niedziela, 11 października 2026

Tysiąc bieszczadzkich gwiazd - Katarzyna Fiołek



Tytuł: Tysiąc bieszczadzkich gwiazd 
Autor: Katarzyna Fiołek 
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Ocena: 9/10

Katarzyna Fiołek ponownie zabiera czytelniczki w swoje ukochane góry! Kojące, oprószone śniegiem Bieszczady, są idealnym tłem dla nowych początków – w miłości i życiu.

A gdyby tej zimy rzucić wszystko i uciec w Bieszczady?

Łucja kiedyś zrobiła coś odwrotnego - uciekła z Bieszczadów i zostawiła tam chłopaka, który kochał ją najbardziej na świecie. Teraz, po dziesięciu latach, musi wrócić do Lutowisk. Tylko na chwilę. Sprzedać stary dom i znów zniknąć.
Ale Janek wciąż tu jest.
Jedno spojrzenie wystarcza, by wróciło wszystko, o czym Łucja próbowała zapomnieć: pierwsze pocałunki, wspólne marzenia, tęsknota i uczucie, które najwyraźniej nigdy nie wygasło. Jest tylko jeden problem - Janek wkrótce ma poślubić inną kobietę.
Wśród ośnieżonych połonin, zapachu igliwia i wieczorów spędzanych przy kominku granica między tym, co było, a tym, czego oboje wciąż pragną, zaczyna niebezpiecznie się zacierać.

Czy można przestać kochać kogoś, kto był twoją pierwszą wielką miłością? A może czasem trzeba wrócić na koniec świata, żeby dostać od losu drugą szansę?

Romantyczna, pełna tęsknoty opowieść o zimowych Bieszczadach i miłości, która przetrwała rozłąkę.

Katarzyna Fiołek ponownie zabiera nas w Bieszczady. Przyznam, że jest to mój ulubiony kierunek w książkach. Poznajemy Łucję, która kiedyś uciekła z Bieszczadów, zostawiając kochającego ją chłopaka. Po dziesięciu latach wraca do Lutowisk, by sprzedać dom i znów zniknąć. Jednak spotyka tu Janka. Wszystko wraca, tylko że mężczyzna się żeni...

"Teraz, kiedy drobny atak paniki minął, pomyślałam, że rzeczywiście czas sprzedać tę cholerną ziemię, pojechać do Lutowisk po raz ostatni. A następnie wyjechać, nie oglądając się za siebie i nigdy więcej nie wymawiać nazwy tej miejscowości. No i jeszcze jedno. Był też chyba najwyższy czas odwiedzić kogoś, kto znał nie tylko jakieś tam moje słabości. Kogoś, kto znał ne wszystkie. Co do jednej."

Pierwsza wielka miłość. Czy można o niej zapomnieć, wyrzucić ją z serca? Historia Łucji i Janka pokazuje, że nie da się ot tak wymazać z pamięci osoby, którą się kochało i jak się okazuje, nadal kocha. Widzimy, jak cienka jest granica między tym, co było, a tym, czego oboje bohaterowie pragną i za czym tęsknią. 

Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z bolesnymi tematami, a Łucja szczególnie z przeszłością dotyczącą jej dzieciństwa. Autorka porusza tu problem braku miłości i ciepła ze strony najbliższych, porzucenia, straty, rozczarowania, żalu, alkoholizmu czy pędu ku karierze. Mamy tu doskonały przykład mechanizmów obronnych i sposobów radzenia sobie z tym, co spotkało bohaterów. Doświadczenia z dzieciństwa przekładają się na budowanie relacji, różnego rodzaju obawy oraz trudność w pozwoleniu na zbliżenie się innych do siebie. Wszystko to budzi w czytelniku duże emocje, ale nie przytłacza, a daje nadzieję. Wraz z bohaterami przeżywamy każde wydarzenie, sytuację i myśl. Historia pokazana z perspektywy kiedyś i teraz pozwala poznać motywacje postaci. 

Klimat cichych, dzikich bieszczadzkich terenów czaruje, pozwala spojrzeć nieco pod innym kątem na życie, jakie wiedziemy. Miasto daje wiele możliwości, ale to właśnie te górskie miejsca pozwalają nam poczuć prawdziwą wolność, sprawiają, że zapominamy o wszystkim co nas smuci. Pozwalają usłyszeć więcej, zwłaszcza siebie. 

"Tysiąc bieszczadzkich gwiazd" to romantyczna, otulająca serce powieść o miłości, która nie wygasła mimo upływu lat. To historia, w której zacierają się granice między teraźniejszością a przeszłoscią. To książka o tęsknocie, nowych początkach i drugiej szansie. Dacie się zabrać w ośnieżone, kojące Bieszczady? 


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Muza

środa, 7 października 2026

Spalona droga. Melodia przeszłości - Estera Tracz

 

Tytuł: Spalona droga. Melodia przeszłości 
Cykl: Spalona droga (tom 1)
Autor: Estera Tracz
Wydawnictwo: Magia Słów
Liczba stron: 376
Ocena: 9/10

Wyobraź sobie, że jedna melodia cofa cię
do XVI-wiecznego Paryża.

Kate od dawna tkwi w nudnym życiu, które daje jej jedynie poczucie bezpieczeństwa. Wszystko zmienia się po śmierci dziadka, gdy pozostawiona przez niego pozytywka przenosi ją do renesansowej Francji, którą dotąd znała wyłącznie z książek.

Paryż zachwyca, ale jest też miejscem pełnym niebezpiecznych zasad, tajemnic, religijnych napięć i ludzi, których intencje trudno odgadnąć współczesnej kobiecie przyzwyczajonej do niezależności.

Zdana na obcych, Kate trafia pod opiekę Françoisa de Laona – mężczyzny równie irytującego, co niebezpiecznie fascynującego. Im głębiej dziewczyna poznaje sekrety swojej rodziny i wydarzenia, które mogą odmienić bieg historii, tym bardziej zaczyna rozumieć, że największym zagrożeniem wcale nie jest przeszłość, a ona sama.

Podróż w czasie to nie przygoda, lecz walka o przetrwanie.

W czasach, w których inni piszą jej historię, a upadki są częścią wyboistej drogi, miłość do samej siebie może być jedyną rzeczą, którą wybierze samodzielnie.

"Spalona droga. Melodia przeszłości" zabiera nas w podróż do XVI-wiecznego Paryża. Byłam bardzo ciekawa tego okresu, gdyż nie przypominam sobie, abym czytała książkę renesansowej Francji. Było więc to dla mnie coś nowego. Ta historia w zaskakujący sposób mnie urzekła. 

Kate wiedzie nudne życie, które daje jej jedynie poczucie bezpieczeństwa. Wszystko zmienia się po śmierci dziadka, gdy pozostawiona przez niego pozytywka przenosi ją do renesansowej Francji. Kate to kobieta przyzwyczajona do niezależności. Gdy trafia pod opiekę Françoisa de Laona - mężczyzny równie irytującego, co niebezpiecznie fascynującego, dużo zmienia się nie tylko w jej życiu, ale przede wszystkim w niej samej. Nie wiadomo, komu można zaufać. Każda napotkana osoba wydaje się podejrzana. Dziewczyna poznaje sekrety swojej rodziny i wydarzenia, które mogą odmienić bieg historii, tym bardziej zaczyna rozumieć, że największym zagrożeniem wcale nie jest przeszłość, a ona sama...

Główna bohaterka okazała się interesującą postacią. Wydaje się zagubioną dziewczyną. Tylko z pozoru jest spokojna, bo gdy trzeba, potrafi pokazać charakter. Z zainteresowaniem obserwowałam jej wewnętrzne dojrzewanie, zmiany, jakie w niej zachodziły, jak uczyła się podejmować trudne decyzje.

"Poczułam, że jeśli sama nie zacznę biec, przepadnę podeptana przez innych."

Z kolei Françoisa to mężczyzna (przewodnik Kate, który przygotowuje ją do zadania), którego nie tak łatwo polubić, przynajmniej na początku. Jednak z czasem coś się zmienia i zaczynamy kibicować tej parze. Dochodzi między nimi do wielu niedomówień i nieporozumień, zatem relacja jest pełna iskier i emocji. Widzimy, jak ważna jest rozmowa. A tu bohaterowie mieli z tym niekiedy problem. 

"Chciałam tego, czego okazywało się, brakowało mi od zawsze, odwagi do miłości i odwagi do życia."

Humor (zwłaszcza ten sytuacyjny) to jest coś, co przełamuje wątki złamanego serca, straty, bólu i samotności. Zabawne momenty zdarzają się nie tylko u głównych bohaterów, ale i pobocznych. 

Estera Tracz oprócz motywu podróży w czasie zawarła tu wątek tajnych stowarzyszeń, politycznych rozgrywek oraz miłosnych uniesień. Wszystko idealnie się ze sobą komponowało. 

Przyznam, że miałam jakieś obawy, że będzie to stricte fantastyka (choć jest ta naukowa ze względu na motyw podróży w czasie). Co prawda jest tu magia, ale innego rodzaju. Paryż przedstawiony oczami autorki zachwyca. To miejsce pełne niebezpiecznych zasad, tajemnic, spisków, manipulacji, politycznych intryg i religijnych napięć. Całe mnóstwo tu historycznych smaczków. 

Miejscami zdarzało się nierówne tempo akcji. Działo się to przy wątkach o naturze czasu, skomplikowanej terminologii czy sporej ilości francuskich nazwisk. Fragmenty te nieco przytłaczały.

"Spalona droga. Melodia przeszłości" to piękny, kradnący serce romans z tłem historycznym o samotności, odwadze do życia, walce o przetrwanie, o siebie i swoje pragnienia, miłości do samej siebie. Gotowi, by odbyć tę fascynującą podróż w czasie z Kate? Emocji nie zabraknie!


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Magia Słów

wtorek, 6 października 2026

Listy od Mikołajki - Anne Marie

 

Tytuł: Listy od Mikołajki 
Autor: Anne Marie 
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Agata Anielak ma wszystko, o czym marzą inni – prestiżową karierę, luksusowe życie i reputację kobiety, która nigdy nie pozwala sobie na słabość. Kamil Farat stracił wszystko w jedną wigilijną noc. Gdy ich drogi niespodziewanie się przecinają, oboje czują coś, czego nie potrafią racjonalnie wyjaśnić – jakby znali się od zawsze. Dzieli ich niemal wszystko: pozycja społeczna, przeszłość i więzienne mury. Kiedy Kamil wraca za kraty, jedynym mostem między ich światami stają się listy. Ukryte między aktami sprawy słowa niosą nadzieję tam, gdzie jej już nie było, i budzą uczucie, którego żadne z nich nie planowało. W miarę jak Agata ryzykuje swoją karierę i dotychczasowe życie, a Kamil walczy o odzyskanie wolności i własnej tożsamości, oboje odkrywają, że niektórych więzi nie da się zerwać. Nawet wyrokiem. Listy od Mikołajki to poruszająca opowieść o stracie, odkupieniu i miłości, która pojawia się wtedy, gdy wszystko wydaje się już stracone. Bo czasem jedna osoba potrafi odnaleźć drugą, nawet jeśli dzielą je całe światy.

Sięgając po "Listy od Mikołajki" spodziewałam się raczej jakiejś stricte świątecznej opowieści. Tymczasem otrzymałam historię obyczajową, którą z powodzeniem można czytać cały rok. Święta są tu jedynie delikatnym tłem.

Poznajemy Agatę, która wydaje się, że ma wszystko. Zrobiła karierę, wiedzie luksusowe życie i nie ogląda się za siebie. Z kolei Kamil stracił żonę i córkę. Posądzony o ich śmierć odsiaduje wyrok. Ich drogi się przecinają, coś przeskakuje. Dzieli ich niemal wszystko: pozycja społeczna, przeszłość i więzienne mury. Kiedy Kamil wraca za kraty, to listy są ich łącznikiem. 

Uczucie między Agatą a Kamilem pojawiło się bardzo szybko. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale raczej taka duchowa. Jest to tzw. motyw Bliźniaczego Płomienia. Wyraźnie czuć towarzyszace postaciom emocje. Jednak z drugiej strony widzimy, jak trudno jest otworzyć się na drugiego człowieka, zwłaszcza kiedy straciło się tak dużo.

"Bliźniaczy płomień to nie jest dom. Nie spokój czy bezpieczeństwo. To pożar. To jest lustro, które pokazuje ci każdą twoją ranę i każdą twoją siłę. Spotykasz tę osobę nie wtedy, gdy jest ci wygodnie, ale wtedy, gdy twoja dusza jest gotowa na przebudzenie."

Bardzo podobał mi się motyw listów, jakie do siebie pisywali bohaterowie. To oczekiwanie na nie udzieliło się również i mi. Pełne były strachu, planów, marzeń, potrzeb oraz niosły nadzieję na to, że jeszcze wszystko się poukłada. Listy te udowadniają, że słowa przelane na papier, niekiedy tworzą więź silniejszą niż ta w bezpośrednim kontakcie.

Anne Marie postawiła na sporą ilość wewnętrznych monologów bohaterów. Miewają mnóstwo wątpliwości i obaw co do swoich wyborów i przyszłości. Widzimy, że można stracić wszystko, a mimo to odnaleźć w sobie siłę, by raz jeszcze zawalczyć o siebie i swoje szczęście. Bardzo trzymałam kciuki za Kamila. Każdego dnia mierzył się z lękami, żałobą, traumą, trudno było mu uwierzyć, że może jeszcze na coś zasługiwać. 

"(...) ja nie chcę, żeby on zapomniał. Chcę tylko, żeby zaczął znów oddychać. Nawet jeśli to będzie to oddech zapożyczony ode mnie."

Ta historia obnaża też błędy bezdusznego systemu sprawiedliwości. Trafiając do więzienia, człowiek nigdy już nie będzie taki sam. Jak więc dalej żyć? Jak poradzić sobie z tą sytuacją? Żal i cierpienie potrafią odebrać siły do walki o siebie, tożsamość, godność i wolność. Pokazano tu również, jak dużą rolę odgrywają media i opinia publiczna. Zbyt łatwo przychodzi nam wydawanie osądów. A wystarczy czasem po prostu wysłuchać i zobaczyć w drugiej osobie człowieka. 

"(...) więzienie zostaje pod skórą, wchodzi w pory, w zapach potu, którego nie zabije żadne mydło."

"Listy od Mikołajki" to poruszający dramat obyczajowy o stracie, tęsknocie, samotności, poczuciu winy, które nie pozwala oddychać, odkupieniu, miłości, drugiej szansie i więzach, których nie są w stanie zerwać nawet więzienne kraty. To jedna z tych historii, która zostaje w sercu na dłużej. 



Współpraca reklamowa z Autorką i Wydawnictwem Videograf S.A.

poniedziałek, 5 października 2026

Tumult - Izabela Żukowska


Tytuł: Tumult
Autor: Izabela Żukowska 
Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 256
Ocena: 7/10

Morderstwo i bunt w średniowiecznym Gdańsku – gdzie wolność jest najważniejsza

Początek XVI wieku. Do Gdańska przybywa wędrowny kaznodzieja. Towarzyszy mu tajemniczy milczący przewodnik Ambroży. Nad Motławą panują buntownicze nastroje. Od lat trwa spór burmistrza Eberharda Ferbera z rodzinami bogatych patrycjuszy. Włodarzowi miasta zarzuca się nepotyzm. Niezadowolenie budzi też stan miejskich finansów.

22 stycznia 1525 roku wybucha bunt, tzw. tumult gdański. Patrycjat barykaduje się na Długim Targu, oblężony przez pospólstwo. Tłum wdziera się do kościołów i przepędza katolicki kler. Tak rozpoczyna się w Gdańsku reformacja.

Jaką rolę odegrają w niej przybysze z dalekiej Wittenbergi? I jak łączyć się z nimi będzie najsłynniejszy skandal średniowiecznego Gdańska, gdy zwaśnione rodziny Ferberów i Pilemanów nie dopuściły do ślubu Maurycego i Anny? Czy morderca zostanie ukarany i kto będzie chciał dokonać zemsty?

Wielu bohaterów tej książki istniało naprawdę, a ślady ich działalności można do dziś odnaleźć w Gdańsku.

"Tumult" to powieść historyczna z elementami kryminału, która zabiera nas w podróż w czasie do XIV-wiecznego Gdańska. Powieść została poprowadzona dwutorowo. Z jednej strony poznajemy służącą Amelię, z drugiej zaś wędrownego kaznodzieję oraz jego tajemniczego towarzysza Ambrożego, którzy przybywają do Gdańska. Początkowo może się wydawać, że nic nie łączy tych wątków, jednak wraz z upływem stron, sytuacja ulega zmianie.

Izabela Żukowska interesująco oddała klimat średniowiecznego Gdańska. Tym bardziej warto to docenić ze względu, że są to dosyć odległe dla nas czasy. Autorka nie pominęła intryg politycznych, walki o władzę i wpływy, zemstę czy religijne konflikty. Sporo tu tajemnic i mrocznych sekretów. Ale co istotne ukazała, jak w tamtych czasach żyli zwyczajni ludzie, co jedli, jak się ubierali czy jakie panowały wówczas zwyczaje oraz mnóstwo innych ciekawostek. Gdyby książka nie zawierała tej warstwy, byłaby zbiorem suchych faktów, a to stanowczo wymęczyłoby mnie.

Tytułowy tumult gdański jest buntem. Patrycjat barykaduje się na Długim Targu, oblężony przez pospólstwo. Tłum wdziera się do kościołów i przepędza katolicki kler. Tak rozpoczyna się w Gdańsku reformacja.

"Nie wolność i dobro miasta Gdańsk, tylko przywileje szlacheckie od króla polskiego i pełna kiesa."

Bohaterowie to patrycjusze, duchowni i mieszczanie. Nie pozbawieni są lęków, krzywd, pragnień i namiętności. Nierówności społeczne, ambicje, rządza zemsty i narastające napięcie prowadzą do tego, że tłum w poczuciu krzywdy zaczyna działać.

"Cokolwiek by robili, i tak nie uda im się już nas powstrzymać!"

Moją szczególną uwagę zwrócił tajemniczy, wędrowny kaznodzieja oraz jego niemówiący przewodnik, zakonnik Ambroży. Ich obecność wprowadziła do książki gęstą atmosferę niepokoju i sekretów, co od razu skojarzyło mi się ze znanym Imieniem róży Umberta Eco.

Co ciekawe, wiele postaci pojawiających się w książce istniało naprawdę, a ślady ich działalności można do dziś odnaleźć w Gdańsku. Są to m.in. Marcin Luter, Zachariasz Ferrari czy Jakub Hegge. Fikcja literacka przeplata się z prawdą historyczną, co przekłada się na emocje, jakie wzbudza w czytelniku.

Patrząc na książkę całościowo, nie zainteresowała mnie w równym stopniu. Zdarzały się fragmenty, które nieco mnie nużyły, jednak z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. Natomiast dużym plusem okazało się zaskakujące zakończenie.

"Tumult" to powieść, która splata religijne spory z tajemnicami. Zagadka kryminalna mocno rezonuje z historią XVI-wiecznego Gdańska. To nie tylko tło historyczne, ale coś znacznie więcej, co warto poznać.


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mięta


sobota, 3 października 2026

Podsumowanie - wrzesień

 Cześć 🤗 Wrzesień okazał się dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Niemal cały spędziłam w szpitalu z powodu przeszczepu wątroby 06.09, na który czekałam niespełna dwa lata. Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia, które w trydnych chwilach dodawały mi sił ❤️ Zapraszam zatem na podsumowanie. Nie byłam więc w stanie za dużo poczytać. Miesiąc kończę 7 przeczytanymi książkami. A jak wyglądało to u Was? Czytaliście któryś z poniższych tytułów? A może macie w planach? Dajcie znać w komentarzu 😃 Podobne podsumowanie znajdziecie także na IG i fb.





"Dzień kobiet" to życiowa, utrzymana w słodko-gorzkim tonie powieść o kobiecości we spółczesnym świecie, tęsknocie za prawdziwym uczuciem, sile przyjaźni. To książka zarówno refleksyjna, jak i emocjonalna. Czy okazała się receptą na szczęście i miłość? Tego Wam nie zdradzę...
⭐️8/10⭐️



"Jesień w chacie pod starym świerkiem" to pełna emocji, wzruszeń i ciepła powieść o rodzinnych sekretach, odpowiedzialności, niełatwych wyborach, przebaczeniu. To książka, którą przeż4ywa się całym sobą. Bezsilność łamie serce, ale nadzieja wciąż się cichutko tli...
⭐️10/10⭐️



"Lalka ze Złotego Wzgórza" to powieść z pozytywnym wydźwiękiem i nadzieją o miłości nie zawsze przychodzącej w porę i która nie powinna się wydarzyć, skomplikowanych uczuciach, przyjaźni, przeszłości, tajemnicach, trudnych wyborach, marzeniach. Co wygra - serce czy rozsądek? 
⭐️9/10⭐️



"Nie podążaj za skorpionem" to pełen emocji romans nasycony tajmnicami, trudną przeszłością, labiryntem intryg, manipulacją, niebezpiecznymi układami, deficytem zaufania i walką z własnymi słabościami. Sprawdźcie, co złamie Skorpion i co jego samego złamie... 
⭐️9/10⭐️



"Czas zapomnienia" to powieść o rodzinie, miłości, odwadze, poświęceniu, lojalności, odpowiedzialności za drugiego człowieka i nieustannej walce o przetrwanie. To również historia o tym, jaką cenę czasem trzeba zapłacić za walkę o to, co ważne. To książka o tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić w obronie własnej godności, ideałów oraz tych, których kochamy. Polecam!
⭐️9/10⭐️


"Pod twoimi skrzydłami" 
to pełna emocjonalnej głębi, wzruszająca powieść o pierwszej miłości, stracie, macierzyństwie, trudnych wyborach, wybaczeniu, drugich szansach. To historia, która pozostaje z nami jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony. Dostarcza nadziei na wyjście z cienia i rozwinięcie własnych skrzydeł.
⭐️9/10⭐️



"Smak szczęścia" to pełna emocji, ale i refleksji powieść o tajemnicy rodzinnej, odkrywaniu swoich korzeni, pogodzeniu się z własną przeszłością, drugich szansach, odwadze w walce o szczęście i sile kobiet. Jak może smakować szczęście? Czy zawsze wygląda tak, jak je sobie wyobrażamy? Sprawdźcie!
⭐️9/10⭐️


Zaczytanego października 📚


środa, 30 września 2026

Smak szczęścia - Michalina Kowolik



Tytuł: Smak szczęścia 
Autor: Michalina Kowolik 
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 432
Ocena: 9/10

Anna Matkowska ma trzydzieści trzy lata, czternastoletnią córkę, którą wychowuje samotnie, i ustabilizowane życie. Jest szczęśliwa… chyba. Coraz częściej czuje jednak, że czegoś jej brakuje.
Wszystko zmienia się, gdy córka oznajmia, że skontaktowała się z kuzynką mieszkającą w Stanach Zjednoczonych.
Przed laty mama Anny zakochała się w Henrym Kownackim – Amerykaninie polskiego pochodzenia. Rodzinna legenda głosi, że siostra Janiny uwiodła go, by spełnić marzenie o wyjeździe za ocean. Janinie pozostały złamane serce i ciąża, której nie planowała. Ale czy na pewno właśnie tak było?
Anna postanawia odkryć prawdę. Nie wie jeszcze, że ta decyzja może zmienić wszystko.
Jakie będą konsekwencje wyjazdu?
Czy z rodziną naprawdę najlepiej wychodzi się tylko na zdjęciu?
I jak prawda odmieni losy całej rodziny?

Anna ma trzydzieści trzy lata, czternastoletnią córkę, którą wychowuje samotnie i poukładane życie. Jednak częściej czuje, że czegoś jej brakuje. Wszystko zmienia się, gdy córka odnajduje rodzinę w Stanach Zjednoczonych. Anna postanawia odkryć prawdę o dawnym romansie swojej matki i wydarzeniach, które na zawsze odmieniły losy rodziny. Jakie będą konsekwencje wyjazdu? 
Fabuła oparta została na stronie psychologicznej bohaterów, na ich wewnętrznych przeżyciach, bolesnych wspomnieniach i uczuciach. Nieszczęśliwy wypadek, tajemniczy list i niewyjaśnione nieporozumienia rodzinne tworzą wyjątkową historię, od której trudno się oderwać.
"My­śli­my, że nic w życiu nas nie za­sko­czy, co jest oczywiście nie­praw­dą. Za­ska­ku­je nas wszyst­ko. Dosłow­nie. Jed­nych w mniej­szym stop­niu, dru­gich w więk­szym."
Pojawia się tu pytanie o to, czy tak naprawdę znamy swoich najbliższych? Moim zdaniem nigdy nie da się tak do końca poznać drugiej osoby. Ba! Uważam, że i samych siebie nie znamy. Drugą sprawą jest to, w jakim stopniu rodzinne sekrety wpływają na przyszłe pokolenia? Jest jeszcze kwestia dotycząca prawdy oraz tego, czy możemy zbudować szczęście bez stanięcia z nią oko w oko? Upływ czasu i niedopowiedzenia często zmieniają postrzeganie danej sprawy. Zdarza się, że zbyt łatwo przychodzi nam ocenianie innych bez znajomości prawdy i motywacji, jakimi ktoś się kierował. Mamy szansę na zmianę, na którą nigdy nie jest za późno. Trzeba tylko rozliczyć się z przeszłością, zdobywając się na szczerą, oczyszczającą rozmowę.
"Życie wła­śnie skła­da się z ta­kich krót­kich mo­men­tów szczę­ścia, które zbie­ra­my w pa­mię­ci jak fo­to­gra­fie, a w cięż­kich chwi­lach wra­ca­my do nich, aby uświadomić sobie, że nie wszyst­ko jest złe i do dupy."
Michalina Kowolik stworzyła bohaterów niejednoznacznych, autentycznych, z tajemnicami, demonami przeszłości, popełniającymi błędy. Łatwo można się z nimi utożsamić, gdyż tak jak my mierzą się z podobnymi problemami, niepewnością, rozterkami i moralnymi dylematami. Mocno kibicowałam Annie, by w końcu zaznają spokoju i odnalazła upragnione szczęście.

Moją uwagę zwrócił wątek miłości. Tym razem nie pierwszej, ale tej dojrzałej, która również ma wiele do powiedzenia. Czyni człowieka szczęśliwym i daje nadzieję. Kluczowym okazał się także aspekt samotnego macierzyństwa i rodzicielstwa.

"Smak szczęścia" to pełna emocji, ale i refleksji powieść o tajemnicy rodzinnej, odkrywaniu swoich korzeni, pogodzeniu się z własną przeszłością, drugich szansach, odwadze w walce o szczęście i sile kobiet. Jak może smakować szczęście? Czy zawsze wygląda tak, jak je sobie wyobrażamy? Sprawdźcie!


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Lucky

wtorek, 29 września 2026

Pod twoimi skrzydłami - Anna Piotrowska [Patronat medialny]


Tytuł: Pod twoimi skrzydłami 
Autor: Anna Piotrowska 
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Przebojowa nastolatka, która czerpie z życia pełnymi garściami. I zahukana młoda żona oraz matka, robiąca wszystko, by nie zdenerwować męża - i by ten choć przez chwilę zainteresował się własnym dzieckiem.

Dziewczyna, która ma mnóstwo marzeń i uparcie dąży do celu, zwłaszcza jeśli tym celem jest zdobycie serca przystojnego chłopaka. I kobieta, której plany ograniczają się do dwóch pragnień: powrotu do pracy i szczęścia synka.

Z życia jednej ktoś nagle zniknął. W życiu drugiej niespodziewanie pojawił się anioł stróż.

Czy to możliwe, że coś je łączy?

Poznajemy dwie bohaterki - przebojową nastolatkę Dianę i zahukaną młodą żonę oraz matkę Natalię. Pierwsza ma mnóstwo marzeń, w tym zdobycie serca przystojnego chłopaka. Drugiej celem jest powrót do pracy i pragnienie szczęścia synka. Czy obie może coś łączyć?

Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, podejmują nie zawsze właściwe decyzje. I to jest ich największy atut, bo dzięki temu są niezwykle autentyczni. 

Anna Piotrowska pięknie ukazała postać Diany - dziewczyny, z której wręcz aż bije młodzieńcza nieskrępowana radość. Optymistyczna, roześmiana, wolna, pędząca ku marzeniom... ach jak fajnie byłoby zatrzymać te cechy w dorosłym życiu.  

Jednym z ważniejszych motywów jest przemoc psychiczna i ekonomiczna, jakiej doświadcza Natalia ze strony męża. Kobieta jest totalnym kontrastem względem Diany. Jest zahukana, stłamszona przez tkwienie w toksycznym małżeństwie. Odczuwa strach przed gniewem męża. Widzimy, że wcale nie potrzeba wielkich awantur, by zranić drugą osobę, sprawić, by poczuła się nikim, straciła poczucie własnej wartości. Słowa krzywdzą najmocniej. Rany na ciele zwykle szybko się goją, ale te na duszy mogą zagnieździć się na tyle głęboko, że nie będziemy potrafili na nowo w siebie uwierzyć. Mimo powagi poruszanych tematów, autorka nie sili się na tani dramatyzm, patos i moralizatorstwo.

"Ostatnie dni nauczyły ich jednego: nie można nakazać sercu, żeby przestało kochać. Równie dobrze można by było próbować nakazać sercu, żeby przestało bić."

Tytuł książki przywodzi na myśl motyw opiekuńczości. I rzeczywiście tak jest. Warto czasem po prostu być obok, rozłożyć nad kimś opiekuńcze skrzydła, pozwolić, by ktoś, kto tego potrzebuje, skrył się pod nimi. Nie można przy tym nikogo oceniać ani próbować zmieniać. Wymowne są też pojawiające się tatuaże czy jakieś drobne szczegóły. Początkowo możemy nie wszystko zauważyć, ale wraz z rozwojem wydarzeń nabierają głębszego znaczenia i łączą się w spójną całość.

"On zawsze był dokładnie tam, gdzie trzeba. Człowiek skała, opoka, roztaczający swoją troskę jak skrzydła nad każdym, kto tylko potrzebował wsparcia. Jak mogła w niego zwątpić? Jak mogła znów dać się ponieść emocjom? Nie pozostawiając miejsca na wyjaśnienia? Już nie była na niego zła."

To taka książka z życia wzięta, z realnymi problemami, bohaterami, z którymi możemy poczuć więź i zrozumienie, wątkami miłosno-rodzinnymi oraz zaskakującą akcją. 

"Pod twoimi skrzydłami" to pełna emocjonalnej głębi, wzruszająca powieść o pierwszej miłości, stracie, macierzyństwie, trudnych wyborach, wybaczeniu, drugich szansach. To historia, która pozostaje z nami jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony. Dostarcza nadziei na wyjście z cienia i rozwinięcie własnych skrzydeł.
 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Lucky