niedziela, 17 września 2017

W poszukiwaniu siebie - Ewelina Kłoda


W poszukiwaniu siebie
Ewelina Kłoda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


"W poszukiwaniu siebie" to kontynuacja "Niezapominajek", o których niedawno Wam pisałam. Czy życie Izy jakoś się zmieniło? Co u niej słychać?

Minęły cztery lata od śmierci matki Izy. Dziewczyna ma dom, pracę, studia, przyjaciół i chłopaka. Pewnego dnia znajduje na strychu listy pisane przez matkę. Co skrywają? Czego nowego się z nich dowie? Poza tym Iza odkryje w sobie pasję pisania opowiadań. Wydaje się, że jej życie jest ustabilizowane, niczego jej nie brak, ale czy na pewno?  

"Pisanie było od zawsze moją pasją. Najlepszym tego dowodem są te strony pamiętników, które zalegają moje biurko. Ale od czasu, gdy odkryłam, że fikcja literacka jest równie zajmująca, jak i opisywanie rzeczywistości, w moim życiu nastąpił przełom."

Spokojnie można czytać tę powieść bez znajomości wcześniejszych perypetii bohaterki, bowiem autorka zgrabnie wprowadza nas we wcześniejsze wydarzenia. Tu również, podobnie jak w "Niezapominajkach" mamy formę pamiętnika. Daje to lepszy wgląd na myśli, uczucia i emocje głównej bohaterki. Ponownie dostałam odpowiednio wyważoną dawkę humoru, wzruszenia, i co najważniejsze realizmu, zarówno tego w przypadku bohaterów, jak i przedstawionych wydarzeń. Tytuł bardzo trafnie oddaje treść, bo jest to powieść o poszukiwaniu siebie. Główna bohaterka w dalszym ciągu jest na etapie szukania siebie, swojego miejsca na ziemi, a także miłości i szczęścia. 

"Chciałabym być silna i nieugięta. Zamiast tego, jestem słaba i podatna. Na wszystko. Na krytykę, dezaprobatę, na sugestie. Czasem wydaje mi się, jakbym była bezwładną kukiełką, którą każdy może bawić się w swoją ulubioną zabawę. Podkładać głos, przypisywać swoje odczucia i zachowania, podczas gdy ja tańczę jak mi się zagra. Nie wiem czego tak naprawdę chcę, nie wiem co uczyniłoby mnie szczęśliwą."  

Podobało mi się to w jaki sposób ewaluowała postać Izy, jak na moich oczach dojrzewała, rozwijała się, jak zrozumiała kto i co jest w życiu najważniejsze. A to, że po drodze jej wręcz niekiedy głupie decyzje mogły irytować, to należy pamiętać, że to młoda dziewczyna i ma prawo do popełniania błędów. Te potknięcia nie zaszkodziły temu, że w dalszym ciągu można się z nią utożsamiać i lubić.

"Być kobietą nie oznacza wcale bycie słabą. W kobietach drzemie ogromna siła i potencjał."

Ewelina Kłoda nie pomija ważnych tematów, jak chociażby alkoholizm, kazirodztwo, trudne relacje rodzinne czy zazdrość. Robi to w sposób, który nie przytłacza, a zmusza do wielu refleksji.

"W poszukiwaniu siebie" to powieść mądra, dająca nadzieję o przyjaźni, miłości, namiętności, pełna rodzinnych sekretów i rozczarowań. Polecam tę książkę, jak i poprzednie losy bohaterów. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce




środa, 13 września 2017

Niezapominajki - Ewelina Kłoda


Niezapominajki
Ewelina Kłoda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba strona: 528
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Zawsze gdy spotykam w książkach bohaterkę, która nosi moje imię, w jakiś sposób staje mi się bliska. Nie inaczej było i tym razem, zwłaszcza że z łatwością mogłam ją polubić, utożsamić się z nią, choć jest dużo młodsza ode mnie. Mowa tu o 18-letniej Izabeli, zbuntowanej, upartej, ale i ciepłej i otwartej dziewczynie, która po śmierci matki zmuszona jest wyprowadzić się z ukochanego Krakowa do swojego dziadka, z którym od lat nie utrzymywała kontaktów. Jeśli chodzi właśnie o dziadka, to jest to despotyczny, zgorzkniały, samotny starszy mężczyzna. Już od pierwszych chwil nie układa się między tą dwójką. Czy w końcu będą potrafili odnaleźć wspólny język? Poza tym Iza pragnie odszukać swojego biologicznego ojca. Czy to się jej uda? I dlaczego matka ukrywała o nim prawdę? 

"Nigdy niczego nie osiągniesz, jeżeli wciąż będziesz bała się ryzyka. Boisz się zaangażować, by się przypadkiem nie poparzyć. Ale pozwól, że ci coś uświadomię - nie ma miłości bez ryzyka. Nie ma życia bez ryzyka." 

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, zarówno ci pierwszo-, jak i drugoplanowi. Mają swoje wady i zalety, popełniają błędy, przez co wydają się być realni. Iza broni się przed miłością. Podłoża takiego zachowania należy doszukiwać się w tym, iż jej matka została zraniona przez kilku mężczyzn. Jednakże miłość to silne uczucie, nie wybiera i rządzi się swoimi prawami. Czy dziewczyna zda sobie w końcu sprawę, że kocha Krzysztofa? 

Książka została napisana w formie pamiętnika. Autorce udało się sprawić, że wraz z upływem stron mój niepokój i niepewność względem bohaterów tylko wzmagały się. A już ostatnie strony w szczególności. Zastosowana pierwszoosobowa narracja prowadzona przez Izę pozwala na bliższe poznanie jej myśli, uczuć, emocji. Język i styl jakimi posługuje się autorka są przyjemne w odbiorze.  

Ewelina Kłoda w opowiedzianej historii pokazuje, że miłość i przyjaźń potrafią pokonać każdy lęk, każdą przeciwność losu. Uświadamia, że tak naprawdę nie ma sprawdzonego przepisu na szczęście. Życie poddaje nas nieustannym wyborom, próbom, coś daje, ale i coś odbiera. Tylko od nas samych zależy jak je przeżyjemy.

"Niezapominajki" to poruszająca powieść o dojrzewaniu, poszukiwaniu własnej drogi, przyjaźni, miłości, rodzinie, przebaczeniu. To również powieść, która przenosi czytelnika do jego młodości, przypominając tym samym, że my także niejednokrotnie mieliśmy podobne problemy. Bardzo realna lektura traktująca o życiu, pełna wzlotów i upadków, która bawi i wzrusza. Myślę że w książce odnajdzie się nie tylko młodzież, ale czytelnik w każdym wieku. Tymczasem biorę się za dalsze losy Izy w kontynuacji "W poszukiwaniu siebie".


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce

      

sobota, 9 września 2017

Jak Feniks z popiołów - Greta Gulsen


Jak Feniks z popiołów 
Greta Gulsen
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Liczba stron: 316
Ocena: 7/10

Moje wrażenia:


Nie pamiętam kiedy czytałam książkę, w której akcja umiejscowiona byłaby w okresie międzywojnia. Mało tego, Greta Gulsen zgrabnie dołożyła do tego kino przedwojenne i akompaniament niezapomnianych piosenek takich wykonawców jak: Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna czy Zula Pogorzelska. Udało się jej tym samym stworzyć niebanalny, oryginalny klimat. 

Wszystko rozgrywa się w świecie medycznym. Mamy młodą lekarkę Laurę Chojnicką odbywającą staż w jednym z sopockich szpitali. Aby znaleźć się w miejscu, w jakim się znajduje, musiała przejść niełatwą drogę. Kobieta wychowała się w domu dziecka, więc już na samym początku było jej trudno, jednak spełniła swoje marzenie zostania lekarzem. Poza tym Laurze nie w głowie romanse, choć na brak adoratorów nie może narzekać. Ulega jednak przystojnemu Włochowi, który przygotowuje się do roli lekarza w serialu, ale jak się okazuje to niezbyt trafna jej decyzja. Mija sześć lat. Laura wiąże się z profesorem Wolińskim, jednak nie do końca wierzy, że ktoś mógłby ją pokochać. Mija dziesięć lat i niestety nie wiemy co dalej z naszymi bohaterami. Czuję wielki niedosyt z tym związany. Poznajemy za to kardiochirurga Gustawa i jego pacjentkę, Gaję.

"Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów."

Laura wzbudzała we mnie sporo sprzecznych emocji. Raz ją lubiłam, a za chwilę zupełnie nie rozumiałam jej postępowania. Według mnie to kobieta niedojrzała, niezdecydowana, która niby czegoś pragnie, a potem przed tym ucieka. Ale ostatecznie lubię takie postaci, bo wywołują jakieś reakcje, a nie są bezbarwne, pozbawione iskry. Natomiast jeśli chodzi o Gustawa i Gaję, nie wywiązała się między mną a nimi jakaś szczególna nić sympatii. To, co uderza to niezbyt pospolite imiona bohaterów, zwłaszcza tych drugoplanowych, których losy chciałabym poznać bliżej.  

Autorka porusza wiele istotnych tematów, jak wiara, reinkarnacja, przyjaźń czy zdrada. Stawia przy tym swoich bohaterów przed trudnymi wyborami. Nie wykłada wszystkiego od razu. Stopniowo dawkuje nam szczegóły z życia głównej bohaterki. Jednocześnie widzimy jak wielki wpływ ma przeszłość na teraźniejszość. Feniks - symbol odrodzenia jest w tej powieści podłożem do fabuły. Wyraźnie widzimy jak cienka jest granica pomiędzy życiem a śmiercią. 

Autorka zadbała również o fachowe terminy medyczne, różne ciekawostki ze świata medycyny, co jest dodatkowym atutem do sięgnięcia po tę książkę. 

Język, jakim napisana została powieść sprawia, że czyta się płynnie i przyjemnie. Przejścia pomiędzy wspomnieniami a teraźniejszością są tak skonstruowane, że z łatwością można odnaleźć się w fabule. Nie brak zaskakujących zwrotów akcji i humoru. Jednak zdarzało się, że co poniektóre dialogi wydały mi się lekko wymuszone i niekiedy niepasujące do sytuacji.   

Przedstawiona historia przypomina nam, że życie jest nie tylko pełne barw, ale szare, kruche i zaskakujące. Z książki przebija się przesłanie, abyśmy chwytali każdy dzień, cieszyli się najmniejszymi radościami, bo wszystko może skończyć się w jednej krótkiej chwili.

"Jak Feniks z popiołów" to powieść, która jest debiutem Grety Gulsen. Da się zauważyć kilka niedociągnięć, ale ostatecznie to udany debiut, wart poznania. Książka skłania do wielu przemyśleń, często nad kontrowersyjnymi i delikatnej natury tematami.



środa, 6 września 2017

Nie zapomnij mnie - Anna Bellon


Nie zapomnij mnie
Cykl: The Last Regret (tom 2)
Anna Bellon
Wydawnictwo: OMGBooks
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:

Pierwszy tom cyklu o zespole rockowym "Uratuj mnie" przypadł mi do gustu i z niecierpliwością czekałam aż będę mogła poznać dalsze losy bohaterów.

Mija pięć lat, zespół The Last Regret przeżywa triumfy. Trasa koncertowa, tysiące fanów, nowe pomysły na płyty, nominacje do Grammy, do tego świetna zabawa. Ale Ollie nie jest tak naprawdę szczęśliwy. Czego mu brak? Ma przecież apartament i dziewczynę. Tylko czy to jest prawdziwy dom i wielka miłość? Jak się okazuje, chłopak nie zapomniał o Ninie, swojej pierwszej i jedynej, którą tak naprawdę kochał. Dlaczego odeszła bez słowa wyjaśnienia zostawiając po sobie jedynie tęsknotę, żal i smutek? Czy kiedykolwiek go kochała? Czy skrywana przez nią tajemnica zmieni w jakiś sposób życie Olli`ego? I co stanie się, gdy ponownie się spotkają? Tego wszystkiego dowiecie się z niniejszej lektury. 
  
"A przeszłość miała to do siebie, że lubiła się o człowieka upominać właśnie wtedy, kiedy ten chciał ją puścić wolno."

Muzyka, pierwsza miłość i przyjaźń to motywy przewodnie niniejszej powieści, a i dla samego czytelnika równie ważne. Byłam bardzo ciekawa jak autorka poradzi sobie z wątkiem miłości i czy nie popadnie w nadmierną ckliwość i infantylność. Na szczęście tak się nie stało. Uczucie to zostało potraktowane w sposób wyważony i sprawiający, że te fragmenty czyta się naprawdę dobrze.   

Bohaterów jest sporo i momentami można się pogubić w tym, kto jest kim. Każdy z nich jest inny, wyrazisty. Emocje, jakie towarzyszą postaciom, udzielają się i czytelnikowi. Niezwykle przyjemnie obserwowało się ich wzloty i upadki. Ucieszył mnie fakt, iż ponownie spotkałam bohaterów z poprzedniego tomu - Mai i Kylera. Autorce zgrabnie udało się wkomponować ich w fabułę, co tylko dodało całości kolorytu. Bardzo polubiłam Olli`ego, który pomimo przeciwności nie poddawał się i wytrwale dążył do spełniania swoich marzeń. Jeśli zaś chodzi o Ninę, to wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Moim zdaniem postąpiła nie fair. Nie można decydować za kogoś, trzeba dać drugiej osobie możliwość dokonania wyboru.  

"Od tamtego dnia wiedziałem, że nawet najpiękniejsze rzeczy można nieodwracalnie zniszczyć jednym ruchem."

Początkowo trudno było mi "wgryźć się" w tę książkę, ale później przepadłam. Sporo się dzieje. Autorka stopniuje napięcie, powoli odkrywając wszystkie karty i zaskakując w najmniej spodziewanym momencie. Narracja z perspektywy obu głównych bohaterów przybliża nam ich myśli, uczucia i emocje. Dialogi miejscami są zabawne. Młodzieżowy język, jakim została napisana książka, dodaje jej klimatu i naturalności.  

"Nie zapomnij mnie" to książka o trudnej miłości, o konsekwencjach wyborów, przeszłości, o której nie łatwo zapomnieć. Opowiedziana historia pokazuje, że zawsze warto walczyć o swoje marzenia mimo przeciwności losu, jakie napotkamy po drodze do celu. To intrygująca i wciągająca powieść młodzieżowa, przy której i dorosły czytelnik znajdzie chwilę wytchnienia. 

  

niedziela, 3 września 2017

Miód na serce - Edyta Świętek


Miód na serce
Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Zdesperowana singielka Agnieszka postanawia zmienić swój stan cywilny. W tym celu upatruje sobie samotnego kawalera Krystiana Grenia zwanego przez otoczenie Ciaputkiem. Niestety szybko okazuje się, że w ich małżeństwie nie układa się tak jak powinno. Ciaputek nie przywiązuje wagi do zajmowania się domem i dzieckiem. Fajtłapowatość mężczyzny prowadzi do tego, że zostaje sam z półroczną córeczką Iwonką. Ciaputek musi w końcu dorosnąć i zająć się dzieckiem. Wkrótce żona ginie w wypadku samochodowym. Mija sześć lat a Ciaputek nadal jest samotnym ojcem. Mimo iż w opiece nad dziewczynką może liczyć na pomoc ze strony matki, niani i dobrego wujka Google, to brak mu kobiety. Rezolutna Iwonka obmyśla plan jak ożenić "tatutka-Ciaputka". Na oku ma już upatrzoną kandydatkę na "panią Ciaputkową". Jest nią Elwira. Czy Iwonce uda się doprowadzić swój plan do szczęśliwego finału?

"Zrozum w końcu, że miłość to nie jest stan posiadania drugiej osoby na wyłączność. To jest także poświęcenia się dla kogoś i rezygnacja z egoistycznych pragnień."

Bohaterowie to osoby takie jak my, które zmagają się z podobnymi problemami. Z łatwością można się z nimi utożsamić i polubić. Zarówno rezolutna, wesoła Iwonka, jak i jej tatulek budzą ogromną sympatię i ciepłe uczucia. Z wielkim zaciekawieniem śledzimy ich losy, trzymając tym samym kciuki, aby wszystko ułożyło się po ich myśli. Mamy możliwość obserwowania jak Ciaputek dorasta do roli ojca i odpowiedzialnego, dorosłego mężczyzny. Edyta Świętek pięknie pokazała relacje na linii ojciec-córka. Niejednokrotnie rozczulały mnie fragmenty przedstawiające siłę miłości rodzinnej.

"Mimo, że nieraz brakowało mu sił i marzył choćby o krótkiej drzemce, nigdy nie żałował ani minuty, którą mógł poświęcić córeczce. Jej uśmiech miał magiczną moc. Uśmierzał wszystkie cierpienia i był niczym miód na obolałe serce."

W żadnym wypadku nie jest to przesłodzona opowieść, choć ewidentnie tytuł i okładka mogą to sugerować. To historia niezwykle prawdziwa, życiowa, gdzie perypetie bohaterów tak bardzo przypominają nasze własne problemy. Autorka porusza tematy trudne, jak wspomniane przeze mnie wcześniej samotne ojcostwo, strata najbliższych czy niemożność posiadania dziecka i wiele innych. 

Ciekawym a zarazem zabawnym zabiegiem słownym, jaki zastosowała autorka było nazwanie bohaterów, którzy przywodzą na myśl pewne skojarzenia, jak choćby Krystian Greń - Christian Grey czy Roman Tyczny.  

"Miód na serce" to ciepła, poruszająca, wzruszająca  i zabawna powieść o miłości, rodzicielstwie, przyjaźni, samotności, potrzebie bliskości, poszukiwaniu szczęścia, ale przede wszystkim o tym, co w życiu jest najważniejsze. Książka pełna uczuć, emocji, chwytająca za serce i dająca nadzieję na lepsze jutro. Jest jak najlepszy plaster na skołatane serce. 
    






piątek, 1 września 2017

ZAPOWIEDŹ: "Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher



27 września 2017 roku swoją premierę będzie miała powieść "Wszystkie pory uczuć. Jesień" autorstwa Magdaleny Majcher znanej z takich powieści jak "Stan (nie) błogosławiony!", czy "Matka mojej córki" wydanej nakładem Wydawnictwa PASCAL. 

Książka zostanie wydana nakładem Wydawnictwa Pascal i będzie początkiem cyklu pt "Cztery pory roku - cztery wciągające historie".


Opis wydawcy:

"Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała – dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach „żyli długo i szczęśliwie” nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę. Dodatkowo ich nastoletnia córka zaczyna wagarować i oszukiwać rodziców, co zwiastuje problemy. Jakby tego było mało, Hania zaczyna odczuwać dojmująca pustkę, jako pełnoetatowa pani domu. To z pozoru szczęśliwe życie zaczyna ją uwierać. Tej jesieni jednak wszystko ma się zmienić…

Czy Hani wystarczy odwagi, by zawalczyć o siebie i córkę?
Jak zmieni się jej życie, kiedy będzie musiała zmierzyć się z bolesną przeszłością?
Czy odnajdzie siebie i uchroni swoje małżeństwo przed rozpadem?"

Ta opowieść otula jak ciepły koc, pachnie aromatyczną herbatą i ogrzewa jak ogień w kominku.


Cztery pory roku – cztery wciągające historie. Wszystkie pory uczuć Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i zdrada, trudne życiowe wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój – z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A to wszystko w rytmie czterech pór roku.


Dziś ruszyła przedsprzedaż książki na stronie empik.com TUTAJ


Jesteście zainteresowani tym tytułem?
Recenzji spodziewajcie się w okolicach premiery



czwartek, 31 sierpnia 2017

Przedpremierowo "Najlepszy powód, by żyć" - Augusta Docher


Najlepszy powód, by żyć
Augusta Docher
Wydawnictwo: OMGbooks
Liczba stron: 364
Ocena: 10/10
Premiera: 27 września

Moje wrażenia:


Dominika Bąk w następstwie kłótni rodziców, w tragicznym pożarze doznaje licznych poparzeń ciała. Trafia do szpitala, gdzie zajmuje się nią przystojny lekarz. Okazuje się, że ukochany ojciec musi odbyć karę trzech lat pozbawienia wolności, a matka nie jest tą osobą, za którą ją uważała. Dziewczyna nie widzi powodu, by żyć... Doktor Tomasz ma brata Marcela, który uważany jest za czarną owcę w rodzinie. Czy chłopak, którego wszyscy już dawno skreślili będzie w stanie przywrócić Dominice wiarę w miłość? Czy uleczy jej duszę? Czy Dominika odnajdzie jeden powód, by żyć? Bohaterowie nie mają łatwo, muszą swoje wycierpieć, przejść. Ale czy na końcu tej drogi czeka ich szczęście? Tego nie zdradzę. 

"Życie "tu i teraz" jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się "tam i kiedyś". Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań."

Bohaterów polubiłam już z pierwszymi zdaniami. Są barwni, różnorodni, wyraziści. Pierwszoosobowa narracja pozwala na jeszcze bliższe zżycie się z nimi. Główna bohaterka będzie musiała zmierzyć się z bólem, cierpieniem, wstydem, pogodzeniem się ze swoim wyglądem, tęsknotą, wybaczeniem, zaufaniem, rozczarowaniem. To wszystko i samemu czytelnikowi się udziela. Natomiast Marcel Leśniewski to ciekawa, złożona osobowość. Z jednej strony to taki luzacki typ, a z drugiej potrafi być opiekuńczy i troszczący się o drugą osobę. Raz go lubimy, by za chwilę zirytowało nas jego zachowanie. Jego powiedzonka i teksty niejednokrotnie sprawiały, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Przez dłuższy czas trudno było przewidzieć w jakim kierunku pójdzie jego postać. 

"Żyjemy sobie: ojciec lekarz, uznany, szanowany, ochy i achy, wiecznie w świecie, na sympozjach, odczytach i wykładach, matka - strażniczka domowego ogniska, pierworodny idący w ślady ojca i ja, jedyny wrzód na gładkiej dupie mojej cudownej rodzinki."

Nie zabrakło odważnych miłosnych scen, które zostały potraktowane ze smakiem. Wątek miłosny nie jest nadmiernie wyeksponowany. Tu zupełnie co innego jest istotniejsze. Mianowicie to, co się wydarzyło i w jaki sposób zmieniło Dominikę oraz jej trudna walka o siebie. Dlatego nie jest to typowe new adult. Zresztą, w moim odczuciu autorka doskonale poradziła sobie w tym gatunku.

Autorka zadbała także o fachowe nazewnictwo medyczne, wszystkie terminy związane z leczeniem po oparzeniu. Powieść czyta się błyskawicznie. Zasługą tego jest dynamiczna akcja nie pozwalająca na zaczerpnięcie nawet małego haustu powietrza. Tu nie ma miejsca na jakikolwiek przestój czy nudę. Tu nic nie jest proste, ani oczywiste. Niejednokrotnie zostałam wystrychnięta przez autorkę na dutka. Niby już coś tam ułożyłam w głowie, by w jednej chwili zburzyć mój ogląd na bohatera, daną sytuację czy wydarzenie. Z opisywanych wydarzeń bije autentyzm, prawda, nic nie jest na siłę przedstawione, nagięte. Wszystko zgrabnie łączy się w całość. 

Chyba największym przesłaniem tej książki jest to, że tak naprawdę nie liczy się to, jak wyglądamy, czego nam brakuje, a to jacy jesteśmy w środku. Najważniejsze jest wnętrze człowieka. Nie można kochać za wygląd, powierzchowność, bo to i tak z czasem minie. Kocha się za charakter i nasze czyny. To one nas definiują.

"- Nie kocha się za to, czego brakuje, tylko za to, co jest."

Pełno tu tajemnic, sekretów, które podsycają naszą ciekawość co będzie dalej na kolejnych kartach książki. Jestem usatysfakcjonowana tym, że wszystkie wątki zostały wyjaśnione. I jakże było moje wielkie zaskoczenie, gdy na ostatniej stronie okazało się, że będzie kontynuacja. Nie wiem czego się po niej spodziewać. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę i zostanie utrzymany poziom tej części.    

"Najlepszy powód, by żyć" to historia, z której wyziera ból, cierpienie i smutek, ale i po cichutku wkrada się nadzieja i miłość. Przepadłam w czeluściach fabuły. Już od pierwszej strony moje serce i dusza zostały porwane, zawładnięte tą historią do reszty. Jestem zaskoczona ogromem bardzo skrajnych emocji i uczuć, jakie zaserwowała mi Augusta Docher. Łzy i śmiech towarzyszyły mi naprzemiennie. A jaki jest Wasz najlepszy powód, by żyć?
   



Zamów książkę już dziś TUTAJ


Za możliwość przeczytania książki i zostania ambasadorką dziękuję 




poniedziałek, 28 sierpnia 2017

ZAPOWIEDŹ: "Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher



Miło mi poinformować, że zostałam ambasadorką książki "Najlepszy powód, by żyć" Augusty Docher.

27 września premierę będzie miała książka "Najlepszy powód, by żyć" Augusty Docher (autorka wydaje również pod pseudonimem Beata Majewska) - polskiej pisarki, która zadebiutowała powieścią pt. "Eperu"– I tomem trylogii o Wędrowcach. W 2016 roku ukazał się tom II cyklu pt. Habbatum. Opublikowała także powieść obyczajowo-erotyczną "Anatomia uległości" oraz komedię romantyczną: "Konkurs na żonę" oraz "Bilet do szczęścia". Mama i żona, mieszka w urokliwej miejscowości na południu Polski. Kocha podróże, spotkania z czytelnikami i dobrą lekturę. 


Opis fabuły:

Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.

Dominika budzi się po kilku dniach.
Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić.
Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie.
Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała.
Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…

Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.
Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać?
I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?


Ruszyła już przedsprzedaż! Promocyjna cena obowiązuje do dnia premiery KLIK


Recenzja niebawem
Będzie również konkurs :)
Jesteście zainteresowani tą powieścią?



Przedpremierowo "Za głosem serca" - Monika Gut-Bartosiak


Za głosem serca
Monika Gut-Bartosiak
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 289
Ocena: 7/10

Moje wrażenia:

Podczas losowania par na bal studencki, Robert Dobanowski wyciąga los Olimpii Stanisławskiej - uznanej za szkolną brzydulę. Lecz w dniu balu wydarzy się coś niespodziewanego. Po tym jednym wieczorze dla obojga już nic nie będzie takie samo... Czy tak arogancki typ, jakim jest Robert, może się zmienić? Kto stanie na drodze do szczęścia tej dwójki? Czy w wyniku pewnej intrygi i nieporozumienia ich drogi rozejdą się na zawsze? 

"Nie wyobrażał sobie, że mógłby na tak ważnej imprezie pojawić się z kaszalotem przy boku. Zawsze dużą wagę przywiązywał do wyglądu kobiety, spotykał się z najpiękniejszymi. Miał do tego pełne prawo, wszak sam nie zaliczał się do potworów. Dlatego wylosowana brzydula nie zasługiwała na jego zainteresowanie żadną miarą. Robert kochał piękno i wręcz brzydził się ludzką szpetotą."

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, są z krwi i kości, mają swoje wady i zalety. Zazwyczaj w książkach spotykam się z bohaterkami, które są piękne, albo można uznać je za ładne. Tymczasem tu jest zupełnie na odwrót. Olimpia to tzw. brzydkie kaczątko wśród murów szkolnych, jak i poza nimi. Sprawia wrażenie zasadniczej, gburowatej, nieprzystępnej, a z drugiej strony to inteligentna, ciepła, skromna, troskliwa, opiekuńcza dziewczyna z niskim poczuciem własnej wartości. Nadmiernie kontroluje swoje emocje, nie pozwalając dojść im do głosu, uciekając w pisanie romantycznych opowiadań. Jej postać jest pełna sprzeczności i dlatego przez te wszystkie cechy jest nam bardzo bliska, z łatwością można się z nią utożsamić. Z kolei jeśli chodzi o Roberta, to chce pokazać ojcu, że jest coś wart, kiedy dostanie pakiet kontrolny akcji klubu "Corona". Jednak nie jest to takie proste. Ojciec obawia się oddać władzę w ręce syna, gdyż uważa go za lekkomyślnego bawidamka. I nie ma tu nic z przesady. Jak na dwudziestoośmiolatka to nadal zachowuje się jak młokos. Traktuje kobiety przedmiotowo i nie wierzy w miłość. 

Wątek miłosny nie zdominował powieści, choć jest wiodący. Sceny miłosne są nieprzesadzone, przedstawione ze smakiem. Autorka zadbała o inne elementy fabuły, które umiejętnie tworzą spójną całość. Są trudne relacje rodzicielskie, temat alkoholu czy narkotyków. Książka pełna jest zaskakujących zwrotów akcji. Język, jakim została napisana książka jest prosty, czasem dosadny, idealnie odwzorowujący ten, jaki można spotkać u studentów. Dialogi są cięte, niekiedy zabawne. Czyta się naprawdę z przyjemnością. Jednak książka nie jest pozbawiona wad, niektóre wątki aż proszą się o rozwinięcie. Chciałabym np. lepiej przyjrzeć się relacji Roberta z ojcem. 

Monika Gut-Bartosiak uświadamia nam, że na krzywdzie innych nie można stworzyć szczęśliwego związku. Zakochana kobieta jest zdolna do wszystkiego, co wyraźnie widać w przypadku bohaterów tej książki. Drugą sprawą jaką pokazano jest to, że nigdy nie jest za późno na naprawienie błędów oraz to, jak mylne są często pozory.   

"W życiu każdego człowieka zdarzają się takie chwile, kiedy pragnie naprawić swoje błędy i zmienić dotychczasowe postępowanie. Nie zawsze jest to pragnienie słuszne, ale zasługuje na podziw."

"Za głosem serca" to powieść o pierwszej, prawdziwej miłości, dorastaniu, popełnianiu błędów, zaufaniu, pozorach, zazdrości, żalu, nienawiści, wybaczeniu. To także książka o tym, że każda kobieta na swój sposób jest piękna. Musi jedynie to piękno w sobie dostrzec, podkreślić i pozwolić, by inni je również zauważyli.  


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


piątek, 25 sierpnia 2017

Wszystkie twoje marzenia - Agata Czykierda-Grabowska


Wszystkie twoje marzenia
Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: OMGBooks
Liczba stron: 384
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Marzenia... każdy z nas zapewne posiada. Jedni większe, inni mniejsze. Większość z nas dąży do ich realizacji. To one napędzają nas do działania, uskrzydlają i sprawiają, że nasze życie jest dużo barwniejsze. Czym byłoby życie bez marzeń?  

Kamil niedawno rozstał się z dziewczyną, przyjeżdża do Warszawy na studia, zamieszkuje w akademiku. Maja to dziewczyna, którą rodzice trzymają pod "kloszem", a która chce korzystać z życia i w maksymalny sposób spełniać swoje marzenia. Wprowadza się do tego samego akademika co Kamil. Poznają się w momencie, gdy Maja chce wrzucić swój stary samochód do Wisły. Energiczna dziewczyna fascynuje chłopaka, ale jednocześnie stawia wyraźną granicę: ma jej obiecać, że nigdy się w niej nie zakocha. Poza tym Maja skrywa pewną tajemnicę, która nie pozwala jej głęboko angażować się w związek. Tej dwójce towarzyszy lęk przed miłością i zranieniem. Czy miedzy nimi może istnieć tylko przyjaźń? A może jest szansa na miłość? Czy przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa? 

"Kochał ją. Tak jak się kocha po raz pierwszy i po raz ostatni. Tak jak się kocha tylko raz."

Bohaterowie są realni, z pewnością można takich spotkać w prawdziwym życiu. Postać Kamila i Mai wzbudzili moją sympatię. W ich relacjach nie ma sztucznego zachowania, co sprawia, że wszystko wydaje się prawdziwe, realne. Wraz z nimi przeżywałam wydarzenia jakie miały miejsce, ich problemy i rozterki. Po prostu ta para mnie urzekła. Może i Kamil był trochę wyidealizowany, ma cechy, których tak doszukujemy się w naszych mężczyznach - jest dobry, kochający, troskliwy, inteligentny, potrafiący cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy. Ale czyż i taki Kamil również nie chodzi po polskich ulicach? Bohaterowie drugoplanowi również zapadają w pamięć, mają swoje miejsce w powieści, bez nich na pewno fabuła byłaby uboższa. 

"Człowiek nie może składać się z samych zalet. Musi mieć skazy i słabości."

Autorka porusza szereg tematów, nie zawsze przyjemnych, jak chociażby walka z chorobą czy strata najbliższej osoby. Interesujący jest również wątek nadopiekuńczości rodziców, a niekiedy nawet zakrawający na obsesję. Czasami warto dać dzieciom trochę luzu, wolności, zaufać, pozwolić na spełnianie marzeń. Muszą sami przeżyć swoje życie, nawet gdyby mieli popełniać błędy. Stójmy obok, wspierajmy i w razie potrzeby podajmy pomocną dłoń.

"Można znać kogoś całe życie i tak naprawdę nie wiedzieć, kim ten ktoś jest. Można też znać kogoś niecałe dwa miesiące i poznać go jak własną kieszeń."

Pojawiające się sceny miłosne nie trącą wulgarnością, wręcz przeciwnie, są delikatne, nasycone czystymi uczuciami i emocjami. Sprawia to, że aż chce się czytać takie fragmenty. 

"Wiedział, że czasem śmiech nie oznacza radości. Jest tylko maską, pod którą można się skryć."

Książka została napisana przyjemnym, lekkim językiem i stylem. Opisy są barwne, a dialogi skrzą humorem. Pomiędzy jednymi a drugimi została zachowana równowaga. Akcja płynie wartko, zaskakując czytelnika w najmniej spodziewanym momencie.    

"Wszystkie twoje marzenia" to powieść wzruszająca, zabawna, lekka i prosta. Ale, co ciekawe, w tej prostocie kryje się pewna mądrość. To książka w głównej mierze o marzeniach, przyjaźni, miłości, stracie, codzienności, pełna ciepłych uczuć, urocza, trochę przesłodzona. Wciąga od pierwszej strony, intryguje i wzbudza wiele emocji. Idealna na lato.

    

środa, 23 sierpnia 2017

ZAPOWIEDŹ: "Nigdy nie poddam się!" Helena Waszniewska - pod patronatem medialnym Sza! Teraz czytam





Miło mi poinformować, iż mój blog Sza! Teraz czytam objął patronatem medialnym książkę: "Nigdy nie poddam się! Heleny Waszniewskiej. To pierwszy tom cyklu: Udomowiona.


Opis:

Nigdy! Nie poddam się to studium psychiki Alicji – kobiety, żony i matki – samotnej w małżeństwie i rodzinie.
Szczegółowy opis kolejnych etapów życia, relacji międzyludzkich i wydarzeń, które doprowadziły do dramatycznego kroku osobę delikatną, wrażliwą, pełną uczuć, pragnącą zadowolić wszystkich wokół, upatrującą w tym spełnienia osobistych ambicji i marzeń o idealnym życiu, miłości i szczęściu.


Recenzja już niebawem. Spodziewajcie się również konkursów :)
Jesteście zainteresowani tym tytułem?


wtorek, 22 sierpnia 2017

Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska


Jak powietrze
Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: OMGBooks
Liczba stron: 480
Ocena: 9/10 

Moje wrażenia:

Spotkali się zwykła dziewczyna i zwykły chłopak, których połączyła niezwykła miłość. Oliwię i Dominika dzieli wszystko. Ona studentka z zamożnej rodziny z Żoliborza. On wychowany w domu dziecka, mieszka na Pradze w obskurnej kamienicy i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. Nie może pozwolić sobie na rozrywki i marzenia tak znamienne dla ludzi w jego wieku. Poznają się w skutek niegroźnego wypadku samochodowego spowodowanego przez Oliwię. Zawierają umowę, że Dominik nie powiadomi policji, a ona odbierze jego rodzeństwo z przedszkola. Między nimi zaczyna rodzić się uczucie. Czy taka miłość ma szansę przetrwać? Czy można zapomnieć o bolesnej przeszłości? I czy da się żyć bez powietrza? 

"Nie trzeba znać kogoś całe życie, żeby go poznać. Czasami wystarczą trzy tygodnie. Czasami wystarczy jedno spojrzenie."

Bohaterowie zostali ciekawie, plastycznie, i co najważniejsze, realistycznie zbudowani. Każdy z nich posiada indywidualne cechy. Popełniają błędy, miewają chwile słabości, przez co wydają się nam bliżsi, prawdziwi, tacy mieszkający obok po sąsiedzku. Bardzo ich polubiłam. Oliwia zyskała moją sympatię swoją zadziornością i zaradnością, a Dominik opieką nad rodzeństwem, czułością i współczuciem. Choć Dominik na pierwszy rzut oka może nie wyróżniać się niczym szczególnym, ot taki zwykły chłopak, ale poznając go coraz bardziej, zyskuje w naszych oczach. Oliwia przy Dominiku czuje, że wreszcie żyje, poznaje jak powinno wyglądać prawdziwe uczucie, tak zgoła inne jakie do tej pory znała obracając się w bogatym, pełnym pozorów świecie. Natomiast Dominik przy Oliwii odnajduje spokój i poczucie bezpieczeństwa. Natomiast subtelne sceny miłosne, jakie się pojawiają są dopełnieniem całości. 

"Przy niej jego zmartwienia były mniejsze albo zupełnie znikały. To było niesamowite, jak drugi człowiek sprawia, że twoje życie staje się łatwiejsze." 

Ojciec dziewczyny i rodzeństwo chłopaka również są wyraziści. Bez nich fabuła na pewno nie byłaby tak zajmująca. Jeśli zaś chodzi o inne postacie drugoplanowe, to wypadli ciut słabiej. Chciałabym ich lepiej poznać. Ale to drobne niuanse, nie wpływające na ogólny odbiór książki. To co najważniejsze jest dobrze dopracowane. 

Autorka wspaniale pokazała miłość i zażyłość pomiędzy Dominikiem a jego młodszym rodzeństwem. Trudne dzieciństwo chłopaka i jego starania w kierunku, aby rodzeństwo uchronić od tego, co on sam musiał przejść jest godne podziwu. Drugą sprawą było ciekawie nakreślone relacje Oliwi z ojcem. Obserwowanie jak na nowo ta dwójka uczy się żyć razem, a nie tylko obok siebie, jest czymś, co niewątpliwie podnosi walory powieści.  

"Jeśli dwoje ludzi szczerze się kocha, to nic nie może im stanąć na drodze."

To co charakteryzuje tę powieść, to barwny styl i język, co przekłada się na przyjemność czytania. Nie brak zaskakujących zwrotów akcji i intryg, które dostarczają emocji i wzruszeń. Humor również się pojawia. Jedynie to, czego mi zabrakło, to brak podziału na rozdziały, przez co trudno na początku do tego przywyknąć, ale wraz z tym jak zaczęła pochłaniać mnie fabuła, przestało mi to zupełnie przeszkadzać. 

"Jak powietrze" to ciepła, lekka powieść o miłości, o mierzeniu się z trudną przeszłością, szukaniu bliskości, dorastaniu, ważnych wyborach i akceptacji tego, co zsyła los. Książka z przesłaniem, że każdy z nas potrzebuje miłości jak powietrza. Może i banalne, ale jakże prawdziwe. Jestem pewna, że książka przypadnie do gustu każdej miłośniczce romansu.    




sobota, 19 sierpnia 2017

Grzech pierworodny - Anna Szafrańska


Grzech pierworodny
Anna Szafrańska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 392
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


"Chcę, żebyś wiedziała, kto ma drugą połowę twojego serca."

"Grzech pierworodny" to kontynuacja "Widma grzechu", o którym niedawno Wam pisałam. 

Nel Augustyniak i Gilbert Kraszewski powracają, próbując zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w finale części pierwszej. Po nieszczęsnej imprezie dziewczyna znajduje się na językach uczniów elitarnego liceum. Na szczęście może liczyć na Gilberta i przyjaciółkę Olgę. Podobnie jak w poprzednim tomie, tak i tu mamy tajemnice. Co skrywają obie rodziny zakochanych? Czy ich uczucie przetrwa? Wygra miłość czy lojalność?

"Zdarza się, że grzechy przeszłości z biegiem lat zostają wymazane, dzięki czemu można spokojnie patrzeć w jasne światło przyszłości."

Kreacja bohaterów niczym nie odbiega od tego, który już zdążyłam poznać. Są wyraziści, charakterystyczni, z krwi i kości, do których można bardzo szybko się przywiązać i z którymi trudno jest się rozstać, gdy kończy się czytać książkę. Moim ulubieńcem w dalszym ciągu jest zbuntowany, tajemniczy Gilbert. Ogromnie ucieszył mnie fakt, iż autorka przybliżyła jego przeszłość, bo to był jeden z elementów, który najbardziej mnie intrygował. A to, co ten chłopak przeszedł... tego kompletnie się nie spodziewałam. Natomiast jeśli chodzi o Nel, to widać jak wielka zmiana zaszła w tej dziewczynie. W końcu zaczęła myśleć również o sobie, a nie tylko o innych. I mimo, iż nie wszystkie jej decyzje były rozsądne i właściwe, to trzeba pamiętać, że to wciąż nastolatka i ma prawo do popełniania błędów. A z drugiej strony, czy i my sami w imię miłości nie poświęcilibyśmy wszystkiego? 

"Widziałam, słyszałam i czułam. Odzyskałam dzięki niemu zmysły."

Jeśli zaś chodzi o przyjaciółkę Nel, Olgę, to w dalszym ciągu jest szczera i oddana, nawet więcej, dopiero teraz tak naprawdę może pokazać na czym polega przyjaźń. Chyba każdy chciałby mieć taką osobę blisko siebie. Autorka pięknie przedstawiona to uczucie. Ten wątek dobitnie pokazuje, że w dzisiejszych trudnych czasach jest jeszcze miejsce na przyjaźń szczerą i prawdziwą.       

W wielkim napięciu obserwowałam wszystkie rozgrywające się wydarzenia (a uwierzcie mi, jest co śledzić) oraz walkę bohaterów z przeszłością. Ciekawym posunięciem było wplecenie wątku sensacyjnego, co sprawiło, że powieść nabrała jeszcze większego kolorytu. A to jaką odwagą wykazała się Nel w starciu z pewnym starszym panem... to musicie po prostu przeczytać. Mnie ta dziewczyna zaimponowała. Natomiast sceny miłosne napisane zostały z wielkim wyczuciem i smakiem. O ile w pierwszym tomie dostaliśmy jedynie lekki zarys rodzącego się uczucia pomiędzy głównymi bohaterami, tak tu  jest kilka odważniejszych scen. 

"Naznaczył cię... Masz dowód, że jesteś jego..."

Styl, jakim została napisana książka jest bardzo lekki, plastyczny, dzięki czemu czyta się szybko i przyjemnie. Została zachowana równowaga pomiędzy opisami a dialogami. Historia wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Akcja nie zwalnia nawet na moment, co chwilę jesteśmy czymś zaskakiwani.
  
"Grzech pierworodny" to wzruszająca i emocjonująca powieść o zakazanej miłości pełnej namiętności i pasji oraz przyjaźni, która przetrwa wszystko. Honor, lojalność, tajemnica, zdrada - to tylko część tego, co znajdziecie na kartach niniejszej książki. Polecam gorąco!
    
      

środa, 16 sierpnia 2017

Widmo grzechu - Anna Szafrańska


Widmo grzechu
Anna Szafrańska
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 336
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Nel Augustyniak to wzorowa uczennica elitarnego liceum, gwiazda szkolnego kółka teatralnego i przewodnicząca szkolnego samorządu. To również kochająca córka, siostra i przyjaciółka. W tak poukładane, idealne życie wkrada się totalny chaos, gdy poznaje zbuntowanego, tajemniczego Gilberta Kraszewskiego. Chłopak kompletnie nie pasuje do świata Nel. Dzieli ich niemal wszystko, jednak zakochują się w sobie. Rodzice zabraniają dziewczynie spotykać się z chłopakiem. Przypomina mi to współczesną wersję historii Romea i Julii. Poza tym pojawia się pewna tajemnica, której nikt nie chce wyjawić dziewczynie. Czy to uczucie przetrwa? Co wygra - serce czy rozum?

"Miłość rządzi się swoimi prawami. Nieważne jak bardzo staramy się zdusić ją w zalążku, uciszyć, nie dopuścić do głosu, i tak znajdzie siłę, by pokazać, że maleńkie ziarenko jest w stanie wypuścić mocne pędy. Bałam się, co się stanie, gdy te kwiaty zakwitną."

Grzeczna dziewczyna i zły chłopak - niby schematycznie, ale Anna Szafrańska w interesujący i inny sposób niż dotychczas znane mi przedstawiła tę historię. Autorka w sugestywny sposób nakreśliła relacje pomiędzy bohaterami, ich problemy, pragnienia, a przy tym uniknęła nadmiernie przesłodzonych scen, co jest wielkim atutem książki. Postacie zdecydowanie nie są przewidywalni. Cechuje ich różnorodność i indywidualizm. Są dopracowani, wydają się prawdziwi, z krwi i kości, mają zarówno wady, jak i zalety. Choć Kraszewski wcale idealny nie był, podbił moje serce. Uwielbiam takich bohaterów. 

"W jego oczach zobaczyłam paletę emocji. Ilekroć widziałam jego oczy, zawsze były puste, dzisiaj nawet odrobinę mniej mroczne, a teraz... Zaciekawienie. Zainteresowanie. Aprobata. I... pożądanie. tego byłam bardziej niż pewna..."  

Moją sympatię zdobyła również przyjaciółka Nel, Olga, która swoją osobą skutecznie wprawiała mnie w dobry nastrój. Anna Szafrańska stawia swoich bohaterów przed wieloma wyzwaniami, dzięki którym będą się zmieniać, dojrzewać, uczyć podejmować trudne życiowe decyzje. Na wiele rzeczy spojrzą z innej perspektywy. To samo dzieje się i z samym czytelnikiem. I my czytając wyciągamy pewne wnioski, zmieniamy decyzje. Ale najciekawsze dla mnie było to, że niby już jakąś tam wizję każdego z bohaterów zdążyłam sobie w głowie stworzyć, a autorka w jednym momencie potrafiła zupełnie wywrócić moje dotychczasowe myślenie o nich, dając im cechy, jakich bym się nie spodziewała.    

"Uważnie obserwował każdy centymetr mojego ciała, jakby chciał, żeby wyrył mu się w pamięci." 

Nic w tej książce nie jest naciągnięte, wyidealizowane czy przerysowane. Dialogi są błyskotliwe, cięte, naturalne, co sprawiało, że przyjemnie się to wszystko czytało. Na uwagę zasługuje również styl, jakim została napisana książka. Jest bardzo lekki, przyjemny. Język, jakim posługują się nastolatkowie jest wiarygodny. Nie brak zaskakujących zwrotów akcji, które przysparzają o szybsze bicie serca. Z ogromną niecierpliwością przewraca się kolejne kartki, chcąc wiedzieć co będzie dalej. Zakończenie zaś daje duże pole manewru, więc już teraz biorę się za drugą część.   

"Widmo grzechu" to powieść o więzach rodzinnych, prawdziwej przyjaźni, wchodzeniu w dorosłość oraz pierwszej miłości pełnej wzajemnej fascynacji i tajemnic, która rozgrzeje niejedno serce. To historia, która może mieć swoje odzwierciedlenie w realnym życiu, która zarówno bawi, jak i wzrusza. Polecam gorąco!


niedziela, 13 sierpnia 2017

Przedpremierowo "Anita" - Ewa Popławska


Anita
Ewa Popławska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 175
Ocena: 7/10
Premiera: 29 sierpnia

Moje wrażenia:


S. - bo tylko taki inicjał dane nam będzie poznać - to brutalny, stanowczy, o wyostrzonych zmysłach introwertyk. Nie odczuwa strachu, wątpliwości czy wyrzutów sumienia. Zabijanie sprawia, że czuje się wyjątkowy, jakby był panem życia i śmierci. Jego życie płynie od zlecenia do zlecenia, jednak do momentu, kiedy poznaje pracownicę banku Anitę. To kobieta twarda i nieposłuszna, której odwaga wielokrotnie mnie zadziwiała. 

"Nigdy nie należy lekceważyć kobiet, tylko one są zdolne do wszystkiego."

Pewnego dnia na oczach Anity zabija jej brata sadząc, że to jej kochanek, choć i tak miał go zabić, bo dostał takie zlecenie. Od tego wydarzenia ta dwójka będzie musiała uciekać, bo na celownik weźmie ich policja, ale przede wszystkim inni zabójcy ze starej bandy, zwłaszcza jeden - Marino. Czy po czymś takim między tą dwójką jest jeszcze szansa na uczucie? Czy da się wybaczyć? Szokiem było dla mnie to, kim jest zleceniodawca. Ten wątek aż kusi się o rozbudowanie. Chętnie poznałabym motywy, to co nim kierowało.    

"(...) zastanawiałam się, czy moje życie do końca będzie opierać się już tylko na dwóch stanach: poczuciu panowania nad innymi i strachu."

Bohaterowie okazali się wyraziści, dobrze wykreowani. Pierwsze skrzypce gra tu oczywiście S. Natomiast postać Anity budzi mieszane uczucia. Bała się a jednocześnie była od S. uzależniona. Mamy tu świetny przykład toksycznej, trudnej miłości, może nawet syndrom sztokholmski. Momentami trudno było mi zrozumieć jej postępowanie. Może wynika to z tego, że ja nigdy nie znalazłam się w tak ekstremalnej sytuacji. Ciekawą postacią jest również żona Marina - Jaśmina. Odegra ona niebagatelną rolę, ale jaki będzie miała w całej tej historii udział, tego już będziecie musieli dowiedzieć się sami.

"(...) czuliśmy wyjątkowe przyciąganie. Nie wiem czy było ono spowodowane tym, że tak bardzo się sobie podobaliśmy, czy faktem, iż nie pozwalaliśmy sobie na nic trwałego - pozostawaliśmy dla siebie zakazanymi owocami."

To, co osobiście najbardziej mnie samą zaskoczyło, to to, że kibicowałam głównemu bohaterowi, w pewnym momencie nawet mu współczułam, a przecież to człowiek zły, zabijający z zimną krwią. Ewa Popławska wysnuwa pytania, gdzie jest granica, po której przekroczeniu człowiek staje się wyłącznie złem? Jak i po co żyć?

"Zabijając, nauczyłem się obserwować agonię: szybkie zatarcie spojrzenia i ledwo słyszalny krzyk duszy. Pewnie uważacie, że opisując to, posuwam się za daleko. I tak wszyscy skończymy w szponach nudnej śmierci. Trafimy do piachu - czy tego chcemy czy nie."

Język, jakim operuje autorka jest prosty, choć miejscami nie pozbawiony wulgaryzmów. Opisy robią duże wrażenie, są sugestywne, szczegółowe, ma się wrażenie, że niemal czuje się to wszystko na własnej skórze. Główny bohater zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Dzięki takiemu zabiegowi, jesteśmy jeszcze bliżej jego samego i rozgrywanych wydarzeń. Dialogi są naturalne, niekiedy podszyte ironią. Według mnie niektóre wątki mogłyby zostać szerzej rozbudowane, co uczyniłoby tę książkę jeszcze bardziej interesującą. Akcja mknie w ekspresowym tempie, nawet na moment nie można odetchnąć, wyczekując finału. Jeśli zaś właśnie chodzi  o zakończenie, to takiego się nie spodziewałam, zostałam przez autorkę zaskoczona.

"Anita" to powieść, w której morderstwa, porwania, pościgi, chęć zemsty i miłość w tle to tylko część tego, co serwuje nam Ewa Popławska. To wszystko tworzy interesującą i intrygującą mieszankę sensacji i romansu. Debiut udany i wart uwagi.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res



piątek, 11 sierpnia 2017

Wszystkie moje zmartwychwstania - Iwona Małgorzata Żytkowiak


Wszystkie moje zmartwychwstania 
Iwona Małgorzata Żytkowiak
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:


Rodzina powinna być najważniejszą wartością w naszym życiu. Ale czy tak zawsze jest? Zadaniem rodziny jest kochanie się, wspieranie, rozmawianie ze sobą. Tego wszystkiego zabrakło między bohaterami w najnowszej powieści Iwony Żytkowiak. 

Magda po samotnym dzieciństwie i nieudanym małżeństwie ponownie wychodzi za mąż. Małżonkowie nauczyli się żyć w rutynie, bez namiętności, obok siebie. Czasem u kobiety pojawia się pragnienie przeżycia czegoś więcej, jakiegoś szaleństwa, miłości, ale Magda spycha te tęsknoty gdzieś na dno serca. Całą tę stagnację burzy fakt, że ich siedemnastoletnia córka jest narkomanką. Rodzina w jednej chwili staje przed wieloma wyborami, decyzjami, które jak się później okaże, nie wszystkie będą tymi właściwymi.

"Nauczyłam się żyć bez szaleństwa i emocji. Takie klasyczne "odtąd - dotąd", wszystko w ramach, w normie."

Autorka poruszając temat narkomanii, nie podaje nam gotowego przepisu na to, jak poradzić sobie ze słabościami. To my sami musimy dojść do pewnych wniosków. Córka uciekając w narkotyki, chciała zwrócić na siebie uwagę rodziców, której każdy młody człowiek tak potrzebuje. Miłość, ciepło, zrozumienie - tego jej z ich strony zabrakło. Bardzo było mi żal tej dziewczyny.  

Każda z postaci jest interesująca, prawdziwa i każda ma coś do powiedzenia. Z łatwością można się z którymś z nich utożsamić, odnaleźć cząstkę siebie. Autorka nakreśliła ich w sposób, który pozwala nam poznać ich emocje, myśli i wygląd.       

Największe wrażenie zrobił na mnie portret psychologiczny głównej bohaterki. Obserwujemy jej osobę, jej wszystkie cechy, z wadami i zaletami. Początkowo odniosłam wrażenie, że jest kobietą opanowaną, wręcz pedantyczną, która musi mieć wszystko pod kontrolą. Jednak wraz z upływem stron, coraz bardziej zmieniał mi się jej obraz. Okazała się być kobietą wrażliwą, mającą marzenia, pragnącą od życia czegoś więcej. Z jednej strony wzbudzała we mnie litość i współczucie, ale z drugiej złościła mnie. Sama wiedząc jak samotne było jej dzieciństwo, które odcisnęło na niej swoje piętno, to samo funduje swojej córce. Czy uda się jej naprawić te relacje? I czy miłość i szczęście są jeszcze dla niej? 

"Troje ludzi w jednym domu. Każde z nas miało swoją nazwę - rolę wyznaczoną przez odwieczne prawa - matka, ojciec, córka. Mąż i żona. Co z tego wynikło dla nas?"

Książka została napisana barwnym językiem, co przełożyło się na sugestywne opisy. Ciekawa drugoosobowa narracja to coś, co w tej powieści zaskoczyło mnie chyba najbardziej. Nie znajdziemy co prawda nagłych zwrotów akcji, ale dzieje się naprawdę sporo.  Z książki bije ogromny smutek. Tu nie ma miejsca na humor, jedynie na końcu powiało lekko nadzieją na lepsze jutro.   

Iwona Żytkowiak stworzyła powieść wiarygodną, odważną i wymagającą, która zmusza czytelnika do wielu przemyśleń i refleksji. Nie można czytać jej z rozpędu, tu trzeba zatrzymać się, zastanowić nad poszczególnymi wątkami.

"Wszystkie moje zmartwychwstania" to powieść o trudnych relacjach rodzinnych - tych małżeńskich i rodzicielskich - o uzależnieniu od narkotyków i samotności wśród bliskich. To książka z przesłaniem, by mądrze, dobrze i w pełni znaczenia tego słowa żyć.