Tytuł: To, o czym nie mówimy
Autor: Elizabeth Strout
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 256
Ocena: 8/10
Nowa, zachwycająca powieść jednej z najlepszych obserwatorek ludzkich emocji
Elizabeth Strout tym razem zabiera nas w całkiem inny świat i przedstawia losy bohaterów, których nie znamy z poprzednich powieści.
Artie Dam skrywa pewien sekret. Na co dzień uczy historii w liceum i jest uwielbiany przez uczniów. Pomaga im zmierzyć się z trudami dorastania i dla każdego ma dobre słowo. Życie dzieli z żoną, w weekendy żegluje po zatoce Massachusetts. Emanuje ciepłem i pogodą ducha, w rzeczywistości jednak zmaga się z narastającym poczuciem osamotnienia, którego nie potrafi zrozumieć. Dlatego planuje coś, co ma na zawsze odmienić jego świat.
Przenikliwa, ale też pełna czułości i humoru opowieść o miłości, stracie, relacjach z drugim człowiekiem i przede wszystkim o cichych tragediach, które nosi w sobie każdy z nas. A także o poczuciu wolności, które pojawia się, gdy zrzucimy z siebie brzemię sekretów.
Artie Dam to nauczyciel historii w liceum, uwielbiany przez uczniów, dla których zawsze ma dobre słowo. Ma żonę, a w weekendy żegluje po zatoce Massachusetts. Zastanawiające więc dla mnie było to, dlaczego tak ciepły i pogodny człowiek czuje się osamotniony? Zresztą on sam tego nie rozumiał. W związku z tym coś planuje...
Zwykle w tego typu historiach nastawiam się na poznanie przyczyn takiego, a nie innego zachowania bohatera. Tu autorka w większym stopniu skupiła się na zdarzeniach. Mimo to dało się poczuć ciężar tego, co niewypowiedziane.
Elizabeth Strout poddaje analizie to, jak wielki ciężar potrafią mieć słowa. I to wcale nie te, które wypowiadamy głośno, ale te, których nigdy nie wypowiadamy. Widzimy, że ucieczka przed trudnymi tematami w relacjach wobec najbliższych może dać nam jedynie pozorne poczucie bezpieczeństwa. Potrzeba odwagi, by zmierzyć się z prawdą, zrzucając z barków sekrety. Dopiero wtedy będziemy mogli poczuć się w pełni wolnymi.
"(...) po powrocie do domu Artie powiedział do żony coś w rodzaju: "Dlaczego ludzie nigdy nie mówią prawdy?". I teraz już wiedział dlaczego. Bo mówić coś prawdziwego znaczyło mówić rzeczy, o których ludzie nie chcieli wiedzieć. A nawet gdyby chcieli wiedzieć, nie przejęliby się tym tak, jak powinni. Albo zwyczajnie by tego nie zrozumieli."
Fabuła książki oparta jest na wyciszeniu, niespieszności, intymności, a jednocześnie gdzieś pod tym przyciągającym spokojem emocjonalnie nas miażdży. Autorka udowadnia, że wcale nie potrzeba spektakularnych zwrotów akcji, byśmy nie potrafili oderwać się od lektury. Tu liczą się psychologiczne aspekty, detale, jak chociażby niedopowiedziane zdania czy uciekające w bok spojrzenia. To właśnie te niewypowiedziane słowa dzień po dniu niszczą bliskość i rodzinne więzi, budując mur, który trudno przebić.
"Przemierzamy życie, jakby w ciemnościach i wyciągając rękę, myślimy, że kogoś dotknęliśmy. I może tak się zdarza (...). Zazwyczaj jednak przemierzamy życie na oklep, dostrzegając jedynie drobne szczegóły jaźni, także naszej własnej. A przez cały czas wydaje nam się, że widzimy."
Autorka stawia pytania o sens życia w obliczu przemijania i straty. Nie są to jedynie rozważania na temat śmierci fizycznej, ale inne wewnętrzne aspekty, które trawią bohatera od środka. Dla Artiego samotne rejsy i ucieczka stają się remedium na lęk przed starością i bolesną rzeczywistością. Czy Artie znajdzie sens życia? Czy zrozumie swoje błędy? I czy znajdzie w sobie odwagę, by wypowiedzieć to, czego nigdy nie mówił?
Pojawia się również kwestia wolnej woli, poddawanie rozważaniu jej istnienia i natury. Rodzi się tu pytanie o to, czy potrafimy samodzielnie podejmować decyzje bez wpływu osób trzecich czy zmieniających się okoliczności.
"To, o czym nie mówimy" to poruszająca, ciepła, intymna, pełna subtelnego humoru powieść o miłości, stracie, samotności, relacjach międzyludzkich, ciężarze skrywanych sekretów. To historia wymagająca i ważna.
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Wielka Litera
