wtorek, 12 lipca 2016

Szczęśliwe zakończenie - Vera Falski


Szczęśliwe zakończenie
Vera Falski

Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10
  








Nota wydawcy: 
Czy opowieść, która zaczyna się od trzęsienia ziemi, może mieć szczęśliwe zakończenie?
Sabinie ostatnio wszystko wywraca się do góry nogami.
Sterta życiowych problemów ma swój początek w... kryzysie twórczym. Sabina jest pisarką. I to nie byle jaką, bestsellerową! Bestsellery grzmoci jeden za drugim, a znudzone życiem gospodynie domowe wykupują je na pniu.
Cóż z tego, skoro poczytna autorka ma tylko dwa marzenia: raz na zawsze skończyć ze szczęśliwymi zakończeniami i napisać powieść przez duże P – głęboką i dramatyczną.
Marzenia kosztują, więc luksusowe życie Sabiny rozsypuje się jak domek z kart, a ona sama ląduje w zrujnowanym domu nad morzem. Może wszystko się ułoży…
Niektórym dopiero po czterdziestce przychodzi skosztować życia.
Vera Falski zaprasza cię do światka pisarzy, celebrytów, PR-owców, wazeliniarzy, hipokrytów, bufonów, hipsterów i warszawki zajadającej na placu Zbawiciela rogaliki za 12 złotych. 


Moja opinia: 

Z Verą Falski spotkałam się za sprawą jej debiutanckiej powieści "Za żadne skarby", która zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. A czy ze "Szczęśliwym zakończeniem" było podobnie? 

Vera Falski opisała literacki świat w sposób zabawny, ale jednocześnie nieco ironiczny. Cały ten komizm raczej otwiera nam oczy niż bawi. Wyśmiewa show-bizens, hipsterskie knajpy, zdobywanie kolejnych znajomych na facebooku, publikowanie nic nie wnoszących wpisów na twitterze, czy warszawskie "słoiki". Wbija kij w mrowisko, kpiąc z literackiego środowiska, do którego przecież sama należy. Czy właśnie tak on wygląda? Na pewno dużo w tym prawdy. Na przykładzie głównej bohaterki widać wyraźnie, że życie pisarza nie zawsze usłane jest różami. Widzimy jej rozterki, obawy i dylematy, towarzyszące jej w codziennym życiu - całą paletę emocji. 


"Może na tym właśnie polega dojrzałość? (…) Kiedy jesteś w stanie zapłacić bardzo dużo za to, by nikt nie mówił ci, co masz robić…"

Sabina Czerniak vel Sonia Geppert to postać, którą można polubić, ale z drugiej strony jej naiwne i uległe zachowanie mocno irytuje. Ale gdy tak się zastanowić, to można zrozumieć jej zachowanie, które może wynikać z tego, że przeżywa kryzys pisarski. Za to jej córka Róża jest chyba najbardziej irytującą postacią w tej książce. To jak traktuje i w jak protekcjonalny sposób odnosi się do matki - dla mnie nie do przyjęcia. Natomiast przesympatyczny Teo podbił moje serce. Tak samo Borys. Nie tak powinna jego historia się skończyć. Liczyłam na więcej happy endu. Tu jestem bardzo wkurzona na Verę Falski!

Zaintrygowało mnie pojawienie się pewnego bohatera, neurotycznego odludka i dziwaka, pisarza powieści kryminalnych - Mariusza Zygmuntowicza. Zastanawiałam się, czy aby nie jest on postacią, której książki można czytać w rzeczywistości? Nie ujawnię o kogo mi chodzi, będziecie mieli większą frajdę, zapraszam do lektury.  


Książka dobra, ale "Za żadne skarby" podobała się mi bardziej. Myślę że wynika to z tego, że główna bohaterka momentami irytuje, przez co było mi trudno się z nią zżyć.   

Po przeczytaniu tej książki mogę stwierdzić, że warto dać dojść do głosu emocjom, nie powstrzymywać ich oraz to, że po czterdziestce też można żyć pełnią życia.

Szczypta dramatu, garść dobrego humoru, miłość, przyjaźń, walka o szczęście, literacki świat - to wszystko zapewni Wam wspaniałą zabawę. Zajrzyjcie do świata pisarzy, celebrytów, hipsterów, hipokrytów i całej tej "warszawki". Polecam!  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz