sobota, 2 lipca 2016

Ostatni list - Maria Ulatowska


Ostatni list
Maria Ulatowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 344
Ocena: 9/10
   








Nota wydawcy: 

Czy można kochać dwóch mężczyzn naraz? Można. A czy obu można kochać tak samo?
Majka Czerska podobno ma męski charakter. A raczej męskie podejście do życia. Brać, wycisnąć, zostawić. A co tam! Wiarołomna cyniczka, egoistka, przewrotna... A może jednak marzycielka, wrażliwa, miła, serdeczna i ciepła? Jaka jest naprawdę? A może – jak w życiu – trochę taka, trochę inna… 
Czy zawsze życie musi być przyjemne? I czy potrafimy sobie je ułożyć tak, jakbyśmy chcieli? Niektóre sprawy toczą się same, rzekomo bez naszego udziału. Tylko – czy możemy trochę zmieniać bieg rzeczy?
Bohaterce tej powieści będzie dane to sprawdzić.                 


Moja opinia: 
Maria Ulatowska przenosi nas do czasów komunizmu, gdzie o wszystko trzeba było walczyć, ulice patrolowała milicja, samochód był prawdziwym luksusem, rozmowa międzymiastowa była niemal niemożliwa, a w telewizji przemawiał generał Jaruzelski.

Postacie są wielobarwni - mamy tych przebojowych, pewnych siebie, ale i tych nieśmiałych, niezdecydowanych, zakompleksionych, a także z depresją czy uzależnionych od alkoholu. Tak więc cała plejada charakterów. Bohaterowie przeżywają wiele emocji, rozterek, muszą podejmować trudne wybory, które to nie zawsze są dla czytelnika zrozumiałe. Bo czy mając tyle doświadczeń życiowych, sporo lat na karku, wciąż można popełniać te same błędy. Jak widać można. Seks traktują przedmiotowo, a miłość wydaje się im przereklamowana. Może wydawać się, że nie wiedzą czym jest prawdziwa miłość, i na czym polega budowanie trwałego związku.

A co do głównej bohaterki, to wzbudzała we mnie szereg sprzecznych emocji. Skakała z jednego łóżka do drugiego. Nie dbała o uczucia innych, koncentrując się wyłącznie na sobie i swoich potrzebach. Bo taki miała kaprys? A gdy niby już się zakochała, to też zdradzała. Jak się kocha, nie zdradza się. Koniec kropka! Miała w nosie to, że ktoś przez nią cierpi. Starałam się ją zrozumieć, ale czasami było to ponad moje siły. Chociaż z drugiej strony wydaje się być osobą strasznie pogubioną, nie wiedzącą czego tak naprawdę chce. Ale czy to ją usprawiedliwia? Znając wszystkie książki autorki, takiej bohaterki jeszcze nie widziałam. Jest inna, wzbudza emocje. Za to należą się wielkie brawa! 

"Dlaczego ciągle się pchałam w jakieś głupie, niedobre, niemądre związki? Czego właściwie chciałam od życia? Tak, wiedziałam, czego chcę. Stabilności, małżeństwa, domku z ogrodem, psa i kota. Dobrze, można to zrozumieć. Ale przecież nie dostanę tego od żonatego partnera, prawda? Prawda? I co z tego, że prawda. Jak mnie coś pchało, to nie mogłam się powstrzymać." 

Czytając tę książkę cały czas kołatało się w mojej głowie pytanie, czy można kochać jednocześnie dwóch mężczyzn naraz? Tego nie wiem i chyba wiedzieć nie chcę. Bo do Majki daleko mi jak stąd do Kosmosu...

"Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie?... Czy można kochać obydwóch tak samo?... I nie umieć zrezygnować z żadnego?"

Bardzo podobało się mi zakończenie, które zmusza do refleksji i rozmyślań nad zachowaniem głównej bohaterki. A może będzie coś dalej?

To powieść o poszukiwaniu miłości, szczęścia w tamtych, niełatwych czasach. W moim odczuciu książka inna niż wszystkie dotychczasowe powieści Marii Ulatowskiej. Polecam!  



 

1 komentarz:

  1. Książkę mam, ale jeszcze jej nie czytałam, lecz zamierzam.

    OdpowiedzUsuń