Strony

środa, 12 lutego 2020

Szukając siebie - Bartłomiej Bartoszyński


Tytuł: Szukając siebie
Autor: Bartłomiej Bartoszyński
Wydawnictwo: Vectra
Ilość stron: 264
Ocena: 9/10

JEDEN MOMENT WYSTARCZYŁ, ABY CAŁY ŚWIAT ALEKSA ROZPADŁ SIĘ NA MILION KAWAŁKÓW...

Muzyka nagle ucichła i nastała głucha cisza, a w progu wejścia do domu stanął Adam, spoglądając na miejsce, w które obecnie wszyscy kierowali swój wzrok (...).

To miała być jedna z najpiękniejszych nocy w jego życiu. Jednak szybko zamieniła się w największy koszmar. Teraz Aleks ma jedno marzenie - cofnąć czas do tamtego wieczoru i zapobiec katastrofie, która całkowicie zmieniła jego życie.

Szukając siebie to pełna emocji powieść, opowiadająca o bólu, cierpieniu i stracie młodego chłopaka, który musi zdecydować jak będzie wyglądała jego przyszłość.

Czy demony przeszłości pozwolą o sobie zapomnieć?

Bartłomiej Bartoszyński znany jest mi jako bloger. "Szukając siebie" jest jego debiutem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Jednakże pragnę zauważyć, iż warsztat, styl oraz zbyt duża ilość powtórzeń w tekście wymagają jeszcze od autora trochę pracy. Wierzę że Bartłomiej to potrafi. Dlatego oceniając tę książkę, spojrzałam czysto na samą historię i to, jak głęboko mnie poruszyła.

Autor opisuje naszą zwykłą rzeczywistość. Przedstawia wydarzenia i sytuacje, które mogą mieć miejsce w prawdziwym życiu i które mogłyby być udziałem każdego z nas. Pokazuje jak powinna wyglądać prawdziwa przyjaźń i miłość.

"Nie jest sztuką się zakochać, bo miłość może przyjść szybko i nieoczekiwanie. Sztuką jest pielęgnować to uczucie każdego dnia. Starać się dawać drugiej osobie to, czego chce, czego potrzebuje. Zaspokajać jej pragnienia, pomagać spełniać marzenia. Być takim aniołem stróżem, cieniem. Jeżeli ta osoba kocha nas równie mocno, dostaniemy w zamian to samo. Stanie się tak jednak tylko wtedy, kiedy dwa serca zabiją wspólnym rytmem."

Mimo iż lekkomyślne zachowanie głównego bohatera momentami mnie irytowało, to bardzo szybko zżyłam się z nim oraz doskonale rozumiałam to, co przeżywa. Niemal namacalnie czułam jego stratę, cierpienie, ból, rozpacz, żal, gorycz, bezsilność, poczucie niesprawiedliwości. Ale za nic w świecie nie chciałabym znaleźć się na jego miejscu.

"(...) Ale życie to przebiegła suka i potrafi sprowadzić do pionu w ciągu kilku chwil, ukazując, jak jest rzeczywiście. Wkraczając w życie, zostajemy tak naprawdę z nim skonfrontowani, a nasze wyobrażenie o nim samym, o miłości i przyjaźni, zostaje wystawione na próbę. I wtedy dociera do nas, że życie nie jest jedynie pasmem radości i przyjemności..."

Powieść skłania do wielu przemyśleń i refleksji. Historia Aleksa pokazuje, że tylko od nas samych zależy, jakich dokonujemy wyborów i jak pokierujemy swoim życiem. Warto bowiem rozejrzeć się wokół i docenić to, co mamy (cieszyć się z drobnych rzeczy), a zwłaszcza ludzi, którzy nas otaczają.

Jest to obyczaj, jednakże znajdziemy tu sporo dramatu i smutnych wydarzeń. Ale żeby nie było, pojawiają się również te pozytywne momenty. Poza tym książka wywołuje sporo emocji - od zdziwienia, po wzruszenie. Dzięki licznym i zaskakującym zwrotom akcji nie nudziłam się ani przez chwilę. Z chęcią poznałabym dalsze losy Aleksa, gdyż autor skończył książkę w takim punkcie, który mocno podsycił moją ciekawość na więcej.

"Szukając siebie" to prawdziwa, przygnębiająca, bolesna, ale i dająca nadzieję powieść o walce z przeszłością, o radzeniu sobie po stracie i próbie tytułowego odnalezienia siebie. To nie jest ani łatwa, ani przyjemna lektura. Otwiera oczy na wiele spraw. Polecam!


PS A tak na marginesie, ciekawa jestem czy odnaleźliście siebie? Ja nadal szukam...



5 komentarzy:

  1. Brzmi interesująco, może kiedyś się skuszę. Ja też nadal szukam siebie i swojego miejsca w świecie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę dorwałam na Wrocławskich Targach Dobrej Książki, więc na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. A na książkę tego typu muszę się odpowiednio przygotować, ale zdecydowanie chcę po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem czy mam czas na czytanko obecnie;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze się nad nią zastanowię.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad, skomentujesz, zaobserwuhesz. A ja chętnie zajrzę do Ciebie :)