wtorek, 11 sierpnia 2020

Marcin - Patrycja Żurek


Tytuł: Marcin
Autor: Patrycja Żurek
Wydawnictwo: Inanna
Ilość stron: 282
Ocena: 9/10

„Marcin” to powieść, której bohaterowie zanurzeni są w beznadziejnej rzeczywistości jednego ze śląskich miast. Wychowani w „dzielnicy cudów” pragną wyrwać się z przytłaczającej codzienności. Nie jest to jednak proste, bo środowisko wsiąknęło w nich, krąży w żyłach, jest wypisane na twarzach. „Marcin” to historia ludzi przegranych praktycznie na starcie. Ich sytuacja, chociaż wydaje się różna, jest taka sama. Każde idzie inną ścieżką, szuka własnej drogi, by uciec od beznadziejności życia. Czy odnajdą w nim sens? Czy poddadzą się i popłyną z nurtem wydarzeń, które w efekcie prowadzą tylko do tragedii?

"Kiedy był młodszy, miał ambicje, ale miejsce, w którym się urodził, wyrwało mu je bez słowa, zdeptało i wyrzuciło do śmieci. Marzenia, że może stać się kimś wielkim, prysły zbyt szybko, a zderzenie ze szkolną rzeczywistością wyprało z wszelkich planów na przyszłość."

"Marcin" jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Patrycji Żurek i mam nadzieję, że nie ostatnim. Coś mi szeptało, że ta książka mnie zmiażdży. I intuicja kolejny raz mnie nie zawiodła. To powieść z gatunku tych trudnych, przytłaczających, zmuszających do głębokich refleksji i przemyśleń. 

Ta powieść to pokazanie otaczającego nas świata z tej brzydszej strony. Autorka doskonale ukazała klimat biednej dzielnicy Mysłowic, jaką jest Rymera. Opisuje wszystko jak jest, nie sili się na delikatność. Kreśli beznadziejną, ponurą egzystencję zamieszkujących tam ludzi. Porusza tematy, z jakimś spotykamy się w prawdziwym życiu, choć często na co dzień ich nie dostrzegamy lub nie chcemy dostrzec. To świat odarty z otoczki piękna, lukru, bezpieczeństwa. Świat pełen brzydoty, brudu, cierpienia, chorób.

Książka przesiąknięta jest ludzkimi dramatami. Demony przeszłości, różne rodzaje przemocy, trudne dzieciństwo, brak wiary w siebie, zagubienie, depresja, zdrada, egoizm, duma, marazm, frustracja, bezsilność, marzenia, pragnienia i oczekiwania - z tym wszystkim mierzą się bohaterowie. Czy będą w stanie wyrwać się z patologicznego środowiska? Tego Wam nie zdradzę.

"Anna to sprzeczności, które kochał. Fascynowała go i peszyła jednocześnie. Potrafiła być jak huragan, gwałtowna, gniewna, a za chwilę wycofana i zamyślona. Nawet po latach małżeństwa nie umiał jej rozgryźć. Kusiło go, żeby podejść i potrząsnąć nią mocno, tak, żeby zrozumiała, że go rani obojętnością, ale zalał kawę i poszedł do sypialni. Jutro, powiedział do siebie i zamknął drzwi."

Historie bohaterów śledziłam z zapartym tchem i do samego końca nie byłam pewna, jak ostatecznie autorka pokieruje ich losami. Książka dostarczyła mi ogrom emocji, zwykle tych negatywnych, które wzbudzali postaci, gdyż nie znajdziemy tu bohaterów jednoznacznie dobrych czy złych, bo w zasadzie każdy z nich ma coś na sumieniu. Są tacy, którzy pragną coś zmienić w swoim życiu, ale i tacy, którzy nie robią nic w tym kierunku. To zdecydowanie rodzi wiele pytań, ale najważniejszymi są: dlaczego brak im motywacji, ambicji? A może to mają, a chodzi o coś innego? I czy nikt nie może im pomóc? Dlaczego społeczeństwo jest obojętne na ich los?

"- W twoim świecie władzy, pieniądza i wykształcenia nie ma miejsca dla takich jak my. Myślisz pewnie, że sprzedając się, idę na łatwiznę. Próbowałam wielu rzeczy, ta jest najgorsza, ale najbardziej opłacalna."

Ta historia uświadamia, by nie wydawać pochopnych wyroków, nie oceniać kogoś na podstawie wyglądu czy zachowania. Pozory bowiem mogą często mylić. Co ciekawe, autorka w taki sposób pokazała naturę człowieka, iż ten mimo że dopuszcza się okrucieństwa, nie wyprze się swoich uczuć i zawsze czegoś mu będzie brakowało. Niezależnie od tego, kim jesteśmy, kim się staniemy, potrzeba miłości, bliskości i tęsknota w pewnym momencie upomną się o każdego z nas.

Zachwycił mnie warsztat pisarski Patrycji Żurek, która wręcz "strzela" słowem. Pisze dobitnie, mocno, surowo, z licznymi wulgaryzmami, które podkreślają wydźwięk powieści.

"Marcin" to wstrząsający i pełen realizmu obraz wykluczenia społecznego, który każe dostrzec to, czego zwykle nie widać. To książka, z której tragizm wyziera od pierwszego do ostatniego zdania. To powieść o brutalności życia, przegranych ludziach, toksycznych relacjach, trudnej przyjaźni, patologii, biedzie, zatraconej moralności. To trzeba przeczytać! Po tej lekturze ilekroć spojrzę na blokowiska, już zawsze przed oczami będę miała Marcina... Czy wśród nas znajdzie się ktoś, kto nie będzie obojętnym i odważy się wyciągnąć pomocną dłoń do potrzebującego...?


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Inanna


niedziela, 9 sierpnia 2020

Melodia serc - Ewelina Nawara, Justyna Leśniewicz


Tytuł: Melodia serc
Cykl: Kings Of Sin (tom 1)
Autor: Ewelina Nawara, Justyna Leśniewicz
Wydawnictwo: Inanna
Ilość stron: 278
Ocena: 9/10

Jo niespodziewanie zjawia się w Nottingham, burząc tym spokój Liama, który od pierwszej chwili czuje się nią zafascynowany. Młodzi spędzają ze sobą kilka radosnych chwil, szybko jednak ich bajkowa bańka zderza się z rzeczywistością i rozpada w drobny mak. 

Czy pośród zagubionych fragmentów będą umieć odnaleźć siebie? Czy młody muzyk, który może mieć dziewczyn na pęczki, zdecyduje się ustatkować? Jaki wpływ na ich teraźniejszość będzie miała przeszłość?

"To był instynkt, ona uciekała, ja ją goniłem, ona upadała, ja ją łapałem."

"Melodia serc" to pierwszy tom serii Kings of Sin, która finalnie będzie tetralogią. Powieść choć ma dwie autorki (zapewne znane Wam blogerki) tworzy spójną całość i w ogóle nie czuć, aby gdziekolwiek było czegoś za dużo czy zbyt mało. Przyznam że jakiś czas miałam przerwę w książkach, których fabuła oscylowałaby wokół muzyki. Jednak ostatnio w moje ręce trafiają tego typu powieści, i chyba na nowo się od nich uzależniam. Warto dodać, iż pojawiające się piosenki zostały idealnie dobrane do każdej rozgrywającej się w książce sytuacji.

"Patrzyłam jak zahipnotyzowana na chłopaka grającego na gitarze i śpiewającego jeden z moich ulubionych kawałków. Nie mogłam znieść tego, jakie emocje we mnie wzbudzały słowa, głos i ten wzrok, który mnie pożerał, wwiercał się we mnie i uwalniał emocje, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia."

Ale nie tylko muzyka gra tu pierwszą rolę. Równie ważne okazują się być uczucia. A jak uczucia, to wiadomo, że muszą pojawić się i emocje. Nasi bohaterowie będą musieli zmierzyć się z bolesną przeszłością, ale i nie mniej trudną teraźniejszością. Towarzyszyć im będziemy w licznych rozterkach, tragediach, niesprawiedliwości losu. Poświęcenie, cierpienie i ból to nieodzowne składniki miłości. Czy Jo i Liam wyjdą na prostą i pozwolą sobie na szczęście?

"Po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam się, jakbym była w domu, potrzebna, rozumiana, kochana... Tak bardzo potrzebowałam zwykłych gestów pokazujących miłość."

Podobała mi się również stopniowo rozwijająca się relacja między Jo i Liamem. Oczywiście, wiadomo pierwszy strzał Amora jest szybko, ale to, co najważniejsze, szczególny rodzaj bliskości, pojawia się później.

"W jej przypadku przyjaźń mi nie wystarczy, chciałem jej miłości, przyszłości, pocałunków o poranku. Chciałem ją całą, ze wszystkimi wadami i zaletami, z jej niesfornymi włosami i zakręconymi pomysłami."

Nie tylko para głównych bohaterów skradła moje serce. Poboczni postaci również zajmują w powieści swoje miejsce, jednakże za dużo się o nich nie dowiemy. Zapewne otrzymają swoje historie w kolejnych tomach cyklu, na co ogromnie liczę. Póki co najbardziej ciekawa jestem Jamesa...

Ta historia w dużej mierze dotyczy zaufania i tego, by nie bać się zacząć od nowa. Pokazuje że warto słuchać głosu serca i podążać za marzeniami, realizować swoje cele, a nie oczekiwania naszych rodziców. Oni zaś powinni przy nas stać i wspierać. Książka uświadamia, że nikt nie przeżyje za nas życia oraz to, że popełniając błędy uczymy się wyciągać na ich podstawie wnioski. Stajemy się dojrzalsi i silniejsi.

Bardzo cieszy mnie to, iż autorki zdecydowały się na narrację prowadzoną z dwóch perspektyw. Dzięki temu dużo lepiej rozumiemy bohaterów, możemy poznać ich myśli, co czują, czego pragną, o czym marzą... Zawsze tam, gdzie jednym z narratorów jest postać męska, szczególną uwagę zwracam na to, jak wyszła jego kreacja i, co najważniejsze, uwielbiam zaglądać w ich głowy. Tym bardziej doceniam fakt, że to nie mężczyzna jest autorem książki, a autorki, którym udało się uchwycić męskie cechy charakteru.

Napięcie budowane jest stopniowo, a następujące po sobie wydarzenia nie pozwalają ani na chwilę przestoju. Chwalę, kraszę, ale inaczej się nie da. To bardzo udany debiut i już czekam na więcej w wykonaniu Eweliny Nawary i Justyny Leśniewicz.

Zwykle do recenzji wybieram dwa, trzy cytaty (choć zdarza się, że czasem i tyle ciężko znaleźć), a tu jest ich po prostu mrowie. Dawno w książce nie znalazłam tylu pięknych zdań i myśli. Na pewno będę do nich wracać.

"Melodia serc" to piękna, wzruszająca, pełna emocji i uczuć powieść o niespodziewanej miłości, sile przyjaźni i pasji. To książka o bolesnej przeszłości, tajemnicy, toksycznej relacji, błędnych decyzjach, manipulacji, nieporozumieniu, przeznaczeniu, sięganiu po marzenia. Zawsze podążajmy za melodią serc! Ono wie, co dla nas najlepsze! A czy chłopak z gitarą i księżniczka odnajdą do siebie drogę? Sprawdźcie, bo warto! 🎶


Za poruszenie mojego serca dziękuję Wydawnictwu Inanna


sobota, 8 sierpnia 2020

Paleta emocji - Renata Czaban-kryczka [Patronat medialny]


Tytuł: Paleta emocji
Autor: Renata Czaban-Kryczka
Wydawnictwo: Feniks
Ilość stron: 385
Ocena: 9/10
Patronat: Sza! Teraz czytam

Łucja ulega wypadkowi samochodowemu i jako pierwszy pomocy udziela jej przystojny policjant Bartosz. Będąc pod urokiem kobiety, postanawia zdobyć jej względy. Czy dzięki miłości Bartosza, uda się jej zapomnieć o Dominiku, z którym jest w ciąży?
Paulina coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, że nie wyobraża sobie życie bez Adriana, a rodzice Łucji przeżywają kryzys małżeński. Kim jest tajemnicza sąsiadka i jak jej postępowanie odbije się na relacji Renaty i Pawła? 

"(...) życie jest zbyt kruche i nie wiemy, co może przydarzyć się dziś czy jutro."

"Paleta emocji" jest kontynuacją "Palety uczuć", na którą muszę przyznać czekałam bardzo niecierpliwie. Byłam zafrapowana tym, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, a zwłaszcza Łucji, gdyż Renata Czaban-Kryczka pierwszą część skończyła w takim momencie, iż podsyciła moją ciekawość na więcej. Polecałabym zapoznać się najpierw z pierwszą częścią, dzięki czemu będziecie mieli pełny ogląd na całą historię i lepiej zrozumiecie bohaterów. Jednakże można czytać od razu drugą część.

Już pierwsze strony sprawiły, że ta powieść stała się mi jeszcze bliższa, gdyż akcja rozpoczyna się w Olsztynie. Mieście, do którego mam bardzo blisko i które w jakimś tam stopniu znam. Kolejny raz jestem zachwycona tym, co otrzymałam. W pierwszym tomie zagrały uczucia, nie inaczej było i tym razem. Tytuł idealnie oddaje to, co znajdziemy na kartach książki. Poznając tę historię doznacie całej palety emocji, uczuć i przeżyć.

Bohaterowie niczego nie stracili z atrakcyjności dla czytelnika. Może nawet jeszcze bardziej wkręcamy się w ich losy. Zostali obdarzeni zarówno wadami, jak i zaletami. Oprócz perypetii Łucji i Adriana, sprawdzamy również co słychać u ich bliskich i przyjaciół. A tam też sporo się wydarzy. Pojawi się również pewien nowy bohater - Bartosz, który... co tu dużo mówić, z miejsca potrafi zjednywać sobie sympatię. Problemy, jakie napotykają na swojej drodze postaci czynią tę powieść realną, gdyż w prawdziwym życiu również nieobce jest nam uczucie zdrady, zranionego serca, brak zaufania czy smak prawdziwej przyjaźni. Towarzyszymy im w radościach i smutkach, poczuciu żalu i rozgoryczenia, rozterkach, chorobie, poczuciu obowiązku i oddaniu oraz tlącej się nadziei. Wszystko to, co dotyczy bohaterów, bardzo szybko staje się bliskie i nam. Zaczynamy im kibicować, ale bywają i takie momenty, kiedy nie zgadzamy się z podejmowanymi przez nich decyzjami. Jednak konsekwencje poniosą oni, nie my. Autorka niczego nie koloryzuje, przedstawia wszystko takie, jakim jest w rzeczywistości. Wiarygodność definiuje tę książkę, jej bohaterów, sytuacje i wydarzenia.

"Poznał wspaniałą kobietę, która spowodowała zamęt w jego dość uporządkowanym życiu. Takie nagłe zawirowania nie pojawiły się po raz pierwszy, ale pierwszy raz były one pozytywne."

Moją uwagę przykuł plan Moniki... czegoś takiego po prostu się nie spodziewałam! Jednakże nie będę Wam niczego zdradzać, bo popsułabym Wam tym zabawę. Drugą sprawą było to, iż muszę przyznać się, że zbyt pochopnie oceniłam zachowanie jednej z bohaterek. Którą? Myślę że gdy tylko przeczytacie książkę, będziecie wiedzieć o kogo mi chodzi.

Jedynie zabrakło mi szerszego rozbudowania postaci Dominika. O ile szczegółowo poznaliśmy co czuje i myśli Łucja po rozstaniu z mężczyzną, to w jego przypadku niewiele dostajemy informacji jak odbierał tę sytuację. Ale w żadnym razie nie miało to wpływu na całokształt powieści. Tym bardziej, że pojawienie się Bartka całkowicie zaprzątnęło moją uwagę.

Ogólnie rzecz biorąc, tu wszystko ma ręce i nogi. Autorka posiada lekkie, plastyczne pióro, buduje naturalne dialogi, tam gdzie trzeba wstawia odrobinę humoru, a gdzie indziej naprawdę poważne wątki. Pojawiają się także sceny miłosne charakteryzujące się subtelnością, ale nie pozbawione namiętności i pożądania. Z kolei zaskakujące zakończenie stanowi wisienkę na torcie. Już jestem ogromnie ciekawa co wydarzy się dalej.

Ta historia przypomina, czym jest prawdziwa miłość i ile znaczy dla człowieka. Pokazuje że dzięki niej życie nabiera innych barw. Podkreśla wartość i siłę rodziny. Uświadamia też, byśmy nie trwonili naszego cennego czasu na kłótnie, obrażanie się czy rezygnowali z rozmowy.

"Paleta emocji" to powieść o złamanym sercu, straconym zaufaniu, próbie ułożenia życia na nowo, trudnych relacjach międzyludzkich, prawdziwej przyjaźni i wartości rodziny. To historia ubrana w piękne uczucia i emocje. Macie ochotę zanurzyć się w świecie pełnym emocji?



Za możliwość patronowania powieści dziękuję Autorce i Wydawnictwu Feniks


piątek, 7 sierpnia 2020

Ćma - Ewa Los


Tytuł: Ćma
Autor: Ewa Los
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 748
Ocena: 7/10

Marta mieszka w małym miasteczku na Podlasiu, w którego atmosferze się dusi. Marzy o lepszym życiu, ale na razie ma na koncie tylko oblaną maturę, seks z przygodnymi partnerami i własną frustrację. Tymczasem odwiedza ją kuzynka, która ma wszystko to, o czym Marta może tylko marzyć: pieniądze, luksusowe wakacje, perspektywę studiów na Oksfordzie i ustawionego życiowo, przystojnego narzeczonego. Niechęć Marty do kuzynki, podsycana przez jej aktualnego chłopaka, sprawia, że dziewczyna podejmuje decyzję, która zaważy na całym jej dalszym życiu. Kiedy wydaje się, że jest już za późno, by naprawić popełnione błędy, wyciąga do niej rękę nieznajomy mężczyzna. Czy to możliwe, by los dał jej drugą szansę?

"Czasami to, czego pragniesz najbardziej, staje się twoim przekleństwem."

Lubicie tureckie seriale? Ja chyba nie, bo nawet nie obejrzałam w całości ani jednego odcinka. Jakoś mnie to nie kręci. Niemniej jednak "Ćma" wpasowuje się w ramy takich klimatów.

Szczerze przyznam, że spodziewałam się jakiejś typowej obyczajówki. Natomiast dostałam coś zgoła innego. Z jednej strony jestem zawiedziona, a z drugiej... no cóż historia Marty zaintrygowała mnie na tyle, iż chciałam poznać ją do końca. I ostatecznie nie żałuję, że zdecydowałam się na lekturę "Ćmy", gdyż znalazłem w niej kilka elementów, które przykuły moją uwagę.

Ewa Los podjęła się ukazania różnic kulturowych między Europą a Bliskim i Dalekim Wschodem. Autorka przedstawia związek z muzułmaninem, i jak wiemy takie związki budzą w ludziach wiele wątpliwości i obaw. Związek z obcokrajowcem nie należy do łatwych i trzeba liczyć się z tym, iż mogą pojawić się różnice, spory i kłótnie. Jedynym wyjściem są po obu stronach są pewne ustępstwa i kompromisy. Martę i Mikaila (Turka mieszkającego w Londynie) dzieli niemal wszystko. Ale spojrzenie Mikaila na rolę kobiety w życiu mężczyzny zdaje się być tym najważniejszym, z czym Marta nie może się zgodzić. Bo czy jest w porządku wymuszanie na kochanej osobie, aby ta była mu bezgranicznie posłuszna i uległa we wszystkim? Czy na tym polega miłość? Moim zdaniem nie.

Nie mogłam zrozumieć naiwnej, infantylnej postawy Marty i jej lekkiego podejścia do życia. Brak perspektyw w małym miasteczku nie może tłumaczyć takiego zachowania. Dziewczyna nie patrzy przyszłościowo, nie chce nawet podejść do matury. Bywały jednak i takie momenty, kiedy udało się jej wzbudzić moje uznanie, bo to w gruncie rzeczy dobra dziewczyna o wielkim sercu.

"Czuję się jak ćma, która krąży w pobliżu świecy. Za chwilę się spali, ale jeszcze krąży upojona jej blaskiem i ciepłem."

Książka mimo swojej pokaźnej objętości sprawia, że czyta się wyjątkowo szybko. Wpływ na to ma lekki przystępny język. Jednakże część sformułowań i wątków się powtarza, więc można było to trochę okroić. Niemniej jednak całość wypada naprawdę dobrze, zwłaszcza że dzieje się bardzo dużo.

"Ćma" to klimatyczna powieść o skomplikowanej miłości, trudnych relacjach rodzinnych, niełatwych decyzjach i ich konsekwencjach, próbie naprawy popełnionych błędów. Polecam miłośnikom tureckich klimatów.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res


wtorek, 4 sierpnia 2020

Miłość po grecku - Barbara Seeman-Włodarczak


Tytuł: Miłość po grecku
Autor: Barbara Seeman-Włodarczak
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 368
Ocena: 8/10

Zofia jest ambitną dziennikarką i perfekcyjną kobietą. Ma dobrą pracę i poczciwego męża, do pełni szczęścia brakuje jej tylko… miłości. Takiej rodem z romantycznych lektur albo filmowych romansów. Miłości idealnej, wzniosłej, opartej na porozumieniu dusz i symbiozie ciał. Niestety mąż niezbyt się nadaje: jest pospolitym zjadaczem chleba, w wolnym czasie gra w gry komputerowe, a na domiar złego uwielbia piwo, którego Zofia nie znosi.
Kiedy splot okoliczności i przypadków rzuca małżonków do przepięknych Aten – Zofii od razu wpada w oko przystojny Grek, Sokrates. Atmosfera upalnych dni i długich zmysłowych wieczorów sprzyja płomiennemu romansowi, który już wisi w powietrzu…
Czy Zofia odnajdzie spełnienie u boku Sokratesa? A może nie wszystko złoto, co się świeci?

"Zastanawiał się, czy powiedzieć jej, że nie jest doskonała. Że posiada pęknięcia, jak wszyscy ludzie, a mimo to nadal ją kocha. Na tym etapie nie zrozumiałaby go jeszcze. Jeszcze nie. Miała trudny charakter, ale wciąż chciał się nią opiekować. Nie potrafił jej zranić."

"Miłość po grecku" to co prawda lekka, wakacyjna lektura, ale pod tą otoczką skrywa się wiele istotnych aspektów i problemów naszego życia, na które warto zwrócić uwagę. Autorka przede wszystkim otwiera nam oczy na to, co mamy tuż obok. Człowiek bowiem już jest tak skonstruowany, iż gubi się w nawale obowiązków, codzienności, przyzwyczaja się do pewnych rzeczy, wszystko mu powszednieje. Zwykle zaczyna doceniać to, co najcenniejsze w momencie, kiedy może to stracić. Ta historia doskonale wskazuje na co powinny być zwrócone nasze oczy. Byśmy nie zapominali o pielęgnacji naszego związku.

Barbara Seeman-Włodarczak stworzyła bohaterów różnorodnych, posiadających takie cechy charakteru, które sprawiają, że nasz stosunek wobec nich ciągle ulega modyfikacjom. Bardzo lubię takie kreacje. Nikt przecież nie jest krystalicznie czysty, nie ma samych zalet i wad. Dlatego tym bardziej postaci wydają się nam prawdziwi, tacy z którymi możemy się utożsamić. Zofia, choć na swój sposób polubiłam ją, to w niektórych sytuacjach odnośnie Tomasza irytowała mnie. Do jej przyjaciółki Ani nie znalazłam ciepłych uczuć. To kobieta bez zahamowań i skrupułów, ale przez to jakże dla czytelnika ciekawa. Z kolei nachalność Sokratesa... odpychała mnie.

"Bała się uczucia, jakie w niej wzbudzał. Ale z dnia na dzień uświadamiała sobie, że ten człowiek jest jedyną wyspą na oceanie nicości. Wsparciem na zszarzałym pustkowiu. Jedyną istotą, która wyciągnęła do niej pomocną dłoń wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowała."

Książka dostarczyła mi mnóstwo emocji i rozrywki. Historia jej bohaterów sprawiła, że nie mogłam się oderwać od lektury, a co najważniejsze skłoniła mnie do wielu refleksji i przemyśleń.

Ta historia dobitnie uświadamia, że pozory mogą mylić, i nie każdy może być tym, za kogo się podaje. Miłość a zauroczenie to jednak nie to samo. Często te dwa uczucia traktujemy na równi. A przecież, aby kogoś obdarzyć prawdziwym, trwałym uczuciem, nie wystarczy chwila. Na to trzeba czasu, poznania się w dobrych i złych momentach życia.

"Wzdrygnęła się. Absolutna wolność jak jej się wydaje, ma swoje dwie strony. Także tę ciemniejszą. Nigdy i nigdzie nie da się uciec od problemów i trudnych relacji. Można tylko uciec od jednych, by w następnej chwili wpakować się w kolejne. Nie otrzyma się od losu gwarancji na bezproblemowe życie."

Autorka w barwny i malowniczy sposób opisała greckie krajobrazy i wszystkie te miejsca, w których umiejscowiona została fabuła książki. Słysząc Grecja, zawsze mam jedno skojarzenie: Ateny i Sokrates filozof. Oczywiście znajdziemy to w niniejszej powieści.

"Miłość po grecku" to klimatyczna, zabawna i zaskakująca powieść o poszukiwaniu szczęścia, pozorach, konsekwencjach wyborów, dostrzeganiu tego, co najważniejsze i umiejętności cieszenia się chwilą. Czy miłość idealna istnieje? Sprawdźcie koniecznie, upalne Ateny czekają!


Za literacką podróż do słonecznej Grecji dziękuję Wydawnictwu Replika


niedziela, 2 sierpnia 2020

Szczęście pod stopami - Renata Górska


Tytuł: Szczęście pod stopami
Autor: Renata L. Górska
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 512
Ocena: 9/10

Nie pomogą żadne zaklęcia, jeśli szczęściu nie da się szansy.
Troje pod jednym dachem: nie matka, nie ojciec i nie ich córka. Czy taki układ ma szansę się sprawdzić?
Monika opiekuje się dzieckiem swojej siostry i choć jednocześnie wciąż ma nadzieję na założenie własnej rodziny, wydaje się szczęśliwa i spełniona. Kiedy przewrotny los stawia na jej drodze mężczyznę, który burzy jej spokój - nie zamierza na to pozwolić i dać się ponieść emocjom. Zwłaszcza że od pierwszej chwili jest świadoma jego specyficznych zainteresowań; przecież między innymi właśnie z tego powodu zdecydowała się wynająć mu pokój...
Powieść z tajemnicą w tle, w której nic nie jest takie, jak się początkowo wydaje.

"Po raz pierwszy w życiu poczułam się jak prawdziwa sierota. Straciłam najbliższą osobę, zawsze mi przyjazną. Świat bez niej zubożał i stał się smutny. Ogromnie mi jej brakowało, ale załamanie nie wchodziło w rachubę. Musiałam pracować i spłacać kredyt, jeżeli nie chciałam zostać bez dachu nad głową. Na dodatek było jeszcze dziecko."

"Szczęście pod stopami" jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Renaty L. Górskiej i z całą pewnością nie ostatnim, gdyż to, co otrzymałam na kartach powieści przerosło moje oczekiwania. To, co zapowiadał opis było niczym w porównaniu z tym, jak przewróciłam kilka stron i... przepadłam w tej historii. Jak zapewne wiecie, lubię powieści obyczajowe z tajemnicą w tle. Tym bardziej, że tu nic nie jest tym, jakby mogło się początkowo wydawać.

Autorka posiada niezwykły zmysł obserwacji otaczającego ją świata, co widać w przedstawionej historii. Fabuła tylko z pozoru wydaje się schematyczna. Największą zaletą książki jest jej prawdziwość. Nie tylko w prowadzeniu wydarzeń, sytuacji, ale i sylwetkach bohaterów. To postaci barwne, charakterystyczne, obdarzone nie tylko zaletami, ale i wadami, słabościami. Oni, jak każdy z nas mają swoje pragnienia i muszą podejmować niełatwe wybory i decyzje. Dla mnie, jako czytelnika gratką jest, gdy napotykam w książce bohaterów, których z miejsca mogę polubić (jak chociażby Monika czy Elżbieta) i im kibicować. Uwielbiam też pokazany kontrast cech charakteru, które budzą we mnie negatywne uczucia. Taką postacią okazała się być Patrycja i jej matka. Egoizm, arogancja i bezczelność są dla mnie nie do zaakceptowania.

"Historia rodzinna przedziwnie zatoczyła krąg, gdy moja siostra poszła w ślady naszej matki. Chociaż z urody nie przypominała Hanki, to najwyraźniej przejęła inne jej geny. Patrycję również pociągał wielki świat, przez jakiś czas mieszkała w Anglii, by następnie przenieść się do Szkocji. Zaszła tam w niechcianą ciążę, a gdy się zorientowała, na aborcję było za późno."

Mają szczególną uwagę przykuł wątek geja. Autorka z wyjątkowym wyczuciem potrafiła "ugryźć" ten niełatwy temat. Ukazała jak trudno jest zdefiniować i zrozumieć własną tożsamość, to w jaki sposób postrzegana jest odmienność oraz jakie uczucia towarzyszą takiej osobie. 

"Człowiek, który wkroczył do mojego mieszkania, za nic w świecie nie kojarzył mi się z gejem. Miał blisko metr dziewięćdziesiąt wzrostu, barczyste ramiona i mocny zarys podbródka. Niedobór testosteronu nie wchodził tutaj w rachubę, w tym osobniku nie było nic zniewieściałego. Powiedziałabym nawet, kwintesencja męskości!"

Ale to nie wszystko. Byłam totalnie zaskoczona tym, w jakim kierunku poszła relacja Moniki i Ondry. Zaczęłam wówczas połykać strony jak szalona, by jak najszybciej dowiedzieć się jaki będzie finał tej znajomości. A po drodze czekały na mnie liczne niespodzianki, które niejednokrotnie wprawiały mnie w zdumienie i zmuszały do refleksji.

"Spotkałam się ze spojrzeniem Ondry, spoważniał. Przeszyło mnie znowu osobliwe uczucie, którego nie umiałam porównać z niczym mi znanym. Jakbym otarła się o drzewo z zakazanym owocem, kuszona i jednocześnie odpychana. Byłam skołowana i zażenowana, zarówno tym, co działo się ze mną, jak tym, co widziałam w jego w oczach."

Cóż mogę więcej dodać? Książka jest na wskroś oryginalna. Pani Renata poruszyła w niej również temat feederyzmu. Nie przypominam sobie, abym czytała coś podejmującego ten problem. Ta historia pozwala mieć nadzieję, że zawsze warto marzyć, wierzyć w miłość i dążyć do realizacji tego, na czym nam najbardziej zależy. Tak więc zachęcam do przeczytania, bo to naprawdę kawał dobrej literatury!

"Szczęście pod stopami" to przejmująca, życiowa powieść o pragnieniu miłości i bliskości, samotności, niezrozumieniu i odrzuceniu, walce o bezpieczeństwo i stabilizację, homofobii, manipulacji, rodzinnych sekretach. To lektura, która daje jasny przekaz, aby żyć w zgodzie z samym sobą, nie oglądając się na innych oraz to, że każda osoba pojawiająca się w naszym życiu nie jest przypadkowa, bowiem wszystko dzieje się po coś. Polecam gorąco!




Za możliwość odkrywania kart powieści dziękuję Wydawnictwu Replika


sobota, 1 sierpnia 2020

Lipiec - podsumowanie

Hej Hej! 😊 Pora na podsumowanie lipca. W minionym miesiącu udało mi się przeczytać 14 książek. A jak było u Was? Dajcie znać w komentarzu 😉




"Królowa pszczół" to realna, klimatyczna, poruszająca, trafiająca wprost do serca powieść, która zmienia nasze spojrzenie na otaczający świat i ludzi. To książka o marzeniach, walce z przeciwnościami losu, sile miłości, przyjaźni, nadziei oraz wsparciu życzliwych ludzi. To lektura zawierająca w sobie wiele życiowych prawd i mądrości. Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądają Indie odarte z jej pięknej otoczki - sięgajcie śmiało, bo emocji z pewnością nie zabraknie!



"Zmysłowy anioł stróż" zabiera czytelnika w pokręcony, niebezpieczny i kipiący zmysłami świat bohaterów. Dla mnie była to bardzo udana przygoda. Sprawdźcie czy tytułowy anioł stróż zdoła ochronić Jet...



"Bądź ze mną szczęśliwa" jest bolesną drogą nauki życia na nowo po stracie bliskiej osoby. To próba wybaczenia sobie i ponownego zaufania drugiej osobie. To pełna emocji powieść o szczerej przyjaźni, miłości i sile walki o normalność. To naprawdę wartościowa propozycja. Polecam gorąco!



"Port nad zatoką" to prawdziwa, przejmująca, dająca nadzieję powieść o trudnych wyborach, przewrotnym losie, tęsknocie, potrzebie bliskości i przynależności, drugich szansach, o poszukiwaniu własnej drogi w życiu. Polecam gorąco zacumować w porcie nad zatoką!



"Niegrzeczny idol" to pełen pasji i emocji zmysłowy romans pokazujący nie tylko to, ile znaczy dla nas w życiu to, co robimy czy spełnianie marzeń, ale przede wszystkim, jak ważna jest umiejętność zawalczenia o drugą osobę. To historia udowadniająca, że prawdziwa miłość nie patrzy na status społeczny, wygląd i powierzchowność. Bawiłam się świetnie, co polecam i Wam!



"Zawsze warto" to pełna emocji i niepokoju powieść o miłości, cierpieniu, tęsknocie, zgubnemu pragnieniu zysku pieniężnego, zazdrości, chęci zemsty, dawaniu drugiej szansy, walce o siebie i swoje marzenia. Polecam gorąco, warto!



"Zdrada doskonała" to utrzymany w mrocznych klimatach, pełen niewiadomych i tajemnic, z zapętloną intrygą thriller psychologiczny. To powieść o próbie pogodzenia się ze stratą najbliższej osoby, bólu, samotności, manipulacji. To książka zmuszająca do zastanowienia się nad tym, jakimi motywami kierują się ludzie. Co w tej historii jest urojeniem, a co rzeczywistością? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Sprawdźcie koniecznie! Ta lektura podburzyła moje zaufanie do otaczającego mnie świata i ludzi.



"Poplątane ścieżki" to pełna emocji, uczuć i niepowtarzalnej atmosfery powieść o niespełnionej miłości, przeciwnościach losu, poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, tajemnicach. Co jeszcze może skrywać Dwór w Zaleszycach? Ja z przyjemnością tam wrócę, by to sprawdzić, bo takim finale, jaki zgotowała nam pani Agata, jestem pewna, że w kolejnej części wszyscy bohaterowie będą zaskoczeni... 



"Splamiona jego żądzą" to pikantny, pełen emocji i humoru erotyk o bezgranicznym oddaniu się drugiemu człowiekowi, samotności, tęsknocie, bólu, potrzebie wsparcia i akceptacji. Miłość, przyjaźń, namiętność, pasja splatają się w jedną całość - poznajcie wszystkie ich odcienie!



"Druga szansa" zaskakuje fabułą oraz tym, że oprócz obyczaju i romansu, odnajdziemy w niej elementy thrillera czy sensacji. To pełna emocji powieść o sile miłości, stracie, bólu, tęsknocie, szacunku, wybaczeniu, intrygach, strachu, nadziei i tytułowej drugiej szansie. Anna Głowacz realnie kreuje świat, w którym dobro i zło toczą odwieczną walkę. Czy wszyscy wyjdą z niej cało? Koniecznie zajrzyjcie do lektury!



"W piekle pandemii" to autentyczny, żywy i przejmujący obraz pełnej poświęcenia walki z groźnym przeciwnikiem, jakim jest koronawirus. To historia, z którą się mierzymy, która dzieje się na naszych oczach, i z którą pewnie jeszcze długo przyjdzie nam żyć. Ale to również lektura, która daje nadzieję, że jeszcze będzie normalnie. I tego się trzymajmy.



"Zatrute serca" to głęboko poruszająca, wręcz tragiczna powieść o utraconej przyjaźni, poczuciu straty, trudnych relacjach rodzinnych, niewłaściwych wyborach, słabościach i pragnieniach, niepewności, wyrzutach sumienia, próbie naprawienia błędów, nadziei na lepsze jutro. To książka przypominająca o tym, jak ważne jest dbanie o przyjaźń i miłość. Cóż więcej mogę jeszcze dodać? Przeczytajcie!



"Pod złą gwiazdą" to intrygująca, porywająca, aktualna, pełna smutku i niepokoju epicka powieść o losach łódzkiej rodziny. To książka o prawdziwej miłości, porywach serca, podziałach społecznych i politycznych, potrzebie szacunku, urażonej dumie, chęci zemsty, intrygach, spiskach, wyrzutach sumienia, poczuciu beznadziei, ale i nadziei na lepsze życie. Dajcie się zabrać w pełną emocji podróż do XVII wieku.



"Gra" to oryginalny, nietuzinkowy i wymagający romans, w którym żądza, popęd seksualny i intrygi biorą we władanie ludzkie zachowania. Perwersyjna, bezczelna, pełna kłamstw gra wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Czy chciwość i pewność siebie zgubi bohaterów? Czy doszło do profanacji klasyka? Sprawdźcie i oceńcie sami!





Zaczytanego sierpnia 📚😎🤗