niedziela, 19 listopada 2017

Consolation - Corinne Michaels


Consolation
Cykl: Consolation Duet (tom 1)
Corinne Michaels
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Liczba stron: 360
ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Natalie poznajemy w momencie, kiedy zostaje wdową. Jej mąż pracujący w marynarce wojennej w elitarnej grupie SEAL, zginął podczas misji. Wkrótce na świat przychodzi ich córeczka. To dzięki niej kobieta jakoś próbuje funkcjonować. Z pomocą przychodzi najbliższy przyjaciel jej męża, Liam. Powoli zaczyna rodzić się między nimi uczucie. Ale czy będzie na tyle silne, aby zburzyć mur, jaki wokół siebie zbudowała Natalie?  

"Ból przeszywa moje ciało, zabiera wszystko, co dobre, i pochłania bez reszty."

Autorce pięknie i realistycznie udało się opisać uczucia, jakie towarzyszyły głównej bohaterce. Dokładnie ukazała poszczególne etapy żałoby i to, w jaki sposób Natalie stara się powrócić do normalności. Podkreśliła, że nie bez znaczenie podczas takiej tragedii jest pomoc i wsparcie drugiej osoby, że nie można zostawiać nikogo pogrążonego w żałobie samemu sobie, mimo iż uparcie twierdzi, że wszystko jest w porządku.

"(...) udawanie jest o niebo lepsze od zderzenia się ze świadomością."

Na wielki plus zasługuje relacja pomiędzy Natalie i Liamem. Nie jest to żaden grom z jasnego nieba, miłość od pierwszego wejrzenia i tym podobne rzeczy. Ich uczucie rodzi się bardzo powoli, zbudowane jest raczej na fundamencie przyjaźni, z czego można stworzyć naprawdę solidny i trwały związek. Gdy uświadamiają sobie, że coś do siebie czują, zaczyna towarzyszyć im zakłopotanie i poczucie winy. Zadają sobie pytanie czy wypada, czy tak można?  
  
"Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu."

Corinne Michaels stworzyła powieść nieprzesłodzoną, czego obawiałam się chyba najbardziej. Ale jak widać, niepotrzebnie. Prawdziwość tej historii sprawia, iż mamy wrażenie, że to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę. Tu wszystko wydaje się być na właściwym miejscu, jest dopracowane zarówno pod względem opisów, jak i dialogów. Stylowi i językowi również nie można niczego zarzucić. Czyta się bardzo szybko i nie wiadomo kiedy, a już jest po lekturze. Dwutorowa narracja świetnie oddaje to, co czują i myślą bohaterowie. Dzięki temu także lepiej rozumiemy motywy ich postępowania. A jeśli już mowa o bohaterach, to są z krwi i kości, z wadami i zaletami, każdy z indywidualnymi cechami. Zdecydowanie wzbudzają w czytelniku sympatię.

Interesująco przedstawia się wątek miłości na odległość.  W żadnej książce jeszcze się nie spotkałam z takim rodzajem rozłąki. Tym bardziej było to zajmujące, że mamy do czynienia z żołnierzem. I pewnie wiecie z czym to się wiąże? Ten zawód niesie ze sobą ogromne ryzyko i trzeba cieszyć się każdą chwilą z najbliższymi, bo nigdy nie wiadomo czy wróci się cało. Autorka podkreśla, że żony żołnierzy muszą pójść na wiele ustępstw i przede wszystkim być dla nich wsparciem. Z kolei mężczyźni, nigdy nie mogą mieć tej pewności, czy ich żonom rola słomianej wdowy się nie znudzi i nie poszukają szczęścia gdzie indziej. Osoby, które wiążą swoje życie z wojskiem, wiele tracą również z rozwoju swoich pociech. Nie widzą pierwszego kroku, nie usłyszą pierwszego wypowiadanego przez nich słowa. To są chwile nie do odzyskania.           
Fabuła może i w niektórych momentach jest przewidywalna, ale niech to was nie zwiedzie. Jest coś, co sprawi, że będziecie zaskoczeni równie mocno jak ja. Ale nic więcej nie zdradzę, aby nie psuć wam tej niespodzianki. Książka naszpikowana jest emocjami. Z całą pewnością można w pewien sposób identyfikować się z główną bohaterką. Niemal czujemy to, co ona, jej ból, cierpienie, poczucie straty, niesprawiedliwość losu. Od samego początku autorka uderza z grubej rury, nie cacka się z czytelnikiem. Zakończenie zaś wbija w fotel i zostawia nas z wielką niewiadomą, co będzie dalej... 

Jedynie nad czym troszkę ubolewam, to to, że świat wojskowy i żołnierska misja zostały przedstawione w tle. Trochę szkoda, że autorka bardziej nie wyeksponowała tego wątku. Ale cóż... tu co innego jest ważniejsze i tego się trzymajmy.   

Szósty Zmysł to kolejne nowe wydawnictwo, które książką "Consolation" śmiało wkroczyło na rynek czytelniczy. Myślę że warto zwrócić na nie uwagę, gdyż czuję że ofertę będzie miało bardzo interesującą.

"Consolation" to ciepła i wzruszająca powieść o różnych odcieniach miłości, przyjaźni, stracie, żałobie, rozpaczy, tęsknocie, kłamstwie, walce o kolejny dzień i nadziei. Polecam każdej wielbicielce dobrego romansu.  



czwartek, 16 listopada 2017

Spisek scenarzystów. Paloma - Wojciech Nerkowski


Spisek scenarzystów. Paloma
Wojciech Nerkowski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 400
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Zostałam zaproszona do superprodukcji! Jak wypadła moja przygoda w świecie filmu? 

Producentka serialu kryminalnego, zwana przez współpracowników Palomą, popełnia samobójstwo. Dwójka scenarzystów, rodzeństwo Sylwia i Kuba, nie wierzy w oficjalną wersję zdarzeń. Postanawiają na własną rękę rozpocząć śledztwo. Pomaga im w tym znany aktor celebryta. Podejmując się rozwikłania zagadki, nie zdają sobie sprawy, że czyha na nich mnóstwo niebezpieczeństw. Okazuje się, że morderca powiązany jest z serialem... W międzyczasie na światło dzienne wychodzą skrywane skandale i namiętności. A tymczasem dochodzi do kolejnego morderstwa... Czy trójce detektywów-amatorów uda się trafić na trop zabójcy? 

"Oto tajemnica życia - pomyślała, patrząc na swą najnowszą ofiarę. Ciągła ucieczka przed cierpieniem, które i tak prędzej czy później dopadnie nas i wypatroszy. Wszystkich i każdego z osobna..." 

Gdy tylko zaczniemy zagłębiać się w tę lekturę, od razu można zauważyć, że autor doskonale wie, o czym pisze. Z racji wykonywanego zawodu, obracania się w wśród scenarzystów, reżyserów i aktorów oraz to, że jest współtwórcą takich seriali, jak: "Brzydula", "Egzamin z życia" czy "Singielki", wprowadza nas za kulisy świata celebrytów i producentów telewizyjnych. Podchodzi do tego tematu z dużą dozą dystansu, obiektywizmu, bez uprzedzeń, nikogo przy tym nie obrażając, co zapewne nie było wcale taką łatwą sztuką, gdy jest się tak blisko tego świata. 

Przez początkowe kilkadziesiąt stron akcja może nie pędzi z zawrotną szybkością, ale potem dzieje się naprawdę sporo i, co najważniejsze, czytelnik zostaje co chwilę czymś zaskakiwany. Duży atut książki to świetnie poprowadzona intryga kryminalna. Do samego końca trudno było mi rozwikłać wszystkie tajemnice, co chwila pojawiały się nowe niewiadome, by w rezultacie zaskoczyć mocnym finałem.   

Kreacja bohaterów wypada udanie. Są oryginalni, barwni i każda z postaci ma swoje miejsce i znaczenie dla fabuły. Ich sylwetki wydają się być wiarygodne i z pewnością można ich polubić. Samo to, że głównymi bohaterami jest rodzeństwo, już było to dla mnie czymś nowym i świeżym. Początkowo Sylwia może sprawiać wrażenie takiej zwykłej szarej myszki, zwłaszcza jeśli postawimy ją obok brata o narcystycznych zapędach. Ale nic bardziej mylnego. Kobieta pokaże na co ją stać, gdy tylko weźmie sprawy w swoje ręce i przystąpi do działania. Jest jeszcze pewien przystojny celebryta Artur, ach... nie będę więcej zdradzać, sami musicie go poznać. 

Oczekiwałam sporej dawki dobrego humoru. Otrzymałam go, może nie aż w tak wielkiej ilości, ale i tak świetnie się ubawiłam. Szczególnie podobały mi się przyjacielskie przepychanki pomiędzy Sylwią a Kubą. Lekki styl sprawił, że książka była dla mnie przyjemną odskocznią od codziennych spraw, chwilą dobrej rozrywki.

"Spisek scenarzystów. Paloma" to lekka komedia kryminalna ze szczyptą romansu oraz odrobiną humoru o manipulacji i jej skutkach, a wszystko w oparach show-biznesu. Jesteście gotowi podjąć śledztwo z Leśniewskimi?


niedziela, 12 listopada 2017

Niepokorna - Jolanta Bartoś


Niepokorna
Jolanta Bartoś
Wydawnictwo: Białe Pióro
Liczba stron: 200
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Poznajemy 28-letnią Annę Strumi - piękną, młodą pani mecenas, której nie oszczędzało życie. Została osierocona, gdzie w wypadku samochodowym zginęli jej rodzice i brat. Zajęło się nią wujostwo i wówczas rozpoczął się jej największy koszmar - molestowanie. Dziewczyna pragnie wyrwać się z toksycznej rodziny. Dzięki przyjacielowi jej zmarłego ojca, oschłemu i zasadniczemu mecenasowi Tomaszowi kończy studia prawnicze i podejmuje pracę w jego kancelarii. Do pełni szczęścia potrzeba jej jedynie męża. Tuż przed ślubem swojej przyjaciółki poznaje tajemniczego i przystojnego Kacpra. Jego czułe gesty sprawiają, że zakochuje się w nim. Pewnego dnia otrzymuje anonimową kopertę ze zdjęciami. Czyżby ktoś ją śledził?

"Zawsze była niepokorna i doskonale wiedział, że z lubością łamała jego zakazy."

Już od pierwszych stron autorce udało się zaciekawić mnie tak bardzo fabułą, że książkę przeczytałam jednym tchem. Można odnieść wrażenie, że ta historia mogłaby wydarzyć się w rzeczywistości. Zważywszy na to, że książka liczy raptem dwieście stron, to dzieje się naprawdę dużo. Dochodzą do tego jeszcze żywe dialogi i proste, przyjemne w odbiorze język i styl. 

Wątki z tajemniczymi zaginięciami młodych dziewczyn zostały ciekawie poprowadzone. Oprócz tego mamy jeszcze do czynienia z wykorzystywaniem, manipulowaniem, co pokazuje ile niebezpieczeństw może spotkać kobietę we współczesnym świecie. Ta historia jest idealnym tego przykładem. Trzeba nadmienić, że połączenie wątku miłosnego, psychologicznego i kryminalnego wyszło udanie. Wszystko łączy się w jedną zgrabną, dopracowaną całość.   

Główna bohaterka to kobieta z krwi i kości. Mimo iż wiele w swoim życiu przeszła, nadal ma siłę, by walczyć, by się nie poddawać. Bardzo ją polubiłam i trzymałam za nią kciuki, by spotkała mężczyznę, który pokocha ją ze wzajemnością. Czasami trudno było mi zrozumieć jej naiwność, łatwowierność, zbytnią ufność, to jak bardzo łatwo dała sobą manipulować. Jej zachowanie jest naiwne, ale czy któraś z nas choć raz taka nie była, gdy w grę wchodziło zakochanie? Uczucie to często przesłania nam zdrowy ogląd na sytuację. Mamy przysłowiowe klapki na oczach i nie chcemy widzieć prawdy. 

"Potrzebowała miłości. Potrzebowała kogoś, kto sprawi, że nie będzie sama. Kogoś, przy kim będzie się czuła bezpieczna. Kto zadba, żeby nie wracały koszmary sprzed lat. Potrzebowała czułości i troski."

Książka wywołuje ogrom emocji, trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a tajemnice, jakie skrywają bohaterowie, sprawiają że z niecierpliwością wyczekiwałam rozwiązań i finału. To książka smutna w swoim przekazie, choć momentami niepozbawiona zabawnych wtrąceń. Skłania do wielu przemyśleń i refleksji.   

"Niepokorna" to wzruszająca, poruszająca, niejednokrotnie bulwersująca i szokująca, ale przede wszystkim życiowa powieść. Polecam zwłaszcza młodym dziewczynom, by uświadomiły sobie, jakie czyhają na nie niebezpieczeństwa oraz by nie były gotowe porzucić wszystkiego dla mężczyzny.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Autorce   


    

piątek, 10 listopada 2017

Przedpremierowo "Terapia" Kathryn Perez


Terapia
Cykl: Therapy (tom 1)
Kathryn Perez
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 484
Ocena: 10/10
Premiera: 22 listopada

Moje wrażenia: 


Jessica Alexander jest prześladowana i zastraszana przez swoich rówieśników. Została nawet brutalnie pobita. Jakby tego było mało, jej matka jest alkoholiczką, a ojciec zbytnio się nią nie interesuje, jest ciągle nieobecny w domu. Pewnego razu z opresji Jess ratuje chłopak jednej z dziewczyn, które nie dają jej spokoju. W tym momencie życie obojga radykalnie się zmienia. Czy Jace Collins zdoła przywrócić jej radość życia? Dziewczyna poznaje również tajemniczego Kingsley'a, który także ma za sobą trudne przeżycia. Czy z którymś z tych z chłopaków będzie możliwe stworzenie normalnego związku i przyszłości?     

"Mówią, że potwory żyją pod naszymi łóżkami. Mylą się, bo naprawdę potwory żyją  w naszych myślach."

Tematyka poruszana przez autorkę jest aktualna. Chodzi mi tu głównie o nasz kraj (ale pewnie i wszędzie spotyka się takie przypadki, jakie opisała autorka w swojej powieści), gdzie ostatnio było głośno o prześladowaniu wśród nastolatków. Osoby te często nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak można skrzywdzić drugiego człowieka. Inną sprawą jest choroba psychiczna osoby, która bez profesjonalnej pomocy lub chociażby wsparcia kogoś bliskiego, nie jest w stanie sama poradzić sobie z tym problemem. Niejednokrotnie wówczas pozostawione same sobie, podejmują niewłaściwe decyzje, które mogą skutkować tragedią. Problematyka podjęta w tej książce dla wielu nadal jest tematem tabu, naznaczonym społecznie piętnem. Ilu jest wśród nas osób prześladowanych przez nastolatków lub chorych psychicznie, którzy cierpią w milczeniu, gdyż wstydzą się o tym głośno powiedzieć? I z takim właśnie przypadkiem mamy do czynienia w niniejszej powieści. Jessica widzi jedyną drogę, by ukoić swoją duszę, zaznać spokoju i ulgę poprzez samookaleczanie się.  

"Świat jest niebezpiecznym miejscem, nie przez tych, którzy czynią zło, ale przez tych, którzy przyglądają się i nic nie robią."

Kathryn Perez doskonale nakreśliła skomplikowane studium depresji i problemów psychicznych, z jakimi zmaga się główna bohaterka. Jessica każdego dnia walczy o życie, normalność, spokój i szczęście, a przede wszystkim o siebie. Dziewczyna musi zmierzyć się z własnym emocjonalnym bagażem. Bez tego nie ruszy dalej do przodu. Na jej przykładzie widzimy, że nie można w nieskończoność zamiatać problemów pod dywan. Trzeba otwarcie mówić o tym, co nas spotyka, wyciągnąć lekcje z popełnionych błędów. 

Pisarka zadbała także o to, by przedstawione wydarzenia, jak i same postacie wypadli bardzo realnie i życiowo. A jeśli już mowa o bohaterach, to nie sposób ich nie pokochać, zwłaszcza tak słodkiego chłopaka, jakim jest Kingsley. A to, co zrobiła z nim autorka... po prostu nie znajduję na to słów! Zapewne część czytelników przez ten wątek znienawidzi tę książkę i autorkę, a drugie tyle pokocha. Związki międzyludzkie dla głównej bohaterki praktycznie nie istnieją. Szybko przywiązuje się do chłopaków, już po pierwszej randce snuje plany na wspólne życie. Dla niej seks i zakochanie to jedno i to samo. Sypia z każdym chłopakiem, który ma na to ochotę. Seks pozwala jej wypełnić pustkę. Jej zachowanie może wydawać się głupie, bezmyślne, ale gdy tak przyjrzeć się jej wnętrzu, temu co musiała przeżyć, spróbować postawić się na jej miejscu, myślę że wtedy zrozumiemy jej postępowanie. 

Autorka opowiedzianą historią pokazuje nam, co jest w życiu najważniejsze, o co warto walczyć. Przypomina, że podejmowane przez nas decyzje rzutują na nasze dalsze życie i postrzeganie własnej osoby. 

"Czasami życie rzuci w ciebie wszystkim naraz. Możesz to złapać, albo sięgnąć po rzeczy, które liczą się najbardziej."

Bardzo trudno było mi pozbierać się po tej lekturze. Wywarła na mnie ogromne wrażenie, rozbiła emocjonalnie, zupełnie nie spodziewałam się, że stanie się to aż do takiego stopnia. Bardzo łatwo wzruszam się podczas czytania scen, które do tego skłaniają, ale w tej książce było to poza wszelkimi kontrolowanymi przeze mnie zaporami. Tamy puściły i wylałam morze łez. Bez chusteczek radzę nie zasiadać do czytania. W trakcie lektury towarzyszyły mi skrajne emocje - od złości, gniewu, wręcz wściekłości, po śmiech i wzruszenie.   

Wydawnictwo NieZwykłe wchodzi na rynek czytelniczy z mocną powieścią obok, której nie można przejść obojętnie. To książka to coś innego, świeżego, nietuzinkowego. To nie jest kolejna cukierkowata historyjka. To książka z głębokim przesłaniem, zmuszająca zarazem do wielu refleksji i przemyśleń. To powieść, która pozostawi w czytelniku ślad na zawsze.  

"Terapia" to powieść trudna, smutna, ale z nieśmiało wychylającą się nadzieją. Ale przede wszystkim to książka niesamowicie prawdziwa o miłości, przyjaźni, zagubieniu, braku akceptacji, cierpieniu, depresji, walce z samym sobą, złych wyborach, pokonywaniu własnych słabości. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe




wtorek, 7 listopada 2017

LOVE Line - Nina Reichter


LOVE Line
Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 488
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:

Na wstępie muszę nadmienić, że nie miałam wcześniej styczności z twórczością Niny Reichter. Byłam bardzo ciekawa jej stylu, tego w jaki sposób prowadzi fabułę i swoich bohaterów, po prostu wszystkiego. To, co mnie spotkało na kartach "Love Line", przerosło moje najśmielsze oczekiwania. To powieść jakiej jeszcze nie było. Jestem pewna, że spodoba się Wam równie mocno jak mnie. Wierzycie w przeznaczenie? Bo ja tak. Nie można z nim wygrać, co ewidentnie ta historia pokazuje. 

Matthew Hansen i Bethany McCallum poznali się przed siedmiu laty i spędzili ze sobą zaledwie jeden dzień. Teraz ponownie ich drogi krzyżują się przy stoliku bardzo nietypowej restauracji, a mianowicie w całkowitej ciemności. Mężczyzna wówczas jeszcze nie orientuje się kim jest tajemnicza kobieta. Ma to miejsce dopiero kilka dni później. Zaczynają się ze sobą spotykać, ale Matt nie może wdać się w związek z Beth. Kobieta postanawia, że ich kontakty pozostaną czysto zawodowe. Matt natomiast ma jej pomóc w napisaniu artykułu, dzięki któremu ma nadzieję na awans. Co wyniknie z tej znajomości? 


"Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu."

Matthew to przystojny, charyzmatyczny młody psycholog, który zajmuje się doradzaniem kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący związek i nie pozwolić sobą manipulować. Dodatkowo jest twórcą popularnej internetowej audycji LOVE Line, która przyciąga miliony słuchaczek. Jest w stałym związku z Bree, ale wydaje się, że jest mu w tym wygodnie. Nie mogło więc być inaczej, że najwięcej emocji i zaintrygowania to jego osoba we mnie wzbudziła. Mojej sympatii do niego nie zmienił nawet fakt tego, że czasami miałam wielką ochotę nim porządnie potrząsnąć. Wydawać, by się mogło, że ma wszystko, czego mężczyzna pragnie w życiu osiągnąć na polu prywatnym i zawodowym, a mimo to jest nieszczęśliwy. Zrządzeniem losu to przy Beth zaczyna odkrywać co znaczy żyć w pełni. Natomiast jeśli chodzi o Bethany, to rozwodząca się dziennikarka luksusowego magazynu dla kobiet, która otrzymuje zlecenie napisania artykułu obnażającego metody stosowane przez hermetyczną grupę tak zwanych pick-up artistis-trenerów podrywu. Po zdradzie męża nie wierzy w swoją kobiecość. Jednak dzięki Mattowi dostrzega szansę na bycie szczęśliwą. Ale czy rzeczywiście dane jej będzie go zaznać? 


"Za stara na naiwność. Za stara, by opowiadać komuś swoje życie od nowa. Tłumaczyć to, co było i dlaczego jestem taka, jaka jestem."

Kreacja postaci wypadła wiarygodnie, jest dopracowana i, co najważniejsze, zarówno tych pierwszego, jak i drugiego planu. Autorka zadbała o to, by pokazać nam całą głębię ich psychiki, rozterki i namiętności, jakie nimi targają. Oboje główni bohaterowie owiani są mgłą tajemnic i sekretów. Każde z nich przed tą drugą osobą coś ukrywa. Tak jak i my mają swoje słabości, popełniają błędy, dokonują niewłaściwych wyborów. Dzięki temu wypadają prawdziwie i dużo łatwiej jest się z nimi utożsamić i może nawet zrozumieć, postawić się na ich miejscu. Momentami wkurzało mnie to, że nie potrafili powiedzieć sobie prawdy. Na dłuższą metę jest to nie tylko męczące, ale i nie prowadzi do niczego dobrego, bo prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw.


"To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być."

Każdy z nas poszukuje miłości, pragnie kochać i być kochanym. W dzisiejszych czasach mamy wiele możliwości, aby spotkać tę drugą połówkę. Tylko nie wszystkie metody, które nas do tego prowadzą są moralne. Z takim podejściem do sprawy mamy do czynienia w przypadku bohaterów niniejszej książki. Temat nieetycznych manipulatorów, którzy szkolą mężczyzn jak zaciągnąć kobietę do łóżka jest czymś nowym, z czym jak do tej pory w literaturze się nie spotkałam. Wątek ten został w ciekawy sposób poprowadzony. Widać, że autorka solidnie przygotowała się do tego, aby przedstawić kulisy "pracy" takich trenerów. Czy któraś z nas chciałaby być w ten sposób zdobywaną? Ja zdecydowanie nie! To wszystko powinno wychodzić samo z siebie, naturalnie, spontanicznie, bez przećwiczonych wcześniej sztuczek. Ta historia ewidentnie pokazuje, że miłości nie można zaprojektować ani zaplanować. 


"Czasami twoje serce potrzebuje więcej czasu, by zrozumieć to, co umysł już wie..."

Wątek miłosny jest oryginalny, wychodzi poza utarte schematy. Nie uświadczymy tu cukierkowatości, banalności, zamiast tego dostajemy sprawy, które naprawdę są istotne i warto o nich rozmawiać. Fabuła nie kręci się tylko wokół miłości. Równie ważny okazał się wątek przyjaźni, który autorka potraktowała w sposób dojrzały i przemyślany. Małym niuansem jest wątek rodzicielstwa, który mógłby zostać bardziej rozbudowany. 

Nina Reichter zastosowała narrację trzecioosobową tym samym pozwalając nam poznać tę historię z różnych płaszczyzn. Skupiając się na wewnętrznych rozterkach bohaterów, dała nam możliwość wniknięcia w ich myśli. Jednym razem nie pochwalamy ich postępowania, by w innym momencie solidaryzować się z nimi. Pierwsza połowa książki może nie zachwyca aż takim tempem akcji, jakiej się spodziewałam, ale druga w pełni to nadrabia. Trzeba przyznać, że autorka zgrabnie lawiruje pomiędzy nagłymi zwrotami akcji a opisami. Dialogi są ciekawie i wiarygodnie zbudowane, natomiast styl i język są przystępne. To wszystko przekłada się na to, że zalewa nas cała masa różnorodnych emocji, a czyta się naprawdę bardzo dobrze. 

"LOVE Line" to słodko-gorzka powieść o pragnieniu miłości, w której pełno tajemnic, kłamstw i niedomówień, o błędach, namiętnościach, marzeniach, obietnicach bez pokrycia, wybaczeniu. Książka tchnie świeżością. Polecam gorąco!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res


sobota, 4 listopada 2017

Ania. Biografia Anny Przybylskiej - Maciej Drzewicki i Grzegorz Kubicki


Ania. Biografia Anny Przybylskiej
Maciej Drzewicki i Grzegorz Kubicki
Wydawnictwo: Agora 
Liczba stron: 392
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


To chyba jedna z lepszych biografii, jakie miałam okazję czytać. Z kart tej publikacji czuć szczerość i taką zwyczajną normalność. Bo taka właśnie była Ania. Ja na pewno ją tak postrzegałam. To kobieta, dziewczyna z sąsiedztwa, która miała jasno wytyczone priorytety - dzieci i mąż. Zrezygnowała z pracy aktorskiej, by w pełni poświęcić się życiu rodzinnemu. Tym najbardziej mi zaimponowała. Tej dziewczyny nie dało się nie lubić. A oglądając ją na większym czy mniejszym ekranie od razu zaskarbiała sobie naszą sympatię. Miała w sobie coś takiego, czego próżno szukać u niejednej tzw. gwiazdy. Młoda, utalentowana, temperamentna, skromna, piękna na zewnątrz, ale co najważniejsze i wewnątrz. Nie pławiła się w świetle show-biznesu. Świat celebrytów ma to do siebie, że gdzie każdy chce zabłysnąć za wszelką cenę, mieć swoje przysłowiowe pięć minut, a potem odcinać kupony. Ania taka nie była.    

"Ale za co te nagrody? Gdyby dostawało się je za wybitną kreację, to rozumiem. Ale ja nie wiem, jakie są kryteria oceny. Wychodzisz potem na scenę, kłaniasz się, dziękujesz. Ale statuetka "Złotego śledzia" czy "Srebrnego żuka" nie czyni cię wcale szczęśliwą." 

Biorąc do ręki niniejszą książkę, mamy możliwość przyjrzenia się wszystkim etapom jej życia, od narodzin, dzieciństwa, dorastania, dorosłość, po moment, kiedy musiała pożegnać się z tym światem. Czytamy o tym, jakie miała marzenia, jak stawiała pierwsze kroki w modelingu, reklamie i aktorstwie, nie pominięto również jej miłosnych zawodów i udanego związku. 

Ogromnym plusem jest to, że nie mamy tu przedstawionych samych tzw. suchych faktów, a wypowiedzi nie tylko Anny Przybylskiej, ale i rodziny, przyjaciół, znajomych oraz innych osób związanych z nią zawodowo. Anegdoty podczas pracy na planie filmowym aktorki, jakie przytoczono, sprawiają, że czasem uniesie się nam leciutko kącik ust do góry. Zabrakło mi jedynie pokazania jak Anię widzieli Jarek Bieniuk i ich dzieci. Jak wyglądała sfera rodzinna, która przecież dla aktorki była najważniejsza? Z drugiej jednak strony, to są ich prywatne sprawy, o które Ania zawsze dbała jak najlepiej potrafiła. I może lepiej, że jest jak jest. 

"Patrz mnie nie będzie, a życie będzie toczyć się dalej. Pewnie ludzie będą mówili: "Przynajmniej już się nie męczy." A wiesz, ja bym chciała się jeszcze pomęczyć, byle tylko żyć..."

To interesująca, a zarazem niełatwa lektura, choć czyta się bardzo dobrze ze względu na przystępny język, o który zadbali autorzy. Mimo iż część faktów jest nam doskonale znanych, to znajdziecie sporo innych ciekawostek, o których zapewne nie słyszeliście, a które warto poznać. Podczas lektury towarzyszy nam smutek, bo nie można zapomnieć jak zakończyła się ta historia. Książka tchnie ciepłem i skłania do wielu wzruszeń. Piękne życie, choć tak nagle i brutalnie przerwane.     

Książka wzbogacona została mnóstwem fotografii. Pojawiają się nawet takie, które nigdzie wcześniej nie były publikowane. Twarda oprawa i uśmiechnięta Ania są dopełnieniem całości.  Pamiętacie jej rolę Marylki w "Złotopolskich" i tę scenę?


"Ania" to biografia o zwykłej dziewczynie z sąsiedztwa, o kobiecie pełnej marzeń, i która te marzenia spełniła, o matce-polce, o kobiecie zmagającej się ze śmiertelną chorobą. Jeśli macie przesyt celebryckich biografii - ta jest zgoła inna, sięgnijcie, naprawdę warto! 



wtorek, 31 października 2017

Jak uwodzi drań - Sabrina Jeffries


Jak uwodzi drań
Cykl: Książęcy detektywi (tom 3)
Sabrina Jeffries
Wydawnictwo: BIS
Liczba stron: 404
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Arystokrata, a zarazem ojciec trojga synów, na łożu śmierci spisuje swoja ostatnią wolę, w której uwzględnia w spadku nieślubnego syna Tristana Bonnauda. W chwili gdy ten umiera, starszy z synów, George pali testament. Siedemnastoletni Tristan zostaje pozbawiony wszystkiego co do tej pory posiadał i odprawiony przez przyrodniego brata. Chłopak poprzysięga zemstę. Mija trzynaście lat. Lady Zoe Keane ma odziedziczyć hrabiowski tytuł i pokaźny majątek. Jej ojciec nalega, by wyszła za mąż za kuzyna, którego nigdy w życiu nie widziała. Tu sprawy się komplikują, bo dziewczyna podejrzewa, że jej biologiczną matką może być cyganka o imieniu Drina. W tym celu wynajmuje detektywa Tristana. Czy uda się rozwikłać tę tajemnicę i uniknąć arystokratycznego skandalu? I co z zemstą na przyrodnim bracie? 

Para głównych bohaterów bardzo przypadła mi do gustu. Zwłaszcza kreacja Lady Zoe, która zawsze wykorzystuje okoliczności i dostaje to, czego chce. Jest młodziutka, niedoświadczona, ale nie pozbawiona sprytu, za co z miejsca można ją polubić.

"- Czasami kobieta musi uciec się do małego podstępu, by osiągnąć swój cel."

Natomiast Tristan to człowiek uczciwy, bezpośredni, czasem sprawiający wrażenie grubiańskiego. Ale jedno jest pewne - niejednej kobiecie zawróci w głowie. Potrafi zaskoczyć na każdym polu. 

"Nigdy jeszcze nie spotkała kogoś takiego jak on - tak bezpośredniego, tak grubiańskiego i tak... uczciwego."

Jednocześnie Tristan boi się wiązać, żyje po swojemu, od miłostki do miłostki, od łóżka do łóżka, nie chce zobowiązań, ale gdy poznaje Zoe, wszystko w co do tej pory wierzył, przestaje mieć dla niego znaczenie. Odkrywa w sobie pokłady miłości, uczuć, o których zupełnie nie miał pojęcia. Między tą dwójką zaczyna iskrzyć. Czy będzie w stanie stworzyć stały związek?

"Miłość była najniebezpieczniejszą trucizną na świecie. Nie chciał być jej następną ofiarą. To była droga do szaleństwa." 

Jest coś, co silnie łączy główną parę bohaterów, czym zaskarbili sobie moje uznanie.  Dla swoich rodzin gotowi są poświęcić wszystko, nie dbając o własne dobro i potrzeby. Autorka na ich przykładzie pokazuje jak ważna jest rodzina i więzy krwi lub ich brak. Dodatkowym niezwykle interesującym atutem powieści były fragmenty mówiące o społeczności cygańskiej, ich zwyczajach i tradycjach.  

"Walczył o rodzinę tak jak ona. Poświęcał się dla rodziny tak jak ona. I bez wątpienia cierpiał, gdy ktoś mu nie ufał."

Sabrina Jeffries ciekawie poprowadziła fabułę, niektórych faktów nie ujawniając aż do samego finału. Prosty styl i język sprawiają, że czyta się bardzo szybko. Co z tego, że niekiedy schematycznie, ja z dużym zainteresowaniem śledziłam poczynania bohaterów, przeżywając wraz z nimi ich rozterki, obawy, a pod koniec strach o życie... Ich utarczki słowne przyprawiały mnie o salwy śmiechu.

"Jak uwodzi drań" to przyjemny romans historyczny osadzony w XIX-wiecznej Anglii o miłości, namiętności, zaufaniu, poświęceniu, kłamstwach, intrygach, tajemnicach. Polecam na odprężenie po ciężkim dniu. Nie trzeba znać poprzednich części, bo każda jest oddzielną historią.  



piątek, 27 października 2017

Lustereczko, powiedz przecie - Alek Rogoziński


Lustereczko, powiedz przecie
Cykl: Róża Krull na tropie (tom 2)
Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 320
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Dawno już nie miałam w ręku komedii kryminalnej. Po lekturze "Lustereczko, powiedz przecie" widzę, jak bardzo mi tego brakowało. Mimo iż nie czytałam pierwszej części przygód Róży Krull, to w niczym mi to nie przeszkadzało. Spokojnie można czytać je oddzielnie. Była to wyśmienita rozrywka na wysokim poziomie. Już na samym starcie zostałam porwana w fabułę, a im dalej, tym roiło się coraz ciekawiej, intrygująco i emocjonująco. 

Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest przypadkowym świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Ale czy rzeczywiście było to samobójstwo? I tu do akcji wkracza Róża rozpoczynając swoje prywatne śledztwo. Pomaga jej w tym menadżerka Betty, PR-owiec Pepe i Mister Polski Rafał Maślak. Kobieta przy okazji pozna świat mężczyzn, którzy wiedzą więcej o kosmetykach i modzie niż ona sama i zapewne nie jedna kobieta.  


"Kryminały o wiele lepiej pisać, niż przeżywać w życiu."

Alek Rogoziński wziął na tapetę męskie konkursy piękności. Tu ode mnie wielki plus za coś świeżego, innego, gdyż zazwyczaj mamy do czynienia z wyborami tej najpiękniejszej. Oczywiście konkurs Mister Polonia nie istnieje, został stworzony na potrzeby fabuły. Natomiast to, co wprawiło mnie w największe zdumienie, to to, że to wcale nie kobiety w tej książce miały narcystyczne cechy. Autor bez pardonu i z dystansem obala te teorie i mity, jednocześnie robiąc to w sposób, który nikogo nie powinien obrazić, zwłaszcza męskiej części (przynajmniej ja tak to widzę). Wrzucając do tygla uczestników konkursu piękności, w którym wrze od zazdrości, zawiści i niecnych myśli, nie zapomniał przy tym wskazać zalet i wad tego zawodu.   

Niezwykle interesująco i intrygująco wyszło to, w jaki sposób autor poprowadził wątek samobójstwa. Intryga okazała się na tyle zaskakująca, że do samego końca nie byłam pewna w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Natomiast zakończeniem po prostu mnie zastrzelił! Brawo! Nawet miałam ochotę, podobnie jak Pepe, rwać włosy z głowy!   

Bohaterowie stanowią barwny wysyp osobowości. Róża Krull to interesująca postać - z jednej strony roztrzepana, z drugiej nie pozbawiona w tym wszystkim uroku. Jej poczynania wraz ze współpracownikami, sprawiają, że podczas lektury praktycznie uśmiech nie schodzi z twarzy. Co poniektóre wątki zakrawają na absurd i wręcz trudno zachować powagę. Komizm słowny zaś jeszcze bardziej podkręca humorystyczny charakter powieści.


"- Białko i buraki - wyjaśniła Róża, widząc zdziwione spojrzenie swoich współpracowników. - Pięknie wygładziło mi zmarszczki... 
- I przy okazji korę mózgową - mruknął Pepe. O ile było tam jeszcze co wygładzać..."

Na uwagę czytelnika zasługuje także Cecelia Jodełka - gosposia Róży. To przekomiczna postać, która ma potencjał, aby w kolejnych tomach mocno namieszać w życiu bohaterów. Natomiast Pepe to prawdziwa perełka tej książki. 

Alek nie byłby sobą, gdyby nie wplótł w fabułę mnóstwo porównań i nawiązań do popkultury i świata polityki. Pojawiło się kilku znanych pisarzy i celebrytów, jak chociażby Witkiewicz, Mróz, Gessler, a nawet niejaki Rogoziński! Swój udział ma nawet Rafał Maślak. Tak, ten Maślak! A że autor zna tenże świat od tzw. podszewki, wyszło autentycznie i interesująco.  


"- Ostatnio przeczytałam jednym ciągiem dwanaście nowych książek Remigiusza Mroza i mam pobudzony zmysł łowiecki niczym ogar albo inny wyżeł."

To, że autor posiada lekkie pióro, przystępny styl, a gdy jeszcze dołożył cegiełkę w postaci wyrazistych, barwnych bohaterów, dynamicznej akcji, odpowiednio wyważonej dozy dobrego humoru, dało w rezultacie powieść, przy której nie sposób się nudzić. Tu wszystko się przeżywa i obserwuje jakby się było w samym centrum tych wydarzeń. Nie sposób odłożyć choćby na chwilę książki, gdyż cały czas coś się dzieje i chciałoby się już, teraz wiedzieć jak potoczą się sprawy. Autor zawarł również sporo detali, które na pierwszy rzut oka wydają się być niepotrzebne, nieistotne, ale w ogólnym rozrachunku okazują się bardzo ważne dla fabuły.

"Lustereczko, powiedz przecie" to powieść, która ocieka humorem, pozytywną energią, mimo iż mamy morderstwo. Autorowi udało się wkręcić mnie w tę historię, mam nadzieję, że z Wami będzie podobnie. Przecie to zabawa gwarantowana!


Aha, Alku kradnę labadziarę ;-)
Skąd Ty bierzesz te słowa?



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi


wtorek, 24 października 2017

Przedpremierowo: "Zdążyć z miłością" - Beata Majewska


Zdążyć z miłością
Cykl: Konkurs na żonę (tom 3)
Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 352
Ocena: 10/10
Premiera: 25 października

Moje wrażenia:

Beata Majewska przedstawiając historię Hugo i Łucji, którą zapewne znacie z dwóch poprzednich tomów, pozostawiła czytelnika z mnóstwem pytań, co do postaci 30-letniej Olgi Becker, która tam ostro namieszała w związku wyżej wymienionej pary. Byłam bardzo ciekawa jaką tak naprawdę jest osobą i jaka mogłaby być jej historia. Zastanawiałam się, czy mogłabym ją polubić po tym, co zrobiła w przeszłości? Wydaje się, że zrozumiała swój błąd i jak każdy zasługuje na drugą szansę. Ku mojej uciesze, autorka pozwoliła mi bliżej poznać tę postać, która ma za sobą niedawną wygraną walkę z chorobą nowotworową, czego skutkiem jest to, że już nigdy nie będzie mogła zostać matką. Mimo iż jest zamożna, jest również nieszczęśliwa i samotna. Pewnego dnia poznaje wdowca Kamila Polskiego samotnie wychowującego dwójkę dzieci, które z miejsca akceptują Olgę. Wkrótce para się pobiera. Ale czy to już wszystko? Żyli długo i szczęśliwie? Po odpowiedzi zapraszam do lektury.

"Jest wina, powinna być kara, a nie od razu rozgrzeszenie. Brakuje mi równowagi. Dopóki nie ma zapłaty, nie ma równowagi."

Problemem, nad którym w dużej mierze skupia się autorka jest choroba nowotworowa. Pisarka zadbała o fachowe nazewnictwo medyczne, badania, leczenie i wszystkie związane z tym procedury. Przez całą powieść przewija się również temat wiary, ateizmu i tym podobnych spraw. Autorka jednak potraktowała go w sposób nienachalny, jest istotny, ale nie przesłania tego, co najważniejsze. Najbardziej natomiast zaskoczył mnie watek ze ślubem jednostronnym.  

"- Boże, mam nadzieję, że jesteś, że naprawdę istniejesz. Chcę w ciebie uwierzyć. Bardzo mocno uwierzyć. Tak z całego serca. Aż do dna mojego jestestwa. Bo muszę mieć kogoś, kogo będę mogła nienawidzić do końca moich dni (...)"

Dzieci, które samotnie wychowuje Kamil wprowadzają do fabuły mnóstwo pozytywnej energii. Ich rezolutność, bystrość i liczne powiedzonka sprawiały, że momentami aż pokładałam się ze śmiechu. Gdyby autorka nie stworzyła ich w taki a nie inny sposób, książka byłaby zbyt mocno dołująca i smutna. 

Początkowo fabuła płynęła spokojnym torem, by później zaskoczyć sporą ilością wydarzeń, które sprawiły, że czytając wielokrotnie zostałam zaskoczona rozwojem wypadków. Był nawet taki jeden moment, za który mam ochotę zamordować autorkę! Na coś takiego w tej lekturze nie byłam zupełnie przygotowana. Ale nic więcej nie zdradzę. Pewnie, gdy sami to przeczytacie, będziecie chcieli zrobić to samo, co ja. Tyle już w swoim życiu przeszedł Kamil wraz z dziećmi, a nawet i Olga, a autorka funduje im jeszcze więcej ciężkich chwil... W jednym momencie wydaje się, że już wszystko będzie dobrze, by w następnym zmienić bieg zdarzeń i wywrócić ich świat do góry nogami. Bardzo ciężko było mi czytać te fragmenty.     

"Przeszłości nie można zmienić, ale możemy zmienić sposób jej postrzegania. To od nas zależy, co przechowamy w pamięci, a czego pozbędziemy się bez żalu." 

"Zdążyć z miłością" to słodko-gorzka powieść o tym, że każdy ma prawo do miłości i szczęścia, ale aby tego doświadczyć, trzeba odważyć się po nie sięgnąć. Książka śmieszy, wzrusza, wzburza, budzi lęk i obawy o przyszłość. Polecam! Emocje gwarantowane!






Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Książnica



piątek, 20 października 2017

Karuzela - Agnieszka Lis


Karuzela
Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 632
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Życie Renaty to nieustanny bieg. Nie ma czasu dla siebie, na chwilę oddechu. Dom, trójka małych dzieci, wiecznie nieobecny mąż. I jakby tego było mało, kobieta od jakiegoś czasu uskarża się na różne dolegliwości. Nawet najmniejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce. Wkrótce okazuje się, że to białaczka. W jednej chwili świat Renaty wywraca się do góry nogami. Rozpoczyna się walka. Kto wyjdzie z niej zwycięsko?
  
"- To jest zaawansowany stan. Poważna sprawa. (..) Statystyka mówi, że sześćdziesiąt procent białaczek można wyleczyć. Nie upierałbym się, że akurat ten przypadek znajduje się po tej dobrej statystycznej stronie."

Próżno szukać w tej książce lukru czy romantyzmu. Znajdziecie za to prawdziwe życie, problemy, codzienność, z którymi i my przecież musimy się mierzyć w naszej własnej egzystencji. Autorka w bardzo realny i namacalny sposób pokazała walkę Renaty z chorobą, jak i wpływ tego wydarzenia na całą rodzinę i otoczenie. Dla nich to sprawdzian a zarazem szansa na to, aby w obliczu tragedii zjednoczyć się na nowo. Rodzina wspiera Renatę, ale i pojawiają się pewne zgrzyty, błędy, słowa rzucone w gniewie, które trudno cofnąć. Przy okazji wychodzą na jaw różne tajemnice, brudy i grzechy. 

"Nie można sobie wziąć zwolnienia do życia, o nie (...)"

Agnieszka Lis porusza nie tylko temat choroby, który jest tutaj przewodni, ale i temat zdrady, rutyny w związku, rozwodów, przemocy fizycznej czy starszych, schorowanych rodziców, którzy często są przez nas spychani na dalszy plan, czują się już niepotrzebni i zapomniani. Wszystkie wątki zgrabnie się zazębiają tworząc spójną całość.  

Książkę, mimo sporej objętości czyta się bardzo szybko. Zasługa to w dużej mierze tego, że składa się głównie z dialogów. Drugą sprawą są bohaterowie, którzy okazują się być prawdziwi, pełnokrwiści, z wadami i zaletami. Z pewnością można nawiązać z nimi nić sympatii. Wręcz pokochałam dzieci Renaty - Eryka, Krysię i Krzysia. Jeśli zaś chodzi o Renatę, to początkowo denerwował mnie jej stosunek do własnego zdrowia. Z drugiej jednak strony, czy my sami często nie badamy się, nie dopuszczamy do siebie myśli, że możemy być śmiertelnie chorzy? Że lepiej nie wiedzieć?  

Ciekawym zabiegiem było pokazanie choroby z różnych punktów widzenia. Inaczej widziała ją sama Renata, a inaczej jej mąż, dzieci, rodzice, siostra, przyjaciółka, uczniowie, nauczyciele i lekarze. Jedni od samego początku ją wspierają, inni odsuwają się. 

"... w cierpieniu stajemy się przezroczyści dla otoczenia."

Dużym atutem jest to, że autorka zadbała o wszystkie fachowe terminy medyczne, to jak przebiega choroba i jej leczenie. Dzięki temu opowiedziana historia jeszcze bardziej sprawia wrażenie realnej. 

W trakcie lektury wielokrotnie nie jeden czytelnik zapłacze. Po takich książkach zazwyczaj już nic nie jest takie samo, a przynajmniej zupełnie inaczej większość z nas będzie spoglądać na to, że nic nam i naszym bliskim nie dolega i cieszyć się tym, co mamy. Przestaniemy przejmować się głupstwami. Poza tym powieść ma moc dydaktyczną, abyśmy nie lekceważyli ostrzegawczych sygnałów, jakie wysyła nasze ciało. Zawsze bowiem jest szansa na pokonanie choroby.  

"Karuzela" to powieść o walce z najgroźniejszym przeciwnikiem, jaki na tym świecie istnieje - z chorobą. To książka, z której wyziera ogromny smutek, wzrusza, chwyta za serce, przytłacza, szokuje, daje do myślenia i nie pozostawia nas obojętnymi na tę historię. Polecam!



wtorek, 17 października 2017

Pozytywka - Agnieszka Lis


Pozytywka
Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 258
Ocena: 7/10

Moje wrażenia:


Monika to zwyczajna dziewczyna ze wsi. Poznajemy ją w momencie kiedy zmierza do ołtarza, by poślubić bogatego mężczyznę mieszkającego na warszawskim Żoliborzu Roberta. Wkrótce małżeństwu zaczyna się nie układać. Robert ulega coraz to nowym pokusom. Poza tym Monika nie może zajść w ciążę. Wszystko się zmienia, gdy dziewczyna pewnego wieczoru oznajmia rodzinie radosną nowinę. Jednak niebawem małżeństwu przyjdzie się zmierzyć z ogromną tragedią... 


"Żyła wodą, powietrzem i niespełnioną miłością do dziecka, którego nie mogła mieć."

W następstwie tragedii, jaka spada na Monikę, kobieta nie może dojść do siebie i coraz bardziej popada w depresję. Jednak znajduje w sobie pokłady siły i postanawia realizować się zawodowo. Praca wydaje się jej być idealnym sposobem, aby zapomnieć o bolesnych przeżyciach. Ale czy na pewno? Czy sukces nie okaże się dla niej zgubny?  

"- Praca? Jaka praca? Co ona z tej pracy przynosi? W domu tylko ciągle jej nie ma. Latawica! Albo w pracy, albo na tych studiach! Na co jej te studia? Źle jej tutaj? Wszystko ma, czego jej jeszcze brakuje?!"

Robert to mężczyzna, który tak naprawdę sam nie wie czego chce. Jego niezdecydowanie i oziębłość sprawiało, że podczas lektury momentami działał mi na nerwy. Monika również do końca nie budziła mojej sympatii. O ile to, że nie miała lekko w życiu mogę zrozumieć, ale tego, że stała się taką chłodną bizneswomen już nie bardzo. Kobieta swoją nową osobą zniechęca do siebie ludzi, a przy tym krzywdzi i samą siebie. Pragnie udowodnić sobie i całemu światu, że jest coś warta. Ale za jaką cenę?


"Praca to miała być odskocznią od zapomnienia. Muszę coś ze sobą zrobić, bo zwariuję."

Na początkowych kartach powieści akcja mknie bardzo szybko, natomiast później gdzieś to wszystko się rozmywa i w rezultacie w dalszej części zabrakło mi jakiegoś większego elementu zaskoczenia czy napięcia. Książka wydaje się jednostajna, a ja lubię, gdy od czasu do czasu coś więcej się zadzieje, coś mnie poderwie. Jednakże fabuła okazała się ciekawym pomysłem i autorce koniec końcom udało się udanie go przedstawić. Dramat głównej bohaterki oraz jej studium psychologiczne, gdzie mamy możliwość poznania jej przemyśleń i uczuć uważam za największy atut powieści.

Agnieszka Lis opowiedzianą historią boleśnie uświadamia, że nawet największe wygody życia, zawodowe sukcesy i góra pieniędzy nie zagwarantują nam szczęścia i miłości. Jak również to, że życie to nie tylko same radości, ale i łzy i smutek. Warto jednak nie poddawać się, iść naprzód i spróbować zawalczyć o swoje szczęście.   

"Pozytywka" to słodko-gorzka powieść o samotności pośród ludzi, stracie, bólu, o głęboko skrywanych pragnieniach, zagubieniu, dojrzewaniu, walce z demonami przeszłości i poszukiwaniu szczęścia. Polecam!



sobota, 14 października 2017

Wszystkie kolory nieba - Krystyna Mirek


Wszystkie kolory nieba
Cykl: Większy kawałek nieba (tom 2)
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 400
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:

"Łatwiej jednak złowić księcia na parę ujmujących uśmiechów, niż potem poradzić sobie w pałacu." 

"Większy kawałek nieba" wspominam bardzo pozytywnie i koniecznie chciałam poznać dalsze losy Igi i Wiktora. Zapewne ten, kto czytał pierwszą część, zorientował się już, że Iga związała się z zamożnym mężczyzną. Teraz przyjdzie jej zmierzyć się z tą niełatwą sytuacją, bowiem rodzina jak i sam narzeczony najchętniej trzymaliby ją w złotej klatce. Dziewczyna natomiast chce pracować, coś robić w życiu, a nie tylko korzystać z oferowanych jej wygód. Wiadomo, że chcą oni dla niej jak najlepiej, ale czy w tym wszystkim to zdanie samej zainteresowanej nie powinno być najważniejsze? Czy Iga będzie potrafiła żyć po swojemu, iść wytyczoną przez siebie ścieżką? Ale o tym przekonacie się już podczas lektury. 

"Wszystko (...) To słowo przereklamowane. I bardzo niebezpieczne. Człowiek się nie cieszy tym, co ma, tylko skupia na rzeczach, których mu brakuje."

Bohaterowie to zwykli ludzie, tacy jak my. Z łatwością można się z nimi utożsamić. Autorka nie zapomniała rozbudować pobocznych wątków, które mogliśmy zaobserwować w pierwszej części. Wieczny kawaler Janek w końcu poznaje co to prawdziwa miłość, natomiast Amelia przekonuje się, że i ona ma prawo do szczęścia. A wszystko to za sprawą Ludwiki. 

"Wielka miłość czasem niszczy życie, wielkie pieniądze również."

Książkę czyta się z wielkim zaangażowaniem i towarzyszącymi emocjami. Kibicowałam bohaterom w ich dążeniu do szczęścia. Śledziłam ich wątpliwości, obawy, dylematy, odważne decyzje. Wszystkie wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy różnych bohaterów. Dzięki temu obserwujemy w jak różny sposób można postrzegać daną sprawę. Tym samym przekłada się to na to, że wysuwamy własne wnioski, które zmuszają nas do wielu refleksji i przemyśleń. Całość napisana została prostym, łatwym w odbiorze językiem, więc czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. 

Opowiedziana historia niesie ze sobą całe mnóstwo cennych wartości. Pokazuje jak ważne są w naszym życiu marzenia, z których nigdy nie powinniśmy rezygnować. Motywuje do walki o lepsze jutro, bo jeśli czegoś mocno pragniemy, możemy to osiągnąć. Musimy tylko o to zawalczyć! 

"Wszystkie kolory nieba" to ciepła, udana kontynuacja o bardzo różnych barwach życia. Bawi, wzrusza i pomimo poruszanych trudnych tematów napawa optymizmem. Polecam!


środa, 11 października 2017

Przyszłość ma twoje imię - Elżbieta Rodzeń


Przyszłość ma twoje imię
Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 544
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


"Pamiętaj o tym, co najważniejsze.
Zacznij od nowa.
Twoja przyszłość jest biała jak śnieg."

Blanka wyprowadza się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Jednak jedno wydarzenie z przeszłości nie daje o sobie zapomnieć. Kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu. Ma stany lękowe, boi się męskiego dotyku, szerokim łukiem stara się omijać miejsca, które przypominają jej o tym wydarzeniu. Musi wspomagać się środkami antydepresyjnymi i wizytami u terapeuty. Teraz chciałaby wreszcie spokojnie żyć. Gdy poznaje Mateusza, w jej życie wkrada się sporo zamieszania. Jak się okazuje, spał niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy. Poza tym chłopak nie miał łatwego startu w dorosłość. Gdy skończył piętnaście lat, musiał zadbać nie tylko o siebie, ale i o młodszego brata. Czy Blanka będzie potrafiła mu zaufać? Czy pisana jest im wspólna przyszłość?

"On jest słońcem, wokół którego kręci się mój świat. Jeśli ktoś mi go odbierze, znów zostanę w ciemnościach."

Niniejsza książka tematyką przypomina mi całkiem niedawno czytaną przez mnie "W rytmie passady" Anny Dąbrowskiej. Siłą rzeczy nie obyło się więc z mojej strony bez porównań. Jednak jak się okazało, są to dwie różne historie, ale obie warte poznania. 

Wykreowani bohaterowie są wyraziści, prawdziwi, pełni pasji i zainteresowań, z łatwością można ich polubić. Nie zawsze podejmują właściwe decyzje, ale dzięki temu cała ta historia zyskuje na autentyczności, bowiem każdy z nas ma prawo do popełniania błędów. Towarzyszyłam im w niełatwej drodze ku przyszłości, podejmowaniu decyzji, wraz z nimi przeżywałam, śmiałam się i płakałam. Bardzo podobała mi się relacja Mateusza i jego młodszego brata Kacpra. Wspaniale nakreślony wątek, urzekający i chwytający za serce. 

"Moje serce pęka ze szczęścia. Blanka wygłupia się ze mną. Nie boi się, nie kuli ramion i nie unika bliskości. Jest swobodna. Przy mnie."

Książka mimo sporej objętości czyta się w zastraszającym tempie. Jestem wielce ukontentowana tym, że autorka nie wyłożyła wszystkich kart od razu, pozwalając nam na powolne odkrywanie tego, co dla nas przygotowała. Poza tym sporo się dzieje. Myślę że główna tego zasługa kryje się w barwnym języku i stylu, które cechuje prostota i łatwość w odbiorze. Drugą sprawą jest zachowanie równowagi pomiędzy dialogami a opisami. Wszystko jest idealnie wyważone i przemyślane. Nie bez znaczenia jest również narracja z perspektywy Mateusza i Blanki. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać wydarzenia, myśli i uczucia bohaterów, przez co stają się nam bliżsi.    

"Przyszłość ma twoje imię" to powieść o miłości, dorastaniu, utraconych marzeniach, zaufaniu, a przede wszystkim o wybaczeniu, w której czuć autentyzm i to coś, co sprawia, że nie sposób czytać nie doświadczając całej palety emocji. Elżbieta Rodzeń pokazała jak ważne w życiu są nasze pasje i zainteresowania. Powinniśmy z nich tak łatwo nie rezygnować i robić to, co kochamy, co sprawia nam największą radość i przynosi satysfakcję. Polecam! 





poniedziałek, 9 października 2017

WYNIKI KONKURSU PATRONACKIEGO



Pora ogłosić wyniki konkursu! 

Bardzo dziękuję wszystkim za udział :) 

"Nigdy nie poddam się! Udomowiona" Heleny Waszniewskiej otrzymują:

Księgozbiór Kasiny 
Anna Bednarek Zawisza 
Henryk Postawka

Gratuluję serdecznie :)

Zwycięzców proszę o kontakt w wiadomości prywatnej na fanpage bloga lub na e-maila iza.81@o2.pl , w celu dokonania opłaty za wysyłkę i przesłania adresu do korespondencji.

niedziela, 8 października 2017

Przedpremierowo: "W szponach szaleństwa" Agnieszka Lingas-Łoniewska


W szponach szaleństwa
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 292
Ocena: 10/10
Premiera: 25 października

Moje wrażenia:

"Wówczas... nie wiedziałam jeszcze, że biorąc tę sprawę, wpadam w szpony szaleństwa. Z których wydostać się nie mogę do dzisiaj..."

Ewa Barska to 32-letnia komisarz, która zostaje wezwana na miejsce zbrodni, gdzie znaleziono zwłoki makabrycznie okaleczonej młodej studentki. Ale to dopiero początek spirali szaleństwa... Kobieta prowadząc sprawę morderstwa poznaje wybitnego historyka, doktora Mateusza Herza. Między tą dwójką szybko wywiązuje się przyciąganie, chemia, a co za tym idzie związek. 

"Zaczęłam płakać, chociaż starałam się z całych sił panować nad sobą. Nie zamierzałam wpaść w histerię. Ale w tym momencie byłam właśnie na granicy. Bo spojrzałam na jego twarz. I dostrzegłam... Zobaczyłam to... I wówczas znalazłam się na granicy szaleństwa. Nie jego. Mojego własnego."

Główna bohaterka to ciekawa postać. Zbudowała wokół siebie "policyjny mur", jest zamknięta w sobie, nerwowa, ale z drugiej strony to ostra i bezpośrednia kobieta, co szczególnie widać w zawodowej sferze jej życia.   

Bieszczadzka sekta, starogreckie wierzenia, kult rozumu, ofiary, nienawiść, żądza zemsty - to i jeszcze więcej znajdziecie w książce. Tu nic nie jest jasne, oczywiste ani pewne. Wraz z Ewą staramy się rozwikłać tajemnicze morderstwa. Ofiar przybywa, a my dalej kluczymy w poszukiwaniu mordercy. Do prawdy dochodzimy małymi kroczkami. Przez większą część książki autorce udało się mnie skutecznie zmanipulować. Później niby wyjawia kto jest zabójcą, by ponownie sprowadzić czytelnika na manowce, zaskakując obrotem spraw. Niestety nie mogę Wam ujawnić w jaki sposób.

Autorka porusza temat sekty, i bynajmniej nie sekty Agnes. Każdy z nas co nieco słyszał o tym jak działa taka organizacja. Siła przekonywania, mocny charakter wystarczą, by porwać tłumy, wciskając im własną ideologię, zrobić papkę z mózgów. To potwory w ludzkiej skórze, dla których najważniejsza jest ich własna chora religia. W swojej książce autorka pokazała czym jest fanatyzm wiary, przekonanie o własnej doskonałości, metody, które prowadzą do realizacji własnych chorych pseudoreligijnych przekonań, ludzi, dla których życie nie przedstawia żadnej wartości i odebranie go nie powoduje w nich najmniejszych wyrzutów sumienia. Mamy tu do czynienia z wątkiem kultu Ateny, rozumu, mądrości, dlatego na ofiary wybierane są osoby bardzo inteligentne, które pozbawiane są mózgów.

Miłość, tęsknota, żal, rozpacz, okrucieństwo, ból, wściekłość i nienawiść te wszystkie uczucia nie opuszczają bohaterów, które i czytelnikowi się udzielają oraz wyzwalają wiele skrajnych emocji. Napięcie towarzyszy od pierwszej strony, by pod koniec wybuchnąć ze zdwojoną siłą.   

Pojawiają się wątki miłosne, ale to nie one stanowią filar powieści. Tu istotniejsze okazuje się być śledztwo, dążenie do poznania prawdy i psychologiczna strona bohaterów. Ta kwestia została doskonale nakreślona. Powoli odkrywamy motywy postępowania mordercy, jego chory umysł. Autorka prowadzi nas poprzez mroczne zakamarki ludzkiej duszy. Często mówi się, że miłość pokona największe zło. Po tej lekturze już nie jestem tego taka pewna.     

"I myślałem o Tobie bez przerwy. Ciągle. Tak jak teraz. Tak bardzo chciałbym wrócić do tamtej chwili. Wówczas... powiedziałbym Ci... żebyś... uciekała przede mną jak najdalej. Bo jestem złym człowiekiem. Takim samym jak on."

Tym razem miałam ogromne oczekiwania co do najnowszej powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Autorce udało się w stu procentach zaspokoić wszystkie z aspektów, jakich się spodziewałam. Zafundowała mi ostrą jazdę bez trzymanki. Pisarka skonstruowała niezwykle mocną, mroczną, miażdżącą  i wciągającą historię. To nie jest łatwa i przyjemna opowieść. O nie! Pani Agnieszka tym razem naprawdę dała popis tego, na co ja stać. Po skończeniu lektury cały czas o niej myślę, roztrząsam postępowanie bohaterów, zarówno Ewy, jak i mordercy. Brawo! 

Połączenie thrillera z watkami obyczajowo-romansowymi wyszło wyśmienicie. Wszystkie elementy fabuły zagrały idealnie tworząc powieść, która pochłania od pierwszej strony, a zakończeniem wbijając w fotel. Tu nie ma miejsca na nudę, przestój, wszystko dzieje się w tempie, który nie pozwala na chwilę oddechu. Przepadłam i gwarantuję Wam, że i Wy to zrobicie, gdy tylko weźmiecie tę książkę do ręki. 

"W szponach szaleństwa" to mroczny, wstrząsający, zaskakujący, intrygujący, intensywny i poruszający thriller czystej krwi. Powieść chwyciła mnie w swoje szpony szaleństwa i trzyma do tej pory! Szaleńczo polecam!





Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res