środa, 31 sierpnia 2016

Spróbujmy od nowa - Penny Jordan


Spróbujmy od nowa
Penny Jordan

Wydawnictwo: Harper Collins 
Liczba stron: 416 
Ocena: 8/10 












Nota wydawcy: 

Olivia i Caspar na pozór mają wszystko. Połączyła ich prawdziwa miłość, wychowują dwie córki, realizują się zawodowo. Są jednak nieszczęśliwi. Olivia, nie mogąc poradzić sobie z tragicznymi wspomnieniami z dzieciństwa, przeżywa głęboki kryzys i niszczy swoje małżeństwo. Teraz jeszcze trudniej jej pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą w znanej kancelarii prawniczej Crightonów. Jednak jest ktoś, kto czeka, by pozwoliła sobie pomóc…  


Moja opinia: 

Mimo tego, iż książka jest przewidywalna, to bardzo przyjemnie się ją czyta i śledzi losy bohaterów. A bohaterów jest tu naprawdę sporo. Na początku można się pogubić kto jest kim dla kogo, ale im dalej, wszystko się rozjaśnia i wskakuje na swoje tory. Postaci są w różnym wieku i każdy z nich na swój sposób próbuje mierzyć się ze swoimi problemami, z trudną przeszłością.

Niektóre wątki były jakby nie wyjaśnione, a bardzo chciałabym wiedzieć jaka tajemnica łączy bliźniaków Jona i Davida. Druga niewyjaśniona sprawa ma związek z Sarą, która zatrzymuje się na stałe w mieście przez przypadek. Dowiadujemy się tylko tyle, że dziewczyna żywi jakąś "rodzinną" niechęć do rodziny Crightonów, ale o co może chodzić, tego się niestety nie dowiemy.

Ogólnie książka wypada dobrze. Spoglądając na okładkę i tytuł można by się spodziewać zbytniej cukierkowatości, bajki, ale tak nie jest. Autorka porusza wiele ważnych i trudnych tematów, jak choćby temat trudnych relacji rodzinnych. Zwłaszcza na linii ojciec-córka. Pojawia się również wątek zagrożonego życia matki będącej w ciąży.

Książka niesie przesłanie, że wszyscy popełniamy błędy, ale cała sztuka polega na tym, żeby nauczyć się je wybaczać. Nie można skreślać kogoś raz na zawsze. Wszyscy zasługują na to, by dać im drugą szansę. "Spróbujmy od nowa" przekonuje, że nawet najtrudniejszy problem da się rozwiązać. Wystarczy tylko ze sobą rozmawiać, wyjaśniać sobie nieporozumienia, trzeba umieć przyjąć pomoc i wsparcie od innych. Łatwo nie jest, ale warto przezwyciężyć swoje opory i lęki.  

 

niedziela, 28 sierpnia 2016

Trawa bardziej zielona - Magdalena Kołosowska

Trawa bardziej zielona
Magdalena Kołosowska

Wydawnictwo: Feeria 

Liczba stron: 312

Ocena: 9/10
 



Nota wydawcy:

Znaleźć miłość w najmniej spodziewanym momencie. Odkryć w sobie pasję i pozwolić, by marzenia stały się rzeczywistością. Odrzucić schematy, w które wtłoczyło nas życie, i wreszcie nabrać wiatru w żagle. Otworzyć się na pojawiające się na naszej drodze możliwości i odnaleźć siebie.

Nic nie zapowiadało takiego rozwoju wypadków. Pochopnie podjęta decyzja o małżeństwie postawiła 30-letnią Maję na życiowym rozdrożu. Papierowe małżeństwo, praca nie dająca prawdziwej satysfakcji, samotność, poczucie wypalenia. Wszystko zmieniło się jednak podczas krótkiego wypadu z przyjaciółką na Mazury. To tamtejsze spotkanie dało Mai i Moni impuls do życiowych zmian. Życie nie zawsze toczy się jednak liniowo, a konsekwencje pewnych decyzji ujawniają się w najmniej spodziewanym momencie, ku zaskoczeniu otoczenia, a nawet samych zainteresowanych. 



Moja opinia:

To książka o sile miłości, potrzebie bliskości, poszukiwaniu szczęścia i dążeniu do realizacji swoich pragnień oraz o tym, że zawsze warto walczyć o siebie i o swoje marzenia. Bardzo podobało mi się to, że autorka pisze o prawdziwym życiu, a nie jakimś tam wyidealizowanym. Dla mnie prawdziwym smaczkiem był przewijający się wątek "Piratów z Karaibów", gdzie jedna z bohaterek jest ich fanką. Pojawiający się Jack Sparrow - dla mnie jako fanki Johnny Deppa - bomba!

Nie znajdziemy zbyt wiele dialogów, ale to zupełnie nie przeszkadza w odbiorze książki. Mamy tu natomiast całą paletę rozterek i myśli głównych bohaterów. Podczas czytania często zastanawiałam się, czy aby naszym życiem nie rządzi przypadek? Bo takie właśnie przypadki spotykają bohaterów tej książki. Narracja poprowadzona przez kilku bohaterów to świetny pomysł. Dzięki temu poznałam, co myśli każdy z nich.

Często zazdrościmy innym, a tak naprawdę brakuje nam siły, chęci i ambicji, aby spróbować odmienić swój los - dla mnie taki jest właśnie przekaz tej książki - trzeba zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Często brak nam wolności, nie chcemy być ograniczani przez nikogo, nie chcemy żyć tak, jak oczekują od nas tego inni. Pozwólmy sobie na to, aby iść własną drogą, na popełnianie błędów, na bycie szczęśliwymi. Spróbujmy nabrać wiatru w żagle, niekoniecznie na Mazurach i pozwólmy aby nasze marzenia stały się rzeczywistością. I czy rzeczywiście trawa u sąsiada jest bardziej zielona, atrakcyjniejsza? Na pewno warto się o tym przekonać czytając tę powieść.

Autorce udało się mnie zaskoczyć, wzruszyć, a nawet rozśmieszyć. Książka skłania do refleksji, przemyśleń oraz do tego by zainspirować się i poczynić pewne działania, które mogą zmienić nasze życie na lepsze. 

"Trawa u sąsiada zawsze jest bardziej zielona."

A jaka ta trawa jest u Was? 



Miłość w spadku - Agnieszka Rusin

Miłość w spadku
Agnieszka Rusin

Wydawnictwo: Lucky

Liczba stron: 304

Ocena: 9/10







Nota wydawcy:
„Miłość w spadku” jest porywającą opowieścią o poszukiwaniu siebie i własnej drogi do szczęścia.

Marina to typowa współczesna 30-latka. Jej życie jest nudne i naznaczone rutyną. Ma pracę, której nie lubi i narzeczonego, który nie ma dla niej czasu. Ma matkę, która za wszelką cenę pragnie wydać ją bogato za mąż i ojca-pantoflarza. Ma marzenia, o które boi się zawalczyć…

W wyniku splotu różnych nieoczekiwanych wydarzeń dziewczyna opuszcza swoje małe miasteczko i zaczyna wszystko od nowa. Uczy się pokonywać przeciwności losu i mierzyć z własnymi słabościami. Jej wysiłki zostają nagrodzone – poznaje miłość swojego życia, która została jej zapisana… w spadku, ale czy wszystko ułoży się po jej myśli?

Romantyczna historia o sile marzeń i miłości na wyciągnięcie ręki.  



Moja opinia:

"Jeśli szukasz szczęścia, to go nie znajdziesz, samo znajdzie do ciebie drogę wtedy, gdy uzna, że jesteś na nie gotowy i nadszedł już ten właściwy czas." 

W książce mamy do czynienia z wieloma rodzinnymi spięciami, kłótniami i konfliktami, ale to miłość wiedzie główny prym. To ona jest tu najważniejsza. Bardzo podobało mi się to, że autorka poprowadziła wątek uczuciowy bez zbędnego lukrowania i roztkliwiania się. Autorka pokazuje, że każdy ma prawo do szczęścia i że warto o nie walczyć wbrew wszystkim i wszystkiemu. A także to, że czasem warto zaryzykować i zacząć wszystko od nowa. Marzenia niekiedy się spełniają, wystarczy tylko odpowiednio o nie zawalczyć. Każdy czas jest odpowiedni na zmiany w naszym życiu. Nie warto odkładać naszych marzeń na potem, bo może być już za późno. Warto pracować nad sobą i swoimi celami, dążyć do ich realizacji, otwierać się na świat i innych ludzi.  

"Otóż dla prawdziwej miłości warto zrobić wszystko, wszystko, by jej zaznać i przeżyć, choćby tylko przez chwilę, bowiem jej moc i siła daje podwaliny już na resztę życia, jakie by ono nie było."

Bohaterowie tej powieści marzą o miłości, szczęściu, odrobinie uwagi i zrozumienia. Czują się niezrozumiani, samotni, niekochani. Nie wszystko i nie od każdego uda się im to dostać.

"To serce, a nie rozum może stać się drogowskazem do szczęścia. Dlatego warto uwierzyć w siebie i spróbować sprostać stawianym przez życie wymaganiom."

To ciepła i mądra powieść o prawdziwej miłości, pięknej przyjaźni, trudnych wyborach, walce o szczęście i lepsze jutro oraz dojrzewaniu do prawdziwej niezależności. Książka zachwyca, wywołuje całe mnóstwo ciepłych uczuć, porusza i skłania do refleksji.  


  

Déjà vu - Jolanta Kosowska


Déjà vu

Jolanta Kosowska

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 304 

Ocena: 8/10

 

 

 

 


Nota wydawcy: 

Rafał wraca po paru latach emigracji do Polski i próbuje na nowo odnaleźć się w obcej mu rzeczywistości. Wynajmuje mieszkanie, które miało być azylem, a stało się przekleństwem. Stopniowo, dzień po dniu, w życiu mężczyzny dokonuje się przewrót. Najpierw odnosi wrażenie, że kiedyś już spotkał poprzednich mieszkańców tego domu, później narasta w nim przekonanie, że ich życie stale się przeplata, a na końcu jest pewien, że tworzą jedność. Zaczyna żyć, równolegle, swoim i ich życiem... Pamięta wydarzenia, w których nigdy nie brał udziału, miejsca, w których nigdy nie był, ludzi, których nigdy nie znał. Zaczynają rządzić nim emocje niemające uzasadnienia, pragnie dziewczyny, o której istnieniu do niedawna nie miał pojęcia...
Tak oto mocno stąpający po ziemi lekarz, nauczyciel etyki zawodowej wkroczył w świat weneckiej legendy, zmieniającej jego życie w koszmar...  

 

Moja opinia: 

To pierwsza książka Jolanty Kosowskiej, która trafiła w moje ręce. A czy była to udana lektura? O tym dalej. 

 

Cała książka jest retrospekcją zbudowaną na domysłach, pamiętniku Anny i wspomnieniach bohaterów. Autorka stworzyła obrazy na granicy jawy i snu, gdzie klątwy i stare legendy nabierają całkiem realnego wymiaru i wpływają na życie bohaterów. Tu Wenecja jawi się jako nierealny świat, gdzie teatr miesza się z rzeczywistością, a przypadkowy tłum wchodzi w interakcje z aktorami. Czytając można się pogubić, bo przeszłość miesza się z teraźniejszością, a granica między jawą a senem, prawdą a marzeniami, nawet bieżącą narracją jest bardzo cienka i płynna.  Tu nic nie jest takie, jak może się na pierwszy rzut oka wydawać.

"Nie wierz temu, co widzisz i słyszysz i słyszysz.(…) Ważne jest tylko to, co masz w środku, co czujesz. To, co obiecałem, spełni się. Nigdy cię nie zawiodę. Kocham cię na teraz i na zawsze."


Czasami bywa tak, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Miłość nie kończy się z chwilą śmierci jednej z ukochanych osób. Taki sposób ujęcia tematu odwiecznej miłości w tej książce spodobał się mi najbardziej.  

"Nigdy nie należy wierzyć w to, co się widzi i słyszy, tylko w to, co się czuje. To, co czujemy jest prawdą." 


 "(...) Zmiana jest centralnym elementem świata, nie ma niczego o stałych właściwościach, nie ma bytu, jest tylko stawanie się."


Mamy tu również poruszoną kwestię etyczną lekarzy. Pojawia się też wiele medycznych wyrazów, więc przy czytaniu warto zaopatrzyć się w słownik, ponieważ ich wyjaśnień w w książce nie znajdziemy. I było to dla mnie trochę męczące, bo lubię znać, wiedzieć co dane wyrażenie czy zwrot znaczy. I tu ode mnie mały minus. 

Co do bohaterów, to jedni wydają się być zbyt wyidealizowani, inni bez wyrazu i swojego zdania. Najbardziej spodobał się mi Paolo - jego kreacja była najbardziej realna.

To powieść obyczajowa z pewnymi elementami thrillera. Książka pełna wybuchów namiętności, niepozbawiona wzruszeń i emocji.

Niemal czułam kamienne posadzki bazyliki Santa Maria della Salute, a zapach wilgotnego Canal Grande jakbym chłonęła, wyobrażałam sobie, że jem wyśmienite dania w restauracjach, poznaję słynne weneckie lwy, które oznaczają, co innego w zależności od ich postawy. Pani Jolanta Kosowska sprawiła, że jeszcze bardziej zapragnęłam wybrać się do tego pięknego miasta i zobaczyć na własne oczy opisywane przez nią te wszystkie miejsca. Dałam się ponieść czarowi Wenecji, jej autentyczności, tajemniczości i piękna zarazem. Was zachęcam do tego samego.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Sny Morfeusza - K.N. Haner


Sny Morfeusza
Cykl: Mafijna miłość (tom 1)
K.N. Haner

Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 416
Ocena: 10/10







Nota wydawcy: 
Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKeya — jej przyszłego szefa — komplikuje wszystko jeszcze bardziej.
Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko.
Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć?
Sny Morfeusza to intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic lektura, która rozpali Twoje zmysły i wciągnie w świat mrocznych doznań. Daj się ponieść historii pięknej Cassandry i tajemniczego Adama!



Moja opinia:

"Nie wiem, co w nim takiego jest, ale jestem pewna, że się w nim zakochuję. Z sekundy na sekundę coraz bardziej. I kompletnie nie potrafię tego wyjaśnić. To jest sprzeczne ze wszystkim, co do tej pory myślałam o miłości. Jako można kochać kogoś tak wyniosłego, władczego i zadufanego w sobie? Tak agresywnego i nieobliczalnego. Dlaczego zakochujemy się w osobach kompletnie dla nas nieodpowiednich?"

To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale jakże udane. Spodziewałam się kolejnego trójkąta, kiedy bohaterka nie wie, kogo wybrać, kręcąc się wokół dwóch facetów. Jednak zostałam mile zaskoczona, bo książka okazała się bardzo nietuzinkowa, a fabuła nie była powielona.

Bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, dynamiczni i zdecydowani. Jak każdy z nas - mają wady, słabości, ale i zalety. Niekiedy mnie swoim zachowaniem po prostu irytowali, ale tym razem zadziałało to na korzyść książki. Miałam nawet wielką ochotę nimi ostro potrząsnąć! Takie charakterki, że... och. 

"Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia."

Tytułowy mroczny, tajemniczy Morfeusz bardzo mnie zaintrygował, byłam niezmiernie ciekawa, kim on może być. Z jednej strony potrafi być czułym, opiekuńczym i troskliwym mężczyzną, a z drugiej strony jest apodyktyczny, szorstki, niebezpieczny, wybuchowy, nerwowy, brutalny, tajemniczy i nie potrafiący rozmawiać o swoich uczuciach. Pan Władczy i Bezwzględny nie uznaje słowa "nie". Ale suma summarum, która z nas, kobiet nie chciałaby poznać takiego faceta, która z nas skrycie o takim nie marzy? Bardzo podobało mi się to, że pod maską zadufanego w sobie dupka ma ludzką twarz, której się wstydzi. 

"Czemu jest tak cholernie zmiennym człowiekiem? W jednej chwili istny dżentelmen, książę na białym koniu, a w drugiej wybuchowy, nieopanowany brutal."

Bardzo polubiłam 20-letniego Tommiego chorego na białaczkę, który jest nad wiek dojrzały emocjonalnie, do tego zabawny i czuły. Autorka w piękny sposób przedstawiła przyjaźń miedzy nim a Cassandrą. Wielki plus za jego kreację. Mam nadzieję, a nawet jestem przekonana, że polubicie go równie mocno jak ja.

Po tego typu literaturze można by się spodziewać, że będzie to cukierkowa love story. Ale nic bardziej mylnego! Mamy tu powieść erotyczną z wątkiem kryminalnym, gdzie cały czas coś się dzieje, wszystko jest po coś. Jest zagadka, niebezpieczeństwo, sensacja, dramat, dziwna, ale piękna miłość, nieokiełznana namiętność, sekrety, tajemnice. Tym wszystkim autorka przekonała mnie, że w Polsce da się stworzyć książkę z nurtu erotyki, która może w pełni zainteresować, być dobrą. Tylko wolałabym, aby imiona były jednak polskie i sama akcja również toczyła się w naszym kraju.

"Czy to naiwne? Może. Nierealne? Zapewne tak, ale przecież warto walczyć, o kogoś na kim nam zależy. Nieważne, czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku. Jeśli się kogoś kocha, to widzi się w nim to, czego nie dostrzegają inni." 

Mamy oczywiście ogromną dawką erotyzmu, ale w dobrym, wysmakowanym tonie, choć słownictwo K. N. Haner zdecydowanie nie należny do subtelnych.

Język jest prosty, ale plastyczny, dominują dialogi, co uważam za duży atut. Całość napisana jest bardzo lekko i nie wiadomo kiedy, a już jest po lekturze. 

Czytając tę książkę przetoczył się po mnie ogromny walec z emocjami - z radością, szczęściem, szaleństwem, namiętnością, zatraceniem, stratą i nadzieją. Nie jestem w stanie oddać tych niezapomnianych emocji.   

Niech "Sny Morfeusza" zabiorą Was w świat pożądania pełnego tajemnic i niebezpieczeństwa.

 
 

niedziela, 21 sierpnia 2016

Trzy oblicza pożądania - Megan Hart


Trzy oblicza pożądania
Cykl: Alex Kennedy (tom 1)

Megan Hart

Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 416
Ocena: 9/10







Nota wydawcy:
Nigdy nie zdradziłam męża. Nie miałam też żadnych powodów, by podejrzewać, że on mnie zdradził. A teraz zapraszaliśmy obcą osobę do naszego łóżka. Musiałabym być stuknięta, żeby nie czuć niepokoju.

Pożądanie zwyciężyło nad zdrowym rozsądkiem. Zupełnie jak w przeszłości, gdy moje ciało zignorowało rady umysłu i serca. Dojrzałam, ale nie zmądrzałam.

Stałam pomiędzy, ale jednocześnie ponad nimi, jak dama między dwoma królami. Byli opanowani, choć gotowi zmienić to w każdej chwili, czekali tylko na moją komendę. Nie byli podobni, ale w tej chwili całkowicie nierozróżnialni.

– Chodźcie – powiedziałam cicho, ale obaj mnie usłyszeli. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do sypialni, nie oglądając się za siebie. (…)

Podniosłam powoli ręce, ujęli moje dłonie i wtedy ich przyciągnęłam. Poczułam na plecach ręce męża obok rąk Alexa. Nie byliśmy już trójkątem o ostrych wierzchołkach, lecz tworzyliśmy krąg. Spleciony z ramion, nóg i złączony wspólnym pragnieniem. 


Moja opinia: 

To erotyk, więc nie brak tu odważnych scen uniesień, pożądania, namiętności, pasji, pierwotnych instynktów, które biorą górę nad rozsądkiem. Autorka nie stroni od wulgarnego słownictwa, co dodaje książce tylko pikanterii.

"Pożądanie zwyciężyło nad zdrowym rozsądkiem. Zupełnie jak w przeszłości, gdy moje ciało zignorowało rady umysłu i serca. Dojrzałam, ale nie zmądrzałam."

Ale to nie tylko erotyk, mamy tu również problemy i rozterki rodzinne, odnajdywanie własnej drogi w życiu, próbę poradzenia sobie z emocjami i demonami przeszłości, przezwyciężanie strachu, różne rodzaje miłości, poronienie, chorobę, alkoholizm, hazard. Autorka pokazuje nam, jak ważne w związku są szacunek, zaufanie, wybaczenie, wsparcie. I tym wszystkim zostałam mile zaskoczona, bo to nie tylko erotyk, ale coś więcej. Tak więc dzieje się naprawdę sporo, nie ma czasu na nudę, zwłaszcza po połowie książki. Zakończenie natomiast bardzo mnie zaskoczyło i wzruszyło. Takiego z całą pewnością się nie spodziewałam.

"Nie przestaje się kochać człowieka tylko dlatego, że coś w życiu spieprzył."

Bohaterowie zostali nakreśleni w sposób barwny, mają różne charaktery, są po prostu życiowi, nie sposób ich nie polubić. Niektóre ich zachowania strasznie mnie irytowały, że momentami miałam ochotę nimi porządnie potrząsnąć.  
"Tworzyliśmy trójkąt - dwóch przystojnych facetów i ja. Która kobieta nie chciałaby wziąć udziału w takiej imprezce?"

Język powieści jest prosty, nieskomplikowany, niewyszukany, nie utrudnia czytania. Całość napisana plastycznie, lekko.

Otrzymałam dramat psychologiczny z wielopłaszczyznowością wątków, co w tego typu literaturze jest raczej rzadkością. Powieść wzbudza skrajne emocje, nie tylko rozgrzewa zmysły, ale porusza i zmusza do refleksji. Jeśli jesteście ciekawi, jakie oblicza może przybierać pożądanie - zapraszam do lektury.

  
 

czwartek, 18 sierpnia 2016

To tylko facet - Anna Mazurkiewicz


To tylko facet
Anna Mazurkiewicz

Wydawnictwo: Wydawnictwo Autorskie
Liczba stron: 236
Ocena: 6/10
  







Nota wydawcy:
"To tylko facet - mówi jedna z bohaterek mojej książki.
Ile razy każda z nas wypowiedziała te słowa? Z czułością, z bezradną złością, a czasem z rozpaczą. Bo przecież mężczyźni są dla nas bardzo ważni nawet wtedy, gdy "wymarzone" wspólne życie okazuje się nieporozumieniem. Być razem czy tylko trwać w związku? Bo przecież zawsze można powiedzieć sobie z rezygnacją - to tylko facet." - Anna Mazurkiewicz


Moja opinia: 

"A niebo z chmur się przetrze po największej burzy, a wszystko co najlepsze może się powtórzyć."

Bardzo zaintrygował mnie tytuł, nie wiedziałam czego tak naprawdę mam się spodziewać po tej książce. Na początku myślałam, że mężczyzna będzie tu występował w roli dodatku w życiu kobiety, ale nie do końca tak było. Bohaterki tej książki często wypowiadają formułkę: "to tylko facet", ale wyrażają w ten sposób swoją bezradność wobec męskiej odmienności. Podkreślają tym samym ich inny sposób widzenia i rozumienia świata.

Książka jest niejako próbą opisania polskiej współczesności z perspektywy dwóch pokoleń kobiet. Obserwujemy jak trzy przyjaciółki ze szkoły średniej: Magdalena, Teresa, Maria nie mają szczęścia do facetów. To dzięki pamiętnikowi jednej z nich odkrywamy ich (dziś czterdziestoletnich) kobiece sekrety, dziewczęce marzenia, pierwsze miłosne inicjacje, zdrady, małżeństwa, które okazują się życiowymi pomyłkami, przyjaźnie. A wszystko to w czasach PRL-u, wielkich zmian ustrojowych, kolejek po wszystko. 

Największe wrażenie na mnie zrobił wątek życia z mężem alkoholikiem oraz związane z nim kolejne etapy uwalniania się od jego choroby i niełatwej walki o własną samodzielność i niezależność. 

Książka podróż w przeszłość do lat młodzieńczych - bawi, smuci, skłania do refleksji nad naszymi wyborami, życiem.

Mnie samej niejednokrotnie zdarzyło się powiedzieć: to tylko facet. Wiadomo nie od dziś, że trudno jest żyć z facetami, ale chyba jeszcze trudniej bez nich... Jak to wypośrodkować? Znaleźć złoty środek, aby to wspólne życie było znośne, szczęśliwe? Zapraszam do lektury, może uda się Wam znaleźć odpowiedzi na to i inne pytania.