niedziela, 17 września 2017

W poszukiwaniu siebie - Ewelina Kłoda


W poszukiwaniu siebie
Ewelina Kłoda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


"W poszukiwaniu siebie" to kontynuacja "Niezapominajek", o których niedawno Wam pisałam. Czy życie Izy jakoś się zmieniło? Co u niej słychać?

Minęły cztery lata od śmierci matki Izy. Dziewczyna ma dom, pracę, studia, przyjaciół i chłopaka. Pewnego dnia znajduje na strychu listy pisane przez matkę. Co skrywają? Czego nowego się z nich dowie? Poza tym Iza odkryje w sobie pasję pisania opowiadań. Wydaje się, że jej życie jest ustabilizowane, niczego jej nie brak, ale czy na pewno?  

"Pisanie było od zawsze moją pasją. Najlepszym tego dowodem są te strony pamiętników, które zalegają moje biurko. Ale od czasu, gdy odkryłam, że fikcja literacka jest równie zajmująca, jak i opisywanie rzeczywistości, w moim życiu nastąpił przełom."

Spokojnie można czytać tę powieść bez znajomości wcześniejszych perypetii bohaterki, bowiem autorka zgrabnie wprowadza nas we wcześniejsze wydarzenia. Tu również, podobnie jak w "Niezapominajkach" mamy formę pamiętnika. Daje to lepszy wgląd na myśli, uczucia i emocje głównej bohaterki. Ponownie dostałam odpowiednio wyważoną dawkę humoru, wzruszenia, i co najważniejsze realizmu, zarówno tego w przypadku bohaterów, jak i przedstawionych wydarzeń. Tytuł bardzo trafnie oddaje treść, bo jest to powieść o poszukiwaniu siebie. Główna bohaterka w dalszym ciągu jest na etapie szukania siebie, swojego miejsca na ziemi, a także miłości i szczęścia. 

"Chciałabym być silna i nieugięta. Zamiast tego, jestem słaba i podatna. Na wszystko. Na krytykę, dezaprobatę, na sugestie. Czasem wydaje mi się, jakbym była bezwładną kukiełką, którą każdy może bawić się w swoją ulubioną zabawę. Podkładać głos, przypisywać swoje odczucia i zachowania, podczas gdy ja tańczę jak mi się zagra. Nie wiem czego tak naprawdę chcę, nie wiem co uczyniłoby mnie szczęśliwą."  

Podobało mi się to w jaki sposób ewaluowała postać Izy, jak na moich oczach dojrzewała, rozwijała się, jak zrozumiała kto i co jest w życiu najważniejsze. A to, że po drodze jej wręcz niekiedy głupie decyzje mogły irytować, to należy pamiętać, że to młoda dziewczyna i ma prawo do popełniania błędów. Te potknięcia nie zaszkodziły temu, że w dalszym ciągu można się z nią utożsamiać i lubić.

"Być kobietą nie oznacza wcale bycie słabą. W kobietach drzemie ogromna siła i potencjał."

Ewelina Kłoda nie pomija ważnych tematów, jak chociażby alkoholizm, kazirodztwo, trudne relacje rodzinne czy zazdrość. Robi to w sposób, który nie przytłacza, a zmusza do wielu refleksji.

"W poszukiwaniu siebie" to powieść mądra, dająca nadzieję o przyjaźni, miłości, namiętności, pełna rodzinnych sekretów i rozczarowań. Polecam tę książkę, jak i poprzednie losy bohaterów. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce




środa, 13 września 2017

Niezapominajki - Ewelina Kłoda


Niezapominajki
Ewelina Kłoda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba strona: 528
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Zawsze gdy spotykam w książkach bohaterkę, która nosi moje imię, w jakiś sposób staje mi się bliska. Nie inaczej było i tym razem, zwłaszcza że z łatwością mogłam ją polubić, utożsamić się z nią, choć jest dużo młodsza ode mnie. Mowa tu o 18-letniej Izabeli, zbuntowanej, upartej, ale i ciepłej i otwartej dziewczynie, która po śmierci matki zmuszona jest wyprowadzić się z ukochanego Krakowa do swojego dziadka, z którym od lat nie utrzymywała kontaktów. Jeśli chodzi właśnie o dziadka, to jest to despotyczny, zgorzkniały, samotny starszy mężczyzna. Już od pierwszych chwil nie układa się między tą dwójką. Czy w końcu będą potrafili odnaleźć wspólny język? Poza tym Iza pragnie odszukać swojego biologicznego ojca. Czy to się jej uda? I dlaczego matka ukrywała o nim prawdę? 

"Nigdy niczego nie osiągniesz, jeżeli wciąż będziesz bała się ryzyka. Boisz się zaangażować, by się przypadkiem nie poparzyć. Ale pozwól, że ci coś uświadomię - nie ma miłości bez ryzyka. Nie ma życia bez ryzyka." 

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, zarówno ci pierwszo-, jak i drugoplanowi. Mają swoje wady i zalety, popełniają błędy, przez co wydają się być realni. Iza broni się przed miłością. Podłoża takiego zachowania należy doszukiwać się w tym, iż jej matka została zraniona przez kilku mężczyzn. Jednakże miłość to silne uczucie, nie wybiera i rządzi się swoimi prawami. Czy dziewczyna zda sobie w końcu sprawę, że kocha Krzysztofa? 

Książka została napisana w formie pamiętnika. Autorce udało się sprawić, że wraz z upływem stron mój niepokój i niepewność względem bohaterów tylko wzmagały się. A już ostatnie strony w szczególności. Zastosowana pierwszoosobowa narracja prowadzona przez Izę pozwala na bliższe poznanie jej myśli, uczuć, emocji. Język i styl jakimi posługuje się autorka są przyjemne w odbiorze.  

Ewelina Kłoda w opowiedzianej historii pokazuje, że miłość i przyjaźń potrafią pokonać każdy lęk, każdą przeciwność losu. Uświadamia, że tak naprawdę nie ma sprawdzonego przepisu na szczęście. Życie poddaje nas nieustannym wyborom, próbom, coś daje, ale i coś odbiera. Tylko od nas samych zależy jak je przeżyjemy.

"Niezapominajki" to poruszająca powieść o dojrzewaniu, poszukiwaniu własnej drogi, przyjaźni, miłości, rodzinie, przebaczeniu. To również powieść, która przenosi czytelnika do jego młodości, przypominając tym samym, że my także niejednokrotnie mieliśmy podobne problemy. Bardzo realna lektura traktująca o życiu, pełna wzlotów i upadków, która bawi i wzrusza. Myślę że w książce odnajdzie się nie tylko młodzież, ale czytelnik w każdym wieku. Tymczasem biorę się za dalsze losy Izy w kontynuacji "W poszukiwaniu siebie".


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce

      

sobota, 9 września 2017

Jak Feniks z popiołów - Greta Gulsen


Jak Feniks z popiołów 
Greta Gulsen
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Liczba stron: 316
Ocena: 7/10

Moje wrażenia:


Nie pamiętam kiedy czytałam książkę, w której akcja umiejscowiona byłaby w okresie międzywojnia. Mało tego, Greta Gulsen zgrabnie dołożyła do tego kino przedwojenne i akompaniament niezapomnianych piosenek takich wykonawców jak: Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna czy Zula Pogorzelska. Udało się jej tym samym stworzyć niebanalny, oryginalny klimat. 

Wszystko rozgrywa się w świecie medycznym. Mamy młodą lekarkę Laurę Chojnicką odbywającą staż w jednym z sopockich szpitali. Aby znaleźć się w miejscu, w jakim się znajduje, musiała przejść niełatwą drogę. Kobieta wychowała się w domu dziecka, więc już na samym początku było jej trudno, jednak spełniła swoje marzenie zostania lekarzem. Poza tym Laurze nie w głowie romanse, choć na brak adoratorów nie może narzekać. Ulega jednak przystojnemu Włochowi, który przygotowuje się do roli lekarza w serialu, ale jak się okazuje to niezbyt trafna jej decyzja. Mija sześć lat. Laura wiąże się z profesorem Wolińskim, jednak nie do końca wierzy, że ktoś mógłby ją pokochać. Mija dziesięć lat i niestety nie wiemy co dalej z naszymi bohaterami. Czuję wielki niedosyt z tym związany. Poznajemy za to kardiochirurga Gustawa i jego pacjentkę, Gaję.

"Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów."

Laura wzbudzała we mnie sporo sprzecznych emocji. Raz ją lubiłam, a za chwilę zupełnie nie rozumiałam jej postępowania. Według mnie to kobieta niedojrzała, niezdecydowana, która niby czegoś pragnie, a potem przed tym ucieka. Ale ostatecznie lubię takie postaci, bo wywołują jakieś reakcje, a nie są bezbarwne, pozbawione iskry. Natomiast jeśli chodzi o Gustawa i Gaję, nie wywiązała się między mną a nimi jakaś szczególna nić sympatii. To, co uderza to niezbyt pospolite imiona bohaterów, zwłaszcza tych drugoplanowych, których losy chciałabym poznać bliżej.  

Autorka porusza wiele istotnych tematów, jak wiara, reinkarnacja, przyjaźń czy zdrada. Stawia przy tym swoich bohaterów przed trudnymi wyborami. Nie wykłada wszystkiego od razu. Stopniowo dawkuje nam szczegóły z życia głównej bohaterki. Jednocześnie widzimy jak wielki wpływ ma przeszłość na teraźniejszość. Feniks - symbol odrodzenia jest w tej powieści podłożem do fabuły. Wyraźnie widzimy jak cienka jest granica pomiędzy życiem a śmiercią. 

Autorka zadbała również o fachowe terminy medyczne, różne ciekawostki ze świata medycyny, co jest dodatkowym atutem do sięgnięcia po tę książkę. 

Język, jakim napisana została powieść sprawia, że czyta się płynnie i przyjemnie. Przejścia pomiędzy wspomnieniami a teraźniejszością są tak skonstruowane, że z łatwością można odnaleźć się w fabule. Nie brak zaskakujących zwrotów akcji i humoru. Jednak zdarzało się, że co poniektóre dialogi wydały mi się lekko wymuszone i niekiedy niepasujące do sytuacji.   

Przedstawiona historia przypomina nam, że życie jest nie tylko pełne barw, ale szare, kruche i zaskakujące. Z książki przebija się przesłanie, abyśmy chwytali każdy dzień, cieszyli się najmniejszymi radościami, bo wszystko może skończyć się w jednej krótkiej chwili.

"Jak Feniks z popiołów" to powieść, która jest debiutem Grety Gulsen. Da się zauważyć kilka niedociągnięć, ale ostatecznie to udany debiut, wart poznania. Książka skłania do wielu przemyśleń, często nad kontrowersyjnymi i delikatnej natury tematami.



środa, 6 września 2017

Nie zapomnij mnie - Anna Bellon


Nie zapomnij mnie
Cykl: The Last Regret (tom 2)
Anna Bellon
Wydawnictwo: OMGBooks
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Moje wrażenia:

Pierwszy tom cyklu o zespole rockowym "Uratuj mnie" przypadł mi do gustu i z niecierpliwością czekałam aż będę mogła poznać dalsze losy bohaterów.

Mija pięć lat, zespół The Last Regret przeżywa triumfy. Trasa koncertowa, tysiące fanów, nowe pomysły na płyty, nominacje do Grammy, do tego świetna zabawa. Ale Ollie nie jest tak naprawdę szczęśliwy. Czego mu brak? Ma przecież apartament i dziewczynę. Tylko czy to jest prawdziwy dom i wielka miłość? Jak się okazuje, chłopak nie zapomniał o Ninie, swojej pierwszej i jedynej, którą tak naprawdę kochał. Dlaczego odeszła bez słowa wyjaśnienia zostawiając po sobie jedynie tęsknotę, żal i smutek? Czy kiedykolwiek go kochała? Czy skrywana przez nią tajemnica zmieni w jakiś sposób życie Olli`ego? I co stanie się, gdy ponownie się spotkają? Tego wszystkiego dowiecie się z niniejszej lektury. 
  
"A przeszłość miała to do siebie, że lubiła się o człowieka upominać właśnie wtedy, kiedy ten chciał ją puścić wolno."

Muzyka, pierwsza miłość i przyjaźń to motywy przewodnie niniejszej powieści, a i dla samego czytelnika równie ważne. Byłam bardzo ciekawa jak autorka poradzi sobie z wątkiem miłości i czy nie popadnie w nadmierną ckliwość i infantylność. Na szczęście tak się nie stało. Uczucie to zostało potraktowane w sposób wyważony i sprawiający, że te fragmenty czyta się naprawdę dobrze.   

Bohaterów jest sporo i momentami można się pogubić w tym, kto jest kim. Każdy z nich jest inny, wyrazisty. Emocje, jakie towarzyszą postaciom, udzielają się i czytelnikowi. Niezwykle przyjemnie obserwowało się ich wzloty i upadki. Ucieszył mnie fakt, iż ponownie spotkałam bohaterów z poprzedniego tomu - Mai i Kylera. Autorce zgrabnie udało się wkomponować ich w fabułę, co tylko dodało całości kolorytu. Bardzo polubiłam Olli`ego, który pomimo przeciwności nie poddawał się i wytrwale dążył do spełniania swoich marzeń. Jeśli zaś chodzi o Ninę, to wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Moim zdaniem postąpiła nie fair. Nie można decydować za kogoś, trzeba dać drugiej osobie możliwość dokonania wyboru.  

"Od tamtego dnia wiedziałem, że nawet najpiękniejsze rzeczy można nieodwracalnie zniszczyć jednym ruchem."

Początkowo trudno było mi "wgryźć się" w tę książkę, ale później przepadłam. Sporo się dzieje. Autorka stopniuje napięcie, powoli odkrywając wszystkie karty i zaskakując w najmniej spodziewanym momencie. Narracja z perspektywy obu głównych bohaterów przybliża nam ich myśli, uczucia i emocje. Dialogi miejscami są zabawne. Młodzieżowy język, jakim została napisana książka, dodaje jej klimatu i naturalności.  

"Nie zapomnij mnie" to książka o trudnej miłości, o konsekwencjach wyborów, przeszłości, o której nie łatwo zapomnieć. Opowiedziana historia pokazuje, że zawsze warto walczyć o swoje marzenia mimo przeciwności losu, jakie napotkamy po drodze do celu. To intrygująca i wciągająca powieść młodzieżowa, przy której i dorosły czytelnik znajdzie chwilę wytchnienia. 

  

niedziela, 3 września 2017

Miód na serce - Edyta Świętek


Miód na serce
Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:


Zdesperowana singielka Agnieszka postanawia zmienić swój stan cywilny. W tym celu upatruje sobie samotnego kawalera Krystiana Grenia zwanego przez otoczenie Ciaputkiem. Niestety szybko okazuje się, że w ich małżeństwie nie układa się tak jak powinno. Ciaputek nie przywiązuje wagi do zajmowania się domem i dzieckiem. Fajtłapowatość mężczyzny prowadzi do tego, że zostaje sam z półroczną córeczką Iwonką. Ciaputek musi w końcu dorosnąć i zająć się dzieckiem. Wkrótce żona ginie w wypadku samochodowym. Mija sześć lat a Ciaputek nadal jest samotnym ojcem. Mimo iż w opiece nad dziewczynką może liczyć na pomoc ze strony matki, niani i dobrego wujka Google, to brak mu kobiety. Rezolutna Iwonka obmyśla plan jak ożenić "tatutka-Ciaputka". Na oku ma już upatrzoną kandydatkę na "panią Ciaputkową". Jest nią Elwira. Czy Iwonce uda się doprowadzić swój plan do szczęśliwego finału?

"Zrozum w końcu, że miłość to nie jest stan posiadania drugiej osoby na wyłączność. To jest także poświęcenia się dla kogoś i rezygnacja z egoistycznych pragnień."

Bohaterowie to osoby takie jak my, które zmagają się z podobnymi problemami. Z łatwością można się z nimi utożsamić i polubić. Zarówno rezolutna, wesoła Iwonka, jak i jej tatulek budzą ogromną sympatię i ciepłe uczucia. Z wielkim zaciekawieniem śledzimy ich losy, trzymając tym samym kciuki, aby wszystko ułożyło się po ich myśli. Mamy możliwość obserwowania jak Ciaputek dorasta do roli ojca i odpowiedzialnego, dorosłego mężczyzny. Edyta Świętek pięknie pokazała relacje na linii ojciec-córka. Niejednokrotnie rozczulały mnie fragmenty przedstawiające siłę miłości rodzinnej.

"Mimo, że nieraz brakowało mu sił i marzył choćby o krótkiej drzemce, nigdy nie żałował ani minuty, którą mógł poświęcić córeczce. Jej uśmiech miał magiczną moc. Uśmierzał wszystkie cierpienia i był niczym miód na obolałe serce."

W żadnym wypadku nie jest to przesłodzona opowieść, choć ewidentnie tytuł i okładka mogą to sugerować. To historia niezwykle prawdziwa, życiowa, gdzie perypetie bohaterów tak bardzo przypominają nasze własne problemy. Autorka porusza tematy trudne, jak wspomniane przeze mnie wcześniej samotne ojcostwo, strata najbliższych czy niemożność posiadania dziecka i wiele innych. 

Ciekawym a zarazem zabawnym zabiegiem słownym, jaki zastosowała autorka było nazwanie bohaterów, którzy przywodzą na myśl pewne skojarzenia, jak choćby Krystian Greń - Christian Grey czy Roman Tyczny.  

"Miód na serce" to ciepła, poruszająca, wzruszająca  i zabawna powieść o miłości, rodzicielstwie, przyjaźni, samotności, potrzebie bliskości, poszukiwaniu szczęścia, ale przede wszystkim o tym, co w życiu jest najważniejsze. Książka pełna uczuć, emocji, chwytająca za serce i dająca nadzieję na lepsze jutro. Jest jak najlepszy plaster na skołatane serce. 
    






piątek, 1 września 2017

ZAPOWIEDŹ: "Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher



27 września 2017 roku swoją premierę będzie miała powieść "Wszystkie pory uczuć. Jesień" autorstwa Magdaleny Majcher znanej z takich powieści jak "Stan (nie) błogosławiony!", czy "Matka mojej córki" wydanej nakładem Wydawnictwa PASCAL. 

Książka zostanie wydana nakładem Wydawnictwa Pascal i będzie początkiem cyklu pt "Cztery pory roku - cztery wciągające historie".


Opis wydawcy:

"Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała – dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach „żyli długo i szczęśliwie” nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę. Dodatkowo ich nastoletnia córka zaczyna wagarować i oszukiwać rodziców, co zwiastuje problemy. Jakby tego było mało, Hania zaczyna odczuwać dojmująca pustkę, jako pełnoetatowa pani domu. To z pozoru szczęśliwe życie zaczyna ją uwierać. Tej jesieni jednak wszystko ma się zmienić…

Czy Hani wystarczy odwagi, by zawalczyć o siebie i córkę?
Jak zmieni się jej życie, kiedy będzie musiała zmierzyć się z bolesną przeszłością?
Czy odnajdzie siebie i uchroni swoje małżeństwo przed rozpadem?"

Ta opowieść otula jak ciepły koc, pachnie aromatyczną herbatą i ogrzewa jak ogień w kominku.


Cztery pory roku – cztery wciągające historie. Wszystkie pory uczuć Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i zdrada, trudne życiowe wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój – z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A to wszystko w rytmie czterech pór roku.


Dziś ruszyła przedsprzedaż książki na stronie empik.com TUTAJ


Jesteście zainteresowani tym tytułem?
Recenzji spodziewajcie się w okolicach premiery



czwartek, 31 sierpnia 2017

Przedpremierowo "Najlepszy powód, by żyć" - Augusta Docher


Najlepszy powód, by żyć
Augusta Docher
Wydawnictwo: OMGbooks
Liczba stron: 364
Ocena: 10/10
Premiera: 27 września

Moje wrażenia:


Dominika Bąk w następstwie kłótni rodziców, w tragicznym pożarze doznaje licznych poparzeń ciała. Trafia do szpitala, gdzie zajmuje się nią przystojny lekarz. Okazuje się, że ukochany ojciec musi odbyć karę trzech lat pozbawienia wolności, a matka nie jest tą osobą, za którą ją uważała. Dziewczyna nie widzi powodu, by żyć... Doktor Tomasz ma brata Marcela, który uważany jest za czarną owcę w rodzinie. Czy chłopak, którego wszyscy już dawno skreślili będzie w stanie przywrócić Dominice wiarę w miłość? Czy uleczy jej duszę? Czy Dominika odnajdzie jeden powód, by żyć? Bohaterowie nie mają łatwo, muszą swoje wycierpieć, przejść. Ale czy na końcu tej drogi czeka ich szczęście? Tego nie zdradzę. 

"Życie "tu i teraz" jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się "tam i kiedyś". Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań."

Bohaterów polubiłam już z pierwszymi zdaniami. Są barwni, różnorodni, wyraziści. Pierwszoosobowa narracja pozwala na jeszcze bliższe zżycie się z nimi. Główna bohaterka będzie musiała zmierzyć się z bólem, cierpieniem, wstydem, pogodzeniem się ze swoim wyglądem, tęsknotą, wybaczeniem, zaufaniem, rozczarowaniem. To wszystko i samemu czytelnikowi się udziela. Natomiast Marcel Leśniewski to ciekawa, złożona osobowość. Z jednej strony to taki luzacki typ, a z drugiej potrafi być opiekuńczy i troszczący się o drugą osobę. Raz go lubimy, by za chwilę zirytowało nas jego zachowanie. Jego powiedzonka i teksty niejednokrotnie sprawiały, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Przez dłuższy czas trudno było przewidzieć w jakim kierunku pójdzie jego postać. 

"Żyjemy sobie: ojciec lekarz, uznany, szanowany, ochy i achy, wiecznie w świecie, na sympozjach, odczytach i wykładach, matka - strażniczka domowego ogniska, pierworodny idący w ślady ojca i ja, jedyny wrzód na gładkiej dupie mojej cudownej rodzinki."

Nie zabrakło odważnych miłosnych scen, które zostały potraktowane ze smakiem. Wątek miłosny nie jest nadmiernie wyeksponowany. Tu zupełnie co innego jest istotniejsze. Mianowicie to, co się wydarzyło i w jaki sposób zmieniło Dominikę oraz jej trudna walka o siebie. Dlatego nie jest to typowe new adult. Zresztą, w moim odczuciu autorka doskonale poradziła sobie w tym gatunku.

Autorka zadbała także o fachowe nazewnictwo medyczne, wszystkie terminy związane z leczeniem po oparzeniu. Powieść czyta się błyskawicznie. Zasługą tego jest dynamiczna akcja nie pozwalająca na zaczerpnięcie nawet małego haustu powietrza. Tu nie ma miejsca na jakikolwiek przestój czy nudę. Tu nic nie jest proste, ani oczywiste. Niejednokrotnie zostałam wystrychnięta przez autorkę na dutka. Niby już coś tam ułożyłam w głowie, by w jednej chwili zburzyć mój ogląd na bohatera, daną sytuację czy wydarzenie. Z opisywanych wydarzeń bije autentyzm, prawda, nic nie jest na siłę przedstawione, nagięte. Wszystko zgrabnie łączy się w całość. 

Chyba największym przesłaniem tej książki jest to, że tak naprawdę nie liczy się to, jak wyglądamy, czego nam brakuje, a to jacy jesteśmy w środku. Najważniejsze jest wnętrze człowieka. Nie można kochać za wygląd, powierzchowność, bo to i tak z czasem minie. Kocha się za charakter i nasze czyny. To one nas definiują.

"- Nie kocha się za to, czego brakuje, tylko za to, co jest."

Pełno tu tajemnic, sekretów, które podsycają naszą ciekawość co będzie dalej na kolejnych kartach książki. Jestem usatysfakcjonowana tym, że wszystkie wątki zostały wyjaśnione. I jakże było moje wielkie zaskoczenie, gdy na ostatniej stronie okazało się, że będzie kontynuacja. Nie wiem czego się po niej spodziewać. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę i zostanie utrzymany poziom tej części.    

"Najlepszy powód, by żyć" to historia, z której wyziera ból, cierpienie i smutek, ale i po cichutku wkrada się nadzieja i miłość. Przepadłam w czeluściach fabuły. Już od pierwszej strony moje serce i dusza zostały porwane, zawładnięte tą historią do reszty. Jestem zaskoczona ogromem bardzo skrajnych emocji i uczuć, jakie zaserwowała mi Augusta Docher. Łzy i śmiech towarzyszyły mi naprzemiennie. A jaki jest Wasz najlepszy powód, by żyć?
   



Zamów książkę już dziś TUTAJ


Za możliwość przeczytania książki i zostania ambasadorką dziękuję