Strony

środa, 31 stycznia 2018

Szeptać - Hubert Fryc (premierowo)


Tytuł: Szeptać
Autor: Hubert Fryc
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 248
Moja ocena: 9/10
Premiera: 31 stycznia


Hubert Fryc zadebiutował w 2014 roku w "Nowej Fantastyce" opowiadaniem "Ballada o Bogdanie wyklętym", jednakże "Szeptać" to jego powieściowy debiut. Przed rozpoczęciem czytania zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać, nawet w pewnym sensie obawiałam się tej książki, ale uwielbiam takie pozytywne zaskoczenia. Muszę przyznać, że gdyby wydawnictwo Książnica nie zrobiło mi niespodzianki, to pewnie powyższą publikacja by mnie ominęła. Byłaby to dla mnie niepowetowana strata, gdyż książka pełna jest walorów. Dodam też, że autor już pracuje nad kontynuacją.

Mamy rok 2013, 30-letni Michał mieszka w nowoczesnym budynku, ale nie czuje się w nim jak u siebie, czegoś mu brak. Gdy wyjeżdża na wieś do starego domu dziadków, podczas porządków na strychu znajduje walkmana i zagubione ponumerowane state kasety magnetofonowe. Na owych kasetach zapisane zostały wspomnienia, które snuł dziadek Franciszek przed niemal dwudziestu laty. Michał odsłuchuje kasety i przypomina sobie tamte wyjątkowe wakacje, podczas których poznał swoją przyszłą żonę. Mężczyzna boi się zrealizować swoje największe marzenie. Czy powrót do przeszłości mu w tym pomoże?

"(...) tajemnic rodzinnych nie należy przywoływać tak po prostu, a kiedy już się je rozdrapie, to trzeba się liczyć z konsekwencjami. Bo jak się po latach zapomnienia przywołuje w opowieści stare nazwiska i twarze, minione lata i zagrzebane wydarzenia, to kto się, co i kogo można ożywić."  

Hubert Fryc zabiera czytelnika we wspomnienia do dzieciństwa głównego bohatera. Akcja toczy się naprzemiennie - raz jesteśmy w 1995 roku, by za chwilę przenieść się do roku 2013. Snuje opowieść o prawdziwym domu. Czytając, musiałam co chwilę przystanąć, aby zastanowić się czy i ja mam taki stosunek do swojego mieszkania? Czy podobnie jak bohaterowie szanuję go? Czy mogę powiedzieć, że dom to moje miejsce w świecie? Czy kocham go, utożsamiam się z nim? Zapewniam, że te i inne pytania będą kołatać się Wam po głowie w trakcie niniejszej lektury. Książka traktuje nie tyle o przysłowiowych czterech ścianach domu, co o jego duszy, duchach i ludziach to zamieszkujących. 

"A najważniejszy z tego wszystkiego jest dom, Michałku. Dom to klucz."

Autor w interesujący sposób nakreślił relacje na linii ojciec-syn i dziadek-wnuk. Zwłaszcza ta druga relacja zatrzymała mnie na dłużej i sprawiła, iż z ogromnym zaangażowaniem śledziłam to wszystko, co rozgrywało się na kartach książki. Fryc podkreśla jak istotna jest pielęgnacja rodzinnych więzi i tradycji, które gdzieś po drodze w naszym zabieganiu gubimy oraz to, że marzenia należy spełniać. Trzeba doceniać to, co mamy, bo później możemy tego żałować. 

Bohaterowie, jakich stworzył autor przykuwają naszą uwagę. To postaci z krwi i kości, wyraziści, prawdziwi, którzy mogliby być naszymi sąsiadami. Michał jest dziennikarzem, ma żonę Zosię, która spodziewa się dziecka. Natomiast dziadek Franciszek to mężczyzna stanowczy, konkretny, dla którego czyny znaczą więcej niż słowa. Obaj wzbudzają naszą sympatię. Jest jeszcze babcia Łucja, której nie sposób nie pokochać. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, z jaką wrażliwością autor snuje swoją opowieść. Ta wrażliwość wyczuwalna jest niemal w każdym zdaniu i słowie. To nie jest zwykła książka jakich wiele. Ona urzeka i sprawia, że chce się pozostać z nią jak najdłużej. 

"(...) calutki świat mieścił się w czterech drewnianych ścianach, pod drewnianą powałą i dachówkami. Dlatego słychać było dobrze, co niesie jodłowe drewno. A niosły szepty, które dla mnie były obietnicą zagadki. 
W chałupce dziadków aż skrzydło się od adeptów."  

Autor zadbał o każdy szczegół, naprawdę postarał się, aby dopracować swoją powieść w najdrobniejszym detalu. Zachwyca plastycznymi opisami. Używa przy tym słownictwa, które nie zawsze możemy spotkać w potocznym języku. Z niektórymi z nich spotkałam się po raz pierwszy. Za przykład mogę podać tu słowo: podsiębitka.
  
"Szeptać" to powieść o więzach rodzinnych, o tradycji, o różnicach pokoleniowych, walorach wsi, ale nade wszystko o domu przez duże D. Przy tej lekturze z pewnością można się wyciszyć i odprężyć po ciężkim dniu. To niezwykle klimatyczna opowieść przepełniona magią, nostalgią, w której szepczą cztery ściany starego rodzinnego domu. Wejdźcie i poczujcie to wszystko, co chce Wam wyszeptać przeszłość.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica



5 komentarzy:

  1. Skoro tak wysoko oceniasz tę książkę, to postaram się mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka już czeka u mnie na stosiku. Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie zaopatrzyć się w egzemplarz!

    OdpowiedzUsuń
  4. Również jestem tą książką zachwycona!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwuhesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)