czwartek, 16 marca 2017

Przedpremierowo "Moja mama jest aniołem" - Małgorzata Friedel


Moja mama jest aniołem
Małgorzata Friedel
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 120
Ocena: 8/10 

Moje wrażenia:

Książka niewielkich rozmiarów, ale jakże dużo tu zawarto. To rodzaj pamiętnika, w którym dorosła córka opisuje stratę matki, od diagnozy do odejścia. W dniu mikołajek M. dowiaduje się, że ma złośliwy nowotwór piersi z licznymi już przerzutami. Od tak strasznej diagnozy rozpoczyna się niniejsza książka. Rodzina M. podejmuje heroiczną walkę o jak najdłuższe i godne życie kobiety. Tu każdy członek rodziny przeżywa tę tragedię na swój własny sposób i każdy z nich po swojemu stara się z tym pogodzić. Płacz, złość, rozgoryczenie, niemoc, obojętność - te uczucia nie opuszczają bohaterów.    

"Nikt mi nie powiedział, że nowotwór jest jak trucizna i że nawet jeśli działa powoli, to bardzo sprawnie i systematycznie. Że krok po kroku, komórka po komórce zajmuje cały organizm, że niszczy... Niszczy tak, że człowiek zostaje już tylko samym cierpieniem."

Nie znajdziemy tu dialogów, jedynie monolog wspomnień przepełniony niewyobrażalnym bólem, cierpieniem i rozgoryczeniem. Wszystko opisane zostało niezwykle obrazowo, sugestywnie, prawdziwie, ale i z wielką odwagą. Wspomnienia nie tylko bolesne, ale i piękne. Nie podano tu również pełnych imion (oprócz kilku wyjątków). Każdy ma tylko swój inicjał. 

Autorka próbuje znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Czy i jak można "oswoić" śmierć? Jak pogodzić się z tak strasznym wyrokiem? Jak dalej żyć bez najbliższej nam osoby?

Małgorzata Friedel pokazuje, że osoba dotknięta chorobą czuje się samotna w swoim cierpieniu, mimo otaczających ją osób. Ważne jest, abyśmy przy niej byli, by wiedziała, że zawsze możne na nas liczyć, o każdej porze dnia i nocy. 

"W chorobie jesteś samotny. Nieważne, że masz męża, dwie córki, mamę i siostrę. Nieważne, ile masz sąsiadek i znajomych z osiedla. Mama miała nas, ale była samotna. W bólu i cierpieniu, w strachu przed śmiercią."    

Ciężka to lektura. Dawno z taką się nie spotkałam. I nie chodzi mi tu o język, bo to okazuje się nieważne (choć nie można nic mu zarzucić), ale o sam temat i jego przedstawienie. Realizm jest tak namacalny, że trudno było mi dojść do siebie po skończeniu książki. 

Autorka na końcowych stronach wyznaje, że pisanie niniejszej książki było dla niej pewną formą terapii. Przelaniem tego, co wydawało się jej niemożliwe do wypowiedzenia oraz pogodzenia się z losem.

"Moja mama jest aniołem" łamie serce, smuci, wstrząsa. Pełna jest strachu, bólu, cierpienia, niepewności jutra. Zmusza do refleksji nad nieuchronnością życia oraz tego, jak ważne są profilaktyczne badania. Jeśli macie na tyle odwagi, aby zmierzyć się z tak prawdziwym przekazem, to zachęcam do sięgnięcia po tę publikację.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


9 komentarzy:

  1. Czuję, że mogłabym mieć problem z jej przeczytaniem ze względu na emocje jakie niewątpliwie wywołuje choć właściwie takie książki lubię najbardziej - które wywołują emocje, jednak tu wyczuwam zdecydowanie te smutne emocje. Sięgnę po nią i mam nadzieję, że szybko nie "odpadnę".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda emocje są spore, co prawda smutne, ale książka jest niewielkich rozmiarów i szybko się czyta. Myślę więc, że dasz radę :)

      Usuń
  2. Zastanawiałam się nad wyborem tej książki, ale doszłam do wniosku, że może być dla mnie za trudna i ciężka pod względem emocjonalnym, dlatego też się na nią nie zdecydowałam. Może kiedyś...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wahałam się przed jej wyborem, ale czasem i na takie książki mam ochotę

      Usuń
  3. Problem raka jest nam znany. Odeszły już trzy osoby, a kolejna jest chora. Jestem ciekawa tej książki, ale czuję, że będę płakała przy czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że inaczej odbiorą ją osoby, które ten problem dotknął osobiście, a inaczej te, które nigdy nie miały styczności z chorobą

      Usuń
  4. Tematyka książki niełatwa, ale chcę się z nią zmierzyć. Muszę tylko poczekać na dogodny moment.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że Autorka zdecydowała się napisać, opisać swoje przeżycia. Mam nadzieję, że to przyniosło jej choć trochę ulgi i może uporządkowanie myśli. Dobrze, że takie książki powstają. Poza tym jest to wyrażenie pamięci o Matce, a tylko tak możemy tę pamięć okazać. Na pewno jest to wartościowa pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy ta książka jest dla mnie. Nie mówię tu o tematyce czy coś, ale chyba po prostu nie dałabym rady jej przeczytać. Kocham swoją Mamę najbardziej na świecie i...nie wiem. Chyba po prostu nie dam rady. Co nie zmienia faktu że strasznie podziwiam autorkę, bo nie dość, że stawiła temu czoło, to jeszcze napisała o tym książkę. Kurcze, troche nie wiem co napisać. Skończę już, bo mam wrażenie, że cały ten komentarz jest emocjonalnym wrakiem, jak ja po tej recenzji.

    OdpowiedzUsuń