piątek, 14 września 2018

Tam, gdzie rodzi się zazdrość - Edyta Świetek


Tytuł: Tam, gdzie rodzi się zazdrość
Cykl: Tam, gdzie rodzi się miłość (tom 2)
Autor: Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 320
Ocena: 9/10

Związek Darii i Marka z trudem można nazwać szczęśliwym. Młodzi małżonkowie nie darzą się nawzajem zaufaniem i boją się mówić wprost o swoich uczuciach. Marek, przekonany, że żona zgodziła się na ślub wyłącznie z rozsądku, po ściągnięciu jej do Krakowa wprost szaleje z zazdrości i strachu, że dziewczyna w końcu zdecyduje się go zostawić.

W tym czasie Daria i jej brat zmagają się z wciąż żywymi demonami przeszłości. Choć wieloletni rywal ich ojca zginął, ktoś dowiedział się o wydarzeniach znad urwiska i teraz próbuje zaszantażować rodzeństwo. Okazuje się, że dawne urazy nie wygasły i tajemniczy wróg wciąż zrobi wszystko, aby zaszkodzić rodzinie Hajdukiewiczów. Jedynym ratunkiem dla Darii może okazać się jej mąż, tylko czy on jest jeszcze zainteresowany trwaniem ich związku?

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" to kontynuacja "Tam, gdzie rodzi się miłość", w której czeka na czytelnika mnóstwo zaskoczenia, zmian nie tylko miejsca akcji (tym razem udamy się do Krakowa), ale i w samych bohaterach.

Motyw zazdrości okazał się w powieści kluczowy, wiedzie prym i doskonale widzimy do czego może doprowadzić brak zaufania w związku. Jestem usatysfakcjonowana tym, iż wątek ten został potraktowany z należytą dokładnością. Daria i Marek coraz częściej nie mówią sobie prawdy, jedno przed drugim udaje, że go nie kocha. A wszystko przez zazdrość. W pewnym momencie naprawdę miałam ochotę nimi potrząsnąć.

"Nie pojmowała nagłych przemian, które dostrzegała w mężu. W jednej chwili stawał się zimnokrwistym, apodyktycznym draniem, aby zaraz wrócić w skórę ciepłego, czułego kochanka. Był pełen pasji. Bywał nieprzytomnie zazdrosny. Tkliwy, to znowu gwałtowny. Nieprzewidywalny. Pełen skrajności."

Kreacja bohaterów ponownie wypada doskonale. Każdy z nich posiada takie cechy, które wyróżniają go na tle pozostałych, zmaga się także z innymi problemami. Daria jest mi szczególnie bliska. Mogę wręcz powiedzieć, że w pewien sposób utożsamiam się z nią. W niektórych sytuacjach miałem wrażenie, jakbym widziała siebie. Z kolei Marek zaskoczył mnie swoją postawą, apodyktycznością, chorą zazdrością, ale pod koniec pokazał bardziej ludzkie, przystępne oblicze. Cieszy mnie również to, iż bohaterowie zostali ukazani z nieco innej strony niż w pierwszym tomie.

"Znowu podchwyciła to dziwne spojrzenie. Już nieraz patrzył na nią tak, jakby na coś czekał, albo wręcz rozmyślnie ją prowokował."


Edyta Świętek kolejny raz stworzyła przemyślaną intrygę, napięcie i klimat. Z każdą kolejną stroną czyta się z większym zaciekawieniem. Już na samym początku dostajemy subtelne wskazówki, ale i tak aż do finału trudno przewidzieć kto i dlaczego tym razem zagraża rodzinie Hajdukiewiczów.

Autorka całą tę historię ubrała w wachlarz  różnorodnych emocji. Trudne problemy potraktowała w nieprzerysowany i nieskomplikowany sposób. Dzięki temu książkę czyta się z przyjemnością i niezwykłą lekkością. Moją uwagę zwróciły poboczne wątki i problemy, jak chociażby alkoholizm czy narkotyki.

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" to niebanalna powieść o trudnej miłości, chorobliwej zazdrości, braku zaufania, półprawdach, niedomówieniach, wygórowanych oczekiwaniach, szacunku. To książka, która przypomina, że o miłość trzeba dbać, stale ją pielęgnować, nie można spocząć na laurach. Polecam tę dylogię, emocje gwarantowane! 




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


3 komentarze:

  1. Mam tę książkę w starszym wydaniu, ale jeszcze jej nie czytałam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam zaufania do polskich autorek obyczajowych (jakoś nie miałam szczęścia...) i w ogóle do tego gatunku podchodzę sceptycznie, ale książki Świętek kuszą mnie już od dłuższego czasu. Twoja recenzja jest mocno emocjonalna i jeszcze bardziej mnie zachęca do nadrobienia zaległości - zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie zacznę czytać od pierwszego roku! :) Świetna recenzja :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwuhesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)