środa, 6 grudnia 2017

Drugie urodziny bloga




Dzisiaj Mikołajaki, ale dla mnie to również data szczególna, gdyż blog obchodzi swoje drugie urodziny. 🎂 Nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko minął. Chciałabym Wam wszystkim bardzo podziękować za to, że ze mną jesteście i motywujecie mnie do dalszej pracy. Łatwo nie było, ale wytrwałam. Poznałam wielu wspaniałych ludzi: czytelników, blogerów i Autorów. Pierwszym wydawnictwem, które mnie zauważyło i zaufało było Novae Res. Później dołączyły inne. Nie mogę nie wspomnieć o naszych polskich Autorach. Jak zresztą możecie zaobserwować na blogu, czytam głównie polskie książki. Chyba pierwszą szansę zrecenzowania książki dostałam od Joanny Stovrag. Potem to już poleciało... Magdalena Majcher, Augusta Docher vel Beata Majewska, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Nina Reichter, Alek Rogoziński, Piotr Tymiński, Artur Urbanowicz, Michael Tequila (mam nadzieję, że nikogo nie pomięłam) - Wasze powieści dostarczyły mi niezapomnianych wrażeń. Na pewno będę do nich wracać wielokrotnie. Dziękuję Wam serdecznie 🌹 Miałam również przyjemność patronować dwóm powieściom, napisać kilka rekomendacji i zostać jednej z nich ambasadorem. Poza tym zorganizowałam kilka konkursów, wywiad i czat. 

Mam nadzieję, że blog będzie się rozwijał, a Wy w dalszym ciągu będziecie chętnie do mnie zaglądać. 

❤ Dziękuję Wam Wszystkim ❤




poniedziałek, 4 grudnia 2017

Smaki życia - Anita Scharmach


Smaki życia
Anita Scharmach
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Po zakończeniu "Zaraz wracam" byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy 40-letniej Marty Kowalskiej. W "Smakach życia" mamy tę możliwość. Po dramatycznych wydarzeniach, jakie ją spotkały, kobieta liczy na to, że wreszcie zazna spokoju i szczęścia. Ma u swojego boku kochającego mężczyznę, przyjaciół i pracę w kociej kawiarni. Jednak nie będzie tak kolorowo jakby mogło się  zdawać. Na Martę czeka sporo problemów. Czy wszystkie uda się przezwyciężyć?


"Dziesięć lat straciłam na użalanie się nad sobą. W zaledwie rok moje życie zmieniło się nie do poznania. Ja się zmieniłam. Nie szukam miłości, ona sama mnie znalazła. Miłość wypatrywana nierzadko przechodzi obok, niezauważona."  

Już od pierwszej strony autorka wzbudziła we mnie niepokój. Bałam się czy Martę nie czeka powtórka sprzed dziesięciu laty. Nie inaczej jest z główną bohaterką, która nadal miewa lęki, o to, że ponownie straci najbliższe jej osoby. Jednakże wraz z upływem stron, tym wyraźniej widać jej przemianę. 


"Nigdy nie miał wypowiadać tych słów! "Zaraz wracam"!!! Co to, do cholery, miało znaczyć?" 

Autorka doskonale wykreowała swoich bohaterów, nadając im indywidualne cechy. Martę pokochałam całym sercem, zżyłam się z nią i trudno było mi się z nią rozstać. Szczególną sympatią obdarzyłam Irenę - matkę Artura, która gotowa jest nieść w każdej chwili pomoc, odrzucając swoje potrzeby na bok. Swoją drogą, chciałabym mieć kiedyś taką teściową. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o rezolutnej sześcioletniej Blance, która swoimi nad wiek dojrzałymi tekstami wprowadza do fabuły mnóstwo pozytywnej energii i humoru, wprawiając Martę, Artur, jak i samego czytelnika w niemałe zdumienie.  

Pisarka pokazuje, że chowanie urazów do osób lub ciągłe rozpamiętywanie o tym, co było nie ma najmniejszego sensu. Warto pozwolić sobie pomóc, przyjąć wyciągniętą dłoń. Autorka pięknie ukazała zwykłą codzienność, którą tworzą właśnie tytułowe smaki życia. To te zwyczajne, proste gesty czy bliskość drugiego człowieka pozwalają nam na bycie szczęśliwymi. Nie zapomniała również zaznaczyć jak ważna jest w naszym życiu przyjaźń, by móc podzielić się tym, co nas trapi i poszukać dobrej rady czy wsparcia. 


"Czasem warto być na samym dnie, aby docenić to, jak wiele się ma."

Anita Scharmach potrafi idealnie trafić w punkt, uderzyć w najczulszą strunę duszy, pokazując co w życiu najważniejsze. Robi to  z niezwykłym wyczuciem, nie narzucając się, wszystko wychodzi jej tak jakby mimochodem. Tam, gdzie trzeba wzrusza, gdzie indziej rozśmiesza, a jeszcze indziej wprawia w zdumienie. Efektem jest to, że dostajemy całą masę różnorakich emocji. Lekkość pióra, plastyczne opisy i naturalne dialogi - to znak rozpoznawczy Anity Scharmach.

"Nauczyłam się cieszyć chwilą, pokochałam swoje życie, zrozumiałam, że i ono pokochało mnie."

Cała opowieść sprawia wrażenia bardzo autentycznej, nic nie wydaje się być naciągane czy przerysowane. Życie to nie tylko te dobre chwile. Autorka pozwoliła poznać nam jego drugie oblicze, które krzywdzi, sprawia ból, ale jednocześnie sprawia, że dzięki temu stajemy się silniejsi.    

"Smaki życia" to powieść o życiu, o codzienności, z której bije prawda, realizm, zarówno w samych bohaterach, jak i przedstawionych wydarzeniach. To książka, która bawi, wzrusza i zmusza do wielu refleksji. Polecam, poznajcie jak smakuje życie!   


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce


sobota, 2 grudnia 2017

Niebo pod Śnieżką - Joanna Sykat


Niebo pod Śnieżką
Joanna Sykat
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Kinga to niespełna 40-letnia rozwiedziona kobieta, która poza przyjaciółką tak naprawdę nie ma wielu wokół siebie bratnich dusz. Jej matka przebywa na leczeniu psychiatrycznym. Pewnego dnia odnajduje bluzkę z fiołkami i starą fotografię. Kobieta chce wyjaśnić rodzinną tajemnice i w tym celu wyjeżdża do Kowar - karkonoskiego miasteczka, które słynęło z fabryki dywanów. Jak to wszystko się potoczy? 

"Coś czego nauczyła się sercem, a nie głową, nie miało prawa zniknąć."

Z kart niniejszej książki bije delikatność, subtelność i pewne przeciwieństwa. Tacy właśnie są jej bohaterowie. Cierpliwi, ale i intrygujący. Silni, ale i tak krusi wewnątrz, co szczególnie widać u głównej bohaterki, która pragnie miłości, czułości i zrozumienia. Z całą pewnością wszyscy są wyraziści i każdy z nich wnosi coś do fabuły. Moją szczególną sympatię wzbudziła Ocia - staruszka, dawna opiekunka Kingi. Jej energia i poczucie humoru sprawiły, że nie potrafiłam czytać wątków z jej udziałem bez uśmiechu na twarzy.   

Bardzo intrygował mnie wątek z fiołkami i to dlaczego matka Kingi tak alergicznie na nie reagowała. Na ich widok jak najszybciej oddalała się. Wraz z upływem stron wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce i  zarazem wprawiając mnie w niemałe zaskoczenie, a nawet szok.  

"Przeszłość, która jeszcze kilka dni temu wydawała się zupełnie abstrakcyjna, teraz wynurzyła się z niepamięci coraz to nowszymi elementami, które Kinga układała sobie w głowie, wzbogacając didaskaliami spotkań czy rekwizytami."  

Autorka sporo miejsca poświęciła barwnym, sugestywnym opisom Kowar. Niemal miałam wrażenie, że przechadzam się po tych okolicach, poznaję zabytki i ich historię, a siedząc na ławeczce podziwiam to wszystko, o czym opowiada autorka. 

Opowiedziana historia pokazuje, jak wielki wpływ na naszą przyszłość mają wydarzenia z przeszłości. Podczas lektury nasuwa się mnóstwo pytań, na które próbowałam sobie odpowiedzieć. Czy dążenie do odkrycia prawdy za wszelką cenę zawsze jest tym najwłaściwszym posunięciem? Czy poznanie prawdy przyniesie spokój? A może czasem lepiej nie wiedzieć?   

Już od pierwszych stron Joanna Sykat zauroczyła mnie pięknem języka. Zadbała o wszystkie szczegóły i detale opisywanych osób, miejsc i wydarzeń, choć momentami przytłaczała mnie zbyt duża ilość niezrozumiałych słów i określeń. Książka ta to taki kobierzec, w którym kolory grają główną rolę. Autorka maluje nimi na kartach niniejszej powieści. Dokłada ciekawe zwroty akcji, wciągające dialogi i odpowiednią dozę humoru, zgrabnie wszystko łącząc w całość. Natomiast przedstawione wydarzenia sprawiają wrażenie prawdziwych, które mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. Jeśli zaś chodzi o zakończenie, to byłam naprawdę zaskoczona rozwojem wypadków. 

"Niebo pod Śnieżką" to lekka, ciepła, wzruszająca i jednocześnie optymistyczna, intrygująca, niepozbawiona ironii powieść. I tak jak czasem w splocie dywanu trafiają się wybrakowane włókna, tak tu lektura miejscami poprzetykana jest smutkiem. To subtelna, nastrojowa, nostalgiczna książka o przyjaźni, tajemnicach, trudnych wyborach i wspomnieniach pachnącymi fiołkami. Polecam! 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce

wtorek, 28 listopada 2017

Kryształowe serca - Augusta Docher


Kryształowe serca
Augusta Docher
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 380
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Fabiana Czekaj to piękna studentka, która zarabia jako fotomodelka. Mieszka wraz ze swoim chłopakiem Tymonem, który posuwa się do gwałtu. Dziewczyna postanawia zakończyć ten związek. Pewnego dnia zostaje porwana i uwięziona w luksusowej posiadłości na Lazurowym Wybrzeżu. Porywacz okazuje się kazachskim miliarderem, jednookim gangsterem. Dba, by niczego jej nie brakowało, ale w jakim celu ją przetrzymuje? Fabiana nie zamierza się poddać, zdobywa informacje, ale czego się dowie? 
  
"To działo się jak w baśni o Jasiu i Małgosi, ktoś zamierzał dbać o nią, karmić i dostarczać jej wszystko, co tylko zapragnie. Ale nie ma nic za darmo. Wiedziała, że zapłaci za tę troskę. Nie znała tylko formy tej zapłaty i nawet nie chciała o niej myśleć. Z każdą chwilą coraz boleśniej docierało do niej, że jej życie będzie przypominało wegetację zwierzątka hodowanego dla ładnego futerka lub smacznego mięsa." 

Okładka idealnie oddaje ducha fabuły. Przystojny mężczyzna z przepaską na oku i blizną na twarzy. Ogromnie intrygowała mnie postać Karima. Wydaje się być twardym, szorstkim, bezwzględnym, pozbawionym skrupułów, okrutnym człowiekiem. Z drugiej strony jest honorowy i szarmancki. Czyż mimo tych sprzecznych cech, nie można by go było pokochać? I co na to Fabiana?

"(...) każdego da się pokochać. Póki w piersiach bije serce (...). I póki ktoś chce być kochanym."

Książka przepełniona jest intrygami, sekretami, zagadkami, kłamstwami, nutą dramatyzmu i miłością. No właśnie ta miłość została pokazana przez autorkę inaczej niż przywykliśmy. To nie jest zwyczajny, klasyczny romans pomiędzy bohaterami, ani też bajka. To coś więcej, ale o tym musicie przekonać się sami. Natomiast sceny erotyczne, jakie się pojawiają opisane zostały ze smakiem. Nie jest ich zbyt wiele, co uważam za zaletę, gdyż nie przysłoniły innych istotnych wydarzeń.  

"Miłość to zaufanie, patrzenie w jedną stronę tym samym wzrokiem, budowanie czegoś razem (...)"

Książka wywołała we mnie mnóstwo emocji, a już po pierwszych stronach po prostu przepadłam. Czytając co chwila byłam czymś zaskakiwana. Nie było mowy o jakimś dłuższym przestoju. Tajemnice z przeszłości sprawiły, że książka stała się bardzo intrygująca i z niecierpliwością wyczekiwałam tego, jaki to wszystko będzie miało przebieg i finał. Uwielbiam takie historie, zwłaszcza podane w taki sposób, jaki zrobiła to Augusta Docher. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie wydarzenia, kibicowałam Fabianie, a poczynania Karima obserwowałam z wypiekami na twarzy.  

"Kryształowe serca" to powieść z elementami sensacyjnymi i romansu. Zostałam przeniesiona do innej, nieznanej mi kultury i rzeczywistości i bardzo ciężko było mi stamtąd wracać... A może jeszcze tam powrócę? 

❤❤❤

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res




sobota, 25 listopada 2017

Ciemnokrąg - Daniel Koziarski


Ciemnokrąg
Daniel Koziarski
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 304
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Mówi się, że życie to ciągłe wybory. I trudno się z tym nie zgodzić. O tym właśnie traktuje niniejsza powieść. Książka została podzielona na cztery historie, które tylko z pozoru nic nie łączy. Prolog jest tym elementem, który spina je w całość, gdyż jest rozpoczęciem i zarazem zakończeniem tych opowiadań. 

Mamy rok 2009, gdzie w wypadku samochodowym giną nastoletni pasażerowie i kierowca BMW. Następnie przeskakujemy do roku 2016, gdzie Borys, Natalia i Adam świętują zdanie egzaminu. Impreza kończy się tragedią. Następnie poznajemy gwiazdę disco polo - Błażeja, który rozpoczyna współpracę z pewna dziennikarką. Kolejna jest Maja, która wyjeżdża na Open`era, gdzie poznaje Marcina, a tak naprawdę ma już chłopaka. Natomiast Adrian zostaje oskarżony o przemoc seksualną przez nastolatkę, której udziela korepetycji. Co łączy te historie? 

Wspólnym mianownikiem powyższych opowiadań jest proces prowadzący do skrzywdzenia drugiej osoby. Daniel Koziarski wyraźnie daje nam do zrozumienia, że nasze wybory nie pozostają bez konsekwencji. Jedna decyzja podjęta pod wpływem emocji może zmienić nasze życie. Każdemu z nas choć raz w życiu zdarzyło się skłamać, nie powiedzieć prawdy. Na przykładzie tych historii widzimy, jak kłamstwo prowadzi do kolejnego kłamstwa, co z kolei sprawia, że wikłamy się w sieć, z której trudno się wyplątać. 

"Zrobiłem to, co było moralnie słuszne, ale pamiętaj, że ludziom nieszczęśliwym, żyjącym w poczuciu słusznych moralnie wyborów, prędzej czy później coś odpierdala. I wiesz, bardzo się tego obawiam."

Niezwykle trafnym było pokazanie tragedii wypadku, jak w bezlitosny sposób komentują to wydarzenie internauci. Daje to czytelnikowi do zastanowienia się nad tym, czy nasze reakcje czasem takie właśnie nie są? Czy również tak szybko nie osądzamy i szufladkujemy drugiej osoby?

"Haha, BMW i wszystko jasne. Paru idiotów zrobiło nam wszystkim przysługę i wyeliminowało się z tego świata."

"Młode gnojki myślały, że świat do nich należy, a tu należała się im nagroda Darwina."

Jestem zachwycona wielowymiarową, psychologiczną kreacją bohaterów. Są żywi, autentyczni, miałam wrażenie, że uczestniczę w rozgrywających się wydarzeniach. Z pewnością czytając, będą budzić w Was litość, współczucie, z wieloma ich wyborami nie zgodzicie się. Autor uwydatnił ich słabości, przez co są bliżsi czytelnikowi i z łatwością można się z nimi w jakimś stopniu utożsamić. 

"Ludzie mówią, że jak się wali, to wali się wszystko. Ale wtedy przynajmniej łatwiej jest pogodzić się ze zmianą rzeczywistości, bo wówczas ból poszczególnych porażek roztapia się  w bólu całościowym. I nie ma się już nic do stracenia." 

To, co cechuje fabułę "Ciemnokręgu" to jej nieprzewidywalność. Czytając nie wiemy co w danym momencie się wydarzy, co zrobią jej bohaterowie, jakich dokonają wyborów. Nawet nie spodziewałam się, że książka wywoła we mnie tak mnóstwo skrajnych emocji, które zmuszają mnie do wielu refleksji, do zastanowienia się nad moimi decyzjami, wyborami, postępowaniem w życiowych sytuacjach.  

"Ciemnokrąg" to powieść o tym, że w każdym z nas siedzi odrobina zła. O tym, jak człowiek potrafi skrzywdzić drugiego człowieka, do czego potrafi posunąć się, aby chronić siebie i swoich bliskich. To książka, która skłania do tego, aby zajrzeć w głąb siebie, w najgłębsze zakamarki swojej duszy. Jestem pewna, że znajdziemy tam rzeczy, których na co dzień nie dostrzegamy albo nie chcemy widzieć. To lektura, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res



wtorek, 21 listopada 2017

My little porno - Łukasz Wojnarowski


My little porno
Łukasz Wojnarowski
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 236
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Tomasz Domagalski to 26-letni mężczyzna poszukujący własnej tożsamości, prowadzący rozwiązłe życie, nie stroniący od alkoholu, a co za tym idzie, mający liczne problemy. Pewnego dnia otrzymuje dziwnego SMS-a o treści: "My little porno", po którym podejmuje nierówną walkę z anonimowym nadawcą. Coraz częściej dostaje wiadomości, które zawsze podpisane są: "Em". Czy Tomaszowi uda się odkryć kto jest autorem tych wiadomości? 

Łukasz Wojnarowski opisuje w swojej powieści współczesną rzeczywistość oraz to, jak główny bohater próbuje się w niej odnaleźć. Obraz mężczyzny, jakiego nakreślił autor, cóż... mogę śmiało przyznać, że chyba takiego w literaturze nie było, a przynajmniej ja się z takim jeszcze nie spotkałam. Główny bohater dokonuje niejako ekshibicjonizmu, irytuje swoją nadwrażliwością, ilością problemów, nawet w pewnym sensie zniewieściałością. Prowokuje swoim tokiem rozumowania, wyzwoleniem, obnażeniem myśli i uczuć. Jednocześnie w tym wszystkim jest taki prawdziwy i autentyczny. Dla mnie mimo tej wkurzającwj otoczki, jaką wokół siebie stwarza poprzez takie a nie inne zachowanie, to w dalszym ciągu interesująca postać.  A czy któryś z mężczyzn mógłby się z nim identyfikować? Pewnie tak, bo przecież nie wszyscy są jednakowi.

"Życie jest nieprzewidywalną walką, nad którą nigdy nie mamy i nie będziemy mieli kontroli. Myśląc, że jest inaczej, żyjemy jedynie w iluzji. Czasem pięknej, ale zawsze iluzji."

Muszę powiedzieć, że pod względem środków przekazu, dosadnego acz prostego w odbiorze języka, zamieszczonych obrazków, to najmocniejsza książka, z jaką do tej pory się spotkałam. Nie to, żebym była jakoś specjalnie pruderyjna, ale ta lektura niejednokrotnie może zgorszyć, zniesmaczyć. I dlatego uważam, że zdecydowanie przeznaczona jest dla dorosłego czytelnika.

"Skurwysyn jakich mało. Szef wszystkich szefów. Podstarzały lowelas, który na widok każdej laski ślini się niczym prawiczek oglądający pierwszego w życiu pornosa. Żadnej nie przepuści, to jeden z tych facetów, którzy ruchają wszystko, co się rusza, byleby miało dziurę."  

Autor niczego nie owija w bawełnę, niczego nie lukruje, przez co wszystko wydaje się być bardzo realistyczne. Miłosne podboje Tomasza opisuje bezpośrednio. To samo tyczy się kłopotów żołądkowych po eksperymentach z alkoholem. Jeśli jesteście zbyt wrażliwi, wątki te mogą Was zniesmaczyć. Użycie soczystych przekleństw w moim odczuciu było konieczne, by jak najlepiej oddać tę historię i zrozumieć głównego bohatera. Natomiast odpowiednio wyważona doza czarnego humoru jest idealnym dopełnieniem całości.  

"My little porno" to specyficzna, wstrząsająca, wyzwalająca skrajne emocje powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości oraz o tym, jak jeden krótki SMS może odmienić życie. Jeśli jesteście odważni i ciekawi o co chodzi z tym "porno" - śmiało sięgnijcie po tę książkę.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


niedziela, 19 listopada 2017

Consolation - Corinne Michaels


Consolation
Cykl: Consolation Duet (tom 1)
Corinne Michaels
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Liczba stron: 360
ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Natalie poznajemy w momencie, kiedy zostaje wdową. Jej mąż pracujący w marynarce wojennej w elitarnej grupie SEAL, zginął podczas misji. Wkrótce na świat przychodzi ich córeczka. To dzięki niej kobieta jakoś próbuje funkcjonować. Z pomocą przychodzi najbliższy przyjaciel jej męża, Liam. Powoli zaczyna rodzić się między nimi uczucie. Ale czy będzie na tyle silne, aby zburzyć mur, jaki wokół siebie zbudowała Natalie?  

"Ból przeszywa moje ciało, zabiera wszystko, co dobre, i pochłania bez reszty."

Autorce pięknie i realistycznie udało się opisać uczucia, jakie towarzyszyły głównej bohaterce. Dokładnie ukazała poszczególne etapy żałoby i to, w jaki sposób Natalie stara się powrócić do normalności. Podkreśliła, że nie bez znaczenie podczas takiej tragedii jest pomoc i wsparcie drugiej osoby, że nie można zostawiać nikogo pogrążonego w żałobie samemu sobie, mimo iż uparcie twierdzi, że wszystko jest w porządku.

"(...) udawanie jest o niebo lepsze od zderzenia się ze świadomością."

Na wielki plus zasługuje relacja pomiędzy Natalie i Liamem. Nie jest to żaden grom z jasnego nieba, miłość od pierwszego wejrzenia i tym podobne rzeczy. Ich uczucie rodzi się bardzo powoli, zbudowane jest raczej na fundamencie przyjaźni, z czego można stworzyć naprawdę solidny i trwały związek. Gdy uświadamiają sobie, że coś do siebie czują, zaczyna towarzyszyć im zakłopotanie i poczucie winy. Zadają sobie pytanie czy wypada, czy tak można?  
  
"Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu."

Corinne Michaels stworzyła powieść nieprzesłodzoną, czego obawiałam się chyba najbardziej. Ale jak widać, niepotrzebnie. Prawdziwość tej historii sprawia, iż mamy wrażenie, że to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę. Tu wszystko wydaje się być na właściwym miejscu, jest dopracowane zarówno pod względem opisów, jak i dialogów. Stylowi i językowi również nie można niczego zarzucić. Czyta się bardzo szybko i nie wiadomo kiedy, a już jest po lekturze. Dwutorowa narracja świetnie oddaje to, co czują i myślą bohaterowie. Dzięki temu także lepiej rozumiemy motywy ich postępowania. A jeśli już mowa o bohaterach, to są z krwi i kości, z wadami i zaletami, każdy z indywidualnymi cechami. Zdecydowanie wzbudzają w czytelniku sympatię.

Interesująco przedstawia się wątek miłości na odległość.  W żadnej książce jeszcze się nie spotkałam z takim rodzajem rozłąki. Tym bardziej było to zajmujące, że mamy do czynienia z żołnierzem. I pewnie wiecie z czym to się wiąże? Ten zawód niesie ze sobą ogromne ryzyko i trzeba cieszyć się każdą chwilą z najbliższymi, bo nigdy nie wiadomo czy wróci się cało. Autorka podkreśla, że żony żołnierzy muszą pójść na wiele ustępstw i przede wszystkim być dla nich wsparciem. Z kolei mężczyźni, nigdy nie mogą mieć tej pewności, czy ich żonom rola słomianej wdowy się nie znudzi i nie poszukają szczęścia gdzie indziej. Osoby, które wiążą swoje życie z wojskiem, wiele tracą również z rozwoju swoich pociech. Nie widzą pierwszego kroku, nie usłyszą pierwszego wypowiadanego przez nich słowa. To są chwile nie do odzyskania.           
Fabuła może i w niektórych momentach jest przewidywalna, ale niech to was nie zwiedzie. Jest coś, co sprawi, że będziecie zaskoczeni równie mocno jak ja. Ale nic więcej nie zdradzę, aby nie psuć wam tej niespodzianki. Książka naszpikowana jest emocjami. Z całą pewnością można w pewien sposób identyfikować się z główną bohaterką. Niemal czujemy to, co ona, jej ból, cierpienie, poczucie straty, niesprawiedliwość losu. Od samego początku autorka uderza z grubej rury, nie cacka się z czytelnikiem. Zakończenie zaś wbija w fotel i zostawia nas z wielką niewiadomą, co będzie dalej... 

Jedynie nad czym troszkę ubolewam, to to, że świat wojskowy i żołnierska misja zostały przedstawione w tle. Trochę szkoda, że autorka bardziej nie wyeksponowała tego wątku. Ale cóż... tu co innego jest ważniejsze i tego się trzymajmy.   

Szósty Zmysł to kolejne nowe wydawnictwo, które książką "Consolation" śmiało wkroczyło na rynek czytelniczy. Myślę że warto zwrócić na nie uwagę, gdyż czuję że ofertę będzie miało bardzo interesującą.

"Consolation" to ciepła i wzruszająca powieść o różnych odcieniach miłości, przyjaźni, stracie, żałobie, rozpaczy, tęsknocie, kłamstwie, walce o kolejny dzień i nadziei. Polecam każdej wielbicielce dobrego romansu.