wtorek, 10 grudnia 2019

Za ostatnią gwiazdą - Magdalena Kołosowska


Tytuł: Za ostatnią gwiazdą 
Cykl: Lepsze jutro (tom 3)
Autor: Magdalena Kołosowska 
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 288
Ocena: 10/10

Kamila niczego nie pamięta. Tamten dzień jawi się jej jako zamazany obraz i gdyby nie przypadek, nie dowiedziałaby się, że wydarzyło się coś złego.

Na dodatek okazuje się, że sprawy mają się zupełnie inaczej, niż je dotąd widziała. Krok po kroku wszystko, co budowała z takim trudem, rozpada się jak domek z kart. Dziewczyna będzie musiała nauczyć się żyć od nowa, wybaczyć sobie i poszukać pomocy. Czy najbliżsi zdadzą trudny egzamin w chwili, gdy będzie ich najbardziej potrzebowała? Czy wreszcie odkryje, co się znajduje za ostatnią gwiazdą?

"Czułam się jak w pułapce. Nie chciałam być sama a jednocześnie unikałam ludzi. Nie chciałam z nikim rozmawiać, z nikim się spotykać. Najchętniej przeniosłabym się na bezludną wyspę. Wszyscy mi przeszkadzali. Przeszkadzało mi to, że wiedzieli o zgwałceniu, że patrzyli na mnie z politowaniem albo nie patrzyli w ogóle. Bałam się tego, co sobie mogli o mnie pomyśleć, ale najbardziej bałam się swoich myśli. Z każdym dniem nienawidziłam siebie bardziej. Za to, że nie pamiętałam."

"Za ostatnią gwiazdą" to finałowy tom trylogii Lepsze jutro, która stała się jedną z moich ulubionych serii obyczajowych. Co w tej części przygotowała nam autorka?

Tym razem skupiamy się na historii najmłodszej z sióstr - Kamili i jej traumatycznych przeżyciach. Mowa tu o gwałcie. To delikatny i trudny temat, dlatego trzeba niezwykłego taktu i delikatności, by odpowiednio go nakreślić, a autorce wyszło to bardzo dobrze. Udanym pomysłem okazało się przedstawienie bieżących wydarzeń z retrospekcjami. Nasza bohaterka nie pamięta co się wydarzyło, kto dopuścił się tak haniebnego czynu, ale i sam czytelnik długo pozostaje w tej niewiedzy. To także świetne posunięcie fabularne, gdyż buduje odpowiednie napięcie, ale najważniejszym jest przede wszystkim to, co dzieje się wewnątrz Kamili. Wchodzimy w jej psychikę, myśli, uczucia, zagubienie, lęk, niepewność, nieufność, szok. Wszystkie te emocje stają się bardzo szybko i naszymi. 

"Bywały chwile, kiedy to wszystko wydawało mi się jedynie złym snem, a zaraz potem przychodziło otrzeźwienie i ból, którego nie potrafiłam się pozbyć. Niewiadome nie chciały ułożyć się w równanie, pamięć oszukiwała, a świadomość, że z całą pewnością stało się coś złego, doprowadzała do szaleństwa. Nie potrafiłam zaakceptować amnezji."

Czy Kamila będzie potrafiła się pozbierać po czymś takim? Dziewczyna ma to szczęście, że może liczyć na wsparcie i pomoc sióstr. Ale co z kobietami, które nie mają tego komfortu? Co się z nimi dzieje? To równie przerażające, jak i sam akt gwałtu. Dlatego ważne jest wsparcie i zrozumienie najbliższych. Drugą sprawą jest umiejętność przyjęcia pomocy i dopuszczenia do świadomości myśli, że jej potrzebujemy. Że to wcale nie wstyd o nią prosić.

"Spojrzałam na niego i uderzyła mnie myśl, że przecież nie ucieknę przed przeszłością. Nie uda mi się ukrywać prawdy do końca życia. I cokolwiek się wydarzyło, miało wpływ na mnie, na to kim jestem i co robię. Mogłam zanurzyć się w przeszłości, rozpamiętywać i analizować wszystkie sytuacje wciąż od nowa. I jednocześnie tracić szansę na przeżycie czegoś fajnego. Albo stawić temu czoła. I żyć. Próbować. Iść do przodu."

Autorka ponownie zaserwowała mi ogrom emocji, przeżyć i myśli, które kołatały się po mojej głowie. Fabuła powieści bez wątpienia jest niezwykle realna, życiowa, zresztą jak i jej bohaterki. Nie ominą je trudne chwile, decyzje, zwątpienie i rozterki. Magdalena Kołosowska w tej ostatniej części pozwala nam zajrzeć również do dwóch starszych sióstr: Kingi i Karoliny oraz sprawdzić, co u nich słychać, jak potoczyły się ich dalsze losy. Każda z historii zawartej w poszczególnych tomach jest inna, tak jak i różne są trzy siostry. Jednak jedno je łączy: wszystkie są mi bardzo bliskie. Każdej kibicowałam, każdej problemy poruszyły mnie na tyle, że trudno było mi się z nimi rozstać.

"Za ostatnią gwiazdą" to poruszająca powieść o trudnych kolejach życia, a przede wszystkim o sile siostrzanej miłości. Czy dla każdej z nich jest szansa i nadzieja na lepsze jutro? Przekonajcie się, warto! Kinga, Karolina, Kamila - jakąkolwiek wybierzecie, żadna Was nie rozczaruje! 



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika 



sobota, 7 grudnia 2019

Nie ufaj mi - Joanna Kruszewska


Tytuł: Nie ufaj mi
Autor: Joanna Kruszewska
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 304
Ocena: 8/10

Agata wiedzie spokojne i całkowicie przewidywalne życie u boku doskonale usytuowanego męża, dorastająca córka nie sprawia problemów, własny gabinet kosmetyczny daje zarówno mnóstwo satysfakcji, jak i całkiem niezłe źródło dochodu. Sytuacja powoli ulega zmianie, gdy Agata dowiaduje się z mediów o podejrzeniach, jakimi został obciążony jej niegdysiejszy chłopak. Zaczynają wracać wspomnienia, pojawia się niepewność co do rzetelności oceny policji i ostracyzmu społecznego z jakim spotyka się Adam. Człowiek zupełnie inny od tego, którego zapamiętała. Czyja ocena jest trafna, kto ma rację i czy rzeczywiście warto otwierać zamknięte dawno drzwi…

To, co mogę powiedzieć o tej książce, to to, że w żaden sposób nie jest przewidywalna. Jednak to, co najbardziej mi się w niej podobało, to to, że zaskakuje, chociaż początkowo się na to nie zanosi, gdyż sama fabuła może wydawać się zwyczajna, prosta, ot taka zwykła codzienność. Ale gdy do głosu dojdą wspomnienia, wszystko nabiera innego, głębszego wymiaru i wydźwięku. Każdy z nas ma jakąś przeszłość, jakieś bolesne przeżycia, które wyryły mu się w pamięci.

"Tymczasem słowa, niby te same, układają się w zupełnie niezrozumiałe zdania, przeinaczają sens wypowiedzi, ustawiając się w odwrotnym szyku, zadają kłam, kwestionują. Zaczynają zasiewać wątpliwość, czy rzeczywiście to, co nam się wydaje, jest prawdą, czy tylko wyobrażeniem o niej."

Agata to kobieta jakich wiele wśród nas. Ma dobre serce, stara się pomagać każdemu, kto w jej mniemaniu tego potrzebuje. Jednak jak często pokazuje życie, taka naiwność i łatwowierność może przynieść sporo złego nie tylko sobie, ale i bliskim. Z kolei Marek, mąż Agaty, to jej zupełne przeciwieństwo. To mężczyzna twardo stąpający po ziemi, trzeźwo patrzący na wiele spraw, potrafiący należycie zadbać o rodzinę. Jest jeszcze Adam, dawny chłopak Agaty, który został oskarżony o morderstwo swojej żony, lecz w związku z prowadzonym procesem poszlakowym oraz brakiem świadków zdarzenia zarzuty oddalono. Jednak społeczeństwo nie daje mu spokoju wierząc, że jest winny zbrodni. Kto ma rację? Były chłopak czy reszta ludzi? Jak to się skończy dla Agaty, która postanawia mu zaufać i pomóc?

"Możliwe, że nie pamiętasz, ja ostatnio pamiętam Cię bardziej, ale... cały czas tak samo."

Podczas lektury nasuwało mi się wiele pytań i wątpliwości. Głównym było to, czy można oskarżać kogoś, komu nie udowodniono winy? I czy każdemu warto bezgranicznie ufać? Poprzez tę historię przebija się wyraźnie jedna cena uwaga, przestroga, że jednak powinniśmy postawić na ograniczone zaufanie. Lata upływają, a wraz z nimi również ludzie się zmieniają. Osoba, którą wydawało się nam, że niegdyś dobrze znaliśmy, teraz może okazać się kimś zupełnie innym.

Joanna Kruszewska zadbała o to, by nie zabrakło odpowiednio wyważonego napięcia, które sprawia, że wraz z każdą kolejną stroną nasze zaciekawienie opowiedzianą historią wzrasta. Emocje zaś kumulują się, by w finale dać nam pełną gamę doznań.

"Nie ufaj mi" to niezwykle intrygująca i angażująca powieść, która pokazuje skutki nadmiernej łatwowierności i naiwności. Ufność wpisana jest w naturę ludzi o dobrym sercu. Ale co się stanie, kiedy zostanie nadszarpnięta? Przekonajcie się sięgając po tę lekturę, bo warto!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


piątek, 6 grudnia 2019

4 urodziny bloga Sza! Teraz czytam



Dziś mijają 4 lata jak postanowiłam założyć bloga Sza! Teraz czytam i dzielić się swoimi wrażeniami z przeczytanych książek. 

W ostatnim roku miałam przyjemność objąć patronatem medialnym 12 wspaniałych powieści:
"Niedaleko pada trup od denata" Iwony Banach
"Pewnej zimy nad morzem" Iwony Banach 
"Brakujące ogniwo" Elizy M. Domagały
"Willa pod czarnym tulipanem" Danuty Korolewicz
"Zapach konwalii" Danuty Korolewicz
"Dom na sosnowym wzgórzu" Haliny Kowalczuk
"Sekret guwernantki" Marty Grzebuli
"Struny pragnień" Moniki Chodorowskiej
"Testament życia" Jagny Rolskiej
"1000 pierwszych szeptów" Anieli Wilk
"Wrócić do siebie" Zuzanny Marczyńskiej 
"Odzyskanie" Anny Robak-Reczek


Dziękuję wszystkim Wydawnictwom i Autorom za zaufanie i za to, że dzięki Wam świat jest znacznie barwniejszy. Za emocje, za bohaterów i historie, które niejednokrotnie zmusiły mnie do chwili zadumy, uśmiechu czy płaczu. Ostatni rok dał mi się mocno w kość, i gdyby nie książki... nie wiem jak bym go przetrwała 😊

Dziękuję również każdemu, kto tu zagląda, czyta i komentuje. Dziękuję Wam z całego serducha ❤ Mam nadzieję, że dalej będziecie dzielić ze mną pasję czytania.


Do zaczytania! 🤗 Iza



środa, 4 grudnia 2019

Kobieta z blizną - Irena A. Stanisławska, Katarzyna Dacyszyn


Tytuł: Kobieta z blizną
Autor: Irena A. Stanisławska, Katarzyna Dacyszyn
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 256
Ocena: 9/10

Korytarz łódzkiego sądu. Przed procesem o stalking do Katarzyny Dacyszyn podchodzi Robert W. i oblewa ją kwasem siarkowym. To historia, którą w 2016 roku zajmowały się wszystkie polskie media.

Projektantka odnosząca sukcesy w świecie mody, pełna energii, marzeń i planów na przyszłość, wskutek ataku stalkera doznaje rozległych i głębokich oparzeń ciała. W jednej chwili wszystko, na co ciężko pracowała, obraca się wniwecz. Teraz zmuszona jest walczyć o życie. Musi uporać się z targającymi nią emocjami i obawami przed przyszłością. Zaakceptować swoje oszpecone ciało. Znaleźć energię na walkę o sprawiedliwość i walkę, by stać się na powrót silną. Być może silniejszą niż kiedykolwiek wcześniej.

"Kobieta z blizną" to rozmowa Katarzyny Dacyszyn z Ireną A. Stanisławską. Jest to historia fotomodelki i zarazem projektantki mody, która wydarzyła się naprawdę.

Katarzyna Dacyszyn była prześladowana przez stalkera przez 11 lat i wreszcie, gdy udało się postawić go przed sądem, nastąpił jeszcze większy dramat. Stalker oblał ją kwasem siarkowym. W ostatniej chwili kobieta zdołała odwrócić głowę. Jednak jej ciało uległo w jednej czwartej poparzeniu. 

"Ten ból był nie do zniesienia, miałam w głowie tylko jedno: jak sobie pomóc. (...) Byłam potwornie przerażona. Wiedziałam, że jest ze mną bardzo źle, bo nigdy wcześniej nie czułam takiego bólu."

Książka przedstawia nam ciężką, pełną lęków, strachu, a przede wszystkim niewyobrażalnego bólu drogę, jaką musiała przebyć pani Katarzyna w powrocie do zdrowia i normalności. Była walka o odzyskanie wzroku, szereg operacji przeszczepów skóry i wiele zabiegów plastycznych. Ale na tym się nie skończyło. Przyszedł czas na mozolną rehabilitację, by wrócić do fizycznej sprawności i psychicznej równowagi. Jak zapewne łatwo się domyślić, to ostatnie, zwłaszcza dla kobiety może być niezwykle trudne. Bo jak zaakceptować nowe ciało, już nie to samo co wcześniej? Jak zagłuszyć w sobie myśli o utraconej urodzie? 

"Moimi tatuażami są blizny. One znaczą o wiele więcej niż obrazek, który sobie wymyślisz i przeniesiesz na skórę. Bo one są zapisem chwili, historii, wytrwałości w cierpieniu... Zaczynam być z nich coraz bardziej dumna, i zrobię wszystko, żeby ludzie przestali na nie patrzeć jak na coś odrażającego. Chcę, żeby patrzyli na nie jak na dowód siły i zwycięstwa."

Ale mimo tego, pani Kasia udowodniła, że drzemie w niej ogromna siła i hart ducha. Dzięki swojemu podejściu i odwadze, by przełamać wstyd, pokazać blizny i niedoskonałości, stała się wzorem dla wielu innych kobiet w Polsce. Uczy je jak pokochać siebie na nowo, angażuje się w kampanie body positive - przeciw nieosiągalnym wzorcom w mediach społecznościowych. Myślę że każdemu z nas przydałoby się trzeźwy ogląd błędnie postrzeganego kanonu piękna.

"(...) żyjemy w kulturze opakowań, która nie ceni zawartości."

Dacyszyn ujawnia również bezczynność organów ścigania, bezduszność i brak empatii systemu prawa czy społecznego zrozumienia dla problemu stalkingu. Zdarza się, że ofiary tego procederu są lekceważone i niezrozumiane. Pocieszające w tym wszystkim jest to, że dzięki przypadkowi pani Katarzyny sporo zmieniło się w podejściu do sprawców ataków. Uważam, że takie zachowanie powinno być zakwalifikowane jako usiłowanie zabójstwa. W tym przypadku prześladowca modelki został skazany przez sąd na 25 lat pozbawienia wolności. Jednakże nie za sam stalking, a za usiłowanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym.

Oprócz tej dramatycznej historii, mamy również możliwość poznania drogi zawodowej Katarzyny Dacyszyn, jej marzeń i pasji oraz ujrzenia rąbka tego, jak wygląda świat mody i show biznesu.

Opowieść ta pokazuje jak nieprzewidywalny bywa los. Jak jedna chwila potrafi zniszczyć wszystko to, na co pracowaliśmy całe życie. Uświadamia, że w każdym z nas drzemią pokłady siły i determinacji, by przeciwstawić się złu i zawalczyć o siebie.

"Doświadczenie to, tak do bólu prawdziwe, pokazało mi świat na nowo. Nauczyło doceniać każdą krótką chwilę i drugiego człowieka, z ładunkiem jakie wnosi w moje życie. Nauczyło mnie sienie samej. Poznałam się jak nigdy dotąd, uwierzyłam w swoją siłę, znajdując własne miejsce mocy."

"Kobieta z blizną" jest protestem przeciwko stalkingowi i niezłomną walką o powrót do życia. To książka uświadamiająca do czego może być zdolny stalker oraz jak groźna może być osoba z zaburzoną osobowością i obsesją. To lektura dająca pocieszenie, nadzieję, wsparcie, siłę, motywację i inspirację do działania. Ten wywiad-rzekę polecam każdemu, kto potrzebuje kopa, by ruszyć dalej, by zacząć składać swoje życie na nowo!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza



poniedziałek, 2 grudnia 2019

Rhys - Agnieszka Siepielska


Tytuł: Rhys
Cykl: Synowie zemsty (tom 1)
Autor: Agnieszka Siepielska
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 312
Ocena: 9/10

Niebezpieczni mężczyźni, mafia i zło, które czyha za każdym rogiem.
Dwudziestoczteroletnia Viviana Thomson pracuje w luksusowym sklepie z odzieżą męską. Pewnego dnia dowiaduje się, że jeden z klientów otrzymał inne garnitury, niż te, które zamawiał, a teraz domaga się, by osobiście dostarczono mu właściwe. Mimo że Viviana nie jest odpowiedzialna za tę pomyłkę, zgadza się pojechać do domu mężczyzny.
Rhys Miller jest szanowanym i niezwykle przystojnym milionerem. Lubi, gdy wszystko idzie po jego myśli, i stara się wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, żeby ugrać coś, na czym mu zależy. Dostarczenie niewłaściwego zamówienia pozwala mu więc wprowadzić w życie plan, który zaczął sobie układać jakiś czas temu. Kiedy w swoim domu widzi Vivianę, ma już pewność, że podjął właściwą decyzję.
Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że właśnie trafiła prosto do jaskini lwa.

"Nie ma niczego, co mogłoby mnie naruszyć. Choćby tysiące kul przeszywało moje ciało, byłbym w stanie stać, aż do ostatniego tchu."

"Rhys" to pierwsza część serii Synowie Zemsty o mafijnej rodzinie Valenti. Motywu przewodniego, jakim z założenia miała być mafia, a na który tak bardzo się nastawiłam, nie ma aż tak dużo. To chwytliwy i interesujący temat, który lubię spotykać w książkach, liczę że w kolejnych tomach serii będzie nieco bardziej wyeksponowany. Jednakże Agnieszka Siepielska swoim debiutem pokazała, że potrafi zaintrygować opowiedzianą historią. Każdą sytuację i wydarzenie odpowiednio nakreśliła, sprawiając iż czytelnik bez problemu odnajduje się w fabule, a nawet chciałby stanąć twarzą w twarz z jej bohaterami.

Tytułowemu głównemu bohaterowi udało się skraść moje serce. Rhys to przystojny, pewny siebie i arogancki milioner. To mężczyzna mroczny i tajemniczy. Z kolei Viviana to z jednej strony zakompleksiona dziewczyna, a z drugiej osoba wyszczekana i zdolna do poświęceń. Najbardziej podobało mi się w niej to, że miała spore poczucie humoru, zaś wkurzało nieco dziecinne, infantylne zachowanie. I jest jeszcze jej babcia Helen. Kobieta zwariowana, bezpośrednia, dla której nie ma czegoś takiego jak tematy tabu.

"Nie pamiętam życia w pełnych kolorach. Wszelkie skrawki wspomnień dawno temu zostały wymazane lub skażone brzydotą mojej duszy. Funkcjonuję tylko z jednym założeniem zakochanym w moim chorym umyśle. Zemstą."

Autorka doskonale buduje napięcie, napędzając akcję co rusz to nowymi, zaskakującymi zdarzeniami, intrygami i tajemnicami. Choć momentami można odnieść wrażenie, że jest tego wszystkiego jakby za dużo, mi przypadło do gustu takie naszpikowanie wydarzeń i sytuacji. Poza tym zostałam urzeczona romantycznymi opisami, jak i sposobem prowadzenia scen erotycznych. Przypadło mi do gustu to, że nie stanowią one głównej osi fabuły. 

"Rhys" to romans, okraszony tajemnicami, intrygami i gorącym uczuciem... To książka przepełniona emocjami, mrokiem, przerażeniem, zmysłowością, humorem, a nawet rozczuleniem. Czekam na więcej, łaknąc zwłaszcza wątków mafijnych! A Wam oczywiście ten obiecujący debiut polecam!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe


piątek, 29 listopada 2019

Uśmiech losu - Katarzyna Michalak


Tytuł: Uśmiech losu
Cykl: Seria mazurska (tom 5)
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 320
Ocena: 9/10

Natalia ma jedno jedyne, lecz nierealne marzenie – zostać mamą. Ta tęsknota nie pozwala jej cieszyć się wielką, niezwykłą miłością, jaką obdarza ją Damian. Nad ich związek nadciągają burzowe chmury. Czy Natalii, która straciła nadzieję, uda się zachować miłość?

Czy naprawdę trzeba coś stracić, by docenić tego wartość?

Zrozpaczona dziewczyna w wigilijny wieczór… ucieka. I pewnie jej los potoczyłby się zupełnie inaczej, gdyby nie porzucony w lesie bezbronny pies. Natalia za wszelką cenę chce ocalić życie Belli. Zabiera ją do Dworu Marcinki, gdzie rozbrzmiewają dziecięce głosy, a w kuchni unosi się zapach wigilijnych potraw. W progu domu pojawia się też Bartosz, którego serce pełne jest tęsknoty za czymś, co nagle i bezpowrotnie stracił.

"Tak długo czekamy na uśmiech losu, a on... pojawia się niespodziewanie, niekoniecznie wtedy, kiedy tego oczekujemy."

"Uśmiech losu" to piąty tom serii mazurskiej. Nie trzeba znać poprzednich części, by odnaleźć się w fabule. Jednak dobrze byłoby wiedzieć, jakie były koleje losów poszczególnych bohaterów. 

Już spoglądając na okładkę czułam pewien rodzaj rozczulenia. Sama zaś powieść dostarczyła mi mnóstwo emocji i wzruszeń. W parze idą smutek i radość. Przekonujemy się jak wielką siłę ranienia ma słowo. To nie ból fizyczny boli najbardziej. To słowa zadają największe rany. Powstają rany na duszy, które trudno zagoić. Poznając historię Natalii, odczułam wszystko to, co ona. Jej ból, łzy i poczucie odrzucenia stało się również częścią mnie.

Fabuła powieści okazała się zaskakująca i pełna niespodzianek. Motyw walki dobra i zła został dobrze wyeksponowany. Doskonale widzimy wartość prawdziwej, bezinteresownej przyjaźni oraz pomoc i wsparcie rodziny, które w trudnych życiowych sytuacjach stają się niezwykle cenne.

Książka bogata jest w wątki, problemy i dramaty, z jakimi mierzą się jej bohaterowie. Będziemy przyglądać się problemom małżeńskim, tęsknotą za macierzyństwem, chorobie alkoholowej, przemocy w rodzinie, zdradzie czy utracie bliskich osób. Ale to tylko wierzchołek tematów, jakie spotkamy na kartach powieści. Katarzyna Michalak uwrażliwia nas na krzywdę drugiego człowieka, zwłaszcza tego słabszego. To samo można powiedzieć o nieludzkim, a wręcz okrutnym traktowaniu zwierząt. Pamiętajmy, że zwierzę to też stworzenie, które czuje i cierpi.

"Człowiek silny i rozumny, słysząc sensowną krytykę, bierze ją na klatę, przełyka upokorzenie i stara się naprawić błędy, a przynajmniej nie popełniać ich znowu i wciąż. Człowiek słaby zaś... szuka słabszych, żeby się na nich wyżyć."

Autorka nakreśliła sporą ilość interesujących bohaterów. Jednych pokochamy z miejsca, będziemy im kibicować, zaś innych mamy ochotę postawić do pionu. Bez wątpienia każdy z nich coś wnosi do treści. Osobiście zapragnęłam przekroczyć próg domu Jadwigi, niezwykle gościnnej kobiety, zawsze gotowej, by gość czuł się u niej jak u siebie.

"Uśmiech losu" to przepełniona magią świątecznej atmosfery powieść, która skruszy i rozgrzeje niejedno skamieniałe serce. To książka, która pokaże cały wachlarz emocji, doda otuchy i wiary w ludzką dobroć. Czystą przyjemnością było móc otulić się atmosferą świątecznej powieści pani Kasi. Zróbcie to samo, bo warto!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak 



środa, 27 listopada 2019

Dzień, w którym Cię poznałam - Magdalena Majcher


Tytuł: Dzień, w którym Cię poznałam
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Ocena: 10/10

Maja ma pracę, za którą nie przepada, i męża, którego nawet nie lubi. Ma też marzenia i za mało odwagi, aby je spełniać. Kiedy jednak wygrywa w konkursie na najciekawszy pomysł na reportaż, a wydawnictwo wiąże duże nadzieje z jej książką, łapie wiatr w żagle i zaczyna wierzyć w to, że chcieć to móc. Wyjeżdża na kilka tygodni do Gdańska, gdzie zbiera materiały do książki, nie spodziewając się, że ten wyjazd odmieni całe jej życie.

"Właściwie od zawsze mnie to nurtowało, czy mamy prawo rezygnować z miłości, która nam się przytrafia, bo okoliczności nie takie, bo czas niewłaściwy, bo miejsce nieodpowiednie."

"Dzień, w którym cię poznałam" to książka nieoczywista. Nieoczywista z tego względu, iż można by się spodziewać historii typowo świątecznej, radosnej. Tu jest zupełnie przeciwnie. To smutna, przejmująca opowieść, która łączy czasy z II wojny światowej ze współczesnością. Magdalena Majcher potrafi tak wszystko ze sobą zgrać, że wychodzi coś, co nie tylko dostarcza ogrom emocji, ale przede wszystkim skłania do wielu refleksji i przemyśleń.

Muszę szczerze przyznać, iż początkowo wydawało mi się, że nie polubię się z główną bohaterką Mają. No bo jak to, przecież zdradziła męża! Z jednej strony potępiałam zachowanie Majki, a z drugiej... no właśnie, czy zawsze warto tkwić w małżeństwie, kiedy nie kochamy prawdziwie? Nie czujemy się w pełni szczęśliwi, zrozumiani przez partnera? Ale gdy poznawałam ją lepiej, moja sympatia do jej osoby wzrastała, by w końcowych scenach pokochać ją całym sercem. Jej kreacja wypada wiarygodnie, towarzyszymy jej w działaniach, przemyśleniach, rozterkach. 

"Kiedyś myślałam, że zdradzają ludzie źli. Dzisiaj już wiem, że zdradzają ci, którym brakuje miłości."

Z kolei Mariusz, jej mąż to zupełne przeciwieństwo Majki. Nie bardzo przejawiający zainteresowania i pasje małżonki, nie wierzący, że może odnieść jakiś zawodowy sukces. Jest jeszcze ten drugi. Niezwykle tajemniczy, nienarzucający się, zachowawczy Bartosz. Z miejsca zdobył moją sympatię.

Podczas lektury nasuwa się mnóstwo pytań. Czy powinniśmy rezygnować z miłości, która pojawia się tak nagle, w nieodpowiednim miejscu i czasie? Warto tu zadać sobie pytanie: czy na miłość zawsze jest odpowiednia pora? No właśnie. Ona nie wybiera, jest lub nie. To, co z nią zrobimy, to już tylko od nas zależy. A co z obietnicami, jakie złożyliśmy drugiej osobie? Czy mamy prawo do egoizmu, odejść od małżonka? Co gorsze: odejść czy zostać bez miłości?

"Nawet kiedy dawałam z siebie dwieście procent, to było za mało. Za mało się angażowałam, za mało robiłam, za mało chciałam, za mało kochałam… Cóż, z tym ostatnim mogłam się zgodzić, ale nie potrafiłam się zmusić do miłości. Moim największym błędem było to, że w ogóle wyszłam za Mariusza, zdając sobie sprawę, że do siebie nie pasujemy, bo pochodzimy z dwóch różnych bajek. Ale przecież odpokutowałam. Starałam się, jak mogłam, żeby było normalnie, sama sobie tę miłość wmawiałam. Doszłam jednak wreszcie do momentu, w którym uświadomiłam sobie, że to małżeństwo było zawarte ze zwykłego strachu przed samotnością, z poczucia, że przyszedł czas, aby ułożyć sobie życie, bo nic lepszego mi się nie przytrafi. Płaciłam za tę pomyłkę wysoką cenę teraz, kiedy okazało się, że coś lepszego mogłoby się wydarzyć, ale ja nie potrafiłam cierpliwie na to poczekać".

Obok wątku uczuciowego, równorzędnym jest historyczny, a mianowicie czasy "Solidarności". Tu nasza bohaterka będzie zbierać informacje o ludziach zaangażowanych w działalność opozycyjną. Jaki wpływ miała na ich życie codzienne i jaką lekcję z tego wynieśli? Ale kobieta wysłucha również opowieści o miłości, która wcale aż tak bardzo nie różni się od jej własnej. Tak jak i Maja, tak i my uświadamiamy sobie, że podświadomie powtarzamy schematy życia poprzednich pokoleń. Choć byśmy się tego wypierali, to i tak w naszych żyłach płyną ich lęki, pragnienia i niepewność.

Autorka po raz pierwszy postawiła na narrację pierwszoosobową. Osobiście lubię taką formę, gdyż zawsze głębiej wchodzę w czucia i myśli bohaterów. Tu to zagrało. Zresztą nie wyobrażam sobie, abym tę historię poznawała w innej formie. To już nie byłoby to samo.

Z książki bije niezwykła wrażliwość. Myślę że złożyło się na to wiele elementów, jak chociażby wspomniana przeze mnie wyżej narracja, ale i niełatwa tematyka. W tej książce nic nie jest takim, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje. Czytając towarzyszyły mi sprzeczne emocje, uczucia i myśli. Finał zaś jest taki, po którym na pewno jeszcze długo ta powieść będzie gościć w mojej głowie.

"Dzień, w którym cię poznałam" to niezwykle poruszająca i emocjonalna powieść o uczuciu, które pojawia się w najmniej odpowiednim momencie życia. To książka o niepewności jutra, dylematach natury moralnej, przewartościowaniu życia, walce o siebie i swoje marzenia. Polecam gorąco! Dajcie się poznać nowej, a jednak tej samej Magdalenie Majcher!





Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal