wtorek, 6 października 2026

Listy od Mikołajki - Anne Marie

 

Tytuł: Listy od Mikołajki 
Autor: Anne Marie 
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Agata Anielak ma wszystko, o czym marzą inni – prestiżową karierę, luksusowe życie i reputację kobiety, która nigdy nie pozwala sobie na słabość. Kamil Farat stracił wszystko w jedną wigilijną noc. Gdy ich drogi niespodziewanie się przecinają, oboje czują coś, czego nie potrafią racjonalnie wyjaśnić – jakby znali się od zawsze. Dzieli ich niemal wszystko: pozycja społeczna, przeszłość i więzienne mury. Kiedy Kamil wraca za kraty, jedynym mostem między ich światami stają się listy. Ukryte między aktami sprawy słowa niosą nadzieję tam, gdzie jej już nie było, i budzą uczucie, którego żadne z nich nie planowało. W miarę jak Agata ryzykuje swoją karierę i dotychczasowe życie, a Kamil walczy o odzyskanie wolności i własnej tożsamości, oboje odkrywają, że niektórych więzi nie da się zerwać. Nawet wyrokiem. Listy od Mikołajki to poruszająca opowieść o stracie, odkupieniu i miłości, która pojawia się wtedy, gdy wszystko wydaje się już stracone. Bo czasem jedna osoba potrafi odnaleźć drugą, nawet jeśli dzielą je całe światy.

Sięgając po "Listy od Mikołajki" spodziewałam się raczej jakiejś stricte świątecznej opowieści. Tymczasem otrzymałam historię obyczajową, którą z powodzeniem można czytać cały rok. Święta są tu jedynie delikatnym tłem.

Poznajemy Agatę, która wydaje się, że ma wszystko. Zrobiła karierę, wiedzie luksusowe życie i nie ogląda się za siebie. Z kolei Kamil stracił żonę i córkę. Posądzony o ich śmierć odsiaduje wyrok. Ich drogi się przecinają, coś przeskakuje. Dzieli ich niemal wszystko: pozycja społeczna, przeszłość i więzienne mury. Kiedy Kamil wraca za kraty, to listy są ich łącznikiem. 

Uczucie między Agatą a Kamilem pojawiło się bardzo szybko. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale raczej taka duchowa. Jest to tzw. motyw Bliźniaczego Płomienia. Wyraźnie czuć towarzyszace postaciom emocje. Jednak z drugiej strony widzimy, jak trudno jest otworzyć się na drugiego człowieka, zwłaszcza kiedy straciło się tak dużo.

"Bliźniaczy płomień to nie jest dom. Nie spokój czy bezpieczeństwo. To pożar. To jest lustro, które pokazuje ci każdą twoją ranę i każdą twoją siłę. Spotykasz tę osobę nie wtedy, gdy jest ci wygodnie, ale wtedy, gdy twoja dusza jest gotowa na przebudzenie."

Bardzo podobał mi się motyw listów, jakie do siebie pisywali bohaterowie. To oczekiwanie na nie udzieliło się również i mi. Pełne były strachu, planów, marzeń, potrzeb oraz niosły nadzieję na to, że jeszcze wszystko się poukłada. Listy te udowadniają, że słowa przelane na papier, niekiedy tworzą więź silniejszą niż ta w bezpośrednim kontakcie.

Anne Marie postawiła na sporą ilość wewnętrznych monologów bohaterów. Miewają mnóstwo wątpliwości i obaw co do swoich wyborów i przyszłości. Widzimy, że można stracić wszystko, a mimo to odnaleźć w sobie siłę, by raz jeszcze zawalczyć o siebie i swoje szczęście. Bardzo trzymałam kciuki za Kamila. Każdego dnia mierzył się z lękami, żałobą, traumą, trudno było mu uwierzyć, że może jeszcze na coś zasługiwać. 

"(...) ja nie chcę, żeby on zapomniał. Chcę tylko, żeby zaczął znów oddychać. Nawet jeśli to będzie to oddech zapożyczony ode mnie."

Ta historia obnaża też błędy bezdusznego systemu sprawiedliwości. Trafiając do więzienia, człowiek nigdy już nie będzie taki sam. Jak więc dalej żyć? Jak poradzić sobie z tą sytuacją? Żal i cierpienie potrafią odebrać siły do walki o siebie, tożsamość, godność i wolność. Pokazano tu również, jak dużą rolę odgrywają media i opinia publiczna. Zbyt łatwo przychodzi nam wydawanie osądów. A wystarczy czasem po prostu wysłuchać i zobaczyć w drugiej osobie człowieka. 

"(...) więzienie zostaje pod skórą, wchodzi w pory, w zapach potu, którego nie zabije żadne mydło."

"Listy od Mikołajki" to poruszający dramat obyczajowy o stracie, tęsknocie, samotności, poczuciu winy, które nie pozwala oddychać, odkupieniu, miłości, drugiej szansie i więzach, których nie są w stanie zerwać nawet więzienne kraty. To jedna z tych historii, która zostaje w sercu na dłużej. 



Współpraca reklamowa z Autorką i Wydawnictwem Videograf S.A.

2 komentarze:

  1. Przepiękna i przejmująca recenzja. Bardzo przekonuje mnie to, jak opisałaś motyw listów i budowania relacji w tak trudnych warunkach. Najbardziej porusza mnie ten fragment o przebaczeniu sobie i walce o własną godność wbrew systemowi. Zdecydowanie dopisuję ten tytuł do mojej listy do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwujesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)