Tytuł: Podróż przez marzenia
Autor: Jagoda Wochlik
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 328
Ocena: 8/10
CZY MIŁOŚĆ MOŻNA ZAPLANOWAĆ I ZAPISAĆ JAKO WARUNEK W TESTAMENCIE?
Anna przez większość życia czuła się niezrozumiana. Wszystko zmienia się, gdy poznaje ekscentryczną i zamożną Wiolettę Olszańską, która zatrudnia ją jako swoją damę do towarzystwa. Wspólna podróż prowadzi je przez Paryż, Pragę, Japonię i Kołobrzeg, gdzie los obu kobiet odmienia się na zawsze.
Po śmierci Wioletty na odczytanie testamentu stawiają się jej bliscy oraz Anna. Kobieta dziedziczy mieszkanie, a wnuk Daniel – resztę majątku, pod warunkiem że przez pół roku zamieszka z Anną. Nie jest to łatwe zadanie, bo pogodna i niepoprawnie optymistyczna Anna od pierwszej chwili działa młodemu mecenasowi na nerwy.
„Podróż przez marzenia” to ciepła opowieść o kobietach w różnym wieku, odwadze życia w zgodzie ze sobą i odkrywaniu, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. A miłość, podobnie jak pogoda, potrafi zaskakiwać i nieustannie się zmienia.
Anna przez większość życia czuła się niezrozumiana. Wszystko zmienia się, gdy poznaje ekscentryczną i zamożną Wiolettę Olszańską, która zatrudnia ją jako swoją damę do towarzystwa. Wspólna podróż prowadzi je przez Paryż, Pragę, Japonię i Kołobrzeg, gdzie los obu kobiet odmienia się na zawsze.
Po śmierci Wioletty na odczytanie testamentu stawiają się jej bliscy oraz Anna. Kobieta dziedziczy mieszkanie, a wnuk Daniel – resztę majątku, pod warunkiem że przez pół roku zamieszka z Anną. Nie jest to łatwe zadanie, bo pogodna i niepoprawnie optymistyczna Anna od pierwszej chwili działa młodemu mecenasowi na nerwy.
„Podróż przez marzenia” to ciepła opowieść o kobietach w różnym wieku, odwadze życia w zgodzie ze sobą i odkrywaniu, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. A miłość, podobnie jak pogoda, potrafi zaskakiwać i nieustannie się zmienia.
Poznajemy Annę, która zostaje zatrudniona jako dama do towarzystwa Wioletty. Wraz z kobietami odbywamy wiele podróży - od Paryża, przez Pragę, Japonię po Kołobrzeg. Po śmierci Wioletty Anna dziedziczy mieszkanie, a jej wnuk resztę majątku. Szkopuł w tym, że aby go otrzymać, mężczyzna musi przez pół roku mieszkać pod jednym dachem z Anną. Zadanie wydaje się być trudne, bo optymistyczna Anna działa młodemu mecenasowi na nerwy.
"W tej chwili naprawdę nienawidził swojej babci. Był przekonany, że stara prukwa nawet zza grobu wywinie mu jakiś numer."
Lubię spotykać w książkach bohaterów, których dzieli spora różnica wieku. Tu mamy zestawienie dwóch różnych bohaterek. Anna to spokojna i wrażliwa kobieta, która przez lata czuła się niezauważana i niedoceniana. Z kolei Wioletta jest jej kompletnym przeciwieństwem. To kobieta charyzmatyczna i ekscentryczna. Efekt podbija fakt, że ma już swoje lata. Bardzo mi się podobała jej postać i podejście do życia. Niejednokrotnie sprawiała, że miałam powody do uśmiechu. Mamy jeszcze Daniela. To mężczyzna, który budzi skrajne emocje. Jego wybranką serca jest.. Temida! Domyślacie się, kto to? Czy Anna będzie w stanie go zmienić? Czy zacznie inaczej patrzeć na życie? A może pojawi się ktoś jeszcze...?
Z miejsca polubiłam główną bohaterkę, jej optymizm, wrażliwe serce i chęć niesienia bezinteresownej pomocy każdemu, kto tego potrzebuje. Wydaje się, że w dzisiejszych czasach trudno spotkać takich ludzi. Jednak myślę, że jeśli choć w malutkiej części będziemy postępować jak Anna, świat mógłby się stać piękniejszy.
Nie należy spodziewać się tu wielkich zwrotów akcji. Jagoda Wochlik postawiła nacisk na emocje bohaterów, na ich podróż w głąb siebie, na pokazanie jacy są naprawdę i odkrycie tego, czego chcą od życia.
"(...) ludzie są jak pudełka. Trzeba dać sobie czas na odkrycie, co jest w środku."
Motyw podróży stanowi tu tło do wydarzeń i wewnętrznych przemian bohaterów. Widzimy, ile odwagi wymaga życie w zgodzie z samym sobą, z własnymi pragnieniami, a nie wedle oczekiwań innych. A tytułowe marzenia? Na ich realizację nigdy nie jest za późno. Mamy tu również wątek miłości. Ona potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
"Bo miłość, miłość jest jak... - Anna zastanowiła się - jak pogoda. Ona ciągle się zmienia. Czasem jest zachwycająca jak tęcza, innym razem gorąca jak upalny dzień, bywa, że błądzimy we mgle własnych uczuć."
Zakończenie książki okazało się inne niż sobie założyłam. Przyznam, że trochę mnie rozczarowało. Nie w sensie, że autorka nie sprostała mu, ale po prostu myślałam, że wszystko zmierza w kierunku, jaki wydawał mi się właściwy. Koniec końców finałowe sceny sprawiły, że historii było bliżej rzeczywistości.
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Filia
























