niedziela, 11 października 2026

Tysiąc bieszczadzkich gwiazd - Katarzyna Fiołek



Tytuł: Tysiąc bieszczadzkich gwiazd 
Autor: Katarzyna Fiołek 
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Ocena: 9/10

Katarzyna Fiołek ponownie zabiera czytelniczki w swoje ukochane góry! Kojące, oprószone śniegiem Bieszczady, są idealnym tłem dla nowych początków – w miłości i życiu.

A gdyby tej zimy rzucić wszystko i uciec w Bieszczady?

Łucja kiedyś zrobiła coś odwrotnego - uciekła z Bieszczadów i zostawiła tam chłopaka, który kochał ją najbardziej na świecie. Teraz, po dziesięciu latach, musi wrócić do Lutowisk. Tylko na chwilę. Sprzedać stary dom i znów zniknąć.
Ale Janek wciąż tu jest.
Jedno spojrzenie wystarcza, by wróciło wszystko, o czym Łucja próbowała zapomnieć: pierwsze pocałunki, wspólne marzenia, tęsknota i uczucie, które najwyraźniej nigdy nie wygasło. Jest tylko jeden problem - Janek wkrótce ma poślubić inną kobietę.
Wśród ośnieżonych połonin, zapachu igliwia i wieczorów spędzanych przy kominku granica między tym, co było, a tym, czego oboje wciąż pragną, zaczyna niebezpiecznie się zacierać.

Czy można przestać kochać kogoś, kto był twoją pierwszą wielką miłością? A może czasem trzeba wrócić na koniec świata, żeby dostać od losu drugą szansę?

Romantyczna, pełna tęsknoty opowieść o zimowych Bieszczadach i miłości, która przetrwała rozłąkę.

Katarzyna Fiołek ponownie zabiera nas w Bieszczady. Przyznam, że jest to mój ulubiony kierunek w książkach. Poznajemy Łucję, która kiedyś uciekła z Bieszczadów, zostawiając kochającego ją chłopaka. Po dziesięciu latach wraca do Lutowisk, by sprzedać dom i znów zniknąć. Jednak spotyka tu Janka. Wszystko wraca, tylko że mężczyzna się żeni...

"Teraz, kiedy drobny atak paniki minął, pomyślałam, że rzeczywiście czas sprzedać tę cholerną ziemię, pojechać do Lutowisk po raz ostatni. A następnie wyjechać, nie oglądając się za siebie i nigdy więcej nie wymawiać nazwy tej miejscowości. No i jeszcze jedno. Był też chyba najwyższy czas odwiedzić kogoś, kto znał nie tylko jakieś tam moje słabości. Kogoś, kto znał ne wszystkie. Co do jednej."

Pierwsza wielka miłość. Czy można o niej zapomnieć, wyrzucić ją z serca? Historia Łucji i Janka pokazuje, że nie da się ot tak wymazać z pamięci osoby, którą się kochało i jak się okazuje, nadal kocha. Widzimy, jak cienka jest granica między tym, co było, a tym, czego oboje bohaterowie pragną i za czym tęsknią. 

Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z bolesnymi tematami, a Łucja szczególnie z przeszłością dotyczącą jej dzieciństwa. Autorka porusza tu problem braku miłości i ciepła ze strony najbliższych, porzucenia, straty, rozczarowania, żalu, alkoholizmu czy pędu ku karierze. Mamy tu doskonały przykład mechanizmów obronnych i sposobów radzenia sobie z tym, co spotkało bohaterów. Doświadczenia z dzieciństwa przekładają się na budowanie relacji, różnego rodzaju obawy oraz trudność w pozwoleniu na zbliżenie się innych do siebie. Wszystko to budzi w czytelniku duże emocje, ale nie przytłacza, a daje nadzieję. Wraz z bohaterami przeżywamy każde wydarzenie, sytuację i myśl. Historia pokazana z perspektywy kiedyś i teraz pozwala poznać motywacje postaci. 

Klimat cichych, dzikich bieszczadzkich terenów czaruje, pozwala spojrzeć nieco pod innym kątem na życie, jakie wiedziemy. Miasto daje wiele możliwości, ale to właśnie te górskie miejsca pozwalają nam poczuć prawdziwą wolność, sprawiają, że zapominamy o wszystkim co nas smuci. Pozwalają usłyszeć więcej, zwłaszcza siebie. 

"Tysiąc bieszczadzkich gwiazd" to romantyczna, otulająca serce powieść o miłości, która nie wygasła mimo upływu lat. To historia, w której zacierają się granice między teraźniejszością a przeszłoscią. To książka o tęsknocie, nowych początkach i drugiej szansie. Dacie się zabrać w ośnieżone, kojące Bieszczady? 


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Muza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwujesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)