poniedziałek, 2 października 2017

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher


Wszystkie pory uczuć. Jesień
Cykl: wszystkie pory uczuć
Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10


Moje wrażenia:


Jesień... kolorowe liście, kasztany, słońce jeszcze grzejące, ale już dnie coraz krótsze i czuć powiew chłodu. Każdy narzeka, że lato się kończy, że idzie zimno, ale ja po prostu jestem zauroczona tym, co ofiarowuje nam złota polska jesień. W tym czasie przyroda po prostu zachwyca swoim wyglądem. To zdecydowanie moja ulubiona pora roku.  
  
Hania Szydłowska to niepewna siebie 39-letnia kobieta wychowana w domu dziecka, do której los się uśmiechnął i wyszła za mąż za atrakcyjnego i zamożnego wdowca. Jednak po latach zaczyna jej czegoś w małżeństwie brakować. Nie chce być już tylko panią domu. Hania czuje się w małżeństwie niekochana. Poza tym mąż idealizuje zmarłą żonę. Na kilka dni przed ślubem usłyszała od narzeczonego słowa, które już wtedy powinny dać jej do myślenia. Czy zmarła żona w końcu ustąpi miejsca w sercu jej męża? I czy można rywalizować ze zmarłą osobą?

"Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, iż nie zajmiesz miejsca Kasi - zaczął bardzo ostrożnie. - Ty i ona to dwie zupełnie odrębne historie. Całkiem inne bajki. Kocham cie, ale w sercu nadal noszę Kasię. Nie obawiaj się jednak niczego, pomieścicie się tam obie." 

Małżeństwo ma również problem z dorastającą córką, która zaczyna wagarować i oszukiwać rodziców. Bolesna przeszłość sprawi, że kobieta na nowo będzie musiała stawić jej czoło. Problemy się nawarstwiają, lecz niebawem w życiu Hani coś się zmieni. Czy kobieta znajdzie w sobie wystarczająco odwagi, by zawalczyć o siebie i córkę? Czy jej małżeństwo przetrwa kryzys? Bohaterom przyjdzie zmierzyć się z trudnymi wyborami. Czy pokonają przeciwności losu i odnajdą szczęście? 

Czy można zrozumieć kogoś, kto tak kochał drugą osobę, że nie potrafi zamknąć tego etapu swojego życia i otworzyć drzwi do serca na oścież, a nie tylko je uchyla? Uważam że mąż Hani powinien był zrobić w swoim sercu porządek, aby móc zapewnić jej tam sto procent swojego uczucia, zainteresowania i uwagi. Idealizując zmarłą żonę, wynosząc ją na piedestał, nieustannie porównując ją z obecną żoną, sprawia że Hania w pewnym sensie czuje się jak substytut. 

Poruszanych tematów jest sporo, są różnorodne, ciekawie ze sobą zestawione. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że nie będą ze sobą współgrać, ale autorka umiejętnie je przedstawiła i wszystko zagrało idealnie. Poszczególne wątki są aktualne i ważne. Pisarka poświęciła wiele miejsca problematyce miłości i towarzyszącym jej uczuciom. Miłość to nie tylko te dobre chwile. Życie, codzienność i wydarzenia z przeszłości pokazują, że zderzamy się z rozczarowaniem, poświęceniem dla rodziny czy brakiem z ich strony zrozumienia. Nie pominęła także tematu dzieci wychowujących się w domu dziecka, które powielają błędy swoich rodziców. Widzimy jaki wpływ na późniejsze życie ma dorastanie bez biologicznych rodziców. Zaskoczona zostałam tym, w jaki sposób przedstawiono opiekunów pracujących w tymże domu. Równie istotny okazał się wątek hejtu w sieci, z którym pewnie wielu z nas choć raz miało okazję się zetknąć. To wszystko czyni lekturę niezwykle interesującą, absorbującą i dającą do myślenia.
   
Bohaterki, jakie można spotkać na kartach niniejszej książki to kobiety takie jak my lub nasze znajome. Z łatwością można się z nimi utożsamić i je zrozumieć. Tak jak i one borykamy się z problemami, zostajemy postawione przed wieloma dylematami, źle podjętymi decyzjami i wyborami. Najbardziej podobało mi się to, jak na moich oczach główna bohaterka przechodzą przemianę, jak stopniowo dojrzewa do zmian, jak zaczyna walczyć o siebie, jak wielka drzemie w niej siła i determinacja. Brak wiary w siebie, niepewność i wycofanie utrudnia kobiecie normalne funkcjonowanie w rodzinie. Nie potrafi uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Często miewa myśli, że jest beznadziejną żoną i jeszcze gorszą matką. Bardzo chciałam, aby w końcu zawalczyła o siebie i swoje szczęście. Ciekawą postacią, bez której nie wyobrażam sobie tej powieści okazała się sąsiadka Hani - ekscentryczna wróżka Renata. Wbrew pozorom to kobieta pełna życiowej mądrości. Poza tym za jej sprawą kilka razy gości na naszych ustach uśmiech. Osobiście chętnie napiłabym się z nią jednej z jej pysznych herbatek.
  
Niekiedy pewne rzeczy w tej książce zostały potraktowane w sposób dosadny, ale jakże prawdziwy i trafiający w sedno. Przykładem może tu być nasze oddanie mężczyźnie. Często zapominamy o sobie, naszych potrzebach, pragnieniach. Uważam że rzeczywiście powinniśmy mieć jakieś małe sekrety. Czasem potrzeba odrobinę zdrowego egoizmu. W przeciwnym razie, prędzej czy później taka kobieta znudzi się facetowi i my same przestaniemy doceniać uroki życia.  

"Moja babcia zawsze powtarzała: "Facetowi się pokazuje pół dupy, nigdy całą." Musisz mieć kawałek siebie, jakiś mały sekret, coś, o czym będziesz tylko ty wiedzieć. Zatraciłaś zdrowe proporcje, zrezygnowałaś z siebie na rzecz mężczyzny, a to się nigdy dobrze nie kończy." 

To już czwarta powieść Magdaleny Majcher i widać jak z każdą kolejną książką autorka doskonali swój warsztat pisarski, który staje się coraz dojrzalszy. Autorka zadbała o każdy szczegół i aspekt fabuły. Tu nic nie jest przypadkowe, wszystko jest przemyślane i dopracowane. Przełożyło się na to, że opowieść wydaje się jakby wyrwana z naszej codzienności, z naszego życia. Świat bohaterów jest bardzo rzeczywisty i bliski. To największy atut powieści.  

Z każdej historii, jakie przedstawia w swoich książkach autorka można wynieść ważną dla siebie lekcję. Nie inaczej jest w przypadku niniejszej powieści. Lektura skłania do wielu refleksji, pokazuje że nikt za nas nie przeżyje życia. To my same musimy wziąć ster w swoje ręce i zawalczyć o lepsze jutro. Przypomina również, aby nikogo nie oceniać po pozorach. Sporo myślałam także o tym, że nie znając swojej matki lub już jej nie mając, tak bardzo pragniemy ją mieć, a gdy ją mamy, często nie potrafimy tego faktu docenić.  

Po raz kolejny autorka urzekła mnie nietuzinkową fabułą,  trudnymi ważnymi życiowymi tematami, które podała w przystępnej formie, ciekawymi bohaterami i stylem, który sprawił, że czytałam z wielką przyjemnością. Podkreślony mocną kreską finał idealnie dopełnia całości. Był jeden aspekt, który przez całą książkę nie dawał mi spokoju. Chciałam wiedzieć co myśli na temat poprzedniej, jak i obecnej żony Andrzej. Pod koniec doczekałam się i w pełni zostałam usatysfakcjonowana.      

Narzuciłam koc na nogi jak Hania, tylko kominka nie mam. Ale nie szkodzi, w pełni poczułam ten klimat, jaki chciała przekazać mi Magdalena Majcher. Z Hanią wiele mnie łączy - uwielbiam jesień, książki a moje kieszenie skrywają pełno kasztanów. Jestem pewna, że wiele czytelniczek również odnajdzie z nią wspólny język. "Wszystkie pory uczuć. Jesień" to powieść o życiu w cieniu drugiej kobiety, o braku wiary w siebie, rodzicielstwie, miłości i przyjaźni. Ta powieść otula jak ciepły wełniany koc w chłodny jesienny wieczór. Polecam gorąco! 




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal


5 komentarzy:

  1. Aż taka ocena?
    Mam tę książkę i chyba muszę w takim razie przeczytać ją jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam to, w jaki sposób autorka przedstawia każdą z historii, więc nie mogło być inaczej. Choć gdyby coś mi się nie spodobało to także o tym napiszę :)

      Usuń
  2. Niezwykła powieść! Moja recenzja może za tydzień, jak tylko uporam się z moimi problemami zdrowotnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysia, Ty się nie wygłupiaj tylko szybciej kuruj, bo książki na Ciebie czekają! ;)

      Usuń