Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tlałka-Stovrag Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tlałka-Stovrag Joanna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2017

Chwila na miłość - Joanna Stovrag


Chwila na miłość
Joanna Stovrag
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 368
Ocena: 10/10

  Moje wrażenia:  

Gdy pani Joanna raz jeszcze poprosiła mnie o przeczytanie jej książki, z wielką ochotą to zrobiłam, bo byłam ciekawa, jak nowe wydanie się zmieniło, czy będzie w stanie mnie czymś zaskoczyć. I tak też się stało. Niby to już wszystko było, niby już znam tę historię, ale na nowo uderzyły we mnie emocje, które ponownie zmusiły mnie do wielu refleksji. 

Niniejsza publikacja stanowi uzupełnienie poprzedniej książki "Jeszcze żyję...". Treść została poszerzona o wątki, a losy ludzi, którzy przeżyli wojnę zostały domknięte. Zdjęcia, którymi została obdarzona książka wniosły bardzo dużo do ogólnego odbioru. W tamtym wydaniu było ich mniej. Uwagę zwracają zwłaszcza te zrobione w Sarajewie. Dzięki nim możemy choć trochę poznać ten klimat, to jak niegdyś wyglądało to miasto i jak się od tego czasu zmieniło. Poprzednia okładka, co prawda bardziej mi się podobała, bardziej do mnie przemawiała, dużo lepiej oddawała to, co w środku. Ale ta także jest równie ładna, zwłaszcza jej błękitny grzbiet. 

Pokrótce przypomnę Wam historię Joanny i Sejo, a tych, którzy jeszcze jej nie znają, być może w ten sposób zachęcę do jej poznania. Joanna wyjeżdża z Krakowa do Sarajewa na stypendium naukowe. Na początku nie jest do końca przekonana o słuszności swojej decyzji. Ale bardzo szybko to miasto zdobywa jej serce. I to nie tylko ono. Poznaje tam Sejo, swojego przyszłego męża. Jednak droga do szczęścia tej pary będzie niezwykle trudna, okraszona wieloma wyrzeczeniami. W ich życiu pojawia się wielu znanych, życzliwych im ludzi, m.in. Janina Ochojska, dziennikarz Wojciech Tochman czy reporter telewizyjny Waldemar Milewicz. Wraz z Joanną poznajemy jak smakuje smutek, zwątpienie, rozterki. Z drugiej strony nie przestajemy jej kibicować, chcąc by wszystko jej się udało.       

Książka przepełniona jest emocjami, które możemy odczuć niemal na każdej stronie, a które targają bohaterami. A jak wygląda ta tytułowa miłość, którą przedstawiła w swojej powieści Joanna Stovrag? Otóż ona jest nie tylko piękna, radosna, ale i pełna bólu i smutku. Lektura "Chwili na miłość" w doskonały sposób pokazuje nam, że o prawdziwą miłość należy walczyć zawsze, że ona potrafi wiele znieść, że daje nadzieję na pełnię szczęścia. Napisana jest szczerze, autentycznie, osobiście. 

Zarówno to wydanie, jak i poprzednie czytało mi się bardzo dobrze. Z tym że w "Chwili na miłość" autorka jeszcze bardziej koncentruje się na ludziach i ich losach. To nie tylko Joanna i Sejo, ale i ich rodziny, przyjaciele i każdy, kto im pomagał. Polecam gorąco każdemu miłośnikowi Bałkanów, historii oraz wszystkim tym, którzy poszukują czegoś więcej niż tylko rozrywki.

"Chwila na miłość" będzie dla mnie już zawsze wyjątkowa, ponieważ pierwszy raz ktoś umieścił mnie w podziękowaniach na końcu książki. Cudowne uczucie. 

Tu możecie przeczytać o "Jeszcze żyję..."


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Replika




niedziela, 31 lipca 2016

"Jeszcze żyję..." Joanna Tlałka-Stovrag (Serca, które czują tak samo)


Jeszcze żyję... 
Joanna Tlałka-Stovrag
Wydawnictwo: Branta
Liczba stron: 168
Ocena: 10/10
  
Nota wydawcy: 
Prawdziwa, wzruszająca historia dwojga młodych ludzi - dziewczyny z Krakowa i chłopaka z Sarajewa. Bohaterowie tej opowieści, wbrew wielu przestrogom i przeciwnościom - bo ona katoliczka, a on muzułmanin, walczyli o uczucie. To historia o miłości, rozłące, nadziei i wojnie. Tragizm wojny na Bałkanach nie został tu przedstawiony poprzez świat fikcji, jest realny, a przez to bliski każdemu człowiekowi.Ich losy zainteresowały kiedyś Waldemara Milewicza - legendę polskiego dziennikarstwa - który nakręcił o nich film. Teraz oni na kartach tej książki wspominają jego. Lektura dla młodszego i starszego pokolenia, którą czyta się jednym tchem.Autorka - Joanna Stovrag - jest tłumaczką języka chorwackiego, bośniackiego i serbskiego. W czasie wojny na Bałkanach towarzyszyła Waldemarowi Milewiczowi jako tłumacz w wyjazdach organizowanych przez TVP.


Moja opinia:  

"Serca, które czują tak samo, z czasem stają się jednym głosem."

Są takie książki, które bardzo ciężko ocenić, bo jak można oceniać czyjeś życie? Kto ma do tego prawo, jak nie sama autorka, która to wszystko przeżyła?

Czy dwoje młodych studentów - katoliczki z Krakowa i muzułmanina z Sarajewa - może być razem mimo dzielących ich różnic kulturowych i religijnych? Przekonajcie się o tym czytając tę książkę. 

To opowieść, którą napisało samo życie, o wielkim uczuciu, które miało swój początek w barwnym, wielokulturowym Sarajewie - wówczas było to miasto dialogu, miasto o wyjątkowej tolerancji i poszanowania inności i zrozumienia, gdzie dzielono się wspólnymi wartościami, wyciągano do innych dłoń, gdzie mosty łączyły, a nie dzieliły. Obok siebie żyli Chorwaci, Serbowie, Muzułmanie, Żydzi, Cyganie, wyznawcy różnych religii. Jednak od tego czasu wiele się zmieniło... Dzięki tej lekturze możemy poznać przeszłość i kulturę Bośni, a także byłej Jugosławii. Widzimy jak zmienili się ludzie i miejsca, oraz to, co zostało po wojnie.

O wojnie na Bałkanach słyszał chyba każdy z nas, ale trudno zrozumieć i pojąć jej tragizm oglądając jedynie migawki w dziennikach telewizyjnych. Wiele osób nie orientowało się, ani nadal niestety nie orientuje się, dlaczego wojna w Bośni i Hercegowinie w ogóle wybuchła. Niektórzy dziennikarze nawet nie próbowali wytłumaczyć opinii publicznej, o co w tej wojnie tak naprawdę chodzi i na czym polegał konflikt na Bałkanach. Kto jest odpowiedzialny za tę wojnę? Ja sama tak naprawdę niewiele wiedziałam o tym konflikcie, którego skutki trwają do dziś. Wydaje się, że te sprawy zawsze będą aktualne. Tu mamy opowiedziane to, co się tam działo w sposób niezwykle przejrzysty i przystępny, z perspektywy zupełnie innej niż przedstawiano to w telewizji, bo z perspektywy kogoś, kto to wszystko przeżył, widział na własne oczy i nie traktował jak kolejną wojnę.  

"Przecież Sarajewo jest najbardziej wymieszanym narodowościowo miastem na świecie, ale równocześnie najbardziej tolerancyjnym miejscem na ziemi. Przecież tam jest najwięcej mieszanych małżeństw, a bośniaccy Serbowie od wieków mieszkają w tych samych domach z bośniackimi Chorwatami czy bośniackimi Muzułmanami. Tam się nic złego nie może wydarzyć." 

Wojna rozdzieliła dwoje kochających się ludzi. Joanna została w Krakowie, zaś jej przyszły mąż został wcielony do armii, gdzie walczył w Sarajewie. Jednak Joanna na swej drodze spotykała wielu wspaniałych, życzliwych ludzi, którzy wykazali się bezinteresowną pomocą w kontaktach z ukochanym. Tymi osobami byli m.in. Konstanty Gebert, Wojciech Tochman czy legenda polskiego dziennikarstwa - Waldemar Milewicz, który jest mi znany, bo urodził się w Dobrym Mieście, w którym sama mieszkam. Pamięć o nim jest jeszcze żywa, warto pamiętać takie osoby. Wspaniała postać, która poniosła śmierć w wyniku zamachu bombowego w Iraku w mieście Latifijja. Dodam, że Milewicz nakręcił film dokumentalny o bałkańskiej miłości głównych bohaterów. 

"Jeszcze żyję i wierz mi, że Ty jesteś tą, która pomaga mi to wszystko przetrwać."

Osobiście nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak ciężką próbę musiał przejść związek Joanny i Seja (Seada). Wojna, odległość, narastające trudności... podziwiam desperację, upór i siłę Joanny, że potrafiła walczyć o to, co kochała. Ja sama nie wiem, czy w takim obliczu sytuacji, miałabym tyle hartu ducha, aby tak walczyć. Ale na takie uczucie warto czekać, choćby i całe lata niepewności. Im się udało, mimo przeciwności losu, jakie stawiło im na drodze życie. Najważniejsze wrażenie zrobił na mnie opis niezwykle uporczywych starań Joanny o nawiązanie kontaktu w uwięzionym w oblężonym Sarajewie narzeczonym, niebezpieczna wyprawa do zablokowanego miasta i ślub w wojennych warunkach. 

"Ja sobie do końca z wszystkiego nie zdawałam sprawy. Byłam zakochana i tylko to dla mnie się liczyło. Ale widziałam, jak Sejo jest zdenerwowany. Szliśmy ulicą, a on cały czas się rozglądał, zastanawiając się, z której strony grozi nam niebezpieczeństwo. Po ślubie przyjaciele chcieli zrobić nam kilka zdjęć. Ale on cały czas powtarzał – szybciej, szybciej – bo kilka osób stojących w jednym miejscu mogło być świetnym celem dla snajpera. Podobnie było podczas naszego „wesela”. Żeby nikt nie zobaczył, że w domu jest grupka osób, musieliśmy szczelnie zasłonić firanki." 

Autorka zaskoczyła mnie bezpośrednim, prostym i łatwym w odbiorze językiem, ale jednocześnie mocnym w przekazie. Nie ma tu przerysowanych opisów, wszystko jest tak, jak należy, wszystko jest po coś. Sama historia miłosna została napisana pięknie, naturalnie, z wielką czułością, bez zbędnych wulgaryzmów, bez naciągania.   

Książka opatrzona jest licznymi zdjęciami, gdzie w tle widać zniszczenia i prawdziwy obraz wojny.

Książka o niewielkiej objętości, ale ogrom emocji, jaki został w niej zawarty, aż trudno w to wszystko uwierzyć i ogarnąć. Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie, tym bardziej że jest to prawdziwa historia. To piękna, wzruszająca opowieść o dążeniu do realizacji marzeń, o triumfie miłości, której realizację pokrzyżowała bezsilność i strach w obliczu wojny na Bałkanach. Takie książki są nam bardzo potrzebne w dzisiejszych czasach. W czasach nietolerancji, zagrożeń terrorystycznych, konfliktów zbrojnych. Wygrała miłość, przegrała nienawiść - i bardzo chciałabym, aby zawsze tak wszystkie mniejsze i większe konflikty się kończyły. 

Widać że książka została napisana sercem, i tak też trzeba ją czytać, z wielką uwagą i zaangażowaniem. Wypatrujcie jej w księgarniach, bo jest planowane jej wznowienie lub szukajcie w bibliotekach:
https://w.bibliotece.pl/407239/Jeszcze+%C5%BCyj%C4%99...

Dodam iż na okładce widnieje Mostar - znany w Mostarze budynek, zniszczony w czasie wojny. 

Joanna Tlałka-Stovrag – rodowita krakowianka, ukończyła slawistykę na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, z zawodu i zamiłowania zajmuje się przekładem i nauczaniem języków słowiańskich; od kilkunastu lat jest tłumaczem przysięgłym języków: chorwackiego, bośniackiego i serbskiego; pracowała jako pilot wycieczek zagranicznych. W czasie wojny na Bałkanach towarzyszyła Waldemarowi Milewiczowi jako tłumacz w wyjazdach organizowanych przez TVP; współautorka przewodnika turystycznego "Chorwacja", który po sukcesie na polskim rynku ukazał się w Czechach, oraz "Słownika pisarzy świata". Obecnie pracuje nad kolejną powieścią, ale tym razem nad fikcją literacką, osadzoną w krajach nad Adriatykiem oraz w Krakowie.

A tu możecie posłuchać piosenki "Sarajevo" J. Nohavicy, w wykonaniu Michała Łanuszki, która to idealnie oddaje klimat i losy bohaterów tej opowieści:




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.