Strony

środa, 30 listopada 2016

KONKURS FANBOOK - na najlepszą recenzję


Zadanie konkursowe

Znajdź książkę, która w 2016 roku podbiła Twoje serce i pomóż magazynowi Fanbook stworzyć listę najlepszych książek 2016 roku. 
  

Wystarczy, że napiszesz recenzję swojej ulubionej książki wydanej w 2016 roku i do dnia 15 stycznia 2017 roku prześlesz ją na adres:  redakcja@e-fanbook.pl
 
Pamiętaj, żeby w temacie maila wpisać: NAJLEPSZA KSIĄŻKA 2016 oraz w treści maila zawrzeć oświadczenie o tym, że jesteś autorem recenzji. 

Recenzja nie może przekroczyć 2 tys. znaków. Musi również zawierać tytuł książki oraz imię i nazwisko jego autora.


NAGRODA


Najlepsza recenzja zostanie opublikowana na łamach magazynu Fanbook oraz zyska nagrody książkowe.


PREMIA DLA BLOGERÓW

Magazyn Fanbook przygotował premie dla blogerów, z której warto skorzystać. Udostępnij informację u siebie na blogu i dostań upominek. Więcej informacji: tutaj


poniedziałek, 28 listopada 2016

Trylogia "Szukaj mnie wśród lawendy" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Tym razem chciałabym zachęcić Was do przeczytania trylogii "Szukaj mnie wśród lawendy" - niezwykle emocjonującej historii trzech sióstr. Ale kto zna pióro pani Agnieszki, tego pewnie zachęcać nie muszę. 

I tak: pierwszy tom serii to książka o miłości nie tylko partnerskiej, ale i tej miedzy siostrami. "Szukaj mnie wśród lawendy" - sam tytuł wiele nam mówi - na poszukiwaniu miłości, szczęścia, ale i samego siebie. Autorka na kartach swojej powieści pokazuje, że każdy człowiek popełnia błędy, ale mimo to zawsze warto dać mu drugą szansę. I jak zwykle bywa w książkach pani Agnieszki, i w tej dostałam sporo emocji i wzruszeń. Nie żałuję, że dałam porwać się chorwackim klimatom i wszystkich również do tego zachęcam! 


Drugi tom to opowieść o utraconej przed laty miłości i próbie jej odzyskania, lojalności, wybaczaniu i poszukiwaniu szczęścia. Mamy tu jeszcze przyjaźń - nie tylko tę pomiędzy siostrami, ale i mężczyznami. Autorka porusza również problem tolerancji, miłości rodzicielskiej, wypalenia w związku i moralności. Autorka pokazuje do czego może prowadzić kłamstwo i zatajenie prawdy. Mamy tu szybkie zwroty akcji, w których nie brak zawirowań życiowych, trudnych wyborów i związanych z nimi konsekwencji. Ale pierwsze skrzypce grają emocje (i to nie tylko u bohaterów) - ból, smutek, żal, rozdrażnienie, szczęście. Polecam!




W ostatniej części mamy miłość, przyjaźń, zazdrość, niedopowiedzenia, brak zaufania. Nie brak humoru, który jest obecny również w poprzednich dwóch tomach. Ale co dla mnie najważniejsze, ponownie dostałam wielkie emocje. Lawendowa trylogia i trzy siostry skradły moje serce. Tylko ta ilość stron - dlaczego tak szybko się kończy... Cała seria rewelacyjna!











Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna (tom 1)
Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia (tom 2)
Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela (tom 3)
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 10/10 



piątek, 25 listopada 2016

Przeklęta - Iga Wiśniewska


Przeklęta
Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10


Nota wydawcy:
Włóczenie się nocą po Wolnym Mieście Rades nigdy nie było bezpieczne, nie kiedy w mroku czaiły się paranormalne istoty. Gdy coś zaczyna bezlitośnie wybijać zmiennokształtnych, którzy do tej pory uważali się za nietykalnych, zaczyna się wyścig z czasem. 
Kim lub czym jest morderca? Groźny władca zmiennokształtnych, tajemnicza kobieta, sympatyczny Rosjanin, zakręcony naukowiec i medium połączą siły, by rozwiązać tę zagadkę.
Zegar tyka.


Moje wrażenia:


Rzadko sięgam po fantastykę, do tego jeszcze urban fantasy, ale na tę książkę miałam ochotę już od dłuższego czasu, zwłaszcza że napisana przez polską autorkę. Tym bardziej byłam ciekawa, bo nie znam twórczości Igi Wiśniewskiej, która ma już na swoim koncie kilka książek.

"Bezsilność, nawet wobec losu, to najgorsza rzecz, jaka może spotkać mężczyznę."  

Autorka wykreowała dwa światy, które wzajemnie się przenikają - ten normalny, w jakim żyjemy na co dzień i ten paranormalny, pełen duchów, dziwnych istot i zjawisk. Sporym zaskoczeniem było dla mnie odwołanie do mitów greckich. To interesujący zabieg.

Akcja pędzi w zawrotnym tempie, z wielkim zaciekawieniem śledziłam nadnaturalne śledztwo, układałam rozsypane wskazówki. Ale w tym pędzie trudno niekiedy skupić się na tym, co nas otacza. Bo Wolne Miasto Rades wydawałoby się, że miało być najważniejsze, groźne i niespokojne zarazem, a okazało się jedynie tłem, zarysem. 

"Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak wspaniałym uczuciem jest wolność, dopóki nie zostanie mu odebrana."

Narracja została poprowadzona pierwszoosobowo, z tym że z perspektywy kilku bohaterów. To dość trudny zabieg, ze względu na to, iż trzeba wykreować jednocześnie kilka dobrze nakreślonych postaci pod względem psychologicznym, a przy tym sprawić, by były wyraziste. Dzięki temu możemy spojrzeć na wszystkie wydarzenia i sprawy oczami innych. Uwagę zwracają też błyskotliwe dialogi podszyte nutką ironii i sarkazmu, przez co książkę czyta się naprawdę przyjemnie.

Bohaterowie są wyraziści, interesujący, różni, skrywają swoje tajemnice, przekraczają granice pomiędzy oboma światami, niejednokrotnie ryzykując życiem. Zabrakło mi jedynie wątku miłosnego, który myślę że dodałby powieści dodatkowego smaczku. I choć napięcie między bohaterami było wyczuwalne, to jednak do niczego poważnego nie doszło.

Zakończenie "Przeklętej" mocno mnie zaskoczyło. Jest otwarte, więc może autorka planuje kontynuację? Bardzo by mnie to ucieszyło.

To powieść o walce o przetrwanie, o bliskich, i jak to bywa w tego typu literaturze o walce ze Złem. 

Jeśli chcecie na chwilę zapomnieć o otaczającym Was świecie, a przenieść się do świata innego, magicznego, lub może marzy się Wam przechadzka obok paranormalnych istot - sięgnijcie po "Przeklętą". 



wtorek, 22 listopada 2016

PRZEDPREMIEROWO "Zapomniane dzieje" - Mateusz Żygadło


Zapomniane dzieje
Mateusz Żygadło
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 351
Ocena: 5/10

Nota wydawcy: 
Czy potrafisz sobie wyobrazić świat, w którym wszystko jest możliwe? Nie ma żadnych granic, możesz mieć wszystko, o czym marzysz. W szkole zamiast nudnych lekcji matematyki i historii skaczesz ze spadochronem, a weekendy wraz z wszystkimi nauczycielami bierzesz udział w wyścigach samochodowych. Pewnie pomyślisz: mrzonka. A, co jeśli powiem Ci, że taki świat istnieje naprawdę?

Zapraszamy do Denedrum, szkoły Atofenów, w której niedawno pojawił się ostatni z żyjących członków wielkiego rodu Martoldeville. Nikt nie spodziewał się, że żyje, dlatego też nie wszystkim jego nagły powrót do świata mocy jest na rękę.

Moja opinia:


Ile razy zdarzało się Wam narzekać na szkołę, nauczycieli, nudne zajęcia? Mnie bardzo często. W szkole, z jaką mamy do czynienia w tej książce, każdy chciałby się znaleźć. W szkole, gdzie wszystko jest możliwe, gdzie marzenia się spełniają... Takiej szkoły można pozazdrościć Jamesowi, głównemu bohaterowi.  

Czym są "Zapomniane dzieje"? To projekt, który miał na celu ochronę Jamesa. Powstał gdy chłopak w wieku dwóch lat stracił biologicznych rodziców. Teraz projekt ten ma na celu przywrócenie Jamesowi należnej jego rodowi pozycji w magicznym świecie. W tym świecie dowiaduje się, że jest potomkiem Wielkiego Rodu Martoldeville. Czeka na niego mnóstwo nowości, niesłychanych rzeczy, tajemnic, niebezpieczeństw i przede wszystkim magia. Tam też spotyka Atofenów, którzy mają prawo i możliwości korzystania z mocy. A czym jest owa moc? Jak działa? James miał tego wszystkiego się nauczyć... 

"Nauczę cię być groźnym. Nauczę cię być szanowanym. Nauczę cię być postrachem. Nauczę cię, jak być panem, a przede wszystkim dam ci coś, co pozwoli ci mieć do tego wszystkiego prawo!"  

Dużym plusem powieści mogliby stać się bohaterowie, ale nie do końca tak było. Co prawda są osobami z nadprzyrodzonymi mocami, co sprawia, że jest to dość oryginalna i interesująca kreacja, ale zabrakło mi w nich tego czegoś, więcej charakteru, więcej, a raczej brak emocji. 

Poznajemy 16-letniego Jamesa, który ma rozpocząć naukę w nowej szkole Denedrum w Anglii, z ludźmi, których nie zna. Jest nieśmiałym typem ponurego, milczącego samotnika, nie potrafiącym wyjść z inicjatywą, który woli dobrą książkę i film niż hałaśliwych znajomych, czego ludzie w jego wieku nie potrafią zrozumieć i zaakceptować. Jednakże pragnie zmienić swoje dotychczasowe życie, zyskać aprobatę innych, zacząć się udzielać, po prostu żyć.  

Natomiast Bler to piękna i twarda dziewczyna, która ma dużą wiedzę, jednak niejednokrotnie denerwowała mnie swoim irracjonalnym zachowaniem. To przy niej James przeżywa pierwsze zauroczenie. Ale za szybko mu to wszystko wychodzi. Niby jest samotnikiem, trudno mu zagadać do dziewczyny, a tu nagle pojawia się w nowej szkole i z miejsca podbija serca wszystkich dziewczyn! A gdzie podziała się jego nieśmiałość?

"(...) tak na ciebie czekałam... Tyle lat umierałam ze strachu, że może ci się coś stać tam, poza naszym światem."

Chyba najbardziej przekonał mnie do siebie mistrz Duhajew. On miał naprawdę ciekawą osobowość. Bawił mnie tym, w jaki sposób zwracał się do Jamesa: pomiocie kulawej kuny, zdechły ochłapie stukniętego kozła, zatęchła krewetko, szczurzy kale czy rozmokły bałwanie.   

Sceny romantyczne są, ale bardzo skąpe, to tylko drobne miłostki, romansiki, są jakby dopiero zaczątkiem do bardziej śmiałych wydarzeń, na które liczę w dalszych częściach. Pewne wątki aż proszą się o rozwinięcie. Chciałabym bardziej poznać Garba - Pierwszego Kapelusza Jamesa czy księżniczkę Alice.  

Od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w intrygę, której punkt przełomowy następuje pod koniec książki, a i tak nie otrzymujemy odpowiedzi na wszystkie pytania. Książka nie została domknięta, dlatego też możemy liczyć na kontynuację serii. Zakończenie może nie wszystkich zadowolić, jednak ja jestem usatysfakcjonowana, ale czekam na to, co będzie dalej. Autor miał bardzo intrygujący pomysł na fabułę, ale myślę, że nie do końca go wykorzystał. Akcja nie jest zawrotna, dopiero pod koniec tak naprawdę przyspiesza.

To, co najlepiej Żygadle wyszło, to to, że gdzieś tam pomiędzy wierszami przypomina nam, że liczy się wnętrze i charakter człowieka, a nie jego wygląd czy bogactwo.

"Wielkie majątki i potężna rodzina nie zawsze są powodem do dumy i nie zawsze dają szczęście."

Autor daje nam też odczuć, jak ważna jest przyjaźń i wierność wyznawanym zasadom czy oddanie sprawie.

"Ambicja potrafi zniszczyć każdą przyjaźń, nawet najlepszą."  

Książka dzięki bogatemu słownictwu i ciekawym pomyśle na fabułę okazała się, jak dla mnie interesującą lekturą, ze sporym potencjałem, ale autor musi jeszcze popracować nad wieloma aspektami książki i warsztatem literackim. Jest jeszcze bardzo młody, a to jego debiut, więc wszystko jeszcze przed nim.  


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res




poniedziałek, 21 listopada 2016

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO


Moi Drodzy,


nadszedł czas na ogłoszenie wyników 1 konkursu urodzinowego, w którym można było wygrać "W labiryncie obłędu"
 - najnowszą powieść Jolanty Kosowskiej. Wszystkim uczestnikom konkursu dziękuję za udział w zabawie oraz za życzenia. Wydawnictwu Novae Res dziękuję za przeznaczenie nagrody na konkurs. 

  Spośród wszystkich zgłoszeń maszyna losująca wytypowała...




Nr 5 

Katarzyna Iwańczak



Gratuluję :)

Już do Ciebie piszę. Na dane adresowe czekam 3 dni,  później wybiorę inną osobę.  



sobota, 19 listopada 2016

Układanka z uczuć - Małgorzata Garkowska


Układanka z uczuć
Małgorzata Garkowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 328
Ocena: 10/10


Nota wydawcy:

Historia Agnieszki i Pawła zaczyna się jak w bajce o Kopciuszku. On – bogaty przedsiębiorca, syn znanego prawnika. Ona – piękna dziewczyna z niewielkiej wsi, wychowana przez starszych i bardzo surowych rodziców. Ich drogi mogłyby się nigdy nie przeciąć, ale jednak… 

Gdy pewnego dnia na wernisażu wystawy Paweł zachwycił się dziewczyną z obrazu, postanowił, że ją odnajdzie i się z nią ożeni. Agnieszka, kiedy go poznała, była przekonana, że dla tej miłości może poświęcić wszystko: więzi rodzinne, przyjaciół, miejsce, w którym dorastała. Nie miała znaczenia różnica wieku, status majątkowy czy wychowanie. Aż do dnia, w którym odkryła prawdę…



Moja opinia:


Małżeństwo to wielka niewiadoma, nigdy nie możemy być pewni co nam przyniesie - radość i szczęście czy cierpienie i rozczarowanie. Tylko od nas samych zależy jak ono będzie wyglądało - czy zgubimy się w plątaninie własnych uczuć, czy dopasujemy wszystkie elementy układanki.   

Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani - wypadają wiarygodnie i realistycznie. Sami oni, jak i ich postępowanie są kontrowersyjne i trudno było mi ich ocenić. Wzbudzali we mnie wiele sprzecznych emocji - litość, współczucie, złość. Agnieszka to kobieta, która nie ma zajęć. Każdą chwilę spędza na rozmyślaniu, analizowaniu i przeżywaniu wciąż od nowa porażek. Wpada w szpony monotonii i depresji. Dostosowuje się do męża, o sobie i własnych pragnieniach zapominając. Przestaje o siebie dbać, robi to, co każe jej mąż i teściowa - od ubioru po posiłki. Jej małżeństwo tym samym z dnia na dzień chyli się ku katastrofie. Chce przerwać ten stan rzeczy, ale nie wie jak. Dodatkowo w jej życiu pojawia się dawny chłopak Piotr, który skomplikuje ich życie jeszcze bardziej. Co z tego wyniknie? Tego już musicie sami się dowiedzieć. Natomiast Paweł, delikatnie mówiąc, bardzo mnie wkurzał swoim postępowaniem. Jego apodyktyczność, nie liczenie się z uczuciami innych, dbanie o pozory - to wszystko sprawia, że nie byłam w stanie go polubić. Nie byłam w stanie się do niego przekonać nawet wtedy, kiedy choroba Agnieszki sprawia, że zaczyna inaczej postrzegać siebie i żonę, gdy postanawia zawalczyć.  

"Układanka znowu się przekręciła i pokazuje zupełnie inny obrazek."

Autorka porusza szereg ważnych i trudnych tematów, jak chociażby relacje z teściową, przemoc w rodzinie, gwałt, wykorzystanie, brak równouprawnienia, uprzedmiotowienie kobiet, upokorzenie, bezsilność, zdradę i poszukiwanie szczęścia.

Styl książki jest bardzo przyjemny w odbiorze. Język jest barwny i sugestywny, przez co mamy wrażenie jakbyśmy byli świadkami tych wydarzeń. Akcji również nie można niczego zarzucić, bo cały czas coś się dzieje. Dialogi są naturalne, nie czuć w nich patosu czy sztuczności. Zakończenie natomiast totalnie mnie rozbiło. Trzeba jeszcze wspomnieć, że jest to debiut pani Małgorzaty, tym bardziej jestem pod wrażeniem jej pióra. Uwielbiam debiuty, a jeszcze bardziej takie, które nie rozczarowują, zaskakują, które zostawiają po sobie ślad.    

"Układanka z uczuć" to powieść, w której bohaterowie muszą nauczyć się układać elementy z jakich składa się szczęście, małżeństwo, życie. Muszą nauczyć przyznawać się do popełnianych błędów. Miłość, uległość, dominacja, trudne czy niewłaściwe decyzje - tego tu doświadczymy. W tej książce nic niej łatwe. Ta historia tylko z pozoru jest prosta i banalna. Mnie ona zmiażdżyła i zbulwersowała oraz skłoniła do wielu refleksji. Główną było to, że gdzieś tam w świcie, takich kobiet jak Agnieszka jest więcej. Jeszcze przez dłuższy czas nie mogłam otrząsnąć się po skończeniu lektury. 


środa, 16 listopada 2016

Nakarmię cię miłością - Anna Dąbrowska


Nakarmię cię miłością
Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 352
Ocena: 10/10


Nota wydawcy:
Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.


Moja opinia:


"Nakarmię cię miłością, 
Ukołyszę dźwiękiem płynących łez,
Jak dużo mojego świata mam ci ukazać,
Byś w końcu zrozumiała, że dwa słowa to nie był tani blef."

Jeszcze nie czytałam pierwszej książki Anny Dąbrowskiej pt. "Stalowe Serce", którą wydała pod pseudonimem Laven Rose. Można powiedzieć, że "Nakarmię cię miłością" jest niejako ponownym debiutem, ale tym razem pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem autorki. 

Niejednokrotnie zdarza się mi zastanawiać nad tym, czy przypadkowe spotkanie lub wydarzenie może odmienić życie, czy może być początkiem prawdziwej miłości? Z takim przykładem mamy do czynienia w "Nakarmię cię miłością". To idealny dowód na to, że szczęście i miłość mogą czaić się na każdym kroku. Wystarczy tylko trochę się postarać, zawalczyć, a czeka na nas coś wspaniałego.

Parę głównych bohaterów polubiłam już od pierwszych stron książki. Wydają się być tacy zwyczajni, bliscy. Mimo iż są dojrzali, muszą dojrzeć. Dojrzeć do miłości. Laura to dziewczyna cicha, szczera, prostolinijna, natomiast Tobiasz to chłopak chamski, nieprzyjemny, nie przebierający w słowach. Mają swoje wady i zalety, przez co jeszcze bardziej wydają się być realni. Odkrywają przed sobą wzajemne tajemnice, stając się tym samym sobie bliżsi. Muszą zaufać, zmierzyć się z bólem, tęsknotą i strachem. Ich problemy, przeżycia zostały opisane autentycznie i trafnie. Śledziłam wszystko z wielkim zaangażowaniem. Tak wiec od strony psychologicznej nie można nic zarzucić. Bohaterowie drugoplanowi również odgrywają ważną rolę i zasługują na uwagę.  

"Największe tchórzostwo mężczyzny, to rozbudzić miłość w kobiecie, nie mając zamiaru jej kochać."

To historia, która mogła wydarzyć się naprawdę. I tą prawdziwością autorka zaskarbiła sobie moje uznanie. Poruszyła tematy, które często w dzisiejszym świecie są tematem tabu, o których głośno się nie mówi, są pomijane, spychane gdzieś na obok. Jest przemoc domowa, brak ciepła rodzinnego, czy ucieczka w narkotyki. Znajdziemy tu także wiele uniwersalnych prawd, o których niejednokrotnie zapominamy.  

"Życie jest jak piosenka, kończy się dokładnie w momencie, w którym stwierdziłeś, że chciałbyś posłuchać jej jeszcze raz."

Akcja rozkręca się powoli, aby na koniec zaskoczyć nas prawdziwym huraganem i skokiem ciśnienia. Styl i język autorki odpowiada mi. Jest lekki, przystępny, dzięki czemu książkę czytało się szybko, płynnie i przyjemnie. Natomiast dwutorowa narracja daje możliwość wglądu w uczucia i myśli zarówno Laury, jak i Tobiasza. Ilość dialogów i opisów jest zrównoważona. Sceny miłosne są wyważone i wprost idealne. Z jednej strony delikatne, subtelne, ale z drugiej nie bez konkretu i pazura.

Zarówno tytuł, jak i okładka świetnie oddają to, co znajdziemy w środku. Gdy tylko pierwszy raz ją ujrzałam, wiedziałam że po prostu muszę tę książkę przeczytać, z miejsca się w niej zakochałam.  

"Nakarmię cię miłością" to niezwykle emocjonująca i piękna opowieść o miłości, trudnej przeszłości, walce o własne szczęście pomimo wielu przeciwności losu, która porusza serce i umysł, bawi i wzrusza. Niejednemu z nas towarzyszy strach przed porzuceniem, ponownym zranieniem i przed samą miłością. A ta powieść pokazuje, że warto walczyć, spróbować. Długo o tej książce nie zapomnę. 

To porządny polski New Adult, po sięgnięcie którego zachęcam każdego kto szuka niezapomnianych emocji i wrażeń. Dajcie nakarmić się miłością, a na pewno nie pożałujecie.

"Wszystko dookoła przestało mieć znaczenie, bo najważniejsze stało się to, że jedno serce biło obok drugiego serca w całej tej plątaninie zwanej życiem."


niedziela, 13 listopada 2016

Tylko Ty - Gabriela Gargaś


Tylko Ty
Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 376
Ocena: 9/10
  
Nota wydawcy: 
Książka o wielkiej miłości kobiety do mężczyzny. Opowieść o tym, jak trudne i wymagające odwagi jest adopcyjne rodzicielstwo. Wzruszająca, niekiedy smutna, chwilami zabawna opowieść o tym, jak trudnych wyborów musimy niekiedy dokonać, o silnej chęci odkrycia swoich korzeni, o potrzebie miłości, którą każdy z nas nosi w sobie.  


Moja opinia: 

Często zastanawiam się czy można kochać dwie osoby jednocześnie, darząc je przy tym równą uwagą i namiętnością. Nie mam pojęcia, ale myślę że to się zdarza.


"A jeśli miłość przybiera postać pomarańczy i dzielić ją można w życiu więcej razy i z większą ilością osób?"

Mówi się, że stara miłość nie rdzewieje. Z taką miłością mamy do czynienia w "Tylko Ty". Paulina wiedzie poukładane i na swój sposób szczęśliwe życie. Ten spokój burzy przypadkowe spotkanie po latach z miłością jej życia. Do ich rozstania doszło kilkanaście lat temu wskutek podjęcia przez Paulinę niewłaściwej decyzji. Drugą bohaterką jest Ewa, która wraz z mężem od wielu lat starała się o dziecko. Po bezskutecznych próbach decydują się na adopcję, tworząc szczęśliwą rodzinę dla bliźniaków. Niestety w związek Michała i Ewy zaczyna wkradać się rutyna codzienności. Obie kobiety stają przed trudnym wyborem. Co zrobią i czy wybiorą słusznie?

Niezwykle emocjonalna, chwytająca za serce opowieść o najróżniejszych wariantach i odcieniach miłości. I wbrew pozorom nie tylko tych różowych. Mamy tu bowiem miłość do dziecka, bezwarunkową, dojrzałą, pierwszą. Miłość macierzyńska w tej książce wydaje się być tą najważniejszą, bowiem poznajemy jej blaski i cienie, radości i smutki, pewność i niepewność - wszystko to, co wiąże się z rodzicielstwem. 


"Trzeba kochać jak szaleniec, żyć jakby jutra miało nie być, całować do utraty tchu, tańczyć jakby nikt na ciebie nie patrzył i wierzyć, że dla kogoś jesteś całym światem."

Autorka porusza wiele tematów, takich jak rodzicielstwo adopcyjne, potrzeba poznania swoich korzeni, wierność małżeńską, przebaczenie, odkupienie win czy poświęcenie. Mamy tu również przedstawiony obraz pięknej przyjaźni. Po prostu to książka o życiu, jego urokach i szarej codzienności. Powieść zawiera szereg uniwersalnych prawd życiowych, gdzie każdy z czytelników znajdzie coś dla siebie. Autorka pokazuje nam, że życie jest tak nieprzewidywalne, że wszystko może się zdarzyć. 


"Życie pisze różne scenariusze, ale to ty jesteś główną bohaterką w swoim życiu."

Gabriela Gargaś pokazuje jak jedna niewłaściwa decyzja może wyrządzić ogrom krzywd i cierpień. Zmusza do zastanowienia się nad tym, gdzie leży granica lojalności w przyjaźni.

W książce niestety występuje trochę błędów, ale z tego co mi wiadomo wina nie leży po stronie pani Gabrysi. Poza tym mankamentem nie mam żadnych zastrzeżeń.

To wzruszająca, poruszająca i sentymentalna powieść o miłości, przyjaźni, marzeniach i wyborach, tych dobrych i tych niekoniecznie, które niekiedy rzutują na całe nasze życie. Bardzo życiowa, mądra, polecam!

piątek, 11 listopada 2016

I obiecuję ci miłość... - Marta W. Staniszewska


I obiecuję ci miłość...
Marta W. Staniszewska
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 287
Ocena: 10/10


Nota wydawcy:
Wincent stawiał wartość danego słowa ponad własne życie i szczęście, jednak los zmusił go do zweryfikowania priorytetów. Nauczył go ponadto, aby dwa razy przemyślał, komu i jaką obietnicę składa, bo może okazać się, że wszystkich nie będzie w stanie dotrzymać… Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi szczęście jedynej dziewczyny na świecie, na której mu naprawdę zależało.
Czy Bella kiedykolwiek zaufa Wincentowi ponownie, po tym jak porzucił ją bez słowa wyjaśnień? Czy przeznaczenie da im szansę naprawić błędy przeszłości? I co na to mąż Belli...
Delikatna, kobieca, erotyczna powieść o poszukiwaniu miłości i niespełnionych obietnicach.



Moja opinia:

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty W. Staniszewskiej i nie będę ukrywać, że pozytywnie mnie zaskoczyła. Kolejny raz przekonałam się, że polska literatura z gatunku romans/erotyk w niczym nie odbiega od tej zagranicznej. Autorka zaś nie powiela schematów, zaskakuje czymś nowym.

Bohaterowie zostali wykreowani w sposób, który nie pozostawia nas wobec nich obojętnymi. Iza, moja imienniczka od razu zdobyła moją sympatię. To piękna, urocza, delikatna, drobna, mądra, pełna dobroci kobieta. Niestety ma męża, delikatnie mówiąc bydlaka - Tomasza Dębskiego, który traktuje ją jak zło konieczne. Nie okazuje jej szacunku, poniża, zdradza i na każdym kroku kontroluje. Nie potrafi dojrzeć w niej tego, co widzą inni. Takiego despotycznego męża nie chciałabym nawet posiadać w najgorszych snach! Jest jeszcze Wincent, który od pierwszej chwili zdobył moje serce. Jest zupełnym przeciwieństwem Tomasza, który spróbuje zawalczyć o Izę. Ale tak gładko nie będzie, jakby mogło się wydawać, bo wróci pewne wydarzenie z przeszłości, o którym wie Tomasz. Są też postaci drugoplanowe, przyjaciele wyżej opisanej trójki, którzy bardzo dużo wnoszą do fabuły. Aż proszą się o ich rozwiniecie, może nastąpi to w dalszych książkach pani Marty? Bardzo chciałabym poznać ich bliżej. 
  
"- A jakie mam inne wyjście? Mam podejść do niej i powiedzieć: cześć Bella, kocham się w tobie, odkąd cię poznałem. Kiedyś cię porzuciłem z powodu banalnej męskiej obietnicy, ale może zostawisz męża i uciekniemy na białym jednorożcu w stronę tęczy?"

Autorka pokazała wiele gorzkich, ale jakże realnych prawd o samym życiu, jak i tym małżeńskim. Poprzez zachowanie bohaterów widzimy, jakich błędów nie popełniać oraz to, jakie później z naszych decyzji musimy ponieść konsekwencje. Tu nie ma typowej historii trójkąta. To historia, która opowiada o kobiecie, która jest uzależniona od męża. Opowieść o jej strachu i wreszcie o uwolnieniu się z toksycznego związku, które bardzo podobało mi się, bo zostało przeprowadzone raz a dobrze, bez zbędnego melodramatyzmu. 


"Jak to jest, że tak łatwo się zakochać, a tak trudno być kochanym?"

Autorka zdecydowała się na narrację trzecioosobową, co bardzo rzadko zdarza się w romansach. Nie wszystkim może ona odpowiadać, ale ja nie miałam z nią żadnych problemów.

Lekki i barwny język, zabawne dialogi, opisy, które nie dłużą się, ale rozpalają i subtelna, acz gorąca erotyka sprawiły, że płynęłam przez tę książkę. Zalał mnie ogrom miłości, czułości, przyjaźni, który aż wylewał się z tej powieści. Przyjęłam wszystko, a emocje dławią mnie do tej pory.

"I obiecuję ci miłość..." wzrusza, chwyta za serce, rozpala, daje nadzieję, bulwersuje. Udowadnia, że prawdziwa miłość istnieje, że warto o nią walczyć wbrew przeciwnościom losu i upływu czasu. Mimo iż Marta Staniszewska porusza tematy trudne i bolesne, pokazuje nam tym samym, że każdy z nas zasługuje na szczęście, miłość i bliskość drugiego człowieka. Jestem pewna, że historia Winsa i Izy zaspokoi każdą romantyczną duszę.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.


środa, 9 listopada 2016

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno - Kirsty Moseley


Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Kirsty Moseley
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron:
Ocena: 8/10


Nota wydawcy:
Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…


Moja opinia:

Tajemniczy długi tytuł "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam skusić się na tę pozycję. 

"Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obok siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę (...)."

Amber, jej matka i brat Jake, żyli pod presją agresywnego ojca. Gdy Amber miała osiem lat jej życie zamieniło się w piekło. Pewnego dnia Liam - syn sąsiadów i najlepszy przyjaciel jej brata - zakradł się do niej przez okno, by ją pocieszyć. Wtedy też pierwszy raz u niej zasnął. Tak trwa to przez następne lata, dzięki czemu Amber przestaje mieć koszmary i wreszcie czuje się bezpiecznie. 

"Liam dawał mi dokładnie to, czego potrzebowałam: poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że tylko dzięki temu nie poddałam się rozpaczy."

Kreacja głównej bohaterki i zarazem narratorki sporej części powieści, nie jest idealna. Wydaje się być pełna sprzeczności, przez co do końca nie pozwala nam to, abyśmy się z nią zżyli. Mimo to kibicowałam jej w dążeniu do szczęścia. Ale jednocześnie drażniła mnie tym, że zachowywała się jak rozkapryszona pannica, a chciała uchodzić za kobietę. Co do tytułowego chłopaka Liama - on od samego początku zdobył moje serce. To z jednej strony łobuz, a z drugiej potrafi być opiekuńczy, troskliwy, lojalny, cierpliwy, wyrozumiały, a przy tym jest bardzo kochany. Każda dziewczyna marzy, żeby spotkać swojego rycerza na białym koniu, żeby bronił ją przed wszelkim złem, a przede wszystkim kochał. I takim właśnie rycerzem dla Amber jest Liam. Natomiast w postaciach drugoplanowych zabrakło mi głębszej strony psychologicznej. Moją uwagę zwróciła cudowna relacja między Amber i jej starszym bratem Jakem, który okazał się być niezwykle opiekuńczy. Takiego brata niejedna czytelniczka pozazdrości.

Wątki tragicznej przeszłości bohaterów mogłyby być bardziej rozwinięte, dla mnie działo się to wszystko zbyt szybko. Sam motyw molestowania i przemocy w rodzinie mógłby zostać lepiej przedstawiony. Choć pojawia się kilka brutalnych scen, w których padają obraźliwe, pełne pogardy słowa, to myślę, że jednak można było zrobić to jeszcze lepiej. Początkowe rozdziały bardzo mnie pochłonęły i były realistyczne, ale im dalej fabuła traci trochę na autentyczności. Bo weźmy np. lęk Amber przed kontaktem fizycznym. Z psychologicznego punktu widzenia wydaje się to wręcz niemożliwe, by ktoś z taką traumą jak Amber mógł bez większych problemów tolerować czyjś dotyk. Choć dziewczyna wzdryga się choćby na najmniejszy dotyk nawet szkolnych koleżanek, to bez większych problemów co noc sypia obok Liama. 

"Liam również bardzo się o mnie martwił, ale nie potrafiliśmy się dogadać. I nie zmieniał tego fakt, że co noc przez ostatnich osiem lat spał w moim łóżku, tuląc mnie do siebie."

Czytając tę książkę wielokrotnie śmiałam się, wzruszałam, bawiłam się świetnie i przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. Emocje były, wiec książka nie jest czasem straconym. 

Książka napisana lekko, prosto, zabawnie, mimo iż porusza poważniejsze i bardziej bolesne tematy. Jest naiwnie romantyczna, ale podana w dobrym stylu. To taki american dream, taka baśń dla współczesnych dziewczyn, chociaż nieco starsze kobiety również zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. I choć trochę ponarzekałam, a powieść ma pewne niedociągnięcia, to w ogólnym rozrachunku dobrze tę książkę odebrałam, zdecydowanie jest warta uwagi. Polecam wszystkim tym, którzy szukają czegoś naprawdę słodkiego i romantycznego.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.


wtorek, 8 listopada 2016

1 URODZINY BLOGA i KONKURS

Rozpoczynamy wielkie świętowanie 1 urodzin bloga! 

Dokładnie 6 grudnia 2015 roku postanowiłam dzielić się swoimi odczuciami na temat książek. W związku z tym powstał ten blog. Mam nadzieję, że będziecie świętować razem ze mną.
Dlatego już dziś przychodzę do Was z pierwszym konkursem. Na początek proponuję Wam rozdawajkę. Później może wymyślę jakieś zadania.
A do wygrania najnowsza powieść Jolanty Kosowskiej "W labiryncie obłędu", która swoją premierę miała 26.10.2016 roku. Bardzo dziękuję Wydawnictwu za przeznaczenie nagrody na konkurs. Książki jeszcze nie czytałam, ale z tego co słyszałam jest bardzo dobra.
Możecie polubić fanpage autorki: Jolanta Kosowska

Tak więc serdecznie zapraszam do udziału w konkursie :)




Przykładowe zgłoszenie:

Zgłaszam się!
Lubię fanpage jako:
Obserwuje bloga jako:
Udostępniam link (baner):
Mój e-mail:


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Sza! Teraz Czytam
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Novae Res. 
3. Nagrodą jest jeden egzemplarz ''W labiryncie obłędu'' Jolanty Kosowskiej. 
4. Konkurs trwa od 8 listopada 2016 roku do 20 listopada 2016 roku do godz. 23.59. Zgłoszenia wysłane później nie będą brane pod uwagę.
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 21 listopada 2016 roku.
6. Zwycięzcą zostanie osoba wyłoniona w drodze losowania.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Jedna osoba może zgłosić się jeden raz.
9. Zgłoszenia przyjmowane są w komentarzu pod postem konkursowym na moim blogu.
10. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
11. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. Tak więc proszę o podanie e-maila. Wasze dane nie zostaną w żaden inny sposób przez mnie wykorzystane.
12. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu.
13. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

Powodzenia :)


niedziela, 6 listopada 2016

Seria "Tangled" - Emma Chase

Tym razem zabrałam się za książki z cyklu Tangled, na temat których opowiem Wam krótko w jednym poście.

I tak: w pierwszym tomie bardzo podobało mi się to, że główny bohater prowadzi jakoby ze mną/czytelnikiem dialog. Nie pamiętam, żebym z czymś takim spotkała się w książce. Dlatego jest to pod tym względem bardzo oryginalny zabieg, przez co książka jest inna niż wszystkie. W pozostałych częściach serii również mamy z tym do czynienia. Autorka w dowcipny i sarkastyczny sposób przybliża nam to, co myślą faceci, czy są zdolni do uczuć. Osobiście mnie zastanawiało: jak autorce, jako kobiecie udało się tak świetnie wcielić w męską postać i opisać jego uczucia? Nie mam pojęcia, ale wyszło świetnie. Powieść aż kipi od emocji, humoru i scen łóżkowych. Nawet nie spodziewałam się, że polubię seksistę, dupka i seksoholika, jakim jest Drew Evans - totalne zaskoczenie! Zaplątałam się i zdecydowanie miałam ochotę na więcej!
      "... jeśli coś jest zbyt łatwe, nie jest warte zachodu."

W "Zakręconych" natomiast czeka Was pełno emocji, dylematów, dramatów oraz namiętnych chwil. Autorka pokazuje, jak ważna jest rozmowa, wzajemne zaufanie, otwartość i szczerość w każdym związku. Bohaterowie bawią, zaskakują, czasem irytują - byłam zachwycona taką różnorodnością i skutecznie zakręcona. Emocje aż kipią z tej książki!
"W życiu faceta jest tylko kilka chwil, gdy może się mazać, nie wyglądając przy tym jak totalny cienias."

W "Zniewolonych" jest zdecydowanie więcej erotyzmu niż w dwóch poprzednich częściach. Autorka celnie ujęła wszelkie spostrzeżenia widziane męskim okiem. Inteligentny dowcip pomieszany z romansem z odpowiednią dawką erotyki - dało wybuchowy i zniewolony efekt! 
"Nie można kochać kogoś, kto tylko szuka możliwości, by uciec."

I na koniec "Związani". Bardzo ucieszył mnie fakt, że narratorem tej ostatniej części ponownie był Drew. Jest narratorem idealnym. Tak jak w poprzednich tomach, tak i tu jest romantyzm, jest pikanteria, jest wzruszenie i obowiązkowy humor. Język i styl całej serii są lekkie, przez co czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Bawiłam się wyśmienicie! Polecam całą serię, na pewno nie będziecie żałować czasu poświęconego lekturze.
"[...] A kiedy bierzecie ślub, najważniejszą rzeczą wcale nie jest zakochanie, tylko pewność, że bierze się za żonę swoją najlepszą przyjaciółkę. Partnerkę, osobę, z którą chce się dzielić dobre i złe chwile, a także wszystko, co jest pomiędzy."



Zaplątani (tom 1)
Zakręceni (tom 2)
Zniewoleni (tom 3)
Związani (tom 4)
Emma Chase
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 10/10