Tytuł: Tańczące filiżanki
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 310
Ocena: 9/10
W niewielkiej, niemodnej już herbaciarni, usytuowanej przy bocznej ulicy, tam gdzie chodniki są węższe i trochę nierówne, czas jakby się zatrzymał. W lokalu panują stare zasady etykiety, nie wolno korzystać z telefonów, mówić zbyt głośno ani zamawiać „na wynos”.
Yuki otwiera herbaciarnię codziennie o tej samej porze. Celebruje podawanie herbaty gościom, którym nie przeszkadza, że krzesła nie pasują do siebie, a filiżanki nie są od kompletu.
Pewnego dnia do lokalu trafia Ewa, młoda, skłócona ze światem kobieta. Herbaciany rytuał, rozmowy z Yuki i spotkania z innymi klientami powoli uczą ją innego spojrzenia na życie – bardziej uważnego, czułego i nieoczywistego. Następnego dnia pojawia się kolejna osoba z kłopotami i swoją opowieścią. Te historie łączą się ze sobą, nawet jeśli ich główni bohaterowie nie mają o tym pojęcia.
Yuki serwuje przybyszom różne gatunki herbaty, które – zgodnie z filozofią chadō – mają inne znaczenia. Herbata może być cierpka jak początek żałoby, słodka jak pojednanie, gorzka jak prawda. Powoli, bez fajerwerków, ale z ogromną delikatnością rozwija się historia uzdrawiania poprzez ciszę, obecność i przyjęcie tego, co nieidealne. Najważniejsze bowiem to usiąść do stołu z samym sobą.
Yuki po śmierci swojego partnera postanowiła otworzyć herbaciarnię. Można odnieść wrażenie, że to miejsce, w którym czas się zatrzymał, bowiem w lokalu panują stare zasady etykiety. Nie wolno korzystać z telefonów, mówić zbyt głośno czy zamawiać "na wynos". Jest tylko i wyłącznie celebracja picia herbaty. Jej różne gatunki, zgodnie z filozofią chadō mają inne znaczenia. Właścicielka dla każdego klienta znajduje czas i chwilę rozmowy (bez oceniania), dobierając napary według ich potrzeb. Napoje te stają się niejako nicią, językiem porozumienia.
Spotkania z innymi klientami sprawiają, że każdy, kto trafia do lokalu, zaczyna inaczej patrzeć na życie, bardziej uważnie i czule. Tu herbata ma wiele wspólnego z sytuacjami, jakie serwuje nam życie. Herbata bowiem może być cierpka jak początek żałoby, słodka jak pojednanie lub gorzka jak prawda. I nikomu nie przeszkadza, że filiżanki czy krzesła są nie od kompletu. To ważna lekcja i przypomnienie, że nie wszystko w naszym życiu musi być idealne. Zarówno to, czym się otaczamy, jak i my sami. To, co najcenniejsze to troska, życzliwość i bycie obok.
"(...) człowiek mimo rozpaczy potrafi chwycić się nawet najcieńszych nitek szczęścia i utkać z nich koszulę, a kiedy będzie gotowy, założyć ją na siebie i znowu móc się śmiać."
W tej ciszy następuje ukojenie, uzdrawianie duszy poprzez swoją obecność, akceptację tego, co nieidealne. Bo najtrudniej jest zrozumieć samego siebie, zajrzeć w głąb siebie. Do tego potrzebna jest chwila zatrzymania. A nie zawsze potrafimy albo boimy się skonfrontować z samym sobą.
"Człowiek czasem tak ma, że zaczepia się o jedną wersję rzeczywistości i blokuje się na pozostałe."
Natasza Socha prowadzi narrację prostym, a jednocześnie emocjonalnym językiem. Mimo pojawiających się bolesnych tematów, z książki bije niespieszność, ciepło, lekkość i delikatność. Ten japoński klimat przypomina o tym, by odnajdywać spokój w prostych chwilach codzienności. By usiąść z samym sobą i wsłuchać się we własne myśli.
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Zwierciadło

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwujesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)