poniedziałek, 5 czerwca 2017

Moje córki krowy - Kinga Dębska


Moje córki krowy
Kinga Dębska
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Książka wyleżała się u mnie na półce chyba przeszło rok czasu. Filmu pod tym samym tytułem, gdzie zarówno scenarzystką, jak i reżyserką jest Kinga Dębska jeszcze nie oglądałam, ale będę chciała to zrobić, żeby skonfrontować to z książką.

Dziwny, choć intrygujący tytuł i okładka mogą sugerować komedię. Tymczasem otrzymujemy coś znacznie więcej, a komedii tam niewiele. 

Mamy dwie siostry - Martę i Kasię, które za specjalnie nie przepadają za sobą. Marta odniosła sukces, jest znaną aktorką popularnych seriali telewizyjnych. Samotnie wychowała dorosłą już córkę. Mimo zawodowego powodzenia, wciąż nie może ułożyć sobie życia prywatnego. Natomiast Kasia pracuje jako nauczycielka. Jest młodą, wrażliwą kobietą. Jej mąż to życiowy nieudacznik, który bezskutecznie poszukuje pracy.

Choroba matki sprawi, że siostry będą zmuszone ze sobą współdziałać. Do tego muszą zaopiekować się choć kochanym, ale despotycznym ojcem, który również zachoruje. Wydarzenia te zbliżą do siebie siostry. Będą starały się odzyskać utracony kontakt, co przy okazji wywoła mnóstwo tragikomicznych sytuacji. Poza tym będą musiały zmierzyć się z trudnymi decyzjami moralnymi, samotnością czy frustracją. A nie będzie to takie łatwe tym bardziej, że każda z sióstr widzi rzeczywistość zupełnie inaczej. I każda uważa, że to właśnie ona ma rację. Kinga Dębska pokazała, że jeśli tylko chcemy i się postaramy, każdą relację możemy spróbować naprawić. Przypomina, że w trudnych sytuacjach to rodzina powinna być dla nas oparciem. 

"Trzeba zrozumieć, że śmierć nie jest naszym wrogiem; ona jest częścią nas. Rodzimy się i umieramy. Gromadzimy dobra, a potem one tracą sens. Dlatego trzeba łapać chwile, bo tylko one zostają. Życie jest chwilką. Liczy się tylko chwilka, którą pamiętamy. Reszta nie ma znaczenia."

Bohaterowie są różni, barwni, ze swoimi wadami i zaletami. Najbardziej widać to na przykładzie Mary i Kasi, które są jak ogień i woda. Autorka bardzo dobrze oddała ich odczucia. Jednych bohaterów polubimy bardziej, innych mniej. Z pewnością w którymś odnajdziemy cząstkę nas samych. Zaś narracja z perspektywy obu bohaterek pozwala na ich bliższe poznanie.  

Choroba, cierpienie, odchodzenie, śmierć, żałoba, trudne relacje rodzinne to tematy może nie odkrywcze, ale o których trudno pisać, a autorce wyszło to udanie. Nie ma wrażenia sztuczności czy sztywności. Wszystko wydaje się być realne. Widać że autorka jest doskonałą obserwatorką otaczającego ją świata. Te obserwacje przeniosła na karty tej powieści. 

Każdy z nas boi się przyszłości, momentu, w którym przyjdzie nam pożegnać rodziców. Autorka oswaja nas z tym niełatwym tematem. Książka ta sprawia, że spojrzymy na naszą codzienność trochę z innej strony.

"Chciałabym, żebyś wiedziała, że możesz odejść. Pozwalam ci."

Całość napisana jest prostym, zrozumiałym, przyjemnym, niekiedy sarkastyczno-ironicznym językiem. Jedynie co mi czasami przeszkadzało, to zbyt częste powtarzanie tych samych sytuacji i wydarzeń. Mimo iż książka traktuje o trudnych, smutnych sprawach, nie pozbawiona jest wątków humorystycznych, dzięki czemu nie jest aż tak przytłaczająca. 

"Moje córki krowy" to powieść ciepła, smutna, ciut zabawna, prawdziwa, zmuszająca do refleksji. Jeśli jesteście ciekawi, skąd te krowy w prześmiewczym tytule, sięgnijcie po tę lekturę.   



5 komentarzy:

  1. Może kiedyś przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie mnie ten tytuł odpycha od tej książki jak nic innego... Córki i krowy w jednym zdaniu... jakoś mi to nie gra.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka została napisana na podstawie filmu czy odwrotnie? Bo w ogóle to pierwszy raz widzę książkę :O Film oglądałam, podobała mi się gra aktorska głównych bohaterek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba było równocześnie, bo film w kinach był od 15 stycznia 2016 roku, a książka premierę miała 13 stycznia 😊

      Usuń
  4. Czytałam i była OK, nie zapadła szczególnie w mojej pamięci niemniej lektura była przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń