym jest młody fizjoterapeuta i instruktor Marcin, który się w niej zakochuje. Dzieli ich niemal wszystko, ale czy miłość pyta o różnice? Czy kobieta odwzajemni uczucie i pozwoli sobie na szczęście?

"Czuła się przy nim zupełnie zagubiona. I bała się go jak ognia."

Niewątpliwie bohaterowie stanowią mocny filar powieści. Wyróżniają się, każdy z nich wnosi coś do fabuły. Zacznę może od Jurka, który jest snobem, gardzącym wszystkim co tanie i tym samym uważając, że tandetne. Tłamsił Basię, kiedy byli małżeństwem. A jakby tego było mało, stosował wobec niej przemoc fizyczną. Nie mogłam zrozumieć jak Basia mogła wytrzymać z kimś takim tyle czasu pod jednym dachem. Kobieta nawet przez teściową była "tresowana", przez co stała się osobą aż nadto pedantyczną. Basia ma niskie poczucie własnej wartości, mnóstwo kompleksów, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Z wielkim trudem przychodzi jej okazywanie uczuć, nawet względem własnej córki. Boi się wkroczyć w nowy związek, tym bardziej, że Marcin jest od niej o dziesięć lat młodszy. Czy w końcu znajdzie w sobie odwagę, aby pokazać całą siebie, czuć i kochać? Jeśli chodzi o Marcina, nie sposób go nie pokochać. Autorka ma niewątpliwie dar do tworzenia męskich postaci. Mężczyzna mimo tego, iż nie miał łatwego startu w życie, zawsze jest uśmiechnięty i życzliwy wobec drugiego człowieka. Ma 26 lat a można odnieść wrażenie, iż to on jest dużo dojrzalszy niż Basia. Nie mogę tu nie wspomnieć o tym, iż to, że Marcin jest młodszy wyróżnia niniejszą lekturę na tle innych. Pisarka udanie przełamuje utarte schematy. Mamy jeszcze córkę Basi - Karolinę, zwaną Karusią. Ta dziewczyna naprawdę mi zaimponowała! Choć początkowo miałam względem niej mieszane uczucia, to jedna szczera rozmowa z matką sprawiła, że zapałałam do niej sympatią. Podobnie było z Jurkiem. Będziecie zaskoczeni... Tak więc czekają Was niespodzianki i nieoczekiwane zwroty akcji, które nie pozwalają się nawet przez moment nudzić. 
   
"- Zdarza się, że kobieta spotyka strzęp człowieka i postanawia go uzdrowić. Czasem się to jej udaje. Zdarza się, że kobieta spotyka człowieka zdrowego i postanawia uczynić z niego wrak. To udaje się jej zawsze (...)"

Autorka w ciekawy sposób nakreśliła relacje, jakie panują pomiędzy główną bohaterką a innymi postaciami. Moją szczególną uwagę zwróciła ta między matką a córką. Oczywiście nie zabrakło w tym wszystkim emocji, które i czytelnikowi się udzielają. Przeżywamy wszystko wraz z bohaterami, kibicujemy im, czasami osądzamy i wybaczamy. Beata Majewska pokazała, że nic nie jest czarno-białe. To, że Jurek posunął się do przemocy fizycznej wobec Basi jest złe i godne potępienia. Ale czemu ona nigdy nie zaprotestowała, tylko w samotności cierpiała i znosiła razy? I dlaczego mąż ją bił? Tego Wam nie zdradzę, odpowiedzi na te i inne pytania dadzą wam sami bohaterowie. 

Interesującym i trafnym zabiegiem jest pomysł z pisaniem pamiętnika przez główną bohaterkę. I jak można się domyślić, to właśnie tytuł książki nawiązuje do niego. Dzięki temu możemy poznać co nieco z jej przeszłości, jakie towarzyszą jej myśli, uczucia, wątpliwości, lęki i rozterki.    

Książkę czyta się niezwykle przyjemnie i szybko, ale niech Was to nie zwiedzie. Autorka poruszyła szereg ważnych tematów, jak chociażby rozwód, choroba czy przemoc domowa. Nie zabrakło odrobiny humoru, który wprowadza postać Karoliny. Jej sarkastyczne odzywki niejednokrotnie wywołują uśmiech na twarzy.   

"Baśnik" to powieść o uczuciach, miłości, pragnieniach, samotności, zaufaniu, zdradzie, rodzinie, lękach, kompleksach i nadziei. Ale przede wszystkim to książka o tym, że nigdy nie jest za późno, aby raz jeszcze zacząć życie na nowo, aby brać z niego jak najwięcej. 

A to zdanie niech będzie receptą na życie:

"Żyj... Śmiej się, płacz, krzycz, kochaj, nienawidź, walcz, czuj i rób, co chcesz..."  


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Książnica


wtorek, 24 października 2017

Przedpremierowo: "Zdążyć z miłością" - Beata Majewska


Zdążyć z miłością
Cykl: Konkurs na żonę (tom 3)
Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 352
Ocena: 10/10
Premiera: 25 października

Moje wrażenia:

Beata Majewska przedstawiając historię Hugo i Łucji, którą zapewne znacie z dwóch poprzednich tomów, pozostawiła czytelnika z mnóstwem pytań, co do postaci 30-letniej Olgi Becker, która tam ostro namieszała w związku wyżej wymienionej pary. Byłam bardzo ciekawa jaką tak naprawdę jest osobą i jaka mogłaby być jej historia. Zastanawiałam się, czy mogłabym ją polubić po tym, co zrobiła w przeszłości? Wydaje się, że zrozumiała swój błąd i jak każdy zasługuje na drugą szansę. Ku mojej uciesze, autorka pozwoliła mi bliżej poznać tę postać, która ma za sobą niedawną wygraną walkę z chorobą nowotworową, czego skutkiem jest to, że już nigdy nie będzie mogła zostać matką. Mimo iż jest zamożna, jest również nieszczęśliwa i samotna. Pewnego dnia poznaje wdowca Kamila Polskiego samotnie wychowującego dwójkę dzieci, które z miejsca akceptują Olgę. Wkrótce para się pobiera. Ale czy to już wszystko? Żyli długo i szczęśliwie? Po odpowiedzi zapraszam do lektury.

"Jest wina, powinna być kara, a nie od razu rozgrzeszenie. Brakuje mi równowagi. Dopóki nie ma zapłaty, nie ma równowagi."

Problemem, nad którym w dużej mierze skupia się autorka jest choroba nowotworowa. Pisarka zadbała o fachowe nazewnictwo medyczne, badania, leczenie i wszystkie związane z tym procedury. Przez całą powieść przewija się również temat wiary, ateizmu i tym podobnych spraw. Autorka jednak potraktowała go w sposób nienachalny, jest istotny, ale nie przesłania tego, co najważniejsze. Najbardziej natomiast zaskoczył mnie watek ze ślubem jednostronnym.  

"- Boże, mam nadzieję, że jesteś, że naprawdę istniejesz. Chcę w ciebie uwierzyć. Bardzo mocno uwierzyć. Tak z całego serca. Aż do dna mojego jestestwa. Bo muszę mieć kogoś, kogo będę mogła nienawidzić do końca moich dni (...)"

Dzieci, które samotnie wychowuje Kamil wprowadzają do fabuły mnóstwo pozytywnej energii. Ich rezolutność, bystrość i liczne powiedzonka sprawiały, że momentami aż pokładałam się ze śmiechu. Gdyby autorka nie stworzyła ich w taki a nie inny sposób, książka byłaby zbyt mocno dołująca i smutna. 

Początkowo fabuła płynęła spokojnym torem, by później zaskoczyć sporą ilością wydarzeń, które sprawiły, że czytając wielokrotnie zostałam zaskoczona rozwojem wypadków. Był nawet taki jeden moment, za który mam ochotę zamordować autorkę! Na coś takiego w tej lekturze nie byłam zupełnie przygotowana. Ale nic więcej nie zdradzę. Pewnie, gdy sami to przeczytacie, będziecie chcieli zrobić to samo, co ja. Tyle już w swoim życiu przeszedł Kamil wraz z dziećmi, a nawet i Olga, a autorka funduje im jeszcze więcej ciężkich chwil... W jednym momencie wydaje się, że już wszystko będzie dobrze, by w następnym zmienić bieg zdarzeń i wywrócić ich świat do góry nogami. Bardzo ciężko było mi czytać te fragmenty.     

"Przeszłości nie można zmienić, ale możemy zmienić sposób jej postrzegania. To od nas zależy, co przechowamy w pamięci, a czego pozbędziemy się bez żalu." 

"Zdążyć z miłością" to słodko-gorzka powieść o tym, że każdy ma prawo do miłości i szczęścia, ale aby tego doświadczyć, trzeba odważyć się po nie sięgnąć. Książka śmieszy, wzrusza, wzburza, budzi lęk i obawy o przyszłość. Polecam! Emocje gwarantowane!






Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Książnica



wtorek, 27 czerwca 2017

Przedpremierowo "Bilet do szczęścia" Beata Majewska


Bilet do szczęścia (tom 2)
Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica 
Liczba stron: 288
Ocena: 10/10
Premiera: 5 lipca


Moje wrażenia:


Pierwszą część oceniłam bardzo wysoko, ale okazało się, że ta jest jeszcze lepsza, a mnie zabrakło skali ocen. Przystępując do tej lektury, byłam bardzo ciekawa jak autorka poprowadziła postać Hugona, czy jego osoba będzie potrafiła się zmienić? Zakończenie "Konkursu na żonę" dało na to leciutką nadzieję...

Łucja po tym jak została zmanipulowana przez Hugona, czuje się oszukana, wykorzystana, a na dodatek spodziewa się jego dziecka. W pierwszej chwili chce zerwać kontakty z mężczyzną, ale choroba babki sprawia, że dziewczyna na czas jej rekonwalescencji postanawia pozostać w jego mieszkaniu. Tymczasem Hajdukiewicz odkrywa, że naprawdę pokochał Łucję. Będzie próbował naprawić popełnione błędy. Tylko czy Łucja ponownie mu uwierzy i zaufa? 

"Co sprawiło, że dał się porwać miłości? Przecież tak się pilnował. Od lat nawigował przez życie, unikając okazji do jej spotkania, a tu takie fiasko? Jak to możliwe, że się zakochał? Nieopatrznie. Bezmyślnie. I mocno, jak nigdy wcześniej."  

Ogromnie ucieszył mnie fakt, iż w tej części mogłam poznać "drugą twarz" Hugona. A czy lepszą? Jak myślicie? O ile w poprzednim tomie mnie wkurzał, tak tu go nawet pokochałam. Jeśli zaś chodzi o Łucję, to przykre doświadczenia sprawiły, że troszeczkę wydoroślała.     

Autorka już od pierwszych stron zainteresowała mnie fabułą i trzymała w napięciu do samego końca. W pierwszej części było kilka pobocznych wątków, które tu zostały ciekawie rozwinięte. Wprowadza to sporo zamieszania i pewnej świeżości. Bardzo ciekawiła mnie dawna miłość Hugona, Nicole oraz to, co sprawiło, że ta dwójka rozstała się. Ładnie również rozwinięta została kwestia związana z rodzicami Hajdukiewicza. Nie zabrakło powiedzonek babci Zofii. Kobietę pokochałam już wcześniej i nie wyobrażam sobie, aby i tu miało nie być tej postaci. Ponownie otrzymałam odpowiednio skonstruowaną dawkę emocji, wzruszeń i humoru. To, co sprawia, że powieść wręcz pochłania się, to lekki, przyjemny język i styl.   

"Wsiadłem do twojego życia, jak pasażer na gapę. A ty zamiast dać mi karę za brak biletu, dałaś mi całą siebie..."

Beata Majewska kolejny raz przypomina nam o tym, co jest w życiu najważniejsze, że nawet największe pieniądze świata nie gwarantują szczęścia. Trzeba ze sobą rozmawiać, nie można zatajać, przemilczać pewnych faktów, bo one i tak prędzej czy później ujrzą światło dzienne. Podczas lektury niejednokrotnie zastanawiamy się, gdzie przebiega granica pomiędzy kłamstwem a zatajeniem? Czy starając się pomóc, działając w dobrej wierze, nieświadomie uzyskujemy przeciwny rezultat? Ważna jest również umiejętność przebaczania i proszenia o wybaczenie, by dalej z czystym sumieniem ruszyć do przodu. Ale czy wszystko można wybaczyć?

"Bilet do szczęścia" to słodko-gorzka, poruszająca powieść o sile przebaczenia, oraz że nigdy nie można tracić nadziei na to, że nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji można wyjść obronną ręką. To książka, która skłania do refleksji i przemyśleń. Wróciłam z bardzo interesującej podróży. Polecam i Wam, nie zwlekacie, przygoda gwarantowana!  




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu i Autorce




poniedziałek, 1 maja 2017

Przedpremierowo "Konkurs na żonę" - Beata Majewska


Konkurs na żonę (tom 1)
Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 304
Ocena: 10/10
Premiera: 10 maja

Moje wrażenia:

Na początku od razu powiem, że z wątkiem konkursu na żonę w literaturze jeszcze się nie spotkałam, więc jest to dla mnie coś nowego i oryginalnego za co autorce należą się brawa. 

Młody prawnik, Hugo Hajdukiewicz, ma w planach jak najszybszy ożenek. Nim skończy trzydzieści lat musi założyć rodzinę. Taki warunek narzucił mu wuj w testamencie, jeśli chce otrzymać spadek. Wraz z przyjacielem wprowadzają w życie plan "Żona". Wkrótce poznaje młodziutką, niczego niedomyślającą się, niedoświadczoną dziewczynę, która ulega jego urokowi. Czy tak misternie przygotowany plan matrymonialny może się powieść? A co, jeśli nieoczekiwanie zacznie wymykać się spod kontroli?

"Znów sobie przypomniał warunki testamentu: żona i dziecko przed ukończeniem trzydziestego roku życia, w przeciwnym razie tort H.H. LAWS o smaku wystawnego życia i zapachu luksusu przejdzie mu koło nosa."

Bohaterowie są interesujący, różnorodni, niebanalni, z łatwością można wyobrazić sobie ich sylwetki. Łucja Maśnik zwana Łuską to 18-letnia studentka z zasadami, ale zupełnie nieprzygotowana na pokusy życia. Wychowana na wsi jest dziewczyną naiwną, nieśmiałą, skromną, niezmanierowaną, otwartą, szczerą, rodzinną i pracowitą. Często popełnia różnego rodzaju gafy, ale nie robi tego w sposób drażniący. Słowa z jej ust wylatują szybciej niż zdoła pomyśleć, co skutkuje wieloma zabawnymi sytuacjami. A zasób słów Łucji jest wielki - sama kilka z nich podkradnę na własny użytek. Czy Łucja może pasować do świata Hugona i jego samego? 

Początkowo Hugo wzbudzał we mnie mieszane uczucia. Delikatnie mówiąc. To, w jaki sposób traktował Łucję, jego ignorancja, impertynenckie zachowanie, wyniesione z domu dość sztywne wychowanie, pewność siebie. Nigdy nie zaznał biedy. Czy rzeczywiście pieniądze są dla niego najważniejsze? Łucja go irytowała, i choć był wobec niej grzeczny, opiekuńczy, to nie wykazywał większych uczuć czy emocji. Jak on mnie wkurzał! Co za facet! Jest zamknięty w sobie, nie wpuszcza Łucji do swojego świata. Czy to się zmieni? Ma kilka tajemnic związanych z jego dawną dziewczyną Nicole, a o której nie wiemy nic. Mam nadzieję, że w drugiej części poznam tę zagadkę. Jest jeszcze sprawa z ojcem, którego nie zna. Co stanie się, gdy kłamstwa wyjdą na jaw?

Bardzo polubiłam babcię Łucji, niezwykle ciepłą kobietę, dla której, co prawda, liczą się wartości rodzinne, to jest nad wyraz nowoczesną kobietą i dużo rozumiejącą. Za jej sprawą pojawił się kilka razy na mojej twarzy uśmiech.

"Nie miał pojęcia, dlaczego tak się pastwił nad Łucją. Zdawał sobie sprawę, że jest nieprzyjemny i co chwila wprawia ją w zakłopotanie."

"Hugo najbardziej bał się samego siebie. Już od lat czuł się zupełnie wypalony emocjonalnie. Nic go nie wzruszało, nie potrafił się zakochać, a jedyne emocje, jakie panowały w jego sercu, to złość, frustracja i brak wiary w ludzi, zwłaszcza w kobiety." 

Beata Majewska porusza istotne tematy i wartości, jak chociażby rodzina i dom. Pokazuje, że mimo iż ktoś nie jest bogaty, niekiedy ma znacznie więcej aniżeli ten zamożny. Pieniądze to nie wszystko.

Rozgrywające się wydarzenia przedstawione są w taki sposób, że z łatwością można sobie je wyobrazić, ma się wrażenie, że stoi się gdzieś z boku i przygląda się temu wszystkiemu. Natomiast każdy rozdział kończy się w sposób, który intryguje i chcąc nie chcąc, musimy czytać następny. A cała ta historia kończy się w takim momencie, że nie mam żadnych wątpliwości, że będziecie chcieli poznać ciąg dalszy. Język i styl są przyjemne w odbiorze, autorka zadbała o słownictwo, jakim posługuje się młodzież (bo nie zapominajmy, że Łucja to jeszcze nastolatka). Generalnie nie ma się do czego przyczepić, bo książka ujęła mnie w swój wyjątkowy sposób. Stało się to już za sprawą pięknej, delikatnej okładki, a treść tylko mnie w tym utwierdziła. Przyjemnie było czytać o pierwszej miłości, pierwszych nieśmiałych pocałunkach, motylkach w brzuchu głównej bohaterki. To przypomniało mi moje własne pierwsze zauroczenia i uczucia.

"Konkurs na żonę" to ciepła i zabawna komedia romantyczna, ale nieprzesłodzona. To słodko-gorzka powieść o miłości, kłamstwie, popełnianych błędach i wybaczeniu. Ja odpowiedziałam na zamieszczone ogłoszenie, a Wy? 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu i Autorce