Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dąbrowska Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dąbrowska Anna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2024

Złote blizny - Anna Dąbrowska

 

Tytuł: Złote blizny
Autor: Anna Dąbrowska 
Wydawnictwo: Amare
Liczba stron: 410
Ocena: 10/10

Milion dolarów za śmierć: czy to dobra cena? Znany na całym świecie frontman zespołu MacRock - Tyler Lewis - oferuje taką stawkę za pomoc w odejściu z tego świata. Niestety, nikt nie bierze jego słów na poważnie. Nikt prócz japońskiej terapeutki Yua, która zmienia świat poprzez kintsugi, czyli sztukę sklejania życia. Kobieta w sprytny sposób namawia wokalistę na terapię, w której ma uczestniczyć razem z wybraną przez nią osobą.
Abigail Morrison to kobieta, która w tragicznym wypadku samochodowym straciła dwie najbliższe osoby. Żałoba przysłoniła wszystkie jej marzenia i plany, a jednak Abby wciąż wierzy, że kiedyś uda jej się nauczyć żyć z bolesnymi wspomnieniami. To właśnie ona zostaje drugim uczestnikiem tajemniczej terapii.
Co się wydarzy, gdy spotkają się ze sobą dwie roztrzaskane na milion kawałków dusze?

Czy książka może być zarówno piękna, jak i bolesna? Anna Dąbrowska udowadnia, że jak najbardziej tak. Blizny... trochę już ich mam... Tych na ciele, ale i tych na duszy. I to jeszcze nie koniec. Za jakiś czas chciałabym móc powiedzieć, że są dla mnie powodem do dumy, a nie cierpienia. Czas pokaże. Niesamowite jest to, jak bardzo mocno można czuć to, czego doświadczyli bohaterowie. Ich stratę, ból, cierpienie, lepsze i gorsze chwile były niejako moimi własnymi. Historia Abigail i Tylera stała się mi niezwykle bliska. Mimo całej tej trudności i ciężkości problemów autorka z wyczuciem przeprowadza nas przez terapię i traumy postaci. Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób to zrobiła.

"Blizny nie znikają nigdy. Są częścią nas. Są jak prawa ręka lub lewa noga. Są po coś, powstały, byśmy utemperowali naszą idealność."

Mamy dwoje z ciężkim bagażem doświadczeń ludzi (dodajmy dla siebie obcych), którzy nie potrafią poradzić sobie z tragedią, jaka ich spotkała. Abigail w wypadku samochodowym traci dwie ukochane osoby. Nie umie uporać się z żałobą, miewa ataki paniki, nie potrafi nawet wsiąść do samochodu. Z kolei Tyler nienawidzi nie tylko całego świata, ale i samego siebie. Pragnie śmierci. Punktem zwrotnym staje się terapia. Japońska terapeutka Yua stosująca kintsung - sztukę sklejania życia polegającą na tym, by z blizn, z niedoskonałości zrobić coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Czegoś, co będzie naszą siłą napędową do życia.

"Te blizny to twoja historia. Naucz się je tolerować, a następnie spróbuj się z nimi zaprzyjaźnić."

Mówi się, że czas leczy rany. Nie do końca się z tym zgadzam. Jeśli nie znajdzie się ktoś, kto nam pomoże, zrozumie, wskaże kierunek, poprowadzi ku prawdzie, poskleja nas samych i nasze serce, dostrzeże w naszych wewnętrznych bliznach wyjątkowość, możemy bez końca nurzać się w naszym cierpieniu. Ta historia udowadnia, że wszystko dzieje się po coś, nawet mimo trudnych życiowych chwil. Każdy z nas kogoś stracił albo dopiero straci. Nie da się tego uniknąć. Po takim wydarzeniu trzeba na nowo nauczyć się żyć, uśmiechać i być może... kochać.

"Wszystko można odmienić, tylko potrzeba na to chęci. A zdobycie chęci i pogodzenie myśli z uczuciami jest najtrudniejszą rzeczą do wykonania."

"Złote blizny" to mądra, pełna emocji, przejmująca powieść, która trafi do każdego czytelniczego serca. To książka o stracie, słabościach, lękach, wierze w drugiego człowieka, zaufaniu, determinacji w walce o miłość. Czy Abigail i Tyler zawalczą o siebie i nauczą żyć na nowo? Sprawdźcie, warto!


Współpraca z Wydawnictwem Amare


piątek, 18 listopada 2022

Escort girl - Anna Dąbrowska

 

Tytuł: Escort Girl
Autor: Anna Dąbrowska 
Wydawnictwo: Amare
Ilość stron: 326
Ocena: 10/10

Czy luksusowa escort girl ma prawo do miłości?

Luksusowa prostytutka czy dama do towarzystwa? A może sugar baby podstarzałego sponsora? Sarze jest wszystko jedno, jak będą ją od tej pory nazywać. Najważniejsze jest to, że praca, którą właśnie rozpoczyna, pozwoli jej na nowy start, z dala od despotycznej matki.

Wszystko idzie zgodnie z planem do momentu, kiedy na drodze Sary staje intrygujący, bajecznie bogaty Sylwester. On żonaty, ona coraz bardziej uzależniona od seksu z nim… To nie może skończyć się dobrze. Sara, wplątana w gęstą sieć kłamstw i osobistych tragedii, zaczyna się gubić w swoich uczuciach.
Pytanie, czy escort girl w ogóle ma prawo do szczęścia i miłości?

Lubicie film Pretty Woman? "Escort girl" w pewnym sensie jest taką jego współcześniejszą wersją. Poza tym to powieść nieoczywista, nieprzewidywalna, owiana tajemnicami, z pewnością wcale nie lekki romans. To książka zmuszająca do refleksji i zastanowienia się, co w życiu jest tak naprawdę ważne.

"Oczy bolą wtedy, kiedy w końcu zaczynasz dostrzegać oblicze drugiego człowieka. Kiedy zdejmuje on z twarzy maskę pozorów, zadaje cios prosto w serce."

Anna Dąbrowska nakreśliła dwie odmienne drogi dziewczyn trudniących się najstarszym zawodem świata. Ukazała co wiąże się z ich wyborem. Na przykładzie Sary widzimy co może przeżywać taka osoba, jakie towarzyszą jej uczucia (których w tej branży nie powinno być), zagubienie, watpliwości, walka z samą sobą. Sara pragnęła dla siebie lepszego życia. Czy to tak wiele? Niby nie, ale sposób, aby to osiągnąć nie należał do najlepszych jej wyborów. Nie wszystko bowiem co się świeci, warte jest swojej ceny. Męscy bohaterowie również mają tu swoje historie. Każdy z nich jest istotny w tej opowieści.

"Miałam być dziewczyną, której będzie okazywał miłość, współinwestorką, ktorej okaże szacunek. Kochanką, której da namiętność."

Pikantne sceny, owczem pojawiają się, ale nie stanowią nadrzędnego filaru fabuły. Autorka skupia się bardziej na innych problemach. Bieda, patologia, toksyczne relacje z rodzicem, brak akceptacji siebie, sponsoring, fałszywa przyjaźń. Czy uważacie, że bieda wpływa na poczucie wartości człowieka? Przed przeczytaniem tej książki odpowiedziałabym, że nie... jednak w jej trakcie moje spojrzenie na wiele spraw zaczęło się  zmieniać.

"Żyliśmy od mamy wypłaty do wypłaty. Zimą oszczędzaliśmy na prądzie. Czasami uczyłam się przy świetle świecy, zamiast przy lampie. Miałam dosyć spania w spranej piżamie zakupionej w lumpeksie. Pragnęłam poczuć się kobietą."

Jakiś czas temu autorka zadała nam pytanie: "Kiedy człowiek błądzi?". Cieszę się, że moja wypowiedź znalazła się w tej książce.

"Escort girl" to zaskakująca, seksowna i prawdziwa powieść o poszukiwaniu miłości i akceptacji. To również książka o głębokich traumach, słabościach, pragnieniach i potrzebach. Co okaże się ważniejsze - miłość czy pieniądze? Sprawdźcie jak może smakować luksus.

A w środku taką niespodziankę, o której wyżej wspomniałam skrywała książka 😍



Współpraca z Wydawnictwem Amare




piątek, 29 października 2021

Nasza melodia - Anna Dąbrowska

 

Tytuł: Nasza melodia
Cykl: Płomienie (tom 4)
Autor: Anna Dąbrowska 
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 306
Ocena: 10/10

Jeśli prawdą jest, że muzyka łagodzi obyczaje, to Rita i Daniel są żywym wyjątkiem od tej reguły. On nienawidzi jej, a ona… kocha jego. Ale za nic się do tego nie przyzna. Na drodze do ukochanego stoją przecież jej rude włosy, piegi i pianino – grają na nim oboje, lecz Rita jest przekonana, że przewyższa w tej sztuce Daniela. Daniel nie pozostaje jej dłużny i uparcie twierdzi, że Rita jest brzydka. Nie ma mowy o żadnych pozytywnych uczuciach z jego strony, więc zraniona do żywego dziewczyna z pasją oddaje się rywalizacji muzycznej. Kiedy po wielu latach spotykają się ponownie, Daniel jest już sławnym Dannym, muzykiem zespołu Płomienie, a Rita - właścicielką klubu i nauczycielką w szkole muzycznej. Nieoczekiwanie wybucha miłość ognista jak jej włosy, ale bolesna tajemnica z przeszłości może sprawić, że happy endu nie będzie…

"Nasza melodia" jest czwartym i zarazem wieńczacym tomem cyklu Płomienie. Pierwsze trzy części można czytać niezależnie, jednak po ostatnią radziłabym sięgnąć po zapoznaniu się z wcześniejszymi, gdyż jest też niejako podsumowaniem historii pozostałych postaci.

Uwielbiam książki z muzyką w tle, gdyż zawsze dużo bardziej mogę poczuć to, co odczuwają bohaterowie. Wystarczy po prostu się zaczytać i wysłuchać to, co mają nam do opowiedzenia. Historia jest piękna. Kolejny raz zostałam zaskoczona tym, że w taki sposób można pisać o uczuciach, miłości, emocjach, o tym, co dotyczy każdego z nas. I mimo, iż sporo w niej smutku to daje nadzieję. To, co czasami ciężko ubrać nam w słowa lub boimy się głośno powiedzieć - muzyka może pozwolić wybrzmieć naszym myślom.

"Poczułem dreszcze na całym ciele, a złe samopoczucie nagle zniknęło. Muzyka leczyła. Muzyka była najlepszą terapią dla rozszarpanej duszy. Scalała każdy jej fragment. Zastępowała słowa, które często boimy się wypowiedzieć na głos. Muzyka... Nie każdy urodził się, by ją zrozumieć, ale każdy mógł nauczyć się ją kochać. Tak po prostu. Po swojemu. W nieidealny sposób."

Relacja Rity i Daniela z jednej strony pełna jest ognia, wyraźnie czuć między nimi pożądanie. Docinają sobie na każdym kroku. On jej nienawidzi, ona go kocha. Jednak na drugiej szali mamy liczne tajemnice i niedomówienia. Przyznaję, że Daniel troszkę napsuł mi krwi. Zresztą nie inaczej Rita. Dwa zawzięte uparciuchy! Ta historia udowadnia, że do prawdziwej miłości trzeba dojrzeć, we właściwym momencie potrafić o nią zawalczyć.

"Wiedziałem, że słowami można krzywdzić... Tak łatwo można zniszczyć nimi czyjś świat. Trudniej go odbudować i naprawić dziurawą relację."

Autorka podkreśla jak ważny jest szacunek do samego siebie. Że nikt nie rodzi się idealny. Młodość ma to do siebie, że wolno nam popełniać błędy, ale i uczyć się na nich. 

Tu nic nie jest oczywiste. Zaskoczeń jest co niemiara. Uwielbiam takie zaskoczenia, takie zagrywki i cieszę się, że Anna Dąbrowska zastosowała takie fabularne rozwiązania.

Co tu dużo mówić. Kocham ten serię, kocham jej bohaterów. Wszystkich razem i każdego z osobna. Na moich oczach zmieniali się, dojrzewali do pewnych decyzji. Każdy też coś mi dał - emocje, lekcję, radę na życie.

"Nasza melodia" to poruszająca, życiowa, pełna emocji powieść wywołująca drżenie naszego serca. To historia o sile miłości, przezwyciężaniu trudności, pasji, tlącaj się nadziei. Polecam gorąco! Który z chłopaków z zespołu Płomienie jest Waszym ulubieńcem?



Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res 



piątek, 19 marca 2021

Zamień mnie w krzyk - Anna Dąbrowska [Przedpremierowo]

 

Tytuł: Zamień mnie w krzyk (tom 2)
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Amare
Ilość stron: 362
Ocena: 10/10

Po dramatycznym wydarzeniu, które rozegrało się w dzień powrotu Eryka z misji w Afganistanie, Gabriela stara się żyć jak dawniej. Wkrótce jednak okaże się, że w jej życiu zmieniło się wszystko. Tajemnica, którą skrywa młoda kobieta, oddala ją od ukochanego Jeremiego. Tymczasem jej mąż próbuje naprawić błędy przeszłości…

Uwikłana w relacje z dwoma mężczyznami, Gabriela zaczyna gubić się w swoich uczuciach. Mimo że nauczyła się czerpać radość z seksu, a pełne namiętności noce dały jej rozkosz, jakiej wcześniej nie znała, wciąż nie potrafi podjąć ostatecznej decyzji o tym, z kim naprawdę chce być. Czy ta burzliwa historia może skończyć się happy endem? Którą miłość wybierze Gabriela - tę, która rani, czy tę, która leczy?

Pierwszy tom podarował mi mnóstwo emocji, ale ten jeszcze więcej. W drugą część wchodzimy jakby z marszu, płynnie zagłębiając się w dalsze losy bohaterów.

Ta historia totalnie mnie wzburzyła. Tu wszystko wywróciło się do góry nogami! Zaszły wielkie przetasowania, zmiany... Zupełnie nie spodziewałam się takich zawirowań. Byłam zła na wybory i kontrowersyjne decyzje, jakich dokonywali bohaterowie. Miłość, pożądanie, zazdrość, obietnice, pogubienie, strach, i jeszcze więcej tajemnic, do tego dramatyczne wydarzenia - tu nie ma ani chwili na nabranie oddechu, cały czas coś się dzieje, ciągle jesteśmy zaskakiwani obrotem spraw.

"Szłam do przodu, a nie do tyłu. Wiedziałam już, kogo bym wybrała, gdyby zmuszono mnie do dokonania wyboru. Jeden z mężczyzn stanowił moją przeszłość, drugi był przyszłością."

Podobało mi się to, w jaki sposób bohaterowie odkrywali siebie nawzajem, co lubią, a czego nie. Ta historia pokazuje, że aby być kochanym, najpierw trzeba pokochać siebie. Udowadnia, że warto czasem pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, przekroczyć narzucone i zakorzenione w nas ograniczenia. Ale najważniejsze to zacząć walczyć o siebie, o godne i spokojne jutro. Jeremiego dalej bardzo lubię, choć nie pojmuję jak mógł tak postąpić, ale z drugiej strony... może i to było właściwe. A co do Eryka, dostając więcej informacji o tym, w jakiej rodzinie się wychowywał, zrozumiałam dlaczego stał się tym, kim stał.

"Patrzył na mnie przez chwilę w kompletnej ciszy. Wielbił miłością i odbierał z moich oczu lęk."

"Zamień mnie w krzyk" to powieść tak przesiąknięta emocjami i uczuciami, że aż chciałoby się krzyczeć. Pochłania, uzależnienia, a ja muszę ochłonąć, by rozpocząć czytać kolejną książkę, co nie zdarza mi się tak często. Czuję ogromny pozytywny niedosyt! I bardzo chciałabym kontynuacji... Z czystym sumieniem polecam Wam tę dylogię!

PS Finalna okładka tego tomu będzie się nieco różniła od tej na zdjęciu.





Recenzja powstała we współpracy z Autorką i Wydawnictwem Amare

czwartek, 18 marca 2021

Kochaj mnie szeptem - Anna Dąbrowska [Przedpremierowo]

 

Tytuł: Kochaj mnie szeptem (tom 1)
Autor: Anna Dąbrowska 
Wydawnictwo: Amare
Ilość stron: 370
Ocena: 10/10

Gabrysia jest nieśmiałą, pełną kompleksów studentką polonistyki. Wierzy w miłość, ale nie wierzy, że jakikolwiek mężczyzna mógłby zainteresować się nią na poważnie. Do czasu, kiedy na przekór swojej despotycznej matce postanawia związać się z żołnierzem, który brał udział w misji w Afganistanie. Młoda para szybko staje na ślubnym kobiercu, ale niedługo potem okazuje się, że wspólne życie wcale nie przypomina znanych z kobiecych powieści wzruszających historii miłosnych… Gabrysia zdaje sobie sprawę, że żołnierski mundur skrywa wiele mrocznych tajemnic i że dokonała złego wyboru. Wkrótce w jej życiu pojawia się Jeremi, przystojny sąsiad, którego urok osobisty działa na nią jak magnes. To zakazane uczucie stanie się punktem zwrotnym w jej życiu, a Gabrysia odkryje, czym jest udany seks, przestanie wstydzić się swojego ciała i nauczy się mówić o swoich pragnieniach. Ale czy historia związku z dwoma mężczyznami może skończyć się happy endem?

Czytam bardzo dużo i wydawało mi się, że chyba już nic w literaturze nie będzie mnie w stanie zaskoczyć. Ale jakże się myliłam! Nie dość, że ta książka jest inna niż wcześniejsze powieści Anny Dąbrowskiej, to jeszcze poruszane tematy nie pozwalają na to, by czytać jej bez emocji, wewnętrznego rozdarcia, przeżywania każdej sytuacji i zdarzenia z udziałem bohaterów. Ta historia jest tak namacalnie prawdziwa, że aż przerażająca.

"Poczułam, że wkraczam w dorosłość, od której nie będzie już odwrotu. Przyjmując na siebie rolę bycia dorosłym, robi się to już na zawsze..."

Jeśli ktoś myśli, że dorosłość i miłość jest prosta, to chyba żyje w bajce albo w jakimś innym wymiarze. Uczucia bowiem to skomplikowany twór, a i tak wszystkich nas do tego ciągnie, tego potrzebujemy, by być szczęśliwymi. Znacie to powiedzenie: "za mundurem panny sznurem", prawda? W tym przypadku w pewnym momencie moje wyobrażenia o takim facecie roztrzaskały się z hukiem o ziemię. Dla mnie to coś nowego w kreacji takiego książkowego bohatera. Zwykle mamy do czynienia z mężczyzną niemal idealnym, do którego wzdychają czytelniczki. Tu nasze serce zdobywa ktoś inny... No ale to już Wam pozostawiam do sprawdzenia.

"Tak trudno jest się uśmiechać, kiedy całe serce płacze. Tak trudno jest być silnym, kiedy w grę wchodzą uczucia..."

Byłam tak bardzo zła na Gabrysię, na jej naiwność, błędne i pochopne decyzje. Dziewczyna jest rozczarowa życiem małżeńskim. Moim zdaniem 20 lat to nie jest czas na zamążpójście. Jej mąż Eryk po powrocie z Afganistanu cierpi na PTSD. Jednak to wcale nie tłumaczy tego, w jaki sposób traktuje żonę. Jego nie można polubić. To egoista zaspokajający tylko własne potrzeby.

Namiętność, miłość, potrzeba bycia kochaną, pragnienie akceptacji i zrozumienia, samotność, strach, przemoc fizyczna, seksualna i psychiczna, brutalność, podporządkowanie, manipulacja, pozory. Tego i wiele więcej spodziewajcie się po tej książce.

Historia ta w bolesny sposób pokazuje, że żadna kobieta nie powinna zapominać o sobie, swoich potrzebach, pragnieniach i marzeniach. Często mamy cały dom na głowie, dzieci, praca... A gdzie my same w tym wszystkim? Czasem wcale nie potrzeba wiele, byśmy poczuły się kobietami. Trzeba nauczyć się sprawiać sobie drobne przyjemności.

"Będę kochał cię delikatnie. Będę kochał cię szeptem. Bez pośpiechu."

Dla mnie ta książka ma dodatkowy smaczek, gdyż jej akcja osadzona została w miejscach, które znam. Olsztyn i Morąg - to tu kończyłam szkoły. 

"Kochaj mnie szeptem" to niezwykle trudny i bolesny dramat erotyczny. Polecam każdej kobiecie, by nie wpadła w pułapkę mylnych wyobrażeń o związku i miłości oraz każdemu mężczyźnie, by zobaczył jak nie należy traktować kobiety.


Recenzja powstała we współpracy z Autorką i Wydawnictwem Amare 


piątek, 11 grudnia 2020

Czas na ciszę - Anna Dąbrowska

 

Tytuł: Czas na ciszę 
Cykl: Płomienie (tom 3)
Autor: Anna Dąbrowska 
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 364
Ocena: 10/10

Oksana potrafi śpiewać tak, że jej głos przenika ludzkie dusze, rozpala serca, a z oczu wyciska łzy. Ale jej największe marzenie wcale nie jest związane z muzyką. Straciła już matkę, a teraz może również stracić młodszego brata, Tomka, który zmaga się z ciężką chorobą. Targana sprzecznymi emocjami dziewczyna decyduje się wystartować w eliminacjach do popularnego programu muzycznego, a ewentualną wygraną przeznaczyć na leczenie brata. Ta decyzja okaże się przełomowa i sprawi, że w jej życiu pojawi się ktoś, kto pomoże jej uwierzyć w siebie i zawalczyć o szczęście…

"Czas na ciszę" to trzeci tom cyklu Płomienie. Jednakże każdy z nich można czytać niezależnie. Ania Dąbrowska pięknie potrafi pokazać to, co gra w duszach jej bohaterów. Dlatego na każdą kolejną jej książkę czekam z wielką niecierpliwością.

Cisza. Dla każdego z nas jest czymś innym. W ciszy rozmyślajmy, analizujemy, planujemy. Cisza przynosi nam spokój, ukojenie, ale i niekiedy niepokój i ból. Co się stanie, gdy tę ciszę coś przerwie? Gdy wedrze się melodia dźwięków? O tym przekonacie się poznając historię Kosmy i Oksany.

"Teraz przydałby mi się czas na ciszę. Czas na spokój. Nie chciałem myśleć o niczym innym, tylko być. Trwać. Bez uczuć, bez emocji."

Stworzeni bohaterowie są różni, nie są idealni, posiadają wady, jak i zalety. Każdy z nich ma swoje problemy, z którymi będzie próbował sobie poradzić. Czy to się uda? Nie mogę Wam tego zdradzić.

"Nie bałem się jutra. Każdy nowy dzień przyjmowałem z pokorą. Nie obawiałem się wyzwań. Nie przejmowałem się popełnieniem błędu, bo nie byłem idealny. Upadałem i wstawałem. Nie odgrywałem żadnej roli, by się spodobać. Po prostu byłem sobą."

Uwielbiam w książkach motyw muzyczny, a ta, jak i jej poprzedniczki zawiera sporo tego elementu. Autorka wiernie oddała realia panujące w świecie muzyki. Poza tym ja sama równie mocno (jak i bohaterowie) odczuwałam siłę muzyki. Zrozumiałam ile dla nich znaczy.

To, co bardzo mi się podobało, to niezliczona ilość mądrych, życiowych myśli, które można by brać garściami i wpasować do naszej codzienności. Przekonujemy się, jak kruche jest ludzkie życie. Widzimy ile zależy od pieniędzy. W pewnym momencie każdego z nas może dopaść poczucie samotności, niesprawiedliwości i bólu. Ważne jest wówczas, by mieć obok siebie kogoś, kto nas wysłucha, zrozumie, wesprze, pocieszy.

Autorka tym razem naprawdę pokazała na co ją stać. Poruszyła tematy, które przygniatają czytelnika ładunkiem emocji i powagą sytuacji. Nie idzie na skróty, a stara się przedstawić nam każdy wątek jak najlepiej, wiarygodnie i tak, by jednocześnie chwycił za gardło i zmusił do wielu refleksji.

Nie dowierzałam w to, co czytałam na ostatnich stronach książki. Zakończenie doszczętnje poturbowało moje serce. Ale znając inne powieści autorki, różnie może być. Mogę już nie skleić serca, ale i przecież możliwe jest coś jeszcze...

"Czas na ciszę" to piękna, bolesna i wzruszająca powieść o miłości, przyjaźni, chorobie, trudnej przeszłości, zaufaniu, marzeniach i sile muzyki. Czy Oksana i Kosma przezwyciężą przeszkody i będą szczęśliwi? To już musicie sami sprawdzić. Ania zaserwowała mi coś, czego dawno nie przeżyłam. Chcę więcej! ❤



 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res



sobota, 15 sierpnia 2020

W deszczu - Anna Dąbrowska


Tytuł: W deszczu
Cykl: Płomienie (tom 2)
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 342
Ocena: 10/10

Historia miłosna opowiedziana kroplami deszczu.

Aleks, perkusista znanego zespołu, postanawia wrócić po wielu latach do swojego rodzinnego domu. Mężczyzna chce w końcu uwolnić się od wspomnień tragicznych wydarzeń, jakie kiedyś się tu rozegrały, a także zrozumieć, jak to się stało, że dziewczyna, którą kochał jako nastolatek, niespodziewanie zniknęła z jego życia. Wkrótce czeka go zaskakujące spotkanie, które stanie się początkiem niezwykłej historii miłosnej...

"Coraz mniej ludzi lubi deszcz, ale oni nie wiedzą, co jest dobre. Wolą mieć suche ubrania i puste serca. Ja wolę mieć mokre ubranie i pełne serce."

"W deszczu" to książka z gatunku New Adult, ale i powieść obyczajowa i jednocześnie drugi tom cyklu Płomienie.

Wiele razy podkreślałam, że w książkach szukam narracji z męskiej perspektywy. Tu nie tylko to otrzymałam, ale cała powieść (ku mojej uciesze) jest w ten sposób prowadzona. Tym bardziej byłam ciekawa, czy wyjdzie to naturalnie, czy poczuję wszystko to, co chce mi przekazać autorka i czy zrozumiem motywy zachowania głównego bohatera. Mogę powiedzieć, że wypadło to świetnie!

Historia Aleksa pokazuje, jak ciężko jest wyrwać się z traumatycznej przeszłości. Wymaga to od nas niezwykłej siły i samozaparcia. Przemyślenia uczucia i dylematy chłopaka bardzo szybko stały się częścią mnie samej, a jego metamorfoza dała nadzieję, że warto walczyć o siebie, o to, na czym nam najbardziej zależy, o lepszą przyszłość.

"Wiem, że jeździłeś na różne terapie, ale jak widać, nie przyniosły one upragnionego skutku. Teraz nie jesteś już dzieckiem i musisz zrozumieć, że jeśli nie wybaczysz ojcu jego błędów, nie zaznacz spokoju w tym miejscu. Jeśli naprawdę chcesz tu mieszkać, musisz wyłączyć na jakiś czas myślenie o przeszłości."

Autorka zaskoczyła mnie też tym, iż zastosowała zabieg przeplatania wydarzeń, gdzie jeden rozdział dotyczy teraźniejszości, a następny przeszłości. Przyznam że nie zawsze odpowiada mi takie rozwiązanie, ale tu wszystko mi zagrało.

Ważną kwestią, jaką porusza Anna Dąbrowska jest uzależnienie od alkoholu. Każdy z nas wie, jak ten problem niszczy, nie tylko samego sięgającego do kieliszka, ale przede wszystkim jego rodzinę, a zwłaszcza dzieci. Często nie potrafimy pomóc takim ludziom. A co, jeśli alkoholizm nie oznacza zawsze choroby, a wybór stylu życia? Powieść ta dosłownie otwiera oczy na rzeczy, których zwykle nie widzimy lub nie chcemy widzieć.

Pewnie zastanawiacie się, jakie znaczenie ma tytułowy deszcz? Patrząc na całość, mogę stwierdzić, iż z jednej strony stanowi pewnego rodzaju zasłonę, za którą się skrywamy, a z drugiej jest doskonałym oczyszczeniem z tego, co w nas siedzi, ze złych emocji, problemów, trosk dnia codziennego. Mimo jednostajnego rytmu fabuły, (choć dzieje się sporo), książkę cechuje emocjonalność. Wszechobecna nostalgia, refleksja i romantyzm robią największą robotę. Jestem zachwycona!

"Małe kropelki wydawały się spadać z coraz większą siłą. Słyszałem w nich muzykę. Kiedy czujesz się zakochany, zawsze słyszysz własną melodię, nawet w cykaniu konika polnego na łące. Ja słyszałem ją w deszczu."

Nie zabrakło także wątku miłosnego, który co tu dużo mówić, jest nietuzinkowy. Ale nie będę niczego więcej zdradzać, by nie zepsuć Wam zabawy. Dodam tylko, że jak zwykle sceny intymności i czułości to majstersztyk. Z pewnością nie każdy potrafi tak pięknie oddać bliskość między dwojgiem ludzi. 

"Nie istniała na świecie lepsza rzecz dla muzyka niż granie utworu dla dziewczyny. Kayla była dla mnie świeżością na tle wcześniej poznanych dziewczyn. Była kimś, kto mocno mnie fascynował."

Da się również zauważyć dokładny research, jaki poczyniła autorka odnośnie perkusji. Bardzo obrazowo opisuje ten instrument, grę na nim i inne związane z nim ciekawostki. I jest jeszcze nieodłączna muzyka i Kortez, bez których nie wyobrażam sobie tej książki. 

"W deszczu" to mądra, poruszająca, powieść z przesłaniem o miłości, walce o marzenia, alkoholizmie, stracie, rozpaczy, bólu, cierpieniu, samotności, potrzebie akceptacji, pasji i kojącej sile muzyki. To także książka dla tych, którzy... boją się żyć. Czy Aleks spełni swoje marzenia? Tego dowiecie się zaglądając do lektury. A ja już bym chciała zatopić się w kolejnej...





Za historię wybrzmiałą kroplami deszczu dziękuję Wydawnictwu Novae Res


czwartek, 13 sierpnia 2020

Odlecimy stąd - Anna Dąbrowska


Tytuł: Odlecimy stąd
Cykl: Płomienie (tom 1)
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 332
Ocena: 10/10

Dziewiętnastoletnia Delfina nie jest typową nastolatką. Pracuje w warsztacie swojego dziadka, nie ma przyjaciół, a jej największą pasją jest muzyka. W dzieciństwie porzucona przez matkę, dziewczyna uparcie pielęgnuje w sercu strach przed odrzuceniem i nie zamierza nawiązywać bliższych relacji z ludźmi. Wszystko zmieni się, gdy do jej małego, zamkniętego świata wkroczy poznany przypadkiem były gitarzysta popularnego zespołu. Wkrótce okaże się, że początkowa niechęć do mężczyzny przerodzi się w fascynację, a Delfina, wbrew swoim zasadom, zacznie się przed nim otwierać...
Czy tych dwoje życiowych outsiderów, których dzieli absolutnie wszystko, począwszy od różnicy wieku, a skończywszy na… jego żonie i dziecku, będzie w stanie pokonać swoje lęki i dać sobie szansę na prawdziwe uczucie?

"Każda miłość bolała. Każdy związek ranił uczucia. Prędzej czy później, każda miłość odchodziła i zostawiała po sobie tylko wspomnienia i serce pokruszone na setki kawałków."

"Odlecimy stąd" to powieść wpisująca się w New Adult. Jest to pierwszy tom otwierający cykl Płomienie. Niech Was nie zwiedzie tylko z pozoru schematycznie zapowiadająca się historia z wątkiem miłości. Zapewniam, że to coś znacznie więcej. Coś, co chwyta od pierwszych stron i nie puszcza do finału!

Muzyka stanowi w tej powieści jeden z najistotniejszych aspektów. Ona smaga duszę czytelnika niczym rozedrgany dźwięk wydobywający się z instrumentu. Zależność między muzyką a bohaterami czuć na każdej stronie. Rockman na gitarze może dać upust swoim emocjom. Podobnie rzecz ma się z naszymi bohaterami i ich ognistymi wręcz charakterami. Czytając niejednokrotnie ta dwójka napsuła mi krwi (ale uwielbiam ich, za to też), zdarzało się, że nie wiedzieli czego chcą. Pokazali, że do wszystkiego trzeba dojrzeć, zrozumieć, wyciągnąć odpowiednie wnioski.

"Teraz na zewnątrz żyliśmy wśród trujących oparów, a wewnątrz byliśmy wyniszczani pogonią za ślepym dążeniem do ideału. A tak naprawdę ideały nie istniały. Człowiek stworzony został po to, by popełniać błędy, upadać, ale i wstawać, iść dalej. Naprzód."

Ciekawym elementem okazał się wątek samotności. Ale nie takiej oklepanej, a samotności z wyboru, by nie krzywdzić innych ludzi. Jednakże nie mogę Wam nic więcej zdradzić. Spodziewajcie się tajemnicy ze strony Jakuba...

"Od ludzi małomównych nie wymaga się wielu słów. Czego zatem wymagać od dwojga osób, które mają swoje lęki i tajemnice? Na szczerą rozmowę nie mogą liczyć, bo nie potrafią wydobyć z ust więcej niż parę słów… Coś jednak musi ich łączyć, skoro chcą wciąż trwać przy sobie."

Ważnym wątkiem, jaki porusza autorka jest HIV. Ostatnio odnoszę wrażenie, iż problem ten w literaturze jakoś jest spychany A szkoda, bo to nadal istotna kwestia, z którą wielu ludzi ma do czynienia lub nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia tą chorobą. Równie istotną jest depresja. Widzimy jak kluczowa jest wówczas pomoc i wsparcie drugiej osoby.

Bardzo podobało mi się to, że uczucie, które budowali Delfina i Jakub nie było takie hop siup, a ich relacja rozwijała się stopniowo, a przede wszystkim naturalnie.

"Miłości nie można zaplanować ani nauczyć się ją czuć. Ona po prostu rodzi się w naszych sercach i z biegiem czasu rozkwita."

Powieść uczula nas na to, by nikogo nie oceniać na podstawie wyglądu czy własnych domysłów. Pokazuje jak jeden moment może wywrócić do góry nogami nasze poukładane życie. Poza tym historia ta udowadnia, że prawdziwa, silna miłość może pokonać wszelkie przeszkody oraz to, że nie sposób przed nią uciec. 

Akcja płynie jednostajnym rytmem. Tu bardziej liczy się emocjonalna strona tej historii. Moją szczególną uwagę przykuła niezwykłe ciepła więź wnuczki z dziadkiem. To dowód na to, że różnice pokoleniowe mogą łączyć, a nie dzielić. Coś wspaniałego!

"Odlecimy stąd" to wzruszająca, autentyczna, mądra, a przede wszystkim pełna miłości i pasji powieść o strachu przed ludźmi, samotności, odrzuceniu, zawiedzionym zaufaniu, bólu, miłości, przyjaźni, tajemnicach, radzeniu sobie z chorobą, przełamywaniu lęków, odkrywaniu kobiecości. Dwoje outsyderów - czy Delfi i Kuba odważą się porzucić samotność i wyjść ze swoich skorup? Ja już wiem, a Wy?


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res


niedziela, 7 kwietnia 2019

Nauczyciel tańca. Rewolta - Anna Dąbrowska


Tytuł: Nauczyciel tańca. Rewolta
Cykl: Nauczyciel tańca (tom 2)
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 336
Premiera: 27.03.2019 r.
Ocena: 10/10

Kaja i Dominik, bohaterowie znani czytelniczkom z pierwszej części powieści, nie wierzyli w bajki, lecz otrzymali od życia swój własny happy end. Jednak lata spędzone w małżeństwie pokazały bohaterom, że samo bycie razem nie wystarcza do szczęścia. Czasami trzeba wzniecić ogień miłości na nowo i zawalczyć o siebie. Ile jest w stanie wybaczyć miłość? Czy szczerość okaże się kluczem do szczęścia?

"Odkładamy coś na bok, przekonani, że sięgniemy po to później. Często jednak okazuje się, że odłożyliśmy na dalszy plan prawdziwe życie i nie zauważyliśmy, że jego smak stał się przeterminowany."

Nasi bohaterowie są małżeństwem od sześciu lat. Swój czas dzielą między obowiązki domowe, rodzicielskie i pracę. Jak się zapewne domyślacie będą musieli zmierzyć się z prozą życia. Bo nie zawsze jest tak, że żyli długo i szczęśliwie. Bajki się kończą, ale co dalej? Anna Dąbrowska postanowiła dać nam odpowiedź na to jak potoczyło się życie Kai i Dominika. W związek pary wkrada się rutyna, kłótnie, nieporozumienia, zazdrość i kłamstwa. Co zrobią, gdy pojawią się ich dawni partnerzy i jeszcze jedna kobieta - Michalina? Czy dojdzie do zdrady? Czy małżeństwo przetrwa? Nie odpowiem Wam na te pytania. Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami. A wierzcie mi, że wydarzy się naprawdę sporo. Niejednokrotnie zostaniecie zaskoczeni rozwojem wypadków.

"(...) ale  na tym polega życie - by iść razem przez nie, raz z uśmiechem na ustach, drugi z łzami w oczach, z bijącym sercem, z frustracją w myślach, ale zawsze obok."

Autorka pokazuje jak ważna jest rozmowa, pielęgnowanie uczucia, dbanie o potrzeby drugiej osoby czy choćby okazywanie sobie prostych gestów. Przypomina co w życiu powinno być najważniejsze. Nie robi tego jednak w nachalny sposób. Każdy z tej historii wyciągnie dla siebie odpowiednie wnioski. Bo remontu nie robi się tylko mieszkania, czasem i małżeństwo potrzebuje takiego odświeżenia.

"Kochałam mojego męża jak nikogo na świecie, ale czułam, że nasze małżeństwo wymagało gruntownego remontu, w przeciwnym razie całkowicie się rozsypie."

To, za co lubię powieści pisarki, to to, że tworzy bohaterów, którzy wcale nie są idealni. To postaci z krwi i kości, posiadający wady i zalety, popełniający masę błędów, dlatego bez problemu można postawić się w ich sytuacji. Ich problemy, troski i radości równie dobrze mogą być naszymi.

"Każde małżeństwo przechodzi czasami kryzys i to nie jeden. Jest on po to, by wzmocnić nas od środka, byśmy naprawili popełnione błędy. Naprawiali siebie. To sprawdzian naszych uczuć."

Uwielbiam styl, jakim posługuje się autorka. Jest prosty, a jednocześnie trafiający prosto w serce. Tu nie ma nic naciąganego, wszystkie opisy, dialogi czy sami bohaterowie wypadają bardzo realnie.

"Nauczyciel tańca. Rewolta" to zgrabnie poprowadzona opowieść o małżeństwie z wszystkimi jego elementami. To zaskakująca, wzruszająca książka traktująca o prawdziwym życiu, relacjach małżeńskich, rodzicielstwie, pasji. Jak mogę Was jeszcze zachęcić do sięgnięcia po tę powieść? Oczekujecie lektury poruszającej niczym latynoski taniec? Chwytajcie za "Nauczyciela tańca. Rewolta" - nie pożałujecie!



Za egzemplarz do recenzji dziękuje Autorce i Wydawnictwu Lira


środa, 7 listopada 2018

Zanim zniknę - Anna Dąbrowska


Tytuł: Zanim zniknę
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 352
Ocena: 10/10

Osiemnastoletnia Wiktoria po śmierci ojca musi całkowicie zmienić swoje życie – przeprowadza się do innego miasta, gdzie czekają na nią nowa szkoła i nowi przyjaciele… Ale to dopiero początek zmian, jakie zaplanował dla niej los. 

Na drodze Wiktorii staje dwóch chłopaków, obydwoje wydają się coś ukrywać. Serce dziewczyny zaczyna wyrywać się do jednego z nich… Jak wyrzucić z siebie miłość do kogoś, kto codziennie udowadnia, że marzenia spełniają się zawsze, a motyle potrafią tańczyć nawet podczas zimnego wiatru? Czy można kochać chłopaka, który spadł z gwiazd?

Anna Dąbrowska jest jedną z moich ulubionych autorek. Dlatego jak każdej innej jej książki byłam i tej bardzo ciekawa. Na początku od razu Wam powiem, że historia ta skradła moje serce. Jest to zupełnie inna powieść od tych, jakie do tej pory serwowała nam autorka. Już Wam wyjaśniam dlaczego. Otóż pewnym zaskoczeniem były dla mnie pojawiające się elementy fantastyczne, paranormalne, za którymi niespecjalnie przepadam w książkach. Jednak to, w jak udany sposób autorka je wplotła w fabułę spowodowało, że ostatecznie nie odstraszyły mnie od lektury. 

Kto z nas nie zna i nie lubi "Małego Księcia"? Bardzo spodobało mi się to, że tak wiele cytatów z tej książki znalazło swoje miejsce w niniejszej powieści. Magia i baśniowość tworzą w jakimś sensie nierealność. Ale nierealność, którą można zaakceptować i która stawia przed nami szereg pytań o dobro i zło świata, ból i szczęście, nienawiść i miłość. Czyli odwieczne dylematy, z jakimi każdy z nas mierzy się na co dzień. 

"Każdy z nas uczy się w swoim czasie gotowości do czegoś, odpowiedzialności za innych i miłości do siebie."

Autorka powołała do życia bohaterów wyrazistych, naturalnych, z własnymi cechami charakteru, popełniających błędy, zagubionych, niemyślących o konsekwencjach swoich decyzji, rzucających się w wir: tu i teraz. To postaci, z którymi z pewnością można odnaleźć wspólny język. Moje serce skradł tajemniczy Syriusz. Chłopak dobry, utalentowany, oddany drugiej osobie. Również Wiktoria zdobyła moją sympatię i bez problemu rozumiałam ją. 

"Otwórz swoje serce na ludzi, a nie oczy, bo pamiętaj, oczy są ślepe. Trzeba szukać sercem. Pamiętaj, że dobroć kryje się w oczach. Nie ten, co dużo mówi o miłości, kocha bardziej, lecz ten, co skrycie milczy, a patrzy z uczuciem, jej jest wart."


Pisarka porusza wiele ważnych tematów i problemów, z którymi borykają się nastolatkowie. Będzie to trauma po stracie rodzica, nastoletni bunt i buzujące emocje, czy trudne życiowe wybory, a nawet gwałt. Tak wiec dzieje się naprawdę sporo, nie ma czasu na dłuższy przestój. 

Pewnie już kolejny raz powtarzam się, ale odpowiada mi styl i język, jakimi operuje pani Ania, co przekłada się na przyjemność czytania. "Zanim zniknę" kierowana jest głównie dla młodzieży, ale absolutnie po tę książkę może sięgnąć i starszy czytelnik.

"Zanim zniknę" to subtelna, przepełniona magią i symboliką powieść,  która niesie ze sobą ogrom emocji i uczuć. Jestem pewna, że zauroczy niejednego czytelnika. To książka o miłości, nadziei, o wchodzeniu w dorosłość i związanych z nią niełatwych decyzji. Czuję lekki niedosyt. Ale taki dobry niedosyt na więcej...


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira


środa, 8 sierpnia 2018

Nauczyciel tańca - Anna Dąbrowska


Tytuł: Nauczyciel tańca
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 400
Ocena: 10/10


33-letni Dominik uwielbia taniec, ale co dziwne i intrygujące, nie lubi być dotykany. Dlatego też decyduje się na krump. W opuszczonej fabryce wraz z grupą przyjaciół spotyka się, by wspólnie w ten sposób pozbywać się negatywnych emocji. Dominikowi nie są obce bieda, chłód czy brak miłości. Sprawia wrażenie silnego, ale czy rzeczywiście taki jest? Dzieciństwo spędził po części w domu dziecka, a po części w rodzinie zastępczej. Co stało się, że zastępczy rodzice go oddali? Z kolei Kaja w wieku 25 lat straciła dom i rodziców, ale uratowała młodszą siostrę, Sarę. Od tamtych dramatycznych wydarzeń minęły dwa lata, ale pomimo terapii Sara nie wypowiedziała ani jednego słowa. Czy taniec będzie tym, co pomoże dziewczynie uporać się z  trudną przeszłością?

"Zdarzają się piosenki, w których treść wydaje się stanowić naszą opowieść. Doszukujemy się w nich wskazówek, jak żyć, a jeśli ich nie znajdujemy, włączamy piosenkę od nowa, wierząc, że przegapiliśmy słowa najważniejszej zwrotki."

Anna Dąbrowska jest autorką, po której książki mogę sięgać w ciemno. Do dziś w pamięci siedzi mi "W rytmie passady", gdzie motywem przewodnim był taniec. Nie mogło być więc inaczej, musiałam poznać "Nauczyciela tańca". I o ile w poprzedniej powieści autorki poznałam taniec, jakim była kizomba, to tu pojawił się krump. Nigdy wcześniej nie słyszałam tej nazwy i było to dla mnie bardzo interesujące. Taniec ten pozwala wyrzucić z siebie ból, bezsilność, gniew, rozpatrz, po prostu wszystkie nagromadzone negatywne emocje. Coś niesamowitego! Czy może być bardziej oryginalny motyw na wyrzucenie z siebie złości? Ja takiego nie znam, a Wy? Dominik bał się odrzucenia i zranienia. Bał się pokochać, nigdy nie dopuścił do siebie zbyt blisko kobiety. Dlatego właśnie żył tylko dla tańca i dzięki niemu.

"Ten taniec uczył dystansu do siebie i uczył śmiać się z własnej nieudolności."

Bohaterowie, jakich stworzyła pisarka są wyraziści, mają mocno rozbudowany rys psychologiczny. Dzięki temu możemy w pełni ich zrozumieć, poznać ich myśli i uczucia. Na uwagę zasługują nakreślone pomiędzy nimi relacje. Wraz z nimi wszystko przeżywamy, dzielimy ich ból i powoli odnajdujemy nadzieję na szczęśliwą przyszłość. 12-letnia siostra Kai, Sara zaskoczyła mnie swoją mądrością. Widziała więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Od razu ją polubiłam. Podobnie było z przyjacielem Dominika Eddiem. On z kolei ujął mnie humorem i honorowym zachowaniem. Taka właśnie powinna być prawdziwa, szczera przyjaźń.

"Czasami należy tak zrobić, by nie ominąć swojego szczęścia na prostej drodze."

Gdy tylko zaczęłam czytać, zauważyłam, że nie będę miała do czynienia z banalną historią. Wszystkie wątki, wydarzenia, jak i sposób ich poprowadzenia są oryginalne. Autorka ponownie sprawiła, że jej powieść głęboko zagnieździła się w mojej głowie a przede wszystkim w sercu. Sercu, które otrzymało ogromną dawkę niezapomnianych emocji i przeżyć.

"Nauczyciel tańca" to urzekająca powieść o miłości i przyjaźni ponad wszystko. Książka o tym, że można osiągnąć coś wbrew napotykanym przeciwnościom. Że dzięki miłości i dla miłości można się zmienić. Wystarczy tylko uwierzyć. Pani Ania sięgnęła w głąb mojej duszy i poruszyła struny, które zwykle staram się trzymać w ryzach, nie pozwalając, by wymknęły się spod kontroli. Chłopak z dzielnicy rapu zakładający kaptur, by stwarzać pozory zawładnął całym moim sercem. Gorąco polecam! 




sobota, 6 stycznia 2018

Jutro będziemy szczęśliwi - Anna Dąbrowska


Jutro będziemy szczęśliwi
Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 304
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Zuzanna Majewska od trzech lat bezskutecznie próbuje poskładać swoje życie od nowa. Jej wielka miłość, Adam zniknął bez słowa pożegnania łamiąc jej serce. Gdy Zuzie wydaje się, że może ruszyć dalej, wtedy zjawia się On. Co takiego się stało, że Adam porzucił dziewczynę? Czy będą mogli być jeszcze szczęśliwi? Czy Adam odzyska zaufanie i uczucie Zuzy?

"Życie nie polega na cofaniu się, tylko na zawracaniu i wybraniu odpowiedniej drogi, gdy ścieżki prowadzą donikąd."

Autorka wiarygodnie oddała wszystkie uczucia i emocje, jakie udzielają się bohaterom. Tęsknota, żal, niepewność, zagubienie, nadzieja - towarzyszymy im w ich rozterkach i decyzjach. Pisarka postawiła na dwutorową narrację, gdzie wszystkie wydarzenia pozwoliła nam obserwować z perspektywy Zuzanny i Adama. Dzięki temu możemy w pełni zrozumieć ich postępowanie oraz poznać co wydarzyło się w przeszłości. 

"Czasem lepiej nie wiedzieć, jak brzmi prawda."

Autorka nie stroni od trudnych i ważnych tematów, jak chociażby niepełnosprawność czy załamanie nerwowe. Stanowią one idealne spoiwo pomiędzy bardziej błahymi problemami. Poza tym autorka przemyciła miedzy wierszami garść mądrości i tego, co w życiu ważne. Zrobiła to w sposób nienachalny, ale zdecydowanie dający pożywkę do wielu refleksji i przemyśleń.  

Autorka porusza serce czytelnika opowiedzianą historią. Już od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w jej fabułę, klimat i nie chcemy tak szybko opuszczać swojskiego miasteczka Urokliwe. Pięknie pisarka odmalowała tę miejscowość. Przedstawiła je jako miejsce pełne uroku, czaru i niepowtarzalnego klimatu. 

Bardzo odpowiada mi to, iż autorka nie wyłożyła wszystkiego od razu, tylko umiejętnie stopniowała napięcie. W rezultacie czyta się z dużym zainteresowaniem i chęcią poznania jak najszybciej finału. 

Anna Dąbrowska przypomina nam o tym, że na szczęście nigdy nie jest za późno. Trzeba o nie walczyć, próbować, bo kolejnej szansy możemy nie dostać. To, czy będziemy jutro szczęśliwi, zależy tylko od nas samych. Podobnie zresztą jest z marzeniami. Ale nic więcej nie zdradzę, aby nie psuć Wam przyjemności z czytania.  

"Wszystko, co posiada moc w naszym życiu, to chwila. Jeden moment. Dlatego też ważne jest, byśmy cieszyli się tą chwilą i zapamiętywali momenty; byśmy często powtarzali, że skoro nie udało się dzisiaj, to uda się jutro." 

"Jutro będziemy szczęśliwi" to powieść o trudnych, nie zawsze właściwych wyborach i konsekwencjach, jakie ze sobą niosą. To piękna, zimowa opowieść, która otula jak ciepły koc. Specjalnie zostawiłam sobie tę książkę na świąteczno-zimowy czas, aby jeszcze bardziej poczuć ten niezwykły, magiczny klimat. Autorka dała się poznać z innej strony, wcale nie gorszej. Polecam!


piątek, 7 lipca 2017

W rytmie passady - Anna Dąbrowska


W rytmie passady
Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 392
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Poznajcie Julitę, uczennicę warszawskiego liceum. Dziewczyna nie jest typową nastolatką. Nie spotkacie jej na imprezie, nie ujrzycie na randce z chłopakiem, ani w towarzystwie przyjaciół. Jest zagubiona, nikomu nie ufa, a jej zachowanie związane jest z wydarzeniami z przeszłości. Jednak pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może odmienić jej życie. Musi jedynie (a może aż) zatańczyć w konkursie kizomby. 

Z kolei Marcel to przystojny, pewny siebie tancerz i instruktor. Gdy dowiaduje się o chorobie matki, postanawia również wystartować w konkursie tańca, by ewentualną wygraną przeznaczyć na pomoc rodzicielce. Julitę i Marcela dzieli przepaść, która wydaje się nie do pokonania. Ale czy aby na pewno?

Zanim dowiedziałam się o tej książce, nie wiedziałam o istnieniu tańca, jakim jest kizomba. I właściwie co to ta tytułowa passada? Mocno mnie to zaintrygowało i po prostu musiałam poznać tę powieść.

"(...) czasami szczęście można znaleźć na wyciągnięcie ręki. Szczęścia nie mierzy się miarą centymetrów, pieniędzy i wieku. Szczęście mierzy się ilością uśmiechów i rytmem bicia naszych serc, przypominającym tempo tańczenia passady."
  
Najbardziej ucieszył mnie fakt, że mogłam śledzić całą akcję z perspektywy obojga bohaterów. To pozwoliło mi na bliższe poznanie ich myśli, uczuć i emocji. A wierzcie mi, ich spojrzenie na wiele wydarzeń jest zgoła odmienne, przez co jest bardzo interesująco. Zostali dopracowani w najdrobniejszym szczególe. Przyjemne było obserwowanie tego, jak ciekawą przechodzą metamorfozę, to jak siebie nawzajem poznają i jak rodzi się między nimi uczucie. Czytając niejednokrotnie zastanawiałam się, czy tacy mężczyźni jak Marcel istnieją w realu? Chłopak miał do Julii i jej, mogłoby się wydawać irytującego zachowania, nieograniczone pokłady cierpliwości. No ideał po prostu. Choć jeśli wziąć pod uwagę to, co przeszła ta dziewczyna, nikogo nie powinno dziwić jej zachowanie i lęki wobec innych ludzi. 

"Miłość jest niedorzeczna i przez to niepowtarzalna."

Scena miłosna, jaka się pojawia, jest pięknie przedstawiona. Bez zbędnej wulgarności, z uczuciem. Kolejnym wątkiem, który zasługuje, aby o nim wspomnieć jest choroba matki Marcela. Ujęła mnie więź pomiędzy tą dwójką. Chłopak rezygnuje ze swoich marzeń, aby pomoc kobiecie. Bardzo kibicowałam mu w jego staraniach.

"Bałem się śmierci matki, bałem się pustki, która po niej pozostanie. Obawiałem się, że będzie umierała cierpiąc katusze. Bałem się też bezcelowości swojego życia, bałem się miłości, która potrafiła zgnieść serce na miazgę."
     
Zakończenie sprawiło zaś, że łzy płynęły po moich policzkach niepohamowanym strumieniem. Nie tego się spodziewałam, nie tak miało być... Moje serce zostało roztrzaskane na milion kawałków. Jeszcze długo będę musiała je sklejać. Być może do następnej powieści pani Ani, która pewnie ponownie je złamie.     

Muszę wspomnieć tu jeszcze o samym tańcu. Byłam szalenie ciekawa, w jaki sposób autorka go przedstawi. Czy poczuję ten rytm, klimat? Tę namiętność? Wyszło wspaniale, nawet lepiej niż się spodziewałam. A przecież nie tak wcale łatwo oddać to wszystko słowami, bez wizualizacji. Tę bliskość, naturalność i subtelny dotyk. A mimo to odniosłam wrażenie jakbym znajdowała się na sali i oddawała się temu zmysłowemu tańcowi.  

Książka zawiera mnóstwo barwnych, plastycznych opisów, co sprawia, że czyta się naprawdę z wielką przyjemnością. Rozgrywające się wydarzenia przedstawione są w realistyczny sposób. Anna Dąbrowska nie narzuca nam wszystkiego od razu, umiejętnie stopniuje napięcie. Dzięki temu kolejne kartki przewraca się z wielkim napięciem i zaciekawieniem.   

Już od pierwszych stron czułam się jakbym wkroczyła na parkiet i rozpoczęła swój własny taniec. Zostałam porwana przez bohaterów, poruszona do granic możliwości oraz zmuszona do refleksji i głębokich przemyśleń nad tym, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze. Ta historia zawiera ogromny ładunek emocji, pochłonęła mnie, zassała, i nawet teraz, już po skończeniu lektury trudno mi się otrząsnąć. Po prostu roztrzaskała mnie emocjonalnie!

"Jest taki taniec, który nazywa się życiem. Nigdy nie wiesz, jak potoczy się twoja historia."

"W rytmie passady" to wielowątkowa powieść pełna miłości, pasji, poświęcenia, niepewności jutra i odnajdywania samego siebie. To książka z gatunku New Adult, więc idealnie odnajdzie się w niej młodzież, która dopiero poznaje swoje uczucia, pierwsze miłości i towarzyszące jej emocje. Tę powieść przeżywa się całym sobą. Polecam gorąco! 

Te dwa wykonania kizomby najbardziej mi się podobają, sami tylko spójrzcie ile w tym tańcu pasji. 





środa, 16 listopada 2016

Nakarmię cię miłością - Anna Dąbrowska


Nakarmię cię miłością
Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 352
Ocena: 10/10


Nota wydawcy:
Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.


Moja opinia:


"Nakarmię cię miłością, 
Ukołyszę dźwiękiem płynących łez,
Jak dużo mojego świata mam ci ukazać,
Byś w końcu zrozumiała, że dwa słowa to nie był tani blef."

Jeszcze nie czytałam pierwszej książki Anny Dąbrowskiej pt. "Stalowe Serce", którą wydała pod pseudonimem Laven Rose. Można powiedzieć, że "Nakarmię cię miłością" jest niejako ponownym debiutem, ale tym razem pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem autorki. 

Niejednokrotnie zdarza się mi zastanawiać nad tym, czy przypadkowe spotkanie lub wydarzenie może odmienić życie, czy może być początkiem prawdziwej miłości? Z takim przykładem mamy do czynienia w "Nakarmię cię miłością". To idealny dowód na to, że szczęście i miłość mogą czaić się na każdym kroku. Wystarczy tylko trochę się postarać, zawalczyć, a czeka na nas coś wspaniałego.

Parę głównych bohaterów polubiłam już od pierwszych stron książki. Wydają się być tacy zwyczajni, bliscy. Mimo iż są dojrzali, muszą dojrzeć. Dojrzeć do miłości. Laura to dziewczyna cicha, szczera, prostolinijna, natomiast Tobiasz to chłopak chamski, nieprzyjemny, nie przebierający w słowach. Mają swoje wady i zalety, przez co jeszcze bardziej wydają się być realni. Odkrywają przed sobą wzajemne tajemnice, stając się tym samym sobie bliżsi. Muszą zaufać, zmierzyć się z bólem, tęsknotą i strachem. Ich problemy, przeżycia zostały opisane autentycznie i trafnie. Śledziłam wszystko z wielkim zaangażowaniem. Tak wiec od strony psychologicznej nie można nic zarzucić. Bohaterowie drugoplanowi również odgrywają ważną rolę i zasługują na uwagę.  

"Największe tchórzostwo mężczyzny, to rozbudzić miłość w kobiecie, nie mając zamiaru jej kochać."

To historia, która mogła wydarzyć się naprawdę. I tą prawdziwością autorka zaskarbiła sobie moje uznanie. Poruszyła tematy, które często w dzisiejszym świecie są tematem tabu, o których głośno się nie mówi, są pomijane, spychane gdzieś na obok. Jest przemoc domowa, brak ciepła rodzinnego, czy ucieczka w narkotyki. Znajdziemy tu także wiele uniwersalnych prawd, o których niejednokrotnie zapominamy.  

"Życie jest jak piosenka, kończy się dokładnie w momencie, w którym stwierdziłeś, że chciałbyś posłuchać jej jeszcze raz."

Akcja rozkręca się powoli, aby na koniec zaskoczyć nas prawdziwym huraganem i skokiem ciśnienia. Styl i język autorki odpowiada mi. Jest lekki, przystępny, dzięki czemu książkę czytało się szybko, płynnie i przyjemnie. Natomiast dwutorowa narracja daje możliwość wglądu w uczucia i myśli zarówno Laury, jak i Tobiasza. Ilość dialogów i opisów jest zrównoważona. Sceny miłosne są wyważone i wprost idealne. Z jednej strony delikatne, subtelne, ale z drugiej nie bez konkretu i pazura.

Zarówno tytuł, jak i okładka świetnie oddają to, co znajdziemy w środku. Gdy tylko pierwszy raz ją ujrzałam, wiedziałam że po prostu muszę tę książkę przeczytać, z miejsca się w niej zakochałam.  

"Nakarmię cię miłością" to niezwykle emocjonująca i piękna opowieść o miłości, trudnej przeszłości, walce o własne szczęście pomimo wielu przeciwności losu, która porusza serce i umysł, bawi i wzrusza. Niejednemu z nas towarzyszy strach przed porzuceniem, ponownym zranieniem i przed samą miłością. A ta powieść pokazuje, że warto walczyć, spróbować. Długo o tej książce nie zapomnę. 

To porządny polski New Adult, po sięgnięcie którego zachęcam każdego kto szuka niezapomnianych emocji i wrażeń. Dajcie nakarmić się miłością, a na pewno nie pożałujecie.

"Wszystko dookoła przestało mieć znaczenie, bo najważniejsze stało się to, że jedno serce biło obok drugiego serca w całej tej plątaninie zwanej życiem."