Strony

wtorek, 30 maja 2017

Matka mojej córki - Magdalena Majcher


Matka mojej córki
Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Dopiero co pisałam Wam o powieści "Stan nie! błogosławiony", a tu już trzecia książka autorstwa Magdaleny Majcher. Czym tym razem mnie zachwyciła? 

Nina w wieku szesnastu lat doświadczyła pierwszej miłości i zaszła w ciążę. Wydarzenia życiowe, teraz już trzydziestokilkuletnią kobietę zmuszają do porzucenia kariery w bankowości i powrotu do rodzinnej Czeladzi, gdzie będzie musiała uporać się ze śmiercią ojca i z przeszłością. 

"Tego, co tak zręcznie udało się pominąć w rodzinnym albumie, nie sposób było wyrzucić z pamięci, chociaż Nina od wielu lat podejmowała w tym kierunku usilne starania."

Autorka przedstawiła trzy pokolenia kobiet. W niezwykle żywy sposób nakreśliła łączące je relacje. Czy kobiety będą miały w sobie wystarczająco dużo odwagi, by zacząć otwarcie mówić o uczuciach? Czy będą potrafiły sobie wzajemnie wybaczyć i iść dalej do przodu? Autorka w doskonały i szczery sposób pokazała złożoność ludzkiej natury. W trakcie lektury nasuwają się liczne pytania. Jak daleko można się posunąć w swoich działaniach, aby zrealizować swoje pragnienia? Czy każde kłamstwo, nawet to w imię miłości, można usprawiedliwić? Na te i inne pytania trudno jednoznacznie odpowiedzieć. To my sami musimy dokonać oceny i własnego rachunku sumienia.   
   
"Życie pisze jednak czasem najdziwniejsze scenariusze i absolutnie nie bierze pod uwagę naszego zdania."

Bohaterowie zostali wyraźnie zarysowani, z wadami i zaletami. Momentami trudno było mi zrozumieć Ninę i jej wybory. Może przez to, że ja nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji? W moich oczach czyni to książkę jeszcze bardziej interesującą. Na przykładzie postaci Niny widzimy, jak bardzo jesteśmy podatni na wpływy innych. Dopiero po czasie dochodzi do nas to, co zrobiliśmy, dręczą nas wyrzuty sumienia. Natomiast bohaterowie drugoplanowi są niemniej ważni co ci główni. Zupełnie nie mogłam zrozumieć postępowania matki Niny. Przecież sama jest matką i powinna mieć to na względzie. To, co zrobiono Ninie... ja na taką niesprawiedliwość się nie godzę. To nigdy nie powinno mieć miejsca.     

"- Nie da się wyrzucić z pamięci dziecka, które kiedyś nadawało rytm twojemu ciału." 

W książce sekrety stanowią klucz do poznania tajemnicy przeszłości jej bohaterów. Autorka stopniowo odkrywa przed czytelnikiem karty, rozbudza jego ciekawość, buduje napięcie. Wraz z upływem stron, niby już wiedziałam jak potoczą się losy Niny, natomiast autorka dokładała kolejne szczegóły tej historii, przez co robiło się jeszcze bardziej interesująco. Zgrabnie przeplata przeszłość i teraźniejszość prowadząc dwutorową akcję. Od przeszłości nie da się uciec, a i czasu również się nie cofnie. Jednak, gdy się postaramy możemy pewne sytuacje naprawić, ale to wymaga odwagi, na którą nie każdy się zdobędzie.
  
Trudno szukać tu utartych schematów czy jakiegoś banału. Autorka kolejny raz udowodniła, że nie boi się poruszać tematów tabu. Jednocześnie robi to w sposób taktowny, pozostawiając czytelnika z przemyśleniami i refleksjami.

Książka napisana jest lekkim stylem i językiem. Nic nie jest wymuszone czy napisane na siłę. Opisy są plastyczne, dialogi naturalne, a akcja wyważona. 

Książka usatysfakcjonowała mnie na każdej płaszczyźnie. Uwielbiam takie książki, które poruszają tematy społeczne i Magdalena Majcher idealnie wpasowuje się w ten nurt. Autorka stworzyła niezwykle realną historię przepełnioną emocjami i uczuciami, która ma za zadanie przekazać czytelnikowi prawdę o życiu, z jego wszystkimi wyborami, tajemnicami i smutkami. Zachwyca dojrzałością i trafnością spostrzeżeń. To mądra i życiowa powieść, która poruszyła najczulsze struny mojej wrażliwości i skłoniła do wielu refleksji. Styl pisania Magdaleny Majcher sprawia, że nie sposób włączyć się emocjonalnie w przeżycia bohaterów i wydarzenia, jakie mają miejsce. Trudno było mi oderwać się od lektury. Czytałam na jednym wdechu, pragnąc od razu, natychmiast poznać finał tej historii. Jeszcze nie jeden raz wrócę do tej powieści. 

"Matka mojej córki" to poruszająca, szokująca, wstrząsająca, a przy tym mądra powieść o macierzyństwie, o którym nie da się zapomnieć oraz o naprawianiu błędów i drugich szansach. Książka smutna, która poruszy nawet najbardziej odporne serce na wzruszenie. Rodzinne sekrety, manipulacje, skomplikowane relacje międzyludzkie - to tylko wierzchołek tego, co spotkacie podczas lektury. Perełka wśród książek, zdecydowanie polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal i Autorce



niedziela, 28 maja 2017

Przedpremierowo "Przeminęło z mailem" Barbara Drews


Przeminęło z mailem
Barbara Drews
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 
Ocena: 5/10

Moje wrażenia:

"Są rzeczy ważne i mniej ważne. Drugi człowiek jest najważniejszy."

Książka jest w całości zapiskiem SMS-ów i maili, jakie do siebie pisała para głównych bohaterów. Ciekawa forma, ale w moim odczuciu czegoś zabrakło. Wszystko jest nie do końca jasne i jakieś takie enigmatyczne. Bohaterowie w tych wiadomościach rozmawiają ze sobą na tematy poważne i zupełnie błahe. Nie można tu liczyć na jakąś większą akcję czy element zaskoczenia. Ale może nie o to w tej książce chodzi, wszak to niejako dziennik, wspomnienia.

Autorzy umiejscawiając miłość w swoich książkach, zazwyczaj w większości stawiają na bohaterów młodych. Ja szukam też takich powieści, w których znajdę uczucie ludzi starszych, doświadczonych. Tu w sumie takich znalazłam, ale gorzej było z wykonaniem. A szkoda, bo tytuł potencjał ma.  

Mamy 53-letnią studentkę Basię, a może Klarę? Nie wiem, pogubiłam się w tym, bo była nazywana naprzemiennie. Pierwszy raz się mi coś takiego zdarzyło podczas lektury. Nazywała więc będę ją Basią. Basia jest w trakcie podejmowania decyzji o rozwodzie i sprzedaży rodzinnego domu. Poza tym zależy jej na akceptacji, której jej w życiu zabrakło. Gdy pewnego dnia poznaje profesora, wydaje się, że ta znajomość jej to zapewnia. Natomiast wspomniany przeze mnie profesor Kostek, zwany przez Basię lewkiem (od lwa) żyje w separacji z żoną, która wraz z ich synem mieszka w Zurychu i widuje się z nimi podczas krótkich wizyt w Szwajcarii. Poza tym mężczyzna cierpi na chorobę dwubiegunową, depresję i często ma myśli samobójcze. Basia jest dla niego pomocą, wsparciem, wydaje się, że tylko dzięki niej jeszcze żyje. Ale w pewnym momencie ich drogi muszą się rozejść i profesor zmuszony jest ze swoją depresją radzić sobie sam. Czy da radę? I co z ich miłością?

"Jeżeli nie mogę Cię uratować, to muszę odejść. Wszystko albo nic. Nie jestem po mieszczańsku pragmatyczna. Jestem po szlachecku romantyczna. (...) Psychoterapeuci mówią: chcesz trwale pomóc człowiekowi z problemami? Przestań mu pomagać! Musi sam sięgnąć dna, żeby się od niego odbić."

Coś w tym jest, że aby komuś pomóc musimy go zostawić. To osoba chora musi sama zechcieć to zrobić. Inaczej nie ma to najmniejszego sensu. Poza tym z kart książki bije czułość, z jaką bohaterowie się do siebie zwracają. Było to bardzo przyjemne dla oka obserwowanie między nimi takiej wymiany myśli i uczuć. 

"Tyli tuli, lwiczko ulubiona!
Pan jest moim ulubieńcem, a ja Pana wielbicielką :)
Pani mnie zawstydza, lwiczko!
Czy to dla Pana zaskoczenie, że Pana lubię? Mówiłam to Panu wiele razy i na różne sposoby :)
Ja Pana lubię też...
Wiem, oposku miły." 

Znajdziemy mnóstwo odwołań i aluzji do znanych utworów muzycznych i książek. Napotkałam także sporo dla mnie nowego, niejednokrotnie niezrozumiałego słownictwa, ale było to w jakiś sposób interesujące. Kilka razy pojawia się wulgarne słowo. Niemniej jednak czyta się przyjemnie i szybko. Dobrze, że zastosowano naprzemiennie pogrubioną czcionkę, gdzie wypowiadają się bohaterowie, bo nie ma myślników i trudno byłoby rozeznać się, który fragment do kogo należy. Zakończenie natomiast kończy się w taki sposób, że w sumie nie wiem, jak potoczyły się losy tej pary.

Muszę przyznać, że na początku bardzo trudno było mi "wgryźć" się w tę książkę, a i po jej skończeniu nie wszystko było dla mnie jasne. Niemniej jednak "Przeminęło z mailem" polecam, być może ktoś z Was inaczej odbierze tę opowieść o dwojgu dojrzałych ludziach i ich życiowych wyborach.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


piątek, 26 maja 2017

Królewska Klatka - Victoria Aveyard


Królewska Klatka
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)
Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Liczba stron: 568
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


"Nadzieja w sytuacji, gdy nie ma na nią miejsca, jest okrucieństwem."

Mare trafia do niewoli u króla Mavena. Jest pilnie strzeżona i skazana na jego łaskę i niełaskę. Dręczą ją wspomnienia popełnionych błędów. Na domiar złego, działania Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Już nie może ciskać błyskawicami. Evangeline robi wszystko, aby egzekucja Czerwonej Królowej stała się faktem. Ironia chce, że to Maven jest jedyną szansą dziewczyny na przeżycie. Tymczasem widmo wojny zbliża się nieubłaganie. Jest jeszcze Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare. Czy Mare wyjdzie z niewoli?   


"Nie ugnę karku. Będę trzymała głowę wysoko. I chociaż nie mam pojęcia, w jaki sposób, będę walczyć nawet tutaj, w jaskini lwa." 

To, co wyróżnia ten tom od swoich poprzedników, to to, że w tym autorka oddała również głos Cameron i Evangeline. Dzięki zastosowanej takiej narracji, poznajemy wydarzenia z ich punktu widzenia. Fabuła tej części nieco zwalnia, ale druga połowa książki obfituje w większe zwroty akcji, gdzie doświadczymy burz, piorunów, ognia i interesującej walki na śmierć i życie. Nadal pojawiają się liczne intrygi, natomiast gierki polityczne zaczynają mocno się komplikować. Coś czuję, że to jeszcze nie koniec serii, że autorka coś kryje w zanadrzu. 

Liczyłam na to, że w tym tomie postać Mavena przejdzie jakąś przemianę. I tak też się stało. Jeszcze bardziej poznajemy jego osobę i dlaczego tak, a nie inaczej postępował. Jeśli do tej pory nie zapałałyście do niego sympatią, w tej części macie ku temu okazję. Podobnie ma się rzecz z Evangeline. Jej nie lubiłam, ale w tym tomie zaskoczyła mnie i udało się jej wzbudzić moją sympatię. Jednak autorka nadal konsekwentnie trzyma się wyjściowego planu, że nikomu nie można ufać. I nie tylko bohaterów to dotyczy, ale czytelnika. Aveyard potrafi tak lawirować, zwodzić, że nic już nie jest czarno białe.   
     
Okładka tego tomu najmniej mi się podoba, wydaje się, że korona jest jakby z plastiku. Niemniej jednak pasuje do dwóch poprzednich i robi wrażenie. 

"Królewska Klatka" to powieść o walce o władzę, wolność, równość i miłość, z pełnokrwistymi bohaterami, z dziewczyną od błyskawic, która zadziwia swoją niezłomnością oraz roztrzaskującymi nasze serca emocjami.  

Podsumowując całą serię muszę powiedzieć, że nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielkie miałam obawy przez jej rozpoczęciem, bo po pierwsze fantastyka, a po drugie po tak wysokich ocenach moje oczekiwania względem niej poszybowały jeszcze wyżej. Ostatecznie nie zawiodłam się i było to dla mnie interesujące doświadczenie czytelnicze. Mało tego, zachwyciłam się i chyba mogę powiedzieć, że powoli ten gatunek zyskuje moje uznanie. Zdecydowanie nie żałuję spędzonego z nią czasu, nie sądziłam, że tak wciągnie mnie ten świat. Polecam wszystkim i każdemu, kto chce być zaskakiwany. Ta seria to prawdziwa petarda!








Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte


wtorek, 23 maja 2017

Szklany Miecz - Victoria Ayevard


Szklany Miecz
Cykl: czerwona Królowa (tom 2)
Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Liczba stron: 560
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:

"Nie sposób poznać wszystkich zakamarków serca, nawet własnego."  


"Szklany Miecz" jest kontynuacją "Czerwonej Królowej". Na Mare Barrow czekają kolejne przygody. Będzie musiała zmierzyć się z własnymi słabościami, a przede wszystkim stawić czoło okrutnemu królowi Mavenowi. W międzyczasie armia rebeliantów rośnie w siłę. Walka pomiędzy nimi a światem, w którym liczy się kolor krwi zatacza coraz szersze kręgi. Mare obdarzona jest czerwoną krwią, jak zwykli ludzie, jednak posiada zdolność kontrolowania błyskawic, co sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako swoją broń. W pewnym momencie Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu poniesie śmierć, a zdrada będzie na porządku dziennym. Czy Mare pokona swoje słabości? Czy jej dusza nadal pozostanie czysta? A może się ugnie?


"Nawet jeśli jestem mieczem, to nie zostałam zrobiona ze stali, ale ze szkła, i czuję że powoli zaczynam pękać."

W tej części jest znacznie więcej chaosu, dużo się dzieje, przeskakujemy z jednego do drugiego wątku, więc może to być dezorientujące dla czytelnika. To tylko taki jeden mały minus, reszta jest bez zarzutu. Poza tym bohaterów przybywa, gdzie każdy znajdzie swojego ulubionego. Jednakże relacje Maven z innymi są nieoczywiste, nic nie jest takie, jak się wydaje. Trzeba się trochę wysilić, aby to wszystko ogarnąć. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam zmianę, jaką przechodzi Mare. Dojrzewa, wyzbywa się skrupułów i realizuje swoje zamierzenia. Dokąd to wszystko ją zaprowadzi? Mam nadzieję, że tego dowiem się w kolejnej części. Jeśli zaś chodzi o Mavena, to mimo iż jest zepsuty, daje sobą kierować matce oraz popełnił dużo zła, to jednak bardzo wyróżnia się na tle innych męskich postaci i polubiłam go jeszcze bardziej. Ciekawa jestem, w jakim kierunku jego postać pójdzie. 


"Ja jednak jestem tylko człowiekiem, zwykłą dziewczyną, która nie potrafi się już uśmiechać."

Victoria Aveyard przedstawiła niezwykle rozbudowany i zadziwiający świat. Doskonale odmalowała miejsca i zakątki, a zwłaszcza Nortę, którą możemy z łatwością sobie wyobrazić. Ciekawym elementem okazało się pokazanie rebelii z wielu różnych stron. Dużym plusem jest to, że autorka nadal trzyma się motywu, jakim jest brak zaufania, gdzie nie wiemy komu ufać, gdzie każdy może każdego zdradzić, kto mówi prawdę, a kto nie. 

Pierwszy tom mnie zachwycił, ale kontynuacja jest jeszcze bardziej zadziwiająca. Wszystko jest dopracowane w najdrobniejszym szczególe, widać że autorka doskonali swój warsztat. Ponownie wielokrotnie udało się jej mnie zaskoczyć. Emocje wręcz buzowały, przez cały czas towarzyszyła mi niepewność, więc na nudę nie było czasu. Zakończenie zaś po prostu... rozłożyło mnie. Tego, co dokonała autorka, zupełnie się nie spodziewałam. Autorka ponownie pozostawiła mnie z niedosytem na więcej. Tym bardziej od razu zabieram się za tom trzeci. 
   
"Szklany Miecz" to wielowymiarowa, barwna i mroczna historia, gdzie poczucie zagrożenia, manipulacje, niepewność oraz walka z samym sobą i oprawcą tworzą obraz, w którym trudno złapać oddech. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte




sobota, 20 maja 2017

Czerwona Królowa - Victoria Aveyard


Królewska Klatka
Cykl: Czerwona Królowa (tom 1)
Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Liczba stron: 488
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


"Ten świat jest równie piękny, co niebezpieczny. Ludzi, którzy popełniają błędy, po prostu się eliminuje."

To, co pierwsze zwróciło moją uwagę, że zdecydowałam się przeczytać tę serię, to jej przepiękne, minimalistyczne, hipnotyzujące okładki. Jednakże to ta z pierwszego tomu zachwyciła mnie najbardziej. Korona i spływająca po niej krew - prosta, a jakże wymowna i oddająca w pełni to, co znajdziemy w środku. 

Mare Molly Barrow żyje w Nowe Erze, w miejscu gdzie przeszłość łączy się z przyszłością. W świecie, gdzie obowiązuje hierarchia społeczna. Kolor krwi płynący w żyłach społeczeństwa odgrywa tu znaczącą rolę. Tu muszę nadmienić, że bardzo podobał mi się pomysł z kolorami krwi. Czerwonokrwiści są biednymi sługami, natomiast Srebrnokrwiści bogatymi panami obdarzonymi magicznymi mocami. Mare zbliża się do 18-tych urodzin. Wiąże się to ze strachem, że jeśli nie będzie miała pracy, będzie musiała iść do wojska. Pełnoletność to niemal pewna śmierć, bo tylko nieliczni wracają z frontu. Pewnego dnia Mare zostaje przyłapana na gorącym uczynku na kradzieży. Ale unika kary i dostaje nieoczekiwaną propozycję pracy służącej na królewskim dworze. Z Czerwonej bezrobotnej, staje się Czerwoną pracującą. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna nie jest taka zwyczajna jak myślała, jest kimś, posiada moc, a w jej żyłach płynie czerwona krew. W międzyczasie ludność zaczyna się buntować. Co wydarzy się, gdy dotąd zamknięty dla Mare świat, nagle staje otworem? Czy w świecie bogactwa i intryg jest miejsce na jakiekolwiek zmiany i miłość?       


"Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze."

Bohaterowie zostali wyraźnie zarysowani, są różni, pełnokrwiści. Mare polubiłam od samego początku, która jest silna, potrafi radzić sobie w trudnych sytuacjach. Wie jaką ma do odegrania rolę, sama podejmując się działania. Choć ma i swoje słabości, zmuszona jest kraść i niejednokrotnie jest zbyt naiwna. Książę Maven także zdobył moje uznanie, który jest delikatny i czarujący. Cal również nie odstaje od tej dwójki, jest starszy od Mavena, pewny siebie, ślepo wierzy w ideę podziału. Natomiast bohaterowie drugoplanowi rzeczywiście odgrywają tu drugorzędną rolę. Byłabym za tym, aby autorka troszkę lepiej skupiła się na nich. Mam nadzieję, że drugi tom w tym elemencie mnie bardziej usatysfakcjonuje.    
"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie."

W książce jest tyle zapadających w pamięć trafnych, życiowych fragmentów, że można by przytaczać je bez końca. Skłaniają one czytelnika do refleksji, przemyśleń. Takim przykładem jest pokazanie przez autorkę, że nie można ufać wszystkim. Nigdy tak do końca nie wiemy, kto jest naszym przyjacielem, a kto nie, kto jest dobry, a kto zły. Ten wątek przewija się przez książkę wielokrotnie. Druga sprawa to intrygi, których tu nie brak, a i przecież w prawdziwym życiu często mamy z nimi do czynienia. Manipulacje, gra pozorów, kłamstwa, tajemnice, zdrady, polityczne gierki - nikomu nie można wierzyć. Autorka wprowadzając ten element, niejednokrotnie mnie zaskakiwała. Gdy już myślałam, że coś wiem, momentalnie moje wyobrażenia rozmywały się. I już wszystko wyglądało zupełnie inaczej. 


"Każdy może zdradzić każdego."

Wątek miłosny pojawia się, ale nie jest tu najważniejszy, nie przysłania fabuły, choć liczę, że autorka w kolejnych tomach rozwinie go w jakiś interesujący sposób.

Lekki styl i język sprawia, że czyta się przyjemnie, a przy tym lektura w niezwykły sposób działa na wyobraźnię czytelnika. Akcja mknie w szybkim tempie, ani na chwilę nie zwalniając, trzymając w ciągłej niepewności, prowadząc nas do zakończenia, które rozbudza ciekawość na więcej. 

Wizja dystopijnej przyszłości, jaką przedstawiła autorka podobała mi się. Ten świat jest okrutny, szokujący, pełen rozkazów, zakazów i bolesnych kar. Nie chciałabym się w nim znaleźć. Emocje jakie towarzyszyły mi podczas lektury, trudno mi je opisać. Jest ich bardzo wiele. Przede mną drugi tom, jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czym nowym zaskoczy mnie autorka. 

"Czerwona Królowa" to debiut powieściowy Victorii Aveyard o odwadze, zdradzie, intrygach, niesprawiedliwości i okrucieństwie. Moim zdaniem bardzo udany, bo jeśli na mnie zrobiła takie wrażenie, choć nie często sięgam po ten gatunek, musi coś w sobie mieć. Dałam się porwać tej historii i Was zachęcam do tego samego, nawet jeśli tak jak ja na co dzień nie czytacie fantastyki. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte




środa, 17 maja 2017

Zapowiedź recenzji serii "Czerwona Królowa" Victorii Aveyard

Seria "Czerwona Królowa"



Czerwona królowa
Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy.
– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]

– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?

W kontynuacji bestsellerowej Czerwonej Królowej Mare Barrow musi zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę, stawić czoło bezlitosnemu królowi Mavenowi i własnym słabościom.

Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.

Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?



24 maja będzie miała premierę trzecia część serii "Czerwona Królowa" pod tytułem "Królewska Klatka", na którą czeka każdy fan Victorii Aveyard.

Mare jest pilnie strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare.

Kto rozświetli drogę buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała.



A póki co mam dla Was fragmenty trzech tomów serii "Czerwona Królowa":
Fragment II tomu – http://bit.ly/SzklanyMieczFragment
Fragment III, premierowego tomu -  http://bit.ly/KrólewskaKlatkaFragment

Tu http://bit.ly/CzerwonaSeriaRabat czeka na Was kod rabatowy 30% i darmowa dostawa na dwa pierwsze tomy serii.  




Już niebawem na blogu recenzje tej serii. Dajcie znać czy czytaliście, jakie są Wasze wrażenia albo czy jesteście zainteresowani tą serią?


poniedziałek, 15 maja 2017

Przedpremierowo "Nic zobowiązującego" Magdalena Kalisz


Nic zobowiązującego
Magdalena Kalisz
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Premiera: 30 maja

Moje wrażenia:

Dwudziestosześcioletnia Milena pracuje w przedszkolu jako nauczycielka. Po czterech latach związku rozstała się z chłopakiem w momencie, kiedy ten zaproponował jej małżeństwo. Jej dotychczasowe życie, jakie wiedzie, wydaje się być bardzo nudne. Wszystko jednak się zmienia, kiedy pewnego dnia, chcąc schronić się przed ulewą, wchodzi do sklepu sportowego. Tam poznaje Adama. Zaczyna między nimi iskrzyć, a swoją znajomość opierają na flirtowaniu. Milena pod byle pretekstem odwiedza mężczyznę w jego pracy. Kiedy lądują w łóżku (a raczej w jego samochodzie), kobieta liczy na coś więcej. Jednak Adam zaprzestaje z nią kontaktu. Gdy Milena trafia do szpitala, tam poznaje pielęgniarza Kamila. Jak potoczy się ta znajomość?

"Czy żałuję? Z jednej strony tak, z drugiej nie. Żałuję, bo teraz mam mętlik w głowie. Jakaś część mnie uważa, że postąpiłam głupio i nieodpowiedzialnie. Inna mówi - dobrze ci tak. Masz nauczkę na przyszłość. Jeszcze inna twierdzi, że przynajmniej spróbowałam, jak to jest." 

Zastosowana pierwszoosobowa narracja pozwala na bliższe poznanie głównej bohaterki, jej myśli i uczuć, których tu nie brak. Milena bowiem to kobieta po przejściach, melancholijna marzycielka, lubiąca ciszę i spokój, bojąca się zobowiązań, ze skłonnościami do zasmucania się, nie ulegająca emocjom ani wzruszeniom. Za to od pewnego czasu dużo płacze. Dla mnie aż za dużo. To bolesna i tragiczna przeszłość ukształtowała jej charakter oraz to, jaka teraz jest. W wieku szesnastu lat w wypadku samochodowym straciła rodziców i młodszego brata. Wychowała ją babcia, ale ma jeszcze starszego brata, z którym bardzo dobrze się dogaduje. 

Jeśli chodzi o męskie postaci, to zabrakło mi więcej emocji, charakteru i tego czegoś, co sprawia, że można w jakiś sposób się do nich przywiązać. Chociaż nie powiem, Kamil to facet prawie, że idealny. I tu jest pies pogrzebany, bo Milena sama nie wie, czego chce. Boi się zaryzykować, planów, zobowiązań. Wciąż wszystko analizuje, rozmyśla, roztrząsa, kombinuje, nie potrafi iść naprzód, po prostu żyć.

Książkę czyta się lekko, akcja może i nie obfituje w zaskakujące zwroty akcji, ale z dużym zainteresowaniem śledzimy poczynania bohaterów. Trzymamy kciuki za Milenę, by w końcu odważyła się wyjść ze swojej skorupy, by zaryzykowała i zaczęła żyć. Lektura idealna na niezobowiązujący relaks przy kubku herbaty.

"Nic niezobowiązującego" to powieść o miłości prawdziwej, życiu które daje w kość w najmniej spodziewanym momencie oraz ponurej, małomównej i wiecznie zamyślonej przedszkolance z rudym kotem u boku. Niezobowiązująca gra pozorów, podtekstów, słownych potyczek i gierek oraz flirt sprawi, że zapragniecie poznać finał tej historii. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


piątek, 12 maja 2017

Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę - Hanna Greń


Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę (tom 1)
Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 304
Ocena: 10/10

Moje wrażenia:


Nie znam żadnej z poprzednich książek autorki, ale po tej lekturze mogę śmiało powiedzieć, że pani Hania jest moim tegorocznym odkryciem, bo niniejsza powieść przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Ale o tym dalej.

"Tylko ode mnie zależy twój los. W środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną."

Kornelię Pliszkę poznajemy jako 19-letnią dziewczynę, która zgłosiła na policję próbę gwałtu. Nikt nie daje wiary słowom młodej kobiety, bo ta żyje w niezbyt przyjaznych stosunkach z rodzicami, nie ma przyjaciół, a poza tym ma opinię łatwej panienki, nie stroniącej od używek. Mało tego, oprawcą okazuje się być policjant. Nawet kolega po fachu staje w obronie przestępcy. Kornelia zostaje niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Doświadczenia z przeszłości doprowadzają do tego, że kobieta wybrała samotność i w pełni poświęciła się swojej pasji, czyli szyciu. Mija jedenaście lat i Kornelia zaczyna dostawać listy z anonimowymi pogróżkami. I tym razem także zmuszona będzie zgłosić to na policję. Traf chce, że przeszłość nie da o sobie tak łatwo zapomnieć, bo sprawę poprowadzi ten sam funkcjonariusz, który przed laty próbował bronić przyjaciela. Co wyniknie z takiego obrotu sprawy?

"Słyszysz ten dźwięk? To ja. Obserwuję cię nawet wtedy, gdy myślisz, że nikt cię nie widzi. Śledzę twój każdy krok, każdy ruch."

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Są realistyczni, z łatwością można się z nimi utożsamić. Bardzo polubiłam Kornelię, bo jakże można jej nie polubić, gdy tak dzielnie znosi szykany najpierw ze strony rówieśników, a później innych ludzi? Nawet w rodzicach nie ma wsparcia i zrozumienia. Oni od samego początku jej jakby nie zauważają. Bardzo współczułam jej, miałam ochotę ostro nimi potrząsnąć. Młoda dziewczyna pragnie być zauważona, doceniona, a była ciągle odtrącana. Natomiast policjant Gerard Skrzypczak początkowo najzwyczajniej w świecie wkurzał mnie, ale potem i jego polubiłam. Połączenie w tak oryginalny sposób losów tej dwójki wyszło rewelacyjnie. Ich relacja obfituje w liczne wzloty i upadki. Chemia między nimi jest niemal odczuwalna przez czytelnika. Namiętność niejednokrotnie mieszała się ze złością, co dało iście wybuchowy efekt. 

Bardzo lubię, gdy autor łączy wątek kryminalny z romansowym. A w tej książce wyszło to idealnie. Wszystko zostało odpowiednio wyważone. Wątek romansowy nie przyćmiewa reszty fabuły, a przy tym nie jest powielany z innych książek. To duży plus, bo należy pamiętać, że to wciąż kryminał. 

Czyta się bardzo przyjemnie. To zdecydowanie zasługa plastycznego i barwnego języka oraz dialogom, które w zależności od danej sytuacji są ironiczne lub ociekają humorem. Tak więc na brak emocji nie można narzekać, sporo się dzieje.   

Otwarte zakończenie książki jest wielką zachętą do tego, aby poznać jej kontynuację. Autorka zostawiła mnie w totalnym szoku i niedowierzaniu. Ciekawa jestem czym mnie jeszcze zaskoczy w kolejnej części. 

"Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę" to powieść kryminalno-romansowa w dużej mierze o pozorach i przeszłości, która wraca jak bumerang w najmniej spodziewanym momencie. Książka zaskakuje i wzrusza. Pełna jest zagadek, tajemnic, niedomówień, intryg. Czytałam z zapartym tchem. 




wtorek, 9 maja 2017

Przedpremierowo "Życie jest piękne" - Natalia Murawska


Życie jest piękne
Natalia Murawska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 318
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:

"Moje życie jest niemal idealne. Niestety jeszcze nie wiem, jak szybko może się to zmienić."

Ile razy słyszymy z ust innych, że życie jest piękne? A ile razy nam samym zdarzyło się to powiedzieć? Czy zawsze jest tak kolorowo? Jak będzie w przypadku bohaterek tej książki? 

Cornelia Brave to zwyczajna 17-letnia nastolatka z marzeniami i planami na przyszłość. Brak jej jedynie prawdziwej miłości. Wszystko zmienia się, kiedy okazuje się, że jest chora na białaczkę. Natomiast Natalie - przyjaciółka Cornelii, sprawia wrażenie silnej i przebojowej flirciary, sprawnie przywdziewa maski w zależności od okoliczności. A tak naprawdę to wrażliwa dziewczyna, którą skrzywdzili najbliżsi. Ona również marzy o miłości. Jednak jedna błędna, lekkomyślna decyzja sprawi, że zajdzie w ciążę i będzie musiała zmienić swoje życiowe plany. Czy zdecyduje się urodzić czy dokona aborcji? Czy przyjaciółki poddadzą się, a może podejmą walkę o życie i szczęście? O tym przekonacie się czytając tę książkę. 

"Mam siedemnaście lat. Mogę wszystko. Mam przed sobą długie lata. Co złego może mi się stać? Życie w jednej krótkiej chwili uświadomiło mi prawdę. Wetknęło mi ją na siłę w ręce, a teraz z tryumfującym uśmiechem mówi: "I co, jak teraz sobie poradzisz? Bez tych złudzeń., którymi żyłaś do tej pory?". Życie jest suką. Właśnie wtedy to do mnie dociera. To cholernie niesprawiedliwe, ale tak właśnie życie traktuje ludzi. Niesprawiedliwie i bez cackania." 

Już początek powieści jest mocny, smutny, przytłaczający. Na główną bohaterkę spada potężny cios w postaci choroby. Momentami ciężko było mi czytać o zmaganiach się ze śmiertelną chorobą  tak młodej dziewczyny, przed którą jeszcze całe życie. Spory swój udział w tym miała zastosowana pierwszoosobowa narracja z perspektywy obu bohaterek, co pozwoliło na bliższe poznanie ich myśli, uczuć i przeżyć.  

Bardzo polubiłam Nat - trochę zwariowaną, spontaniczną dziewczynę. Podobnie jest z Nel. Bohaterowie są dobrze nakreśleni, bez problemu można się z nimi utożsamić (zwłaszcza czytelnik w wieku obu dziewczyn). Męskie postacie, mimo młodego wieku, może i są zbyt idealni, ale takich chciałoby się spotkać w prawdziwym życiu - rozumiejących, wspierających, pomocnych.

Autorka oprócz choroby porusza także temat uzależnienia od alkoholu i niełatwych relacji rodzicielskich. Istotną rolę w tej książce odgrywa siła przyjaźni. Przyjaciółki zawsze mogą na siebie liczyć. Autorka pięknie ją pokazała. Przyjaźń szczerą, wspierającą mimo błędów, mobilizującą do działania, dającą kopa do przodu - taka właśnie powinna być.  

Wątki miłosne z udziałem obu bohaterek są ciekawie wplecione. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam ich poczynania, pierwsze zauroczenia, pocałunki, wyznania. W trakcie lektury przypomniała mi się moja własna młodość.

Nie zabrakło fachowego słownictwa związanego z przebiegiem choroby nowotworowej, lekami itp. Powieść została wzbogacona bardzo trafnie dobranymi, znanymi cytatami i myślami z innych książek, filmów, seriali itp. Znalazło się również miejsce na odrobinę humoru. 

Książka pełna bólu, cierpienia, i te emocje udzielają się również czytelnikowi. Współczujemy Nel i zarazem kibicujemy jej w niełatwej walce o życie.

"Życie jest piękne" zawiera w sobie ważne przesłanie, przypomnienie, abyśmy potrafili docenić to, co mamy, cieszyć się każdym dniem, bo nic nie jest nam dane na zawsze, a życie mimo wszystko jest piękne. Nie zapominajmy o tym. To powieść o nadziei oraz o tym, że w życiu trzeba próbować wszystkiego, po prostu żyć. Powieść skierowana do młodzieży, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgnął po nią starszy czytelnik.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


sobota, 6 maja 2017

Niezwykła decyzja Abuelo Caduco. Humoreski i inne opowiadania - Michael Tequila


Niezwykła decyzja Abuelo Caduco. Humoreski i inne opowiadania
Michael Tequila
Wydawnictwo: Wrzesiński Michał
Liczba stron: 208
Ocena: 8/10

Moje wrażenia:

Michael Tequila - pisarz i poeta polsko-australijski, dziennikarz społeczny. 
Dorobek literacki:  tomik poezji, powieść i zbiór opowiadań.
Strona autorska/blog: www.MichaelTequila.com. 

Doktor nauk ekonomicznych. Szesnaście lat pracy w handlu zagranicznym, attaché i radca handlowy polskiej ambasady w Bogocie, kierownik planowania strategicznego w banku australijskim, nauczyciel akademicki, dyplomowany psychoterapeuta (niepraktykujący), zawodowy tłumacz polsko-angielski. Biegła znajomość języka angielskiego i hiszpańskiego.


Miejsca zamieszkania:  Kolumbia, Grecja i Australia, obecnie mieszka w Gdańsku.
 
Hobby: jogging, pływanie i jazda na rowerze. Interesuje się psychologią i polityką, szczególnie ceni sobie literaturę południowoamerykańską. 


Źródło opisu: opis autorski


Od razu muszę nadmienić, że po humoreski czy opowiadania bardzo rzadko sięgam. Nie pamiętam, kiedy coś takiego czytałam. To przyjemna odskocznia od tego, co na co dzień czytuję. 

"Niezwykła decyzja Abuelo Caduco" to zbiór 14-tu opowiadań, w większości humoresek, które nawiązują do spraw natury ludzkiej, uzależnienia od nowych technologii, poczucia godności, zagubienia, transseksualizmu, przestępczości, terroryzmu. W kilku opowiadaniach czołowa rolę odgrywają zwierzęta, takie jak konie czy psy.

To, co w założeniu ma charakteryzować humoreski, to potoczny język, liczne wykrzyknienia, znaki zapytania, wielokropki czy kolokwializmy. W tej publikacji część z tego znalazłam. Autor operuje trafnym doborem słów. Zarówno język i styl są barwne i plastyczne. To, co od razu da się zauważyć, to brak jakiejkolwiek klamry kompozycyjnej. Poszczególne wątki nie mają ani początku, ani końca. Ale to plus, bo daje to popis naszej wyobraźni. Jednak każde z opowiadań kończy się puentą, niekiedy nawet dowcipną. Pojawiający się zaś humor ma zadanie niejako terapeutyczne. Przynajmniej ja takie odniosłam wrażenie. Poza tym utwory charakteryzuje dynamika akcji. Forma niby króciutka, ale można w niej zawrzeć i przekazać bardzo dużo. A tylko od nas samych zależy czy wszystko wychwycimy. Trzeba tylko się odpowiednio wczytać. 


"Punktualnie o godzinie 11:45 Abuelo Caduco zdecydował się umrzeć. (...) Dojrzał do odejścia. Był już starym człowiekiem, czuł to w kościach. Tu go bolało, tam go strzykało, coraz bardziej dolegał mu kręgosłup. (...) Abuelo nie mógł jednak zrealizować swego planu, ponieważ miał jeszcze sprawy do załatwienia." 

W opowiadaniach tych znajdziemy karykaturę, ironię, groteskę, komizm sytuacyjny, parodię czy absurd. Dzieją się w nich takie rzeczy, które niekiedy trudno było mi je sobie wyobrazić. Samych bohaterów trzeba potraktować niejako z pobłażliwością, z pewnym przymrużeniem oka. Tu wszystko wydaje się być przerysowane, wywrócone do góry nogami. Bo czy koń może razem z nami siedzieć przy stole i wspólnie jeść? A ślepy koń handlować ludźmi? Czasami zastanawiałam się, jak to by było znaleźć się w takiej rzeczywistości, jaką przedstawia Michael Tequila. 

"Zaprosiłem Koniego do środka i zaproponowałem krzesło przy stole. Podziękował, odsunął je na bok i usiadł na zadzie. Oczy mi się otworzyły szeroko ze zdumienia.
- Chyba pracowałeś w cyrku, Konio? Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Niesamowita sztuczka.
Popatrzył na mnie od niechcenia i spokojnie wyjaśnił:
- Żadna sztuczka, tylko lata ćwiczeń. To nasza joga, siad w pozycji końskiego lotosu." 

Podsumowując, niniejszą lekturę uważam za udaną. To coś innego, nowego, zachęcam każdego do zmierzenia się z taką literaturą.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi



czwartek, 4 maja 2017

Przedpremierowo "Wszystko wina kota" - Agnieszka Lingas-Łoniewska


Wszystko wina kota
Agnieszka Lingas-Łonewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 400
Ocena: 10/10
Premiera: 24 maja

Moje wrażenia:

Pewnie wiele razy każdy z Was zastanawiał się czy istnieje coś takiego jak przypadek, karma, przeznaczenie? Czy wszystko z góry jest nam już zapisane? Jak będzie w przypadku bohaterów tej książki? 

Autorka poczytnych powieści dla kobiet, Róża Mak jest naciskana przez wydawcę, aby się ujawniła. Lidia Makowska, bo tak naprawdę nazywa się zwariowana pisarka, po namowach swojej przyjaciółki, a zarazem agentki Karoliny, postanawia się ujawnić w telewizyjnym wywiadzie. Jednakże żąda, aby wywiad poprowadził bloger, który nomen omen również występuje incognito. Tajemniczy recenzent Jack Sparrow czyta każdą książkę Róży i recenzuje je w większości krytykując. Zaczynają ze sobą mejlować. A żeby było jeszcze ciekawiej, Lidka ma sąsiada Jeremiego, który jest nią zafascynowany. Mężczyzna skrywa bolesną przeszłość, postanowił z nikim się nie wiązać, jednak Lidka coraz bardziej mu się podoba. Jak potoczą się sprawy? I jaką rolę odegra w tej historii tytułowy kot James? Jesteście ciekawi?

"Czytałam recenzję mojej książki, którą podesłała mi Karolina. Dała swoją adnotację - "To bardzo dobra recenzja" - i już wiedziałam, że na pewno nie będzie bardzo dobra. Jak ten facet mnie wkurzał! Po co czytał moje powieści, skoro zawsze musiał w nich znaleźć coś, nad czym się wytrząsał w ten swój ironiczno-krytyczny sposób? Okropnie mnie to irytowało."  

Fabuła nie kręci się tylko wokół głównej bohaterki. Lidka ma trzy przyjaciółki, równie zwariowane jak ona sama, a ich komentarze sprawiają, że nie raz zaśmiejemy się w głos. Poza tym mają swoje problemy sercowe, dnia codziennego, z przeszłości, z którymi muszą się uporać, a które wprowadzają ciekawe urozmaicenie do fabuły. Jedna z nich zwiąże się z młodszym mężczyzną, druga spróbuje w wieloletnim małżeństwie rozbudzić na nowo namiętność, trzecia spróbuje wybaczyć komuś błędy z przeszłości, aby powitać lepszą przyszłość. Tak więc na nudę nie można narzekać, bo dzieje się naprawdę sporo.  

Autorka pokazuje jak ważne są zaufanie i przyjaźń. Przypomina co w życiu jest najważniejsze. Że motylki w brzuchu może i są przyjemne, ale liczyć powinna się miłość, rodzina, dom, szczęście, bezpieczeństwo. To są wartości, o które zawsze warto zabiegać. Mimo trudności i bolesnej przeszłości, nie można się poddawać, trzeba walczyć o szczęście.  

"- Życie to nie tylko cholerne kwiatuszki. Czasami to pot, krew i łzy. I nie tylko romantyczne płatki róż. Czasami to tłusty i prosty hamburger. Tego chcę od życia i tego chcę od ciebie."

Książka napisana jest z niezwykłą lekkością, a przy tym nie pozbawiona mądrości. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy każdego z bohaterów pozwala na bliższe poznanie ich myśli, uczuć, charakterów. Każdy znajdzie swoją ulubioną postać. Moją okazał się Jeremi (choć inne również polubiłam), którego bez problemu można byłoby pokochać w prawdziwym życiu. Dialogi są niewymuszone, naturalne, więc czyta się naprawdę szybko. Moim zdaniem za szybko, bo chciałoby się jeszcze spędzić trochę czasu wraz z bohaterami tej powieści.  

"Wszystko wina kota" to romantyczna komedia omyłek, ale nie tylko. Autorka, jak ma to w zwyczaju, dołożyła inne gatunki. Znajdziemy sporo miłosnych zawirowań, romantyzmu, tajemnic, niedomówień, odrobinę dramatu. Książka ciepła, optymistyczna, nie tylko bawi, ale i wzrusza oraz przysparza o szybsze bicie serca. Dostałam wszystko czego chciałam, bawiłam się wyśmienicie. Powieść w sam raz na wiosenno-letnie wojaże. Polecam gorąco! Z rudym kotem u boku.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res 




poniedziałek, 1 maja 2017

Przedpremierowo "Konkurs na żonę" - Beata Majewska


Konkurs na żonę (tom 1)
Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 304
Ocena: 10/10
Premiera: 10 maja

Moje wrażenia:

Na początku od razu powiem, że z wątkiem konkursu na żonę w literaturze jeszcze się nie spotkałam, więc jest to dla mnie coś nowego i oryginalnego za co autorce należą się brawa. 

Młody prawnik, Hugo Hajdukiewicz, ma w planach jak najszybszy ożenek. Nim skończy trzydzieści lat musi założyć rodzinę. Taki warunek narzucił mu wuj w testamencie, jeśli chce otrzymać spadek. Wraz z przyjacielem wprowadzają w życie plan "Żona". Wkrótce poznaje młodziutką, niczego niedomyślającą się, niedoświadczoną dziewczynę, która ulega jego urokowi. Czy tak misternie przygotowany plan matrymonialny może się powieść? A co, jeśli nieoczekiwanie zacznie wymykać się spod kontroli?

"Znów sobie przypomniał warunki testamentu: żona i dziecko przed ukończeniem trzydziestego roku życia, w przeciwnym razie tort H.H. LAWS o smaku wystawnego życia i zapachu luksusu przejdzie mu koło nosa."

Bohaterowie są interesujący, różnorodni, niebanalni, z łatwością można wyobrazić sobie ich sylwetki. Łucja Maśnik zwana Łuską to 18-letnia studentka z zasadami, ale zupełnie nieprzygotowana na pokusy życia. Wychowana na wsi jest dziewczyną naiwną, nieśmiałą, skromną, niezmanierowaną, otwartą, szczerą, rodzinną i pracowitą. Często popełnia różnego rodzaju gafy, ale nie robi tego w sposób drażniący. Słowa z jej ust wylatują szybciej niż zdoła pomyśleć, co skutkuje wieloma zabawnymi sytuacjami. A zasób słów Łucji jest wielki - sama kilka z nich podkradnę na własny użytek. Czy Łucja może pasować do świata Hugona i jego samego? 

Początkowo Hugo wzbudzał we mnie mieszane uczucia. Delikatnie mówiąc. To, w jaki sposób traktował Łucję, jego ignorancja, impertynenckie zachowanie, wyniesione z domu dość sztywne wychowanie, pewność siebie. Nigdy nie zaznał biedy. Czy rzeczywiście pieniądze są dla niego najważniejsze? Łucja go irytowała, i choć był wobec niej grzeczny, opiekuńczy, to nie wykazywał większych uczuć czy emocji. Jak on mnie wkurzał! Co za facet! Jest zamknięty w sobie, nie wpuszcza Łucji do swojego świata. Czy to się zmieni? Ma kilka tajemnic związanych z jego dawną dziewczyną Nicole, a o której nie wiemy nic. Mam nadzieję, że w drugiej części poznam tę zagadkę. Jest jeszcze sprawa z ojcem, którego nie zna. Co stanie się, gdy kłamstwa wyjdą na jaw?

Bardzo polubiłam babcię Łucji, niezwykle ciepłą kobietę, dla której, co prawda, liczą się wartości rodzinne, to jest nad wyraz nowoczesną kobietą i dużo rozumiejącą. Za jej sprawą pojawił się kilka razy na mojej twarzy uśmiech.

"Nie miał pojęcia, dlaczego tak się pastwił nad Łucją. Zdawał sobie sprawę, że jest nieprzyjemny i co chwila wprawia ją w zakłopotanie."

"Hugo najbardziej bał się samego siebie. Już od lat czuł się zupełnie wypalony emocjonalnie. Nic go nie wzruszało, nie potrafił się zakochać, a jedyne emocje, jakie panowały w jego sercu, to złość, frustracja i brak wiary w ludzi, zwłaszcza w kobiety." 

Beata Majewska porusza istotne tematy i wartości, jak chociażby rodzina i dom. Pokazuje, że mimo iż ktoś nie jest bogaty, niekiedy ma znacznie więcej aniżeli ten zamożny. Pieniądze to nie wszystko.

Rozgrywające się wydarzenia przedstawione są w taki sposób, że z łatwością można sobie je wyobrazić, ma się wrażenie, że stoi się gdzieś z boku i przygląda się temu wszystkiemu. Natomiast każdy rozdział kończy się w sposób, który intryguje i chcąc nie chcąc, musimy czytać następny. A cała ta historia kończy się w takim momencie, że nie mam żadnych wątpliwości, że będziecie chcieli poznać ciąg dalszy. Język i styl są przyjemne w odbiorze, autorka zadbała o słownictwo, jakim posługuje się młodzież (bo nie zapominajmy, że Łucja to jeszcze nastolatka). Generalnie nie ma się do czego przyczepić, bo książka ujęła mnie w swój wyjątkowy sposób. Stało się to już za sprawą pięknej, delikatnej okładki, a treść tylko mnie w tym utwierdziła. Przyjemnie było czytać o pierwszej miłości, pierwszych nieśmiałych pocałunkach, motylkach w brzuchu głównej bohaterki. To przypomniało mi moje własne pierwsze zauroczenia i uczucia.

"Konkurs na żonę" to ciepła i zabawna komedia romantyczna, ale nieprzesłodzona. To słodko-gorzka powieść o miłości, kłamstwie, popełnianych błędach i wybaczeniu. Ja odpowiedziałam na zamieszczone ogłoszenie, a Wy? 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu i Autorce