czwartek, 13 lipca 2017

"Szkoła żon" i "Pensjonat marzeń" Magdalena Witkiewicz


Szkoła żon 
&
Pensjonat marzeń
Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 500
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


 "Szkoła żon" 

Świeżo rozwiedziona Julia podczas opijania w klubie z przyjaciółkami rozwodu wygrywa trzytygodniowe zaproszenie do luksusowego SPA o nazwie "Szkoła Żon". Kobieta straciwszy wiarę w miłość, decyduje się na wyjazd. W mazurskiej głuszy poznaje kilka innych kobiet. Będzie to niezapomniana przygoda (a nawet coś więcej) życia dla każdej z nich. Po powrocie nic już nie będzie takie samo. A tytułowa Szkoła żon to idealne miejsce dla kobiet, które chcą złapać wiatr w żagle i poczuć się szczęśliwe. Znajdą tam wszystko, czego potrzebują i pragną. Szkoła nauczy je zdrowego egoizmu, dbania o siebie, o zaspokojenie swoich potrzeb, a dopiero potem partnera. Uczy by same ze sobą czuły się dobrze i zaczęły inaczej traktować swoją osobę. Kobieta, która trafi do tego miejsca nabierze pewności siebie i stanie się otwarta na to, co nowe. I do takiej szkoły trafiają Julia, Jadwiga, Michalina i Marta, gdzie między kobietami zawiązuje się przyjaźń. Ze szkoły wyjdą silniejsze, odmienione i wiedzące czego chcą od życia, a raczej czego już nie chcą.

"Wiesz moja mama mówiła mi, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli coś się dzieje, to tylko po to, by pociągnęło za sobą jakieś sznurki, które poruszą to, co musi i tak nas spotkać. I coś w tym chyba jest." 

Dużym plusem było dla mnie to, że bohaterkami nie są tylko młode dziewczyny (jak to zazwyczaj bywa w erotykach). Tu spotykamy bohaterki w każdym przedziale wiekowym. Różni je nie tylko wiek, ale i wygląd, doświadczenie życiowe czy plany na przyszłość. Ale jest coś, co je wszystkie łączy - każda pragnie szczęścia, a w dotychczasowym życiu doznała zdrady, braku miłości i zrozumienia. Bardzo łatwo można się z nimi utożsamić, znaleźć którąś podobną do siebie. 

W książce nie brak śmiałych opisów scen erotycznych, ale podanych ze smakiem. I mimo iż jest to powieść erotyczna, zawiera w sobie ważne przesłanie, które jeśli tylko będziemy chcieli, to je dostrzeżemy. My, kobiety mamy nie tylko obowiązki domowe, małżeńskie i rodzicielskie, ale i prawa, z których powinnyśmy śmiało korzystać. Potrzebujemy od życia chwili dla siebie, oddechu, egoizmu, przysłowiowych swoich pięciu minut, zwłaszcza teraz, w tak zabieganym świecie. Bo szczęśliwa kobieta to szczęśliwa żona i matka. Czytając to wszystko, aż chciałoby się znaleźć w takim miejscu. Życie jest tylko jedno, więc dlaczego by z niego nie korzystać?

Powieść zarówno odważna, jak i romantyczna, napisana lekkim, przystępnym językiem, więc czyta się bardzo przyjemnie i szybko.

Dostałam moc pozytywnej energii, bawiłam się świetnie. Lektura wzruszyła mnie i zmusiła do przewartościowania kilka rzeczy w swoim życiu. Książka motywuje do zmiany swojego życia na lepsze, do zawalczenia o szczęście. "Szkoła żon" to powieść dla każdej kobiety, żony i nie żony. Jestem pewna, że dzięki niej każda z Was dostrzeże swoją wartość i potrzeby. 
    

 "Pensjonat marzeń" 

Zaczynając czytać ten tom, najbardziej ucieszył mnie fakt, że nie czytałam oddzielnych części, a od razu za jednym razem obie. To świetny pomysł wydawnictwa. 

W "Pensjonacie marzeń" powracają znane nam bohaterki ze "Szkoły żon". Polubiłam je wszystkie, dlatego ciekawa byłam, jak potoczą się ich dalsze losy. Ale oprócz dobrze już nam znanych postaci, pojawią się nowe, więc na nudę nie można narzekać, bo dzieje się naprawdę dużo. Bohaterki już wiedzą, że ich los zależy tylko i wyłącznie od nich samych. Tym razem same stworzą szkołę na Kaszubach o nazwie "Pensjonat Marzeń". Nie obejdzie się przy tym bez problemów, przeszkód, ale jak to mawiają, w przyjaźni siła. Razem można wszystko osiągnąć. Autorka bardzo fajnie pokazała tę babską przyjaźń, solidarność i wzajemne wsparcie.  

"Jakie to dziwne, że na zewnątrz człowiek ma stare opakowanie, a w środku jest tą samą młodą, uśmiechniętą kobietą. Dziwne i trochę niesprawiedliwe..."

Erotyki w tym tomie jest zdecydowanie mniej, a ta, która się pojawia, utrzymana jest w tonie z poprzedniej części, bez niepotrzebnych dziwnych nazw czy zwrotów. 

Przedstawiona przez autorkę historia pokazuje, że mimo życiowych niepowodzeń, nie można się poddawać, trzeba walczyć o swoje szczęście. Trzeba pamiętać o tym, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany. Magdalena Witkiewicz utwierdziła mnie w przekonaniu, że co by nie napisała, potrafi zdobyć tym moje serce. 

"Pensjonat marzeń" to lektura niezwykle optymistyczna, lekka, zmysłowa, romantyczna, o marzeniach, miłości, przyjaźni, a przede wszystkim o kobietach. Moje wycieczki do "Szkoły żon" i "Pensjonatu marzeń" uważam za bardzo udane. Wam również je polecam! 

  

3 komentarze:

  1. I właśnie takich optymistycznych książek nam podczas wakacji potrzeba. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do przeczytania tych książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę w poprzednim wydaniu, ale jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła. Liczyłam po prostu na odważniejszy erotyk.

    OdpowiedzUsuń