sobota, 16 grudnia 2017

Kocha, lubi, szpieguje - Joanna Szarańska


Kocha, lubi, szpieguje
Cykl: Kalina w malinach (tom 2)
Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 324
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Po przeczytaniu pierwszej części cyklu od razu zabrałam się za kontynuację. Tym razem Kalina znajduje na progu podrzucone dziecko. Ponownie trafiamy do dworku w Kamionkach, po tym jak dojdzie do tajemniczego morderstwa, gdzie Kalina stanie się jedną z głównych podejrzanych. Jednak dziewczyna nie pozostanie bierna, weźmie sprawy w swoje ręce. I jak możemy się domyślić, znów nie obejdzie się bez tarapatów. A jak z nich wybrnie? Nie będę zdradzać, tego musicie już się sami dowiedzieć.

"Nawet najpiękniejszy książę potrafi podnieść kobiecie ciśnienie i sprawić, że ta chce chuchnąć, dmuchnąć i tupnąć jak zły wilk w bajce o trzech świnkach."

Kolejny raz spotykamy znanych już nam bohaterów, ale pojawiają się również nowi. To naprawdę postacie bardzo zróżnicowani osobowościowo, a jednocześnie interesujący i wprowadzający do fabuły sporo zamieszania. Tu pojawia się także przyjaciel na czterech łapach - Młynek. Przygody z jego udziałem sprawiają, że uśmiech nie schodzi nam z twarzy. Poza tym jego udział nie jest taki bez znaczenia. Autorka bowiem porusza bardzo istotny aspekt społeczny.   

"Taka mina u faceta jest czymś najgorszym na świecie. Jest gorsza od białych skarpetek, siatkowych podkoszulków i włosów wyrastających z nosa. No, dobra. Od włosów niekoniecznie."

Wszystkie sceny, jakie rozgrywały się na kartach niniejszej książki, sprawiały że miałam wrażenie, że jestem ich aktywnym uczestnikiem, że pomagam Kalinie w rozwikłaniu zagadki. To w moim odczuciu największy plus, gdy autor potrafi tak sprytnie stworzyć historię i podać ją w taki sposób, że wkręcamy się w wykreowany świat bohaterów, że wszystko wraz z nimi przeżywamy i odczuwamy. Brawo! Pędząca akcja i liczne zbiegi okoliczności nie pozwalają się nudzić. A wszystko ponownie podane w sposób lekki, przyjemny, tak jak lubię.    

"Kocha, lubi, szpieguje" to ciepła, zabawna komedia kryminalna o nieco zwariowanej kobiecie, która wleje w życie czytelnika sporą dawkę optymizmu. Polecam! Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania Asi Szarańskiej, więc czym prędzej biorę się za trzeci tom.   


środa, 13 grudnia 2017

I że ci nie odpuszczę - Joanna Szarańska


I że ci nie odpuszczę
Cykl: Kalina w malinach (tom 1)
Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 314
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Niniejsza powieść to debiut literacki Joanny Szarańskiej i jednocześnie pierwsza część cyklu zatytułowanego "Kalina w malinach".

Kalina Radecka tuż przed ołtarzem dowiaduje się, że mężczyzna, którego ma zamiar poślubić, wkrótce zostanie ojcem dziecka innej kobiety. Kalina postanawia wykorzystać jedyny prezent ślubny, jaki dostaje - voucher do SPA w zabytkowym dworku w Kamionkach. To ma być jej rekompensata za poniesione straty moralne. Jednak niespodziewany splot wydarzeń sprawia, że Kalina pojawi się tam w innym charakterze niż planowała. Ale to nie wszystko. Na kobietę będzie czekało wiele perypetii...

"Najdziwniejsze jest to, że wszyscy, z którymi do tej pory rozmawiałam, zachowują się, jakby to Patryk rzucił mnie przed ołtarzem i poszedł sobie w diabły. A przecież to ja wzięłam zamach tym nieszczęsnym bukietem, który projektowałam ponad tydzień w specjalnym programie graficznym. To ja zafajdałam księdzu buty zmiażdżonymi główkami frezji i wybiegłam z kościoła, tupiąc nogami ze złości i starając się przypomnieć sobie wszystkie wulgaryzmy zasłyszane od czasów piaskownicy. I to ja przywaliłam narzeczonemu w nos, rozkwaszając go kamykiem z pierścionka zaręczynowego, gdy wybiegł za mną z głośnym „Ja ci to wszystko wytłumaczę!”."

Autorka stworzyła wyrazistych, a przede wszystkim prawdziwych i barwnych bohaterów. Nie zapomniała wskazać ich stroju, stylu bycia czy sposobu wypowiadania się. Jednych polubimy z miejsca, a co do innych będziemy mieli mieszane uczucia. Jest kilka czarnych charakterów, ale co ciekawe, przez jakiś czas czytelnik nie zdaje sobie z tego sprawy. To udane posunięcie ze strony pisarki, bo poprzez taką kreację zostajemy zaskoczeni tym, w jakim kierunku dana postać poszła. Kalina to taki polski odpowiednik Bridget Jones. Z jednej strony poszukuje miłości, a z drugiej ciągle wplątuje się w jakieś tarapaty. Mimo całej przykrej sytuacji, jaka ją spotkała, nie traci optymizmu i stara się cieszyć życiem. A już postać Szparki... po prostu wymiata! Ubawiłam się co niemiara. 

  "Był już taki jeden, co mnie wpuścił w maliny. Nigdy więcej. Nie odpuszczę ci, malarzyno ty!"

W książce dzieje się naprawdę sporo, akcja pędzi w zastraszającym tempie, nawet na chwilę nie zwalniając. Lubię jak w książkach znajduję większą część dialogów. A tu, nie dość, że jest ich sporo, to jeszcze są tak zabawne, że momentami wybuchałam niepohamowanym śmiechem. Wątek miłosny, jaki się pojawia, został subtelnie nakreślony. Nie przytłacza swoją obecnością, a jest idealnym dopełnieniem fabuły. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam rozwój wydarzeń. Duży plus należy się za odniesienia do naszej rzeczywistości.  

"Trudno uwierzyć w uczciwość faceta, który już kiedyś zdradzał, prawda? Zwłaszcza, gdy było się jego kochanką..."

Zachwyciła mnie prostota i lekkość, z jaką autorka opisała tę historię. Z kart książki płynie przekaz, że mimo przeciwności losu, ciężkich chwil, nie należy się poddawać, tracić wiary, a dalej żyć najlepiej jak potrafimy i zawalczyć o nasze szczęście. Bo jeśli nie wyszło raz, wcale nie znaczy, że nie uda się kolejny. 

"I że ci nie odpuszczę" to ciepła, zabawna, pełna zagadek komedia kryminalna. To książka, która jest świetnym wytchnieniem od problemów dnia codziennego. Polecam! Tymczasem biorę się za kontynuację.


PS - za oknem już praktycznie zima, a zdjęcie robiłam jeszcze w październiku.



niedziela, 10 grudnia 2017

Pięć minut Raisy - Agata Kołakowska


Pięć minut Raisy
Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 520
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


"Bo przecież każdy z nas ma swoje pięć minut. Dokładnie tyle trwa nasze życie. Jest jak mgnienie, ulotna chwila, której nie sposób pochwycić ani zatrzymać. Choć i bywa trudne, czasem nawet kuriozalne, ale... Jest tak poruszająco piękne!" 

Czy możliwe jest to, aby mieć aż tak wielkiego pecha, żeby według raportu WHO i Human Resources Institute, zostać uznaną za najbardziej pechową osobą na świecie? Jak najbardziej tak, o czym przekonała się 70-kilkuletnia Raisa Hedwig. Wszystkie media chcą dowiedzieć się, jak to jest przeżyć m.in. porażenie piorunem, katastrofę promu, katastrofę kolejową czy atak szaleńca w Madrycie. Magdzie Sajewicz udaje się zdobyć wyłączność na wywiad z Raisą. Ta zaś chce wreszcie zaznać spokoju. Jednakże nie będzie to takie proste. Otrzymuje bowiem list gratulacyjny od prezydenta z zaproszeniem do pałacu... Raisa skrywa pewne wydarzenie ze swojego życia, które stawia ją w zupełnie innym świetle niż to, jakie dotąd poznali inni. Co to takiego?  

"Nie czuła się dobrze z kłamstwem, ale musiała ponieść konsekwencje decyzji sprzed lat i dźwigać swój krzyż w pojedynkę."

Główna bohaterka sprawia wrażenie osoby bardzo prawdziwej, realistycznej, która żyje tuż obok nas, a która musi stawić czoła codziennym problemom. Podobnie ma się rzecz z postaciami drugoplanowymi. Mają swoje miejsce w fabule, a ich ciekawe cechy charakterów sprawiają, że za ich sprawą jesteśmy świadkami zazdrości, plotkarstwa, konfliktów rodzinnych czy natarczywości mediów. Tak wiec dzieje się naprawdę sporo i z wielkim zainteresowaniem śledzimy rozwój wypadków.

Autorka porusza również temat polityki. To niełatwa problematyka i łatwo można się na niej wyłożyć. Jednakże pani Agacie udało się nakreślić ten wątek w sposób, który w niczym nie odbiega od tego, co możemy zaobserwować wśród rządzących naszym krajem. Zrobiła to w sposób lekki i zabawny, a przy tym mówiący o rzeczach ważnych.

Akcja została osadzona w 2051 roku, co początkowo mnie zaskoczyło, bo myślałam, że będę mieć do czynienia z elementami fantastyki, jakimś science fiction. Nic bardziej mylnego. Świat, jaki wykreowała autorka jest ciekawie przedstawiony. W sumie nie różni się zbytnio od naszego, jedynie technologia poszła naprzód. Podczas lektury wielokrotnie zastanawiałam się jak to by było, gdyby Unia Europejska rozpadła się (co wcale nie jest nierealne), smartfony stałyby się niemodne, a białe pieczywo było tylko wspomnieniem? Wydarzenia zostały przedstawione naprzemiennie z teraźniejszości i przeszłości. Z książki bije ważne przesłanie, że sukces zawodowy nie zastąpi nam szczęścia osobistego, którego prędzej czy później będzie nam brakowało.      

"(...) szczęście dostrzec najtrudniej? Jest ciche i skromne. Nic dziwnego, ze czasem się od nas odwraca, zapewne po to, żebyśmy je wreszcie zauważyli."

Historia Raisy jest przewrotna, zaskakująca i zabawna. Właśnie tej nuty humoru najmniej się spodziewałam. Książka zawiera sporo istotnych spostrzeżeń na temat życia, samego człowieka, mentalności, która mimo upływu lat jest niezmienna, a jego decyzje mają konsekwencje w przyszłości. Pokazuje jak może wyglądać nasza rzeczywistość jeżeli utrzymają się takie a nie inne tendencje, z jakimi w tej chwili mamy do czynienia.

"Pięć minut Raisy" to powieść niezwykle intrygująca, dająca do myślenia i mądra w swoim przekazie o radzeniu sobie z błędami przeszłości, problemami dnia codziennego i pechem. To także książka o tym, byśmy potrafili dostrzec drobne radości w naszej, zwykłej codzienności. Polecam! 



środa, 6 grudnia 2017

Dwanaście niedokończonych snów - Natasza Socha


Dwanaście niedokończonych snów
Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 304
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal



Drugie urodziny bloga




Dzisiaj Mikołajaki, ale dla mnie to również data szczególna, gdyż blog obchodzi swoje drugie urodziny. 🎂 Nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko minął. Chciałabym Wam wszystkim bardzo podziękować za to, że ze mną jesteście i motywujecie mnie do dalszej pracy. Łatwo nie było, ale wytrwałam. Poznałam wielu wspaniałych ludzi: czytelników, blogerów i Autorów. Pierwszym wydawnictwem, które mnie zauważyło i zaufało było Novae Res. Później dołączyły inne. Nie mogę nie wspomnieć o naszych polskich Autorach. Jak zresztą możecie zaobserwować na blogu, czytam głównie polskie książki. Chyba pierwszą szansę zrecenzowania książki dostałam od Joanny Stovrag. Potem to już poleciało... Magdalena Majcher, Augusta Docher vel Beata Majewska, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Nina Reichter, Alek Rogoziński, Piotr Tymiński, Artur Urbanowicz, Michael Tequila (mam nadzieję, że nikogo nie pomięłam) - Wasze powieści dostarczyły mi niezapomnianych wrażeń. Na pewno będę do nich wracać wielokrotnie. Dziękuję Wam serdecznie 🌹 Miałam również przyjemność patronować dwóm powieściom, napisać kilka rekomendacji i zostać jednej z nich ambasadorem. Poza tym zorganizowałam kilka konkursów, wywiad i czat. 

Mam nadzieję, że blog będzie się rozwijał, a Wy w dalszym ciągu będziecie chętnie do mnie zaglądać. 

❤ Dziękuję Wam Wszystkim ❤




poniedziałek, 4 grudnia 2017

Smaki życia - Anita Scharmach


Smaki życia
Anita Scharmach
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Po zakończeniu "Zaraz wracam" byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy 40-letniej Marty Kowalskiej. W "Smakach życia" mamy tę możliwość. Po dramatycznych wydarzeniach, jakie ją spotkały, kobieta liczy na to, że wreszcie zazna spokoju i szczęścia. Ma u swojego boku kochającego mężczyznę, przyjaciół i pracę w kociej kawiarni. Jednak nie będzie tak kolorowo jakby mogło się  zdawać. Na Martę czeka sporo problemów. Czy wszystkie uda się przezwyciężyć?


"Dziesięć lat straciłam na użalanie się nad sobą. W zaledwie rok moje życie zmieniło się nie do poznania. Ja się zmieniłam. Nie szukam miłości, ona sama mnie znalazła. Miłość wypatrywana nierzadko przechodzi obok, niezauważona."  

Już od pierwszej strony autorka wzbudziła we mnie niepokój. Bałam się czy Martę nie czeka powtórka sprzed dziesięciu laty. Nie inaczej jest z główną bohaterką, która nadal miewa lęki, o to, że ponownie straci najbliższe jej osoby. Jednakże wraz z upływem stron, tym wyraźniej widać jej przemianę. 


"Nigdy nie miał wypowiadać tych słów! "Zaraz wracam"!!! Co to, do cholery, miało znaczyć?" 

Autorka doskonale wykreowała swoich bohaterów, nadając im indywidualne cechy. Martę pokochałam całym sercem, zżyłam się z nią i trudno było mi się z nią rozstać. Szczególną sympatią obdarzyłam Irenę - matkę Artura, która gotowa jest nieść w każdej chwili pomoc, odrzucając swoje potrzeby na bok. Swoją drogą, chciałabym mieć kiedyś taką teściową. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o rezolutnej sześcioletniej Blance, która swoimi nad wiek dojrzałymi tekstami wprowadza do fabuły mnóstwo pozytywnej energii i humoru, wprawiając Martę, Artur, jak i samego czytelnika w niemałe zdumienie.  

Pisarka pokazuje, że chowanie urazów do osób lub ciągłe rozpamiętywanie o tym, co było nie ma najmniejszego sensu. Warto pozwolić sobie pomóc, przyjąć wyciągniętą dłoń. Autorka pięknie ukazała zwykłą codzienność, którą tworzą właśnie tytułowe smaki życia. To te zwyczajne, proste gesty czy bliskość drugiego człowieka pozwalają nam na bycie szczęśliwymi. Nie zapomniała również zaznaczyć jak ważna jest w naszym życiu przyjaźń, by móc podzielić się tym, co nas trapi i poszukać dobrej rady czy wsparcia. 


"Czasem warto być na samym dnie, aby docenić to, jak wiele się ma."

Anita Scharmach potrafi idealnie trafić w punkt, uderzyć w najczulszą strunę duszy, pokazując co w życiu najważniejsze. Robi to  z niezwykłym wyczuciem, nie narzucając się, wszystko wychodzi jej tak jakby mimochodem. Tam, gdzie trzeba wzrusza, gdzie indziej rozśmiesza, a jeszcze indziej wprawia w zdumienie. Efektem jest to, że dostajemy całą masę różnorakich emocji. Lekkość pióra, plastyczne opisy i naturalne dialogi - to znak rozpoznawczy Anity Scharmach.

"Nauczyłam się cieszyć chwilą, pokochałam swoje życie, zrozumiałam, że i ono pokochało mnie."

Cała opowieść sprawia wrażenia bardzo autentycznej, nic nie wydaje się być naciągane czy przerysowane. Życie to nie tylko te dobre chwile. Autorka pozwoliła poznać nam jego drugie oblicze, które krzywdzi, sprawia ból, ale jednocześnie sprawia, że dzięki temu stajemy się silniejsi.    

"Smaki życia" to powieść o życiu, o codzienności, z której bije prawda, realizm, zarówno w samych bohaterach, jak i przedstawionych wydarzeniach. To książka, która bawi, wzrusza i zmusza do wielu refleksji. Polecam, poznajcie jak smakuje życie!   


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce


sobota, 2 grudnia 2017

Niebo pod Śnieżką - Joanna Sykat


Niebo pod Śnieżką
Joanna Sykat
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Kinga to niespełna 40-letnia rozwiedziona kobieta, która poza przyjaciółką tak naprawdę nie ma wielu wokół siebie bratnich dusz. Jej matka przebywa na leczeniu psychiatrycznym. Pewnego dnia odnajduje bluzkę z fiołkami i starą fotografię. Kobieta chce wyjaśnić rodzinną tajemnice i w tym celu wyjeżdża do Kowar - karkonoskiego miasteczka, które słynęło z fabryki dywanów. Jak to wszystko się potoczy? 

"Coś czego nauczyła się sercem, a nie głową, nie miało prawa zniknąć."

Z kart niniejszej książki bije delikatność, subtelność i pewne przeciwieństwa. Tacy właśnie są jej bohaterowie. Cierpliwi, ale i intrygujący. Silni, ale i tak krusi wewnątrz, co szczególnie widać u głównej bohaterki, która pragnie miłości, czułości i zrozumienia. Z całą pewnością wszyscy są wyraziści i każdy z nich wnosi coś do fabuły. Moją szczególną sympatię wzbudziła Ocia - staruszka, dawna opiekunka Kingi. Jej energia i poczucie humoru sprawiły, że nie potrafiłam czytać wątków z jej udziałem bez uśmiechu na twarzy.   

Bardzo intrygował mnie wątek z fiołkami i to dlaczego matka Kingi tak alergicznie na nie reagowała. Na ich widok jak najszybciej oddalała się. Wraz z upływem stron wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce i  zarazem wprawiając mnie w niemałe zaskoczenie, a nawet szok.  

"Przeszłość, która jeszcze kilka dni temu wydawała się zupełnie abstrakcyjna, teraz wynurzyła się z niepamięci coraz to nowszymi elementami, które Kinga układała sobie w głowie, wzbogacając didaskaliami spotkań czy rekwizytami."  

Autorka sporo miejsca poświęciła barwnym, sugestywnym opisom Kowar. Niemal miałam wrażenie, że przechadzam się po tych okolicach, poznaję zabytki i ich historię, a siedząc na ławeczce podziwiam to wszystko, o czym opowiada autorka. 

Opowiedziana historia pokazuje, jak wielki wpływ na naszą przyszłość mają wydarzenia z przeszłości. Podczas lektury nasuwa się mnóstwo pytań, na które próbowałam sobie odpowiedzieć. Czy dążenie do odkrycia prawdy za wszelką cenę zawsze jest tym najwłaściwszym posunięciem? Czy poznanie prawdy przyniesie spokój? A może czasem lepiej nie wiedzieć?   

Już od pierwszych stron Joanna Sykat zauroczyła mnie pięknem języka. Zadbała o wszystkie szczegóły i detale opisywanych osób, miejsc i wydarzeń, choć momentami przytłaczała mnie zbyt duża ilość niezrozumiałych słów i określeń. Książka ta to taki kobierzec, w którym kolory grają główną rolę. Autorka maluje nimi na kartach niniejszej powieści. Dokłada ciekawe zwroty akcji, wciągające dialogi i odpowiednią dozę humoru, zgrabnie wszystko łącząc w całość. Natomiast przedstawione wydarzenia sprawiają wrażenie prawdziwych, które mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. Jeśli zaś chodzi o zakończenie, to byłam naprawdę zaskoczona rozwojem wypadków. 

"Niebo pod Śnieżką" to lekka, ciepła, wzruszająca i jednocześnie optymistyczna, intrygująca, niepozbawiona ironii powieść. I tak jak czasem w splocie dywanu trafiają się wybrakowane włókna, tak tu lektura miejscami poprzetykana jest smutkiem. To subtelna, nastrojowa, nostalgiczna książka o przyjaźni, tajemnicach, trudnych wyborach i wspomnieniach pachnącymi fiołkami. Polecam! 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce