piątek, 16 sierpnia 2019

Nadzieja - Katarzyna Michalak


Tytuł: Nadzieja
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Mazowieckie
Ilość stron: 312
Premiera: 17.07.2019 r.
Ocena: 8/10

Mała, samotna dziewczynka, i półdziki chłopiec, odrzucony przez rówieśników: tych dwoje odnajduje się w mrocznym świecie, gdzie dorośli, zamiast kochać – ranią. Dzieci mają tylko siebie, ale los nie jest łaskawy i rozdziela je na długie lata.

Wzgardzona piękność, Liliana i Aleksiej, który z dzikiego dziecka wyrósł na mądrego, szlachetnego mężczyznę, ponownie się spotykają. Uczucia, jakie ich łączą, są silniejsze od przeznaczenia: miłość i nienawiść. Ona potrafi go tylko ranić, on nie umie o niej zapomnieć.
Ona, Lilith, jest jak ogień, on – jak ćma. Miłość staje się obsesją, przeznaczenie zmienia się w fatum, a Liliana i Aleksiej nie potrafią, a może nie chcą się temu przeciwstawić.

Pozostaje tylko Nadzieja…

"(...) kłopoty są zawsze, bez względu na to czy ich szukasz, czy unikasz. Większe, mniejsze, ale są."

"Nadzieja" to wznowienie powieści Katarzyny Michalak. Od razu muszę Wam powiedzieć, że ta książka tchnie realizmem, gdyż pokazuje brutalną prawdę jaka może rozgrywać się w niejednym domu. Nie każde dziecko ma szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo. Niestety o tym na własnej skórze przekonała się bohaterka "Nadziei". Mała Lilka wychowywała się bez matki, ojciec zaś popadł w alkoholizm i znęcał się nad dziewczynką. Jakby tego było mało, w jej życiu pojawiła się macocha i przyrodnia siostra. Obie traktowały ją podle. Jednak Lila poznaje Aleksa, który jest wyśmiewany i szykanowany przez kolegów oraz nazywany "Ruskiem z Czarnobyla". Oboje mogą liczyć na wzajemne wsparcie i pocieszenie. Niestety później chłopak wraz z ciotką wyjeżdża. Czy jeszcze się kiedyś spotkają i będą razem? Czy uczucie, jakie się między nimi narodziło, będzie się miało szansę ziścić? Nie odpowiem Wam na te pytania, by nie psuć Wam przyjemności z czytania.

Autorka obrała sobie trudny problem przemocy w rodzinie. W ostatnich tygodniach głośno było w naszym kraju o znęcaniu się nad dziećmi, prowadzono rozmowy na temat wymierzania kary cielesnej oraz ich wychowania. Niektórzy żyją w przeświadczeniu, że "skoro ja byłem bity, to nic się nie stanie jak w ten sam sposób będę wychowywał własne dziecko". Takie mylne myślenie, że twarda ręka załatwi wszystko. Tylko czy później już jako dorośli będą potrafili kochać, okazywać uczucia? Czy same nie będą zadawać bólu?

Oprócz wiodącego tematu jest pojawia się również temat rasizmu, molestowania czy samookaleczania. Wydaje się, że dużo tego jak na jedną historię. Jednak uważam, że dzięki temu książka jest naprawdę interesująca i przede wszystkim jej fabuła nie pozwala się nam nudzić.

Muszę przyznać, że postać Lilith wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ze względu na trudne dzieciństwo współczułam jej, ale z drugiej nie zawsze rozumiałam jej irracjonalne decyzje, którymi przyczyniła się do tego, że krzywdziła nie tylko siebie, ale i innych. Była ofiarą przemocy, ale wszystkiego nie można tłumaczyć tym stanem rzeczy. Pragnęła miłości, a gdy ta się jej trafiła, uciekała od niej. Dlaczego pozwalała tak sobą pomiatać? Dlaczego nie potrafiła powiedzieć dość? Z kolei Alex to jej zupełne przeciwieństwo. To niezwykłe zdolny, gotowy do poświęceń chłopak. Chociaż wydaje mi się, że zbyt wiele dawał z siebie, a sam często nie otrzymywał nic.

"Wracałeś za każdym razem. Ja ciebie raniłam, zdradzałam, zawodziłam, ty odchodziłeś, leczyłeś rany na ciele i na duchu, wybaczałeś - za każdym razem mi wybaczałeś - by wracać."

Książka wywołała we mnie wiele skrajnych emocji - od złości, po wzruszenie. Obok przedstawionych wydarzeń i tego co spotkało Lili, nie sposób przejść obojętnie. Wszystko odczuwamy wraz z bohaterką - współczujemy jej, kibicujemy, by zeznała szczęścia.

Dla mnie duże znaczenie miało to, iż podczas lektury zostałam wielokrotnie zaskoczona kierunkiem, w jakim brnęła fabuła i poszczególne wątki. Prowadzona dwutorowo narracja, gdzie teraźniejszość miesza się z przeszłością, jest dobrym wyborem. W odpowiednim momencie czytelnik otrzymuje odpowiedzi na nurtujące go pytania.

"Nadzieja" to wzruszająca i zaskakująca powieść o miłości, a raczej jej poszukiwaniu. To książka o uczuciach, odrzuceniu, samotności, tęsknocie, bólu, przyjaźni, zaufaniu, odnajdywaniu siebie. Ale przede wszystkim to lektura o nadziei. Historia Lili wyraźnie pokazuje jak wielki wpływ na nasze dorosłe życie ma dzieciństwo. Polecam! 



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mazowieckiemu


wtorek, 13 sierpnia 2019

Marzycielka - Katarzyna Michalak [Przedpremierowo]


Tytuł: Marzycielka
Cykl: Trylogia Autorska (tom 3)
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Mazowieckie
Ilość stron: 312
Premiera: 14.08.2019 r.
Ocena: 10/10


Samotność… Jeżeli Ewie Kotowskiej wydawało się, że poznała jej smak, była w błędzie. Teraz dopiero, gdy straci ukochanego mężczyznę i najbliższych przyjaciół, doświadczy prawdziwej samotności. Jednak los, dotąd tak okrutny, ma dla Ewy parę niespodzianek. Gdy tylko kobieta odnajdzie siłę, by odbudować z gruzów swój świat, odnajdzie swoje miejsce na ziemi, pojawią się nowe przyjaźnie, a promyk nadziei, że będzie lepiej, musi być, prawda?, nieśmiało rozproszy mrok.

Miłość… O nie. Ewa jest bardzo ostrożna z powierzaniem serca w czyjeś ręce. Przyjaźnić się z mężczyznami? Tak, jak najbardziej, ale pokochać? Nie. Jej szczere uczucia zostały tyle razy podeptane, miłość odrzucona, a ona sama zdradzona, że trzyma serce pod kluczem. Czasem tylko tęskni za Tym Jedynym, za bliskością, jakiej przyjaciele dać Ewie nie mogą.

Marzenia… Ich nie porzuciła nigdy. Ale są tak dalekie, tak niespełnialne… By sięgnąć po swoją gwiazdkę z nieba, musi zaufać choć raz. Jeszcze jeden, ostatni raz. Czy się odważy? Czy jej poranione serce będzie potrafiło wybaczyć i pokochać, gdy On stanie przed Ewą ponownie?

Chyba każdy zgodzi się ze mną, że wszyscy z nas mają jakieś marzenia większe, mniejsze, ale zawsze. Czy boicie się marzyć? Ja muszę przyznać, że tak. Często na marzenia trzeba ciężko zapracować. Bywa, że są okupione wieloma wyrzeczeniami czy popełnionymi błędami. Ale mimo niepowodzeń warto próbować dalej. Czy tak było w przypadku głównej bohaterki niniejszej powieści, Ewy? Tego Wam nie mogę zdradzić.

"Pamiętaj, liczą się nie uczynki, bo te każdy może tłumaczyć jak chce, lecz intencje."

Ponownie dałam się porwać prozie pani Kasi. Emocje były ogromne i do tej pory myślę nad tą historią. Nie wiem na ile to fikcja, a na ile rzeczywistość. Nie zmienia to jednak faktu, że czytelnik całym sobą przeżywa wszystko to, co przelała na karty swojej powieści Katarzyna Michalak. Wrażliwość czuć na każdej stronie. Jest to tak namacalne uczucie, że czasem trzeba złapać chwilę oddechu, by przemyśleć to i owo, by poukładać sobie w głowie pewne kwestie. Z drugiej zaś strony bije z tej książki siła. Siła, która w każdym z nas drzemie. Czasami tylko potrzebuje zapalnika, odpowiedniego bodźca, aby wyzwolić w nas chęć do działania i realizacji marzeń, mimo pojawiających się na drodze przeciwności losu. A tym, co pozwala bohaterom przetrwać jest miłość, która niejedno ma imię. Nasza bohaterka spróbuje znaleźć w sobie tę siłę i na nowo poukładać swój świat oraz odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Czy jej się to uda? Czy zazna szczęścia i spełnią się jej marzenia? Musicie koniecznie się o tym przekonać.

"Mówi się, że gdy pragniesz czegoś całym sercem, tak mocno, że aż boli, cały wszechświat pochyla się nad tobą, by spełnić twoje Wielkie Marzenie."

Nie spodziewałam się, że aż tak przywiążę się do bohaterów tej książki. Okazali się być prawdziwi, odczuwałam wszystkie towarzyszące im emocje, miałam nieodparte wrażenie, jakbym sama doświadczała tych wydarzeń i sytuacji. A dzieje się niemało. Fabuła nawet w najmniejszym stopniu nie zwalnia. Nie brak zaskakujących zwrotów akcji, momentów, które chwytają czytelnika za gardło, wyciskają z oczu łzy czy wzbudzają gniew.

"Marzycielka" to niezwykle poruszająca, emocjonująca powieść o samotności, miłości, marzeniach i nadziei. To książka o stracie, tęsknocie, przyjaźni i walce o lepsze życie. To lektura będąca doskonałym zwieńczeniem Trylogii Autorskiej. A Wy, o czym marzycie?




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mazowieckie


sobota, 10 sierpnia 2019

Cena złudzeń - Agata Marzec


Tytuł: Cena złudzeń
Autor: Agata Marzec
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 368
Premiera: 16.07.2019 r.
Ocena: 8/10

Żyjąca skromnie, ale szczęśliwa rodzina Ziembiaków przeżywa nieoczekiwany dramat: osiemnastoletnia córka – Karolina – wzorowa uczennica, absolwentka renomowanego liceum, laureatka wielu konkursów i olimpiad przedmiotowych, zamiast dokonać wyboru kierunku studiów, oznajmia, że przerywa swoją edukację. W tym czasie przestaje wracać do domu na noce, wiąże się z podstarzałym lokalnym biznesmenem – Józefem i przysparza matce kolejnych siwych włosów, pokazując się z nim w miejscach publicznych. Para staje się obiektem kpin mieszkańców miasta, a rodzice, jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, dowiadują się o całej sprawie ostatni. Niezłomna i głęboko wierząca matka zaczyna szukać pomocy: trafia do psychologa, miejscowego proboszcza, próbuje przemówić do „bezjajecznego” męża, jednak bezskutecznie. W końcu traci grunt pod nogami, dosłownie i w przenośni. Rodzina zaczyna rozpadać się i choć jej członkowie są tym faktem przerażeni, nie mogą zrobić nic, co mogłoby ten proces powstrzymać.

"Nie ma większego upadku niż ten, jaki dotyka odrzuconą przez mężczyznę kobietę, która postanawia się zemścić, oddając swoje ciało obcym mężczyznom."

Agata Marzec podejmuje w swojej powieści temat związku z dużo starszym mężczyzną. A jakby tego było mało, jest mężczyzną żonatym, mającym dzieci. Takie związki zawsze wzbudzały, wzbudzają i chyba jeszcze długo będą budzić sprzeciw i zgorszenie społeczeństwa. Ciekawa jestem co Wy myślicie na ten temat?

Gdy natknęłam się na tzw. podrozdziały dotyczące życia prywatnego i działalności naukowej Alberta Einsteina, początkowo nie bardzo wiedziałam czemu miałyby służyć. Jednak jak szybko się okazało, stanowią one kluczowy element fabuły "Ceny złudzeń". Pozwalają lepiej zrozumieć treść i przesłanie powieści. A poza tym słynny fizyk jak dotąd znany był mi tylko i wyłącznie od strony naukowej, więc fragmenty poświęcone jego życiu osobistemu stanowią dla mnie dodatkowy smaczek powieści. 

Autorka opisuje codzienne życie bohaterów, ukazuje ich wybory, lęki i pragnienia. Pojawia się oczywiście miłość oraz związane z nią oddanie i poświęcenie. Tylko czy tak poświęcając się nie zapominamy o sobie i własnych potrzebach i pragnieniach? Pisarka ukazuje miłość z jej wszystkimi odcieniami. Mamy miłość małżeńską, rodzicielską, córki do rodziców, do Boga, a nawet tę zakazaną. Ale czy tę ostatnią można jeszcze nazwać miłością? Nie mogę Wam za wiele w tym miejscu zdradzić, ale tu zdecydowanie nic nie jest takim, jakim się na początku wydaje.

"Tulił się do niej potwór w ludzkiej skórze. Nie mógł wiedzieć, czym jest serce, bo sam go nie miał. Kochał tylko siebie i wokół swojej osoby zorganizował cały wszechświat. Reprezentował podwójną moralność, sprytnie skrojoną na miarę swoich potrzeb i popędów. Był wynaturzonym hedonistą pozbawionym refleksji. Jedyne kryterium oceny człowieka stanowiły dla niego pieniądze."

Muszę przyznać, iż dawno nie spotkałam się z tak wykwintnym i wysokich lotów językiem. Jestem oczarowana z jaką swobodą pani Agata operuje piórem. Co prawda czytając należy zachować odpowiednie skupienie, ale przedstawiona historia wynagradza nam ten trud.

Książka zmusza do refleksji i głębszej analizy naszych wyborów i ich konsekwencji. Nie zawsze właściwych, a cenę, jaką wystawi nam za nie życie, będziemy musieli ponieść my sami albo nasi bliscy. Widzimy że nie można zatrzymać toczących się wydarzeń, ani ich zmienić. Nieuchronność przemijania i śmierci dosięgnie każdego z nas. Trzeba zaakceptować ten fakt oraz zrobić wszystko, by żyć pełnią życia. Nie można karmić złudzeniami drugiej osoby. Nie można bawić się w Boga. Każdy ma prawo wiedzieć, że umiera, by uporządkować ważne dla siebie sprawy. 

"Czasami trzeba w życiu dokonać tragicznego wyboru, tak już jest. Nie my pierwsi i nie ostatni. Liczy się cel..."

"Cena złudzeń" to powieść psychologiczno-filozoficzna przesiąknięta emocjami, przedstawiająca życie z jego lękami, pragnieniami, oddaniem, poświęceniem, popełnieniem błędów oraz stwarzaniem pozorów. To historia, w której przeplatają się miłość i nienawiść, wiara i słabość, siła i niemoc. To książka traktująca o więzach rodzinnych, które zostają zerwane. Czy jest szansa na ponowne scalenie rodziny Ziembiaków? Zapraszam do lektury, warto!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


środa, 7 sierpnia 2019

Zapach miłości - Justyna Chrobak


Tytuł: Zapach miłości
Autor: Justyna Chrobak
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 368
Premiera: 16.07.2019 r. 
Ocena: 8/10

Magda czasem ma ochotę rzucić wszystko w diabły. Niby nie powinna narzekać – pracuje na kierowniczym stanowisku, jest niezależna… ale w jej życiu czegoś brakuje. Czegoś czy raczej kogoś – Tego Jedynego, do którego mogłaby się przytulić po powrocie do domu, z kim mogłaby zjeść kolację i przy kim mogłaby budzić się i zasypiać. Niespodziewanie życie Magdy przewraca się do góry nogami. W drodze do pracy wpada na Roberta – mężczyznę z marzeń. I wszystko byłoby cudownie, gdyby ten po jakimś czasie nie stwierdził, że cudowny romans to błąd.
Czy Magda pokona przeciwności losu, odnajdzie sens życia i zdobędzie prawdziwą miłość, której zapach już unosi się w powietrzu?


"Zapach miłości" jest wznowieniem książki Justyny Chrobak. Fabuła powieści może i nie jest odkrywcza, wydaje się być banalna, jednakże szybko przekonujemy się o jej prawdziwości. To żywcem wyjęte sytuacje i wydarzenia z naszego życia. Nie znajdziemy tu nadmiernego lukru, wyidealizowanych bohaterów czy szczęśliwych zakończeń. Napotkamy za to mnóstwo rozterek głównej bohaterki, obawy, smutki. Choć i radości też się zdarzają. Jak to w życiu.

"Uśmiechnął się do mnie tym uśmiechem, który zawsze powodował, że mój gniew na niego malał. Dziś to nie pomogło..."

Podobało mi się to, iż tytułowa miłość pojawiła się jakby w tyle. Autorka postanowiła uwypuklić inne wątki i problemy, z jakimi mierzą się bohaterowie. Jednym z nich, na który zwróciłam uwagę jest prawo rządzące rynkiem pracy. Czy pracownik, który w pełni się jej poświęca, w wyniku nieporozumienia może z dnia na dzień ją stracić? Czy nie należy się też takiej osobie szansa wyjaśnienia zaistniałej sytuacji?

"W mojej głowie panowała jedna wielka pustka. Nic nie miało znaczenia. Byłam wyzuta ze wszystkich soków. Czułam to tak wyraźnie. Czegoś brakowało. Kogoś. A tego kogoś już nie było i nie będzie. Ktoś, dla kogo miałam być najważniejsza na świecie. Ktoś, kto przez kilka dni zdążył stać się dla mnie najukochańszą istotą na ziemi. Teraz już go nie było. Całkowita pustka."

Pierwszoosobowa narracja sprawia, że zbliżamy się do głównej bohaterki. To kobieta, która kiedy trzeba potrafi być stanowcza i zadziorna, choć pewnie jak każda z nas, ona również miewa rozterki. Odczuwamy wraz z nią emocje, poznajemy jej myśli i uczucia. Z kolei Robert... no cóż, z jednej strony to przystojniak, który potrafi być troskliwy i czuły, a z drugiej wychodzi z niego, delikatnie mówiąc kawał zimnego drania. Jednak zaskarbił sobie moją sympatię tym, że był odporny na wpływ osób trzecich. Myślę, że koniec końców polubicie go równie mocno jak ja. 

"Nie potrafiłam dojść do siebie po tym, co się stało, że tak szybko wylądowałam z nim w łóżku, że zbyt łatwo się na kogoś otworzyłam. I co dostałam w zamian? Porządnego kopa - takiego, który miał mi pokazać, że gdy mi jest za dobrze, to i tak po chwili będzie beznadziejnie."

Akcja toczy się wyważonym rytmem, jednakże pojawiają się też momenty przyspieszenia oraz niespodziewane sytuacje i wydarzenia. Mimo iż zakończenie jest przewidywalne, mnie w pełni satysfakcjonuje. Prosty, lekki styl pozwala nam pochłonąć tę książkę jednym tchem. 

"Zapach miłości" to emocjonalna huśtawka doznań, gdzie karty rozdaje przeznaczenie i przypadek. Miłość, uczucia, namiętność, zazdrość, zasadzki - to i wiele więcej spotkacie na kartach tej romantycznej, delikatnej, ale i gorącej powieści. Zapach miłości unosi się w powietrzu, ale czy przystojny nieznajomy może okazać się księciem z bajki? Przekonajcie się sami!






Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


wtorek, 6 sierpnia 2019

Seria (Nie) - Nataszy Sochy [Zapowiedź trzeciego tomu serii]

Dziś chciałabym przedstawić Wam serię (Nie) Nataszy Sochy wydanej nakładem Wydawnictwa Edipresse. Jakiś czas temu pisałam Wam o pierwszym tomie serii pt. "(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie"którą wspominam bardzo pozytywnie. Tu tylko opis, kilka słów podsumowania i cytat, a całość znajdziecie tu klik 


Opis:

Tajemnica małżeństwa to kumulacja drobiazgów, do których obcy ludzie nie mają dostępu. Cecylia i Wiktor marzą o rozwodzie, choć jeszcze żadne z nich nie powiedziało tego na głos. Ona chce wolności, on spotyka się ze swoją studentką. 

Wszystko zmienia się w dniu, w którym Cecylia ma wypadek samochodowy i na jakiś czas zostaje unieruchomiona. Poruszając się na wózku, chce czy nie, jest skazana na pomoc męża. On również uważa, że jego obowiązkiem jest zaopiekowanie się żoną w tym czasie. Każde z nich chce się pozbyć tego drugiego, ale póki co muszą znowu udawać rodzinę. 

Ta historia pokazuje, jak człowiek bez miłości szybko gaśnie. Jak chowa się w sobie, znika, traci chęć do życia. Czym tak naprawdę jest „niemiłość”? Końcem wszystkiego? Czy raczej początkiem?

~~~

"(Nie)miłość" to powieść niczym gorzka pigułka do przełknięcia o naszym codziennym życiu, rutynie, słabościach, niezrozumieniu. To książka o relacji dwojga ludzi, którzy zapomnieli czym jest prawdziwa miłość. Jeśli jesteście ciekawi, gdzie może przebiegać granica pomiędzy miłością a (nie)miłością - sięgajcie śmiało, zwłaszcza polecam małżeństwom!

"Chcę być kochana. W całym tym zwariowanym świecie, w całym tym systemie wzajemnych relacji układów, tak naprawdę tylko miłość potrafi wszystko wyprostować. Człowiek, który kocha i który jest kochany, rozsupłuje supełki bez większych problemów, nie szamocząc się przy tym i nie obcierając sobie palców."

🌹🌹🌹



Drygi tom serii zatytułowany "(Nie)piękność. Ile jest warta twoja uroda?" premierę miał 15 maja.

Opis:

Nasturcja ma dwadzieścia osiem lat i piękne imię, choć sama czuje się kwintesencją brzydoty. W czasach, gdy uroda determinuje wszystko, Nasturcja coraz bardziej zamyka się w sobie. Flirtuje przez Internet z nieznajomymi mężczyznami, uwodząc ich pod maską anonimowości.
Czterdziestopięcioletnia Paulina jest jej całkowitym zaprzeczeniem. Pod każdym względem zdaje się być ideałem piękna, choć nikt nie wie ile ją to kosztuje i jak bardzo czuje się samotna. Jej każdy kolejny związek kończy się katastrofą.
Drogi obu kobiet przecinają się pewnego dnia, by uroda i brzydota mogły się przeniknąć i pomóc sobie wzajemnie.
Co tak naprawdę wyznacza współczesne kanony piękna? Czym jest atrakcyjność? Jak bardzo czujemy się dobrze sami ze sobą? Czy mężczyźni faktycznie szukają kobiet nieskazitelnych?
Niepiękność to skaza czy atut?

🌹🌹🌹



Trzeci tom serii zatytułowany "(Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności?", który premierę będzie miał 14 sierpnia.

Opis:

W "(Nie)młodości" po raz trzeci splatają się losy bohaterów sagi Nataszy Sochy. Tym razem muszą zmierzyć się z kolejnym fetyszem naszych czasów – młodością, zachowywaną wbrew rozsądkowi i za każdą cenę. Starość nie zdobywa lajków. Siwa nitka we włosach, zmarszczki wokół oczu i doświadczenie budzą co najmniej lekceważenie, częściej niechęć, czasem też wstręt. Ale jak w dwóch poprzednich powieściach – "(Nie)miłości" i "(Nie)piękności" – z przewrotnym „nie” w nawiasie – i tym razem zakończenie całkowicie was zaskoczy.

Klarysa większość życia ma już za sobą, ale kiedy trafia do domu opieki, rozpoczyna walkę nie tylko z atakującą ją chorobą, ale i ze starością.

Marta jest trzydziestolatką, właśnie traci pracę i wieloletnią przyjaźń. W desperacji chwyta się wszystkiego i chociaż nie lubi starych ludzi, podejmuje się pracy w domu opieki.

Benedykt to 28-letni nauczyciel tańca. Jego uczniami są seniorzy, którzy dzięki muzyce i ruchowi odzyskują nie tylko chęć do życia, ale i zyskują umiejętność pokonywania słabości. Ruch wyzwala ich od narzuconych przez codzienność granic. Pozwala je przekraczać, daje wolność i przepustkę do ostatnich chwil szczęścia.

Czy dialog między starością a młodością jest możliwy?...


Książka dostępna w przedsprzedaży w Empik



Dajcie znać czy czytaliście już którąś z tych książek lub może macie je w planach? 😊


niedziela, 4 sierpnia 2019

Dlaczego, mamo? - Daria Skiba


Tytuł: Dlaczego, mamo?
Autor: Daria Skiba
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 320
Ocena: 10/10

Nastoletnia ciąża zawsze jest zaskoczeniem. Tak samo było w przypadku Marleny, dla której stan błogosławiony był początkiem zmian. Całe jej życie przewróciło się do góry nogami, kiedy ona starała się walczyć… Ile trudu wymaga wychowanie dziecka dla kogoś, kto sam nim wciąż jest? I jak wiele może znieść nastolatka, której życie nie raczyło oszczędzić?

"Kiedy zaszłam w ciążę, byłam kłębkiem nerwów. Dosłownie. Bałam się powiedzieć prawdę komukolwiek. W końcu jednak z pomocą mamy uwierzyłam w to, że będzie dobrze. Przecież tyle kobiet wychowuje dzieci w pojedynkę i dają sobie świetnie radę."

Spodziewałam się, że ta historia może wycisnąć z moich oczu łzy wzruszenia. Ale nie tego, że będzie aż tak mocna, że dostarczy mi takiego ogromu emocji. Już teraz mogę powiedzieć, że to jedna z lepszych książek tego roku, jakie dane mi było przeczytać. 

"Niestety wtedy nie wiedziałam, że najgorsze jest niewidzialne dla oczu. Największy smutek wyrażają serce i oczy człowieka, nie uśmiech lub jego brak." 

Daria Skiba podejmuje w swojej powieści wiele trudnych i ważnych problemów. Wiodącym jest nastoletnie samotne macierzyństwo i związane z nim obowiązki. Wiernie nakreśliła wątek ciąży i towarzyszące odmiennemu stanowi Marleny radości, smutki i wyzwania. Bo nie ma co się oszukiwać, dziewczyna powinna poświęcić czas nauce, zabawie, imprezom, jak każda osoba w jej wieku. Niespodziewana ciąża sprawia, że Marlena musi szybko dojrzeć, wziąć na siebie odpowiedzialność za tą małą istotę. Nastolatka na szczęście ma wsparcie w postaci matki. Tu warto zauważyć jak istotna jest pomoc kogoś bliskiego. Z drugiej strony widzimy, że warto dać sobie pomóc, nie bać się o nią prosić. Równie istotna jest szczera rozmowa, dzięki której można znaleźć wyjście nawet z najtrudniejszej sytuacji. Depresja poporodowa, baby blues, jak zwał, tak zwał, istotne, by w porę zauważyć niepokojące symptomy i odpowiednio na nie zareagować. I przede wszystkim nie można bać się skorzystać z porady psychologa czy psychiatry. Autorka porusza również temat zaufania. Pokazuje jak niełatwo jest osobie zranionej ponownie zaufać, otworzyć się na drugą osobę.

"- Są takie chwile, kiedy mam ochotę zapaść się w ciemność, w której nikt mnie nie znajdzie. Dni, kiedy jesteśmy z Amelią same, ona płacze, wciąż płacze, a ja… jej nie przytulę, nie uspokoję, tylko zamykam się w łazience i sama wylewam potoki łez. Jestem kompletnie rozbita i nie radzę sobie z niczym."

Autorka wykreowała postaci z krwi i kości, z którymi każdy może się utożsamić. Dzięki wieloosobowej narracji czytelnik ma możliwość dokładnego poznania każdego z bohaterów, jak i różnego spojrzenia na poszczególne wydarzenia i sytuacje. Jak na dłoni widzimy targające nimi emocje, uczucia, myśli, rozterki, wątpliwości. Wraz z bohaterami przypominamy sobie, co w życiu ma największą wartość. Zaczynamy doceniać to, co mamy, zdając sobie sprawę z tego, że w każdym momencie możemy to stracić.

"Czy miłość liczy się tylko wtedy, gdy wypowiedziało się ją słowami? Czy bez zwrotu "kocham cię" nic nie ma znaczenia?"

Finał tej historii kompletnie mnie zaskoczył. Takiego rozwiązania zupełnie się nie spodziewałam. Nie pamiętam, abym ostatnio przy czytanej książce wylała tyle łez... Lekkość stylu i naturalne dialogi sprawiają, iż mimo ciężaru tematu czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Znalazło się również miejsce na odrobinę humoru, który został zgrabnie wkomponowany w całość. 

"Dlaczego, mamo?" to wzruszająca, prawdziwa i zapadająca w pamięć powieść o nastoletnim macierzyństwie, depresji poporodowej, samotności, walce o miłość. To lektura, która udowadnia, że posiadanie dziecka w tak młodym wieku nie zawsze oznacza koniec świata, planów i marzeń. Jeśli odpowiednio pokierujemy swoim życiem i otrzymamy wsparcie najbliższych, wszystko jest możliwe. Jak było z Marlena? Odpowiedzi szukajcie na kartach powieści. Tę książkę polecam w szczególności nastoletnim dziewczynom i ich rodzicom.






Za egzemplarz do recenzji dziękuje Wydawnictwu Videograf





czwartek, 1 sierpnia 2019

Dom na sosnowym wzgórzu - Halina Kowalczuk [Patronat medialny]


Tytuł: Dom na sosnowym wzgórzu
Autor: Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 304
Ocena: 8/10
Patronat: Sza! Teraz czytam

Elżbieta żyje skromnie w niewielkiej Sosnówce, ale ma jedno bogactwo – dom z najpiękniejszym widokiem na góry i dolinę. Choć boryka się z kłopotami finansowymi, nie oddałaby go za żadne skarby świata. Dlatego gdy pojawia się firma, która zamierza na jej działce wybudować nowoczesny kompleks hotelowy, kobieta rozpoczyna walkę o swój majątek.
Podobnie jak w podhalańskich legendach nic nie jest jednak takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Czy bezwzględny biznesmen okaże się kimś zupełnie innym? W jaki zaskakujący sposób do Elżbiety powróci przeszłość, o której przez większość życia starała się zapomnieć? Czy jej wyboista droga doprowadzi ją do szczęśliwego zakończenia?


"Dom na sosnowym wzgórzu" to już trzecia powieść Haliny Kowalczuk z domem w tytule. Za każdym razem jestem ciekawa co jeszcze wymyśli autorka, jaką stworzy historię. Jednak nie obawiajcie się, to są oddzielne książki, niewymagające znajomości wcześniejszych.

Autorka w swojej najnowszej powieści porusza szereg istotnych tematów i problemów, z którymi również i my na co dzień się stykamy i mierzymy. Przeczytamy o  pielęgnacji korzeni, dbaniu o dziedzictwo rodzinne czy szacunku do Matki Natury. Pojawi się także pewna tajemnica rodzinna, ale nie mogę Wam zbyt wiele zdradzić, by nie psuć przyjemności z czytania. 

Pani Halina niewątpliwie posiada dar kreacji autentycznych bohaterów z interesującymi charakterami, mającymi wady i zalety, popełniającymi błędy. Każdego z nich z łatwością możemy sobie wyobrazić i wczuć się w ich położenie. Głównej bohaterki, Eli po prostu nie sposób nie polubić. Jej prostolinijność, empatia i hart ducha budzą podziw. Ilu jest wśród nas takich ludzi? Nie oszukujmy się, w dzisiejszym świecie liczy się pieniądz. Ile jest dla nas ważna spuścizna rodzinna, pamiątki, wspomnienia zamknięte w czterech ścianach? Wydaje się, że tak łatwo przychodzi mam rezygnowanie z tego wszystkiego. Jednak nie w przypadku Eli. Czy kobieta ocali swój ukochany dom i sosnowe wzgórze?

"Zdawała sobie sprawę, że nie wygra, nie wiedziała, czym ani kiedy ją zaatakują. Czy można mieć szansę z tak wielką i znaną na świecie firmą? Jak ona jedna ma temu dać radę?"

Interesującą postacią okazał się być Leszek. Początkowo wzbudza w czytelniku negatywne uczucia, później zaskakuje swoją osobą. Kim okaże się dla Eli? Z kolei wujt Sosnówki, Bożena Kuraś... co za wredna, podstępna kobieta! Oj napsuła krwi, napsuła.

Cała historia przyprawiona została szczyptą magii. Pojawiające się wątki podhalańskich legend intrygują i wprowadzają klimat tajemnicy. Ale bez obaw, ten element jest odpowiednio wyważony. Zresztą sama nie przepadam za zbyt dużą ilością fantastyki, więc gdyby był jej tu nadmiar nie jestem pewna czy decydowałabym się na kolejne książki autorki. Szczególnie spodobała mi się ta o Dobrosławie oraz o Diabelskim Jarze.

"Czasami są rzeczy, wydarzenia, które nam ludziom trudno racjonalnie wytłumaczyć, ale są, dzieją się wokół nas. Czasami żeby je dostrzec, wystarczy na chwilę przystanąć i rozejrzeć się wokół siebie. Niestety wy, obecne pokolenie, pędzicie przed siebie na oślep, nie zważacie na nikogo ani na nic. Wiele, kochanie, tracicie przez to. Trzeba spojrzeć na życie inaczej, ono szybko mija..."

Książkę cechuje jednostajny rytm, gdzieniegdzie poprzetykany mocniejszymi tąpnięciami i emocjami, jakie budzą w nas bohaterowie i sytuacje z ich udziałem. Nie znajdziemy tu większych przestojów, dłużyzn, ogólnie czyta się bardzo płynnie.

"Dom na sosnowym wzgórzu" urzeka tajemniczą aurą, baśniowością, wzrusza i zmusza do refleksji. To książka o wpływie przeszłości na przyszłość, o tym, że nic nie jest takim, jakim wydaje się na początku. Z mojej strony polecam!





Za egzemplarz do recenzji i możliwość objęcia patronatem dziękuje Wydawnictwu Lucky