Tytuł: Pączuś
Autor: Magdalena Szweda
Wydawnictwo: Magdalena Szweda
Ilość stron: 232
Ocena: 8/10
"Jeśli musisz zrobić coś dziś, zrób to za tydzień albo wcale."
Kamila Paskudzka to trzydziestolatka z burzą rudych loków i krągłościami, których pozazdrościłaby jej sama Beyoncé, a także właścicielka wiecznie głodnego kota Maurycego oraz lśniącego rdzą fiata 126p, pieszczotliwe nazywanego przez nią „Maluszkiem”. Marzy o pracy w sklepie z używaną odzieżą, jednak na razie musi porzucić swoje plany na rzecz stanowiska w zwykłym korpo. Wielbicielka Prince Polo oraz pączków z budyniem. Skryta fanka Mody na sukces.
Trzydziestoletni Marcin Zarzycki po latach wraca do ojczyzny, by wyciągnąć z kłopotów filię swojej firmy deweloperskiej, której siedziba znajduje się w USA. Tam interes przyniósł mu gigantyczne dochody, jednak za sprawą złych decyzji podwładnego, polski oddział popada w długi. Na miejscu poznaje rudzielca, który burzy jego idealnie poukładany świat.
Spotkanie tej dwójki jest intensywne, pełne siniaków, krwi i ruszających się zębów. Jednak gdy spojrzą sobie po raz pierwszy w oczy, przyciąganie między nimi będzie tak silne, że próby walki, podjęte, by oprzeć się uczuciu, spełzną na niczym.
Jakie słodkości są Waszymi ulubionymi? Moje to eklery, ptysie, ogólnie wszystko, co z budyniem i czekoladą, więc tym bardziej czułam, że ta książka będzie dla mnie torturą. Rzecz jasna - tylko tam, gdzie pojawiały się wątki z pączusiami. Aż nie mogłam się oprzeć i pognałam do kuchni, by naprędce coś upiec (czego mały efekt na zdjęciu 😋).
"Pochłaniałam wszystko, co miało cukier, ale właśnie te specjalne bułeczki z budyniem były moim narkotykiem. Od lat nie widziałam ich w cukierniach, a on je dla mnie zdobył. Można powiedzieć, że się wzruszyłam. Oczywiście łzy nie poleciały, nie mogłam mu dać tej satysfakcji."
Myślicie, że miłość i szczęście może spotkać tylko kobiety uznawane powszechnie za piękne? Idealna figura czy liczne sukcesy zawodowe nie są gwarantem, że nasze życie będzie wyglądało jak z bajki. Wszystko bowiem zależy od tego, jacy jesteśmy w swoich oczach, czy akceptujemy swoje niedoskonałości. Nie można brać życia zbyt poważnie, a nawet jeśli los nie jest dla nas łaskawy, trzeba nauczyć się pokonywać problemy, i przede wszystkim cieszyć się z tego, co mamy.
Cieszę się, że Magdalena Szweda osadziła akcję w polskich realiach. Zawsze pozwala mi to lepiej wczuć się w fabułę i wydarzenia. Dodatkowo zastosowała pierwszoosobową narrację z punktu widzenia obojga głównych bohaterów, którzy z miejsca dają się lubić. Kamila to kobieta petarda! Kto ma z nią do czynienia, może uznać ją po prostu za sympatyczną osobę, ale gdy ktoś naciśnie jej na odcisk... oj nie chciałabym być w jego skórze. Przygody, a raczej tarapaty, jakie się jej przytrafiały, wywoływały u mnie pokłady śmiechu. Mimo nadprogramowych kilogramów ma do siebie wielki dystans. Jej riposty na złośliwe docinki na temat jej figury - po prostu rewelacja. Poza tym nie goni za markowymi ciuchami. Wisienką na torcie okazały się jej złote myśli i motta. Wiele z nas mogłoby się od niej uczyć tych cech charakteru. Ja z całą pewnością bym się z nią dogadała. Myślę, że długo o niej nie zapomnę. Z kolei jeśli chodzi o Marcina, to mężczyzna, o jakim marzy niejedna z nas. Bo przyznajcie, który facet miałby tyle cierpliwości dla naszych dziwnych wyskoków, i do tego jeszcze kupowały nam słodycze?
"No to już mogłam kopać dołek na własne zwłoki. Dlaczego nie zostałam w domu i nie udawałam, że przejechał mnie autobus? Może powinnam wyjść z biura i rzucić się pod któryś? W życiu trzeba wszystkiego spróbować."
Poznając historię Kamili i Marcina bawiłam się wyśmienicie. Mimo iż niektóre sytuacje, jak na komedię przystało, były przerysowane, to właśnie o to w tym wszystkim chodziło - byśmy lepiej przyjrzeli się samym sobie i naszym słabościom.
Nietuzinkowa bohaterka, humor, sarkazm, miłość, słodycze, ciepło i kot Maurycy... z piekla rodem - to idealny przepis na komedię romantyczną. To co, dacie się skusić na "Pączusia"?
We współpracy z Autorką
Dawno już nie czytałam żadnej komedii romantycznej, a ta mnie przekonuje do siebie.
OdpowiedzUsuńKot, słodycze, humor - to na pewno książka dla mnie.
OdpowiedzUsuńJak najbardziej dam się skusić. Lubię luźne tematy książek.
OdpowiedzUsuńKot Maurycy ostatecznie przekonał mnie do lektury :)
OdpowiedzUsuńO właśnie takiej lekkiej książki mi teraz potrzeba! :)
OdpowiedzUsuńNiekiedy właśnie mam ochotę na takie pozycję. Zapisuje sobie tytuł ;)
OdpowiedzUsuńTyle dobry recenzji czytam na jej temat, że muszę ją przeczytać ;)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś się skuszę...
OdpowiedzUsuń