piątek, 6 listopada 2026

Nie pytaj, jak się czuję... - Klaudia Plichta

 

Tytuł: Nie pytaj, jak się czuję...
Autor: Klaudia Plichta
Wydawnictwo: Nie Powiem 
Liczba stron: 126
Ocena: 8/10

Prawdziwa historia młodej matki, której życie w jednej chwili zmieniło się na zawsze.
Klaudia samotnie wychowuje trzech synów. Najmłodszy z nich, Szymon, od pierwszych dni zmaga się z poważnymi chorobami neurologicznymi. Codzienność wypełniają wizyty u lekarzy, rehabilitacje, walka o każdy postęp i próba stworzenia normalnego życia w świecie pełnym lęku i niepewności.
Mimo trudności w domu nie brakuje śmiechu, miłości i nadziei. Szymon staje się sercem tej rodziny – małym chłopcem, który uczy wszystkich, czym jest prawdziwa siła.
Pewnego poranka wszystko się kończy.
To książka o miłości silniejszej niż strach, o samotności, której nikt nie widzi, i o bólu, którego nie da się opisać. Ale przede wszystkim to historia o tym, jak jedna mała osoba może zmienić czyjeś życie na zawsze.
Nie pytaj, jak się czuję.
Przeczytaj.
Klaudia samotnie wychowuje trzech synów. Najmłodszy z nich, Szymon, od pierwszych dni zmaga się z poważnymi chorobami neurologicznymi - porażeniem mózgowym i napięciem mięśniowym. Wymaga stałej opieki i rehabilitacji. Ich każdy dzień to walka o choćby najmniejszy postęp i próba stworzenia normalnego życia w świecie pełnym lęku i niepewności. Chłopiec wnosi w ich codzienność śmiech, miłość i nadzieję. Uczy, czym jest prawdziwa siła. Pewnego poranka wszystko się kończy...
"Nie pytaj, jak się czuję..." to autobiograficzna opowieść o samotnym macierzyństwie, chorobie dziecka i stracie, po której już nic nie jest takie same. Choć pozostają wspomnienia czy zdjęcia, to tej niewyobrażalnej pustki nic nie wypełni, a bezgraniczna miłość do dziecka nie kończy się wraz z jego śmiercią.

Już sam tytuł sprawił, że coś niepokojąco we mnie drgnęło. Od pierwszej chwili wiedziałam, że muszę poznać tę historię. To książka z tych, których nie da się ocenić. Bo jak można ocenić coś prawdziwego, coś, co miało miejsce naprawdę?

Jak pożegnać dziecko? Jak żyć po jego stracie? Są w życiu straty, na które nikt nigdy nie będzie gotowy. Ból jest nie do opisania. Co czuje młoda matka? Jak sobie radzi? A może wcale nie radzi? Przecież na zewnątrz mamy kobietę jakich wiele, prawda? Ale to tylko maska, pozory, za którymi skrywa się niewyobrażalny ból i cierpienie. Widzimy, że można jednocześnie cierpieć i kochać, płakać i na nowo kolejnego ranka się podnosić.

"Kiedy umierają nasi rodzice - z nimi umiera nasza przeszłość. Kiedy umierają nasze dzieci - z nimi umiera nasza przyszłość."

Autorka zwraca uwagę na ważną kwestię tego, jak bliskie nam osoby nie potrafią towarzyszyć nam w cierpieniu. Jak społeczeństwo nie rozumie matek z chorymi dziećmi, nie wie jak z nimi rozmawiać czy postępować. Zadają niewłaściwe lub nie na miejscu pytania. Niekiedy nawet nie zastanawiają się, co mówią.

"Najgorsze było pytanie, jak się czuję.
Jak może czuć się matka po stracie dziecka,
kiedy jej serce pękło na milion kawałków?
Nienawidziłam tego pytania."

Klaudia Plichta pisze surowo, oszczędnie, bez dialogów, bez patosu i szczerze. Mimo tego chłodu emocje i tak w nas uderzają. Każde słowo i zdanie obracamy po kilka razy. To nie jest delektowanie się słowem i językiem. To przeżywanie wszystkiego wraz z autorką. To nauka wrażliwości i przypomnienie, że nic nie jest nam dane na zawsze. To lekcja, by każdy dzień traktować jak dar, bo nigdy nie wiemy, który z nich okaże się tym ostatnim.

"Nie pytaj, jak się czuję..." to niezwykle przejmująca, intymna historia o macierzyństwie, samotności, bezwarunkowej miłości, stracie i żałobie. To opowieść o tym, jak dziecko zmienia życie na zawsze. To tytuł zmuszający do refleksji, poddający nasze uczucia wrażliwości na cierpienie drugiego człowieka.


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Nie Powiem 

1 komentarz:

  1. Po Twojej recenzji będę mieć ten tytuł na oku, bo bardzo lubię takie powieści ❤️

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwujesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)