wtorek, 17 września 2019

(Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności? - Natasza Socha


Tytuł: (Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności?
Cykl: (Nie) - tom 3
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 304
Ocena: 9/10

W "(Nie)młodości" po raz trzeci splatają się losy bohaterów sagi Nataszy Sochy. Tym razem muszą zmierzyć się z kolejnym fetyszem naszych czasów – młodością, zachowywaną wbrew rozsądkowi i za każdą cenę. Starość nie zdobywa lajków. Siwa nitka we włosach, zmarszczki wokół oczu i doświadczenie budzą co najmniej lekceważenie, częściej niechęć, czasem też wstręt. Ale jak w dwóch poprzednich powieściach – "(Nie)miłości" i "(Nie)piękności" – z przewrotnym „nie” w nawiasie – i tym razem zakończenie całkowicie was zaskoczy.

Klarysa większość życia ma już za sobą, ale kiedy trafia do domu opieki, rozpoczyna walkę nie tylko z atakującą ją chorobą, ale i ze starością.

Marta jest trzydziestolatką, właśnie traci pracę i wieloletnią przyjaźń. W desperacji chwyta się wszystkiego i chociaż nie lubi starych ludzi, podejmuje się pracy w domu opieki.

Benedykt to 28-letni nauczyciel tańca. Jego uczniami są seniorzy, którzy dzięki muzyce i ruchowi odzyskują nie tylko chęć do życia, ale i zyskują umiejętność pokonywania słabości. Ruch wyzwala ich od narzuconych przez codzienność granic. Pozwala je przekraczać, daje wolność i przepustkę do ostatnich chwil szczęścia.

Czy dialog między starością a młodością jest możliwy?...

"Starość ma te same apetyty co młodość, tylko nie te same zęby." - M. Samozwaniec

Czy dla Was jest starość? Czy o starości świadczy nasza metryka urodzenia? A jeśli w środku wciąż czujemy się jakbyśmy byli młodzieniaszkami? A może wstydzimy się jednego i drugiego? Osobiście uważam, że powinniśmy przede wszystkim czuć się dobrze z samym sobą i nie przejmować się tym: "bo co ludzie powiedzą?". Ludzie nie przeżyją za nas życia?

Natasza Socha porusza w swojej powieści problemy, które mogą dotyczyć każdego z nas. Z pewnością duża część społeczeństwa źle znosi przemijanie, starzenie się, obserwowanie jak z roku na rok przybywa zmarszczek, siwych włosów na głowie czy niedoskonałości ciała. W zasadzie wszędzie możemy zaobserwować ludzi, którzy za wszelką cenę próbują zatrzymać czas, by jak najdłużej wyglądać młodo i świeżo. Niestety często odnoszą odwrotny skutek. 

"Szacunek należy się komuś, kto na niego zasługuje. Siwa głowa nie może być jedynym powodem."

Autorka wyraźnie kreśli różnice tego, jak świat postrzegają ludzie młodzi, a jak starsi. Ich poglądy na wiele spraw związane z młodością dotyczą nie tylko różnic pokoleniowych, ale wyznawanych wartości czy podejmowanych decyzji. Jednakże pomimo tego co ich dzieli, można znaleźć podobieństwa. Zarówno jedna, jak i druga strona może spróbować wymienić się między sobą doświadczeniami. Czy jest możliwe, że ich punkt widzenia spotka się gdzieś pośrodku? Uważam że dialog między starością a młodością jest jak najbardziej możliwy. Wystarczy dobra wola obu stron, a przede wszystkim otwarcie się na drugiego człowieka. Ta historia dobitnie pokazuje, iż mimo, że starsze osoby muszą mierzyć się z wieloma ograniczeniami, to nadal mają wiele do zaoferowania światu.

"Młodość ma to do siebie, że jest bezczelna."

Uwielbiam swobodny, ironiczny, sarkastyczny język i styl, jakim posługuje się autorka. Fragmenty książki mogłabym przytaczać bez końca. To prawdziwa skarbnica trafnych spostrzeżeń otaczającej nas rzeczywistości. Autorka obala pewne mity, które przez lata narosły i kolejne pokolenia je powielają. Zakończenie zaś zaskakuje, zmusza do refleksji i wyciągnięcia własnych wniosków.

"Człowiek pogłaszcze po głowie, przytuli, a potem kopnie w dupę…"

"(Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności?" to powieść, która stawia młodość w zupełnie innym świetle, ale wciąż prawdziwym. To książka skłaniająca do rozmyślań nad przemijaniem oraz prowadząca do konkluzji, że nic nie jest nam dane na zawsze. Pozytywna energia, wzruszenie, humor i dobra lekcja przypominająca co w życiu najważniejsze - to wszystko znajdziecie na kartach tej książki. To lektura, która dotyczy każdego z nas, jeśli nie teraz, na pewno za jakiś czas. Polecam! 



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Edipresse


sobota, 14 września 2019

Rzeka kłamstw - Edyta Świętek



Tytuł: Rzeka kłamstw
Cykl: Grzechy młodości (tom 1)
Autor: Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 432
Ocena: 9/10

Rzeka kłamstw to najnowsza powieść Edyty Świętek otwierająca cykl Grzechy młodości. Autorka zaprasza w podróż do Bydgoszczy lat siedemdziesiątych. Ukazuje w niej codzienne radości i smutki polskiej rodziny, które splatają się z realiami życia w minionej epoce.
Elżbieta i Tymoteusz niedawno wprowadzili się do przestronnego mieszkania na osiedlu Kapuściska. Tymoteusz ma przed sobą świetlaną przyszłość i dobrze zapowiadającą się karierę.
Kazimierz, choć pasjonuje się kryminologią z którą wiąże się jego praca zawodowa, jest nieustannie namawiany do wstąpienia w szeregi Służby Bezpieczeństwa. Jego ukochana żona Ewa marzy o karierze wokalnej.
Agata nie potrafi odnaleźć się w roli statecznej mężatki. Młoda polonistka wciąż wdaje się w romanse z innymi mężczyznami.
Eugeniusz wciąż pakuje się w różne tarapaty. Krewki młodzieniec wpada nie tylko w ręce Służby Bezpieczeństwa, ale również w sidła miłości.

"Strach boli najbardziej. Nie ciosy wymierzane na oślep, nie ścięgna nagrywane wykręcaniem rąk, nie rwania włosów, lecz właśnie wizje tortur, które powstają w umyśle. To one wywołują nerwowe skurcze ciała i świdrują w mózgu, podnosząc jednocześnie ciśnienie krwi i przyspieszając tętno." 

"Rzeka kłamstw" to pierwszy tom sagi Grzechy młodości, gdzie przenosimy się do Bydgoszczy lat 70-tych. Epoka PRL-u to interesujący i trudny okres w historii Polski. Akcja większości książek osadzona jest współcześnie. Cieszę się, że są również i takie powieści, które pozwalają nam poczuć ducha tamtych czasów. 

To, co z miejsca zwraca uwagę czytelnika to bohaterowie i ich niezwykle ciekawy przekrój osobowości. Zdecydowanie można się z nimi utożsamić, być blisko ich problemów, rozterek i dylematów. Każdy z nich jest wyrazisty, inny, posiada zarówno wady, jak i zalety, ma swoje za uszami, jakieś grzeszki. Tak jak każdy z nas ma prawo do popełniania błędów, tak i oni ich nie unikną. Jednak najważniejsze, żeby potrafić wyciągnąć z nich wnioski. Autorka z niezwykłą prawdą ukazuje jak wygląda codzienność przeciętnej polskiej rodziny. Obserwujemy ich radości i smutki, marzenia i pragnienia, problemy wychowawcze i uroki macierzyństwa.

Podczas lektury "Rzeki kłamstw" towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Głównym z nich była złość i nie godzenie się na postępowanie niektórych bohaterów. Trudno było mi zrozumieć i pogodzić się z postawą Elżbiety. Poniżana i manipulowana przez męża nic z tym faktem nie robiła. Tymoteusz myślał, że jest jej panem życia i śmierci. Jego ciągłe zdrady, nie pomaganie przy wychowywaniu dzieci czy pracach domowych, wytykanie żonie, że nic nie robi i do niczego się nie nadaje... aż chciałoby się postawić faceta do pionu i pokazać jak powinien postępować prawdziwy mężczyzna. Niestety w dzisiejszych czasach taki obraz rodziny również możemy zauważyć.

"Stopniowo Elżbieta wybaczała mu coraz więcej i więcej. A Tymoteusz, przyzwyczajony do tego, na coraz więcej sobie pozwalał. Zaczął traktować małżeństwo jak oczywistość - instytucję stworzoną wyłącznie dla jego wygody. Wciąż tylko brał, nie dając od siebie prawie nic. A ona przegapiła moment, w którym jej protesty przyniosłyby jakiś sensowny efekt." 

Nie odnajdziemy w książce lukru, koloryzowania rzeczywistości. Tu bryluje autentyczność w każdym najdrobniejszym szczególe. Dzieje się naprawdę sporo i czytelnik nie ma czasu na nudę. Gdy już wsiąkniemy w tę historię, nie będziemy w stanie przestać czytać, póki nie dobrniemy do końca. A finał? Cóż... Wydaje mi się, że to dopiero początek tego, co jeszcze czeka na naszych bohaterów.

To, na co warto zwrócić uwagę, to ogrom pracy, jaką w swoją książkę włożyła Edyta Świętek. To nie tylko realia okresu minionej epoki, (opisy miejsc, wystrój pomieszczeń, ubiór, kulinaria, bydgoska gwara czy sprawy polityki),  ale i pozostałe elementy. Jest tu wszystko, co dobra powieść mieć powinna, bo cała oprawa też się liczy. Znajdziemy spis treści, drzewo genealogiczne rodziny Trzeciaków, czy fragmenty piosenek z tamtych czasów.

"Rzeka kłamstw" to poruszająca, przesiąknięta niezwykłym klimatem i elementem niepokoju powieść o ciągnących się tytułowych kłamstwach, tajemnicach, niedomówieniach, manipulacji, słabości, ludzkich tęsknotach i namiętnościach. Zachęcam Was do wyruszenia w nostalgiczną podróż do Bydgoszczy lat siedemdziesiątych, gdzie miłość i dramaty ludzkie splatają się w pełną emocji historię rodzinną.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu replika


piątek, 13 września 2019

Nowa odsłona Trylogii Jabłoniowej Katarzyny Michalak [Zapowiedź]




Przychodzę dziś do Was z zapowiedzią wznowienia Trylogii Jabłoniowej Katarzyny Michalak wydanej nakładem Wydawnictwa Mazowieckiego. 

Premiera już 18 września




"Wiśniowy Dworek"

DWIE KOBIETY. DWA ŻYCIA. DWA ŚWIATY. JEDNA CHWILA. JEDNO ŻYCIE.
W Wiśniowym Dworku, gdzieś przy litewskiej granicy, mieszka Danusia, urocza nauczycielka, kochająca ciszę i spokój. Na warszawskim Mokotowie mieszka Danka, energiczna i przebojowa bizneswoman, uwielbiająca zgiełk wielkiego miasta. Te dwie kobiety pozornie dzieli wszystko. lecz łączy jedno: tajemnica z przeszłości. Ona oraz pewien mężczyzna, który przybył, by upomnieć się o to, co do niego należy.

DZIECI NIE POWINNY PŁACIĆ ZA WINY RODZICÓW.
Źli ludzie rozdzielili ich w dzieciństwie. Jedno z nich ma prawo się mścić za piekło, jakie przeszło. Są jednak ludzie stworzeni, by kochać, a nie nienawidzić. Oni pozostają dobrzy w głębi serca, bez względu na wszystko. Potrafią wybaczać.

DANIEL, DANKA I DANUSIA, TRZY PIĘKNE DUSZE, TRZY KOCHAJĄCE SERCA.
O nich jest właśnie ta opowieść, trochę prawdziwa, a trochę przeniesiona prosto z baśni. Piękna, pełna emocji książka, kawałek pysznego, domowego ciasta, kubek aromatycznej herbaty i ciepły, miękki koc - nic więcej nie jest do szczęścia potrzebne...

~~~




"W imię miłości"

ANIA KRASKA MA DZIESIĘĆ LAT, RUDE WŁOSY I ZIELONE OCZY.
Na jej twarzy powinny gościć uśmiech i beztroska, jednak spojrzenie zielonych oczu jest pełne bólu i smutku. Ania właśnie straciła wszystko, oprócz nadziei. To ona daje dziewczynce siłę, by walczyć o to, co dla niej najcenniejsze.

EDWARD JABŁONOWSKI TO MĘŻCZYZNA, KTÓRY MA WSZYSTKO. WSZYSTKO, OPRÓCZ MIŁOŚCI.
Dziesięcioletnią dziewczynkę i zgorzkniałego właściciela Jabłoniowego Wzgórza połączy los i tajemnica z przeszłości, o której on chciałby zapomnieć. Już zapomniał. Jednak tajemnice mają to do siebie, że bardzo lubią powracać po latach.

GDZIEŚ NA KOŃCU ŚWIATA, A NA PEWNO NA KOŃCU DROGI, STOI STARY DWÓR.
To tutaj mogą spełnić się marzenia małej, dzielnej dziewczynki i je surowego, nieprzystępnego dziadka. Czy urocza Ania zdoła skruszyć skute lodem serce pana na Jabłoniowym Wzgórzu? Czy razem zawalczą o to, co najcenniejsze: ludzkie życie? 

~~~




"Dla Ciebie wszystko"

CO POŚWIĘCIŁABYŚ W IMIĘ MIŁOŚCI?
Co oddałabyś za kogoś, kogo kochasz? Dom? Rodzinę? Wolność? Te pytania musi zadać sobie Ania Kraska, kiedyś mała dziewczynka, szukająca ratunku dla chorej mamy, dziś urocza, rudowłosa pani doktor, gdy spotyka na swojej drodze rannego mężczyznę. Niebezpiecznego mężczyznę. On też musi sobie odpowiedzieć na parę pytań: czy dla życia na krawędzi potrafi zranić tych, których kocha i którzy mu ufają?

CO JEST CENNIEJSZEGO OD MIŁOŚCI? 
Jak daleko sięga nasze poświecenie dla kogoś, kogo pokochaliśmy? Czy potrafimy zrezygnować z własnych potrzeb, wolności, z beztroskiego życia, by w zamian otrzymać coś tak kruchego jak uczucie? Daniel van der Welt, haker i przestępca, zostanie postawiony przed trudnym wyborem - miłość za wolność. Co wybierze?

CO ODDAŁABYŚ ZA TO, BY KOCHAĆ I BYĆ KOCHANĄ?
Ania nie zawaha się ani przez chwilę. Poświeci wszystko, zaryzykuje więzieniem, byle ocalić od złego losu małego chłopczyka i niesfornego mężczyznę, któremu oddała serce. Nie będzie łatwo, ale przecież nikt nie obiecywał, że droga do szczęścia jest lekka, prosta i przyjemna. Za to na jej końcu czeka ON i prawdziwy dom, do którego tęskniła całe życie...   





Znacie tę serię? Niebawem napiszę Wam o niej więcej. 😉


środa, 11 września 2019

Jesienny motyl - Agata Suchocka


Tytuł: Jesienny motyl
Autor: Agata Suchocka
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 304
Ocena: 9/10

„Rycząca czterdziestka”, która poświęciła życie prywatne dla pracy w korporacji, skąd po wielu latach została wyrzucona za malwersacje finansowe swojej zastępczyni, i sprzedający się na Dworcu Głównym we Wrocławiu młody mężczyzna.
Przypadkowe spotkanie odciska się wyraźnie na obojgu.
Ona postanawia uratować mu życie, aby zadośćuczynić największemu grzechowi młodości.
On stwierdza, że gdyby interesowały się nim takie kobiety, mógłby zmienić swoje życie.

"Wykreowała się od zera i osiągnęła perfekcję w graniu samej siebie, była aktorką jednej roli, wąsko wyspecjalizowaną."

Często z innymi osobami czytającymi książki poszukujemy w literaturze czegoś innego, świeżego, czegoś co nas zaskoczy. "Jesienny motyl" taką właśnie książką jest. To wątek młodego mężczyzny parającego się prostytucją sprawia, że powieść jest w jakiś sposób oryginalna. Przyznam, że oczekiwałam takiego mocnego tematu. W moim odczuciu wyszedł on autorce nad wyraz udanie. Co prawda nie ma tu tak zwanych "scen", ale w sumie nie o to w tej historii chodzi. Nie będę Wam za dużo zdradzać, musicie sami to przeczytać.

"Był nikim. Zniknął w momencie, w którym po raz pierwszy dotknął zupełnie obcego faceta. Wtedy znalazł się w miejscu, z którego nie było już powrotu."

Agata Suchocka stworzyła niezwykle prawdziwych i wyrazistych bohaterów. Ich wady mogą działać na nerwy, ale gdy poznawałam ich historie, pojawiło się u mnie zrozumienie i sympatia. Starsza, bogata kobieta z doświadczeniem, Lidia i jej przeciwieństwo - młody, bezdomny, wrażliwy artysta, Olgierd - przyznajcie, że interesujące połączenie? 

"Spotkaliśmy się jak dwoje życiowych rozbitków i siedzimy na jednej wyspie. Nie mów nic, co sprawi, że któreś z nas będzie musiało zbudować tratwę i się wynosić!"

Lidia to skomplikowana postać. Na zewnątrz piękna, silna bizneswoman, taka żyleta (jak nazywał ją Olgierd), a wewnątrz samotna, nieszczęśliwa, zgorzkniała kobieta. Czy takie są dzisiejsze tzw. "ryczące czterdziestki"? Odnoszę wrażenie, że w jakiś sposób można się z tym zgodzić. Spora część kobiet udaje kogoś, kim nie jest. Czasami nawet chce, by postrzegano je w ten sposób. Z kolei Olgierd to męska prostytutka, bezdomny niespełniony poeta i muzyk, który wdaje się w romans ze starszym mężczyzną. Gdy związek się kończy, chłopak sięga dna. Czy przypadkowe spotkanie z Lidią coś w jego życiu zmieni? Czy skorzystają na tym oboje? Jak rozwinie się ta relacja? 

"Zamiast bawić się w te wszystkie randki, podchody, a finalnie nieudolne łóżkowe manewry, wolała włączyć ulubiony film albo przeczytać pikantną książkę i odpalić wibrator."

Początkowo byłam wkurzona na postępowanie Lidii względem Olgierda. Ale później zrozumiałam jej decyzje. I chyba lepiej, że wyszło jak wyszło. Ciekawa jestem jak Wy odbierzecie jej wybory.

Książka wywołuje szereg sprzecznych emocji. Pojawia się smutek, gniew, nadzieja, współczucie, wzruszenie. Ta powieść wciągnęła mnie już od pierwszej strony w wir niezapomnianych emocji i doznań. Szokujące zwroty akcji nie pozwoliły mi nawet na chwilę nudy. Możecie spodziewać się intymnych scen, wulgaryzmów i brutalnych opisów. Jednakże wszystko zostało zrównoważone wątkami spokojniejszymi, artystycznymi, które autorka zgrabnie wplotła w fabułę nawiązując do sztuki, literatury czy muzyki.

"- Jesteś jak ostatni jesienny motyl… - szepnął w półśnie. Tym właśnie była, kruchym motylem, cieszącym się ostatnimi promieniami jesiennego słońca, beznadziejnym, beztroskim, skazanym na śmierć przychodzącą wraz z pierwszym, zimowym chłodem."

"Jesienny motyl" to mocna, gorzka, przepełniona sprzecznymi emocjami opowieść o tym, że spełnione marzenia nie zawsze okazują się tym, czego się spodziewaliśmy. To książka o dwójce życiowych rozbitków, którzy zderzyli się z brutalnością życia. To lektura o samotności, o próbie naprawy błędów przeszłości, trudnych decyzjach. Na jesień idealna! Szczerze polecam!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika


poniedziałek, 9 września 2019

Cztery portrety cudze i jeden własny - Michael Tequila


Tytuł: Cztery portrety cudze i jeden własny
Autor: Michael Tequila
Ilość stron: 76
Ocena: 9/10

Wciągająca powieść obyczajowo-psychologiczna, której fabuła oparta jest na zaskakującym spotkaniu czterech przyjaciół z tej samej klasy po pięćdziesięciu latach od ukończenia szkoły. Okazją jest czterechsetlecie Akademii, starego liceum, do którego uczęszczali. Przyjaciele nie pamiętają już swoich imion, tylko pseudonimy. Każdy z bohaterów powieści kryje w sobie jakąś tajemnicę leżącą mu na sercu.
Przyjaciele spotykają się kilkakrotnie i wspólnie zwiedzają Akademię i jej otoczenie, teren historyczny i niezwykły. Towarzyszą im zaskakujące rozmowy i nieoczekiwane reakcje - poważne, żartobliwe i refleksyjne. W trakcie kilku dni rozmawiają o przeszłości i teraźniejszości, oceniają zaszłe zmiany.
Wizyta w starym zakonie odkrywa przed nimi mroczne tajemnice i niewyjaśnione historie jego przeora.
Efektem odwiedzin i spotkań są cztery portrety bardziej wspomnieniowe, niż rzeczywiście malowane przez jednego z bohaterów powieści.

I jeden własny.

"Poeta dokonał w pamięci przeglądu twarzy kolegów, niewiele ich tam pozostało. Starał się odtworzyć listę wszystkich kolegów, jacy razem z nim kończyli liceum. Niektóre imiona wybiegały naprzeciw jego pamięci, inne kryły się w oparach zapomnienia, jakby nigdy ich nie było."

"Cztery portrety cudze i jeden własny" to moje drugie spotkanie z utworami Michaela Tequili. Jednak tym razem książka utrzymana jest w zupełnie w innym tonie niż "Niezwykła decyzje Abuelo Caduco", którą miałam okazję jakiś czas temu poznać.

Czy pamiętacie wszystkich swoich szkolnych kolegów? Może przez pierwszych kilka, kilkanaście lat nie mamy problemu z przyporządkowaniem imion do twarzy. Ale co będzie za 20, 30 czy nawet, jak w przypadku bohaterów tej książki, 53 lat? I jak się wobec nich zachowamy, gdy dojdzie do spotkania?

Historia ta jest próbą rozliczenia się bohaterów z sobą, ze swojej przeszłości i pogodzenia się z tym, co mu leży na sercu. Każdy z czwórki bohaterów ma coś na sumieniu. Każdy kryje w sobie jakąś tajemnicę, której czytelnik jest ciekaw. Muszę przyznać, że momentami nie miałam pewności do tego, co jest prawdą, a co nie. Czy może przypadkiem coś nie jest wytworem wyobraźni głównego bohatera? Fabuła tej prozy prowadzi do konkluzji, iż samowybaczenie win jest chyba znacznie trudniejsze, aniżeli wybaczyć komuś. Chyba zgodzicie się ze mną?

"(...) w życiu jest mało rzeczy pewnych, natomiast dużo rzeczy się wydaje."

Między wierszami zauważyłam stałe odniesienie do Boga. Nie mniej jednak element ten jest umiejętnie wkomponowany w całość i nie odnosimy wrażenia, aby jakoś nas przytłaczał swoją obecnością.

Książka jest niewielkich rozmiarów, bo liczy zaledwie 76 stron. Jej fabuła utrzymana jest w charakterze obyczajowo-psychologicznym. Już podczas wcześniejszej powieści autora, moją uwagę zwrócił bogaty język, jakim operuje Michael Tequila. Nie inaczej jest i w przypadku niniejszej książki. Jednakże nie obawiajcie się, że coś będzie dla Was niezrozumiałe. Czyta się naprawdę przyjemnie. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do sięgnięcia po tę lekturę.

"Cztery portrety cudze i jeden własny" jest powieścią, która zmusza czytelnika do refleksji i analizy jego postępowania oraz dokonanych wyborów. To niejako podróż do przeszłości, do czasów kolegów ze szkolnej ławki. To proza traktująca o człowieku i jego wadach, większych lub mniejszych grzechach. Zdecydowanie warto bliżej przyjrzeć się tej lekturze.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi 

Strona Autora http://michaeltequila.com/
Znajdziecie tam fragmenty powieści.


sobota, 7 września 2019

Brakujące ogniwo - Eliza M. Domagała [Patronat medialny]


Tytuł: Brakujące ogniwo
Autor: Eliza M. Domagała
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 384
Ocena: 8/10 
Patronat: Sza! Teraz czytam

Weronika nie planowała tego wyjazdu. Ale, zaniepokojona nagłym i tajemniczym zniknięciem ojca, wymusza na szefowej urlop i leci na Rodos. Wie tylko, że udał się właśnie w tym kierunku. Ale co dalej? Gdzie go szukać? Po co tam pojechał? Pytania się piętrzą. Na szczęście, w całej tej niecodziennej sytuacji, dziewczyna spotyka na swojej drodze ludzi, których wsparcie i cenne wskazówki będą dla niej niczym przewodnik po greckiej wyspie. I tak Werka, chcąc nie chcąc, staje się istotnym elementem tajemnicy, która korzeniami sięga do czasów starożytnych, a związana jest z budowanym właśnie na greckiej wyspie Kolosem Rodyjskim.

Czy dziewczynie uda się odnaleźć ojca? Czy spotka prawdziwą miłość? Przed jakim stanie wyzwaniem? Autorka „Brakującego ogniwa” zaprasza na Rodos… Tam znajduje się rozwiązanie zagadki.

Eliza M. Domagała w swojej powieści zabiera nas do słonecznej Grecji. Zachwyca czytelnika szczegółowymi opisami wyspy Rodos. Można odnieść wrażenie, że sami osobiście to wszystko oglądamy. Tym bardziej może się to podobać, gdy sięgniemy po tę lekturę w okresie jesienno-zimowym. Na pewno poczujecie się rozgrzani.

Autorka stworzyła wyraziste i prawdziwe postaci. Główna bohaterka, Weronika z miejsca zaskarbiła sobie moją sympatię. To nie jest kolejna głupiutka i naiwna bohaterka, z jakimi zwykle mamy do czynienia w innych książkach. To młoda kobieta, która nie boi się podejmować śmiałych, odważnych decyzji. 

Warto zwrócić uwagę na fragmenty poświęcone rodzącej się prawdziwej, szczerej przyjaźni. Równie umiejętnie został poprowadzony nienachalny, subtelny wątek miłosny. Jest jedynie muśnięty, ale sprawia, że trzymamy kciuki za Werkę i... nie mogę Wam nic więcej zdradzić.

"Dwóch mężczyzn, na widok których mocniej bije serce. Przeszłość, która dziwnym zbiegiem okoliczności wdarła się ponownie w jej życie i teraźniejszość, która miała całkiem przyjemne oblicze."

Muszę przyznać, iż w całość udanie został wkomponowany wątek klątwy, siły wyższej i pewnego rytuału. Jednak elementy te nie przytłaczają swoją obecnością powieści. 

W książce nie znajdziemy zbyt wiele dialogów. A te, które się pojawiają są dobrze skrojone, naturalne i dynamiczne. Jednakże wolałabym, żeby było ich znacznie więcej. Fabuła nie mknie jakoś zastraszająco szybko, nie napotkamy na spektakularne zwroty akcji, ale gdzieś w połowie książki wydarzenia przyspieszają i zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Autorka posiada lekki, swobodny styl, więc czyta się szybko i przyjemnie.

"Brakujące ogniwo" to gorąca podróż nie tylko na słoneczną, kuszącą tajemnicami wyspę Rodos. To także wyprawa do czasów starożytności. Jeśli jesteście ciekawi, co lub kto okaże się brakującym ogniwem? - sięgajcie śmiało po tę książkę!  


Za egzemplarz do recenzji i możliwość patronowania dziękuję Wydawnictwu Lucky





środa, 4 września 2019

Francuskie noce - Adriana Rak


Tytuł: Francuskie noce
Autor: Adriana Rak
Wydawnictwo: WasPos
Premiera: 26.08.2019 r.
Ilość stron: 340
Ocena: 9/10

"Miłość jest wszystkim tym, co tracisz bez miłości..."

Podobno miłość łaskawa jest. Podobno też i cierpliwa...
Mówią również, że przed przeznaczeniem nie da się uciec, bo przekorny los już wcześniej przygotował odpowiedni scenariusz dla każdego... lecz czy na pewno? Czy w jednej chwili można zapomnieć o wszystkim i zacząć żyć na nowo, powracając do tego, co niegdyś przysporzyło nam ból?
Zawirowane losy Marysi i Bilala pokazują, że jest to możliwe, "bo cóż jest bez miłości? Pustka bez końca..."

"Francuskie noce" to kontynuacja losów Marysi i Bilala, których mogliśmy poznać w "Marokańskim słońcu". Jednakże bez problemów można czytać te dwie książki niezależnie od siebie. Pierwsze cztery rozdziały "Francuskich nocy" to cztery ostatnie rozdziały "Marokańskiego słońca". Bohaterowie wspominają swoją przeszłość, więc bez przeszkód wgryziecie się fabułę.

"Nasza historia pokazuje, że czasem naprawdę miłość to za mało. Za mało, aby być razem i dzielić ze sobą życie."

Bohaterowie nie stracili nic w moich oczach z poprzedniej części (no może trochę wybór Bilala pod presją rodziny mi się nie podobał). Zostali dobrze nakreśleni, są realni, mają wyraziste charaktery i jak każdy z nas wady i zalety. To, co mnie zaskoczyło (oczywiście na plus, bo nie lubię stagnacji postaci), to zmiana, jaka zaszła w Marysi. To już nie jest ta sama aż tak nieśmiała dziewczyna. Teraz to kobieta, która potrafi zawalczyć o swoje marzenia. Z kolei Bilal próbuje szczęścia u boku Amal. Czy uda mu się zapomnieć o Marysi? I jest jeszcze ktoś... ale tu już muszę zostawić was w niepewności, bo za dużo bym zdradziła.

"Przez te wszystkie lata byłam osobą, którą w stu procentach poświęcała całą siebie dla drugiej połówki, stając się przy tym w pewien sposób uzależniona od niej, co jak wiadomo, nie kończyło się dla mnie najlepiej. Dlatego już nigdy więcej nie będę zależna od jakiegokolwiek mężczyzny na tym świecie. Oj, nie!"

Oczywiście nie mogło się obyć bez wewnętrznych rozterek bohaterów. Przyglądamy się ich wątpliwościom, lękom, pragnieniom oraz nadziei na pełnię szczęścia. 

Ponownie nie zabrakło zaskakujących sytuacji i wydarzeń. Emocje, jakie wyzwala w nas ta historia nie pozwalają nam odłożyć tej książki choćby na moment. Pojawiają się odważne, aczkolwiek napisane ze smakiem sceny miłosne. Widać, że Adriana Rak coraz śmielej poczyna sobie na polu pisarskim. Całość jest bardzo autentyczna i wartościowa. Przemawiają za tym głównie podejmowane tematy oraz ukazanie zwykłej codzienności w związku, w żaden sposób nie podkoloryzowanej. Mamy możliwość bliższego przyjrzenia się problemowi kryzysu w małżeństwie, zdradzie, relacjom pomiędzy matką a córką, depresji czy stracie. Jednakże autorka potrafi zachować w tym wszystkim umiar, a przedstawiając powyższe tematy, robi to z jednej strony niezwykle subtelnie, a z drugiej nie pomijając niczego istotnego dla fabuły. Jednocześnie w odpowiednich momentach przypomina czym jest uczciwość, szczerość, lojalność, moralność, przyjaźń, szacunek czy troska, a także to, by nikogo nie oceniać po pozorach.

Jak już wyżej wspomniałam, fabuła okazała się nieprzewidywalna. Nie wiedziałam co spotkam na kolejnej stronie. Styl i język, jakimi posługuje się autorka jest niezwykle lekki i przyjemny w odbiorze. Od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w świat bohaterów i pragniemy pozostać w nim jak najdłużej.

"Francuskie noce" to książka o trudnych wyborach, które rzutują na nasze życie, o nadziejach i tym większych rozczarowaniach. To pełna wzruszeń i emocji powieść, w której Adriana Rak udowadnia, że nie można uciec przed przeznaczeniem i miłością. Zapewniam, że warto się o tym przekonać!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu WasPos