niedziela, 11 grudnia 2016

Podwójne przekleństwo - Lech Grabowski


Podwójne przekleństwo
Lech Grabowski
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 368
Ocena: 9/10

Nota wydawcy:
Redaktor jednego z warszawskich wydawnictw, Andrzej Więckowski, prowadzi na własną rękę dziennikarskie śledztwo w sprawie rzekomych tajnych więzień CIA na terenie Polski. Jednocześnie po drugiej stronie oceanu młody terrorysta, Abdul Alim, staje w obliczu misji dokonania samobójczego ataku na lotnisku w Atlancie. Wkrótce losy obydwu mężczyzn splotą się w węzeł, który znajdzie rozwiązanie na pustyni w dalekim Afganistanie.

Moje wrażenia:

Tym razem kolejny raz sięgnęłam po debiut. I to debiut, który naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Już sama okładka przykuła mój wzrok, która idealnie oddaje treść książki.

Temat, jakiego podjął się autor wciąż jest aktualny i raczej długo jeszcze będzie poruszany. Mowa tu między innymi o terroryzmie i tajnych więzieniach CIA na terenie Polski. Autor zaczyna od przedstawienia nam teraźniejszości, następnie cofa się do momentu, w którym znaleźli się bohaterowie. Nie od razu wszystko nam wyjawia, stopniowo wprowadza nas w historię, a kończy w momencie, od którego rozpoczęliśmy lekturę. 

Poznajemy Andrzeja Więckowskiego - redaktora jednego z warszawskich wydawnictw, który postanawia na własną rękę poprowadzić śledztwo. Po drugiej stronie barykady mamy Abdula Alima - młodego terrorystę, którego misją jest samobójczy atak na lotnisku w Atlancie, w którym mają zginąć wszyscy, którzy się tam znajdą. Ale czy do tego dojdzie? Po odpowiedzi zapraszam do książki. Niezwykle ciekawą postacią okazał się Jan Kowalski (jak inaczej mógłby nazywać się ktoś, kogo tożsamość jest owiana tajemnicą?), informator Andrzeja - niegdyś zamieszany w liczne spiski, natomiast teraz się nawrócił i postanawia ujawnić światu teorie spiskowe. Obaj z Więckowskim pakują się w niebezpieczeństwo. Ale jak to dla nich się skończy? Czy coś ich powstrzyma? Czy rzekome teorie spiskowe okażą się słuszne? I czy Kowalski rzeczywiście ma czyste intencje?

Bohaterowie zostali ciekawie wykreowani. Momentami nie mogłam zrozumieć tego, że niekiedy nie było w nich empatii, zwykłych ludzkich odruchów. Kiedy wyznaczyli sobie cel, uparcie do niego dążyli. Ale dzięki tym wadom, słabościom, wydają się bardziej ludzcy. W pewnym momencie stają przed koniecznością dokonania wielu wyborów. Ale czy wszystkie będą słuszne? 

"Obecnie świat znajduje się w stanie rozkładu i funduje nam podwójne przekleństwo.(...) Być może wybiera najpierw tych wrażliwych, podatnych na ludzką niegodziwość i tych, którzy mają z nim bezpośrednią styczność. Natomiast pozostałych oszczędza, choć tylko na pewien czas. Dlatego nie wpadajmy w euforię, jeżeli jesteśmy chwilowo szczęśliwi i pewni, że wszeteczeństwa i łajdactwa tego świata są od nas odległe, gdyż z czasem będą się do nas zbliżać (...)" 

Autor co chwila podrzuca nam informacje na temat islamskich terrorystów, polityki rządzących czy struktury państwa, jednakże robi to w sposób, który nie nudzi. Nie lubię przydługich opisów, a tu jest wszystko w sam raz. Bardzo interesujące było to, jak autor ośmiesza wszelkie "wymiary sprawiedliwości" w tym np. Trybunał Stanu, o którym ostatnio w naszym kraju tak głośno. Ale najbardziej zaskoczył mnie tym, iż uważa, że najlepszą formą rządów jest dyktatura, ale taka, w której sprawujący władzę służy państwu w jego interesie. Dialogi zaś czasami trąciły lekkim patosem, ale nie na tyle, żeby odebrały mi przyjemność z czytania.   

Dużym atutem powieści jest bogactwo słowne, co przekłada się na ciekawe dialogi, a i reszta fabuły nie zostaje w tyle. Pełno tu interesujących spostrzeżeń, sentencji, przysłów czy nawiązania do rzeczywistych autorów i źródeł. Widać, że autor dobrze przygotował się do strony informacyjnej podejmowanych tematów, zwłaszcza tych dotyczących Islamu, dzięki czemu wszystko wydaje się być prawdziwe, nie naciągane.

Terroryści, Państwo Islamskie, więzienia CIA, migracja uchodźców z krajów arabskich, tortury, zagadki, intryga, wartka akcja, napięcie - to wszystko znajdziecie w tej książce. Nie zabrakło także wątku romansowego, co było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo w ogóle się go nie spodziewałam w takiej książce. Poszczególne wątki świetnie łączą się w całość. Zakończenie... no cóż spodziewałam się zgoła innego, ale to również mnie satysfakcjonuje. 

W moim odczuciu Lech Grabowski zasłużenie zdobył pierwsze miejsce w konkursie na "Literacki Debiut Roku" organizowany przez Wydawnictwo Novae Res, pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest to kawał dobrej i mocnej sensacji, która już od pierwszych stron złapała mnie w swoje macki i nie puściła do ostatniego zdania. Powieść spodoba się nie tylko mężczyznom, ale i kobietom.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.




4 komentarze:

  1. Tematyka wydaje się dość ciekawa, a że to sensacja... kto wie, może kiedyś po tę pozycję sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że warto skusić się na nią

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo jestem ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń