Przypadki i zbiegi okoliczności sprawiają, że obcy sobie ludzie zyskują wspólny cel. Ziyo kradnie kolejne serca, a nad wszystkim zawisa pytanie: czy przed Bożym Narodzeniem uda się znaleźć mu dom?
„Gwiazdka pod psem” łączy historie o samotności i miłości z nieporozumieniami, pomyłkami oraz świąteczną atmosferą. To wznowienie powieści „Rozmerdane święta”, która według informacji na okładce ma zarówno wzruszać, jak i bawić.
W moim odczuciu bardzo trafnym zabiegiem było oddanie głosu wielu postaciom. Wszystkie wydarzenia i sytuacje możemy bowiem poznać z perspektywy pięciu bohaterów. A nawet i psiaka. Okazało się to dla mnie niezwykle interesującym doświadczeniem. Zadziwiające jest to, jak jedna rzecz, sytuacja, wydarzenie może być w zupełnie odmienny sposób postrzegana przez różne osoby.
Pani Agnieszka prezentuje nam ludzi samotnych, zdradzonych, pragnących miłości, ale i tych bojących się uwierzyć w uczucie, w to, że jeszcze może spotkać ich coś dobrego. Piesek Ziyo jest tym, który łączy losy poszczególnych osób. Bohaterowie, jakich wykreowała autorka są wyraziści, różni, posiadający swoje troski i problemy, jednak mający ze sobą wiele wspólnego.
"Niestety kiedy się obudziłem, przekonałem, że mnie porzucił. Nie miałem pojęcia, gdzie może być - obszukałem całe mieszkanie, zajrzałem w każdy kąt. Niektóre miejsca pachniały nim bardziej niż inne, więc wywąchiwałem się w nie, bo wtedy trochę mniej się bałem."
Agnieszce Olejnik udało się stworzyć klimat świąt, jednak nie było go tak dużo jakbym się tego spodziewała. Autorka jednocześnie przypomina, co tak naprawdę najbardziej liczy się w tym okresie. Historia ta pokazuje, że życie w samotności na dłuższą metę do niczego dobrego nie prowadzi. To wyniszcza człowieka od środka, choć na zewnątrz często tego nie widać. Najważniejsza jest druga osoba, miłość i rodzina.
"(...) czy mogę z tak głupich powodów zrezygnować z pięknego uczucia, które właśnie zaczynało się wykluwać w moim samotnym sercu? Nawet gdyby miało być nieodwzajemnione, gdyby miało przynieść mi jedynie tęsknotę i ból, to czyż właśnie miłość nie jest jedyną rzeczą, która naprawdę nadaje sens naszemu życiu?"
Fabuła obfituje w szereg nieporozumień, pomyłek, przypadków i zbiegów okoliczności. A może to przeznaczenie sprawiło, że nasi bohaterowie musieli się spotkać? Wierzycie w takie rzeczy?
Autorka umieszczając w swojej książce psa uświadamia nas, że posiadanie zwierzęcia to nie tylko radość i przyjemność, ale i duża odpowiedzialność. To istota, która także odczuwa i cierpi. Poza tym Ziyo dostaje tu głos, bedąc równoprawnym bohaterem. On, podobnie jak człowiek ma swoje lęki, potrzebę bezpieczeństwa i bliskości. Sceny z jego udziałem wprost rozczulają!
"(…) nikt, kto potrafi odczuwać cierpienie - ani zwierzę, ani człowiek nie zasługuje na to, aby potraktować go jak rzecz."
"Gwiazdka pod psem" to pełna uroku, ciepła, wzruszająca, ale i zabawna powieść, która rozmerda niejedno serce. To książka o samotności, bezinteresownej pomocy, miłości nie pytającej o wiek, przyjaźni, wierze w drugiego człowieka, dawaniu szansy. Polecam nie tylko od święta!

Fabuła z psem w roli głównej to coś, co lubię 🙂
OdpowiedzUsuń