piątek, 1 lutego 2019

Winna - Alicja Sinicka [Przedpremierowo}


Tytuł: Winna
Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 416
Premiera: 13.02.2019
Ocena: 10/10


Wendy ma dopiero 25 lat, a czuje się tak, jakby była w potrzasku. Z jednej strony kontroluje ją jej własny ojciec i wpędza w poczucie niekończącej się winy. Z drugiej zaś mężczyzna, którego pokochała jak nikogo wcześniej, zadaje jej cios prosto w serce.

Wydaje się, że mężczyźni z jej życia skutecznie i konsekwentnie ją ranią i raz za razem zawodzą. Jednak Wendy mimo to postanawia dać szansę Jimowi, przystojnemu wojskowemu, który przypadkiem trafia do jej pogmatwanego życia. Czy będzie ON szansą Wendy, aby w końcu  była szczęśliwa?

Jim pozornie okazuje się wszystkim, czego Wendy potrzebuje. Jednak mężczyzna może wcale nie mieć tak dobrych zamiarów, jak mogłoby się wydawać. Może się okazać, że jej dotychczasowe troski będą błahostką wobec zagrożenia życia jej bliskich.

"(...) granica między obwinianiem a poczuciem winy jest bardzo cienka."

Doskonale pamiętam debiutancką powieść Alicji Sinickiej, która bardzo przypadła mi do gustu. Dlatego byłam ciekawa jak wypadła kolejna jej książka. Poprzeczka była wysoko zawieszona i muszę z satysfakcją przyznać, iż autorka sprostała moim wymaganiom.

Sięgając po tę książkę zupełnie nie byłam przygotowana na to, że oprócz szeroko rozbudowanej warstwy obyczajowej i psychologicznej otrzymam dobrze nakreślony wątek sensacyjny. Autorka wprowadziła w odpowiednie miejsca sporą dozę tajemnicy oraz intrygi. Dzięki temu w pewnym momencie po prostu zostałam wbita fotel!

Pisarka, jak już wyżej nadmieniłam, zadbała również o dogłębną analizę psychologiczną głównej bohaterki. Poznajemy jej myśli, uczucia, obawy, strach, rozterki, przemyślenia. Bez problemu możemy ją zrozumieć, polubić, kibicować. Pierwszoosobowa narracja to strzał w dziesiątkę! Inna forma zdecydowanie nie pozwoliłaby na tak wnikliwe wejście do jej świata. Stalibyśmy jakby z daleka. A tak czujemy jakbyśmy to my sami tego wszystkiego doświadczali. I tu od razu wspomnę o emocjach. Emocjach, które jeszcze długo po skończeniu lektury nam towarzyszą.

"Samotność. To ona wiodła w nim prym. Choć wciąż mieszkaliśmy razem, wszyscy zamknęliśmy się na siebie. Cierpieliśmy osobno, nie dzieląc się swoim bólem, nie rozmawiając o przeszłości. Pamiętam tylko ten raz. Jedną, jedyną rozmowę, wtedy w szpitalu. "Wendy, Wendy, Wendy" i przez nią postrzegałam później ojca. Wręcz obsesyjnie go obserwowałam. Wszystko, co zrobił, miało dla mnie znaczenie, przy każdym jego geście zadawałam sobie pytanie: "Winna czy niewinna?""

Przypadek Wendy prowadzi nas do jednej ważnej konkluzji. To to, że wszystko siedzi w naszej głowie i tylko my mamy wpływ na to czy pozwolimy, byśmy niepotrzebnie obwiniali się przez lata za coś, na co tak do końca nie mieliśmy wpływu.

"To przez niego uwierzyłam, że ktoś może mnie bezinteresownie pokochać. Tymczasem znowu się okazało, że nie zasługuję na miłość. Kobieta często bierze na siebie winę za zdradę. To ja jestem winna? Pewnie tak. Ja zawsze jestem winna."

Niemal przez całą książkę postać Warrena, jak i Jima była dla mnie nie lada wyzwaniem, trudna do jednoznacznej oceny. Ich zachowanie budziło we mnie wiele pytań, który z nich jest tym dobrym, a może obaj są źli? Dopiero pod koniec książki wszystko wskoczyło na swoje miejsce i muszę przyznać, że takiego obrotu spraw zupełnie się nie spodziewałam. Kiedy już niby byłam przekonana, że coś tam wiem, wielokrotnie zostałam zaskoczona rozwojem wydarzeń. 

"Jedna chwila może zmienić całe życie. Najgorsze jest to, że człowiek nigdy się jej nie spodziewa. Budzi się jak zwykle rano i nie wie, że to właśnie dziś. Dziś wszystko zacznie biec w innym kierunku, niezależnie od woli zainteresowanego."

Ta historia dobitnie pokazuje, jak przez grę pozorów człowiek może cierpieć. Że nie wszystko jest takie, jakim się nam wydaje. Ile może wynikać z tego nieporozumień, które często prowadzą do tragedii. 

"Winna" to niebanalna powieść o rodzinie żyjącej w cieniu tragedii i niekończącej się żałobie. To romans z dobrze skrojonym wątkiem sensacyjnym o potrzebie akceptacji, niskim poczuciu własnej wartości i winie, samotności oraz grze pozorów. Alicja Sinicka kolejny raz zaserwowała mi historię, od której w żaden sposób nie potrafiłam się oderwać. Gorąco polecam!



Książkę można już zamawiać w Empik

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


wtorek, 29 stycznia 2019

Piorun - Angel Payne


Tytuł: Piorun
Autor: Angel Payne
Wydawnictwo: Edipresse 
Ilość stron: 296
Ocena: 3/10

Reece unika zobowiązań z powodu swojej diabolicznej byłej dziewczyny i światowego imperium zła, a także dlatego, że musi ocalić miasto przed wariatką gotową zniszczyć wszystko, co pokochał. Jest jednak coś jeszcze, co może wpłynąć na wszystkie te plany. Moje serce…

"Nie mam prawa do nieba. Miałem szansę na cholernie dobre życie, a okazałem się zbyt zadufanym w sobie uprzywilejowanym dupkiem, by cenić je choć przez sekundę. Teraz nie mam prawa do nieba. Piekło to moja jedyna nagroda i mogę się tylko modlić, by nadeszło wcześniej niż później."

Hmm... nawet nie wiem jak mam ugryźć tę recenzję, bo zawiodłam się na tej książce. Ale chcąc być z Wami szczera, muszę napisać to, co mi się w niej nie podobało, co nie zagrało. 

Choć bardzo się starałam, to nie znalazłam w książce większych wartości czy głębszych relacji między Emmą a Reecem. A szkoda, bo potencjał był w postaci lekkiej fantastyki połączonej z komiksowymi bohaterami. Oczekiwałam, że na kartach książki poznam superbohatera, którego pragnęłabym spotkać w prawdziwym życiu. Który śniłby mi się po nocach... Jednak moje wyobrażenia o takim herosie są zgoła inne, aniżeli takie, jakie podała Angel Payne. Autorka mogła pokusić się o szersze nakreślenie drugiej, tajemniczej i pełnej bólu twarzy Reece'a. Chciałabym więcej dowiedzieć się o jego strachu, jego relacjach z innymi kobietami, nie tylko tymi cielesnymi. Pozwoliłoby to czytelnikowi na zbliżenie się do niego, wejście niejako w jego skórę. Jeśli z kolei chodzi o Emmę, to również trudno było mi poczuć do niej większą sympatię. Wynika to pewnie w dużej mierze z tego, że tak szybko i łatwo wskakiwała do łóżka, bądź co bądź obcego faceta.   

"Dlaczego ona się mnie nie boi? 
Bo jestem przekonany, że się nie boi. 
Jeżeli czegoś się nauczyłem, odkąd zamieniono mnie w chodzącą diodę, to właśnie tego, jak pachnie, smakuje, wygląda i jak jest wyczuwalny strach."

Fabuła opiera się tylko i wyłącznie na scenach seksu. Scenach, które budziły we mnie raczej zniesmaczenie niż coś, co mogłoby być rozbudzeniem zmysłów. Zabrakło zaskakujących zwrotów akcji, które aż prosiły się o to, by pociągnąć niektóre elementy, bo przecież mamy bohatera o supermocach.

Ale żeby tylko nie narzekać książka posiada również drobne plusy. Jednym z nich jest humor, który w jakiś sposób choć po części ratował inne braki. Nie jest tego dużo, ale wystarczająco. Drugą sprawą są liczne porównania i metafory. Niektóre, co prawda absurdalne, niedorzeczne, ale część z nich trafnie oddające sytuacje.

"Piorun" to powieść opierająca się wyłącznie na scenach erotycznych. Czy tytułowy piorun mnie poraził? Z przykrością muszę stwierdzić, że nie. Jeśli zaś ktoś z Was szuka książki, która  ma jedynie zapewnić mu kilka godzin lekkiej rozrywki, nie oczekując nic ponadto - może zaryzykować. 




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Edipresse 



sobota, 26 stycznia 2019

Jeszcze jeden uśmiech - Magdalena Majcher [Przedpremierowo]


Tytuł: Jeszcze jeden uśmiech
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400
Premiera: 30.01.2019 r.
Ocena: 10/10

Matki feministki kontra Matki Polki kury domowe. Ekomamy w kontrze do klientek McDonalda. Matki pracujące przeciwko pełnoetatowym mamom.

Kariera czy dziecko? Poród naturalny czy cesarskie cięcie? Pierś czy butelka? Współczesnym kobietom nie żyje się lekko, ale każda z nich uważa, że ma ładniejsze mieszkanie, lepszego męża i grzeczniejsze dzieci niż koleżanka.

Monika, Karolina, Olga i Agnieszka spotykają się w kawiarni dla mam z dziećmi. Każda z nich próbuje przekonać pozostałe, że jej sposób na życie jest najlepszy. Do czasu...

Kiedy dziecko jednej z nich poważnie zachoruje, stają w jednym szeregu, żeby ratować życie dziewczynki. Bo przecież są matkami!

"- Walczymy. Każdy dzień jest dla nas walką o jeszcze jeden uśmiech, jeszcze jeden oddech i jeszcze jeden dzień."  

Magdalena Majcher kolejny raz udowadnia, że nie boi się poruszać trudnych i niewygodnych tematów, o których wciąż mało się mówi. Poznając historię czterech bohaterek na nowo musiałam zweryfikować swoje poglądy i zapatrywanie na wiele spraw związanych z macierzyństwem. Mogę śmiało stwierdzić, że w zasadzie każda z nich miała w jakimś sensie swoje racje, gdyż nie ma jednej sprawdzonej, złotej recepty na wychowanie dziecka. Jednak dla każdej z nas najważniejsze jest jego dobro. Dlatego, gdy poznałam je bliżej, mogę powiedzieć, że każdą z nich byłam w stanie zrozumieć i polubić. Starałam się jednocześnie żadnej nie oceniać, choć muszę przyznać, że wcale nie było to takie łatwe.

Podobało mi się ukazanie siły kobiet i ich przyjaźni. Mimo dzielących je różnic, wychowania oraz poglądów potrafiły nadal się przyjaźnić i zjednoczyć w imię najważniejszych wartości. Niezwykle interesująco autorka przedstawiła relacje na linii babcia-matka-córka, kobieta-mężczyzna czy ojciec-dziecko. Pokazuje tym samym łączące je więzi, jak i te dopiero się rodzące. Przypomina jak ważna jest szczera rozmowa, wsparcie i zrozumienie.

"(...) chyba właśnie na tym polegał paradoks życia. Człowiek nigdy nie dostaje tego, na co zasłużył, a los łatwo żongluje złymi kartami, wystawiając nas na najgorsze próby. Próby, na które nikt nie jest gotowy."

Autorka w swojej powieści nakreśla różne oblicza macierzyństwa i towarzyszące mu dylematy. To, w jaki sposób postrzega macierzyństwo rodzicielstwo... z jednej strony zachwyca, a z drugiej skłania do głębszych refleksji. Godzimy się bardziej lub mniej świadomie przyjąć rolę matki Polki, jaką narzuca na nas społeczeństwo. Zapominamy w tym wszystkim o sobie, swoich potrzebach i marzeniach. Bo przecież oprócz tego, że jesteśmy mamami, żonami, partnerkami, jesteśmy również, a może przede wszystkim kobietami. Pamiętajmy o tym!

"Gonimy za czymś niedoścignionym i w tym pędzie gubimy to, co najcenniejsze... Siebie."

Nie da się ot tak wyrazić w kilku słowach wszystkich emocji, jakie spadają na czytelnika. Tu strach, złość, miłość, nadzieja i radość mieszają się ze sobą, by zaskoczyć nas w najmniej spodziewanym momencie. Początkowo nic nie zapowiada zbliżającego się dramatu jednej z bohaterek, ale wraz z upływem stron, przybywa problemów, którym trzeba będzie stawić czoło.

Autorka wplotła również wątek alkoholizmu i współuzależnienia czy rodziny wielodzietnej postrzeganej jako patologia. Wątki niby poboczne, a dopracowane w każdym szczególe. Jednak to choroba dziecka stoi na pierwszym planie i nie sposób po prostu nie przeżywać tego wszystkiego wraz z bohaterami, nie odczuwać ich strachu, obaw, bólu. Trzymałam kciuki za pomyślny finał. Ale czy taki nastąpił? Musicie przekonać się sami.

"Jeszcze jeden uśmiech" to życiowa, wyciskająca z oczu łzy powieść o trudach macierzyństwa i miłości rodzicielskiej. To książka o zwykłej codzienności i wyzwaniach, które rzuca nam pod nogi. To również lektura o sile przyjaźni kobiet, ich pragnieniach i marzeniach. I wreszcie to historia o kobietach takich jak my. Jestem pewna, że każda z nas odnajdzie w niej cząstkę siebie. Czy wszystkie kobiety biorą udział w walce o tytuł najlepszej matki? Sprawdźcie koniecznie!





Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal



piątek, 25 stycznia 2019

Winna - Alicja Sinicka [Zapowiedź]



Już 13 lutego 2019 r.  premiera "Winnej" Alicji Sinickiej wydanej nakładem Wydawnictwa Kobiecego. 


Autorka "Oczu wilka” powraca z nową, sensacyjną historią miłosną!

Wendy ma dopiero 25 lat, a czuje się tak, jakby była w potrzasku. Z jednej strony kontroluje ją jej własny ojciec i wpędza w poczucie niekończącej się winy. Z drugiej zaś mężczyzna, którego pokochała jak nikogo wcześniej, zadaje jej cios prosto w serce.

Wydaje się, że mężczyźni z jej życia skutecznie i konsekwentnie ją ranią i raz za razem zawodzą. Jednak Wendy mimo to postanawia dać szansę Jimowi, przystojnemu wojskowemu, który przypadkiem trafia do jej pogmatwanego życia. Czy będzie ON szansą Wendy, aby w końcu  była szczęśliwa?

Jim pozornie okazuje się wszystkim, czego Wendy potrzebuje. Jednak mężczyzna może wcale nie mieć tak dobrych zamiarów, jak mogłoby się wydawać. Może się okazać, że jej dotychczasowe troski będą błahostką wobec zagrożenia życia jej bliskich.

Romans z wątkami sensacyjnymi, który porywa od pierwszych stron!



Książkę można zamawiać już w Empik




Macie ochotę na tę książkę?



środa, 23 stycznia 2019

Dziewczyna z warkoczem - Agnieszka Jordan-Gondorek


Tytuł: Dziewczyna z warkoczem
Autor: Agnieszka Jordan-Gondorek
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 416
Premiera: 14.01.2019 r.
Ocena: 10/10

Czy rozwód może okazać się najlepszą rzeczą, jaka spotyka kobietę?
Krystyna Hrynkiewicz jest pewna, że jej świat się zawalił. Mąż, z którym od lat starali się o dziecko, pewnego dnia radośnie oświadcza, że zostanie tatusiem. Problem w tym, że mamusią nie jest Krystyna, tylko sprzedawczyni z mięsnego.
Zrozpaczona Krystyna tylko dzięki ratunkowi przystojnego nieznajomego cudem unika śmierci pod kołami samochodu, nawet nie przeczuwając, że właśnie otwiera się nowy rozdział jej życia. Dla niej samej symbolicznym początkiem ma być wizyta w salonie fryzjerskim i pozbycie się długiego warkocza. Jakież jest jej zdziwienie, gdy zamiast znajomej fryzjerki w drzwiach wita ją spotkany wcześniej przystojny nieznajomy.

"Tam, gdzie są zyski, zawsze są jakieś straty. Każda decyzja jest obarczona kosztem alternatywnym."
                                                                  
Od razu moją uwagę przykuli wyraziści, realni, odarci ze stereotypów bohaterowie. Czytając niejednokrotnie łapałam się na tym, że niby już przewidziałam kolejny krok któregoś z nich, po chwili jednak okazywało się, że kompletnie mnie zaskakiwali. Uwielbiam to w książkach! Pierwszoosobowa narracja zaś pozwoliła mi zżyć się z główną bohaterką, poczuć towarzyszące jej emocje, myśli i uczucia. Poza tym autorka doskonale poprowadziła wątek zdrady, ukazując wszystkie emocje, obawy i lęki osoby zdradzanej.

"Zalewa mnie fala sprzecznych uczuć. Tęsknię za nim, ale równocześnie nie chcę się z nim spotkać. Nie potrafię udawać, że nic się nie stało. Nie zniosłabym myśli, że jestem tą trzecią, więc pora skończyć tę znajomość. Nawet jeśli przez to boli serce, a pod powiekami pieką łzy. Nie mam mu nic do powiedzenia."

Zaskoczył mnie zgrabnie wkomponowany wątek kryminalny. Widzimy jak niektórzy ludzie potrafią być nieszczerzy. Jak dla osiągnięcia własnych celów zdolni są posunąć się do wszystkiego. W tym miejscu przekonujemy się jak ważne jest posiadanie przyjaciół, którzy przyjdą nam z pomocną dłonią.

Muszę docenić jeszcze umiejętne wplecenie w fabułę odrobiny egzotyki w postaci pewnej rodziny z Japonii, która z miejsca zdobyła moją sympatię. Przypominamy sobie tym samym, że nie zawsze to więzy krwi są najważniejsze. 

"Obiecuję sobie, że będę jeszcze szczęśliwa. Choćbym sobie miała, kurde, to szczęście sama narysować."

Autorka posługuje się prostym, plastycznym językiem. Z łatwością można wyobrażać sobie wszystkie opisywane przez nią wydarzenia, sytuacje czy miejsca. Z reguły nie lubię książek, gdzie nie ma rozdziałów lub jakiegokolwiek przerywnika, podziału. Jednakże tu zupełnie mi to nie przeszkadzało. Historia Krystyny tak bardzo mnie pochłonęła, że zapomniałam dosłownie o otaczającym mnie świecie, nie oderwałam się od lektury dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania. Tym bardziej jestem pod wrażeniem tej powieści, gdyż jest to debiut Agnieszki Jordan-Gondorek.

I jest jeszcze przepiękna oprawa. To ciepło i spokój bijące z okładki sprawia, że za każdym razem, kiedy spoglądałam na książkę miałam ochotę wręcz przytulić ją do serca. 

"Dziewczyna z warkoczem" to poruszająca, przepełniona ciepłem powieść o rodzinie, zdradzie, bólu,  żalu, budowaniu zaufania na nowo, sile kobiet, przyjaźni. To książka przywracająca wiarę w lepsze jutro. To lektura pokazująca, że szczęście każdy z nas ma na wyciągnięcie ręki. Czasem po prostu wystarczy je chwycić i nie puszczać. Przeczytajcie, naprawdę warto!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika



wtorek, 22 stycznia 2019

Słońce za horyzontem - Magdalena Kołosowska [Zapowiedź]


Już 29 stycznia 2019 r. premiera pierwszego tomu cyklu "Lepsze jutro" pt. "Słońce za horyzontem" Magdaleny Kołosowskiej wydanej nakładem Wydawnictwa Replika. 

~~☀️~~

„Słońce za horyzontem” to pierwsza część trylogii „Lepsze jutro”, opowiadającej historię trzech sióstr: Kingi, Karoliny i Kamili.
Kingę poznajemy w momencie, gdy jest spełnioną zawodowo dziennikarką i oddaną żoną, której do pełni szczęścia brakuje jedynie dziecka. Kiedy wydaje się, że wszystko jest na najlepszej drodze i jej marzenie o pełnej rodzinie ma wreszcie szansę się ziścić – zaczynają nadciągać czarne chmury. Jej poukładane życie wali się z wielkim hukiem, a mała stabilizacja, z której była tak dumna, okazuje się zamkiem zbudowanym na piasku. Z pomocą sióstr za wszelką cenę próbuje poradzić sobie z ogarniającym ją mrokiem.
Jednak światło za horyzontem przecież zawsze zwiastuje nowy dzień, więc i Kindze, która przestała wierzyć w szczęście, pewnego dnia znów zaświeci słońce.

~~☀️~~


Skusicie się? 


niedziela, 20 stycznia 2019

Pudełko z marzeniami - Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński


Tytuł: Pudełko z marzeniami
Autor: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 336
Ocena: 7/10

Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że teraz w tym miejscu stoi restauracja. Prowadzi ją rówieśniczka Michała, Malwina. Ma ona problem ze swoim ukochanym, który "odszedł w siną dal", i babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki. 

Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.

"Marzenia jednak się spełniają. Czasem trzeba im pomóc, a czasem po prostu wystarczy chwilę poczekać."

Byłam bardzo ciekawa tego duetu pisarskiego Witkiewicz i Rogoziński. Każdego z autorów znam z nich samodzielnych powieści, więc nie mogłam się oprzeć, gdy w bibliotece książka w końcu wpadła w moje ręce.

To, co od razu rzuciło mi się w oczy, to wykreowana cała plejada barwnych postaci. Są tak różni, iż myślę że każdy z Was znajdzie swojego ulubieńca, a także takiego, do którego nie zapałacie sympatią. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły dwie starsze panie - pani Wiesia ze swoimi mądrościami życiowymi i babcia Janina. Oczywiście także dwoje dzieci, ich pomysły oraz fenomenalne dialogi, które sprawiły, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Martynka i członek z jej udziałem... Kto czytał, ten wie. A ci co nie, zróbcie to jak najprędzej. Nie zapomnijmy jeszcze o wiecznie bujającym w chmurach, medytującym, rozmyślającym o przyszłości, z czego nic nie wynika, no po prostu leniu jakich mało - Radziu. I jest jeszcze Malwina tak wyrozumiała i łatwowierna.

"Nigdy nie należy mówić nigdy. Każde rozczarowanie z czasem staje się kolejną lekcją, a ból, wyblakłym wspomnieniem."

Ale nie myślcie, że jest zbyt słodko. Co to, to nie. Autorzy wprowadzili do fabuły czarne charaktery - Cezarego i Rozalię. Ta dwójka naprawdę potrafi swoimi intrygami sporo namieszać w życiu pozostałych bohaterów, co będzie skutkowało delikatnym wątkiem sensacyjnym. Ale nic więcej Wam nie zdradzę...

Wyraźnie widać, że książka została napisana z dużym przymrużeniem oka. Ona ma przede wszystkim bawić czytelnika, co zresztą z radością uczyniłam. A że przy okazji znalazło po drodze kilka momentów, które zmusiły mnie do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami - tym lepiej. To zdecydowanie dodatkowy atut.

A jeśli miałabym wskazać jakąś słabszą stronę powieści, to może to, że wątek romantyczny mógłby zostać lepiej dopracowany. Można było pokusić się o więcej głębi i wyrazistości. Ale to tylko takie moje odczucia i z Wami może być inaczej. Za to ogromnym plusem jest fajnie pokazana siła przyjaźni.

"Pudełko z marzeniami" to ciepła, przepełniona humorem komedia romantyczna o marzeniach. Jeśli jesteście ciekawi czy warto brać sprawy w swoje ręce i spełniać marzenia, a może czekać aż ktoś nam w tym pomoże - sięgajcie śmiało po tę lekturę. Ja póki co ciekawa jestem kolejnych powieści duetu Witkiewicz i Rogoziński.