poniedziałek, 3 października 2016

Nieszczęścia chodzą stadami - Agata Przybyłek


Nieszczęścia chodzą stadami
Cykl: Nie zmienił się tylko blond (tom 2)
Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 372
Ocena: 9/10



Nota wydawcy:
Halina, matka Iwonki – bohaterki znanej z „Nie zmienił się tylko blond” – nie może pogodzić się z wyprowadzką córki oraz wnuków z domu. Lekarstwem na złe samopoczucie starszej pani ma okazać się przyjazd jej córki chrzestnej – Martusi. Dziewczyna wraca do Sosenek po kilku latach pobytu w Anglii. Przywozi ze sobą dwójkę dzieci: kilkuletnią Marysię i trzymiesięcznego Krzysia.

Kiedy Halina odkrywa, że chłopiec jest czarnoskóry, robi wszystko, by nie dowiedział się o tym żaden mieszkaniec wsi i … żeby chrześnica jak najszybciej wyprowadziła się z jej domu. Starsza pani każe usunąć wszelkie „luksusy”, zarządza cowieczorne wyłączanie prądu, karmi Martusię zdrowym, prostym jedzeniem (czytaj: głodzi). Brzmi tragicznie? Niekoniecznie!

„Nieszczęścia chodzą stadami” to najzabawniejsza kobieca powieść!

Los uśmiecha się do tego, kto się śmieje. Zwłaszcza, jeżeli pomogą przyjaciele, a właściwie ten jeden przyjaciel, który z czasem zaczyna być kimś więcej…


Moja opinia:

Czy zdarzyło się Wam powiedzieć, że nieszczęścia chodzą parami, a stadami? Bo tu z takimi właśnie będziemy mieli do czynienia. 

"... Zna pan takie powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami? W mimo przypadku to już chyba stada..."

Autorka w wiarygodny sposób przedstawiła nam portret zagubionego we współczesnym świecie młodego pokolenia. Wciąż szukamy, nie wiemy kim tak naprawdę jesteśmy, kim chcemy być. Mamy tu poruszony temat potrzeby poczucia bezpieczeństwa, wzorców wyniesionych z domu, pragnienia miłości, przynależności czy takiej zwykłej ludzkiej bliskości.

"... Musiała wrócić do źródeł, by móc płynąć dalej wolna od całego brudu, który przypałętał się do niej po drodze..." 

Agata Przybyłek w bardzo realistyczny sposób nakreśliła nam społeczność na polskiej wsi. Pokazała ich mentalność, strach przed tym, co inne i obce, plotki, wścibstwo, gdzie każdy wie o każdym wszystko, gdzie nie ma anonimowości.

Pojawia się mnóstwo humoru zarówno sytuacyjnego, jak i słownego. Zwłaszcza nieokiełznana Halina jej teksty i zachowania sprawiały, że uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Kreacja bohaterów jest charakterystyczna i wyrazista. Trudno ich nie polubić. Szczególnie do gustu przypadła mi Marta.   

Nie mogę tu nie wspomnieć o małym niedopatrzeniu, który pojawia się dwukrotnie. Rodzice Martusi nie żyją od 20 lat, a ona mieszka u ciotki i wuja, a tu jeden z bohaterów mówi do niej: "twój ojciec przyjedzie tutaj z Andrzejem" (zamiast "twój wujek"). Drugie co razi to brak w wielu miejscach przecinków. Ale to tylko drobne błędy i mimo tych niuansów książka jest bardzo dobra.  

Tytułowe nieszczęścia zmuszają do refleksji nad tym, co tak naprawdę wpływa na nasz los i decyzje oraz do tego jaki wpływ ma przeszłość i dramatyczne wspomnienia na teraźniejszość.

"Nieszczęścia chodzą stadami" to powieść po trosze ironiczna, zabawna, a po trosze wzruszająca. To książka o głęboko zakorzenionych w nas stereotypach, lęku przed innością. I wreszcie to powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i swojego miejsca w świecie. Jeśli nie znacie "Nie zmienił się tylko blond", nic nie szkodzi, bo jest to odrębna historia, a Iwonka (bohaterka pierwszej części) pojawia się tu tylko na chwilę.  




5 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej serii, ale jeszcze się na nią nie natknęłam ;) Póki co mam mnóstwo książkowych zaległości na półce :C

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Młode pokolenie we współczesnym świecie... Chętnie przeczytam, bo jestem pokoleniem trochę starszym :)
    Recenzja wnikliwa, nawet okiem korektora! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tą serią z pewnością się zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam na swojej półce, ale jeszcze nie miałam okazji jej czytać.

    OdpowiedzUsuń