piątek, 7 sierpnia 2020

Ćma - Ewa Los


Tytuł: Ćma
Autor: Ewa Los
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 748
Ocena: 7/10

Marta mieszka w małym miasteczku na Podlasiu, w którego atmosferze się dusi. Marzy o lepszym życiu, ale na razie ma na koncie tylko oblaną maturę, seks z przygodnymi partnerami i własną frustrację. Tymczasem odwiedza ją kuzynka, która ma wszystko to, o czym Marta może tylko marzyć: pieniądze, luksusowe wakacje, perspektywę studiów na Oksfordzie i ustawionego życiowo, przystojnego narzeczonego. Niechęć Marty do kuzynki, podsycana przez jej aktualnego chłopaka, sprawia, że dziewczyna podejmuje decyzję, która zaważy na całym jej dalszym życiu. Kiedy wydaje się, że jest już za późno, by naprawić popełnione błędy, wyciąga do niej rękę nieznajomy mężczyzna. Czy to możliwe, by los dał jej drugą szansę?

"Czasami to, czego pragniesz najbardziej, staje się twoim przekleństwem."

Lubicie tureckie seriale? Ja chyba nie, bo nawet nie obejrzałam w całości ani jednego odcinka. Jakoś mnie to nie kręci. Niemniej jednak "Ćma" wpasowuje się w ramy takich klimatów.

Szczerze przyznam, że spodziewałam się jakiejś typowej obyczajówki. Natomiast dostałam coś zgoła innego. Z jednej strony jestem zawiedziona, a z drugiej... no cóż historia Marty zaintrygowała mnie na tyle, iż chciałam poznać ją do końca. I ostatecznie nie żałuję, że zdecydowałam się na lekturę "Ćmy", gdyż znalazłem w niej kilka elementów, które przykuły moją uwagę.

Ewa Los podjęła się ukazania różnic kulturowych między Europą a Bliskim i Dalekim Wschodem. Autorka przedstawia związek z muzułmaninem, i jak wiemy takie związki budzą w ludziach wiele wątpliwości i obaw. Związek z obcokrajowcem nie należy do łatwych i trzeba liczyć się z tym, iż mogą pojawić się różnice, spory i kłótnie. Jedynym wyjściem są po obu stronach są pewne ustępstwa i kompromisy. Martę i Mikaila (Turka mieszkającego w Londynie) dzieli niemal wszystko. Ale spojrzenie Mikaila na rolę kobiety w życiu mężczyzny zdaje się być tym najważniejszym, z czym Marta nie może się zgodzić. Bo czy jest w porządku wymuszanie na kochanej osobie, aby ta była mu bezgranicznie posłuszna i uległa we wszystkim? Czy na tym polega miłość? Moim zdaniem nie.

Nie mogłam zrozumieć naiwnej, infantylnej postawy Marty i jej lekkiego podejścia do życia. Brak perspektyw w małym miasteczku nie może tłumaczyć takiego zachowania. Dziewczyna nie patrzy przyszłościowo, nie chce nawet podejść do matury. Bywały jednak i takie momenty, kiedy udało się jej wzbudzić moje uznanie, bo to w gruncie rzeczy dobra dziewczyna o wielkim sercu.

"Czuję się jak ćma, która krąży w pobliżu świecy. Za chwilę się spali, ale jeszcze krąży upojona jej blaskiem i ciepłem."

Książka mimo swojej pokaźnej objętości sprawia, że czyta się wyjątkowo szybko. Wpływ na to ma lekki przystępny język. Jednakże część sformułowań i wątków się powtarza, więc można było to trochę okroić. Niemniej jednak całość wypada naprawdę dobrze, zwłaszcza że dzieje się bardzo dużo.

"Ćma" to klimatyczna powieść o skomplikowanej miłości, trudnych relacjach rodzinnych, niełatwych decyzjach i ich konsekwencjach, próbie naprawy popełnionych błędów. Polecam miłośnikom tureckich klimatów.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res


wtorek, 4 sierpnia 2020

Miłość po grecku - Barbara Seeman-Włodarczak


Tytuł: Miłość po grecku
Autor: Barbara Seeman-Włodarczak
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 368
Ocena: 8/10

Zofia jest ambitną dziennikarką i perfekcyjną kobietą. Ma dobrą pracę i poczciwego męża, do pełni szczęścia brakuje jej tylko… miłości. Takiej rodem z romantycznych lektur albo filmowych romansów. Miłości idealnej, wzniosłej, opartej na porozumieniu dusz i symbiozie ciał. Niestety mąż niezbyt się nadaje: jest pospolitym zjadaczem chleba, w wolnym czasie gra w gry komputerowe, a na domiar złego uwielbia piwo, którego Zofia nie znosi.
Kiedy splot okoliczności i przypadków rzuca małżonków do przepięknych Aten – Zofii od razu wpada w oko przystojny Grek, Sokrates. Atmosfera upalnych dni i długich zmysłowych wieczorów sprzyja płomiennemu romansowi, który już wisi w powietrzu…
Czy Zofia odnajdzie spełnienie u boku Sokratesa? A może nie wszystko złoto, co się świeci?

"Zastanawiał się, czy powiedzieć jej, że nie jest doskonała. Że posiada pęknięcia, jak wszyscy ludzie, a mimo to nadal ją kocha. Na tym etapie nie zrozumiałaby go jeszcze. Jeszcze nie. Miała trudny charakter, ale wciąż chciał się nią opiekować. Nie potrafił jej zranić."

"Miłość po grecku" to co prawda lekka, wakacyjna lektura, ale pod tą otoczką skrywa się wiele istotnych aspektów i problemów naszego życia, na które warto zwrócić uwagę. Autorka przede wszystkim otwiera nam oczy na to, co mamy tuż obok. Człowiek bowiem już jest tak skonstruowany, iż gubi się w nawale obowiązków, codzienności, przyzwyczaja się do pewnych rzeczy, wszystko mu powszednieje. Zwykle zaczyna doceniać to, co najcenniejsze w momencie, kiedy może to stracić. Ta historia doskonale wskazuje na co powinny być zwrócone nasze oczy. Byśmy nie zapominali o pielęgnacji naszego związku.

Barbara Seeman-Włodarczak stworzyła bohaterów różnorodnych, posiadających takie cechy charakteru, które sprawiają, że nasz stosunek wobec nich ciągle ulega modyfikacjom. Bardzo lubię takie kreacje. Nikt przecież nie jest krystalicznie czysty, nie ma samych zalet i wad. Dlatego tym bardziej postaci wydają się nam prawdziwi, tacy z którymi możemy się utożsamić. Zofia, choć na swój sposób polubiłam ją, to w niektórych sytuacjach odnośnie Tomasza irytowała mnie. Do jej przyjaciółki Ani nie znalazłam ciepłych uczuć. To kobieta bez zahamowań i skrupułów, ale przez to jakże dla czytelnika ciekawa. Z kolei nachalność Sokratesa... odpychała mnie.

"Bała się uczucia, jakie w niej wzbudzał. Ale z dnia na dzień uświadamiała sobie, że ten człowiek jest jedyną wyspą na oceanie nicości. Wsparciem na zszarzałym pustkowiu. Jedyną istotą, która wyciągnęła do niej pomocną dłoń wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowała."

Książka dostarczyła mi mnóstwo emocji i rozrywki. Historia jej bohaterów sprawiła, że nie mogłam się oderwać od lektury, a co najważniejsze skłoniła mnie do wielu refleksji i przemyśleń.

Ta historia dobitnie uświadamia, że pozory mogą mylić, i nie każdy może być tym, za kogo się podaje. Miłość a zauroczenie to jednak nie to samo. Często te dwa uczucia traktujemy na równi. A przecież, aby kogoś obdarzyć prawdziwym, trwałym uczuciem, nie wystarczy chwila. Na to trzeba czasu, poznania się w dobrych i złych momentach życia.

"Wzdrygnęła się. Absolutna wolność jak jej się wydaje, ma swoje dwie strony. Także tę ciemniejszą. Nigdy i nigdzie nie da się uciec od problemów i trudnych relacji. Można tylko uciec od jednych, by w następnej chwili wpakować się w kolejne. Nie otrzyma się od losu gwarancji na bezproblemowe życie."

Autorka w barwny i malowniczy sposób opisała greckie krajobrazy i wszystkie te miejsca, w których umiejscowiona została fabuła książki. Słysząc Grecja, zawsze mam jedno skojarzenie: Ateny i Sokrates filozof. Oczywiście znajdziemy to w niniejszej powieści.

"Miłość po grecku" to klimatyczna, zabawna i zaskakująca powieść o poszukiwaniu szczęścia, pozorach, konsekwencjach wyborów, dostrzeganiu tego, co najważniejsze i umiejętności cieszenia się chwilą. Czy miłość idealna istnieje? Sprawdźcie koniecznie, upalne Ateny czekają!


Za literacką podróż do słonecznej Grecji dziękuję Wydawnictwu Replika


niedziela, 2 sierpnia 2020

Szczęście pod stopami - Renata Górska


Tytuł: Szczęście pod stopami
Autor: Renata L. Górska
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 512
Ocena: 9/10

Nie pomogą żadne zaklęcia, jeśli szczęściu nie da się szansy.
Troje pod jednym dachem: nie matka, nie ojciec i nie ich córka. Czy taki układ ma szansę się sprawdzić?
Monika opiekuje się dzieckiem swojej siostry i choć jednocześnie wciąż ma nadzieję na założenie własnej rodziny, wydaje się szczęśliwa i spełniona. Kiedy przewrotny los stawia na jej drodze mężczyznę, który burzy jej spokój - nie zamierza na to pozwolić i dać się ponieść emocjom. Zwłaszcza że od pierwszej chwili jest świadoma jego specyficznych zainteresowań; przecież między innymi właśnie z tego powodu zdecydowała się wynająć mu pokój...
Powieść z tajemnicą w tle, w której nic nie jest takie, jak się początkowo wydaje.

"Po raz pierwszy w życiu poczułam się jak prawdziwa sierota. Straciłam najbliższą osobę, zawsze mi przyjazną. Świat bez niej zubożał i stał się smutny. Ogromnie mi jej brakowało, ale załamanie nie wchodziło w rachubę. Musiałam pracować i spłacać kredyt, jeżeli nie chciałam zostać bez dachu nad głową. Na dodatek było jeszcze dziecko."

"Szczęście pod stopami" jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Renaty L. Górskiej i z całą pewnością nie ostatnim, gdyż to, co otrzymałam na kartach powieści przerosło moje oczekiwania. To, co zapowiadał opis było niczym w porównaniu z tym, jak przewróciłam kilka stron i... przepadłam w tej historii. Jak zapewne wiecie, lubię powieści obyczajowe z tajemnicą w tle. Tym bardziej, że tu nic nie jest tym, jakby mogło się początkowo wydawać.

Autorka posiada niezwykły zmysł obserwacji otaczającego ją świata, co widać w przedstawionej historii. Fabuła tylko z pozoru wydaje się schematyczna. Największą zaletą książki jest jej prawdziwość. Nie tylko w prowadzeniu wydarzeń, sytuacji, ale i sylwetkach bohaterów. To postaci barwne, charakterystyczne, obdarzone nie tylko zaletami, ale i wadami, słabościami. Oni, jak każdy z nas mają swoje pragnienia i muszą podejmować niełatwe wybory i decyzje. Dla mnie, jako czytelnika gratką jest, gdy napotykam w książce bohaterów, których z miejsca mogę polubić (jak chociażby Monika czy Elżbieta) i im kibicować. Uwielbiam też pokazany kontrast cech charakteru, które budzą we mnie negatywne uczucia. Taką postacią okazała się być Patrycja i jej matka. Egoizm, arogancja i bezczelność są dla mnie nie do zaakceptowania.

"Historia rodzinna przedziwnie zatoczyła krąg, gdy moja siostra poszła w ślady naszej matki. Chociaż z urody nie przypominała Hanki, to najwyraźniej przejęła inne jej geny. Patrycję również pociągał wielki świat, przez jakiś czas mieszkała w Anglii, by następnie przenieść się do Szkocji. Zaszła tam w niechcianą ciążę, a gdy się zorientowała, na aborcję było za późno."

Mają szczególną uwagę przykuł wątek geja. Autorka z wyjątkowym wyczuciem potrafiła "ugryźć" ten niełatwy temat. Ukazała jak trudno jest zdefiniować i zrozumieć własną tożsamość, to w jaki sposób postrzegana jest odmienność oraz jakie uczucia towarzyszą takiej osobie. 

"Człowiek, który wkroczył do mojego mieszkania, za nic w świecie nie kojarzył mi się z gejem. Miał blisko metr dziewięćdziesiąt wzrostu, barczyste ramiona i mocny zarys podbródka. Niedobór testosteronu nie wchodził tutaj w rachubę, w tym osobniku nie było nic zniewieściałego. Powiedziałabym nawet, kwintesencja męskości!"

Ale to nie wszystko. Byłam totalnie zaskoczona tym, w jakim kierunku poszła relacja Moniki i Ondry. Zaczęłam wówczas połykać strony jak szalona, by jak najszybciej dowiedzieć się jaki będzie finał tej znajomości. A po drodze czekały na mnie liczne niespodzianki, które niejednokrotnie wprawiały mnie w zdumienie i zmuszały do refleksji.

"Spotkałam się ze spojrzeniem Ondry, spoważniał. Przeszyło mnie znowu osobliwe uczucie, którego nie umiałam porównać z niczym mi znanym. Jakbym otarła się o drzewo z zakazanym owocem, kuszona i jednocześnie odpychana. Byłam skołowana i zażenowana, zarówno tym, co działo się ze mną, jak tym, co widziałam w jego w oczach."

Cóż mogę więcej dodać? Książka jest na wskroś oryginalna. Pani Renata poruszyła w niej również temat feederyzmu. Nie przypominam sobie, abym czytała coś podejmującego ten problem. Ta historia pozwala mieć nadzieję, że zawsze warto marzyć, wierzyć w miłość i dążyć do realizacji tego, na czym nam najbardziej zależy. Tak więc zachęcam do przeczytania, bo to naprawdę kawał dobrej literatury!

"Szczęście pod stopami" to przejmująca, życiowa powieść o pragnieniu miłości i bliskości, samotności, niezrozumieniu i odrzuceniu, walce o bezpieczeństwo i stabilizację, homofobii, manipulacji, rodzinnych sekretach. To lektura, która daje jasny przekaz, aby żyć w zgodzie z samym sobą, nie oglądając się na innych oraz to, że każda osoba pojawiająca się w naszym życiu nie jest przypadkowa, bowiem wszystko dzieje się po coś. Polecam gorąco!




Za możliwość odkrywania kart powieści dziękuję Wydawnictwu Replika


sobota, 1 sierpnia 2020

Lipiec - podsumowanie

Hej Hej! 😊 Pora na podsumowanie lipca. W minionym miesiącu udało mi się przeczytać 14 książek. A jak było u Was? Dajcie znać w komentarzu 😉




"Królowa pszczół" to realna, klimatyczna, poruszająca, trafiająca wprost do serca powieść, która zmienia nasze spojrzenie na otaczający świat i ludzi. To książka o marzeniach, walce z przeciwnościami losu, sile miłości, przyjaźni, nadziei oraz wsparciu życzliwych ludzi. To lektura zawierająca w sobie wiele życiowych prawd i mądrości. Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądają Indie odarte z jej pięknej otoczki - sięgajcie śmiało, bo emocji z pewnością nie zabraknie!



"Zmysłowy anioł stróż" zabiera czytelnika w pokręcony, niebezpieczny i kipiący zmysłami świat bohaterów. Dla mnie była to bardzo udana przygoda. Sprawdźcie czy tytułowy anioł stróż zdoła ochronić Jet...



"Bądź ze mną szczęśliwa" jest bolesną drogą nauki życia na nowo po stracie bliskiej osoby. To próba wybaczenia sobie i ponownego zaufania drugiej osobie. To pełna emocji powieść o szczerej przyjaźni, miłości i sile walki o normalność. To naprawdę wartościowa propozycja. Polecam gorąco!



"Port nad zatoką" to prawdziwa, przejmująca, dająca nadzieję powieść o trudnych wyborach, przewrotnym losie, tęsknocie, potrzebie bliskości i przynależności, drugich szansach, o poszukiwaniu własnej drogi w życiu. Polecam gorąco zacumować w porcie nad zatoką!



"Niegrzeczny idol" to pełen pasji i emocji zmysłowy romans pokazujący nie tylko to, ile znaczy dla nas w życiu to, co robimy czy spełnianie marzeń, ale przede wszystkim, jak ważna jest umiejętność zawalczenia o drugą osobę. To historia udowadniająca, że prawdziwa miłość nie patrzy na status społeczny, wygląd i powierzchowność. Bawiłam się świetnie, co polecam i Wam!



"Zawsze warto" to pełna emocji i niepokoju powieść o miłości, cierpieniu, tęsknocie, zgubnemu pragnieniu zysku pieniężnego, zazdrości, chęci zemsty, dawaniu drugiej szansy, walce o siebie i swoje marzenia. Polecam gorąco, warto!



"Zdrada doskonała" to utrzymany w mrocznych klimatach, pełen niewiadomych i tajemnic, z zapętloną intrygą thriller psychologiczny. To powieść o próbie pogodzenia się ze stratą najbliższej osoby, bólu, samotności, manipulacji. To książka zmuszająca do zastanowienia się nad tym, jakimi motywami kierują się ludzie. Co w tej historii jest urojeniem, a co rzeczywistością? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Sprawdźcie koniecznie! Ta lektura podburzyła moje zaufanie do otaczającego mnie świata i ludzi.



"Poplątane ścieżki" to pełna emocji, uczuć i niepowtarzalnej atmosfery powieść o niespełnionej miłości, przeciwnościach losu, poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, tajemnicach. Co jeszcze może skrywać Dwór w Zaleszycach? Ja z przyjemnością tam wrócę, by to sprawdzić, bo takim finale, jaki zgotowała nam pani Agata, jestem pewna, że w kolejnej części wszyscy bohaterowie będą zaskoczeni... 



"Splamiona jego żądzą" to pikantny, pełen emocji i humoru erotyk o bezgranicznym oddaniu się drugiemu człowiekowi, samotności, tęsknocie, bólu, potrzebie wsparcia i akceptacji. Miłość, przyjaźń, namiętność, pasja splatają się w jedną całość - poznajcie wszystkie ich odcienie!



"Druga szansa" zaskakuje fabułą oraz tym, że oprócz obyczaju i romansu, odnajdziemy w niej elementy thrillera czy sensacji. To pełna emocji powieść o sile miłości, stracie, bólu, tęsknocie, szacunku, wybaczeniu, intrygach, strachu, nadziei i tytułowej drugiej szansie. Anna Głowacz realnie kreuje świat, w którym dobro i zło toczą odwieczną walkę. Czy wszyscy wyjdą z niej cało? Koniecznie zajrzyjcie do lektury!



"W piekle pandemii" to autentyczny, żywy i przejmujący obraz pełnej poświęcenia walki z groźnym przeciwnikiem, jakim jest koronawirus. To historia, z którą się mierzymy, która dzieje się na naszych oczach, i z którą pewnie jeszcze długo przyjdzie nam żyć. Ale to również lektura, która daje nadzieję, że jeszcze będzie normalnie. I tego się trzymajmy.



"Zatrute serca" to głęboko poruszająca, wręcz tragiczna powieść o utraconej przyjaźni, poczuciu straty, trudnych relacjach rodzinnych, niewłaściwych wyborach, słabościach i pragnieniach, niepewności, wyrzutach sumienia, próbie naprawienia błędów, nadziei na lepsze jutro. To książka przypominająca o tym, jak ważne jest dbanie o przyjaźń i miłość. Cóż więcej mogę jeszcze dodać? Przeczytajcie!



"Pod złą gwiazdą" to intrygująca, porywająca, aktualna, pełna smutku i niepokoju epicka powieść o losach łódzkiej rodziny. To książka o prawdziwej miłości, porywach serca, podziałach społecznych i politycznych, potrzebie szacunku, urażonej dumie, chęci zemsty, intrygach, spiskach, wyrzutach sumienia, poczuciu beznadziei, ale i nadziei na lepsze życie. Dajcie się zabrać w pełną emocji podróż do XVII wieku.



"Gra" to oryginalny, nietuzinkowy i wymagający romans, w którym żądza, popęd seksualny i intrygi biorą we władanie ludzkie zachowania. Perwersyjna, bezczelna, pełna kłamstw gra wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Czy chciwość i pewność siebie zgubi bohaterów? Czy doszło do profanacji klasyka? Sprawdźcie i oceńcie sami!





Zaczytanego sierpnia 📚😎🤗 


czwartek, 30 lipca 2020

Gra - Augusta Docher


Tytuł: Gra
Cykl: Z klas(yk)ą w łóżku (tom 2)
Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 320
Ocena: 9/10

Sebastian, Izabela, Marianna i Cecylia. Jedyny mężczyzna w tym gronie ― cyniczny, wyrachowany, bezwzględny. Kocha tylko jedną osobę na świecie ― siebie samego. Trzy kobiety ― różne pod niemal każdym względem: wieku, pozycji społecznej, doświadczenia. Ich losy splotą się w skomplikowany węzeł. Tę czwórkę połączy gra. Miłosna i równocześnie brutalna, pozbawiona reguł, za to pełna ostrych fauli. Zdawać by się mogło, że pierwsi odpadną z niej początkujący gracze, lecz los bywa przewrotny. Pewne jest jedno: wszyscy wezmą udział w rozgrywce na śmierć i życie.
Kto zostanie na planszy?

"Obojętność nie wystarczy, by rozmyślać nad strategią dotarcia do jej zamkniętego na cztery spusty i kłódkę serduszka."

Ostatnio coraz częściej zdarza się, że poszukuję książki w jakiś sposób oryginalnej i odbiegającej od tego, co zwykle czytuję. I taką właśnie jest "Gra" Augusty Docher. Już przy lekturze "Rozdroży" byłam wielce zaskoczona tym, jak można potraktować znany klasyk literatury. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Z jednej strony powieść okazała się dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem i... najzwyczajniej w świecie trochę się jej bałam, ale z drugiej strony przecież ja to lubię, prawda? I powiem Wam jednio: autorka kolejny raz pokazała mi, że literatura nie ma ograniczeń. To my sami je tworzymy, bojąc się innowacyjności, eksperymentowania na polu pisarskim, ale i czytelniczym. Dlatego stąd mój apel do naszych pisarzy: nie bójcie się wyjść poza utarty schemat, próbować czegoś nowego. Czytelnicy chcą czytać różne książki.

Jednakże trzeba zdawać sobie sprawę, że nie każdemu książka podejdzie, może być nie do przebrnięcia. Mamy bowiem do czynienia z fanfickiem opartym na motywach powieści "Niebezpieczne związki". Połączenie średniowiecza i współczesności może wprowadzać dezorientację, ale po jakimś czasie da się to ogarnąć i czytanie staje się przyjemne.

Wątek przewodni, jakim jest tytułowa "Gra" nie odnosi się tu jedynie do jednego wybranego aspektu. Bohaterów połączy niebezpieczna, brutalna, pozbawiona jakichkolwiek reguł gra o miłość, a nawet i życie. Czytelnik widzi, jakie każda, nawet z pozoru nic nie znacząca decyzja, pociąga za sobą konsekwencje.

Bohaterowie należą do różnych grup społecznych, mają odmienne charaktery. Jednak mimo to łączy ich cynizm, egoizm, manipulacja, sekrety. Z pewnością nie można się przy nich nudzić. I mimo że ich nie lubię... to ich lubię. Ot co! Pokręcone? Wiem, ale to są takie postaci, że... ach. Bardzo mocne charaktery, które długo zostają w głowie. Nie przypominam sobie, abym czytała książkę, w której postaci wzbudzaliby we mnie takie uczucia. Dodatkowo narracja prowadzona z perspektywy czterech głównych bohaterów pozwala nam poznać ich myśli i pobudki zachowań.

Najmniej polubiłam się z moją imienniczką Izabelle. To zapatrzona w siebie, uwielbiająca intrygi, a przy tym niebezpieczna kobieta. Sebastian też niezły cwaniak, narcyz, uważający się za pępek świata bawidamek. A jak pięknie potrafi przemawiać... Ale to wszystko tylko na potrzeby dobrnięcia do celu. 

"Kiedy stałam się taka rozwiązła? Nigdy nie czułam w sobie tyle ognia, ile ogarnia mnie na widok Sebastiana. Wystarczy, że o nim pomyślę, a krew natychmiast zaczyna szybciej krążyć w żyłach, szumieć, wzbierać z każdą kolejną sekundą."

Autorka uwypukliła tę gorszą naturę człowieka - egoizm, zakłamanie, prowokacja, wykorzystanie drugiej osoby, brak wyrzutów sumienia. Tu nie ma dobrych wzorców do naśladowania. Historia uświadamia, jak łatwo można zniszczyć człowieka oraz jak szybko można stracić otrzymaną szansę, a przy tym nie zauważając tego, co najcenniejsze. Powieść ostrzega przed łatwowiernością i nadmiernym zaufaniem.

"(...) idioci nie zauważają tego, co najcenniejsze, choćby to leżało na środku ich drogi. Przejdą, pominą, czasem rozdepczą, potkną się nawet, ale nie dostrzegą, że stracili swoją szansę."

Historia, a raczej ta gra wciągnęła mnie w swoje odmęty i opary intryg, dwulicowości, zdrad, bezwzględności i wysmakowanych scen miłosnych. Ale czy w prawdziwym życiu wzięłabym udział w tego typu grze? Za żadne skarby świata!!!

"Gra" to oryginalny, nietuzinkowy i wymagający romans, w którym żądza, popęd seksualny i intrygi biorą we władanie ludzkie zachowania. Perwersyjna, bezczelna, pełna kłamstw gra wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Czy chciwość i pewność siebie zgubi bohaterów? Czy doszło do profanacji klasyka? Sprawdźcie i oceńcie sami!





Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Editio Red




poniedziałek, 27 lipca 2020

Pod złą gwiazdą - Ewa Popławska


Tytuł: Pod złą gwiazdą
Cykl: Saga rodzinna (tom 1)
Autor: Ewa Popławska
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 349
Ocena: 8/10

Łódzka rodzina Sobótków próbuje odnaleźć się w niespokojnych czasach zapaści polskiej gospodarki i kultury w XVII wieku. Wanda Sobótkówna musi poślubić obiecanego sąsiada - Wielisława Żelicha. Ale na jej drodze niespodziewanie pojawia się młody szlachcic - Konrad. Czy w czasie podziałów i braterskich wojen możliwa jest miłość między ludźmi pochodzącymi z różnych stanów? 

Znam debiut Ewy Popławskiej "Anitę". W "Pod złą gwiazdą" widać wyraźnie jak rozwinął się styl autorki. Ta książka jest też inna i dojrzalsza aniżeli poprzednia.

Akcja "Pod złą gwiazdą" została osadzona dość nietypowo, bo rozgrywa się krótko po potopie szwedzkim w XVII wieku. Autorka w intrygujący i przystępny sposób przybliżyła nam wydarzenia historyczne, a w szczególności rokosz Lubomirskiego (widzimy, o co toczyły się spory wśród szlachty i magnaterii) oraz bitwę pod Mątwami. Obserwujemy spór między zwolennikami a przeciwnikami władzy królewskiej. Wyraźnie widać, iż autorka dobrze zagłębiła ten okres. Ukazała życie mieszczan od podszewki - ich zachowanie, religijność, ludowość, ludzkie przywary, wygląd, a nawet przemyciła w powieści wątek czarów oraz posądzanych o nie i sądzonych kobiet.

"Przyszła mu do głowy jeszcze jedna myśl, którą odpędził jak natrętną muchę. Nie mógł pocałować dziewczyny z miejskiego motłochu."

Zdarza się, że w książkach napotykam się na tematy polityczne. Zagłębiając się w tę powieść, z pewnością zauważycie, że one nic a nic nie różnią się od współczesnych. Obserwując podziały, jakie mamy obecnie w naszym kraju, tym bardziej zwróciłam uwagę na wątek odmiennych poglądów politycznych, mniejszych lub większych wojenek i różnic klasowych. Czy można się szanować i tolerować mimo różnic? Czy miłość mimo tych podziałów jest możliwa? Król tak jak prezydent nie może wiele. Każdy pragnie władzy, pieniędzy... i w zasadzie nic się od tamtych czasów nie zmieniło. Jednakże autorka wyraźnie zaznaczyła warstwy społeczne i ich nierówny status - szlachta, mieszczanie, chłopstwo.

"- Król to jest funkcja reprezentacyjna (...) Nie ma rządzić, tylko wyglądać."

Nic w tej książce nie jest oczywiste, nie znajdziemy tu też cukierkowatego romansu, a realizm. Czytelnik towarzyszy bohaterom w ich codzienności, wzlotach i upadkach, porywach serca i rozpaczy, pracy i śmierci. Oni często nie wiedzą, co wybrać, co będzie dobre, a co złe, pełno w nich dylematów. 

Ewa Popławska ukazuje surowe, wręcz brutalne społeczeństwo noszące w sobie dużo żalu, cierpienia i zwątpienia, a przy tym skrupulatnie przestrzegające zasad i norm. Ale to nie są tak do końca źli ludzie. To, kim się stali może w pewien sposób tłumaczyć ich postawy, gdyż przeszli różne klęski, tragedie, traumy i zamknęli się na drugiego człowieka. Jedynie postacią, która odmiennie patrzy na rzeczywistość jest dziaduszko Jerzy Sobótko. Jego renesansowe, a nie barokowe spojrzenie na świat daje poczucie nadziei i pokazuje, że ludzie powinni mimo wszystko sobie pomagać. To właśnie dziadunio, żyjący według swoich przekonań, śpiewający gorszące piosenki i największa atrakcja łodzian, najbardziej zdobył moje serce. Szczególnie podobał mi się jego inny stosunek do biedoty niż cała reszta społeczności. 

Moją uwagę zwrócił Wiesio, kochający miłością toksyczną. Wielokrotnie i bardzo zaskoczyła mnie jego postać oraz zachowanie. Widzimy co z człowiekiem robi urażona duma, zazdrość, żądza zemsty czy skrajna nędza i głód. Jednak nawet to nie powinno tłumaczyć tego, że rzucanymi pomówieniami można zniszczyć komuś reputację, dobre imię.

"Poprzysiągł sobie, że to nie koniec. Miał zamiar zaszczuć Wandę tak, by nie miała wyboru."

Z kolei sytuacja chłopca Staszka Grosika przyprawiła mnie o smutek i wzruszenie. Nie mogłam zrozumieć tego, jak traktowano chłopca tylko i wyłącznie dlatego, że był nieślubnym dzieckiem. Kolejny raz uświadamiamy sobie, że świat jest niezwykle okrutny. Dzieci nie powinni być poniżani, bici ani cierpieć głodu.

Moją sympatię wzbudziła również Wanda. Uczynna, uprzejma, skryta, energiczna, romantyczna dziewczyna. Ale i ona ma swoje za uszami. Jej nieprzemyślane decyzje pakują ją w kłopoty. Jej upór sprawia, że buntuje się przeciwko rygorowi społecznemu i obyczajowemu.

"(...) w mieście każdy obserwowany był zarazem obserwatorem i siewcą plotek. Jednak sama Wanda tego nie robiła i jak ognia bała się opinii tłumu."

"Pod złą gwiazdą" jest powieścią o uniwersalnym przekazie, bowiem natura człowieka nie zmienia się mimo upływu lat, który chce kochać i być kochanym, być zdrowym, mieć pozycję społeczną.

Na końcu książki zamieszczono słowniczek dawnych nazw i określeń, które w większości nie były mi znane. Dzięki temu dodatkowi podczas lektury nie musiałam odrywać się od lektury, by wertować słowników.

"Pod złą gwiazdą" to intrygująca, porywająca, aktualna, pełna smutku i niepokoju epicka powieść o losach łódzkiej rodziny. To książka o prawdziwej miłości, porywach serca, podziałach społecznych i politycznych, potrzebie szacunku, urażonej dumie, chęci zemsty, intrygach, spiskach, wyrzutach sumienia, poczuciu beznadziei, ale i nadziei na lepsze życie. Zakończenie mocno mnie zaniepokoiło i już bym chciała wiedzieć, co będzie dalej...



Za pełną emocji podróż do XVII wieku dziękuję Wydawnictwu Oficynka


sobota, 25 lipca 2020

Zatrute serca - Angelika Ślusarczyk [Patronat medialny]


Tytuł: Zatrute serca
Autor: Angelika Ślusarczyk
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 336
Ocena: 9/10
Patronat: Sza! Teraz czytam

Klara to młoda dziewczyna, która pracuje w jednej z wrocławskich restauracji, studiując jednocześnie to, z czym wiąże swoją przyszłość - kosmetologię. Doświadczona przez los, twardo stąpa po ziemi, jednak wciąż czegoś jej brakuje. Gdy pewnego dnia wybiera się na imprezę do klubu ze znajomym z pracy, spotyka mężczyznę, którego oczy zapadają jej głęboko w pamięć. Zrządzeniem losu spotyka tajemniczego chłopaka coraz częściej, aż w końcu zaczyna się między nimi tworzyć nić porozumienia, co dla obojga może skończyć się tragicznie. Jednak odrzucając wszystko to, co mówi rozum, Klara słucha głosu uczuć. Czy odda swoje ciało, duszę oraz serce nieznajomemu? Czy podejmie szaloną i skrajnie nieodpowiedzialną decyzję? Jak zmieni się jej życie? Czy będzie potrafiła zamknąć sprawiające ból rozdziały z przeszłości?

"Straciłam wszystko, co ważne. Straciłam również siebie. Część mnie odeszła raz na zawsze."

"Zatrute serca" jest drugą powieścią w dorobku Angeliki Ślusarczyk. Doskonale pamiętam jej debiut "Naucz się beze mnie żyć", którą bardzo pozytywnie odebrałam. Nie inaczej było i tym razem. Choć przyznam, iż początkowo spodziewałam się jakiegoś słodkiego romansu. Ale o dziwo nic z tych rzeczy nie miało tu miejsca. Autorka doszczętnie zaskoczyła mnie tą historią.

To, na co zwróciłam szczególną uwagę były relacje Klary z ojcem i macochą oraz trzech mężczyzn w jej życiu - Tomka, Marcela i Łukasza. Dziewczyna nie miała lekko, musiała zmierzyć się z wieloma problemami i rozterkami. Jednak Klara tak łatwo się nie poddaje. Obserwujemy jak wydarzenia kształtują jej charakter, jak z czasem staje się coraz bardziej silniejszą kobietą.

"Udajesz twardą, niedostępną, silną. A tak naprawdę jesteś słaba. Krucha jak lód. Odsłaniasz swoje prawdziwe oblicze tylko pod osłoną nocy. Gdy nikt cię nie widzi. Gdy nikt nie może udokumentować twojej słabości."

Autorka umiejętnie pokierowała losami bohaterów. Działo się tyle, że w kilku miejscach zmuszona byłam do chwilowego przystanku, by przetrawić to, co przeczytałam. Finał zaś zastanowi totalne zaskoczenie, a nawet szok, nie tylko dla czytelnika, ale i samych bohaterów. 

Podobała mi się kreacja bohaterów. To postaci niejednoznaczni. Tu nie ma tak do końca złych (no może poza macochą Klary) czy dobrych ludzi. Tak jak i my, tak i oni posiadają zarówno wady, jak i zalety, popełniają błędy, podejmują niewłaściwe decyzje. Dzięki temu wydają się być nam tak bliscy, możemy bez problemu się z nimi utożsamić. Bardzo szybko wsiąknęłam w ich codzienność. Wraz z nimi odczuwałam radość, smutek, złość, współczucie. Z kolei naprzemienna narracja pozwala nam ich jeszcze lepiej poznać. Emocje towarzyszyły mi od pierwszej do ostatniej strony.

"Strata. Jedno słowo rozumiane na milion sposobów. Ja jednak odczuwałam stratę w sposób najdotkliwszy. Gdy spełniłam swoje marzenie, od razu je utraciłam. Mój świat zawalił się, runął jak domek z kart. W najmniej oczekiwanym momencie."

Najwięcej krwi napsuła mi macocha Klary Katarzyna. Tej kobiety po prostu nie sposób polubić, choćbyśmy nie wiem jak się starali. To, jak traktuje dziewczynę, i to jej wyrachowanie, zepsucie, intrygi... nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć zamierzony cel. Czy to się jej uda? A może ktoś jej w tym przeszkodzi? Musicie sprawdzić sami.

Wątek miłosny z całą pewnością nie należy do oklepanych. Relacja Klary i Łukasza zbudowana jest na wyjątkowej bliskości i zaangażowaniu. Jednak jak pokazuje życie, nie zawsze jest tak, jak byśmy sobie to wymarzyli. Para będzie musiała zmierzyć się z czyhającym na nich niebezpieczeństwem...

''Oboje, wstrzymując oddech, patrzyli prosto przed siebie, sparaliżowani nie tylko strachem, ale głównie emocjami, które były tak silne, że wydawały się wręcz niebezpieczne. Tak wysoki ich poziom nigdy nie prowadził do niczego dobrego.''

Nie mniej istotnym wątkiem jest ukazanie wartości przyjaźni. To uczucie, o które trzeba dbać codziennie. Nie można zaniechać kontaktu z drugim człowiekiem, warto znaleźć choć chwilę, by podtrzymać tę relację, gdyż raz zawiedzione zaufanie trudno potem odzyskać.

Ta historia daje nam do zrozumienia, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Przypomina byśmy cieszyli się z otaczających nas drobnych rzeczy, a przede wszystkim doceniali obecność drugiego człowieka.

Powieść zaskoczyła mnie nie tylko sytuacjami i wydarzeniami, ale głównie realizmem. To wszystko mogłoby mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Całość napisana została przystępnym w odbiorze językiem i stylem, ale pod przykrywką tej lekkości skrywa się drugie wartościowe dno, które zmusza do wielu refleksji i przemyśleń.

"Zatrute serca" to głęboko poruszająca, wręcz tragiczna powieść o utraconej przyjaźni, poczuciu straty, trudnych relacjach rodzinnych, niewłaściwych wyborach, słabościach i pragnieniach, niepewności, wyrzutach sumienia, próbie naprawienia błędów, nadziei na lepsze jutro. To książka przypominająca o tym, jak ważne jest dbanie o przyjaźń i miłość. Cóż więcej mogę jeszcze dodać? Brawo, brawo i jeszcze raz brawo! Takie właśnie książki chcę czytać. Totalne zaskoczenie! A już tak na marginesie dodam, iż bardzo chciałabym kontynuację...




Za możliwość patronowania ksiażce dziękuję Autorce i Wydawnictwu WasPos